Ratowanie małżeństwa

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Jonasz
Posty: 1542
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:01
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Ratowanie małżeństwa

Post autor: Jonasz » 23 paź 2019, 14:08

BASIK pisze:
23 paź 2019, 9:05
Boli, boli bardzo, że mąż którego kochasz, widzi w Tobie tylko kościół katolicki, który jest atakowany a gdzie jestem ja , jego żona w tym wszystkim.
Basik a może jest tak że Ty rozdzielasz jedno od drugiego a Twój mąż nie?

Co do tego wyjazdu to z jednej strony gdyby jechać tylko i wyłącznie w sprawie małżeństwa to mocno pomyślałbym..
Naszej miłości zawsze czegoś brakuje. Nasza miłość ma swoje granice. Nasza miłość zależy od odpowiedzi, którą otrzymujemy od innych. My nie możemy w pełni uszczęśliwić drugiego człowieka. Tylko Bóg może wszystko.

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 7546
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Ratowanie małżeństwa

Post autor: Nirwanna » 23 paź 2019, 14:26

Basik, jak w każdej decyzji - warto zważyć za i przeciw, czyli nie odrzucać żadnej opcji z góry.

Jednak w tych przemyśleniach wzięłabym pod uwagę, na ile jestem w stanie przyjąć lub odrzucić w wolności to co dostanę, na ile jestem w stanie nie dać się wkręcić w manipulację.
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

BASIK
Posty: 37
Rejestracja: 25 wrz 2019, 11:45
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Ratowanie małżeństwa

Post autor: BASIK » 23 paź 2019, 14:55

Dla ratowania małżeństwa wiele się robi, ale ja nie zrezygnuję z tego w co wierze i jakie mam stanowisko. Wiem, ze jest wiele niebezpieczeństw w obecnym świecie.

BASIK
Posty: 37
Rejestracja: 25 wrz 2019, 11:45
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Ratowanie małżeństwa

Post autor: BASIK » 23 paź 2019, 14:56

Jonasz pisze:
23 paź 2019, 14:08
BASIK pisze:
23 paź 2019, 9:05
Boli, boli bardzo, że mąż którego kochasz, widzi w Tobie tylko kościół katolicki, który jest atakowany a gdzie jestem ja , jego żona w tym wszystkim.
Basik a może jest tak że Ty rozdzielasz jedno od drugiego a Twój mąż nie?

Co do tego wyjazdu to z jednej strony gdyby jechać tylko i wyłącznie w sprawie małżeństwa to mocno pomyślałbym..
a co masz na myśli ?

Małgorzata Małgosia
Posty: 217
Rejestracja: 05 wrz 2019, 14:31
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Ratowanie małżeństwa

Post autor: Małgorzata Małgosia » 23 paź 2019, 17:05

Mój mąż zabronił mi kontaktu z konkretnymi osobami z mojej wspólnoty (normalna, przyparafialna grupa). Zgodziłam się. Potem zabronił mi angażować się bardziej, tzn. miałam przestać być animatorem. Zgodziłam się. Potem pozwolił na kontaktowanie się z jedną tylko osobą ze wspólnoty. Zgodziłam się. Nakazał mi jechać do Niepokalanowa, żeby zawierzyć się tam Maryi: najpierw nie zgadzałam się dla samej zasady, że to chore zmuszać do tego. Potem zgodziłam się, bo posłużył się argumentem, że on w autorytecie męża to robi i jak się nie zgodzę to znaczy, że podważam fundamenty małżeństwa. Na to wszystko przyszła nagła choroba i operacja. Mąż mi "podziękował" za wspólne 9 lat po ok.2 tygodniach od operacji, pod koniec sierpnia złożył pozew rozwodowy pisząc w nim same kłamstwa oprócz naszych imion i nazwisk oraz adresów.
Ratowanie małżeństwa też musi odbywać się z sensem i nie wbrew sobie.
"Ty zaś powróć do Boga swojego - strzeż pilnie miłości i prawa i ufaj twojemu Bogu!" (Oz 12, 7).
Jezu ufam Tobie.

Lawendowa
Posty: 2620
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:44
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Ratowanie małżeństwa

Post autor: Lawendowa » 23 paź 2019, 21:53

BASIK pisze:
21 paź 2019, 13:46
Wstąpiłam do jednej z grup w naszej parafii ( krąg biblijny), aby poszerzyć swoją wiarę.
To dobry kierunek. Warto jednak przyjrzeć się intencji jaka temu przyświeca. Czy idę dla siebie, by pogłębić swoją wiarę i bardziej zawierzyć Bogu? Czy jednak idę zdobyć argumenty, by przekonać męża, że błądzi?
I o ile ta pierwsza motywacja przynosi piękne owoce duchowe, to druga najczęściej prowadzi do frustracji, zniechęcenia, a czasami dużego kryzysu wiary.
"Ty tylko mnie poprowadź, Tobie powierzam mą drogę..."

BASIK
Posty: 37
Rejestracja: 25 wrz 2019, 11:45
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Ratowanie małżeństwa

Post autor: BASIK » 23 paź 2019, 22:40

Mój mąż chce ratować to małżeństwo , wierzy w to , że będziemy razem. Obecnie ma zdanie o kościele jakie ma, on przechodził przez kilka wspólnot różnych, szuka Boga i uważa że Bóg posłał to do kościoła mocy. Moze trzeba porozmawiać z kimś neutralnym, mimo że to były ksiadz katolicki. Ja ostatnio bardzo jestem wyczulona na różne grupy. Z dobrych rzeczy to uczeszczam na grupę biblijną przy parafii. Bardzo fajnie ludzie, to taka odskocznia, aby nie zadreczac się, napewno też czegoś się dowiem więcej o Slowie Bożym. Jesr to grupa zróżnicowana .Na tą grupę wczesniej uczęszczał mój mąż.

Jonasz
Posty: 1542
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:01
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Ratowanie małżeństwa

Post autor: Jonasz » 24 paź 2019, 9:25

BASIK pisze:
23 paź 2019, 14:56
Jonasz pisze:
23 paź 2019, 14:08
BASIK pisze:
23 paź 2019, 9:05
Boli, boli bardzo, że mąż którego kochasz, widzi w Tobie tylko kościół katolicki, który jest atakowany a gdzie jestem ja , jego żona w tym wszystkim.
Basik a może jest tak że Ty rozdzielasz jedno od drugiego a Twój mąż nie?

Co do tego wyjazdu to z jednej strony gdyby jechać tylko i wyłącznie w sprawie małżeństwa to mocno pomyślałbym..
a co masz na myśli ?
Po pierwsze jak dla mnie relacja z Bogiem to jedno a umiejętność czy też trudności budowania relacji małżeńskiej czy międzyludzkiej to drugie.
Te trudności albo wynikają z sytuacji domu rodzinnego albo z jakichś błędów w trakcie tworzenia relacji małżeńskiej.
Oczywiście wzorce tego świata czy też własne obawy lub niewłaściwe wzorce tam niejako wdrukowane wyniesione z własnego domu też mogą robić swoje.
I jak zwykle zacząć trzeba od siebie samego.

Relacja z Bogiem to dla mnie z jednej strony najlepsza szkoła miłości jak i najlepsza przychodnia leczenia czy też uzdrowienia mojego serca. Z przeszłości czy też nawet teraźniejszości.
Bo to że On jest to nie gwarancja uniknięcia zranienia czy też cierpienia.
Grunt że mam realną szansę bycia uzdrowionym - gotowym do wybaczenia i pojednania z człowiekiem.
Jest to wymiar osobisty.
Owszem czasem trzeba iść do psychologa, bo pomoc człowieka w wymiarze osobistym też czasem jest potrzebna.
By nauczyć się żyć z innymi lub też dać żyć innym ze sobą.


BASIK pisze:
23 paź 2019, 22:40
Moze trzeba porozmawiać z kimś neutralnym, mimo że to były ksiadz katolicki. Ja ostatnio bardzo jestem wyczulona na różne grupy.
Neutralny jak dla mnie to mediator, terapia par, klinika małżeńska...
Nie psycholog, nie psychiatra.
Ktoś nie związany z religią.
Ktoś od naprawy więzi międzyludzkich, małżeńskich.
Naszej miłości zawsze czegoś brakuje. Nasza miłość ma swoje granice. Nasza miłość zależy od odpowiedzi, którą otrzymujemy od innych. My nie możemy w pełni uszczęśliwić drugiego człowieka. Tylko Bóg może wszystko.

BASIK
Posty: 37
Rejestracja: 25 wrz 2019, 11:45
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Ratowanie małżeństwa

Post autor: BASIK » 24 paź 2019, 11:08

Witaj Jonasz, dziękuję za twoje spostrzeżenia, masz rację na pewno wiele rzeczy też zależy jak człowiek został wychowany, w jakiej atmosferze rodzinnej. Jego rodzice też po jakimś czasie przeszli z katolickiego do protestanckiego kościoła.Teraz kiedy mój mąż jest po czterdziestce wyszło, ze prawdopodobnie ma Zespół Aspergera, zrobił testy w poradni gdzie takimi sprawami się zajmują. Pani psycholog mi potwierdziła, że ma typowe objawy, trudności z relacją, przede wszystkim rodzinną. Choć ostatnio uspokoił się trochę z "ewangelizacją " wszędzie i wszystkich ( nie miał w tym umiaru). Tylko nie odbierz mnie źle, nie chodzi mi o to, że nie należy ewangelizować tylko o to w jaki sposób to przekazać.
To co najbardziej mnie zabolało, to to , że skoro mój mąż uważa, ze idzie dobrą drogą ( a ja nie) to ja powinnam pójść za nim. Skoro tego nie zrobiłam to on się wyprowadza, uważa przy tym , ze go po prostu zostawiłam :(, co nie jest prawdą. Ciągle mamy kontakt, próbuje mu tłumaczyć pewne rzeczy, ale spotykam się z oporem. Wspólnota do której należy, też nie pomaga obwiniając inne kościoły a przede wszystkim katolicki. Czasami czuję się jak prześladowana za wiarę. W ten weekend idę na uwielbienie z ojcem Adamem Szustakiem i bardzo się z tego cieszę, bo wiem, ze jest wielu ludzi, którzy kochają Boga i szukają Prawdy. Pozdrawiam .

Jonasz
Posty: 1542
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:01
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Ratowanie małżeństwa

Post autor: Jonasz » 24 paź 2019, 13:41

BASIK pisze:
24 paź 2019, 11:08
Skoro tego nie zrobiłam to on się wyprowadza, uważa przy tym , ze go po prostu zostawiłam :(, co nie jest prawdą.

Ty i ja wiemy o tym.
Jestem po Twojej stronie.
Bo uważam że biorąc ślub w kosciele katolickim a potem szukając zmiany to coś jest delikatnie mówiąc nie tak.
To nie partia żeby szukać miejsca u żłobu, gdzie mi wygodnie i tak dalej.

Manipulacja faktami i rozumem - boli tak samo chyba jak kłamstwo.
BASIK pisze:
24 paź 2019, 11:08
Ciągle mamy kontakt, próbuje mu tłumaczyć pewne rzeczy, ale spotykam się z oporem.
Może być tak zafiksowany w myśleniu że tego nie zrozumie, nie dociera.
Dodatkowo możliwe że jest zablokowany w jakiś sposób na słowa od Ciebie, na ich przyjęcie.

Być może warto po prostu przestać by nawet samemu nie czuć się zawiedzionym.
Przyznaję że myślałem ostatnio nad sprawą o której pisałaś w swoim wątku - tą sprzed 10(?) lat.
Czy to nie w jakimś stopniu owoce.
Czy po prostu w tamtym czasie nie zrobiłaś za dużo lub przestałaś oczekiwać czegoś z drugiej strony.


BASIK pisze:
24 paź 2019, 11:08
W ten weekend idę na uwielbienie z ojcem Adamem Szustakiem i bardzo się z tego cieszę, bo wiem, ze jest wielu ludzi, którzy kochają Boga i szukają Prawdy. Pozdrawiam .
:D
Naszej miłości zawsze czegoś brakuje. Nasza miłość ma swoje granice. Nasza miłość zależy od odpowiedzi, którą otrzymujemy od innych. My nie możemy w pełni uszczęśliwić drugiego człowieka. Tylko Bóg może wszystko.

BASIK
Posty: 37
Rejestracja: 25 wrz 2019, 11:45
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Ratowanie małżeństwa

Post autor: BASIK » 24 paź 2019, 13:47

Dziękuje za dobre słowo :). Tylko dlaczego to tak musi boleć, jak zawodzisz się na najbliższej osobie ?.

marylka
Posty: 1041
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:01
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Ratowanie małżeństwa

Post autor: marylka » 24 paź 2019, 15:24

BASIK pisze:
24 paź 2019, 13:47
Dziękuje za dobre słowo :). Tylko dlaczego to tak musi boleć, jak zawodzisz się na najbliższej osobie ?.
Bo to była najbliższa osoba, ktorej pokazalaś siebie - także swoje rany
A ona obejrzala i...finalnie sie odwrociła....
Smutne i przykre
Ale wiesz....Jezusa też zdradzily najbliższe osoby - Judasz i Piotr
I Jezus pokazuje że po smierci jest zmartwychwstanie.
To nie jest koniec Basik!
To dopiero ukrzyżowanie i śmierć!
Jak to przejdziesz - to już bedzie tylko lepiej
Jak to przejdziesz z Jezusem - wierzysz Mu?

BASIK
Posty: 37
Rejestracja: 25 wrz 2019, 11:45
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Ratowanie małżeństwa

Post autor: BASIK » 24 paź 2019, 15:41

marylka pisze:
24 paź 2019, 15:24
BASIK pisze:
24 paź 2019, 13:47
Dziękuje za dobre słowo :). Tylko dlaczego to tak musi boleć, jak zawodzisz się na najbliższej osobie ?.
Bo to była najbliższa osoba, ktorej pokazalaś siebie - także swoje rany
A ona obejrzala i...finalnie sie odwrociła....
Smutne i przykre
Ale wiesz....Jezusa też zdradzily najbliższe osoby - Judasz i Piotr
I Jezus pokazuje że po smierci jest zmartwychwstanie.
To nie jest koniec Basik!
To dopiero ukrzyżowanie i śmierć!
Jak to przejdziesz - to już bedzie tylko lepiej
Jak to przejdziesz z Jezusem - wierzysz Mu?
Nadal wierzę w to , że jednak będziemy kiedyś udanym małżeństwem...., przeżyliśmy jeden kryzys już :(.
Marylka dziękuję za dodanie otuchy.

BASIK
Posty: 37
Rejestracja: 25 wrz 2019, 11:45
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Ratowanie małżeństwa

Post autor: BASIK » 29 paź 2019, 9:46

Byłam na uwielbieniu z o.Adamem Szustakiem, było naprawdę cudownie. Super czas, czas zadumy nad swoim życiem i postępowaniem. Jest wielu ludzi , którym się taka ewangelizacja nie podoba, zawsze będą, może czasem tłumaczenie Słowa Bożego lekko zbacza z toru (zalezy od interpretacji), ale podstawowe prawdy są zgodne z Biblią. Ja osobiście wyniosłam dużo ze spotkań , ze słuchowisk itp. Trudny czas łatwiej przetrwać to wiem już na pewno. Co do mojego męża, ciągle słyszę , ze powinnam pójść za nim, że to on powinien wskazywać drogę itp. Czyli jakby np. poszedł do Świadków Jehowy to też powinnam pójść. To, że on teraz jest w Kościele Mocy to też powinnam iść za nim, bo on idzie za Jezusem. Ja już nie wiem co mam o tym myśleć, ja rozumiem, że żona powinna być przy mężu, ale czy aż tak wbrew sobie i swoim przekonaniom, wbrew temu w co wierze :(.

Lawendowa
Posty: 2620
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:44
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Ratowanie małżeństwa

Post autor: Lawendowa » 29 paź 2019, 11:52

BASIK, a kto jest u Ciebie na pierwszym miejscu? Bóg czy mąż? Warto się temu przyjrzeć, czy mąż nie stał się bożkiem.

Z góry uprzedzam - mocno przerysuję. Co zrobisz jeśli za kolejny rok, dwa, czy pięć Twój mąż zafascynuje się: buddyzmem, islamem czy czymś jeszcze bardziej odległym od naszej wiary? Czy wtedy też pójdziesz tam za nim?
"Ty tylko mnie poprowadź, Tobie powierzam mą drogę..."

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Namiastka, QQryQ i 16 gości