Ratowanie małżeństwa

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

BASIK
Posty: 37
Rejestracja: 25 wrz 2019, 11:45
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Ratowanie małżeństwa

Post autor: BASIK » 29 paź 2019, 12:03

Nie Lawendowa, Bóg jest na pierwszym miejscu, bez wątpienia. Boli tylko to jak on postąpił i to jak za każdym razem chce mi uświadomić, ze źle robię , ze go nie słucham i nie idę zanim.

Jonasz
Posty: 1542
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:01
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Ratowanie małżeństwa

Post autor: Jonasz » 30 paź 2019, 8:31

BASIK pisze:
29 paź 2019, 12:03
Nie Lawendowa, Bóg jest na pierwszym miejscu, bez wątpienia. Boli tylko to jak on postąpił i to jak za każdym razem chce mi uświadomić, ze źle robię , ze go nie słucham i nie idę zanim.
BASIK pisze:
29 paź 2019, 12:03
Nie Lawendowa, Bóg jest na pierwszym miejscu, bez wątpienia. Boli tylko to jak on postąpił i to jak za każdym razem chce mi uświadomić, ze źle robię , ze go nie słucham i nie idę zanim.
Basik gdzieś napisałaś że Twój mąż ma problemy z relacjami.
Przyznaję że próbowałem postawić się na jego miejscu jak ja bym się czuł, gdyby moi rodzice przeszli na protestantyzm.
No zgłupiałbym i byłoby mi trudno delikatnie mówiąc ;)
Przyszło mi też na myśl, że być może chce skopiować relację tę którą zna, czyli z własnego domu.
Stąd Twoja rodzina jest be.
Tak na spokojnie to przyglądnij się , czy w rodzinie męża mąż nosi spodnie a żona jest żoną a nie pokorną niewolnicą - jak to wygląda?

Tak przy okazji to moja żona chcąc być oryginalna? modna? zbudować poczucie wartości, oryginalności? jakiś czas temu łyknęła temat ekologii plus zdrowego odżywiania.
Problemów było i jest bez liku ;)
Spięć i tarć sporo - grunt to zachować zdrowy rozsądek przy tym, nie dać się zwariować i.... pozostać przy swoim mądrym i przemyślanym wyborze.
Naszej miłości zawsze czegoś brakuje. Nasza miłość ma swoje granice. Nasza miłość zależy od odpowiedzi, którą otrzymujemy od innych. My nie możemy w pełni uszczęśliwić drugiego człowieka. Tylko Bóg może wszystko.

nałóg
Posty: 1247
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:30
Jestem: szczęśliwym mężem
Płeć: Mężczyzna

Re: Ratowanie małżeństwa

Post autor: nałóg » 30 paź 2019, 9:19

Jonasz pisze:
30 paź 2019, 8:31
Tak przy okazji to moja żona chcąc być oryginalna? modna? zbudować poczucie wartości, oryginalności? jakiś czas temu łyknęła temat ekologii plus zdrowego odżywiania.
Problemów było i jest bez liku
To taka nowa ideologia która dość często staje się EKOTERORYZMEM.Część jej skrajnych "wyznawców' propaguje teorie , że przekazywanie życia czyli zachowanie ciągłości ludzkości jest co najmniej nie wskazane, bo urodzenie i wychowanie dzieci powoduje degradację środowiska w rozumieniu ekoterorystów.

BASIK
Posty: 37
Rejestracja: 25 wrz 2019, 11:45
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Ratowanie małżeństwa

Post autor: BASIK » 30 paź 2019, 10:20

Jonaszu, w domu rodzinnym mojego męża dało się odczuć , że tam spodnie nosi kobieta czyli jego mama, tato pracował, ale jakoś nie widziałam, aby zajmował się synami ( ma ich trzech), mogę się mylić, miał też problemy z alkoholem. W moim domu też mama wiele rzeczy przejęła za ojca niestety :( . Mój mąż był taki okres w naszym małżeństwie ,że siedział tylko w pracy, a domem się nie zajmował, więc chcąc nie chcąc ja też musiałam wziąść wszystko na swoje barki. I tak zostało, obowiązki domowe na uboczu, opłaty it. w ogóle go to nie interesowało, a teraz sam się zwolnił z małżeństwa i odszedł z domu i zamieszkał w firmie. Czyli jest sam sobie okrętem. Owszem czasem raz na jakiś czas przychodzi na 3,4 godziny, zrobi jakieś zakupy, ale to wszystko. Dla mnie jest to granie na uczuciach, bo on jakoś nie czuje , że źle postępuje, uważa , że idzie za Jezusem, że to Jezus nas rozdzielił. Ja rozumiem separację, ale to ma służyć naprawie związku a nie nękaniu, ze masz iść za mną bo żona tak powinna robić. Jeśli widzę, że coś jest nie tak to zmuszanie nie jest dobrą drogą. A skoro nie idę za nim to go nie kocham, nie zależy mi na nim itp. Pamiętam jak 10 lat temu przechodziliśmy kryzys, uważał, że jak spadła mu obrączka to znak, że musimy zerwać i on znalazł inną kobietę. Pamiętam jak bardzo oddałam wtedy wszystko Bogu, powrócił do domu, ale widocznie on nie czuje się dobrze w małżeństwie i znów wybrał inną drogę. Na pewno ta wspólnota nie pomaga. Tłumaczenia nie pomagają a mówienie, że on mnie kocha to jakoś nie współgra z tym jak postępuje.

Wiedźmin
Posty: 1484
Rejestracja: 10 lip 2017, 14:08
Jestem: w związku niesakramentalnym
Płeć: Mężczyzna

Re: Ratowanie małżeństwa

Post autor: Wiedźmin » 30 paź 2019, 11:20

BASIK pisze:
30 paź 2019, 10:20
[...] Owszem czasem raz na jakiś czas przychodzi na 3,4 godziny, zrobi jakieś zakupy, ale to wszystko. Dla mnie jest to granie na uczuciach, bo on jakoś nie czuje , że źle postępuje, uważa , że idzie za Jezusem [...]
Co jest "graniem na uczuciach"?
Uważam, że za swoje uczucia jestem odpowiedzialny ja sam. Może masz podobnie?
Szczęście "nie leży" na zewnątrz - postaraj odczepić się od innych (przestać zmieniać, oczekiwać, manipulować) i skup (na tyle na ile się uda) uwagę na sobie.

BASIK
Posty: 37
Rejestracja: 25 wrz 2019, 11:45
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Ratowanie małżeństwa

Post autor: BASIK » 30 paź 2019, 12:01

Wiedźmin pisze:
30 paź 2019, 11:20

Co jest "graniem na uczuciach"?
Uważam, że za swoje uczucia jestem odpowiedzialny ja sam. Może masz podobnie?
Kobiety inaczej podchodzą do tego, może bardziej emocjonalnie niż mężczyźni, przynajmniej ja tak mam. Nie jest mi łatwo jak jest a później odchodzi, małżeństwo nie polega na tym, aby odejść w każdej chwili kiedy się chce, kiedy są jakieś trudności. Oczywiście każdy związek jest inny. Każdy podchodzi do tego inaczej. Ja traktuję to poważnie.
Ostatnio zmieniony 30 paź 2019, 12:09 przez Lawendowa, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód: Poprawiono cytowanie

Jonasz
Posty: 1542
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:01
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Ratowanie małżeństwa

Post autor: Jonasz » 30 paź 2019, 12:05

BASIK pisze:
30 paź 2019, 10:20
Jonaszu, w domu rodzinnym mojego męża dało się odczuć , że tam spodnie nosi kobieta czyli jego mama, tato pracował, ale jakoś nie widziałam, aby zajmował się synami ( ma ich trzech), mogę się mylić, miał też problemy z alkoholem. W moim domu też mama wiele rzeczy przejęła za ojca niestety :( . Mój mąż był taki okres w naszym małżeństwie ,że siedział tylko w pracy, a domem się nie zajmował, więc chcąc nie chcąc ja też musiałam wziąść wszystko na swoje barki.
Basik miałem dość chyba podobną sytuację startową ;)
Brak męskiego wzorca w domu, dodatkowo dość toksyczny obraz kobiety (nawet strach przed nimi w pewnym sensie) i jej sposób funkcjonowania w relacji.
Plus wejście w relację z kobietą która też boi się mężczyzn, dodatkowo nosi spodnie.
Słowem wszystkie są takie same. :D

Ja swoje miejsce starałem się wywalczyć - niestety momentami przypominało to ostre starcie, nawet mi się tłumaczyć pewnych rzeczy nie chce.
Wzorców męskości szukałem na własną rękę bo żadna kobieta nie jest w stanie mi tego określić ani narysować.
Zresztą kolegów i innych też za bardzo się nie słucha.
Najfajniej by było gdyby żona zajęła się swoją kobiecością i swoją rolą - poprawną żony i matki.
Ale najpierw musiałby chyba otrząsnąć się z przeszłości i też nie słuchać pewnych trendów tego świata.
Natomiast niestety tu nie widzę starań - w zamian wciąż próbuje grzebać na moim podwórku.
Czasem nawet myślę, że w pewien sposób miałbym zapłacić rachunki za jej przeszłość - na co absolutnie nie ma mojej zgody ;)
Stosuje przy tym dość odpychające metody i momentami nawet niszczące - przestałem już przejmować się czy świadomie, czy nieświadomie.
Jak widzisz borykałem się z dwoma problemami: znaleźć odpowiedni wzór plus odpowiednie miejsce: nie nad żoną nie pod żoną .
Po prostu obok.
Rola zaproponowana przez żonę nie służy mnie osobiście, a skoro mnie nie służy to nie mam ochoty na zacieśnienie relacji.
Naszej miłości zawsze czegoś brakuje. Nasza miłość ma swoje granice. Nasza miłość zależy od odpowiedzi, którą otrzymujemy od innych. My nie możemy w pełni uszczęśliwić drugiego człowieka. Tylko Bóg może wszystko.

BASIK
Posty: 37
Rejestracja: 25 wrz 2019, 11:45
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Ratowanie małżeństwa

Post autor: BASIK » 30 paź 2019, 12:37

Jonasz pisze:
30 paź 2019, 12:05

Jak widzisz borykałem się z dwoma problemami: znaleźć odpowiedni wzór plus odpowiednie miejsce: nie nad żoną nie pod żoną .
Po prostu obok.
Rola zaproponowana przez żonę nie służy mnie osobiście, a skoro mnie nie służy to nie mam ochoty na zacieśnienie relacji.
Bardzo to smutne, bo ludzie , którzy się pobierają, powinni brać pod uwagę, że mogą być wzloty i upadki. Powinni to pokonać razem, a nie uciekać. Może jednak jeszcze jest szansa, że żona zmieni nastawienie. Życzę Wam tego naprawdę, bo patrząc na dzisiejszy świat tak wiele małżeństw i związków się rozpada :(.

Pustelnik
Posty: 1027
Rejestracja: 08 lut 2017, 12:04
Płeć: Mężczyzna

Re: Ratowanie małżeństwa

Post autor: Pustelnik » 31 paź 2019, 2:10

Jonasz pisze:
30 paź 2019, 12:05
Stosuje przy tym dość odpychające metody i momentami nawet niszczące - przestałem już przejmować się czy świadomie, czy nieświadomie.
Jak widzisz borykałem się z dwoma problemami: znaleźć odpowiedni wzór plus odpowiednie miejsce: nie nad żoną nie pod żoną .
Po prostu obok. (...)
Rola zaproponowana przez żonę nie służy mnie osobiście (...)
Witaj Jonaszu,
a jakie emocje , odczucia z ciała wtedy masz ?
Jak je przeżywasz ?
A może "wypierasz", "odcinasz się", "zamrażasz się " ? :roll: :cry:

Jonasz
Posty: 1542
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:01
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Ratowanie małżeństwa

Post autor: Jonasz » 31 paź 2019, 8:52

Pustelniku przeżywane przeze mnie emocje stanowią dla mnie informację o mojej aktualnej sytuacji życiowej ;)
Reaguję odpowiednio w zależności od tego, czy są radosne czy bolesne.
Pustelnik pisze:
31 paź 2019, 2:10
A może "wypierasz", "odcinasz się", "zamrażasz się " ? :roll: :cry:
Uciekać przed częścią samego siebie?
Przed "niusami" o samym sobie?
Odrzucać?
Udawać że ich nie ma?
Eeeenooo cos Pan ?
Już od dawna nie :D
Naszej miłości zawsze czegoś brakuje. Nasza miłość ma swoje granice. Nasza miłość zależy od odpowiedzi, którą otrzymujemy od innych. My nie możemy w pełni uszczęśliwić drugiego człowieka. Tylko Bóg może wszystko.

Janek38
Posty: 14
Rejestracja: 30 gru 2018, 19:06
Płeć: Mężczyzna

Re: Ratowanie małżeństwa

Post autor: Janek38 » 17 lis 2019, 19:51

BASIK pisze:
26 wrz 2019, 9:56
Niestety też mam takie obawy :(. Zresztą doradzali mu, żeby się rozwiódł, bo ja nie jestem żoną z "Nieba".
Wiele rzeczy nie podoba się mojemu mężowi w tej wspólnocie, ale tam tkwi , bo uważa , ze Bóg go tam posłał.
Bo łatwo jest wejść a ciężko jest wyjść. Nierzadko takie ugrupowania silnie oddziałują na człowieka, a niekiedy bazują na hejcie innych wyznań i ich nauk, najczęściej przeciwko Kościołowi Rzymskokatolickiemu. A że dziś coraz więcej ludzi nie lubi Kościoła ani księży to jest to sprytny, diabelski sposób żeby kogoś zwodzić. A później nawrócić takiego człowieka może być trudno.

BASIK
Posty: 37
Rejestracja: 25 wrz 2019, 11:45
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Ratowanie małżeństwa

Post autor: BASIK » 19 lis 2019, 9:28

Witaj Janek38 , tak ciężko jest wyjść, a to , ze ja nie chcę za nim pójść to wg. niego znaczy, że nie toleruje, nie chce go, nie zależy mi itp.. Nie rozpoznałam w Nim Boga.On jest wybrańcem, kimś ważnym a ja tym gardzę. We wspólnocie Kościoła Mocy większość uważa się za ludzi z Nieba, oni już są zbawieni i idą do Nieba. A reszta do piekła. Jest mi źle, nie mogę się pogodzić z tym, ze można tak odejść od rodziny, powołując się na to, ze Bóg posłał go tam, żyje on teraz jak singiel, sam dla siebie, bez nas, bez obowiązków rodzinnych itp. Sam się zwolnił z małżeństwa, choć on uważa, ze skoro czasami dzwoni czy przychodzi raz na tydzień czy dwa to wcale nie znaczy że nas zostawił. W złości ostatnio mu powiedziałam, ze wspólnota jest dla niego ważniejsza jak rodzina, którą stworzył, że się odsuwam mimo, że go kocham bo niestety to ja popadam w przygnębienie a muszę żyć dla córki. Oczywiście później tego żałowałam, są dni kiedy już nie ma sił ( kobiety są jednak inne, nie są tak twarde w takich sytuacjach).

marylka
Posty: 1041
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:01
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Ratowanie małżeństwa

Post autor: marylka » 19 lis 2019, 11:41

BASIK pisze:
19 lis 2019, 9:28
W złości ostatnio mu powiedziałam, ze wspólnota jest dla niego ważniejsza jak rodzina, którą stworzył, że się odsuwam mimo, że go kocham bo niestety to ja popadam w przygnębienie a muszę żyć dla córki. Oczywiście później tego żałowałam,
A dlaczego żałowałaś?
Czy nie powiedziałaś prawdy co czujesz?
A może Ty czujesz że nie masz prawa mowic prawdy o sobie?
Przecież nic zlego/obraźliwego tam nie było a Ty żałujesz
Bo ja tego nie rozumiem co napisalaś.
Pozdrawiam

BASIK
Posty: 37
Rejestracja: 25 wrz 2019, 11:45
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Ratowanie małżeństwa

Post autor: BASIK » 19 lis 2019, 13:47

Marylko wiem, że w złości mówi się wiele rzeczy, powinnam mu to spokojnie uświadomić a nie podnosić głosu, jednak tak powiedziałam prawdę, bo ta wspólnota wchłonęła mojego męża, jest zafascynowany liderem, oni go wręcz traktują jak guru. Nie mnie go osądzać, ja jakoś nie czuje do nich sympatii, mimo, że cytują Słowo Boże.

Lawendowa
Posty: 2620
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:44
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Ratowanie małżeństwa

Post autor: Lawendowa » 19 lis 2019, 17:55

BASIK, czy wyszłaś po jakąś pomoc dla siebie?
"Ty tylko mnie poprowadź, Tobie powierzam mą drogę..."

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: iwonka, MaryM, QQryQ i 14 gości