Kryzys malzenstwa czy choroba?

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Angela
Posty: 480
Rejestracja: 31 maja 2017, 1:34
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys malzenstwa czy choroba?

Post autor: Angela » 27 lut 2018, 15:48

krople rosy pisze:
27 lut 2018, 14:30
Nie każda żona chce zgodzić się na słabości swojego męża.
Tak było, gdy w pierwszym roku małżeństwa, maż wyznał, że ma problemy z masturbacją. Mnie to przerosło. Odpowiedziałam, że to jego problem. Poczułam ogromny zawód, to on miał być moim rycerzem, bronić mnie przed złem tego świata a nie zło wprowadzać do domu. Ja też miałam problemy z masturbacją, ale przed ślubem. Małzeństwo okazało się lekiem na niepopadanie w ten grzech, jak ręką odjął. Ja sobie poradziłam, niech i on sobie radzi. Uznałam, że przerzuca odpowiedzialność na mnie. Nie potraktowałam tego jako problemu uzależnienia, ale próbę wymuszania współżycia bez mojej chęci. Ale mąż nigdy nie wymuszał. Czekał cierpliwie, ja mówiłam ,,zaraz'' i często przychodziłam dopiero jak zasnął. Taka gierka, żeby nie odmówić wprost.
Gdy za radą spowiednika, przyznał, że raz skorzystał z usług agencji toważyskiej, o mało nie skończyło się rozwodem. Stwierdziłam, że głupia była ta rada spowiednika, a dla mnie współżycie straciło smak na wiele tygodni. Wystraszyłam się, że podzielę los teściowej, której teściu mówił,, Kocham ciebie, ale na baby będę chodził''. Mąż mnie długo przepraszał za ten wyskok. Przetrwaliśmy kryzys pierwszego roku i mąż już więcej nie wspominał, że sobie nie radzi w okresach wstrzemiężliwości po porodach lub w dni płodne przy naturalnej regulacji poczęć.

krople rosy

Re: Kryzys malzenstwa czy choroba?

Post autor: krople rosy » 27 lut 2018, 16:55

Angela pisze:
26 lut 2018, 2:05
Straszak w postaci poiicji, opieki społecznej i szpitala psychiatrycznego działa.
Tylko każdego dnia daje mi sygnał jak bardzo się mną brzydzi. Gdy zrobię mu herbatę, to komentuje ,,nie podlizuj się''.
Angela pisze:
26 lut 2018, 2:05
Są szczątki normalności. Jest modlitwa rodzinna każdego dnia. Dzieci mają oboje rodziców w domu, choc zajmujemy się nimi na zmian
Dla mnie ta sytuacja nie jest normalna. Z jednej strony trzymasz męża pod butem a z drugiej klekacie do wspólnej modlitwy. By zachować pozory normalności.
I może o te właśnie pozory chodzi. Może one są przyczyną waszych problemów.
Człowiek nawraca się i dojrzewa w pełnej wolności. Jeśli już. Nigdy pod presją i pod straszakami. Bo będzie to efekt powierzchowny i krotrkotrwaly.

Dareck
Posty: 21
Rejestracja: 26 lut 2018, 20:49
Płeć: Mężczyzna

Re: Kryzys malzenstwa czy choroba?

Post autor: Dareck » 27 lut 2018, 18:22

Witajcie. Widzisz Angelo zaczynasz się otwierać i piszesz informacje, które naświetlają troszkę bardziej perspektywę zachorowania męża. Wbrew pozorom i z punktu widzenia mężczyzny takie "gierki" żony wcale nie muszą zawsze skończyć się umocnieniem i ćwiczeniem silnej woli mężczyzny. Z pomocą forumowiczów może się jeszcze okazać, że to nie specjalista psychiatra nakazujący farmakoterapię czy lekarze z forum medycznego a Duch Święty działający na tym Forum przez usta i klawiaturę amatorów pomogą Wam dotrzeć do sedna problemu.

Lawendowa
Posty: 4427
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:44
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys malzenstwa czy choroba?

Post autor: Lawendowa » 27 lut 2018, 20:05

Angela pisze:
27 lut 2018, 13:46
Zostały tylko jego wypowiedzi urojeniowe, od których nie może się powstrzymać. Przynajmniej raz dziennie mówi: ,,Modlę się za ciebie, bo jesteś w piekle kłamstwa i rozpusty''. Zbywam to milczeniem, bo tu nie pomoże żadne zaprzeczanie, tłumaczanie, udawadnianie swojej miłości i wierności. Czy gdyby brał leki byłoby lepiej? Miałam tego próbę, gdy był w szpitalu. Przy lekach nie wypowiadał urojeń, ale funkcjonował jakby w zwolnionym tempie, nieobecny. Nie chcę tego dla męża, by za życia był trupem. Bo w innych sferach funkcjonuje teraz prawidłowo.
W jakim wieku są najmłodsze dzieci? Czy one tego słuchają?
Nie masz obaw, że to mocno obciąży dzieci?

Na początku leczenia może tak być, że jest spowolniony, bo trzeba go trochę wyciszyć. Można próbować dobrać inne leki, ale całkowite zaniechanie leczenia to, obawiam się, drogą w przepaść. Kto zdecydował o zaprzestaniu leczenia?
Nie biorę leków = choroby nie ma - może doprowadzić do katastrofy.
Przykro mi, ale to przypomina opowieści żon alkoholików i ich zaprzeczanie istnieniu problemu (bo jeszcze nie jest aż tak źle)...
Myślę, że na chorobę miał wpływ stres związany z wyjazdem za granicę na kilka miesięcy, mający na celu wyciągnięcie nas z dołka finansowego.
A skąd wziął się ten dołek?
Ten zespól zwykle jest skutkiem/towarzyszy alkoholizmowi. Czy twój mąż miał problemy z alkoholem?
Angela pisze:
27 lut 2018, 15:48
Gdy za radą spowiednika, przyznał, że raz skorzystał z usług agencji toważyskiej, o mało nie skończyło się rozwodem.
Czyli jednak zdrada była.
Wystraszyłam się, że podzielę los teściowej, której teściu mówił,, Kocham ciebie, ale na baby będę chodził''.
Tylko mówił, czy faktycznie chodził "na baby"?
To daje do myślenia, bo mogą być różne warianty:
- taki schemat relacji z domu rodzinnego Twój mąż wyniósł i przez lata się starał żyć inaczej, ale już mu "się nie chce, nie ma siły, to jest silniejsze od niego". Słyszałam już kilkakrotnie (ale nie znalazłam literatury w tym temacie), że często tak bywa, że "upiory" z rodzinnego domu (alkoholizm, zdrady, przemoc) pomimo szczerych chęci życia inaczej często wychodzą na światło dzienne i są powielane, gdy przychodzi kryzys wieku średniego.
- jest to dziedziczne obciążenie
"Ty tylko mnie poprowadź, Tobie powierzam mą drogę..."

Niezapominajka
Posty: 393
Rejestracja: 06 kwie 2017, 11:07
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys malzenstwa czy choroba?

Post autor: Niezapominajka » 27 lut 2018, 20:52

Angela już kiedyś chciałam zadać Ci to pytanie - czemu nie docenilas wyznania męża o agencji jak szczerze to zrobił i prosił o pochylenie nad problemem? Skoro był z tym u spowiedzi to znaczy że identyfikował problem a skoro przyszedł z tym do Ciebie to znaczyło że Ci ufa i nie chce wprowadzać kłamstwa,, chciał z Tobą to rozwiazać, porozmawiac. Czemu grałaś w gierki lozkiem czekając aż zaśnie?

Angela
Posty: 480
Rejestracja: 31 maja 2017, 1:34
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys malzenstwa czy choroba?

Post autor: Angela » 27 lut 2018, 20:57

Lawendowa pisze:
27 lut 2018, 20:05
W jakim wieku są najmłodsze dzieci? Czy one tego słuchają?
Nie masz obaw, że to mocno obciąży dzieci?
Lawendowa,
Najmłodsze dziewczynki mają 10 i 13 lat. Tak, boję się o nie. Bywały świadkami awantur, tych z początku choroby. Wcześniej dbaliśmy, aby nieporozumienia załatwiać pod nieobecność dzieci. Po powrocie ze szpitala mąż ponownie się pilnuje, by swoje komentarze wypowiadać do mnie w cztery oczy.
Lawendowa pisze:
27 lut 2018, 20:05
Kto zdecydował o zaprzestaniu leczenia?
Mąż nie czuje się chory, więc sam z siebie leków nie weźmie. A ponieważ aktualnie nie stanowi zagrożenia, nie ma przymusu leczenia.

Pantop
Posty: 1964
Rejestracja: 19 lis 2017, 20:50
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Kryzys malzenstwa czy choroba?

Post autor: Pantop » 27 lut 2018, 21:23

Do: Angela

No i zrobiło się widno.
Mąż był w agencji.
Zrobił wszystko, aby to wyjaśnić, naprawić - dobrze i szczerze postąpił.
Coś musiało jednak zostać - coś do zamknięcia tego całego procesu.
Bo oto dokonuje PRZENIESIENIA tego co zrobił - na Ciebie.
Mówiąc Tobie o piekle tak naprawdę projektuje swą niemoc poradzenia sobie z emocjami.
(wygląda na to że jest perfekcjonistą)

Jednakże
Z twoich opisów jednoznacznie wynika, że niezależnie od wszystkiego, Twój mąż jest chory.
A osoba chora potrzebuje opieki a mniej prostowania.
Na prostowanie czas przyjdzie kiedyś.

Angela
Posty: 480
Rejestracja: 31 maja 2017, 1:34
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys malzenstwa czy choroba?

Post autor: Angela » 27 lut 2018, 21:34

Lawendowa pisze:
27 lut 2018, 20:05
A skąd wziął się ten dołek?
Ten zespól zwykle jest skutkiem/towarzyszy alkoholizmowi. Czy twój mąż miał problemy z alkoholem?
Dołek był niezawiniony, był spowodowany odwróceniem się dobrej koniunktury w działalności, którą mąż prowadził.
Mąż jest od wielu lat w krucjacie i nie ma problemu z jej utrzymaniem.
Lawendowa pisze:
27 lut 2018, 20:05
Czyli jednak zdrada była.
Twierdził, że nie, że był to tylko masaż erotyczny.
Lawendowa pisze:
27 lut 2018, 20:05
taki schemat relacji z domu rodzinnego Twój mąż wyniósł
Nie wyniósł, bo ojciec zmarł przed jego porodem. Popełnił samobójstwo, najprawdopodobniej pod wpływem urojeń manii prześladowczej. Może to być dziedziczne.
Zachowania ojca znał tylko z opowieści mamy. Wychowały go kobiety mama i babcia, więc wzoru męskości szukał po omacku, zawsze miał w związku z tym kompleksy i silnie przeżywał kryzys wieku średniego.

Angela
Posty: 480
Rejestracja: 31 maja 2017, 1:34
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys malzenstwa czy choroba?

Post autor: Angela » 27 lut 2018, 22:25

Niezapominajka pisze:
27 lut 2018, 20:52
czemu nie docenilas wyznania męża o agencji jak szczerze to zrobił i prosił o pochylenie nad problemem?
Niezapominajko, nie miałam siły, odezwały się we mnie wszystkie kompleksy, które wydawały się zniknąć odkąd poznałam męża. Znów poczułam się nudną, nieatrakcyjną kobietą, dla której nie warto zawalczyć ze swoimi słabościami. Którą bez problemu można ranić dla chwili przyjemności, nie bacząc, że jest w zaawansowanej, zagrożonej ciąży. Niby wybaczyłam, ale rzeczywiście nie doceniłam szczerości, zadra została na wszystkie lata małżeństwa. Dzisiaj dopiero doceniam z jakim bagażem mąż wchodził w małżeństwo i jak wiele w sobie przepracował. Mi wydawało się, że mój bagaż mniejszy i nie muszę nad sobą tyle pracować. Forum mi tu otwiera oczy. Tylko, że teraz układ nerwowy męża nie wytrzymał obciążeń. Więc i dla mnie warunki do pracy nad sobą trudniejsze.
Niezapominajka pisze:
27 lut 2018, 20:52
Czemu grałaś w gierki lozkiem czekając aż zaśnie?
Głupia byłam. Myślałam, że w ten sposób mniej go do siebie zrażę. Bolało mnie, gdy po odmowie wprost, odwracał się obojętnie na drugi bok. Miał większe potrzeby, niż ja wiecznie zmęczona, w kolejnej ciąży lub z dzieckiem przy piersi. Ale szłam na kompromisy, wypośrodkowując częstość zbiżeń.

Lawendowa
Posty: 4427
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:44
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys malzenstwa czy choroba?

Post autor: Lawendowa » 27 lut 2018, 22:26

Angela pisze:
27 lut 2018, 20:57
Lawendowa,
Najmłodsze dziewczynki mają 10 i 13 lat. Tak, boję się o nie. Bywały świadkami awantur, tych z początku choroby. Wcześniej dbaliśmy, aby nieporozumienia załatwiać pod nieobecność dzieci. Po powrocie ze szpitala mąż ponownie się pilnuje, by swoje komentarze wypowiadać do mnie w cztery oczy.
Dzieci widzą i czują podskórnie o wiele więcej niż nam, dorosłym, się wydaje :cry: Myślę, że warto byłoby z sensownym psychologiem albo psychiatrą porozmawiać o tym jak najlepiej chronić dzieci i siebie w tej sytuacji. Dbaj o siebie i bądź uważna na to co się z dziećmi dzieje - tymi najstarszymi zresztą też.
Mąż nie czuje się chory, więc sam z siebie leków nie weźmie. A ponieważ aktualnie nie stanowi zagrożenia, nie ma przymusu leczenia.
Niestety, to standardowe w tego typu chorobach :(
Angela pisze:
27 lut 2018, 21:34
Nie wyniósł, bo ojciec zmarł przed jego porodem. Popełnił samobójstwo, najprawdopodobniej pod wpływem urojeń manii prześladowczej. Może to być dziedziczne.
Zachowania ojca znał tylko z opowieści mamy. Wychowały go kobiety mama i babcia, więc wzoru męskości szukał po omacku, zawsze miał w związku z tym kompleksy i silnie przeżywał kryzys wieku średniego.
Angela, więc wiesz z czym się mierzysz. Czy zdajesz sobie sprawę, że taka tragedia (albo i większa) może się powtórzyć, jeśli mąż się nie będzie leczył?

Jesteś niezwykłą, dzielną kobietą, ale proszę, szukaj pomocy, pukaj do kolejnych lekarzy póki jest co ratować.
"Ty tylko mnie poprowadź, Tobie powierzam mą drogę..."

Angela
Posty: 480
Rejestracja: 31 maja 2017, 1:34
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys malzenstwa czy choroba?

Post autor: Angela » 27 lut 2018, 22:58

krople rosy pisze:
27 lut 2018, 16:55
Dla mnie ta sytuacja nie jest normalna. Z jednej strony trzymasz męża pod butem a z drugiej klekacie do wspólnej modlitwy. By zachować pozory normalności.
Pod butem to ja się czułam przez dwa lata. I odważyłam się sięgnąć po wsparcie, gdy i najmłosze dzieci mogły być narażone na niebezpieczeństwo. O modlitwę to mąż zabiega, jest dla niego ważna i brzmi szczerze. Nie są to pozory, jest w tym poczucie słuszności swoich działań i zabiegania o dobro. Ja się na jakiś czas wycofałam z modlitwy, ale na prośbę dzieci wróciłam.

Angela
Posty: 480
Rejestracja: 31 maja 2017, 1:34
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys malzenstwa czy choroba?

Post autor: Angela » 28 lut 2018, 0:58

Lawendowa pisze:
27 lut 2018, 22:26
Czy zdajesz sobie sprawę, że taka tragedia (albo i większa) może się powtórzyć,
Ojciec męża podobno dużo pił. W kościele bywał tylko na chrzcinach, ślubach i pogrzebach. Nie ma tych czynników u męża, co daje nadzieję, że jego 9 miesięczne wyciszenie gwałtownych reakcji jest trwałe.
Poza tym, separacja od łoża, którą mąż zarządził jako znak niezgody na moje rzekome czyny, dobrze mu służy. Twierdzi, że taka dobrowolna abstynencja, a nie wymuszona, wycisza w nim emocje, dobrze się z nią czuje.
Jedyne co mogę, to poszerzać wiedzę o chorobie, ale nie jest łatwo dostępna i nie jest pisana językiem zrozumiałym dla laika.

klopot_16
Posty: 47
Rejestracja: 16 sie 2017, 21:01
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys malzenstwa czy choroba?

Post autor: klopot_16 » 28 lut 2018, 8:52

Mój mąż ma zdiagnozowaną schizofrenię i leczy się od trzech lat z małymi przerwami. I właśnie te przerwy w leczeniu są najgorsze, bo za każdym razem po odstawieniu leków rzut choroby jest gorszy i czyni nieodwracalne zmiany w mózgu. Po lekach mąż jest otępiały, dużo leży, nic mu się nie chce robić,ale to i tak jest lepsze niż życie w lęku, że mąż zrobi coś sobie lub nam. Jak nie brał leków to był bardzo pobudzony, nie dał rady zapanować nad głosami w swojej głowie, działy się naprawdę straszne rzeczy. Dlatego cały czas pilnuję, żeby brał leki i dziękuję Bogu, że zgadza się na leczenie, mimo, że nie uważa się za chorego.

Dareck
Posty: 21
Rejestracja: 26 lut 2018, 20:49
Płeć: Mężczyzna

Re: Kryzys malzenstwa czy choroba?

Post autor: Dareck » 28 lut 2018, 9:18

Choroba psychiczna niezależnie od postaci jeśli zawiera w sobie elementy, które są związane z duchowością to stanowi również nielada wyzwanie dla specjalistów. Często organizowane są wspólne spotkania egzorcystów i psychiatrów aby pochylić się nad tymi najtrudnieszymi chorobami. Polecam na stronie opoka org relację z odbytej wiele lat temu w Krakowie konferencji nt. Święta schizofrenia. Jest do wyszukania w sieci. Jest tam min. wzmianka o Bracie Albercie Chmielowskim.

jacek-sychar
Posty: 6497
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Kryzys malzenstwa czy choroba?

Post autor: jacek-sychar » 28 lut 2018, 9:36

A pomyśleliście, co przeżywa ten chory, który traktuje to, co się dzieje w jego głowie za prawdziwe, a nikt nie chce w to uwierzyć?
Biedni ci chorzy i biedni ci, co z nim muszą mieszkać. :?

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 14 gości