Kryzys malzenstwa czy choroba?

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Dareck
Posty: 21
Rejestracja: 26 lut 2018, 20:49
Płeć: Mężczyzna

Re: Kryzys malzenstwa czy choroba?

Post autor: Dareck » 28 lut 2018, 10:12

Masz rację Jacku. Niejednokrotnie choroba duszy jest stokroć cięższa od choroby ciała i dla chorego i dla otoczenia. Sztuką jest dla mnie bycie dobrym psychiatrą jak i bycie błogosławionym kapłanem. Są tacy psychiatrzy którzy uważają, że wszelkie choroby psychiczne to wyraz np urazu mechanicznego i uszkodzenia mózgu w przeszłości. My w takich naszych urazach i zranieniach niemechanicznych, niedojrzałości dopatrujemy się problemów w życiu małżeńskim. W danej chorobie szukamy danego Specjalisty. Zrozumieć sens cierpienia. Cytując wypowiedź księdza profesora Lucjana Szczepaniaka kapelana Szpitala Dziecięcego w Prokociu to nie choroba szczególnie dziecka czy jej kres jest najgorszym doświadczeniem w życiu człowieka. "Nieprawda. Najgorsza jest utrata nadziei - bo ona oznacza zagubienie sensu życia".

klopot_16
Posty: 47
Rejestracja: 16 sie 2017, 21:01
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys malzenstwa czy choroba?

Post autor: klopot_16 » 28 lut 2018, 10:40

Współczuję dla męża, wiem że cierpi, bardzo chciałabym mu pomóc, ale nie jestem w stanie. A najgorsze jest to, że nie potrafię go kochać, bo to nie jest ten sam człowiek, za którego wychodziłam za mąż. Bycie z nim to wielki trud podejmowany codziennie na nowo, a dochodzi jeszcze lęk, jak jego choroba się rozwinie w przyszłości, bo przecież jest nieuleczalna.

Dareck
Posty: 21
Rejestracja: 26 lut 2018, 20:49
Płeć: Mężczyzna

Re: Kryzys malzenstwa czy choroba?

Post autor: Dareck » 28 lut 2018, 11:20

Po ludzku arytmia serca to choroba połączeń i wypustek na powierzchni komórek serca. Chory ma arytmię, ona daje mu objawy, w zaawansowanej postaci okalecza, utrudnia codzienne funkcjonowanie i chorego i jego rodziny, może w pewnych postaciach prowadzić do przedwczesnej i nagłej śmierci sercowej. Mówimy babcia, dziadziuś choruje na serce otaczamy opieką, pomagamy. Choroba psychiczna to defekt takich samych połączeń, wypustek komórek nerwowych. Leki w chorobie psychicznej działają na arytmię często wywołując ją bądź potęgując bo niczym się te wypustki w mózgu nie różnią od tych w sercu. Tak trudno nam zrozumieć że jedna choroba nie różni się od drugiej zaakceptować po ludzku. Wchodząc w małżeństwo mało który małżonek wie że za rok dwa czy dziesięć zachoruje na arytmię czy każdą inną przypadłość. Czy wtedy gdy ta choroba się pojawi druga połowa przestanie kochać, nie będzie akceptować? Czy choroba psychiczna nie jest podobna do choroby neurologicznej przecież to też choroba układu nerwowego tylko inne objawy. Po ludzku trudno przyjąć, z Bożą miłością w sercu nadzieja powraca. Ileż to burz w sercu chory z arytmią przeżywa, wiele wrodzonych chorób serca nie jest uleczalanych, chorzy, ich bliscy, lekarze w chwilach zaostrzeń tracą nadzieję. I nagle beznadziejne arytmie się wygaszają, objawy choroby psychicznej słabą, cud?. Otoczony miłością chory nie wyleczony ale stabilny jest oparciem dla dzieci, małżonka, świadectwem. Po ludzku trudne, z Bogiem już nie.

Angela
Posty: 480
Rejestracja: 31 maja 2017, 1:34
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys malzenstwa czy choroba?

Post autor: Angela » 28 lut 2018, 11:23

klopot_16 pisze:
28 lut 2018, 10:40
A najgorsze jest to, że nie potrafię go kochać, bo to nie jest ten sam człowiek, za którego wychodziłam za mąż
Dobrze Cię Kłopot rozumiem.
Taka jest ułomna natura człowieka, że potrafi kochać za coś. Miłość do małżonka jest wymagająca i wyczerpująca, więc potrzebuje pokarmu. Jest to więcej niż miłość bliźniego, któremu życzymy dobrze i nie szkodzimy tylko dlatego, że również jest dzieckiem Boga. D!a podtrzymania mojej miłości do męża po prostu przypominam sobie wszystkie dobre chwile. I tłumaczę sobie, że to choroba a nie zła wola męża. Jestem więc w lepszej sytuacji, niż gdy małżonek z premedytacją opuszcza lub zdradza.

klopot_16
Posty: 47
Rejestracja: 16 sie 2017, 21:01
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys malzenstwa czy choroba?

Post autor: klopot_16 » 28 lut 2018, 12:30

Dareck nie da się porównać choroby fizycznej z psychiczną. Każdą chorobę fizyczną można znieść, można się nawzajem wspierać i nawet śmierć nie jest taka straszna jak choroba psychiczna. Żyjesz z człowiekiem, którego nie jesteś w stanie zrozumieć, nie wiesz co mu siedzi w głowie, co za chwilę może zrobić. To jest ciężar momentami nie do uniesienia. Muszę robić dobrą minę do złej gry. Czuję się jak oszustka, kiedy z nim rozmawiam, kiedy udaję, że wszystko jest w porządku, bo nie mogę szczerze wypowiedzieć swoich uczuć. Jestem z tym wszystkim sama, nikt nie wie o chorobie męża, nie mam z kim o tym porozmawiać, wyżalić się, pozostaje tylko płakać w ukryciu.

Dareck
Posty: 21
Rejestracja: 26 lut 2018, 20:49
Płeć: Mężczyzna

Re: Kryzys malzenstwa czy choroba?

Post autor: Dareck » 28 lut 2018, 13:12

Żadne to pocieszenie klopot_16 ale jestem z Tobą w modlitwie. Tylko tyle mogę w tej chwili uczynić. Nie chcę w żaden sposób polemizować bo nie mam do tego prawa. Wg mnie nie da się znieść po ludzku żadnej formy cierpienia. Śmierć dla chorego jest furtką do życia wiecznego, wiecznej szczęśliwości. Dla rodziców kilkuletniego jedynego, ukochanego, latami wymodlonego wyproszonego u Stwórcy zdrowego dziecka które zabrała choroba bez wiary i nadziei, że to im dane przez Boga dziecko jest teraz w Niebie wcale nie łatwiej było by żyć. PS dlaczego jesteś sama jeśli mogę spytać?

Niezapominajka
Posty: 393
Rejestracja: 06 kwie 2017, 11:07
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys malzenstwa czy choroba?

Post autor: Niezapominajka » 01 mar 2018, 15:31

Dzięki Angela za odpowiedź, jeśli byłaś w ciąży to zmienia wszystko, ciąża i karmienie rządzą się innymi prawami. Spytałam o to, bo większość kobiet, w tym i ja, nie zdaje sobie sprawy jak ważne jest łóżko dla faceta. Serio. Nawet byłam w szoku jak się dowiedziałam, że celowe odmawianie sexu czy pogrywanie tą sferą w celu manipulacji jest w naszej wierze po prostu grzechem.

Wiedźmin

Re: Kryzys malzenstwa czy choroba?

Post autor: Wiedźmin » 01 mar 2018, 16:16

Niezapominajka pisze:
01 mar 2018, 15:31
[...] Nawet byłam w szoku jak się dowiedziałam, że celowe odmawianie sexu czy pogrywanie tą sferą w celu manipulacji jest w naszej wierze po prostu grzechem.
Kurcze... chyba powinienem nawrócić żonę na "Waszą wiarę" :D :D :D :P ;)

Niezapominajka
Posty: 393
Rejestracja: 06 kwie 2017, 11:07
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys malzenstwa czy choroba?

Post autor: Niezapominajka » 01 mar 2018, 16:32

Kłopot czemu nie powiedziałaś o chorobie najbliższym? Rodzinie? Sama się z tym mierzysz? Nikt nie wie? Boisz się? Ma schizofrenię potwierdzoną diagnozą psychiatry?

Lawendowa
Posty: 4430
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:44
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys malzenstwa czy choroba?

Post autor: Lawendowa » 01 mar 2018, 20:44

Dareck pisze:
28 lut 2018, 11:20
Po ludzku arytmia serca to choroba połączeń i wypustek na powierzchni komórek serca. Chory ma arytmię, ona daje mu objawy, w zaawansowanej postaci okalecza, utrudnia codzienne funkcjonowanie i chorego i jego rodziny, może w pewnych postaciach prowadzić do przedwczesnej i nagłej śmierci sercowej. Mówimy babcia, dziadziuś choruje na serce otaczamy opieką, pomagamy.
Dla rodziców kilkuletniego jedynego, ukochanego, latami wymodlonego wyproszonego u Stwórcy zdrowego dziecka które zabrała choroba bez wiary i nadziei, że to im dane przez Boga dziecko jest teraz w Niebie wcale nie łatwiej było by żyć.
Pojechałeś po emocjach -" babcia, dziadziuś", "kilkuletniego jedynego, ukochanego, latami wymodlonego dziecka"
Choroba psychiczna to defekt takich samych połączeń, wypustek komórek nerwowych. ...
Tak trudno nam zrozumieć że jedna choroba nie różni się od drugiej zaakceptować po ludzku.
Różni się - babcia, dziadziuś czy kilkuletnie dziecko nie zagrażają bezpieczeństwu swojemu i bliskich, natomiast osoba psychicznie chora niestety często tak, szczególnie jeśli się nie leczy.
"Ty tylko mnie poprowadź, Tobie powierzam mą drogę..."

Dareck
Posty: 21
Rejestracja: 26 lut 2018, 20:49
Płeć: Mężczyzna

Re: Kryzys malzenstwa czy choroba?

Post autor: Dareck » 01 mar 2018, 21:34

Masz rację czasem zagraża. Oddziały są przepełnione i te dziecięce i dla dorosłych. Strata małego dziecka boli jak bardzo nie chciałbym nigdy się przekonać niezależnie od wieku- nieudolna próba porównania. Nie mam złych intencji. Pisząc babcia dzidziuś miałem na myśli każdego z nas tak naprawdę. Czasami samo wytłumaczenie drugiu, że jego problem ma naturę psychiczną i tam należy szukać pomocy budzi w naszym społeczeństwie jeszcze często reakcję: "Co ja chory na głowę? , mam iść do psychiatry- do tego lekarza od cz...". Tak wielu nadal postrzega chorobę psychiczną i bardziej miałem na myśli zrozumienie że dana choroba wymaga danego specjalisty. Nie śmiem roztrząsać ani porównywać melancholii z ciężką psychozą. Złośliwa arytmia zabrała dziecko, a psychoza trwa i mimo że obecnie jest nasilona jest nadzieja że złagodnieje, pojawią się leki które lepiej będą kontrolować chorobę, nadal jest nadzieja tu na ziemi.

Ania10

Re: Kryzys malzenstwa czy choroba?

Post autor: Ania10 » 06 mar 2018, 17:32

Byc moze Twoj maz ma osobowość borderline, co gwarantuje emocjonalny roller-coaster, raz osoby najbliższe idealizujesz, zaraz uważasz że cię oszukują i zdradzają. Taka osoba to niesamowity ciężar dla partnera ( nie polecam nikomu, uciekać jak najdalej, bo nic z tego nie będzie bez profesjonalnej pomocy) i o ile osoba dorosła może się z tym „przemęczyć”, o tyle wychowywanie dzieci w takich warunkach powoduje to, ze patologia się mnoży (niestabilne emocjonalnie rodzic to gwarant problemów na tym samym tle w przyszłości, np DDD).

Angela
Posty: 480
Rejestracja: 31 maja 2017, 1:34
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys malzenstwa czy choroba?

Post autor: Angela » 07 mar 2018, 2:27

Aniu,to coś innego. Ale mam poczucie, że mąż jest niedodiagnozowany, bo to że ma urojenia to sama widzę. Bordelline objawia się wcześniej, a tu nagle po 22 latach małżeństwa, gdy praktycznie udało się nam razem wychować 6 dzieci na porządnych i szczęśliwych, jak sami twierdzą. Tylko załamała się nam nasza dobra końcówka, którą sobie obiecaliśmy.

Ania10

Re: Kryzys malzenstwa czy choroba?

Post autor: Ania10 » 08 mar 2018, 13:48

No ale myslisz ze jak bedziesz mieszkac z chorym psychicznie czlowiekiem ze sklonnoscia do przemocy to mu jakos pomozesz?
Watpie. Wyniszczysz tylko siebie sama

klopot_16
Posty: 47
Rejestracja: 16 sie 2017, 21:01
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys malzenstwa czy choroba?

Post autor: klopot_16 » 08 mar 2018, 16:00

A co w takim razie zrobić z chorym psychicznie mężem, rozwieść się? Przecież ślubowało się przed Bogiem, że się go nie opuści aż do śmierci, a nie dopóki będzie zdrowy.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Astro i 15 gości