Kilka pytań o separację

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

marylka
Posty: 1196
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:01
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Kilka pytań o separację

Post autor: marylka » 22 paź 2020, 8:42

Ruto - ciesze sie że mąż coraz widoczniej Cie szanuje i liczy sie z Toba :)

Pozdrawiam

Ruta
Posty: 710
Rejestracja: 19 lis 2019, 12:00
Jestem: w separacji
Płeć: Kobieta

Re: Kilka pytań o separację

Post autor: Ruta » 22 paź 2020, 13:09

marylka pisze:
22 paź 2020, 8:42
Ruto - ciesze sie że mąż coraz widoczniej Cie szanuje i liczy sie z Toba :)

Pozdrawiam
No niestety aż tak dobrze nie jest, ja trochę żartobliwie napisałam o tym, że on uczy się respektowania moich granic. Raczej po prostu przestaje mu się to opłacać, bo za duże ryzyko dla niego się z tym wiąże. Aktualnie nie przychodzi na spotkania z synem, ale robi co może by wykazać że to przeze mnie. Prowadzimy wobec tego bogatą korespondencję smsowa w której dostaję od męża groźby, że przejmie opiekę, że sąd mnie ukarze, że nastawiam syna przeciwko niemu wmawiajac dziecku że jest narkomanem, i że wymyslamy ja i syn że mąż jest czasem agresywny lub odurzony podczas spotkań. Na dziś zapowiedział wizytę, wczoraj było tak samo. Wczoraj nie przyszedł, dziś zobaczymy...

Caliope
Posty: 499
Rejestracja: 04 sty 2020, 12:09
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Kilka pytań o separację

Post autor: Caliope » 22 paź 2020, 14:22

Ruto zachowaj sobie te sms i się nie przejmuj, bo nic się nie stanie. Zastanawiam się dlaczego każdy mąż ma zawsze tą samą śpiewkę, że zabierze dziecko lub dzieci, a przecież to niemożliwe, bo każda z nas jest dobrą kochającą matką, ale są też wyjątki. Mam kolegę który wywalczył syna od byłej żony która nie opiekowała się dzieckiem.

Lawendowa
Posty: 3847
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:44
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Kilka pytań o separację

Post autor: Lawendowa » 22 paź 2020, 15:24

Caliope, drobna, ale istotna uwaga - jeśli Twój kolega jest sakramentalnym mężem, to nadal jest to jego żona, a nie była żona.
"Ty tylko mnie poprowadź, Tobie powierzam mą drogę..."

Ruta
Posty: 710
Rejestracja: 19 lis 2019, 12:00
Jestem: w separacji
Płeć: Kobieta

Re: Kilka pytań o separację

Post autor: Ruta » 22 paź 2020, 18:19

No i po najgorszym stresie. Mąż przyszedł, zadzwonił do syna telefonem, żeby zszedł, naciskał na niego, syn i tak odmówił, mąż poszedł. Cieszę się, że odbyło się bez awantury, bo tego zawsze się boję, że mąz znów będzie się awanturował. Ale też wie, że nie będę już pokornie tego znosić, tylko będę wzywać policję.

Nie mam poczucia sukcesu, raczej mi przykro, że mąż tak instrumentalnie traktuje nasze dziecko, że nie próbuje mieć z nim relacji, tylko zaliczyć kontakt i zdobyć do sądu dowód że kontakt nie odbywa się z mojej winy. Ale z drugiej strony oczekiwanie, że będzie się zachowywać inaczej jest na tym etapie nierealne. Myślę, że niedługo ciąg się skończy i rzeczywiście wszyscy trochę odetchniemy.

Muszę zmoilizowac się do napisania pism... Bardzo mi przykro, liczyłam, że zacznę robić prawo jazdy szybko, ale koszt na razie jest dla mnie zbyt wysoki. Ale trudno, przyjdzie czas i na to. Na razie pójdę sobie na spacer, odetchnąc po stresie :)

Caliope
Posty: 499
Rejestracja: 04 sty 2020, 12:09
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Kilka pytań o separację

Post autor: Caliope » 22 paź 2020, 18:45

Lawendowa pisze:
22 paź 2020, 15:24
Caliope, drobna, ale istotna uwaga - jeśli Twój kolega jest sakramentalnym mężem, to nadal jest to jego żona, a nie była żona.
Nie, niesakramentalna, cywilna była żona Lawendowo.

Lawendowa
Posty: 3847
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:44
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Kilka pytań o separację

Post autor: Lawendowa » 22 paź 2020, 20:24

Caliope pisze:
22 paź 2020, 18:45
Lawendowa pisze:
22 paź 2020, 15:24
Caliope, drobna, ale istotna uwaga - jeśli Twój kolega jest sakramentalnym mężem, to nadal jest to jego żona, a nie była żona.
Nie, niesakramentalna, cywilna była żona Lawendowo.
Dziękuję za doprecyzowanie.
"Ty tylko mnie poprowadź, Tobie powierzam mą drogę..."

Ruta
Posty: 710
Rejestracja: 19 lis 2019, 12:00
Jestem: w separacji
Płeć: Kobieta

Re: Kilka pytań o separację

Post autor: Ruta » 23 paź 2020, 19:40

Mąż zrezygnował także z kontaktów, które ma przyznane w weekend. Oznacza to spokój dla mnie i synka do następnej środy. Z mojej perspektywy to długo. Po takim pobudzeniu emocjonalnym, strachu, hustawkach czuję sie wyczerpana. Odzwyczaiłam się od takiego poziomu napięcia, jakie miałam w ostatnich dniach i wiem, że go już nie chcę. Nie wiem, jak ja to kiedyś znosiłam i jak dawałam radę w tym funkcjonować. To były bardzo trudne dni.

To dziwny stan, ten w którym się teraz znalazałam, bo z jednej strony jestem całkowicie wyczerpana, z drugiej pobudzona. Obserwuję pokusę jaka się we mnie pojawia, by złagodzić to napięcie np. kieliszkiem wina. Nie zrobię tego, ale się temu przyglądam. Myślę, że wcale nie chodzi o wino, tylko chodzi o ucieczkę - wiem, że to by złagodziło to co czuję, wyciszyło mnie. To zapewne także kwestia tego, że nie bardzo mam jak w tej chwili wszystko to z siebie zrzucić. U synka jest kolega, pilnuję ich. Dziś nie wyjdę na spacer, nie porozmawiam z nikim swobodnie przez telefon. Ale uciekać od emocji nie będę - trzymam się tego jak dotąd dzielnie. No to chociaż się trochę wypiszę :)

Jestem gdzieś między płaczem, chęcią krzyku, poczuciem utraty siły i niemocy zrobienia niczego (chociaż oczywiście wiadomo, że i tak wstanę, zrobię kolację i wszystko co trzeba - a na myśl o tym nawet czuję się dobrze, lubię spędzać czas z dziecmi, przygotowywać posiłki, to miłe i daje radość i wycisza - to chyba ogromna potęga miłości).

Udało mi się zorganizowac opiekę do synka jutro rano - postanowiłam iśc na dłuuuugi spacer, nawet jeśli będzie mocno lało. Trudno. A teraz muszę wymyślić, co się robi z takim pakietem emocji, gdy nie ma możliwości zrzucenia go w ruchu, ani w rozmowie. To wyższy lewel dla mnie - bo na razie głównie tak sobie radziłam z tym "wentylowaniem" emocji - rozmowy i spacery.

Czas z dzieckiem (lub z dziecmi) także - ale to jest dobre nie wtedy, gdy jestem tak wewnętrznie rozedrgana. Na razie się pomodlę i spróbuję trochę spokojnie poodychać. Troche martwię się, że się rozpłaczę - a z tym musze poczekać, aż kolega synka pójdzie, a synek zaśnie. Spróbuję myśleć o miłych rzeczach, na przykład o moich ukochanych górach.

Ruta
Posty: 710
Rejestracja: 19 lis 2019, 12:00
Jestem: w separacji
Płeć: Kobieta

Re: Kilka pytań o separację

Post autor: Ruta » 26 paź 2020, 22:46

Spacery pomogły zdecydowanie, emocje zeszły, jest mi o niebo lepiej. Spędziłam miły weekend, już wyciszona. Gdy nie mam z kim przegadać, ani jak wychodzić tych swoich emocji jest trudno - ale daję radę. Innych strategii na razie nie znam. Trochę modlitwy, trochę płaczu.

O długiego czasu chodzę z myślą o spowiedzi generalnej. Spowiadałam się od tamtej pory. Ale mam wrażenie, że sama przed sobą kryję różne rzeczy, że czasem w tych moich spowiedziach po niektórych sprawach się prześlizgiwałam, że zamiast otwarcie przed sobą przyznać, a potem po prostu pójść i przeprosić Boga, to chowałam się jak Adam po krzakach. Pracuję nad rachunkiem sumienia. Na razie głównie w formie modlitwy o Światło Ducha Świętego - aby pomógł mi dostrzec moje grzechy, takie jakimi są. Oraz modlitwy przebłagalnej - aby był we mnie żal, za to co robiłam nie w porządku.

Na razie dostrzegłam kilka rzeczy. Bywało, że spowiadałam się z rzeczy, o których wiedziałam, że są nie w porządku, ale nie potrafiłam ich szczerze żałować. Grzech bywa przyjemny i jakoś tak trudno mi było z tym szczerym żalem. Bywało że spowiadałam się powierzchownie - nie dotykając sedna. No bo co to znaczy (dla przykładu): opuściłam 3 msze niedzielne. Dlaczego je opuściłam - pogniewałam się na Boga, czy zajęłam czymś, co uznałam za ważniejsze, a może dopuściłam do siebie lenistwo, a może zaniedbałam siebie i byłam zbyt wyczerpana, by w niedzielę dojść do Kościoła, a może tak nabroiłam, że nie miałam odwagi stanąć przed Bogiem?

Widzę już, że mam nad czym pracować i zdecydowanie potrzebuję mocniej się przyłożyć do Sakramentu Pokuty. Nie chodzi o to, że wcześniej się nie przykładałam, starałam się być sumienna. Jednak teraz widzę, że jest w tym Sakramencie o wiele więcej niż dotąd dostrzegałam. Widzę też, że z tym zadośćuczynieniem też było u mnie różnie - i też raczej dość powierzchownie. No ale na ten etap o wiele za wcześnie. Po kolei. Trochę wewnętrzenie miałam w sobie poczucie wyższości wobec tych, co idą do konfesjonału, potem grzeszą, znów konfesjonał, znów ten sam grzech. Widzę, że wcale się tak od nich dużo nie różniłam.

Czy ktoś z Was ma za sobą doświadczenie pogłębiania spowiedzi? Jakieś wartościowe inspirujące materiały do polecenia? Będę bardzo zobowiązana.

marylka
Posty: 1196
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:01
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Kilka pytań o separację

Post autor: marylka » 27 paź 2020, 9:05

Ruto - sa rekolekcje dedykowane spowiedzi generalnej.
Jak chcesz skorzystac to poszukaj u siebie w okolicy
W Licheniu na pewno sa weekendowe - nie wiem czy możesz wyjechac. Poszukaj w necie - na pewno znajdziesz :)

Pozdrawiam

Ruta
Posty: 710
Rejestracja: 19 lis 2019, 12:00
Jestem: w separacji
Płeć: Kobieta

Re: Kilka pytań o separację

Post autor: Ruta » 28 paź 2020, 15:45

Dziękuję Marylko, znalazłam w sieci piękne rekolekcje audio, dedykowane spowiedzi generalnej. Fantastyczny pomysł :)

Słucham powoli. Widzę już, że dobrze czułam, że taka generalna spowiedź jest dla mnie. Będę musiała jeszcze znaleźć księdza, który mnie wysłucha, ale myślę, że jak już się przygotuję, to... się znajdzie.

Ruta
Posty: 710
Rejestracja: 19 lis 2019, 12:00
Jestem: w separacji
Płeć: Kobieta

Re: Kilka pytań o separację

Post autor: Ruta » 28 paź 2020, 19:49

Współuzależnienie - odcinek 127... Dostałam od męża smsa - przy okazji korespondencji na temat spotkania z synem - napisał mi, że jest mu już wszystko jedno, może się nawet zakazić koronawirusem, komornik go zlicytował, on się boi, że ja pewnie znowu go do komornika podam, a on niedługo i tak pójdzie do więzienia.

Od razu pojawiło się we mnie kłębowisko emocji - mój biedny mąż, pewnie ma zły nastrój i jest mu źle, pewnie dlatego, że nie może zakończyć ciągu, nie radzi sobie z tym i mu się wszystko przez to sypie, i czuje się źle i ma poczucie bezsensu i beznadziei, no jak dobrze, że jednak nie zawiadomiłam jeszcze prokuratury, że on nie płaci. I kłębowisko myśli - ojej, może napiszę mu coś pocieszającego, wyjaśnię o co chodzi z tym komornikiem (no bo może nie wie, że to raz się zgłasza i potem już jest sprawa u komornika cały czas- więc ja nic drugi raz nie zgłaszam), może napiszę mu, że jak ma trudną sytuację, to niech da znać, i niech się nie martwi (wyjaśnię mu, że komornik nie posyła do więzienia, tylko jak założę sprawę, to jest postępowanie, ale wtedy też ma najpierw szansę spłaty i sądy nie orzekają od razu więzienia, że teraz częściej jest dozór elektroniczy podobno, albo jakieś prace społeczne).

Wiem już, że jak mam taki kłębek emocji i myśli - to przede wszystkim robię stop i zatrzymuję wszelkie działania. Nic nie piszę, a już na pewno nie mężowi. Siadam (albo chodzę) i myślę, szukam wniosków. W miarę możliwości logicznych.

1. Mój mąż jest dorosły. Wie jak działa komornik, jak działają sądy, za co idzie się do więzienia, a za co nie - a jak jakimś cudem sie uchował i nie wie - to łatwo może się dowiedzieć. Nie wymaga to wysiłku. Więc nie muszę mu nic wyjasniać - ani traktować go jak małego dziecka.

2. Jak mąż się obawia prokuratury i komornika, to ma bardzo prosty sposób, by uniknąć kłopotów. Może zacząć płacić alimenty. Nie są wygórowane.

3. Jeśli mąż jest nadal w ciągu i nie może przestać - to od tego są terapeuci i odwyki. Ja nie jestem terapeutką i nie umiem przeprowadzić odwyku. Mój mąż już nie raz przerywał ciąg, wie jak to zrobić. Nie mam na to wpływu, nie pomogę mu, ani nie przekonam, by to zrobił. Nawet jak mu napiszę, że go kocham i się martwię o niego - to nie pomoże. Pisałam nie raz.

4. Jedyne co komornik może mężowi zlicytować to nasz samochód. Super. Mąż nie będzie jeździł odurzony. Mniej stresu dla mnie i dziecka, że kiedyś coś się stanie. Raczej nie sądzę jednak by zlicytował - tylko zajął i z tego co mówił mi komornik, to oni zajmują, co nic nie zmienia, bo samochód zostaje u dłużnika i on nim normalnie jeździ (sama nie do końca to rozumiem).

5. Od ponad tygodnia liczę każdy grosz i martwię się, czy przed końcem miesiąca nie będzie kolejnych większych wydatków, od miesięcy żyję bardzo ograniczając swoje potrzeby. Marzę o wizycie u fryzjera i nie mogę sobie na nią pozwolić, podobnie jak na ksiązki, które chciałabym kupić. Idzie zima priorytetem są buty dla dziecka, a ja już kombinuję co dla siebie mogłaby dostać. Moje prawo jazdy się oddaliło o całe lata świetlne, bo nie mam jak brać dodatkowych prac, a mąż od dłuższego czasu nie realizuje kontkatów, więc nie mam nawet swojego czasu dla siebie. A marzę o czasie na dodatkową pracę, nie na wypoczynek. To nie mój mąż jest tu ofiarą.

6. Mój mąż pracuje, jest sprawny, ma pieniądze, szczyci się, że teraz lepiej żyje i go stać "w końcu" na różne rzeczy, opowiada także butnie znajomym, że nie musi nic mi płacić i nie będzie. I to mąż pracuje na czarno, by uniemożliwić egzekucję. Nie chodzi o to, że jest w trudnej sytuacji (choć tak to próbuje mi przedstawić), tylko że nie chce ponosić odpowiedzialności finansowej, bo woli sobie moim kosztem mieć lepszy standard życia. No ale ja mu nie kazałam zakładać rodziny i decydować się na dziecko.

No i super. Jest tylko jedno ale, do smsa od męża byłam pewna, że mój kolejny krok, to złożenie zawiadomienia do prokuratury. I tak miałam je złożyć już jakiś czas temu i ciągle mam opór. Teraz jeszcze większy. Zaczynam się łamać. Może to faktycznie o krok za dużo?
Znowu się zakręciłam i nie wiem.

Czy ktoś z was miał z podobną sytuacją do czynienia - tak w realu? Czy ktoś poszedł od razu do więzienia za nie płacenie alimentów? Nie czułabym się raczej dobrze, jakby mój mąż poszedł do więzienia z mojego powodu. Wiem, że nie z mojego, no ale tak jakby jednak z mojego. No i jak nasz synek z tym by się czuł, może miałby do mnie pretensje? No i nie wiem jak wygląda sytuacja uzależnionych osób w więzieniu - no bo podobno w niektórych biorą jakieś straszne świństwa, to z moim męzem może być po czymś takim jeszcze gorzej. Będę bardzo wdzięczna za wasze refleksje - bo ja sama już nie wiem. Czy to jeszcze będzie twarda miłośc, czy już odwet.
Tylko ja nie czuję w sobie chęci odwetu, po prostu jest mi ciężko samej z dzieckiem, z długami, chciałabym w końcu przestać żyć tak na granicy, kupić sobie coś do ubrania, do tego fryzjera pójść. Odłożyć na te prawo jazdy.
Podobno zwykle zagrożenie więzeniem motywuje dłużników do zmiany podejścia do obowiązku alimentacyjnego...

Nino
Posty: 451
Rejestracja: 14 gru 2019, 18:26
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Kilka pytań o separację

Post autor: Nino » 28 paź 2020, 21:07

Ruta, w moim malzenstwie, rodzinie nigdy sie nie przelewalo. Wynikalo to z roznych czynnikow. Nie przejmuj sie fryzjerem. Ja chodze raz w roku. Na szczescie, mam od takie wlosy, ze troche lepszy szampon wystarcza ;)
Co do spowiedzi generalnej: o moja postarala sie nasza Matka Przenajswietsza. Bez kitu. Cala historia... To byla dla mnie przelomowa spowiedz. Nie planowalam jej. Kilka miesiecy wczesniej bylam u spowiedzi generalnej z kartkami wypisanych grzechow. To byla dziwna spowiedz. Kaplan nic nie powiedzial. Rozgrzeszyl mnie. Ta druga odbyla sie w klasztorze przy sanktuarium Maryjnym, w ktorym - tez nieplanowanie - wydarzyly sie najwazniejsze przedsiewziecia duchowe mojego zycia. Ja juz Wam o tym pisalam nieraz, ze Maryja wziela sie za mnie krotko i zdecydowanie. I z przeogromna miloscia.
Ta druga spowiedz generalna, przed zakonnikiem, to bylo cos....to byla wielka, wielka laska. Ja wtedy zrozumialam, co to znaczy zostac obmyta we Krwi Baranka. Boze, jak ja bylam Mu za to wdzieczna! Za ten Krzyz Jego, ktory nieraz odrzucalam i nierozumialam. Jakie to jest dobrodziejstwo!
Objelo mnie Boze Milosierdzie i przeniknelo do kosci. Maryja mnie tam zaprowadzila.

Pavel
Posty: 3023
Rejestracja: 03 sty 2017, 21:13
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Mężczyzna

Re: Kilka pytań o separację

Post autor: Pavel » 29 paź 2020, 13:46

Po mojemu twoje wnioski są właściwe.
A doświadczenie własne mówi, że nic lepiej nie uczy i leczy jak doświadczenie na wlasnej skórze konsekwencji swoich zachowań.
"Bóg nie działa poza wolą człowieka i poza jego wysiłkiem.(...) Założenie, że jeśli się pomodlimy, to będzie dobrze, jest już wiarą w magię." ks. dr. Grzegorz Strzelczyk

Sarah
Posty: 130
Rejestracja: 01 maja 2020, 13:46
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Kilka pytań o separację

Post autor: Sarah » 29 paź 2020, 18:22

Ruta pisze:
28 paź 2020, 19:49
napisał mi, że jest mu już wszystko jedno, może się nawet zakazić koronawirusem, komornik go zlicytował, on się boi, że ja pewnie znowu go do komornika podam, a on niedługo i tak pójdzie do więzienia.
Manipulacja, próba wzbudzenia w Tobie poczucia winy i zrobienia z siebie ofiary.
Nino pisze:
28 paź 2020, 21:07
Mój mąż pracuje, jest sprawny, ma pieniądze, szczyci się, że teraz lepiej żyje i go stać "w końcu" na różne rzeczy, opowiada także butnie znajomym, że nie musi nic mi płacić i nie będzie. I to mąż pracuje na czarno, by uniemożliwić egzekucję. Nie chodzi o to, że jest w trudnej sytuacji (choć tak to próbuje mi przedstawić), tylko że nie chce ponosić odpowiedzialności finansowej, bo woli sobie moim kosztem mieć lepszy standard życia
Nie tylko Twoim, ale i syna niestety.
Ja bym nie miała żadnych skrupułów.
Nothing lasts forever
And we both know hearts can change
And it's hard to hold a candle
In the cold November rain...

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Pyrus i 24 gości