Żona zdradza nie pierwszy raz...

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Albert
Posty: 49
Rejestracja: 10 gru 2019, 11:45
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Żona zdradza nie pierwszy raz...

Post autor: Albert » 16 gru 2019, 16:31

Albert nie jesteś bezradny w tej beznadziei.
Mieszkasz w innym mieście masz wsparcie rodziny?
Lavendowa też wskazała słuszny kierunek.
Nie chodzi o to ,żeby zaangażować sie w coś, co przykryje ten ból. To nic nie da.
Tym bólem trzeba się zająć.
Poszukać ludzkiego wsparcia.

Jonasz nie mam tutaj rodziny, kilku znajomych, którzy mają swoje życie o obowiązki.
Dziś mi się chce wyć na nowo. Znowu chce zadzwonić, wykrzyczeć jak to mnie skrzywdziła, a z drugiej strony czekam na jej minimalny gest. Wróćmy do siebie ale taki nie następuje i obawiam się, że nie nastąpi.
Jak pisałem z córka się widuje w weekendy, jest to zdecydowanie za mało dla mnie. Z jednej strony nie chcę się widywać z żoną a z drugiej jak ją widzę to przynosi mi to na chwilę ukojenia ale tylko na chwilę. Jak pomyślę że ona może być w ramionach kowlaskiego... to czuje ból nie do zniesienia.
Powracają do mnie myśli aby wszystko powiedzieć żonie kowlaskiego, co prawda nie mam twardych dowodów.
Co prawda żona umie się cieszyć teraz życiem, czy jest z kowalskim nie wiem, nie jestem w stanie jej w nic uwierzyć.
Wychodzi z koleżankami, ja też sie staram gdzieś wyjść ale myśli moje są zupełnie gdzieś indziej...
Kiedy się to skończy...
Ostatnio zmieniony 16 gru 2019, 17:00 przez Pavel, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód: Poprawiono cytowanie

nałóg
Posty: 2953
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:30
Jestem: szczęśliwym mężem
Płeć: Mężczyzna

Re: Żona zdradza nie pierwszy raz...

Post autor: nałóg » 16 gru 2019, 16:46

Albert...... tak jak pisze :
Jonasz pisze:
16 gru 2019, 12:01
Albert nie jesteś bezradny w tej beznadziei.
Jesteś bezsilny wobec poczynań żony ,lecz nie jesteś bezradny wobec siebie. To od Ciebie zależy co zrobisz i jak zrobisz..... pójdziesz na spotkanie Ogniska?/ ..... czy nie pójdziesz???? zajmiesz się sobą? czy nie zajmiesz ......Będziesz pogłębiał swoje zniewolenie wobec wiarołomnej -jak piszesz-żony myśląc ciągle o niej i "uwieszając" się na niej wirtualnie-bo fizycznie dała Ci po łapkach i stracą Cię z tej tyczki jaką z niej robisz..... może warto przestać być powojem???
PD

Albert
Posty: 49
Rejestracja: 10 gru 2019, 11:45
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Żona zdradza nie pierwszy raz...

Post autor: Albert » 16 gru 2019, 17:21

Nałóg,

Pójdę na spotkanie. Spróbuje skorzystać z każdej możliwości aby tylko się udało załagodzić ból. Póki co nie wiem, kiedy się odbywają spotkania, wysłałem zapytania tu gdzie obecnie mieszkam i skąd pochodze. Ale te spotkania są chyba dość rzadko, raczej nie raz w tygodniu.

Korzystam z pomocy psychologa ale na nie wiele się to zdaje póki co...

Albert
Posty: 49
Rejestracja: 10 gru 2019, 11:45
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Żona zdradza nie pierwszy raz...

Post autor: Albert » 16 gru 2019, 17:25

A jaką polecacie ksiązke abym mógł przeczytać w zaistniałej sytuacji? Jest kilka książek, które się tu na forum przewijają ale biorąc pod uwagę, że nie mieszkamy razem i nie mam zgody na powrót a wydaje mi się, że było by mi mimo wszystko łatwiej to nie każda książka dotknie teraz problemu i jak mam postępować.

Proszę o radę

Nino
Posty: 559
Rejestracja: 14 gru 2019, 18:26
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Żona zdradza nie pierwszy raz...

Post autor: Nino » 16 gru 2019, 20:17

Cześć Albert,

doskonale rozumiem Twój ból. Jestem w podobnej sytuacji. Przeżywam dokładnie takie same emocje. Chwilami ból wewnętrzny jest po prostu nie do wytrzymania. Poczucie skrzywdzenia, ale też ogromna tęsknota i lęk.
I popełniam, niestety, te same błędy, co Ty.
Emocjonalna zależność, obsesyjne myślenie, zaniedbywanie własnego zdrowia, niemoc w zaangażowanie się w cokolwiek...
Dla odmiany mój małżonek, opuszczając mnie po raz kolejny, zerwał też z dziećmi.
Ty rozpaczasz, że za rzadko widzisz się z córką, nie przeżywasz z nią codzienności, moje matczyne serce dosłownie szaleje, gdy mąż odmawia kontaktu synowi i córce, a ja - bezradna - patrzę na cierpienie naszych dzieci.
Znam całą tę gamę uczuć, o której piszesz. Toczka w toczkę. I, jak widzisz, męczę się z tym wszystkim w tym samym czasie co Ty. Więc, jeśli to dla Ciebie jakaś pociecha, to nie jesteś odosobniony w swoim cierpieniu. Wiele osób na tym świecie przeżywa dokładnie to samo.
Mnie, przez tę zasłonę bólu i poczucia krzywdy, dotykają niekiedy promyki światła. Coś zaczynam dostrzegać, rozpoczynam pracę nad sobą, ale upadków nadal więcej, niż sukcesów.
Też dużo płaczę. Przynosi mi to ulgę.
W porównaniu do poprzednich "takich akcji", więcej się modlę. Nie jest łatwo PRAWDZIWIE przestawić zwrotnicę na Pana Boga. Ostatnio uzmysłowiłam sobie, że moja obsesja na punkcie męża jest nieustannym łamaniem pierwszego przykazania. No i teraz... och, jak ja się teraz gorliwie modlę! Tylko o co? Cały czas mój bożek i JA, jesteśmy na pierwszym planie, i jak narkomanka błagam Boga, żeby COŚ Z TYM ZROBIŁ!!! Aby on, mój mąż, zechciał wykonać najmniejszy gest, bym ja wreszcie poczuła odrobinę ulgi. Jak ta wyjąca dusza czyśćcowa. Tak, ja mam teraz swój czyściec na ziemi...Bóg uczy pokory.

Mimo to wierzę, że wszystkie moje modlitwy zostaną wysłuchane: w odpowiednim czasie. Oby tylko nie odwrócić się od Pana Boga, gdy zelżeje lód...

I nie stracić i nie zatracić tego czasu, gdy ON, Bóg Wszechmocny i Miłosierny, po raz kolejny rozpoczął żmudną pracę nad mą krnąbrną duszą.

Powiedziałeś, że runął Ci cały system wartości. Stary, ja UMARŁAM. Dwa lata temu, jak przeżywaliśmy podobną gehennę, mówiłam mężowi, że czuję się tak, jakby wsadził mnie z dziećmi do trumny, zakopał żywcem i poklepał łopatą.

Tym razem jazda jest większa: UMARŁAM.

Bo wtedy, dwa lata temu, gdy się "zeszliśmy", znowu nie wyciągnęliśmy lekcji. A jakże, rozeszło się po kościach, a panaceum na całe zło miało być postawienie wymarzonego domku na działce, aby wieść w nim wspaniałe życie na "stare lata". Teraz w domku zostałam sama, a mąż wynajmuje mieszkanie w innym mieście i nie mam pojęcia, jak żyje i z kim? Wiem, że pracuje tam, gdzie pracował, bo gdy ból był już nie do zniesienia, po ponad 9 miesiącach rozłąki pojechałam dwa razy do niego do pracy "na rozmowę"...

W ubiegły wtorek byłam na spotkaniu Sychar w moim mieście. Już samo spotkanie z innymi ludźmi przyniosło mi ulgę. Możliwość opowiedzenia im swojej historii i wysłuchanie ich, niemniej , a może i bardziej?, dramatycznych przeżyć?

Z tego, co zakodowałam z Twojego postu: borykacie się z niedojrzałością emocjonalną. My również.
Uśmiechałam się pod nosem, jak czytałam, gdy pisałeś, że przechodziliście nad zdradami do porządku dziennego. Też tak robiliśmy. Straszny błąd. I potem, oczywiście, tylko coraz gorzej i gorzej...

I jak tu żyć? Wierzę, że jest Ci bardzo ciężko.

Dużo się modlę. Dołączę Ciebie do swojej listy ;) I Zachęcam do szukania wsparcia. Mimo wszystko.

Albert
Posty: 49
Rejestracja: 10 gru 2019, 11:45
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Żona zdradza nie pierwszy raz...

Post autor: Albert » 16 gru 2019, 20:54

Nino,

Wszystko w punkt
Nie jest łatwo PRAWDZIWIE przestawić zwrotnicę na Pana Boga. Ostatnio uzmysłowiłam sobie, że moja obsesja na punkcie męża jest nieustannym łamaniem pierwszego przykazania. No i teraz... och, jak ja się teraz gorliwie modlę! Tylko o co? Cały czas mój bożek i JA, jesteśmy na pierwszym planie, i jak narkomanka błagam Boga, żeby COŚ Z TYM ZROBIŁ!!! Aby on, mój mąż, zechciał wykonać najmniejszy gest, bym ja wreszcie poczuła odrobinę ulgi. Jak ta wyjąca dusza czyśćcowa. Tak, ja mam teraz swój czyściec na ziemi...Bóg uczy pokory.
Ja czekam wciaz czekam, nie wiem co robić gdzie sobie zneleźć pracę... czy wracac do rodzinnego miasta? Tak by było lepiej - kontakt z córką. Ale czy wytrzymam, tak często widywać żonę? Wątpie... której opcji nie wybiorę okazuej się zła.

Piszesz o "rozmowach" - u nas rozmów nie było i nie ma. Jeśli chciałęm rozmawiąc to był bunt i dochodziło do kłótni. Teraz nie ma,bo nie chce żebym ją naciskał na podjęcie decycji.

Też się dużo modle i o co? Oczywiście o powrót żony... a tak naprawdę w to nie wierzę racjonalnie ale serce podpoiwada, że minie jakiś czas i się uda.

Zadaje sobie sprawę, że nie powinienem tak myśleć. Ale jak miłość do Boga? Rozumiem ,że tak, żę powinna być. Zabrakło u nas w małżeństwie miłości do Boga i to była pczyczyna.


Ale dlaczego ja mam nie chcieć zeby mnie zona kochala?
Dlaczego mam być takim cierpiętnikime na ziemii?
Ostatnio zmieniony 17 gru 2019, 6:09 przez Nirwanna, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód: poprawiono cytowanie

mare1966
Posty: 1396
Rejestracja: 04 lut 2017, 14:58
Płeć: Mężczyzna

Re: Żona zdradza nie pierwszy raz...

Post autor: mare1966 » 16 gru 2019, 23:09

Albert pisze:
10 gru 2019, 21:57
Witam,

Moja historia jest wyjątkowa jak chyba każda inna i ma wiele wspólnych cech do wielu tutaj ale po kolei.
Okres narzeczeństwa i bardzo krótkeigo czasu po ślubie przejawial się wielką miłością między nami. Nie mogliśmy bez siebie funkcjonować. Byłem bardzo sczęśliwy, mogłem góry przenosić, że to wlaśnie mnie wyybrała. Żona jest atrakcyjną osobą o subtelnej urodzie. Czułem się wybrańcem, że to mnie pokochała i ze mną chciała przeżyć resztę życia


Tak nawiasem , skoro każda inna historia jest wyjątkowa
i twoja też jest wyjątkowa ,
to jest 100% "wyjątków" . :lol:

Ja już tutaj , na samym początku widzę zwiastun problemów .
"Księżniczka" wyszła za "żabę" , ale jej się szybko znudziło .
Niestety brak tej równowagi w "atrakcyjności wobec siebie nawzajem" ,
skoro żona tak szuka po bokach .
Owszem , masz rację z tą niedojrzałością , tylko co z tego ?

Niestety jest tak , że im ty bardziej "nadskakujesz"
tym niższa twoja wycena .
Może zatem spróbujesz inaczej ?

Jest też chyba pewne , że jednak zazdrość ( od samego początku )
pełni u was jakąś rolę .
Ty sam piszesz , że się czułeś jakbyś "los na loterii wygrał" ,
że akurat za ciebie wyszła .
Ja to RUZUMIEM , ale ZA BARDZO
nie warto tego uświadamiać nikomu ,
bo tylko podbijasz jej"ego" .

Dunia
Posty: 3
Rejestracja: 01 gru 2019, 20:59
Płeć: Kobieta

Re: Żona zdradza nie pierwszy raz...

Post autor: Dunia » 16 gru 2019, 23:29

Albercie, bardzo Ci współczuję.Takie mnie naszły refleksje po przeczytaniu twojego posta.
Nie wiadomo co przyniesie przyszłość,czy żona się opamięta czy nie.Może być taki scenariusz,że będzie brnęła w romans jeden,następny.Może przeciwnie, kiedyś będzie dobrze.Nie masz na nią wpływu.
Masz córkę.Ona potrzebuje twojej obecności,zaangażowania,twojego czasu.Dzieci bardzo szybko rosną,łatwo stracić z nimi więź, przegapić etapy rozwoju.
Ja bym zawalczyła o to by z dzieckiem się częściej widywać.W miarę możliwości zabierać na spacer,plac zabaw, rozmawiać,śmiać się,po prostu być.
To jaki będzie rozwój wydarzeń między tobą a żona nie zabierze tobie tego co zbudujesz z dzieckiem.
Na pewno nie jest łatwo widywać zdradzającego współmałżonka.Myślę,że z miłości do dziecka i dla dziecka można wiele.
Ważne by traktować współmałżonka kulturalnie,przy takich spotkaniach.
Niech Ci Bóg błogosławi

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 9880
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Żona zdradza nie pierwszy raz...

Post autor: Nirwanna » 17 gru 2019, 6:15

Albercie, instrukcja cytowania jest tu: viewtopic.php?f=20&t=229

Warto zadbać o czytelność postów, ukazują się one wówczas szybciej.

Natomiast jeśli chodzi o książkę, na początek ja bym Ci poleciła "Dzikie serce" J. Eldredge. Będzie dobra na początek weryfikacji Twoich niedojrzałych cech i zachowań, pokaże kierunek i sposób wzrastania. Celowo nie polecam nic do poczytania o żonie. Potrzebujesz najpierw wzmocnić się jako mężczyzna.
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

Pustelnik

Re: Żona zdradza nie pierwszy raz...

Post autor: Pustelnik » 17 gru 2019, 12:15

Nirwanna pisze:
17 gru 2019, 6:15
Potrzebujesz najpierw wzmocnić się jako mężczyzna.
(Jak zazwyczaj, ale nie mnie to ocenić :lol: 8-) ) trochę popierając tudzież zmieniając szanownej Nirwanny (czemu nie orzez "v" ?) wypowiedż:
Potrzebujesz się wzmocnić jako ... CZŁOWIEK (bez ... rozrózniania na płcie ;) )
- czy ... mam rację czy się ... "wymądrzyłem" ?

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 9880
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Żona zdradza nie pierwszy raz...

Post autor: Nirwanna » 17 gru 2019, 12:16

Pustelnik pisze:
17 gru 2019, 12:15
Nirwanna pisze:
17 gru 2019, 6:15
Potrzebujesz najpierw wzmocnić się jako mężczyzna.
(Jak zazwyczaj, ale nie mnie to ocenić :lol: 8-) ) trochę popierając tudzież zmieniając szanownej Nirwanny (czemu nie orzez "v" ?) wypowiedż:
Potrzebujesz się wzmocnić jako ... CZŁOWIEK (bez ... rozrózniania na płcie ;) )
- czy ... mam rację czy się ... "wymądrzyłem" ?
Bowiem pałam miłością do języka ojczystego.
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

Klara*
Posty: 25
Rejestracja: 19 wrz 2018, 8:58
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Żona zdradza nie pierwszy raz...

Post autor: Klara* » 17 gru 2019, 12:45

Modlisz się o powrót żony ..... dobrze , ale proponuję najpierw modlić się o pokój w Twoim sercu - zacznij od siebie- musisz nabrać sił, musisz poczuć pokój i miłość w sercu, a wtedy zacznie się wszystko zmieniać.
Królowo Pokoju módl się za nami !

Nino
Posty: 559
Rejestracja: 14 gru 2019, 18:26
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Żona zdradza nie pierwszy raz...

Post autor: Nino » 17 gru 2019, 13:52

Albert,

popieram Nirwanę. Teraz módl się gorąco o pokój w sercu, o siły, o światło Ducha Świętego. Nie oczekuj cudu. Początek cudu w zasadzie już ma miejsce, że nadal masz żyjącą żonę i zdrowe dziecko. Że Twoje małżeństwo trwa, choć tak potwornie jesteście oddaleni. Odpuszczaj w miarę możliwości tę sforę psów, te myśli, które atakują Cię każdego dnia. Gdy myślisz ciągle o żonie i zadajesz sobie mnóstwo pytań o nią, o waszą przyszłość, o to, co masz teraz zrobić? Te myśli podsuwa Rogaty, abyś zachował mętlik w głowie, i aby rozkwitały na nich lęki, poczucie krzywdy i beznadziei.

Twoim zadaniem jest teraz NAWRÓCENIE, czyli, jak to zobaczyłam w filmiku wklejonym tu kiedyś przez Nirwanę:
- odwrócenie się się od czegoś, co było i wciąż w twoim życiu pozostaje złe, co wyrosło na glebie grzechów, niedojrzałości, złych wzorców zachowań, nieprzepracowanych emocji itd.
- A zwrócenie się do Pana Boga, jako tego, który jest dla Ciebie dostępny w każdej chwili ze swoim miłosierdziem i pomocą, której Ty nie wyśniłbyś w najśmielszych snach.

Z mojego osobistego doświadczenia mogę Ci podpowiedzieć, że w tym na pierwszy rzut oka tak cholernie trudnym, żmudnym i długim procesie Nawrócenia, jest niesamowita droga na skróty. Poproś o pomoc Matkę Przenajświętszą. Zwyczajnie, powiedz jej o tym i po prostu chwyć za różaniec. Zacznij szczerze modlić się na Różańcu, a z czasem zaczniesz rozumieć, co Ona "wyprawia" w Twoim życiu i jakimi ścieżkami zaczyna Cię prowadzić.

Większość z nas tutaj, pod wpływem kryzysu w małżeństwie weszło w ten proces: nawrócenia. Odwracamy się od starego, a zwracamy ku Bogu. Mówimy mu Tak. Mówimy mu: działaj, bo ja jestem bezsilny. I modlimy się, prosimy, aby usłyszeć Jego głos w swoim sercu. Na początku możesz mieć wrażeni, że On Cię w ogóle nie słucha, że milczy jak zaklęty, ja wręcz uważałam, "że ma na mnie wyrąbane". A gdy w twojej sytuacji, pomimo żarliwych modlitw, będzie coraz gorzej i trudniej, że ON wręcz Cię miażdży.

Ale Bóg nie miażdży Ciebie, tylko - za Twoją zgodą - chce pomóc Ci, na ile Ty z nim będziesz współpracować, wykorzenić, wywalić z Twojego życia, z Twojego umysłu, serca i ciała cały ten chwast, ten syf, to kłamstwo na własny temat, które nie pozwalało Ci realizować marzenia o szczęściu w małżeństwie i w rodzinie.

Albert. Modlitwa o powrót żony teraz jest modlitwą o powrót trupa. Módl się raczej o przemianę waszych serc, o prawdziwe pojednanie w przyszłości. O pokorę do znoszenia codzienności bez niej. O akceptację, że Twoje życie wygląda teraz, jak wygląda, a Twoja żona jest tym, kim jest i robi to, co robi.
Powolutku wypełniaj swoje życie Bogiem. To jest prawdziwa rewolucja.

Módl się też o córkę, aby sytuacja między Wami nie zryła jej psychiki, i aby Bóg dawał Ci światło, jak masz postępować, by zminimalizować cierpienie dziecka. Ktoś wyżej fajnie podpowiedział, jak warto teraz zadbać o relacje z nią.

Pustelnik

Re: Żona zdradza nie pierwszy raz...

Post autor: Pustelnik » 17 gru 2019, 16:07


Czas Adwentu to ... CZAS POWROTU DO ... SAMEGO SIEBIE"


https://pl.aleteia.org/2019/12/16/ks-pa ... rzyjaciol/
Czy też jesteś tak przybity życiem / chorobą jak ten ... duszpasterz ?

Tak bardziej "obiektywnie" , czy bardziej "subiektywnie" ?
Czy tylko trudne emocje, doznania z ciałe spostrzegasz ?

Pozdro !

tata999
Posty: 1124
Rejestracja: 29 wrz 2018, 13:43
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Żona zdradza nie pierwszy raz...

Post autor: tata999 » 17 gru 2019, 19:01

Pustelnik pisze:
17 gru 2019, 12:15
Nirwanna pisze:
17 gru 2019, 6:15
Potrzebujesz najpierw wzmocnić się jako mężczyzna.
Potrzebujesz się wzmocnić jako ... CZŁOWIEK (bez ... rozrózniania na płcie ;) )
- czy ... mam rację czy się ... "wymądrzyłem" ?
Dodam od siebie, że od kiedy zacząłem rozróżniać osoby zamiast generalizować ze względu na płeć, to wnioski były trafniejsze, prostsze i bardziej wyważone. Polecam wszystkim i brawo Pustelniku. To, że doszliśmy do podobnych przemyśleń, to na nie przypadek.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Astro i 21 gości