Żona zdradza nie pierwszy raz...

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Albert
Posty: 49
Rejestracja: 10 gru 2019, 11:45
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Żona zdradza nie pierwszy raz...

Post autor: Albert » 01 sty 2020, 21:30

Nirwanna pisze:
01 sty 2020, 19:52
Albert pisze:
01 sty 2020, 17:25
Tanczylem z corka, zone chcialem w to wlaczyc. Ale bez entuzjazmy. Muszę sie wysikac.
Albercie, chyba coś innego miałeś na mysli?

Możę, źle to sprecyzowałem. Przepraszam pisane z komórki.
W zabawie tańczyłem z córką. Chciałem włączyć w tą zabawę, żone. Nie wykazała żadnego entuzjazmu. Na moje próby zagajenia, zaproszenia odeszła mówiąc, że musi się wysikać.

Wygląda to naprawde źle. Chciałbym się od tego naprawdę odciąć ale nie potrafię, nie potrafię zacząć żyć swoim życiem.
Teraz mam teściów przeciwko sobie, jak zwróciłem uwagę, że nie toleruje tego, że żona wyraża chęć chodzenia na dyskoteki z 12 lat młodszymi koleżankami.
Chce mi się wyć...
Mam leki od psychiatry ale boję się ich używać, żebym się nie uzależnił, skończe brać a kiedyś i tak będzie się trzeba zmierzyć z tym prblemem.

Póki co mamy wyznaczony termin terapii za miesiąc w poradni katolickiej.

Chodzą mi głupie myśli po głowie, wiem że głupie ale jestem tak bezradny że już nawet myślę zapytać szczerze kowalskiego czy dalej ich coś łączy, czy mam się usunąć na bok i im nie przeszkadzać? Ciągłe życie w takim stanie jest wykańczające. W pracy nie idzie.
Jedyne co bym robił to położył się i spał. Krótkie drzemki, po którym mam jakieś migawki z naszego małżństwa i po chwili dochodzi do mnie... nie to już nie istnieje. Jak sztylet w serce

Dziś jak się chciałem zabrać na oglądanie żłubka z córką i zapytałem czy mogę jechać: jest mi to obojętne.
Czy aż tak musi mnie ranić? Wie o tym doskonale, dlaczego?, co ja jej zrobiłem?
Wiem nie mam "jaj" i nie wiem co zrobić, żeby je odzyskać

Pustelnik

Re: Żona zdradza nie pierwszy raz...

Post autor: Pustelnik » 01 sty 2020, 21:37

Nirwanna pisze:
01 sty 2020, 19:52
Albert pisze:
01 sty 2020, 17:25
Tanczylem z corka, zone chcialem w to wlaczyc. Ale bez entuzjazmy. Muszę sie wysikac.
Albercie, chyba coś innego miałeś na mysli?
Chyba wysilać :D .

Tak, życie to m.in. (nasze) WYSIŁKI, STARANIA (biblijne: "starajcie się"), ja w swoim podepresyjnym życiu staram się uczyć starania na nowo ... .
Warto tu chyba dochodzić do ... pewnej równowagi, pewnego ładu w swoim życiu (co, po co, jak dużo, jak mocno, ...)

Pustelnik

Re: Żona zdradza nie pierwszy raz...

Post autor: Pustelnik » 01 sty 2020, 21:46

Albercie,
OCZEKUJESZ od innych ORAZ od siebie : "ENTUZJAZMU" ???

tata999
Posty: 1124
Rejestracja: 29 wrz 2018, 13:43
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Żona zdradza nie pierwszy raz...

Post autor: tata999 » 02 sty 2020, 0:26

Albert pisze:
01 sty 2020, 17:25
Powiedzcie co trzeba miec w glowie? Koles zonaty z dziecmi. Zonie nawkrecal ze sie rozwodzi (tego nie mozma wykluczyc).
To Ty nam powiedz, nikt inny lepiej niż Ty nie zna Twojej żony.

Jeśli chodzi o jaja, to wystarczy, że nie zaprzeczysz, że one tam są i już je odzyskasz. Wiadomo, że trudno się podnieść. Nie dobijaj się.

Gratuluję spędzenia Sylwestra z żoną i córką. Jesteś mąż i ojciec. Bohater.

Niepozorny
Posty: 20
Rejestracja: 24 maja 2019, 23:50
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Żona zdradza nie pierwszy raz...

Post autor: Niepozorny » 02 sty 2020, 1:57

Albert pisze:
01 sty 2020, 21:30
Mam leki od psychiatry ale boję się ich używać, żebym się nie uzależnił, skończe brać a kiedyś i tak będzie się trzeba zmierzyć z tym prblemem.
Gdy ja odkryłem zdradę żony, to ponad miesiąc byłem na zwolnieniu lekarskim. Również miałem przypisane leki od psychiatry, które zażywałem i uważam, że dobrze zrobiłem (nie miałem później problemów z odstawieniem lekarstw). Łatwiej mi było funkcjonować w ciągu dnia i rozwiązał się problem z zasypianiem w nocy. Wolny czas spędzałem z dziećmi a jak były w szkole, to poświęcałem go na czytanie forum, słuchanie różnych rekolekcji/kazań z youtuba. Wiedziałem, że wpływu na żonę nie mam żadnego i że zmienić mogę tylko siebie.
Z braku rodzi się lepsze!

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 9361
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Żona zdradza nie pierwszy raz...

Post autor: Nirwanna » 02 sty 2020, 9:06

Niepozorny pisze:
02 sty 2020, 1:57
Gdy ja odkryłem zdradę żony, to ponad miesiąc byłem na zwolnieniu lekarskim. Również miałem przypisane leki od psychiatry, które zażywałem i uważam, że dobrze zrobiłem (nie miałem później problemów z odstawieniem lekarstw). Łatwiej mi było funkcjonować w ciągu dnia i rozwiązał się problem z zasypianiem w nocy.
Moje doświadczenie jest bardzo podobne.
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

Albert
Posty: 49
Rejestracja: 10 gru 2019, 11:45
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Żona zdradza nie pierwszy raz...

Post autor: Albert » 02 sty 2020, 18:42

tata999 pisze:
02 sty 2020, 0:26
Albert pisze:
01 sty 2020, 17:25
To Ty nam powiedz, nikt inny lepiej niż Ty nie zna Twojej żony.

Jeśli chodzi o jaja, to wystarczy, że nie zaprzeczysz, że one tam są i już je odzyskasz. Wiadomo, że trudno się podnieść. Nie dobijaj się.

Gratuluję spędzenia Sylwestra z żoną i córką. Jesteś mąż i ojciec. Bohater.
Ja wiem czy bohater? To wszystko jest podejrzane albo ja mam paranoje. Choc zazwyczaj moje podejrzenia sie sprawdzaja.
Jak wyszedłem to zona zaraz dzwoni czy juz wyszedlem? Dlaczego? Uwazam ze sprawdzala czy sie gdzies nie spotkalem i czy nie podsluchuje bo pewnie sobie zadzwonila do kowalskiego.
Niby padla i jej sie spac chcialo. A ostro po 24 na mesengerze operowala.

I gdzie ja tu jestem bohaterem?
Boze jak ja bym chcial sie uwolnic od tej paranoi i uzaleznienia. Potrafie tylko na chwile

Wiedźmin

Re: Żona zdradza nie pierwszy raz...

Post autor: Wiedźmin » 02 sty 2020, 20:47

Albert pisze:
02 sty 2020, 18:42
[...]
Boze jak ja bym chcial sie uwolnic od tej paranoi i uzaleznienia. Potrafie tylko na chwile
Albert - uwolnienie przyjdzie z czasem. Każdy tydzień, miesiąc czy rok - będzie Twoim sprzymierzeńcem.

To co boli - a pewnie bardzo boli - to zapewne umieranie pewnej iluzji - pewien Twój wzorzec małżeństwa, czy wzorzec żony - który tak naprawdę istniał tylko i wyłącznie w Twojej (i mojej) głowie. A bardzo boli, bo bardzo w niego wierzyłeś (wierzyłem).

tata999
Posty: 1124
Rejestracja: 29 wrz 2018, 13:43
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Żona zdradza nie pierwszy raz...

Post autor: tata999 » 02 sty 2020, 22:56

Wiedźmin pisze:
02 sty 2020, 20:47
wzorzec żony - który tak naprawdę istniał tylko i wyłącznie w Twojej (i mojej) głowie
(...też i mojej głowie) Podzielam zdanie Wiedźmina.

Albert
Posty: 49
Rejestracja: 10 gru 2019, 11:45
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Żona zdradza nie pierwszy raz...

Post autor: Albert » 02 sty 2020, 23:15

Wiedźmin pisze:
02 sty 2020, 20:47
Albert pisze:
02 sty 2020, 18:42


Albert - uwolnienie przyjdzie z czasem. Każdy tydzień, miesiąc czy rok - będzie Twoim sprzymierzeńcem.

To co boli - a pewnie bardzo boli - to zapewne umieranie pewnej iluzji - pewien Twój wzorzec małżeństwa, czy wzorzec żony - który tak naprawdę istniał tylko i wyłącznie w Twojej (i mojej) głowie. A bardzo boli, bo bardzo w niego wierzyłeś (wierzyłem).
Wiedźmin, tylko ja cały czas żyję nadzieją, że się zmieni, że będziemy razem finalnie, choć nie ma ku temu żadnych przesłanek.
Dziś rozmawiałem, z żonę telefonicznie. Było miło, bez wypominek, jej barwa głosu taka jak z przed lat. Coś pięknego, podziękowałem jej później smsem za miłą rozmowę, nieodpisała więc chyba ona tak tego nie odebrała jak ja.

I cały czas żyję to iluzją niestety ...

Skorzystałem za radą i zacznę zażywać leki od psychiatry, tylko niestety powiedział mi, że to proces ok 8 m-cy.
Boję się tego, co może stać się po odstawieniu, w jakim miejscu będę, może w trakcie rozwodu i co wtedy? Na nowo stany depresyjne i przeżywanie tego z jeszcze większą siłą.
Ostatnio zmieniony 03 sty 2020, 6:44 przez Nirwanna, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód: poprawiono cytowanie

Pustelnik

Re: Żona zdradza nie pierwszy raz...

Post autor: Pustelnik » 03 sty 2020, 3:51

tata999 pisze:
02 sty 2020, 22:56
Wiedźmin pisze:
02 sty 2020, 20:47
wzorzec żony - który tak naprawdę istniał tylko i wyłącznie w Twojej (i mojej) głowie
(...też i mojej głowie) Podzielam zdanie Wiedźmina.
Innymi słowami koniec życia "ideałem", szansa na początek życia realnością ... .

Pamiętam jak kiedyś jako młody facet pojechałem na weekendowe rekolekcje dla mężczyzn i spotkałem tam faceta (50 latka) b. fajnego, prowadził małą firmę, dzielił się jak mu zależało aby stworzyć m-ce pracy dla chłopaka z zespołem Downa z sąsiedztwa.
ALE jednocześnie ... dzielił się, że ... podejmował decyzję ... wzywania policjii do ... córki i zięcia alkoholików. I oczywiście, też był tym ... zmęczony.
Bo ... TAKIE (na przykład) JEST ... REALNE ŻYCIE :!:

I jak - chcesz żyć realnością czy ... ułudą ?

tata999
Posty: 1124
Rejestracja: 29 wrz 2018, 13:43
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Żona zdradza nie pierwszy raz...

Post autor: tata999 » 03 sty 2020, 10:48

Albert pisze:
02 sty 2020, 23:15

Skorzystałem za radą i zacznę zażywać leki od psychiatry, tylko niestety powiedział mi, że to proces ok 8 m-cy.
Boję się tego, co może stać się po odstawieniu, w jakim miejscu będę, może w trakcie rozwodu i co wtedy? Na nowo stany depresyjne i przeżywanie tego z jeszcze większą siłą.
Mi się udało nie brać żadnych leków od psychologa, czy psychiatry. Może skonsultuj z innym lekarzem, jeśli masz obawy.

krople rosy

Re: Żona zdradza nie pierwszy raz...

Post autor: krople rosy » 03 sty 2020, 15:39

Albert pisze:
02 sty 2020, 23:15
Dziś rozmawiałem, z żonę telefonicznie. Było miło, bez wypominek, jej barwa głosu taka jak z przed lat. Coś pięknego, podziękowałem jej później smsem za miłą rozmowę, nieodpisała więc chyba ona tak tego nie odebrała jak ja.

I cały czas żyję to iluzją niestety ...
Wydaje mi się że problem polega na tym, że sam się w te iluzje wpedzasz. Zamiast robić sobie zbytnie i złudne nadzieje albo wpadać w stany beznadziei i bezsensu staraj się patrzeć realnie.
Nie wyczekuj łapczywie zwiastunów wiosny ani nie krąż wokół pomysłów by iść do kowalskiego i pytać mu się czy ma poważne plany wobec Twojej żony.
Mam wrażenie że Twoja żona jest dość stabilna w swoim postepowaniu a Ty uzalezniasz swój stan i samopoczucie od tego co ona zrobi lub powie albo czego nie zrobi.
Dawaj nie oczekując niczego , dawaj z tego, co chcesz dac , wtedy nie będziesz zawiedziony że coś się nie udało i nie poszło po Twojej myśli.

lena101
Posty: 143
Rejestracja: 24 lut 2018, 22:28
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Żona zdradza nie pierwszy raz...

Post autor: lena101 » 03 sty 2020, 18:56

Albert pisze: ↑02 sty 2020, 23:15

Skorzystałem za radą i zacznę zażywać leki od psychiatry, tylko niestety powiedział mi, że to proces ok 8 m-cy.
Boję się tego, co może stać się po odstawieniu, w jakim miejscu będę, może w trakcie rozwodu i co wtedy? Na nowo stany depresyjne i przeżywanie tego z jeszcze większą siłą.
Ja brałam leki około 14 miesięcy. Zanim zaczną działać to proces 2-3 tygodni, więc nie nastawiaj się na natychmiastowe wow. Z odstawieniem nie było problemu w moim przypadku.Kiedy zaczęłam spać, jeść, zaczęliśmy proces odstawiania. On też nie był natychmiastowy;najpierw 3 tabletki, potem 2, potem 1. Nie zauważyłam u mnie po odstawieniu gwałtownych stanów depresyjnych ani nawrotów ze zdwojoną siłą. Brałam tabletki w fazie ostrego kryzysu, mnie pomogły przetrwać to szaleństwo.

Albert
Posty: 49
Rejestracja: 10 gru 2019, 11:45
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Żona zdradza nie pierwszy raz...

Post autor: Albert » 04 sty 2020, 10:42

Czuje się jak na rollercosterze. Moje działania i wysiłki są skierowane na tym, żeby się dowiedzieć czegoś o kowalksim. Coś mi się udaje.
Ostrzegłem żonę, przed tym jaki on jest tj. że nie jest pierwszą taką w jego życiu, miał już kilka kochanek. Ogólnie koleś jest taki, że robi bardzo dobre pierwsze wrażenie. Jest miły uprzejmy, dowcipny, bawidamek Prawdziwy on to podbno furjat, wariat, koledzy nie chcą mieć z nim nic wspólnego.
Ostrzegałem, żone przed tym, że nie chcę żeby moja córka spędzała czas z takim człowiekiem. Żona twierdzi, że się z nim nie spotyka ale jednak bardzo była ciekawa co dokładnie wiem o nim i żebym jej powiedział.

Czy takie moje zachowanie się już powinno leczyć? To są jakieś paranoje. Moje życie się sprowadziło do tego własnie.
Żona mi powiedziała, żebym przestał o tym mówić teściom, bo będą mnie mieli za jeszcze większego psychopatę.
Jak ciężko wyjść z tego z twarzą, sam kopę pod sobą dołki.
Zaczęło się "kupczenie" córką. Wtedy mogę ja wziąc do siebie wtedy nie mogę.
Zostałem w tej sytuacji sam, ja przeciwko żonie i teściom, jak wspomniałem mają mnie za psychpatę. Pewnie coś w tym jest, że cały czas o tym rozmawiam i wracam do tego. A przed wejściem do domu, mówie - zostaw, za 30 sekund już nawiązuje.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 16 gości