Jak się zachowywać w kryzysie

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

sajmon123
Posty: 123
Rejestracja: 16 lis 2020, 22:57
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Jak się zachowywać w kryzysie

Post autor: sajmon123 » 28 gru 2020, 9:52

MaryM pisze:
28 gru 2020, 9:30
Budzi wiem jak Ci ciężko - gdy mąż tak Cię traktuje - to wysysa emocjonalnie.....
d pisze:
27 gru 2020, 23:53
Czasem pojawia się żal czy smutek, gdy dowiaduje się, ze inni mężowie są dobrzy dla swoich żon albo ze rodzina się u kogoś powiększy. Nie potrafię się emocjonalnie odciąć od takich dobrych wiadomości, które dotyczą innych małżeństw i rodzin.
eleno, mam dokładnie to samo....Powiem więcej- przechodziłam przez absurfalną fazę analizy innych małżeństw z cyklu „jakim cudem on z nią jest?”, długo nie mogłam sobie poradzić z poczuciem niesprawiedliwości w dystrybucji rodzinnego szczęścia....
Is

Do tego trzeba sobie czasem wmówić, że nie wszystko złote co się świeci. Każdy ma inne oczekiwania wobec małżonków. Dla Ciebie jakieś zachowanie może być niedopuszczalne a dla kogoś innego to jest np ok mi też się to nie podoba, ale toleruje to bo ma inne zalety. Dużo rodzin jest tylko na pokaz szczęśliwych a każde bije się z własnymi myślami. Dlatego nie warto zaprzątać tym sobie głowy. Trzeba szukać szczęścia blisko siebie i cieszyć się z nawet najdrobniejszych rzeczy. Tak można dojść do całkowitego szczęścia.

sasanka
Posty: 180
Rejestracja: 09 sie 2017, 23:08
Płeć: Kobieta

Re: Jak się zachowywać w kryzysie

Post autor: sasanka » 28 gru 2020, 17:39

MaryM wracając do tego zdania o zmianie wyglądu , to już właściwie odniosła się do tego Caliope i ona zrozumiała to co chciałam Ci przekazać , że o wygląd dbamy zawsze i przede wszystkim dla siebie . A z tego co czytałam to zmiana wyglądu była u ciebie podyktowana staraniem o uwagę męża. Tak to wynikało z prowadzonych "rozmów" na forum.
Zależało mi na sprostowaniu tego bo nie chcę być źle rozumiana i nie chcę wprowadzać innych w błąd , że nie należy zmieniać czegokolwiek jeżeli się ma taką potrzebę. Ale wszystko w zgodzie z sobą. A nie tylko aby jemu się przypodobać.

MaryM
Posty: 230
Rejestracja: 18 gru 2019, 17:21
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Jak się zachowywać w kryzysie

Post autor: MaryM » 29 gru 2020, 11:37

sasanka pisze:
28 gru 2020, 17:39
MaryM wracając do tego zdania o zmianie wyglądu , to już właściwie odniosła się do tego Caliope i ona zrozumiała to co chciałam Ci przekazać , że o wygląd dbamy zawsze i przede wszystkim dla siebie . A z tego co czytałam to zmiana wyglądu była u ciebie podyktowana staraniem o uwagę męża. Tak to wynikało z prowadzonych "rozmów" na forum
Jest dokładnie tak, jak mówisz. Z tym, że dla mojego męża atrakcyjność jak się okazało jest priorytetem. Pewne zmiany były wiec z powodu męża- musiałam je podjąć aby dostrzegł zmiany. Oczywiście nie zrobiłam nic, co byłoby dla mnie niekorzystne i nie sprawiłoby mi przyjemności. Przekonałam się po prostu, ze problem nie leżał po mojej stronie- co tez jest oczyszczające..

Caliope
Posty: 766
Rejestracja: 04 sty 2020, 12:09
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Jak się zachowywać w kryzysie

Post autor: Caliope » 29 gru 2020, 12:23

MaryM, gdyby atrakcyjność była priorytetem nigdy byś nie dała rady jej sprostać, trendy się zmieniają. Chyba że masz tyle kasy, by zrobić biust, usta, pupę pod gwiazdę do której wzdycha mąż jak jesteś w pracy. To ułuda, u mnie niby też to miało znaczenie, zrobiłam wszystko i nic się nie zmieniło, bo nie o to chodziło, a zrobiło mi się tylko przykro, że tracę kobiecość w oczach męża. Teraz już tak nie jest, kobiecość i atrakcyjność jest we mnie niezależnie od innych ludzi.

MaryM
Posty: 230
Rejestracja: 18 gru 2019, 17:21
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Jak się zachowywać w kryzysie

Post autor: MaryM » 29 gru 2020, 14:39

Caliope pisze:
29 gru 2020, 12:23
MaryM, gdyby atrakcyjność była priorytetem nigdy byś nie dała rady jej sprostać, trendy się zmieniają. Chyba że masz tyle kasy, by zrobić biust, usta, pupę pod gwiazdę do której wzdycha mąż jak jesteś w pracy. To ułuda, u mnie niby też to miało znaczenie, zrobiłam wszystko i nic się nie zmieniło, bo nie o to chodziło, a zrobiło mi się tylko przykro, że tracę kobiecość w oczach męża. Teraz już tak nie jest, kobiecość i atrakcyjność jest we mnie niezależnie od innych ludzi.
Caliope- doszłam do podobnych wniosków ale w początkowej fazie mąż artykułowali taką przyczynę wyobcowania. Obwiniał mnie ze jest jaki jest przeze mnie... ze nie dość się starałam. W paru kwestiach dostrzegłam swoje zaniedbania i to nadrobiłam... okazało się, że mąż potrzebuje po prostu sale nowych bodźców, wyżej, endorfin, motyli... chodziło o nowość. Ja z tym miałam niewiele wspólnego. Pornogafia i inne pobudzacze zrobiło z mojego męża zombie. Ale nie chciał sir z tym zmierzyć, bo to normalne, bo wszyscy tak robią, bo lubi wygrywać polując na co bardziej atrakcyjne kobiety by w oczach kolegów zabłysnąć. Dziś wiem na czym stoję

Caliope
Posty: 766
Rejestracja: 04 sty 2020, 12:09
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Jak się zachowywać w kryzysie

Post autor: Caliope » 29 gru 2020, 15:56

MaryM pisze:
29 gru 2020, 14:39
Caliope pisze:
29 gru 2020, 12:23
MaryM, gdyby atrakcyjność była priorytetem nigdy byś nie dała rady jej sprostać, trendy się zmieniają. Chyba że masz tyle kasy, by zrobić biust, usta, pupę pod gwiazdę do której wzdycha mąż jak jesteś w pracy. To ułuda, u mnie niby też to miało znaczenie, zrobiłam wszystko i nic się nie zmieniło, bo nie o to chodziło, a zrobiło mi się tylko przykro, że tracę kobiecość w oczach męża. Teraz już tak nie jest, kobiecość i atrakcyjność jest we mnie niezależnie od innych ludzi.
Caliope- doszłam do podobnych wniosków ale w początkowej fazie mąż artykułowali taką przyczynę wyobcowania. Obwiniał mnie ze jest jaki jest przeze mnie... ze nie dość się starałam. W paru kwestiach dostrzegłam swoje zaniedbania i to nadrobiłam... okazało się, że mąż potrzebuje po prostu sale nowych bodźców, wyżej, endorfin, motyli... chodziło o nowość. Ja z tym miałam niewiele wspólnego. Pornogafia i inne pobudzacze zrobiło z mojego męża zombie. Ale nie chciał sir z tym zmierzyć, bo to normalne, bo wszyscy tak robią, bo lubi wygrywać polując na co bardziej atrakcyjne kobiety by w oczach kolegów zabłysnąć. Dziś wiem na czym stoję
MaryM, wygląda na kryzys wieku średniego, nie da się sprostać wymogom. Przykre że nie ma w tym jakiejś sensownej drogi niż czekanie na nawrócenie i zajęcie się sobą. U mnie podobnie, nie wiem co gorsze, kobiety czy obojętność na mnie. Modlitwa pomaga to jakoś przeżyć.

Ruta
Posty: 896
Rejestracja: 19 lis 2019, 12:00
Jestem: w separacji
Płeć: Kobieta

Re: Jak się zachowywać w kryzysie

Post autor: Ruta » 29 gru 2020, 17:03

MaryM pisze:
29 gru 2020, 14:39
Caliope pisze:
29 gru 2020, 12:23
MaryM, gdyby atrakcyjność była priorytetem nigdy byś nie dała rady jej sprostać, trendy się zmieniają. Chyba że masz tyle kasy, by zrobić biust, usta, pupę pod gwiazdę do której wzdycha mąż jak jesteś w pracy. To ułuda, u mnie niby też to miało znaczenie, zrobiłam wszystko i nic się nie zmieniło, bo nie o to chodziło, a zrobiło mi się tylko przykro, że tracę kobiecość w oczach męża. Teraz już tak nie jest, kobiecość i atrakcyjność jest we mnie niezależnie od innych ludzi.
Caliope- doszłam do podobnych wniosków ale w początkowej fazie mąż artykułowali taką przyczynę wyobcowania. Obwiniał mnie ze jest jaki jest przeze mnie... ze nie dość się starałam. W paru kwestiach dostrzegłam swoje zaniedbania i to nadrobiłam... okazało się, że mąż potrzebuje po prostu sale nowych bodźców, wyżej, endorfin, motyli... chodziło o nowość. Ja z tym miałam niewiele wspólnego. Pornogafia i inne pobudzacze zrobiło z mojego męża zombie. Ale nie chciał sir z tym zmierzyć, bo to normalne, bo wszyscy tak robią, bo lubi wygrywać polując na co bardziej atrakcyjne kobiety by w oczach kolegów zabłysnąć. Dziś wiem na czym stoję
Mój mąż także twierdził, że odsuwa się ode mnie przeze mnie. Muszę oddać mężowi sprawiedliwość, że nigdy bezpośrednio wprost mi nie powiedział, że mu się nie podobam, że coś z moim wyglądem jest nie tak. Mówił, że nie czuje się bezpiecznie, bo boi się ciąży, bo martwi się, że nie sprostamy z kolejnym dzieckiem, a ja nie stosuję antykoncepcji. Że nie tak się zachowuję na co dzień, że jestem za mało czuła, za bardzo czuła, za bliska, za odległa, za mało uwodzicielska, za bardzo uwodzicielska, że wywieram na niego presję, albo że nie wykazuję incjatywy. Na to, że chodzi o mój wygląd wpadłam sama, zwłaszcza, gdy zorientowałam się, że mój mąż ogląda pornografię - ja tak nie wyglądałam jak tamte kobiety, ani się tak nie zachowywałam, ani nawet tak nie potrafiłam. I wpadłam z tego powodu w jeszcze większą rozpacz i rozczarowanie sobą.
Czułam się strasznie i próbowałam się jak najbardziej dostosować. We wszystkim. Mąż gdy się odsuwał to odsuwał się w całości - nie tylko w sferze intymnej, ale z jakiegokolwiek dotyku, jakiegokolwiek kontaktu emocjonalnego, jakiejkolwiek bliskości. Bardzo wtedy cierpiałam - podwójnie, bo sądziłam, że to wszystko przeze mnie. Byłam gotowa zrobić wszystko, naprawdę wszystko, byleby naprawić się, byle mąż już mógł z powrotem być blisko mnie. To wszystko objęło z czasem odejście w wielu aspektach od wiary. To pokazuje jak dużo było nie tak ze mną - nie tylko z mężem. Gdy widzę siebie i czuję swoje emocje z tamtego czasu - mam łzy w oczach, naprawdę jest mi szkoda siebie, swojego oszołomnienia, niezrozumienia, poczucia opuszczenia i autentycznego cierpienia.

Do głowy mi nie przyszło, że wszystko co mówi mąż, jest tylko próbą odsunięcia w czasie konfrontacji, że mnie po prostu okłamuje i mówi to, co ja ewentualnie jestem gotowa przyjąć za prawdę i się tym zająć. Nie przyszło mi też do głowy, że można tak bardzo nie liczyć się z czyimś uczuciami, ranić - wcale nie będąc złym człowiekiem. Przełamanie się do antykoncepcji zajęło mi pół roku, czytałam, szukałam, myslałam, aż znalazłam wyjasnienia, że dla utrzymania małżeństwa, jak jeden z małżonków tego wymaga, to nie będzie to grzechem dla drugiej osoby. Uspokoiło mnie to. Chociaż nie powinno. A największy szok przeżyłam, gdy po takim czasie moich wewnętrznych zmagań zostałam przez męza odrzucona. A tylko chciałam się przytulić, bo sądziłam, że już teraz "mogę". Wszystko we mnie zgasło, bo sądziłam, że odzyskamy bliskość, że będzie już między nami lepiej. Wyrzuciłam z pamięci, co mąż wtedy mi powiedział, ponownie mnie odsuwająć. Naprawdę nie pamiętam. Po prostu pamiętam ból i zaszokowanie.

Jeśli mąż jest uwikłany w pornografię, to można takich zmian - w wyglądzie, trybie życia, swoich zachowaniach dokonywac w nieskończoność. Sa kobiety biegające z jednej operacji plastycznej na kolejną. Prawdę mówiąc, nie wiem co z tym można zrobić. Na pewno zrozumienie czym jest pornografia, pomoga wyjść poza błędne koło. Odbudować swoje poczucie wartości, dostrzec kłamstwa. Moje próby rozmowy z męzem, nigdy nie przynosiły efektu innego niż krótkoterminowy. Mąż niby przyjmował co mówię, na jakiś czas było lepiej, a potem wszystko wracało. To bardzo silny i destrukcyjny nałóg. Mąż w chwili szczerości powiedział mi, że w kwestii pornografii wielokrotnie mnie okłamywał, cały czas w zasadzie, bo nigdy nie był wolny od pornografii, abstynencję utrzymywał krótko, a te okresy, gdy byliśmy blisko, po prostu się ograniczał i bardzo się pilnował. Przerażające jak silne jest to uwiązanie. Myślę, że warto pamiętać, że tu cierpienie jest po obu stronach - tej uzależnionej od pornografii także, ni etylko tej odsuwanej. Myślę, że mój mąz potrzebuje bliskości tak samo jak ja i podbnie cierpi z jej braku. Róznica między nami jest taka, że we mnie jest przynjamniej zdolność do tej bliskości (choć także ułomna), a mąż jest tak poraniony, że nie ma nawet tego. Za to odpowiedzialność za tą bieganinę i próby dostosowania się do zgłaszanych "oczekiwań" jest po stronie osoby, która się dostosowuje. To jej niedostatki i słabości się w ten sposób ujawniają. Na przykład moich ujawniło się naprawdę dużo.

Bławatek
Posty: 381
Rejestracja: 09 maja 2020, 13:08
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Jak się zachowywać w kryzysie

Post autor: Bławatek » 29 gru 2020, 19:29

U nas też się wszystko posypało przez pornografię i inne grzechy nieczystości po stronie męża, ale on tego nigdy nie przyzna, lepiej mu mówić, że mamy odmienne temperamenty w tej materii. O antykoncepcję też się ciągle kłóciliśmy bo ja nigdy nie chciałam, aczkolwiek podobnież ja Ruta dla dobra małżeństwa byłam gotowa, ale się posypało.

Dziś słuchałam Ks. D. Chmielewskiego - piękna konferencja dla kobiet
https://youtu.be/gtZTQpSNbrQ

Mówi w podobnym stylu co Ks. Pawlukiewicz, polecam. Szkoda, że na codzien w parafiach takich kapłanów i kazań nie ma.

Dla panów też posłuchałam :oops: - i zapisałam sobie. Jak mąż będzie gotowy to z nim posłucham.
https://youtu.be/SkARfXs7ZB0

My kobiety lubimy się zamartwiać, że gdybyśmy były inne, lepsze to by tych naszych kryzysów nie było, mężowie by nie odchodzili itd. tylko czy zadawalajac naszych "mężów-bożków" bylybyśmy blisko Boga?

Caliope
Posty: 766
Rejestracja: 04 sty 2020, 12:09
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Jak się zachowywać w kryzysie

Post autor: Caliope » 29 gru 2020, 21:28

Bławatek pisze:
29 gru 2020, 19:29
My kobiety lubimy się zamartwiać, że gdybyśmy były inne, lepsze to by tych naszych kryzysów nie było, mężowie by nie odchodzili itd. tylko czy zadawalajac naszych "mężów-bożków" bylybyśmy blisko Boga?
A życie jest skomplikowane i nie wiadomo co by się robiło to i tak będą kryzysy, jak nie z jednego powodu, to z innego. Nikt nie będzie nigdy idealny, bo zmieniają się priorytety, oczekiwania. Lepiej być sobą i blisko Boga, a mężowie mają wybór wytrwać w miłości dojrzałej kochając nas jakie jesteśmy lub odejść.

Sarah
Posty: 161
Rejestracja: 01 maja 2020, 13:46
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Jak się zachowywać w kryzysie

Post autor: Sarah » 30 gru 2020, 2:16

Ja wprawdzie nigdy nie przyłapałam męża na oglądaniu porno, jawnie też nie oglądał, więc nie wiem... Ale odrzucał mnie przez lata jako kobietę, reglamentował bliskość i seks, co było okropne i mocno wpływało na poczucie własnej wartości. Co do wyglądu to potrafił powiedzieć, kiedy byłam jeszcze młodą kobietą i wcale nie otyłą, waga w normie, że jeśli schudnę 10 kg, to będzie ze mną częściej współżył :/ (on też nie żaden Adonis, żeby nie było) Nie uwierzyłam w to, ale jakiś czas później tak "sama z siebie" zeszczuplałam - i oczywiście efekt żaden, jeśli chodzi o częstotliwość pożycia. Tak więc macie oczywiście rację co do tego, że nie ma żadnego sensu zmienianie wyglądu, aby przypodobać się mężowi. Chyba, że naprawdę, uczciwie chcemy to zrobić dla siebie.
Nothing lasts forever
And we both know hearts can change
And it's hard to hold a candle
In the cold November rain...

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Caliope, Google [Bot] i 21 gości