Czy warto mieć nadzieję? czy to koniec.

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Caliope
Posty: 173
Rejestracja: 04 sty 2020, 12:09
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Czy warto mieć nadzieję? czy to koniec.

Post autor: Caliope » 17 mar 2020, 13:52

Piękny dzień dzisiaj. Ja dziś analizuję plan który założył mój mąż jak się rozejdziemy. Mianowicie chce 3 dni w tygodniu zajmować się synem i co drugi weekend. Mieszkalibyśmy w innych miastach i on woziłby syna i odbierałby ze szkoły, 7 latek wstawałby o 5:30 by być na 8 w szkole, a potem by go odbierał po 5 godzinach i wracał znów w korku 30 km.A gdzie praca, alimenty, zajmowanie się swoim mieszkaniem, bo trzeba sprzątać przy astmatyku, specjaliści, pediatra. Ja to sama ogarniam, a on ma czas na komputer, jacht z kolegą i analizowanie czy mu się opłaca mieć rodzinę. Śmieję się z tego dzisiaj Chwała Panu :)

Caliope
Posty: 173
Rejestracja: 04 sty 2020, 12:09
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Czy warto mieć nadzieję? czy to koniec.

Post autor: Caliope » 20 mar 2020, 16:00

Dzisiaj przepełniona Bożą miłością mogę stwierdzić, że nie tylko dam radę wszystko przetrwać, ale dam radę w razie nawrócenia męża na dobrą drogę, pokierować moim życiem by było dobre i wartościowe. Moje poczucie wartości jest teraz na odpowiednim poziomie, modlę się, zawierzam wszystko Bogu i jestem szczęśliwa z nim.

Caliope
Posty: 173
Rejestracja: 04 sty 2020, 12:09
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Czy warto mieć nadzieję? czy to koniec.

Post autor: Caliope » 22 mar 2020, 12:43

Mam dziś gorszy dzień, wczoraj mój mąż zrobił zakupy, wyszedł z synem na spacer po trzech miesiącach i był cały dzień w domu z nami. Dziś już go nie ma, pojechał pewnie do kolegi na jacht, a ja siedzę z synem i czuję się znów oszukana i wykorzystana. Jestem zła że tak dałam się nabrać, chciałabym zniknąć i zacząć od nowa, ale nie wiem czy tego właśnie dokladnie chcę.

nałóg
Posty: 1593
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:30
Jestem: szczęśliwym mężem
Płeć: Mężczyzna

Re: Czy warto mieć nadzieję? czy to koniec.

Post autor: nałóg » 22 mar 2020, 14:54

A zdrowa jesteś? Masz co jeść?(mąż zrobił zakupy), masz gdzie mieszkać? nie jesteś w kwarantannie?masz neta? komputer?telefon?ciepło w domu? No to może tak akceptacja i wdzięczność? De Mello napisał coś takiego; „gdybyś nie tęskniła za czymś czego nie masz to byłabyś szczęśliwa”( cytat z pamięci).Czy potrafisz być wdzięczna za to masz? Szukaj złotka a nie błotka w życiu.PD PS. Znasz Modlitwę o Pogodę Ducha?

Caliope
Posty: 173
Rejestracja: 04 sty 2020, 12:09
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Czy warto mieć nadzieję? czy to koniec.

Post autor: Caliope » 22 mar 2020, 22:36

Akurat mam anginę, mam to co trzeba,i faktycznie nie umiem zaakceptować sytuacji w jakiej jestem.Mam wdzięczność, ale Bogu i sobie samej, że coś mam. Nie akceptuję tego,że mój mąż gdzieś jedzie zadowolony i wraca zły i czuję jak próbuje znów być nade mną i tym daje mi takie sygnały, że mam ochotę powiedzieć bardzo dużo i trzasnąć drzwiami. Modlę się cały czas zawierzam Bogu i tęsknię za moją rodziną, bo byłam szczęśliwa,pomimo tego że teraz czuję się wykorzystana i oszukana, bo ujrzałam siebie w innej rzeczywistości, poświęciłam życie towarzyskie i zawodowe dla chorego syna i męża, zapomniałam o sobie i teraz mam bolesne konsekwencje. Dlatego fajnie zniknąć, zostawić obowiązki, zabrać szczoteczkę ze wspólnego kubka i na jakiś czas odejść z synem.Z Bożą pomocą może uda się pokazać że jest się żoną, najważniejszą osobą po Bogu dla męża, nie kuchtą i sprzątaczką, a wartościowym człowiekiem z siłą i swoim zdaniem, choć ja nie lubię się kłócić. W domu rodzinnym miałam wieczne awantury, lubię spokój, dlatego stałam się nudna i uległa.

s zona
Posty: 2935
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Płeć: Kobieta

Re: Czy warto mieć nadzieję? czy to koniec.

Post autor: s zona » 23 mar 2020, 1:56

Caliope pisze:
22 mar 2020, 22:36
Akurat mam anginę, mam to co trzeba,i faktycznie nie umiem zaakceptować sytuacji w jakiej jestem.Mam wdzięczność, ale Bogu i sobie samej, że coś mam. Nie akceptuję tego,że mój mąż gdzieś jedzie zadowolony i wraca zły i czuję jak próbuje znów być nade mną i tym daje mi takie sygnały, że mam ochotę powiedzieć bardzo dużo i trzasnąć drzwiami. Modlę się cały czas zawierzam Bogu i tęsknię za moją rodziną, bo byłam szczęśliwa,pomimo tego że teraz czuję się wykorzystana i oszukana, bo ujrzałam siebie w innej rzeczywistości, poświęciłam życie towarzyskie i zawodowe dla chorego syna i męża, zapomniałam o sobie i teraz mam bolesne konsekwencje. Dlatego fajnie zniknąć, zostawić obowiązki, zabrać szczoteczkę ze wspólnego kubka i na jakiś czas odejść z synem.Z Bożą pomocą może uda się pokazać że jest się żoną, najważniejszą osobą po Bogu dla męża, nie kuchtą i sprzątaczką, a wartościowym człowiekiem z siłą i swoim zdaniem, choć ja nie lubię się kłócić. W domu rodzinnym miałam wieczne awantury, lubię spokój, dlatego stałam się nudna i uległa.
Caliope,
moze teraz warto polozyc akcent na " wyzdrowienie " a potem zajac sie reszta .. mnie jesli jestem chora to udaje sie zrzedzic wiecej .. niestety .. ale juz to teraz widze ;)

Wiesz, teraz wydaje mi sie,ze moje zrzedzenie zabijalo malzenstwo . tzn ja uwazalam,ze "zrzedze w normie", ale maz widzial to chyba inaczej ;)

I jeszcze jedno .. kiedys slyszalam,ze ..."Od Siebie nie uciekniesz".. Fakt, przerobilam to na sobie . wszystkie swoje wady , zranienia i wypaczenia .. zabierasz zawsze ze Soba .. nawet gdybys przkroczyla ocean . tzn ja go fizycznie nie przekroczylam .. ale moje wady i zranienia wedrowaly zawsze ze mna , dopoki nie zaczelam sie z nimi rozprawiac ...
Dopiero wejscie na Kroki zaczelo mi prostowac i rozswietlac , dlaczego tak postepuje .. co to powoduje . swietna sprawa ... moze warto stanac w kolejce .. nic nie tracisz ..a zyskujesz Wiele :D

Caliope a moze warto wykorzystac ten czas na np dobre lektury .... w sumie szkoda byloby caly dzien przeznaczac na sprzatanie i gotowanie ..
Mnie dopiero tutaj na forum olsnilo, ze jestem dzieckiem rodzicow rozwiedzionych emocjonalnie i te polecane ksiazki pomogly .. chociaz zdarzalo mi sie poryczec przy czytaniu .. bo tak,jakby ktos o mnie pisal .

...." .Dorosłe dzieci (DDA, DDD, DDRR)
1. Jim Conway, Dorosłe dzieci prawnie lub emocjonalnie rozwiedzionych rodziców. Jak uwolnić się od bolesnej przeszłości. Wydawnictwo Logos, Warszawa 2010
fragment za darmo jest tutaj:
http://www.rozwinacskrzydla.pl/studenci ... dzicow.pdf
2. ks prof. Grzegorz Polok, „Rozwinąć skrzydła” i „W drodze do siebie”
http://www.rozwinacskrzydla.pl/....."

viewtopic.php?f=10&t=383
Obiecuje modlitwe :)

ps dzisiaj sluchalam ciekawej wg mnie audycji odn naszego zdrowia :
LEKI Z BOŻEJ APTEKI NA ODPORNOŚĆ
https://www.radiomaryja.pl/multimedia/r ... odpornosc/

Caliope
Posty: 173
Rejestracja: 04 sty 2020, 12:09
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Czy warto mieć nadzieję? czy to koniec.

Post autor: Caliope » 23 mar 2020, 12:37

S zono ja zrzędzilam tylko kilka razy, może to za mało, DDA szuka sobie adrenaliny, bo w dzieciństwie na tym opierało się życie, ja to mam przerobione na terapii grupowej. Ale kiedyś też myślałam że mąż musi krzyczeć, bo byłoby nudno i coś w tym jest teraz u męża. Zranienia mam jedynie takie, że mnie nie kocha, to co zrobiłam biorę na klatę, moje wady są, ale każdy przecież je ma i dalej jest wartościowym człowiekiem. Mój mąż wytyka mi cały czas kilka, że we wszystkim się zawsze zgadzałam z nim i nie miałam swojego zdania, a ja szłam na kompromis bo on chciał jechać nad morze, ja jezioro. Takie błache sprawy prowadzą do porządnego kryzysu, a ja nie lubię zrzędzenia, kłótni, wyrzucania sobie błędów,a na spokojnie nie da rady u niego. No ale po ostatnich moich darciach coś dotarło, tylko po co się żreć, żeby być atrakcyjnym dla partnera, że ma się swoje zdanie ? nie wiem :D
Kroki przerobiłam już, więc zostaje modlitwa i czytanie lektur na wyjeździe oraz rozwój wypadków.

s zona
Posty: 2935
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Płeć: Kobieta

Re: Czy warto mieć nadzieję? czy to koniec.

Post autor: s zona » 23 mar 2020, 14:02

Caliope ,a jezyki milosci .. sprawdzalas ?

Caliope
Posty: 173
Rejestracja: 04 sty 2020, 12:09
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Czy warto mieć nadzieję? czy to koniec.

Post autor: Caliope » 23 mar 2020, 15:17

Czytałam, nawet w pierwszych postach mam napisane, ale nie wiem jaki język ma mąż, teraz nie mam nawet możliwości sprawdzenia.

nałóg
Posty: 1593
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:30
Jestem: szczęśliwym mężem
Płeć: Mężczyzna

Re: Czy warto mieć nadzieję? czy to koniec.

Post autor: nałóg » 23 mar 2020, 16:10

A możesz określić jakie macie temperamenty? Ważna wiedza w małżeństwie.PD

Caliope
Posty: 173
Rejestracja: 04 sty 2020, 12:09
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Czy warto mieć nadzieję? czy to koniec.

Post autor: Caliope » 23 mar 2020, 21:07

To jest dziwne pytanie nałogu :D. Przed ślubem, ja miałam siłę i temperament dość ognisty, po wyciągnięciu go ze mnie na terapii .Ale poźniej po porodzie zmieniłam się na osobę zbyt cichą, lekliwą i depresyjną,w skutek niedoboru hormonów. On przed ślubem, dobry, kochający, cichy człowiek, a po ślubie zmiana na inny tor, bo dziecko i ja w depresji. Ja teraz mam powrót do temperamentu z przed ślubu, moja ognistość i wyrażenie potrzeb,spowodowały już parę słów za dużo.U niego zastanawiam się, czy kiedyś miał maski, czy teraz ma maskę pod wpływem kolegi, bo starcie jest ciężkie. Rodzona matka go nie poznaje, nigdy taki nie był jak jest teraz. Wyjeżdżam jutro i mam wrażenie że on się cieszy z tego i mam też obawy że nikt nie będzie za mną tęsknił za jakiś czas, może tylko kwiatki i oczywiście będę musiała to przetrawić.

nałóg
Posty: 1593
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:30
Jestem: szczęśliwym mężem
Płeć: Mężczyzna

Re: Czy warto mieć nadzieję? czy to koniec.

Post autor: nałóg » 24 mar 2020, 10:21

Już w dawnej przeszłości zostały wyodrębnione i opisane 4 rodzaje temperamentów u ludzi i one mają spory wpływ na postawy tych ludzi. Znając je , rozumiejąc -tak u siebie jak i partnera- można ich używać nie raniąc otoczenia:

1.Flegmatyk. Jak nietrudno się domyślić, u flegmatyka dominuje flegma. ...
2.Sangwinik. U sangwinika dominuje krew. ...
3.Melancholik. U melancholika dominuje czarna żółć. ...
4.Choleryk, podobnie jak sangwinik, jest typem lubiącym działać, dominować.

Warto znać siebie.....

Caliope
Posty: 173
Rejestracja: 04 sty 2020, 12:09
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Czy warto mieć nadzieję? czy to koniec.

Post autor: Caliope » 24 mar 2020, 12:13

Wychodzi na to ze ja jestem sangwinikiem, on jest typem melancholika.Zawsze się uzupełnialiśmy, on bez własnej siły czerpał ją ode mnie, dopóki się nie posypałam po ciąży. Zamiast pomóc mi się podnieść, nie był sobą, zmieniła się jego osobowość na władczą, a teraz jest egoistą, ale temperament ma ten sam.

nałóg
Posty: 1593
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:30
Jestem: szczęśliwym mężem
Płeć: Mężczyzna

Re: Czy warto mieć nadzieję? czy to koniec.

Post autor: nałóg » 24 mar 2020, 16:21

Jest "egoistą"? czy "egocentrykiem"? Bo sam egoizm nie jest czymś złym np. Kochaj bliźniego swego jak SIEBIE SAMEGO . Jest tu egoizm? natomiast nie ma egocentryzmu. Tak "twarda, mądra miłość" .Znasz Modlitwę o Pogodę Ducha?

Caliope
Posty: 173
Rejestracja: 04 sty 2020, 12:09
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Czy warto mieć nadzieję? czy to koniec.

Post autor: Caliope » 24 mar 2020, 19:24

Egoizm, taki że nie patrzy na uczucia innych, nie słucha o potrzebach, nie ma szacunku. Jego kolega z tego co przeczytałam, ma cechy egocentryzmu, megalomanii i egotyzmu którymi męża bombarduje. Nie ma to nic wspólnego ze zdrowym egoizmem gdzie wszystko współgra. Poszukam sobie tej modlitwy :)

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 10 gości