Po Rozwodzie

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Pustelnik
Posty: 1060
Rejestracja: 08 lut 2017, 12:04
Płeć: Mężczyzna

Re: Po Rozwodzie

Post autor: Pustelnik » 22 lut 2020, 11:03

Przegrany37 pisze:
22 lut 2020, 10:27
Czy nakręciłem zazdrość w żonie, nie wiem,
(...)
Poszedłem na badanie narkotyków do nowej pracy, wziąłem ja ze sobą bo nie pracowała, a chciałem spędzić z nią czas.
(..
A reszta kto wie, świata jest pięknego kawał do zwiedzania. Wolontariatow nie zliczona ilość. Idę przed siebie, twardo stąpając po ziemi.
Witaj !

A teraz co chciałeś (?), zapewno po części być empatycznie wysłuchany - no to masz : :) .

A (tego nie wiem) jak chcesz "tu" zebrać "oklaski"
(jaki to jesteś super wspaniały, pomysłowy, pomocny ludziom itd itp), to ... (bynajmniej ode mnie) ... masz : .... (nic)

LvnWthHpe20
Posty: 37
Rejestracja: 09 lip 2019, 6:41
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Po Rozwodzie

Post autor: LvnWthHpe20 » 22 lut 2020, 13:35

Witaj !

A teraz co chciałeś (?), zapewno po części być empatycznie wysłuchany - no to masz : :) .

A (tego nie wiem) jak chcesz "tu" zebrać "oklaski"
(jaki to jesteś super wspaniały, pomysłowy, pomocny ludziom itd itp), to ... (bynajmniej ode mnie) ... masz : .... (nic)

Czesc, ze chce emocji, może racja, a może to twoja obserwacja a nie moja intencja.

Twoje ocenianie mnie to twoja ocena, jest wolny świat i każdy mamprawo do swojej opini aczkolwiek ja tylko wpisałem fakty, co i jak, czy pomagam jest między mną a osoba której pomogłem. A wszechmogący Bóg widzi wszystko.
Ostatnio zmieniony 22 lut 2020, 14:24 przez Lawendowa, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód: Poprawiono cytowanie

s zona
Posty: 2692
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Płeć: Kobieta

Re: Po Rozwodzie

Post autor: s zona » 22 lut 2020, 19:12

Przegrany37 pisze:
22 lut 2020, 13:35
Witaj !

A teraz co chciałeś (?), zapewno po części być empatycznie wysłuchany - no to masz : :) .

A (tego nie wiem) jak chcesz "tu" zebrać "oklaski"
(jaki to jesteś super wspaniały, pomysłowy, pomocny ludziom itd itp), to ... (bynajmniej ode mnie) ... masz : .... (nic)

Czesc, ze chce emocji, może racja, a może to twoja obserwacja a nie moja intencja.

Twoje ocenianie mnie to twoja ocena, jest wolny świat i każdy mamprawo do swojej opini aczkolwiek ja tylko wpisałem fakty, co i jak, czy pomagam jest między mną a osoba której pomogłem. A wszechmogący Bóg widzi wszystko.
Witaj Przegrany ...
Mialam opory,zeby wczesniej napisac,ale moze sprobuje napisac o sobie .. czy z tego skorzystasz .. to juz od Ciebie zalezy ..

Po pierwsze plus za to ,ze myslisz powaznie o Krokach ..

Mnie w naprawie malzenstwa pomoglo uderzenie sie w swoje piersi i naprawianie swoich bledow i nalecialosci ...Ale tak konkretnie .. do bolu ..Wypieranie zla, ktore bylo moim udzialem - mniej lub bardziej zamierzone - nie wnosilo nic dobrego w naprawe malzenstwa ...

Wczoraj ogarnelo mnie takie uczucie wdziecznosci,ze maz tak sie zmienil ostatnio .. i potem mysl, czy bylaby ta zmiana,gdyby nie bylo zmian b bolesnych w mojej postawie ...
ale potrzebnych :)
I jeszcze nie wszystko ogarniete ...

Moze warto poprosic o przebaczenie zone za to,co bylo Twoim udzialem.. i jednoczesnie przebaczyc Sobie, ze sie do tego dopusciles .. slowa ' nie bylem aniolkiem" .. wybacz .. kiedy zona laduje w szpitalu .. i po prostu boi sie Ciebie .. bo sam wiesz, co sie dzialo ...
A tego,ze majac mloda sliczna zone obok, ogladasz na jej oczach profile innych kobiet .. i raniace slowa w jej kierunku .. Co chciales jej i przede wszystkim Sobie udowodnic ?
Salomon mowil " pycha kroczy przed moim upadkiem " Ks S 16/8.. Nie raz tez sie zastanawiam, czy warto bylo ?

Ze swojego doswiadczenia wiem, ze bardzo latwo zaspokajac swoje Ego przez rozne " volontariaty" .. i to jest cenne .. ale nie kosztem rodziny ani raniac zony a dowartosciowujac sie u innych ludzi ..

Znasz podium Pan Bog, wspolmalzonek, dzieci, pozostala rodzina inni ludzie ?

Niestety, mam podobne przemyslenia ,jak sycharki powyzej .. moze z naciskiem na te posty od dziewczyn ... zadna z nas chyba nie chcialaby byc na miejscu Twojej zony .. mnie jej pierwszy post przerazil, sadzilam ze pisze o innej kulturze ..

Teraz pytanie,co Ty z tym zrobisz ...bo ze swojego doswiadczenia wiem, ze od wspolmalzonka mozna " uciec" .. ale przed soba nie uciekniesz ...
I tutaj Kroki sa idealne na te przypadlosc :)

ps u nas zaczelo sie lepiej dziac z chwila,gdy zaczelam na powaznie stosowac modlitwe o Pogode Ducha :)
https://www.apostol.pl/modlitwy/rozne/m ... 4%99-ducha
Moze jeszcze dorzuce "na pocieszenie"....chyba kazda kobieta/mezczyzna ma wady ;) , nie tylko osobista zona/maz....

LvnWthHpe20
Posty: 37
Rejestracja: 09 lip 2019, 6:41
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Po Rozwodzie

Post autor: LvnWthHpe20 » 23 lut 2020, 6:25

To co piszesz s zono, ma sens stu procentowy, aczkolwiek, zapytaj,

Kiedy ostatni raz przegrana26 byla na tym forum, jak inn piszą; ma wolność. Żyje swoim życiem, zobaczcie jak ona ucieka w manipulacyjny sposób ze była pobita, a czemu skłamała w sądzie, czemu zostałem uniewinniony na podstawie kłamstwa. Ja nie mogłem wcześniej pisać ze względu na jej zakaz zbliżania a ona ściemnia, ściemniala od początku o kasę o zwrócenie na siebie uwagi, to jest efekt nie mienia ojca, i koniec, ja tylko uzupełniam swoj świat po przez wolontariaty i uczynki, a reszta
Sądźcie mnie jak chcecie, pan bóg powiedział, ja ich będę sadził a nie ty itp.

Pustelnik
Posty: 1060
Rejestracja: 08 lut 2017, 12:04
Płeć: Mężczyzna

Re: Po Rozwodzie

Post autor: Pustelnik » 23 lut 2020, 8:05

Przegrany37 pisze:
23 lut 2020, 6:25
a ona ściemnia, ściemniala od początku (...)

Sądźcie mnie jak chcecie, pan bóg powiedział, ja ich będę sadził a nie ty itp.
To czemu "sądzisz" żonę i się nią (publicznie) "gorszysz" ?

Gdy ja chociaż minimalnie "złapię się" na sądzeniu "brata" lub gdy się nim gorszę (zwłaszcza to :!: ) jest to moim grzechem ...
(Z szacunkiem do innej wrażliwości sumienia u innej osoby ...)

s zona
Posty: 2692
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Płeć: Kobieta

Re: Po Rozwodzie

Post autor: s zona » 23 lut 2020, 8:07

:oops: Wybacz, ale ja czuje sie ostatnia osoba,zeby Ciebie osadzac ..
Nie taki byl moj zamiar :( ..
Chcialam tylko podzielic sie tym, co wydaje mi sie ,ze nam pomoglo ..

A w volontariacie tez mozna przykryc wlasne wady .. bo " tacy niby szlachetni jestesmy ", skoro tyle dla innych .. ale wg mnie dopoki,nie rozprawie sie wczesniej z sama soba .. to moge TYLKO sie dowartosciowywac na rozne sposoby, camuflujac nieprzepracowane sprawy ..
Ale,czy o to Tobie chodzi ?

ps sama zrezygnowalam z dochodzenia sprawiedliwosci w sadzie .. postawilam na Milosierdzie .. licze na to ,ze kiedys to Milosierdzie Dobry Bog tez mi Okaze ...
U Ciebie nwm, w jakim stopniu byla to "sprawiedliwosc " ,czy zasluga dobrych prawnikow, ktorych wynajales..
Sam wiesz najlepiej,jak bylo ...

Wiem,ze zaslanianie sie wina mojego meza w niczym mi nie pomagalo ...

LvnWthHpe20
Posty: 37
Rejestracja: 09 lip 2019, 6:41
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Po Rozwodzie

Post autor: LvnWthHpe20 » 23 lut 2020, 9:40

Pustelnik pisze:
23 lut 2020, 8:05
Przegrany37 pisze:
23 lut 2020, 6:25
a ona ściemnia, ściemniala od początku (...)

Sądźcie mnie jak chcecie, pan bóg powiedział, ja ich będę sadził a nie ty itp.
To czemu "sądzisz" żonę i się nią (publicznie) "gorszysz" ?

Gdy ja chociaż minimalnie "złapię się" na sądzeniu "brata" lub gdy się nim gorszę (zwłaszcza to :!: ) jest to moim grzechem ...
(Z szacunkiem do innej wrażliwości sumienia u innej osoby ...)

A ja nie sadze żony, a ze stwierdzam fakty tutaj to od tego jest to forum, ona jechała przez jakiś czas nie mogłem się odezwać. Sady mi wisiały nad głowa, dzisaj to inaczej wyglada, wiec mogę fakty przedstawić, ale nie mogę oceniać. Nie powinienem.

Pustelnik
Posty: 1060
Rejestracja: 08 lut 2017, 12:04
Płeć: Mężczyzna

Re: Po Rozwodzie

Post autor: Pustelnik » 23 lut 2020, 11:11

Przegrany37 pisze:
23 lut 2020, 9:40
A/ A ja nie sadze żony, a ze stwierdzam fakty (...)

B / (...) tutaj to od tego jest to forum (...)

C (...)wiec mogę fakty przedstawić, ale nie mogę oceniać. Nie powinienem.
A/ W szczególy Waszych opowiadań o faktach "nie będę wnikał", ale tak trochę wpadliście "tutaj" oboje (aczkolwiek ... "niesynchronicznie" :roll: ) z zawołaniem ... "łapaj złodzieja!". Jak jestem za radykalny z tym porównaniem, to proszę : niech mnie ktoś "naprostuje"

B/ Nie wiem od czego "jest" to forum (zapewne jest tu gdzieś zapisana "misja" tudzież "wartości" ;) ) ale raczej nie od "sądzenia" , mylę się ?

C/ Jesteś wolnym człowiekiem.
A dysonans pomiędzy deklaracjami a działaniami - ludzka rzecz ... . Tak - też "tak" (czasami) mam :cry:

:)

LvnWthHpe20
Posty: 37
Rejestracja: 09 lip 2019, 6:41
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Po Rozwodzie

Post autor: LvnWthHpe20 » 23 lut 2020, 14:50

Moja żona, z która się ożeniłem, jest człowiekiem. Co ona tutaj napisała, ze mnie prowokowała itp. To prostuje i mówię, jej prowokowanie to podnoszenie na nie rak, to rzucanie o ziemie obrączki itd itd. Ja podaje kilka faktów, i to wszystko, żony nie chce tutaj obgadywać. Wiem ze moje 50% w tym tez jest. Ale ja nie prowokowałam, chodziłem do pracy, ile musiałem, a to żona poznała ludzi którzy mieszali paluchy w tym wszystkim i próbowali mnie okraść, zabrać wszystko.

Ale wierze ze Bóg jest w stanie uleczyć każde malzenstwo modlę się, by się stała wola Boża. A bóg nas tak pokochał ze daje nam własna wole. Żona poszła w świat, ale kredytodawców wysyła do mnie żebym jej spłacał czy co? Po prostu świat zwariowany, atak na małżeństwa ewidentny.

Pavel
Posty: 2955
Rejestracja: 03 sty 2017, 21:13
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Mężczyzna

Re: Po Rozwodzie

Post autor: Pavel » 24 lut 2020, 17:06

Przegrany37 pisze:
23 lut 2020, 14:50
Wiem ze moje 50% w tym tez jest.
Nie wiem jak to obliczyłeś, aczkolwiek niewątpliwie jakiś konkretny udział w kryzysie masz.
Twój opis z opisem twojej żony łączy niewątpliwie to, że obrzucacie błotem tego drugiego, swój udział "zgrabnie" pomijając.
A swój udział warto rozpoznać i konkretnie ponazywać.
Pisanie "nie byłem aniołem" wobec konkretnych, mocnych zarzutów (a takie przedłożyła twoja żona) to jednak forma ucieczki.
Będąc szczerym, o ile rozumiem jak działa subiektywne spojrzenie, o tyle nie wierzę, że wszystko co napisała wzięła z sufitu.

Moje pytania brzmią:
Czy doznała od ciebie przemocy fizycznej?
Czy faktycznie wylądowała w szpitalu?
Które z jej zarzutów ty uznajesz jako zasadne?
"Bóg nie działa poza wolą człowieka i poza jego wysiłkiem.(...) Założenie, że jeśli się pomodlimy, to będzie dobrze, jest już wiarą w magię." ks. dr. Grzegorz Strzelczyk

LvnWthHpe20
Posty: 37
Rejestracja: 09 lip 2019, 6:41
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Po Rozwodzie

Post autor: LvnWthHpe20 » 24 lut 2020, 20:21

Pavel,

Sam piszesz o prywatności na tym forum, nie ciągnijmy za język innych.

Pomysl, facet ustawiony, z zawodem, pilotem w liniach 15 lat. Nie miejacym doczynienia z prawem w przeszłości i wchodzi dziewczyna o 10 lat młodsza bez języka, bez zawodu, bez szkoły i prubuje przez sąd i prawo odebrać wszystko na co ten człowiek pracował to coś nie halo. Czemu w nocy nie uciekła, z mieszkania jak spałem, czemu nie zadzwoniła wyedy na policję. Ja wyszedłem z mieszkania o 0500 rano a ona pierwsze pojechała do pracy o 0900, później bank i oczyszczenie kata bankowego i na policję. I dopiero do szpitala, zdjęcia oddała photoshopowane, odrzucone przez sąd ze z policji i ze szpitala nie było dokumentacji.

Panie Pavle, tonąca osoba z zaburzeniem skrajnym chwyta się brzytwy.

Co jej daje usprawiedliwienie, rzucaniem obrączki lub cukierkiem w moja twarz.

Do puty ona nie zrozumie ze jej zachowanie nie jest ok, i nie siagnie o pomoc, mi zostaje modlitwa i dźwiganie tego krzyża.

tata999
Posty: 1124
Rejestracja: 29 wrz 2018, 13:43
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Po Rozwodzie

Post autor: tata999 » 24 lut 2020, 21:33

Pavel pisze:
24 lut 2020, 17:06
Pisanie "nie byłem aniołem" wobec konkretnych, mocnych zarzutów (a takie przedłożyła twoja żona) to jednak forma ucieczki.
Będąc szczerym, o ile rozumiem jak działa subiektywne spojrzenie, o tyle nie wierzę, że wszystko co napisała wzięła z sufitu.

Moje pytania brzmią:
Czy doznała od ciebie przemocy fizycznej?
Czy faktycznie wylądowała w szpitalu?
Które z jej zarzutów ty uznajesz jako zasadne?
s zona pisze:
22 lut 2020, 19:12

(...) slowa ' nie bylem aniolkiem" .. wybacz .. kiedy zona laduje w szpitalu .. i po prostu boi sie Ciebie .. bo sam wiesz, co sie dzialo ...
A tego,ze majac mloda sliczna zone obok, ogladasz na jej oczach profile innych kobiet .. i raniace slowa w jej kierunku .. Co chciales jej i przede wszystkim Sobie udowodnic ?
Salomon mowil " pycha kroczy przed moim upadkiem " Ks S 16/8.. Nie raz tez sie zastanawiam, czy warto bylo ?

Ze swojego doswiadczenia wiem, ze bardzo latwo zaspokajac swoje Ego przez rozne " volontariaty" .. i to jest cenne .. ale nie kosztem rodziny ani raniac zony a dowartosciowujac sie u innych ludzi ..

Znasz podium Pan Bog, wspolmalzonek, dzieci, pozostala rodzina inni ludzie ?

Niestety, mam podobne przemyslenia ,jak sycharki powyzej .. moze z naciskiem na te posty od dziewczyn ... zadna z nas chyba nie chcialaby byc na miejscu Twojej zony .. mnie jej pierwszy post przerazil, sadzilam ze pisze o innej kulturze ..
Dlaczego insynuujecie, że Przegrany37 używał przemocy fizycznej i to do tego stopnia, że ofiara "wylądowała w szpitalu"? Zwłaszcza po tym, jak Przegrany37 napisał, że po przeprowadzonym śledztwie w sądzie kryminalnym został uniewinniony i zakaz zbliżania zniesiony. Czy to nie jest próba wmówienia mu tej winy? Czy gdyby miało miejsce zajście rodem "z innej kultury", aż ofiara "wylądowała w szpitalu" (wyobrażam sobie kata, który wchodzi w drzwi i masakruje kruchą, dwukrotnie mniej ważącą, wątłą dziewczynę, kneblując usta, żeby sąsiedzi nie słyszeli, krew, wybite zęby, złamania, opuchliznę, itp.) to byłoby im trudniej tego dowieść (przy wsparciu walecznej żony i jej przyjaciółki) niż nam na forum (vide: "nie wierzę, że wzięło się z sufitu" i zadane następnie pytania oraz "zadna z nas chyba nie chcialaby byc na miejscu Twojej zony")??? Domyślam się, że zakaz zbliżania nie został tymczasowo nałożony na podstawie zarzutu/zeznania o szturchnięcie lub spoliczkowanie, choć nie znam się na procedurach.

Jeśli dobrze odczytałem insynuacje to wyrażam oburzenie. Okropnie jest być oskarżanym o coś perfidnego, czego się nie zrobiło. Znam niewyjątkowy przypadek ojca aresztowanego pod zarzutem pedofili na swojej 3-letniej córce. Podstawą było zawiadomienie matki - zdradzającej żony - i fotografii ojca myjącego w wannie nagą córkę. Oczywiście został uniewinniony i uchylono tymczasowy zakaz zbliżania z tym, że po wielu miesiącach niewidzenia córki (z mieszkania został usunięty skutecznie). Sąsiedzi i przypadkowi ludzie rozpuszczali plotki. Kariera zawodowa została ojcu mocno ograniczona, bo przecież rzadko, kto wnikałby w tak bulwersującą sprawę. My, ludzie już go osądziliśmy, przypięliśmy mu kryminalną łatkę. Osądziliśmy go lepiej niż służby. Nikt nie osądził matki i nikt nie wie, co to za osoba - jej nie została odebrana łatka Matki Polki, nie nakazano zadośćuczynić. Ludzie myślą - w każdej plotce jest ziarnko prawdy, a przecież wiadomo, że ta osoba kłamała i to nie w jednej tylko sprawie.

Nie dalej, jak tydzień temu był w Polsce hucznie ogłoszony "child alert". Rzekomo pobita matka, której uprowadzono syna Ibrahama (Oliwiera, jak nazywa go matka). Sprawcą miał być kryminalista (udział w gangu, handel narkotykami), bez praw rodzicielskich. Cała policja, prokuratura, nawet minister zaangażowani w pościg za ... jak się okazuje troskliwym, nienagannym ojcem, który egzekwuje swoje prawa. Jednakże ludzie w Polsce zapamiętali go jako zwyrodnialca, wciąż wierząc w kłamstwo rozpuszczone przez matkę i nie zdementowane z równą surowością i hukiem. Nie wierzą, że wzięło się z sufitu, że pozwolę sobie sparafrazować.

Co było u Przegranego37 to on wie najlepiej. Ja zachowuję dystans zarówno do tego, co pisze on, jak i jego żona. Nie oczerniam, nie zakładam, nie insynuuję przemocy fizycznej (brutalnej). Nie będę radził pójść do kryminalnych, żeby jeszcze raz zbadali sprawę. Jak widać, Przegrany37 jest już dość poturbowany, a mam wrażenie, że jest traktowany jak niezniszczalny, którego można cisnąć jakkolwiek, bo jest mężczyzną, ma być twardy, więc z największym okropieństwem ma sobie poradzić. Taki publiczny lincz na forum katolickim.

Może mój apel nie do wszystkich dotrze, powyższe przykłady nie przekonają. Uprzedzam ich insynuację i odpowiadam, że nie jestem o nic podobnego oskarżony i nigdy nie byłem. Dotyka mnie to z powodu ludzkiej wrażliwości i innego traktowania, jakie zaobserwowałem i nauczyłem się zagranicą, gdzie tak łatwo nie oceniali. Zwracam również uwagę, że nie tylko w tym wątku wyczuwam brak delikatności.

Pavel
Posty: 2955
Rejestracja: 03 sty 2017, 21:13
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Mężczyzna

Re: Po Rozwodzie

Post autor: Pavel » 25 lut 2020, 1:51

Tato999,
Jak już ochłoniesz, przeczytaj mój post jeszcze raz.
Jeśli wciąż będziesz miał przekonanie, że insynuowałem to o czym pisałeś, daj znać gdzie to było, bo ja nie potrafię znaleźć.
Może to moje pytania odebrałeś jako insynuacje i formę linczu? A ja tylko zapytałem, czy te oskarżenia które na tym forum padły wcześniej są prawdziwe.
Rozumiem, że z pewnych względów Przegrany37 na te pytania może nie odpowiadać (aczkolwiek nie o chronienie prywatności tu chodzi, przecież samym doborem nicka i opisywanymi szczegółami ułatwił identyfikację siebie na tyle, że panie z forum skojarzyły fakty. Mam wrażenie, że to nie tylko niefrasobliwość, a również chęć wysłania przekazu żonie).

Nie liczyłem zresztą za bardzo na odpowiedzi na te pytania na forum.
Rzecz w tym, by Przegrany37 zadał te i inne pytania sobie, nie zasłaniając się tym co robiła żona skupił się na swoim obszarze odpowiedzialności.
Bo wg mnie, przynajmniej na tym etapie jej wyraźnie unika.

Odbiegając już od tego postu:
Przegrany37, przykro mi było czytać jak zestawiłeś ze sobą kobietę którą poprosiłeś o rękę z własnego wyboru. Takie porównanie w stylu: „ja książę z bajki, a ona kopciuch bez szkoły w dodatku”. Abstrahując od faktu, że stan posiadania i edukacji nie świadczy ani o tym jakim kto jest człowiekiem ani o tym czy ma większe czy mniejsze skłonności do konfabulacji. Bo to nie od tego zależy.
Ty widziałeś tak żonę przed ślubem, czy teraz trudne emocje ją ci taką pokazują?
"Bóg nie działa poza wolą człowieka i poza jego wysiłkiem.(...) Założenie, że jeśli się pomodlimy, to będzie dobrze, jest już wiarą w magię." ks. dr. Grzegorz Strzelczyk

nałóg
Posty: 2094
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:30
Jestem: szczęśliwym mężem
Płeć: Mężczyzna

Re: Po Rozwodzie

Post autor: nałóg » 25 lut 2020, 9:13

Kiedyś funkcjonowało takie powiedzenie: widziały gały co brały

s zona
Posty: 2692
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Płeć: Kobieta

Re: Po Rozwodzie

Post autor: s zona » 25 lut 2020, 9:16

Tato999,
w kwesti " osadzania "
s zona pisze:
23 lut 2020, 8:07
:oops: Wybacz, ale ja czuje sie ostatnia osoba,zeby Ciebie osadzac ..
Nie taki byl moj zamiar :( ..
Chcialam tylko podzielic sie tym, co wydaje mi sie ,ze nam pomoglo ..

A w volontariacie tez mozna przykryc wlasne wady .. bo " tacy niby szlachetni jestesmy ", skoro tyle dla innych .. ale wg mnie dopoki,nie rozprawie sie wczesniej z sama soba .. to moge TYLKO sie dowartosciowywac na rozne sposoby, camuflujac nieprzepracowane sprawy ..
Ale,czy o to Tobie chodzi ?


Wiem,ze zaslanianie sie wina mojego meza w niczym mi nie pomagalo ...
Przegrany 37,
a moze warto zadac sobie pytanie, po co tutaj zaczales pisac...
- pomoc sobie... zrozumiec swoje bledy..wyciagnac wnioski i naprawic ,co sie da w relacjach ...
- przekonac wszystkich i siebie ,ze to tylko wina zony,ze to ona mam problem a Ty "musisz niesc swoj krzyz "...
-" udowodnic zonie ,ze nie " jestem pantoflarzem " .. ale tego ,to juz zupelnie nie ogarniam ...

Nikt z nas nie zna Waszego malzenstwa ..

Ale wydaje mi sie ,ze szczesliwa, zakochana w czulego i troskliwego meza nie pisze takich rozpaczliwych postow
Przegrana26 pisze:
09 lip 2018, 0:18
With wszystkich.
To moj pierwszy post I ciesze sie, ze tutaj trafiłam. Jakis czas temu podpisalam dokumenty rozwodowe. Wiele razy probowalam ratowac nasze malzenstwo, duzo czytalam I sluchalam roznych osob (ksieza, psychologowie) ale doszlam do takiego punktu, ze nie widze innego rozwiazania. Jestesmy malzenstwem od 2 lat, wychodzac za meza zmienilam swoje zycie o 360 stopni. Wyjechalam do innego kraju, zostawilam swoja rodzine, znajomych, dobra prace, zaufalam mezowi w 100 %. Staralam sie byc dobra zona, w domu wszystko slnilo, gotowalam, zawozilam I przywozilam go do pracy I z pracy, wspieralam w karierze zawodowej. Maz bardzo duzo pracuje czasami bywal w domu 2-3 dni w tygodniu. To rozumiem poniewaz tego wymagal rodzaj pracy ktora wykonywal. On wychodzil a ja czulam sie coraz bardziej obco, w innym kraju z dala od tego co bylo mi znane. Jego rodzina rowniez od poczatku nie akceptowala mojego bycia tutaj.... po miesiacu od czasu slubu maz zaczal mnie ponizac, najpierw niby w zartach ale pozniej stawalo sie to coraz bardziej chamskie. Dawal mi do zrozumienia, ze jestem nikim, mowil w prost ze zna duzo ladniejsze I madrzejsze kobiety, bardzo czesto wchodzil na profile innych kobiet ktore wiem ze zna z widzenia..... kiedy to zobaczylam bardzo mnie to zabolalo.... maz nawet sie nie tlumaczyl.... pamietam ze ostatnim razem obiecal, ze porozmawiamy na ten temat ale czekalam (prowokowalam rozmowy) ale Bez skutku.....Mowil, ze jak mnie zdradzi to nawet nie bede wiedziala I powinnam sie cieszyc I mu dziekowac ze nie chodzil do klubu ze striptizem.... chcialabym powiedziec, ze jestem mloda kobieta, dbam o siebie. Oprocz tego maz kilkukrotnie posniosl na mnie reke, ostatnim raZem trafilam do szpitala.... zawiadomilam policje i zlozylam pozew rozwodowy. Najgorsze jest jednak to, ze mimo tego wszystkiego wciaz zadaje sobie pytanie co moglam jeszcze zrobic, aby uratowac ten zwiazek. Moj maz uwaza sie za bardzo wierzaca osobe.... tymbardziej widze w tym zaklamanie. Probowalam meza przekonac do terapii, rozmowy z ksiedzem lub psychologiem ale tesciowie zawsze nastawiali meza przeciwko temu. Zawsze kiedy mnie pobil szedl do spowiedzi ..... Mam wrazenie, ze dal sobie “monopol” ....uwazal, ze jak sie wyspowiada to nic sie nie stalo I zaczyna z pusta kartka. Zlozylam pozew zatrudnilam dobrego adwokata, z jednej strony poczulam ulge, ze zdecydowalam sie na ten krok a z drugiej wiem, ze przysiegalam przed Bogiem. I’ll szans mozna dawac? Boje sie ze nastepnym razem maz uderzy mnie tak mocno, ze juz nie wstane z podlogi albo zostane kaleka. Jest mi ciezko, widze mlode pary z dziecmi I mysle wtedy ile mialam planow, chcialam zalozyc rodzine, byc kochana mama I zona...

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Rubi i 11 gości