Dziękuję. Nie tańczę.

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 9148
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Dziękuję. Nie tańczę.

Post autor: Nirwanna » 17 paź 2020, 6:42

Nino pisze:
16 paź 2020, 16:31
Sarah, wkurzylam sie na Twojego dziada,
:shock: :?

Nino, puść to....
Wkurzenie jest ok. Ale karmienie siebie i innych epitetami to już nie jest słuszny gniew, a ten z listy głównych.
Po to np. na forum i w Sycharze funkcjonują "kowalscy" jako określenie stanu - aby unikać epitetów.
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

Nino
Posty: 435
Rejestracja: 14 gru 2019, 18:26
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Dziękuję. Nie tańczę.

Post autor: Nino » 19 paź 2020, 12:24

Drogie Sycharki!

Dzis moje urodziny. Okragle :)
Prosze, westchnijcie dzis za mnie w swoich modlitwach. Z gory Bog zaplac!

Pod Twoja obrone...

Lawendowa
Posty: 3840
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:44
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Dziękuję. Nie tańczę.

Post autor: Lawendowa » 19 paź 2020, 12:39

... uciekamy się święta Boża Rodzicielko...
"Ty tylko mnie poprowadź, Tobie powierzam mą drogę..."

marylka
Posty: 1193
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:01
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Dziękuję. Nie tańczę.

Post autor: marylka » 19 paź 2020, 12:53

Naszymi prosbami - racz nie gardzic w potrzebach naszych....

Wszystkiego dobrego :)

spokojna
Posty: 68
Rejestracja: 30 cze 2018, 21:00
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Dziękuję. Nie tańczę.

Post autor: spokojna » 19 paź 2020, 13:25

... naszymi prośbami racz nie gardzić , w potrzebnych naszych...
Odstąp od złego i czyń dobrze , a będziesz trwał na wieki .
Ps.37.27

s zona
Posty: 2904
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Płeć: Kobieta

Re: Dziękuję. Nie tańczę.

Post autor: s zona » 19 paź 2020, 13:57

....ale od wszelakich złych przygód racz nas zawsze wybawiać....

Nino, wszelkiego Dobra od Boga i ludzi ... Pogody Ducha :)

Ruta
Posty: 676
Rejestracja: 19 lis 2019, 12:00
Jestem: w separacji
Płeć: Kobieta

Re: Dziękuję. Nie tańczę.

Post autor: Ruta » 19 paź 2020, 14:53

...Panno chwalebna i błogosławiona...

Wszystkiego najlepszego, kochana :D

Bławatek
Posty: 260
Rejestracja: 09 maja 2020, 13:08
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Dziękuję. Nie tańczę.

Post autor: Bławatek » 19 paź 2020, 22:34

Panno Chwalebna i Błogosławiona...

Wszystkiego najlepszego 🙂

MaryM
Posty: 217
Rejestracja: 18 gru 2019, 17:21
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Dziękuję. Nie tańczę.

Post autor: MaryM » 20 paź 2020, 0:13

O Pani nasza....
Spełnienia Twoich marzeń - z Boskim wsparciem!

Nino
Posty: 435
Rejestracja: 14 gru 2019, 18:26
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Dziękuję. Nie tańczę.

Post autor: Nino » 20 paź 2020, 9:49

Oędowniczko nasza, Pośedniczko nasza!

Z Synem Swoim nas pojednaj.
Synowi Swojemu nas polecaj.
Swojemu Synowi nas oddawaj!

Badzo dziękuję za Waszą modlitwę i życzenia :)

Wczoajszy dzień spędziłam dobze :) Niedzielę pzed: ównież :) Czeka mnie oktawa ;)

Nino
Posty: 435
Rejestracja: 14 gru 2019, 18:26
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Dziękuję. Nie tańczę.

Post autor: Nino » 24 lis 2020, 19:10

Drodzy,
Smutno mi. Trochę spadło mi na głowę podczas ostatnich tygodni.  Ale to jedno.
Druga sprawa; to moje małżeństwo, oczywiście. Mąż drugi miesiąc w domu. Nie wróciliśmy do siebie, ale można to chyba nazwać: ostrożnym wracaniem… Jeszcze w październiku mąż deklarował, że jest w domu tylko na chwilę. Między jednym wynajęciem, a drugim. Tymczasem pozostał również w listopadzie. Natomiast gdy tylko ( wystarczy że mignie!), temat zdrady: on natychmiast zaczyna mówić o rozwodzie.
Mnie bardzo pomaga Lista Zerty, ale jej paliwo kończy się powoli. Jestem też w Krokach, ale to dopiero początek. Niestety, wiele znaków wskazuje na to, że mąż był uwikłany w relację. Nie mówi o tym, ja też nie dopytuję, ale wiadomo, że tym razem nie zamiotę tego pod dywan.
Jednak wiem również, po częściowym odwieszeniu się, że wszczynanie teraz awantur w tym temacie kompletnie nie ma sensu. Nie wiem, dlaczego mąż postanowił zwieść te walizki we wrześniu? Może faktycznie miały powędrować potem dalej, a może to była jego odpowiedź na moją propozycję złożoną latem, abyśmy spróbowali ze sobą zamieszkać i potem: na spokojniej: zadecydowali wspólnie: co dalej???
Jest mi smutno, bo w jednej z walizek męża odkryłam; jak wiecie, kilka rzeczy niemęskich…
Druga waliza, zamknięta na cztery spusty ( jest na kod), czy być to może?? Czy należy do niej?? Najpierw mąż powiedział mi, że kupił ją sobie w jakimś komisie. Dziś się okazało, że jest pożyczona i… musi ją oddać. Podobnie z różnymi drobiazgami. Ma na przykład nową kosmetyczkę. Zagadałam o nią. Coś głupio kręcił, że… zabrał ją przez pomyłkę współlokatorowi(?), jak się pakował. Kilka tygodni później już inna wersja: że to zakup pewnie z Biedronki. Jak nie wie, co ma powiedzieć o jakimś przedmiocie, skąd go ma, to wije się jak piskorz, albo wciska mi, że to po owym tajemniczym współlokatorze z czasów, gdy wynajmował mieszkanie… Moje dociekania kończą się na tym. Nie udaję idiotki, ale też nic z tym nie robię. Po takiej wymianie zdań zapada po prostu milczenie…
Obie walizy nadal nie rozpakowane…
Sądząc po zachowaniu męża, po podejmowanych przez niego gestach wobec mnie i dzieci, po tym, jak zachowuje się w domu: mogę mniemać, że ta relacja/kowalska staje się/stała? pieśnią przeszłości, ale mnie jest bardzo trudno, bo muszę zmagać się z tą świadomością, że wiem, a jednocześnie starać się, aby nie spłoszyć męża i zabiegać o męża.– póki co – nie podejmuje z nim rozmów na temat zdrady. Widoczne niektóre zmiany mojego zachowania, w stylu życia, podejścia do problemów, do relacji rodzinnych: chyba go zaskoczyły.
Pavel, jak uporałeś się ze zdradami żony? Wiele razy pisałeś, że to cały proces u Was, że choć zdrady strasznie bolą, bo to silne emocje i głęboka uraza, ale mogą być bardzo zgubne i utrudniające, jeśli chce się ratować małżeństwo.
Ja mam coraz wyraźniejszą świadomość mojego udziału w kryzysie. Niekiedy czuję się bardzo zmęczona/przytłoczona, ale też muszę przyznać: że wolę mieć 20 procent męża (póki co), niż nie mieć go w ogóle. Stan, kiedy był od nas tak potwornie odcięty, był naprawdę straszny.
Może warto/trzeba, abym zajrzała na tym etapie do jakichś rekolekcji, książek? Coś polecicie?
Zerta przestaje wystarczać, a terapia małżeńska to na razie ( na pewno) pieśń przyszłości…:(

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 17 gości