Mąż mnie nie kocha... Moje małżeństwo to gruzy...

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Sarah
Posty: 140
Rejestracja: 01 maja 2020, 13:46
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Mąż mnie nie kocha... Moje małżeństwo to gruzy...

Post autor: Sarah » 26 sie 2020, 12:39

Firletka pisze:
26 sie 2020, 10:47
Postanowiłam teraz się do niego nie odzywać. Serce mi pęknie, ale muszę wytrzymać. Problem w tym, że on... Na pewno wytrzyma, bo jego ojciec do matki nie odzywał się miesiącami (wiem, że najdłużej to 7 miesięcy).
Naprawdę bardzo ciężka sytuacja. Ja znam takie ciche dni z kolei z mojego domu rodzinnego, matka często urządzała takie akcje ojcu. Chociaż trwało to zawsze po kilka dni (7 miesięcy nawet sobie nie wyobrażam), nie mogłam wytrzymać tej atmosfery, pamiętam, że już wolałam kłótnie między rodzicami. Może staraj się mu maksymalnie schodzić z drogi i spędzaj jak najwięcej czasu z dziećmi, i staraj się być wtedy w miarę możliwości uśmiechnięta, pogodna. Wiem, że to trudne, ale może wtedy tak nie odczują tego wszystkiego. Trzymaj się.
Nothing lasts forever
And we both know hearts can change
And it's hard to hold a candle
In the cold November rain...

Nino
Posty: 463
Rejestracja: 14 gru 2019, 18:26
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mąż mnie nie kocha... Moje małżeństwo to gruzy...

Post autor: Nino » 26 sie 2020, 17:49

7 miesiecy? To pikus. Moj malzonek byl gotowy zamilknac na amen (nadal w pewnym sensie jest) i tylko z powodu moich prob, dochodzilo do interakcji. Swoim milczeniem i odcieciem sie zgotowal nam niezle emocjonalne piekielko.
Bardzo trudno to zniesc, ale - paradoksalnie - moze pomoc w odwieszeniu sie.

Firletka
Posty: 187
Rejestracja: 05 kwie 2020, 9:40
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mąż mnie nie kocha... Moje małżeństwo to gruzy...

Post autor: Firletka » 28 sie 2020, 7:37

Dziękuję za słowa wsparcia... Jak nie odchoruje tego wszystkiego to będzie cud...

Już powoli nie mam sił. Niby funkcjonuje w miarę normalnie, uśmiecham się, spędzam, czas z dziecmi, wychodzę... Ale... Czuję, że w środku mam jedną wielką ranę.
A mój maz...raz jest złośliwy j przykry, a rzadziej normalny...
Przyklad: Wyszłam z psem na dwór i zaczął padać deszcz. Jak wracałam, jakieś 200 m od domu spotkałam męża-jechal z pracy. Zaproponował żebym wsiadła do samochodu (żebym nie zmokla) a on wrici z psem. Grzecznie podziękowałam (deszcz w sumie kropił).
Parę chwil później, w domu czepiał się o wszystko...A gdy pracowałam (w domu) robił mi zdjęcia, zdjęcia biurka, laptopa, dokumentów, które pisałam, a nawet podunsl się do tego, se usiadł pół metra ode mnie i grał na gitarze, a jak to nie poskutkowało(nie reagowalam) to zaczął zamykać i otwierać mi laptop, mówiąc że to też jego i może z nim robić co chce i w ogóle to zamierza z niego korzystać non stop (do tej pory tylko ja go używają do pracy)...
Na drugi dzień jakby sprawy nie było...

tata999
Posty: 1124
Rejestracja: 29 wrz 2018, 13:43
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Mąż mnie nie kocha... Moje małżeństwo to gruzy...

Post autor: tata999 » 28 sie 2020, 9:21

Dziwne jego zachowanie.

Firletka
Posty: 187
Rejestracja: 05 kwie 2020, 9:40
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mąż mnie nie kocha... Moje małżeństwo to gruzy...

Post autor: Firletka » 28 sie 2020, 9:46

I właśnie tego nie rozumiem.
Przepraszam za literówki w poprzednim poście.

Lawendowa
Posty: 3977
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:44
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Mąż mnie nie kocha... Moje małżeństwo to gruzy...

Post autor: Lawendowa » 28 sie 2020, 10:01

Firletko, czy rozmawiałaś z kimś np. psychologiem o tych niepokojących zachowaniach męża ?
"Ty tylko mnie poprowadź, Tobie powierzam mą drogę..."

Sarah
Posty: 140
Rejestracja: 01 maja 2020, 13:46
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Mąż mnie nie kocha... Moje małżeństwo to gruzy...

Post autor: Sarah » 28 sie 2020, 10:37

Za wszelką cenę chce Cię sprowokować. Zachowanie dziwne, jakby miał zaburzenia psychiczne.
Nothing lasts forever
And we both know hearts can change
And it's hard to hold a candle
In the cold November rain...

Ruta
Posty: 798
Rejestracja: 19 lis 2019, 12:00
Jestem: w separacji
Płeć: Kobieta

Re: Mąż mnie nie kocha... Moje małżeństwo to gruzy...

Post autor: Ruta » 28 sie 2020, 11:12

Mój mąż w mniej dziecinny i znacznie bardziej raniący sposób, ale także utrudniał mi życie i mnie prowokował. To było w czasie, gdy uznał, że chce rozwodu, ale żebym to ja się rozwiodła lub przynajmniej zrobiła coś spektakularnego, co da dobry i solidny powód do rozwodu. Na przykład wykrzyczenie, że go nienawidzę, mam dość i nie chcę już męża w moim życiu. Tak to widzę, choć prawdę o powodach takich zachowań zna oczywiście tylko mój mąż.
Najbardziej dla mnie bolesnym zachowaniem było adorowanie przy mnie innych kobiet, okazywanie im pożądania. Bolało jak cholera. Boli do dziś. Teraz też się płakałam. Rozmowy na ten temat i tego, jak bardzo źle się z tym czuję, jak mnie to rani, nic nie dawały. Jedyną obroną okazała się izolacja.

Nie udało mi się wymyślić nic innego, niż schodzenie z drogi, nie zwracanie uwagi, nie danie się sprowokować. Nie przyniosło to dobrych owoców, mąż w końcu zaprzestał takich zachowań i wkrótce potem się wyprowadził.
Czy scenariusz byłby inny, gdybym właśnie dawała się prowokować, wywaliła męża z hukiem w domu. Pewnie nie.

Teraz jednak myślę inaczej. Dobrym sposobem reagowania jest reagowanie w zgodzie ze sobą, bez jakiegoś programu. Program jest natomiast potrzebny jako rodzaj protezy, dla osób, które nie potrafią rozpoznawać swoich potrzeb, reakcji, emocji, stawać w swojej obronie, stawiać mądrych granic. Wtedy nie umiałam, pomagał program izolacja. Teraz wciąż jeszcze wielu tych rzeczy nie umiem, pomaga program twarda miłość.

Firletka
Posty: 187
Rejestracja: 05 kwie 2020, 9:40
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mąż mnie nie kocha... Moje małżeństwo to gruzy...

Post autor: Firletka » 28 sie 2020, 11:29

Tak, wiem. Chcę mnie sprowokować. Czasem mu się udaje. Myślę, że on ma zaburzenia psychiczne, bo normalny człowiek tak się nie zachowuje.

Rozmawiałam o tym z psychologiem. Pani powiedziała, że mój mąż jest dupkiem i tyle. Ja mam się zająć sobą.

Mam też koleżanki psycholozki, które znają mojego męża. Twierdzą, że to jest albo wpływ alkoholu albo stres ujawnił w nim jakieś zaburzenia albo jedno i drugie. Dziwne po prostu. Dla mnie to też kalka zachowań jego ojca (niedawno się dowiedziałam, że bardzo podobnie traktowal swoją żonę, czyli moja teściowa).

Pavel
Posty: 3084
Rejestracja: 03 sty 2017, 21:13
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Mężczyzna

Re: Mąż mnie nie kocha... Moje małżeństwo to gruzy...

Post autor: Pavel » 28 sie 2020, 13:14

Dla mnie raczej chęć sprowokowania, złośliwość i frustracja.
Podchodzi mi to co opisałaś rownież pod przemoc psychiczną.

Jednocześnie jednak nic niespotykanego w kryzysach. Wielu z nas, w tym ja, w trakcie kryzysu nie poznawało współmałżonka.
Wiele razy robiłem wielkie oczy, że żona jest zdolna do pewnych zachowań. Jakby była inną osobą. I z tego co w ciągu ostatnich lat przeczytałem/usłyszałem, spektrum takich zachowań jest duże.
Jakieś dysfunkcje na pewno mają na to wpływ, ale osobiście byłbym bardzo ostrożny I powściągliwy przy „diagnozowaniu” chorób psychicznych W takich sytuacjach.

Na pewno nie można mu zarzucić nadmiaru klasy i dobrego wychowania.
"Bóg nie działa poza wolą człowieka i poza jego wysiłkiem.(...) Założenie, że jeśli się pomodlimy, to będzie dobrze, jest już wiarą w magię." ks. dr. Grzegorz Strzelczyk

tata999
Posty: 1124
Rejestracja: 29 wrz 2018, 13:43
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Mąż mnie nie kocha... Moje małżeństwo to gruzy...

Post autor: tata999 » 28 sie 2020, 13:45

Firletka pisze:
28 sie 2020, 11:29
Rozmawiałam o tym z psychologiem. Pani powiedziała, że mój mąż jest dupkiem i tyle. Ja mam się zająć sobą.
Takie psychologa to bym krytykował i trzymał się od niego z daleka.

Pavel
Posty: 3084
Rejestracja: 03 sty 2017, 21:13
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Mężczyzna

Re: Mąż mnie nie kocha... Moje małżeństwo to gruzy...

Post autor: Pavel » 28 sie 2020, 14:03

tata999 pisze:
28 sie 2020, 13:45
Firletka pisze:
28 sie 2020, 11:29
Rozmawiałam o tym z psychologiem. Pani powiedziała, że mój mąż jest dupkiem i tyle. Ja mam się zająć sobą.
Takie psychologa to bym krytykował i trzymał się od niego z daleka.
Faktycznie nieprofesjonalne zachowanie.
Natomiast stwierdzenie, że jak dupek się zachowuje, jest już wy mnie bardziej uprawnione ;)
"Bóg nie działa poza wolą człowieka i poza jego wysiłkiem.(...) Założenie, że jeśli się pomodlimy, to będzie dobrze, jest już wiarą w magię." ks. dr. Grzegorz Strzelczyk

Firletka
Posty: 187
Rejestracja: 05 kwie 2020, 9:40
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mąż mnie nie kocha... Moje małżeństwo to gruzy...

Post autor: Firletka » 28 sie 2020, 14:10

Pani psycholog bardzo przypadla mi do gustu :).
Generalnie na terapii problem mam taki: ja z chęcią rozebrałabym zachowanie męża na czynniki pierwsze. Doszła do wniosku, że... Wiem, wiem, nie powinnam... ma guza mózgu, stąd jego zachowanie... Że to nie on... I żyła dalej długo i szczęśliwie. Trudno przyjąć mi do wiadomości, że mój mąż jest po prostu chamem...
Piszecie,ze nie poznawaliście współmałżonków w kryzysie... To skąd te ich zachowania? Tak bardzo chciałabym to zrozumieć...

Pavel
Posty: 3084
Rejestracja: 03 sty 2017, 21:13
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Mężczyzna

Re: Mąż mnie nie kocha... Moje małżeństwo to gruzy...

Post autor: Pavel » 28 sie 2020, 14:38

Wolę określanie zachowania, nie ocenianie człowieka.

Skąd?
Ja to w sumie zaliczyłbym do 3 „worków”:
-klasa
-moralność
-tzw. „amok” - czytając forum, obserwując otoczenie (w tym żonę) zdecydowanie nie bagatelizuję tego stanu zauroczenia łamanego przez chęć bardziej lub mniej dosłownej chęci wymazania przeszłości i usunięcia przeszkód stojących na drodze do ich wizji szczęścia.
"Bóg nie działa poza wolą człowieka i poza jego wysiłkiem.(...) Założenie, że jeśli się pomodlimy, to będzie dobrze, jest już wiarą w magię." ks. dr. Grzegorz Strzelczyk

Caliope
Posty: 594
Rejestracja: 04 sty 2020, 12:09
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mąż mnie nie kocha... Moje małżeństwo to gruzy...

Post autor: Caliope » 28 sie 2020, 14:55

Firletka pisze:
28 sie 2020, 7:37
Dziękuję za słowa wsparcia... Jak nie odchoruje tego wszystkiego to będzie cud...

Już powoli nie mam sił. Niby funkcjonuje w miarę normalnie, uśmiecham się, spędzam, czas z dziecmi, wychodzę... Ale... Czuję, że w środku mam jedną wielką ranę.
A mój maz...raz jest złośliwy j przykry, a rzadziej normalny...
Przyklad: Wyszłam z psem na dwór i zaczął padać deszcz. Jak wracałam, jakieś 200 m od domu spotkałam męża-jechal z pracy. Zaproponował żebym wsiadła do samochodu (żebym nie zmokla) a on wrici z psem. Grzecznie podziękowałam (deszcz w sumie kropił).
Parę chwil później, w domu czepiał się o wszystko...A gdy pracowałam (w domu) robił mi zdjęcia, zdjęcia biurka, laptopa, dokumentów, które pisałam, a nawet podunsl się do tego, se usiadł pół metra ode mnie i grał na gitarze, a jak to nie poskutkowało(nie reagowalam) to zaczął zamykać i otwierać mi laptop, mówiąc że to też jego i może z nim robić co chce i w ogóle to zamierza z niego korzystać non stop (do tej pory tylko ja go używają do pracy)...
Na drugi dzień jakby sprawy nie było...
Takie zachowanie ma związek z zatrzymaniem się z odczuwaniem uczuć w wieku około lat 14. Uzależniony ma takie niedojrzale zachowania,bo alkohol działa na mózg i degraduje jego korę, podobnie jak w demencji. A jak sprawy nie było, to może nie pamiętać co robił w ten dzień.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 14 gości