Mąż mnie nie kocha... Moje małżeństwo to gruzy...

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Firletka
Posty: 187
Rejestracja: 05 kwie 2020, 9:40
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mąż mnie nie kocha... Moje małżeństwo to gruzy...

Post autor: Firletka » 03 paź 2020, 15:47

Gdzie mogę zgłosić przemoc? Policja? Jakoś kiepsko to widzę... Ale nie mam wyjścia.
Bardzo mnie obraża, szepczac mi inwektywy do ucha(boi się, że nagrywam go telefonem). Natomiast głośno mówi rzeczy, które w ogóle nie mają miejsca... Ostatnio wymyślił, że jestem alkoholiczką. Akurat raz na jakiś czas (może rok, a może o rzadziej) wypije lampkę wina. Ostatnio tak zrobił, kompalam, się a na wannie stała lampka wina. Wszedł zaczął mnie nagrywać i mówic, że jestem alkoholiczką.... I że leżę w wannie i cytuje chlam wino, a dziecku nie pomagam w lekcjach...
Jak mogę to przerwać? Nie mam sil....

Ruta
Posty: 825
Rejestracja: 19 lis 2019, 12:00
Jestem: w separacji
Płeć: Kobieta

Re: Mąż mnie nie kocha... Moje małżeństwo to gruzy...

Post autor: Ruta » 03 paź 2020, 21:25

Firletka pisze:
03 paź 2020, 15:47
Gdzie mogę zgłosić przemoc? Policja? Jakoś kiepsko to widzę... Ale nie mam wyjścia.
Bardzo mnie obraża, szepczac mi inwektywy do ucha(boi się, że nagrywam go telefonem). Natomiast głośno mówi rzeczy, które w ogóle nie mają miejsca... Ostatnio wymyślił, że jestem alkoholiczką. Akurat raz na jakiś czas (może rok, a może o rzadziej) wypije lampkę wina. Ostatnio tak zrobił, kompalam, się a na wannie stała lampka wina. Wszedł zaczął mnie nagrywać i mówic, że jestem alkoholiczką.... I że leżę w wannie i cytuje chlam wino, a dziecku nie pomagam w lekcjach...
Jak mogę to przerwać? Nie mam sil....
Firletko,
przemocy można i trzeba się przeciwstawić. Natomiast często podejmowane próby nie są skuteczne, bo mamy niewielką wiedzę, jak to robić. Dlatego tak ważne jest korzystanie ze wsparcia - terapetycznego, grupy wsparcia, pomocy osób z otoczenia. Akurat w tym przypadku uczenie się na własnych błędach to nie jest dobry pomysł. Koszty są zbyt duże.

Jednym z ważnych kroków jest złamanie bariery milczenia. Czy są osoby z którymi rozmawiasz o tym co się dzieje w twoim życiu - takie, które nie powiedzą, że przesadzasz, ale wysłuchają cię i zaoferują ci wsparcie? Wesprą w znalezieniu grupy wsparcia, zmotywują?

Zgłoszenie na policję nie jest złym pomysłem - ale znów, gdy nie mamy wiedzy, jak to zrobić, jesteśmy ignorowane. Taką wiedzę można nabyć na grupie wsparcia. Podobnie jest z każdym innym działaniem. Czasem można popełnić błąd i jeszcze przemoc zintensyfikować. Każda nieskuteczna próba wytrzymania lub zatrzymania przemocy odbiera nam siły.

Skąd twój pomysł, by wytrzymać? Czemu postanowiłaś zacisnąć zęby? Zwykle gdy decydujemy się na taki krok, trzyma nas jakaś konkretna idea lub przekonanie. Poznałam kobietę, która znosiła przemoc, bo żal jej było... kwiatków. Ale też znam osoby doświadczające przemocy w pracy, które się na to godzą w przekonaniu, że nie znajdą innej z podobnymi warunkami płacowymi, czy np elastycznym czasem pracy. I osoby, które są w związkach z przemocą, bo pilnują mieszkania, majątku. Czyli uważają że ich życie, osobowość ma swoją cenę - i że są gotowi ją płacić.
Ja znosiłam przemoc, bo wierzyłam w ideę pełnej rodziny, wierności małżeństwu, wierzyłam że mój mąż może pojść na terapię, że nie wolno mi go opuszczać. Błędnie to wszystko pojmowałam. I też płaciłam cenę... za swoje mylne idee i nierealne pragnienia.

Spróbuj się przyjrzeć co trzyma ciebie.

Czemu nie szukasz wsparcia?
Znasz już adres poradni dla osób współuzależnionych z twojej okolicy? Telefon?

Jeszcze jedna uwaga - z serca. Nie pij alkoholu w kryzysie, bo rozbijesz sie emocjonalnie. Nie pij, gdy w domu jest uzależniona osoba, bo jej szkodzisz i dajesz jej broń do ręki - którą umiejętnie cię pobije. Uzależniony z twojej lampki wina zrobi taką aferę, że będziesz mieć opinię alkoholiczki, u dzieci, w rodzinie, wśród znajomych. To jeden z motywów, które stale powtarzały się na grupie wsparcia.

Rezygnacja z alkoholu może wydawać się trudna - bo alkohol naprawdę daje ulgę. Przy tak silnych emocjach niemal natychmiastową. Wiem, bo parę lat temu sama gasiłam swoje emocje alkoholem, bo "nie dawałam rady" wytrzymać przemocy, naćpanego mężą, wekendów podczas których balował, lub leżał skacowany. To była droga donikąd... Alkohol łagodził moje emocje i odbierał mi siły, bym mogła cokolwiek zmienić. Nie chodziłam pijana, nie nadużywałam - ale coraz częściej relaksowałam się alkoholem. Źle. Otrząsnęłam się i wtedy dopiero wprowadziłam pierwsze zmiany. Zabrakło właśnie mądrego wsparcia, więc wiele z nich było głupich, nieskutecznych. Ale to wtedy wykonałam pierwsze kroki.

Wyjście z przemocy to trudne zadanie, potrzebna jest trzeźwość i jak najwięcej mądrego wsparcia. Pomodlę się dziś w twojej intencji.

Bławatek
Posty: 313
Rejestracja: 09 maja 2020, 13:08
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mąż mnie nie kocha... Moje małżeństwo to gruzy...

Post autor: Bławatek » 03 paź 2020, 22:54

Firletko ja nigdy nie byłam w takiej sytuacji, ale wydaje mi się, że policja mogła by pomóc - tylko jeżeli mąż Cię nagrywa to pewnie "z chęcią" na podstawie filmików siebie wybieli. Byłoby dobrze gdybyś go też nagrała, albo gdyby ktoś był świadkiem jego zachowania. A nie masz możliwości poproszenia kogoś z rodziny lub znajomych aby do was wpadł jak mąż tak się zachowuje (np. wysłałabyś smsa).

Mój mąż nie wszczynał awantur ani się nie upijał więc nie miałam takich sytuacji, ale moi bracia mieli problemy alkoholowe i zachowania cz zaburzeń psychicznych i nie raz jak się między sobą kłócili to wystarczyło powiedzieć, że wzywam policję i nawet się uspokajali. W sumie raz wezwałam, więc wiedzieli, że nie żartuje.

Na tą chwilę byłoby chyba dobrze gdybyś mogła na jakiś czas zniknąć mu z oczu - nocować u rodziny na przykład. Takie życie jest wykańczające.

Myśl o sobie i dzieciach. Nie zwracaj na niego uwagi, włóż w uszy słuchawki i posłuchaj czegoś miłego - modlitwy, konferencji, muzyki.

Caliope
Posty: 627
Rejestracja: 04 sty 2020, 12:09
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mąż mnie nie kocha... Moje małżeństwo to gruzy...

Post autor: Caliope » 04 paź 2020, 11:40

Już raz pisałam że osoba zdrowa nie musi rezygnować z alkoholu. To uzależnionemu wydaje się że on nie pije za dużo , a reszta chce tylko mu ten alkohol zabrać, przeszkodzić w tym jego "odstresowaniu" i dlatego jedna lampka wina u innych ludzi rośnie do rozmiaru kartonu, bo dla niego wtedy zabraknie,jak ty wypijesz "jego " alkohol. Jeśli inni znają sytuację, to nie można nawet myśleć o tym że jest się alkoholiczką, bo on sobie uroił. Bardzo krzywdzące, psychicznie wykańczające, potrzeba tu terapii i założenia niebieskiej karty na policji. Przykład z mojego życia, moja mama w kłótniach z ojczymem mówiła mu że ja widziałam go pod sklepem jak pije. On sobie myślał wtedy że ja mu chcę ten jego alkohol wypić i bil mnie,poniżał i wyzywał od alkoholiczek, a byłam dzieckiem. Nie pozwól by mąż robił to tobie i twoim dzieciom, nie zasługujecie na takie traktowanie.

Firletka
Posty: 187
Rejestracja: 05 kwie 2020, 9:40
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mąż mnie nie kocha... Moje małżeństwo to gruzy...

Post autor: Firletka » 16 paź 2020, 8:34

Cześć, chciałam napisać co u mnie. Niestety...
Duzo sie działo o dzieje. W niedzielę coś pękło.
Mój mąż już od soboty chodził za mna, wymyślał bzdury, opowiadał (głośno tak żeby dzieci słyszały - bo zwróciłam uwagę córce, że źle się zachowuje. ) jaka jestem zła matka... Pryskał na mnie woda, podstawiał nogi, kopał pranie... I gadał, gadał gadał.. Jaka jestem zła....W sumie robi to od dawna (ale w sobotę to się bardzo nasililo). Do tego syn mu wykrzyczał, że widzi jak on pisze na whatsupue non stop z jakąś panią ania...
W niedzielę pojechałam do galerii (sztuki) na wystawę, on sobie ubzdurał, że to randka, pojechał za mna... wszedł tam za mną, robił mi zdjęcia, chyba się zdziwił, że... był na wystawie...
Wieczorem, po tym kolejnych seriach agresji słownej wobec mnie, kopnął mnie w pupę i wytarl moja twarz swoją brudna skarpetka. Nie wytrzymałam. Wezwalam policje. Kazali mu opuścić dom. Wrócił oczywiście rano. Założyłam mu niebieska kartę, złożyłam zawiadomienie o nękaniu... (jeszcze o tym nie wie)...
A on... Juz mnie nie wyzywa, teraz skupił się na manipulacjach nad dziećmi. Głównie nad córka. Opowiada jaka mama zła, że wezwała na ojca policję, że mają byka u adwokatow i on teraz nie może iść do tych samych, a zostali sami źli. Neguje każdego moje słowo... Córka juz od jakiegoś czasu była nastawiana przez niego przeciwko mnie (i moim rodzicom, rodzice pilnowali moich dzieci odkąd poszlam do pracy, czyli jak córka miała pół roku - czyli około 11 lat, dziś córka nie chce się odzywać do babci, bo moja mama powiedziała któregoś razu, że ja będę chciała zaprowadzić ja do psychologa żeby przepracować te sprawę. Mąż wmówił córce, że babcia uważa ja za psychicznie chora i chce wysłać ją na leczenie psychiatryczne).
Generalnie jestem zrozpaczdoba, ale wiem, że nie miałam wyjścia. Boję się go, boję się tego co robi z dziecmi. On nawet nie myśli się wyprowadzić... Rozlicza mnie z każdej minuty poza domem. Jest okropny... No. Przychodzi, rozwala w kuchni, robi tego zdjęcia czy nagrywa film z komentarzem, jak to ja jego żona dbam o dom...
Trzymajcie kciuki, żebym to przeszła. Pomódlcie się o moje dzieci i... Nie mówcie, że rozwód to zły pomysł.... :(

Paprotka
Posty: 136
Rejestracja: 02 lip 2020, 12:15
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Mąż mnie nie kocha... Moje małżeństwo to gruzy...

Post autor: Paprotka » 16 paź 2020, 11:03

Firletko , masz gdzie pójść z dziećmi ?

Firletka
Posty: 187
Rejestracja: 05 kwie 2020, 9:40
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mąż mnie nie kocha... Moje małżeństwo to gruzy...

Post autor: Firletka » 16 paź 2020, 12:08

Nie, mimo wszystko myślę, że wyprowadzka to zły pomysł. Córka ma pewno nie będzie chciała iść ze mną.

Załamana
Posty: 113
Rejestracja: 03 kwie 2020, 12:55
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mąż mnie nie kocha... Moje małżeństwo to gruzy...

Post autor: Załamana » 16 paź 2020, 12:11

Firletko bardzo mi przykro z powodu tego co przechodzisz. Co za przemocowiec z tego twojego małzonka. I jeszcze w to dzieci miesza... pozdrawiam Cie i otulam w mojej modlitwie

Paprotka
Posty: 136
Rejestracja: 02 lip 2020, 12:15
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Mąż mnie nie kocha... Moje małżeństwo to gruzy...

Post autor: Paprotka » 16 paź 2020, 12:54

Firletka pisze:
16 paź 2020, 12:08
Nie, mimo wszystko myślę, że wyprowadzka to zły pomysł. Córka ma pewno nie będzie chciała iść ze mną.
Firletko jestem przerażona tym co piszesz ! Dziewczyno na co czekasz ? Aż pobije Cię mocniej ?

Caliope
Posty: 627
Rejestracja: 04 sty 2020, 12:09
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mąż mnie nie kocha... Moje małżeństwo to gruzy...

Post autor: Caliope » 16 paź 2020, 14:01

Dobrze zrobiłaś Firletko, teraz możesz wzywać policję ile będzie trzeba dla Twojego bezpieczeństwa. Nawet jak nie napisałaś że mąż pije, to jak czytam , widzę to przed oczami. Bardzo to przykre i wiem ile trzeba siły by dać sobie radę w takiej sytuacji, zostań z Bogiem.

Ruta
Posty: 825
Rejestracja: 19 lis 2019, 12:00
Jestem: w separacji
Płeć: Kobieta

Re: Mąż mnie nie kocha... Moje małżeństwo to gruzy...

Post autor: Ruta » 16 paź 2020, 15:21

Firletka pisze:
16 paź 2020, 8:34
Cześć, chciałam napisać co u mnie. Niestety...
Duzo sie działo o dzieje. W niedzielę coś pękło.
(...)
Firletko,
To co opisujesz to przemoc, eskalująca przemoc. Jeszcze niedawno pisałaś, że nie obawiasz się przemocy fizycznej, że mąż "tylko" stosuje przemoc psychiczną. Pryskanie wodą, podstawianie nogi, kopanie przemiotów w twoim pobliżu - to sygnały, że jest coraz bliżej sytuacji, w której bariera przekroczenia granicy ataku fizycznego zostanie przełamana. Kopnięcie, wytarcie twarzy skarpetką - to już ataki fizyczne. Za nimi mogą pójść kolejne, bardziej groźne. Nie ma sensu rozważanie teraz, czy rozwód coś rozwiąże. Teraz ma sens zatrzymanie przemocy.

Sygnały poprzedzające groźny fizyczny atak:
- nagła zmiana i bycie miłym, nagłe zaprzestanie prześladowania, dziwne jak na sytuację gesty - przyniesienie herbaty, przeproszenie, pożeganie się (pozornie jakby to sprawca miał niedługo odejść),
- obcięcie kobiecie włosów lub mówienie o tym, że się je obetnie,
- poczucie wewnętrzne "on mnie zabije, pobije", a ja nie mogę nic z tym zrobić,
- coraz większa kontrola nad zachowaniem ofiary, nasilanie się prześladowań,
- zapowiedzi wprost, słowa zabiję cię,
- otwarcie okazywana nienawiść, mówienie, że kobieta jest przeszkodą, że niszczy życie, że jest zła lub w niej jest zło,
- informowanie dzieci, że mamy nie będzie, że poradzimy sobie bez niej, że mama jest beznadziejna,
- atak fizyczny na dziecko lub próba takiego ataku (to kolejna przełamana bariera mentalna),
- obnażenie się przy kobiecie, oddanie moczu na jej rzeczy lub przy niej, zniszczenie rzeczy kobiety lub czegoś wartościowego w domu,
- przyłapanie kobiety na tym, że chce uciec - że ma spakowaną torbę np.
- odebranie telefonu, odcięcie wyjścia z domu (zamknięcie drzwi na zamek),
- naleganie na coś bardzo intensywne - na wspólne pojechanie nie wiadomo gdzie, zejście do piwnicy, albo inną sytuację sam na sam, zorganizowanie tego poprzez zaangażowanie domowników poza domem - np. dzieci, żeby wyszły na jakiś czas.

Gdy dzieje nawet jedna z tych rzeczy - nie ma nad czym się zastanawiać, trzeba uciekać. Natychmiast. Od razu. To bardzo niebezpieczne sytuacje. To sygnały mogące poprzedzać groźny fizyczny atak, sygnalizujące, że sprawca jest w swojego rodzaju psychozie (nie oznacza to choroby psychicznej, a pewien przemijający stan, w którym myślenie racjonalne jest wyłączone - nie ma znaczenia z jakiego powodu).

W sytuacji eskalacji przemocy, jedyną formą jej zatrzymania jest izolacja od sprawcy - ścisła izolacja. Nie ma czasu na dyskusję z dziećmi, czego chca, a czego nie. Ustal bezpieczne miejsce, gdzie możesz pójśc z dziećmi, na początek nawet na parę dni. Jeśli dasz radę bezpiecznie i bez wiedzy mężą przenieść tam najpotrzebniejsze rzeczy - zrób to. Jeśli może się zorientować - nie ryzykuj. Nie mów nic wczesniej dzieciom, mogą się wygadać.

Gdy już wszystko ustalisz, poczekaj aż męża nie będzie w domu, przez kilka godzin, zabierz dzieci na spacer, wyjaśnij im sytuację, wyjaśnij dlaczego chcesz się wyprowadzić. Jeśli córka będzie chciała zostać w domu - niech zostanie. Daj jej numer telefonu do siebie, powiedz, że w każdej chwili może przyjechać, zadzwonić. Że nie czujesz się w domu bezpiecznie, obawiasz się i musisz się chronić.

Firletko, co cię trzyma w domu? Dlaczego decydujesz się zostać, mimo zagrożenia? Mimo doświadczania narastającej przemocy? Znasz na pewno historię o żabie, która siedzi w powoli pogrzewanej wodzie i nie czuje zgrożenia?

Dwa lata temu latem sama doświadczyłam eskalacji przemocy ze strony męża, mój mąż był wtedy w pscyhozie amfetaminowej. Wiedziałam, że może skrzywdzić zarówno mnie, jak i naszego synka. Uciekłam z domu, tak jak stałam - bo nie byliśmy bezpieczni, choć mąż z nami nie mieszkał, tylko przychodził. Zabrałam tylko niezbędne rzeczy, po resztę wróciłam w asyście. Mąż nie wiedział, gdzie jesteśmy przez półtora miesiąca. Wróciliśmy dopiero, gdy sytuacja się uspokoiła i mąż się uspokoił. Takie pscyhozy nie trwają wiecznie (choć mogą nawracać).

Dobrze zrobiłaś wzywając policje i zakładając niebieską kartę. Nie wahaj się robić tego ponownie.

Czy masz grupę wsparcia? Czy ktoś z twoich bliskich wie co się dzieje? Czy masz pomoc terapeutyczną?

Jeśli nie: 1. Zadzwoń do poradni uzależnień najbliższej na początek i zapytaj o pomoc dla osób współuzaleznionych, czy działa grupa wsparcia dla osob doświadczających przemocy.
2. Wybierz na początek jedną z osób z twojego otoczenia której ufasz i opiwedz jej o swojej sytuacji. Porozmawiaj o tym, jak możesz zorganizować pomoc dla siebie i dzieci, kogo włączyć w pomoc - kto w czym mogłby pomóc.

Uważaj na siebie. Dasz radę zakończyć to co się dzieje. Szukaj wsparcia. Nie musisz być z tym sama.

800 70 2222 - zapisz ten numer w telefonie. To bezpłatny numer, czynny 24 godziny na dobę. Możesz tam zadzwonić w każdej chwili, gdy potrzebujesz rozmowy, wsparcia, masz watpliwości. Dyżur pełnią specjaliści, którzy będa wiedzieli jak ci pomóc, doradzą. Jeśli nie masz siły szukać poradni, numerów - pod tym numerem możesz poprosić o wyszukanie okolicznych punktów w których możesz dostać wsparcie i pomoc, podadzą ci adresy, numery. Możesz dzwonić tam nawet wiele razy.

Czy masz stały kontakt ze swoim dzielnicowym, dzielnicową? Jełśi nie - także nawiąż kontakt, opowiedz o swojej sytuacji, poproś o rady, o to, by was dzielnicowy odwiedził, by porozmawiał z mężem (o ile nie uważasz, że to może tylko nasilić przemoc).

Gdyby mąz miał ponownie atak szału, dopuścił się przemocy - oprócz policji możesz wezwać także karetke psychiatryczną. Możesz ją wezwać także w sytuacji, gdy mąż zachowuje się dziwnie (mówi o rzeczach, których nie ma, zachowuje się obsesyjnie). Zadzwoń, opowiedz od jak dawna trwają niepokojące zachowania, objawy, opisz co się dzieje. Karetka może odmówić przyjazdu, może także być tak, że przyjedzie i nie zabierze męża - wtedy ryzko agresji wzrasta. O wezwanie karetki można prosić także policję, jełsi przyjedzie, a mąz zachowuje się nieracjonalnie przy policjantach.

Zadzwoń także do Gminnej Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych i zapytaj na jaką pomoc możesz liczyć. Niektóre działają prężnie, inne na papierze, ale spytać warto.

Akacja
Posty: 83
Rejestracja: 18 gru 2019, 4:31
Płeć: Kobieta

Re: Mąż mnie nie kocha... Moje małżeństwo to gruzy...

Post autor: Akacja » 17 paź 2020, 2:00

Są też tutaj przypadki, i tak też zrobiła mama księdza Dolindo, że zabrała dzieci i wyprowadziła się z domu, co okazało się być bardzo bolesne i dobre dla nawrócenia jej męża i ochrony dzieci przed złem.

Rolą ojca w rodzinie jest ochrona. Ale jeśli on nie spełnia tej roli to ty powinnaś przejąć ten obowiązek i ochronić swoje dzieci przed złem.

Nie wiem co w tej sytuacji jest dla was lepsze, ale Bóg to wie i na pewno chce ci pomóc, ale nie może tego zrobić bez ciebie ;) zakochać się w Jezusie, zaufać Mu bezgranicznie, powierzyć św. Józefowi opiekę nad dziećmi, modlić się by nauczył męża prowadzić waszą rodzinę do Boga, dbać o nabożeństwo do św. Michała archanioła a gdy przyjdzie zły atakować nas przez ludzi, którzy stali się jego niewolnikami on przyjdzie nam z pomocą. (Są świadectwa, jak widzieli św. Michała archanioła z mieczem gdy bronił, np. kobietę przed napastnikami a ona miała wielkie nabożeństwo do św. Michała archanioła)

Całe Niebo chce nam pomagać, ale nie robi tego gdy go nie prosimy, i gdy wolimy słuchać złego niż Ducha Świętego.

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 9361
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Mąż mnie nie kocha... Moje małżeństwo to gruzy...

Post autor: Nirwanna » 18 paź 2020, 6:47

Firletko, potrzebne telefony:

800 120 002 - telefon Niebieskiej Linii dla osób doświadczających przemocy w rodzinie
600 070 717 - telefon interwencyjny Centrum Praw Kobiet dla kobiet i dzieci doznających przemocy
22 621 35 37 - telefon zaufania Centrum Praw Kobiet
116 111 - telefon zaufania dla dzieci i młodzieży
116 123 - telefon zaufania dla osób dorosłych w kryzysie emocjonalnym

Wykaz pochodzi stąd: https://deon.pl/magazyn/zupa-nadal-za-s ... 16.10.2020

Kościół stanowczo piętnuje przemoc. Dlatego w Katechiźmie KK funkcjonuje separacja jako obrona pewnych słusznych, w tym zdrowia i życia.
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

Firletka
Posty: 187
Rejestracja: 05 kwie 2020, 9:40
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mąż mnie nie kocha... Moje małżeństwo to gruzy...

Post autor: Firletka » 16 gru 2020, 10:29

Dzień dobry, trochę czasu minęło... Znowu dużo się wydarzyło.
Wiem, powiecie nie to forum... Ale na 99% zdecydowałam się na rozwód.
Maz bardzo, bardzo zmanipulował dzieci, a, szczególnie córkę (11 lat). Przemoc psychiczną w stosunku do mnie nie osłabła, były momentu, ze się nasilała... Atmosfera w domu okropna. On jeździł do kochanki, wracał do domu, nie zamierzal i nie zamierza się wyprowadzić... koszmar.
Któregoś dnia zostawił otwarte rozmowy na messengerze z Kowalska.... Przekazałam jej mężowi, który do tej pory wszystko akceptował...,bo tak bardzo kocha swoją żonę.. Jak się przekonał jak się umawiają w jego nowoybyduwanym domu to chyba go ruszyło.... Wydaje mi się, że Kowalska kopnela męża w dupe. A on... Pyta czy możemy spróbować. Nie na w nim żadnej skruchy, ani krzty chęci przeprosić... Generalnie ja jestem winna.. A ja mam dość, czuję do niego obrzydzenie... Co gorsza o wmawia dzieciom, że to ja jestem odpowiedzialna za rozwód... On nie chce... Ja chce... Potrafi przy dzieciach mówić do mnie pieszczotliwie, a za ich plecami wyzywać. No i ten alkohol... On nie pije.. Ale.. Ja codziennie widzę piwo, wino... Ostatnio nawet pil je z kubka termicznego.

Mam dość, chciałabym żeby on zniknął z mojego życia...
A z drugiej strony jest ten 1%... Wątpliwości... Ale.. To nie ma sensu... Prawda? MUsze mieć do SIEBIE SZACUNEK... chcę być szczęśliwa, a z nim nie będę...
Nie chce Was zapytać co ja mam robić? Ale proszę o jakiś komentarz... Kogoś z boku.

Caliope
Posty: 627
Rejestracja: 04 sty 2020, 12:09
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mąż mnie nie kocha... Moje małżeństwo to gruzy...

Post autor: Caliope » 16 gru 2020, 11:40

Firletko, to twój wybór, jaką decyzję podejmiesz twoja sprawa. Jeśli jest przemoc przede wszystkim trzeba zadbać o własne bezpieczeństwo.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Caliope i 16 gości