I żyli długo i szczęśliwie, czyli czemu życie to nie bajka

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

lena101
Posty: 146
Rejestracja: 24 lut 2018, 22:28
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: I żyli długo i szczęśliwie, czyli czemu życie to nie bajka

Post autor: lena101 » 14 sty 2021, 7:49

U mnie było tak jak pisze Załamana, 2 tygodnie i potem 2 tygodnie na odpowiedź!!! A potem za 2 miesiące rozprawa i następna za 2. Oszałamiające tempo!

Elena, pamiętam jak mnie złamała wiadomość o pozwie. Nie mogłam uwierzyć, że mąż to zrobił. To była istna góra lodowa, która niszczyła wszystko, co ma na swojej drodze. A ja nie mogłam spać, jeść, same łzy się lały. Musiałam wziąć 3 dni wolnego, bo nie byłam w stanie iść do pracy.

Rozmawiaj, płacz, wyrzuć to z siebie...

Czy u mnie się coś zmieniło, tzn. w mojej postawie? Nie. Nadal się modlę za męża (raz lepiej, raz gorzej, jak nachodzi mnie straszna rozpacz to nawet w ogóle). Mimo rozwodu nadal czuję się żoną, noszę obrączkę i zachowuję się jak żona. Mojego mężą, żeby była jasność, on nie uważa się już za męża- bardzo to denerwuje. Wręcz wkurza go moja postawa, dlatego zerwał ze mną kontakt, więc u mnie pustynia, której kresu nie widać.

elena
Posty: 205
Rejestracja: 14 kwie 2020, 19:09
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: I żyli długo i szczęśliwie, czyli czemu życie to nie bajka

Post autor: elena » 14 sty 2021, 9:57

Dokładnie, pozew złożony we wrześniu, ja nic nie dostałam. Myślałam, ze to przez pandemię.
Nie mogę spać, jeść, modlę się, ale wracają złe myśli.
A wy same odpowiadalyscie na pozew? Czy z pomocą prawnika?
Teraz muszę pomyśleć co umieścić w odpowiedzi na pozew...
„Kocha się nie za cokolwiek, ale pomimo wszystko, kocha się za nic”. Ks. Jan Twardowski

Bławatek
Posty: 460
Rejestracja: 09 maja 2020, 13:08
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: I żyli długo i szczęśliwie, czyli czemu życie to nie bajka

Post autor: Bławatek » 14 sty 2021, 17:54

Eleno, ja nie byłam w stanie sama odpowiedzieć na pozew, za duży stres, żal, rozpacz. Adwokatka na podstawie moich słów odpisała na pozew. Dla mnie wykańczające było spisanie faktów na swoją obronę oraz obronę zamiany rozwodu na separację. Płakałam i pisałam. Mąż na moją odpowiedź napisał również odpowiedź - wtedy po raz kolejny "umarłam" i znów musiałam odeprzeć jego zarzuty. Trudne to wszystko. Tym bardziej jak się ufa drugiej osobie i "nie pamięta złego". Ciężko mi było momentami zrozumieć o co tak wogole mąż ma pretensje. Ty masz czas więc możesz się na spokojnie do tego przygotować(na stronie Sycharu jest dużo wskazówek). Na mnie to spadło jak grom z jasnego nieba, tym bardziej, że w dniach przed odebraniem pozwu mąż był miły, pomocny, bardziej obecny, więc tym bardziej bolało.

lena101
Posty: 146
Rejestracja: 24 lut 2018, 22:28
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: I żyli długo i szczęśliwie, czyli czemu życie to nie bajka

Post autor: lena101 » 14 sty 2021, 20:11

Też odpowiadałam na pozew z pomocą prawnika. Nie byłam w stanie zebrać myśli, prawie nie spałam. Przeżyłam tylko dzięki tabletkom. To było dla mnie koszmarne doświadczenie. Nieustanny stres. Paraliż. Pamiętam jak bałam się listonosza...

elena
Posty: 205
Rejestracja: 14 kwie 2020, 19:09
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: I żyli długo i szczęśliwie, czyli czemu życie to nie bajka

Post autor: elena » 14 sty 2021, 22:28

Dziękuję za Wasze wpisy.

Rozumiem, ze w odpowiedzi na pozew powinnam przyjąć postawę defensywną, czyli bronię małżeństwa, bronię się przed zarzutami męża, odpowiadam na nie w zgodzie z prawdą i jednocześnie nie atakuję męża?

Narazie przeszukuję stronę Sychar, przeglądam świadectwa, zbieram informacje co mogłabym zawrzeć w piśmie. Byłabym wdzięczna jeśli macie namiar na jakieś wartościowe materiały.
Gdy dostanę pozew będę myśleć konkretniej, może skorzystam z pomocy prawnika, chociaz obawiam się, ze każdy adwokat dąży do tego, aby wygrać sprawę a moja nie-zgoda na rozwód nie wróży szybkiego zwycięstwa... czuję się jakbym szykowała się na wojnę.
„Kocha się nie za cokolwiek, ale pomimo wszystko, kocha się za nic”. Ks. Jan Twardowski

Bławatek
Posty: 460
Rejestracja: 09 maja 2020, 13:08
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: I żyli długo i szczęśliwie, czyli czemu życie to nie bajka

Post autor: Bławatek » 15 sty 2021, 7:54

Mój mąż odchodząc i mówiąc a rozwodzie zasugerował abyśmy rozwiedli się za porozumieniem stron - oczywiście dla mnie nie do przyjęcia wtedy i teraz nadal zarówno rozwód jak i porozumienie stron, co zakomunikowałam mężowi - na co usłyszałam, że w takim razie będziemy prać brudy w sądzie. Taka logika odchodzącego - on nie kocha, ma prawo ułożyć sobie życie i jak żona nie chce mu dać wolności to popamieta - takie było myślenie mojego męża. Czy mu się teraz zmieniło to nie wiem, więc bardzo obawiam się rozprawy. Wtedy nie znając Sycharu nie wiedziałem że można też wnioskować o separację. Moja adwokatka mówiła mi, że trudno jest walczyć o separację gdy mąż pierwszy złożył wniosek do sądu i mu bardzo zależy na rozwodzie, dlatego miałam "udowodnić" brak zaangażowania męża w małżeństwo, że przez jego działania lub brak ja działałam tak i tak. To taka "walka" ale nie przeciwko komuś tylko w obronie siebie, swoich wartości, małżeństwa sakramentalnego.

lena101
Posty: 146
Rejestracja: 24 lut 2018, 22:28
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: I żyli długo i szczęśliwie, czyli czemu życie to nie bajka

Post autor: lena101 » 15 sty 2021, 13:43

Bo w pewnym sensie jest to wojna... w obronie siebie, małżeństwa.

Mój mąż też chciał rozwodu bez orzekania o winie, straszył mnie, że zabierze mi dzieci, będzie pranie brudów...
Wszystko zalezy od Twojej kondycji psychofizycznej. Ja po roku nie wytrzymałam tego napięcia, strachu, lęku, bezsennych nocy, żalu, przeżywania każdego słowa.

Z pomocą prawnika nie atakowałam męża, udawadniałam, że byliśmy dobrym małżeństwem. A mąż wyciągał coraz cięższe armaty "słowa", które mnie raniły. Kiedy stawiałam opór, było strasznie. To wszystko we mnie zostało. Przypomina się.

Ja mam złe doświadczenia odnośnie terapii i prawników. Każdy był zdziwiony moją postawą: jak to pani nie chce rozwodu? W tej sytuacji? Dopiero trzeci prawnik, powiedział, że będzie bronił mojej decyzji.

A sedzia, cóż, chciał szybko zakończyć sprawę. Kiedy poznano nasze stanowiska, to mediacje dotyczyły nie ratowania małżeństwa tylko kulturalnego rozwodu!!! A ile razy usłyszałam: to nie kościół tylko sąd!

Życzę Ci Eleno, zebyś na swojej drodze spotkała dobrych, mądrzejszych ludzi niż ja. Takich, którzy rozumieją sakrament małżeństwa, chcą się przynajmniej nad nim pochylić. Moze u Ciebie będzie inaczej.

elena
Posty: 205
Rejestracja: 14 kwie 2020, 19:09
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: I żyli długo i szczęśliwie, czyli czemu życie to nie bajka

Post autor: elena » 12 lut 2021, 13:00

Kochani, dostałam pozew. Mam już nawet termin pierwszej rozprawy- wrzesień 2021.
Pozew napisany przez mecenas z rodziny męża, osoby śpiewającej w chórze kościelnym, chodzącej niemal codziennie do kościoła, która na fb wstawia treści pro-life, walczy o wartosci chrzescijanskie, ale w uzasadnieniu wskazala, ze rozwód jest całkiem dobry dla dziecka. Ehhh...
No cóż, pewnie nie zdziwi Was fakt, ze pozew zawiera same kłamstwa, głównie na mój temat. Płaczę cały czas. Tyle złych rzeczy...
Muszę zebrać się do pisania odpowiedzi, ale to nie dziś. Ile stron powinnam napisać? Pozew męża ma 11 stron...
„Kocha się nie za cokolwiek, ale pomimo wszystko, kocha się za nic”. Ks. Jan Twardowski

Ruta
Posty: 930
Rejestracja: 19 lis 2019, 12:00
Jestem: w separacji
Płeć: Kobieta

Re: I żyli długo i szczęśliwie, czyli czemu życie to nie bajka

Post autor: Ruta » 12 lut 2021, 13:24

elena pisze:
12 lut 2021, 13:00
Kochani, dostałam pozew. Mam już nawet termin pierwszej rozprawy- wrzesień 2021.
Pozew napisany przez mecenas z rodziny męża, osoby śpiewającej w chórze kościelnym, chodzącej niemal codziennie do kościoła, która na fb wstawia treści pro-life, walczy o wartosci chrzescijanskie, ale w uzasadnieniu wskazala, ze rozwód jest całkiem dobry dla dziecka. Ehhh...
No cóż, pewnie nie zdziwi Was fakt, ze pozew zawiera same kłamstwa, głównie na mój temat. Płaczę cały czas. Tyle złych rzeczy...
Muszę zebrać się do pisania odpowiedzi, ale to nie dziś. Ile stron powinnam napisać? Pozew męża ma 11 stron...
Jestem z modlitwą. Daj sobie czas. Pamiętam jak bardzo trudny jest to moment. Odbierając pozew poczcie dosłownie cała się trzęsłam. Nie byłam w stanie tego opanować jeszcze kilka godzin.
Pomogło mi to, że dałam sobie czas, by to przeżyć, nie walczyłam z uczuciami, choć nie bardzo jeszcze wtedy umiałam płakać. Ale dałam sobie prawo by czuć się źle i nawet trochę się posypać. Dostałam także wsparcie tu na forum. I ogromne wsparcie które przyszło w modlitwie.
Na pozew odpisałam pod koniec terminu, gdy udało mi się przejść pierwszą najsilniejszą falę emocji. W silnych emocjach to nie miałoby sensu. Nie ma limitu stron, ale dobrze jest odnieść się do każdej poruszonej w pozwie kwestii. Jest taki przepis, który mówi że twierdzenia drugiej strony, którym nie zaprzeczymy, są uznawane za przyznane.
Z serdeczną modlitwą, Ruta

Zwyklaosoba
Posty: 101
Rejestracja: 22 gru 2020, 11:47
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: I żyli długo i szczęśliwie, czyli czemu życie to nie bajka

Post autor: Zwyklaosoba » 12 lut 2021, 13:26

elena pisze:
12 lut 2021, 13:00
Kochani, dostałam pozew. Mam już nawet termin pierwszej rozprawy- wrzesień 2021.
Pozew napisany przez mecenas z rodziny męża, osoby śpiewającej w chórze kościelnym, chodzącej niemal codziennie do kościoła, która na fb wstawia treści pro-life, walczy o wartosci chrzescijanskie, ale w uzasadnieniu wskazala, ze rozwód jest całkiem dobry dla dziecka. Ehhh...
No cóż, pewnie nie zdziwi Was fakt, ze pozew zawiera same kłamstwa, głównie na mój temat. Płaczę cały czas. Tyle złych rzeczy...
Muszę zebrać się do pisania odpowiedzi, ale to nie dziś. Ile stron powinnam napisać? Pozew męża ma 11 stron...
11 stron ? ile byliście małżeństwem, i termin bardzo odległy, wspieram Cię, ludzie na pozór kościleni tylko usyppiają sumienie

elena
Posty: 205
Rejestracja: 14 kwie 2020, 19:09
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: I żyli długo i szczęśliwie, czyli czemu życie to nie bajka

Post autor: elena » 12 lut 2021, 13:35

Po 4 latach małżeństwa mąż odszedł.
Termin odległy- racja, pozew złożony we wrześniu 2020 a rozprawa po roku od złożenia pozwu. Mam czas, żeby oswoić się z myślą o rozprawie. Mąż wypisał kiedy chce zabierać dziecko do siebie i tego jest sporo, Wigilia, Wielkanoc, Boże Ciało, weekend majowy, Dzien Ojca, urodziny, ferie, wakacje... cała strona z datami, wychodzi na to, ze mały ma być z nim prawie tak często, jak ja...
„Kocha się nie za cokolwiek, ale pomimo wszystko, kocha się za nic”. Ks. Jan Twardowski

Astro
Posty: 491
Rejestracja: 17 mar 2018, 15:41
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: I żyli długo i szczęśliwie, czyli czemu życie to nie bajka

Post autor: Astro » 12 lut 2021, 13:41

elena pisze:
12 lut 2021, 13:00
Kochani, dostałam pozew. Mam już nawet termin pierwszej rozprawy- wrzesień 2021.
Pozew napisany przez mecenas z rodziny męża, osoby śpiewającej w chórze kościelnym, chodzącej niemal codziennie do kościoła, która na fb wstawia treści pro-life, walczy o wartosci chrzescijanskie, ale w uzasadnieniu wskazala, ze rozwód jest całkiem dobry dla dziecka. Ehhh...
No cóż, pewnie nie zdziwi Was fakt, ze pozew zawiera same kłamstwa, głównie na mój temat. Płaczę cały czas. Tyle złych rzeczy...
Muszę zebrać się do pisania odpowiedzi, ale to nie dziś. Ile stron powinnam napisać? Pozew męża ma 11 stron...
Współczuję ci . U mnie w pozwie też było wiele kłamstw. One poszły w eter . I nie zmienia to nic , że teraz dowiaduje się ,że nie byłem taki zły , a nie które rzeczy to moja żona jak stwierdziła tylko tak mówiła . Co to oznacza proste ? Kłamała . Na potrzeby rozwodu. Było , minęło trzeba myśleć do przodu.
Jednak wiem co przeżywasz.
Astro

Bławatek
Posty: 460
Rejestracja: 09 maja 2020, 13:08
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: I żyli długo i szczęśliwie, czyli czemu życie to nie bajka

Post autor: Bławatek » 12 lut 2021, 14:13

Eleno, współczuję Ci, bo potrafię sobie wyobrazić co teraz przeżywasz.

W pozwie mój mąż był powściągliwy, za to w odpowiedziach na odpowiedź popłynął tak z kłamstwami, że za drugim razem jak to przeczytałam idąc od adwokatki, to do domu wrócić nie umiałam, płakałam praktycznie w centrum miasta.

Najlepiej zgodnie z prawdą odpowiedzieć na każdy zarzut i sprostować kłamstwa.

Niestety adwokaci w swojej pracy często zapominają jakimi ludźmi są na codzien i jakie wartości wyznają.

Wczoraj widziałam powtórkę jednego polskiego serialu gdzie adwokatka doradzała klientowi, że ma się nie przyznawać do romansu (z powodu romansu rozpadło się małżeństwo), i mimo, że wszyscy dookoła wszystko widzieli, trzeba wszystkim" wmówić", że takiej sytuacji nie było, bo inaczej rozwód będzie z jego winy i wtedy będzie płaci duże alimenty, a ponieważ jego żona chorowała i choroba również psychicznie ja zmieniła to teraz trzeba tak pokierować, żeby z żony zrobić "agresywną wariatkę" i na nią zwalić całą winę za rozpad małżeństwa. I tak to chyba niestety działa. A kliencie w to zaczynają wierzyć.

Przed Tobą ciężki chwile. Mi pomagało - wyplakanie się, modlitwa, rozmowy z innymi i oczywiście forum.

Wspomnę w modlitwie. Pozdrawiam

elena
Posty: 205
Rejestracja: 14 kwie 2020, 19:09
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: I żyli długo i szczęśliwie, czyli czemu życie to nie bajka

Post autor: elena » 12 lut 2021, 18:43

Dziękuję Wam! Wasze wsparcie dużo daje.
Mam jeszcze pytanie czy w odpowiedzi napisać,ze nie zgadzam się na rozwód i wnoszę o separację, czy wystarczy sama niezgoda a temat separacji poruszyć później? Jak to wyglądało u Was?
„Kocha się nie za cokolwiek, ale pomimo wszystko, kocha się za nic”. Ks. Jan Twardowski

dywan
Posty: 73
Rejestracja: 09 sty 2018, 17:45
Płeć: Kobieta

Re: I żyli długo i szczęśliwie, czyli czemu życie to nie bajka

Post autor: dywan » 12 lut 2021, 21:47

Ja wnosiłam o oddalenie powództwa, a w ostateczności o separację z winy męża. Sąd oddalił powództwo.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Ruta i 9 gości