I żyli długo i szczęśliwie, czyli czemu życie to nie bajka

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Ruta
Posty: 1620
Rejestracja: 19 lis 2019, 12:00
Jestem: w separacji
Płeć: Kobieta

Re: I żyli długo i szczęśliwie, czyli czemu życie to nie bajka

Post autor: Ruta » 13 lut 2021, 5:36

elena pisze:
12 lut 2021, 18:43
Dziękuję Wam! Wasze wsparcie dużo daje.
Mam jeszcze pytanie czy w odpowiedzi napisać,ze nie zgadzam się na rozwód i wnoszę o separację, czy wystarczy sama niezgoda a temat separacji poruszyć później? Jak to wyglądało u Was?
Ja wniosłam o oddalenie powództwa i orzeczenie separacji z winy męża. Jednak możliwy jest sam wniosek o oddalenie powództwa lub o oddalenie powództwa i alternatywnie orzeczenie separacji. Separacja może być orzekana tak jak rozwód bez winy lub z winą obojga lub jednego z małżonków.
Myślę, że warto wziąć pod uwagę stan jaki jest (czy więzi są, czy ich nie ma), oraz to czego chcemy.

W naszym przypadku są zachowane więzi emocjonalne i duchowe, natomiast wnoszę o separację ze względu na uzależnienie męża (oraz jego romans, którego jednak mąż w sądzie nie ujawnia, wobec mnie zresztą także nie, więc ten temat w rzeczywistości sądowej nie istnieje).

Wnoszenie o dużą ilość kontaktów czasem oznacza rzeczywiste zaangażowanie ojca dziecka, a czasem jest taktyką procesową, mającą wpłynąć na wysokość alimentów (im więcej kontaktów, tym alimenty mniejsze), oraz na to, by postawić mężczyznę w dobrym świetle, jako zaangażowanego ojca, który tylko z żoną nie chce mieć nic wspólnego. Wtedy adwokaci takich mężów liczą, że żona da się sprowokować i będzie wnosić o to, by kontaktów było mniej - wtedy łatwo ją oskarżyć, że się mści i chce odizolować dziecko od ojca i zrobić z niego bankomat.
Jeśli to rzeczywiste zaangażowanie ojca, to warto by opieka była dzielona, ale w sposób dostosowany do potrzeb dziecka i się porozumieć w tym zakresie. Jeśli jednak to taktyka procesowa, a nie rzeczywista chęć kontaktów, to warto się zgodzić i założyć zeszyt i skrupultanie notować rzeczywistą ilość i godziny kontaktów - od razu, nie od dnia sprawy, czy od dnia orzeczenia kontaktów.
Panowie, którzy wnoszą o szerokie kontakty ze względu na taktykę, po prostu się z nich nie wywiązują. Ale czasem zaczynają się wywiązywać - i już tak zostaje - i zaczynają się realizować jako ojcowie.

Nie jest natomiast strategicznie protestować przeciwko dużej ilości kontaktów ojca z dzieckiem. Wiem, bo zrobiłam ten błąd. W efekcie kontakty i tak zostały orzeczone, a ja do dziś walczę o zmianę. Powinnam była założyć zeszyt, notować ile tych kontaktów jest realizowane i na tej podstawie po jakimś czasie wnieść o zmianę - ze względu na to, że kontakty nie są realizowane. Ale wtedy się na takich sprawach jeszcze nie znałam i nie miałam pojęcia o adwokackich zagrywkach, ani o tym jak sobie z nimi radzić.

Monti
Posty: 926
Rejestracja: 21 mar 2018, 18:14
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: I żyli długo i szczęśliwie, czyli czemu życie to nie bajka

Post autor: Monti » 13 lut 2021, 7:50

Jeśli nie chcesz rozwodu, to w pierwszej kolejności wnosisz o oddalenie powództwa w całości.
Jako wniosek ewentualny (czyli gdyby sąd uznał, że nie ma podstaw do oddalenia powództwa) dobrze jest wnieść o orzeczenie separacji. Przy tym żądaniu musisz doprecyzować wszystkie kwestie analogicznie jak przy rozwodzie, czyli winę rozkładu pożycia (lub jej brak), władzę rodzicielską, kontakty z dzieckiem, alimenty itd. Warto skonsultować się z prawnikiem, zwłaszcza, że druga strona też ma profesjonalnego pełnomocnika.
"Kto ci powiedział, że wolno się przyzwyczajać?
Kto ci powiedział, że cokolwiek jest na zawsze?
Czy nikt ci nie powiedział, że nie będziesz nigdy
w świecie
czuł się jak u siebie w domu?"
S. Barańczak

elena
Posty: 332
Rejestracja: 14 kwie 2020, 19:09
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: I żyli długo i szczęśliwie, czyli czemu życie to nie bajka

Post autor: elena » 19 lut 2021, 18:41

Po rozmowie z prawnikiem mam mieszane uczucia. Adwokat powiedzial, zeby skupiac sie na zwiekszeniu alimentow i zmniejszeniu kontaktow ojca z dzieckiem- maz wniosl o spore kontakty i male alimenty. I lepiej zapomniec o separacji, sady orzekaja tylko rozwody obecnie. Adwokat mówil, ze raz przytrafilo mu sie, ze sad zawiesil postepowanie, bo widzial, ze jakies uczucia jeszcze sa i wtedy malzonkowie sie zeszli, uslyszeli od sedziego, ze moze warto zawalczyc o malzenstwo-a mieli dlugi staz, dzieci dorosle.

Mam jeszcze tydzien na odpowiedz i teraz sama nie wiem. Po rozmowie z ksiedzem chcialam ratowac malzenstwo przed sadem a po rozmowie z adwokatem boje sie, ze moja niezgoda na rozwod spowoduje, ze sad orzeknie rozwod z mojej winy.
Mam ogromne obawy... nie wiem czy dam radę, naprawdę teraz czuję, ze jak sie nie zgodze to tylko sobie zaszkodzę...
„Kocha się nie za cokolwiek, ale pomimo wszystko, kocha się za nic”. Ks. Jan Twardowski

Lawendowa
Posty: 5035
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:44
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: I żyli długo i szczęśliwie, czyli czemu życie to nie bajka

Post autor: Lawendowa » 19 lut 2021, 19:06

Eleno, by nie pisać kolejny raz tego samego wrzucę Ci link:
viewtopic.php?f=10&t=3678&start=120#p317750
Ja mam obserwacje dokładnie odwrotne niż mówi Twój adwokat - coraz częściej orzekana jest separacja i oddalenie pozwu wcale rzadkie nie jest. Faktem jest, że adwokaci nadzwyczaj często zniechęcają swoich klientów do separacji. A przecież nie za to im płacimy !
"Ty tylko mnie poprowadź, Tobie powierzam mą drogę..."

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 10613
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: I żyli długo i szczęśliwie, czyli czemu życie to nie bajka

Post autor: Nirwanna » 19 lut 2021, 21:31

Eleno, potwierdzam to co napisała Lawendowa, znam sporo w Sycharze osób, w sprawach których pozwy były oddalane.
A żeby orzec czyjąś wyłączną winę za rozpad małzeństwa - trzeba mieć naprawdę konkretne, grube dowody.
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

Załamana
Posty: 238
Rejestracja: 03 kwie 2020, 12:55
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: I żyli długo i szczęśliwie, czyli czemu życie to nie bajka

Post autor: Załamana » 19 lut 2021, 22:07

Eleno, ja to nie dawno przechodziłam. W moim przypadku wszystko szło szybko, zresztą jak wszystkie w naszym mieście. Właściwie większość rozpraw odbywa się i kończy na 1 rozprawie w ciagu 3 no może 4 miesięcy od pozwu. Jest pewne że sędziowie lubią mieć wszystko szybko załatwione. U mnie było tak że na 1 rozprawie nie dostaliśmy, ja się nie zgadzałam, ale też w dużej mierze jeżeli chodzi o pytania o uczucia mąż się motał tak jakby nie do końca umiał powiedzieć:( na pierwszej rozprawie wyczułam mimo iż sedzina była za mną że raczej mamy sie dogadac itd. Cały czas powołując się na 3 więzy 2 już nie było fizycznej i gospodarczej byla emocjonalna więc faktycznie rozprawę przełożono. Wszystko zależy od sędziego jeżeli będzie widział szanse na Wasze pojednanie rozwód nie będzie orzeczony. Moim zdaniem to ciężka walka przynajmniej mi się tak wydaje, podziwiam te osoby , które tak walczą żeby tego rozwodu nie było.... Ja walczyłam ale do czasu...Kiedy widzi sie mur z drugiej strony ,zero jakis przemyśleń to ma się naprawdę dość. Ja nie umiałam się tak poświęcić a niestety mimo że niektórym to sie moze nie podobać tak dzis to odczytuje.
Powiem tak jestem po rozwodzie ale ja w zwiazku z tym nie czuję aż takiej porażki czy smutku... owszem pierwsze chwile, dni nie byly łatwe, ale dla mnie to że on sie wyprowadzil zostawił mnie to dla była wieksza tragedia. Aktualnie nie mam takiej presji tego czasu że zaraz rozprawa nic się nie dzieje itd...żyje i wiem dziś że po rozwodzie naprawdę za dużo się nie zmienia w oczach Boga jeśmy małżeństwem, a uwierz, bardzo bardzo się go bałam.

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 10613
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: I żyli długo i szczęśliwie, czyli czemu życie to nie bajka

Post autor: Nirwanna » 19 lut 2021, 22:19

Warto sobie postawić pytanie o intencje mojej niezgody na rozwód.
Warto robić to dla siebie samej/siebie samego, swojej postawy wierności, swoich słów przysięgi małżeńskiej, i zapraszać do tego Boga, czyli też robić to dla Niego, tak jak zrobiłam to w dniu ślubu słowami "tak mi dopomóż Bóg w Trójcy Jedyny i wszyscy święci".
Warto nie walczyć, tylko zadbać o swoją czytelną i spójną postawę wierności. I pokazać ją.

Cała reszta, czyli patrzenie "a co współmałżonek na to, a jak się zachowuje", "a może będzie pojednanie, a może ja nie jestem na to gotowa/y" - to rzeczy ważne, ale wtórne. Bardzo łatwo zawieszając się na tych rzeczach, uznać rzeczy drugorzędne za fundament, i kwestiami drugorzędnymi się kierować.
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

elena
Posty: 332
Rejestracja: 14 kwie 2020, 19:09
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: I żyli długo i szczęśliwie, czyli czemu życie to nie bajka

Post autor: elena » 19 lut 2021, 22:47

Dziękuję.

Tak, zapomniałam chyba jaka jest intencja mojej niezgody i zaczęłam skupiać się na tych drugorzędnych sprawach, tworząc w głowie scenariusze...
„Kocha się nie za cokolwiek, ale pomimo wszystko, kocha się za nic”. Ks. Jan Twardowski

elena
Posty: 332
Rejestracja: 14 kwie 2020, 19:09
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: I żyli długo i szczęśliwie, czyli czemu życie to nie bajka

Post autor: elena » 19 lut 2021, 23:31

Załamana pisze:
19 lut 2021, 22:07
Powiem tak jestem po rozwodzie ale ja w zwiazku z tym nie czuję aż takiej porażki czy smutku... owszem pierwsze chwile, dni nie byly łatwe, ale dla mnie to że on sie wyprowadzil zostawił mnie to dla była wieksza tragedia. Aktualnie nie mam takiej presji tego czasu że zaraz rozprawa nic się nie dzieje itd...żyje i wiem dziś że po rozwodzie naprawdę za dużo się nie zmienia w oczach Boga jeśmy małżeństwem, a uwierz, bardzo bardzo się go bałam.
Dla mnie też największą tragedią był moment fizycznego rozstania, że mąż odszedł z taką łatwością, że nie chciał naprawiać, był niewzruszony płaczem moim i dziecka, to był dramat, bo cierpiałam nie tylko ja, ale również dziecko. Teraz minął ten czas rozpaczy, wiem, że umiem żyć bez męża, radzę sobie. Chociaż czasem łapie się na tym, ze patrzę na rozwód jak na moją porażkę życiową. Najbardziej boję się samego procesu, tak jak piszesz o tej presji to właśnie tak czuję.
„Kocha się nie za cokolwiek, ale pomimo wszystko, kocha się za nic”. Ks. Jan Twardowski

Załamana
Posty: 238
Rejestracja: 03 kwie 2020, 12:55
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: I żyli długo i szczęśliwie, czyli czemu życie to nie bajka

Post autor: Załamana » 20 lut 2021, 18:22

Eleno doskonale Cię rozumiem... masz naprawdę. Muszę Cię trochę uspokoić masz dużo czasu,wrzesień to termin odległy, może się u Ciebie/u Was naprawdę sporo zmienić. Ja nie miałam tego czasu między jedną a drugą rozprawą miałam niecałe dwa miesiące a to nie wiele. Pamiętaj też, że na każdym etapie postępowania masz prawo zmieniać swoje stanowisko itd. To wszystko jest trudne ale u Ciebie naprawdę to wygląd spokojniej. Zobacz Ty się nie zgodzisz i będziesz stanowcza, to raczej sąd nie zakończy postepowania kolejny termin raczej będziesz miała odlegly po tym wnioskuje jak teraz to wygląda, także się nie martw czas może wszystko odmienić. Pozdrawiam Cię

elena
Posty: 332
Rejestracja: 14 kwie 2020, 19:09
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: I żyli długo i szczęśliwie, czyli czemu życie to nie bajka

Post autor: elena » 21 lut 2021, 17:47

Załamana pisze:
20 lut 2021, 18:22
Eleno doskonale Cię rozumiem... masz naprawdę. Muszę Cię trochę uspokoić masz dużo czasu,wrzesień to termin odległy, może się u Ciebie/u Was naprawdę sporo zmienić. Ja nie miałam tego czasu między jedną a drugą rozprawą miałam niecałe dwa miesiące a to nie wiele. Pamiętaj też, że na każdym etapie postępowania masz prawo zmieniać swoje stanowisko itd. To wszystko jest trudne ale u Ciebie naprawdę to wygląd spokojniej. Zobacz Ty się nie zgodzisz i będziesz stanowcza, to raczej sąd nie zakończy postepowania kolejny termin raczej będziesz miała odlegly po tym wnioskuje jak teraz to wygląda, także się nie martw czas może wszystko odmienić. Pozdrawiam Cię
Bardzo Ci dziękuję. Masz rację, czas działa na moją korzyść, zdążę się oswoić z tą sytuacją, będę spokojniejsza i może dzięki temu nie będę działać pod wpływem emocji.
A Ty zgodzilaś się na rozwód? U Ciebie to tak szybko się potoczyło, ale pisałaś już, ze w waszym okręgu to ogólnie szybko zapadają te wyroki rozwodowe.
„Kocha się nie za cokolwiek, ale pomimo wszystko, kocha się za nic”. Ks. Jan Twardowski

Załamana
Posty: 238
Rejestracja: 03 kwie 2020, 12:55
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: I żyli długo i szczęśliwie, czyli czemu życie to nie bajka

Post autor: Załamana » 21 lut 2021, 18:18

Tak Eleno u nas tak naprawdę sprawa jest wyznaczana po trzech miesiącach od pozwu. szybko... u mnie było tak że odpowiedź na pozew pisemna była niejednoznaczna tzn. nie będę wchodzić w szczegóły ale byłam bardzo rozżalona i napisałam że jako kobieta musze decyzję męża zaakceptować bo nie mam wyjścia ale jako matka nie. I tu pisałam o tym że uważam że jest szybko itd. Wtedy jeszcze nie wiedziałam jaką mam przyczynę rozpadu małżeństwa. Tzn. podejrzewałam że może być inna trzecia osoba ale nie wiedziałam że z nią mieszka itd. Po odpowiedzi, jak już był termin rozprawy wyszło wszystko... w październiku 1 sprawa...moje stanowisko brak zgody na rozwód. Sprawa odbyła się ja nie wyraziłam zgody,do tego maż bardzo sie motał tak jakby nie wiedział co chce. Więc sedzina odroczyla i wyznaczyła drugi termin za miesiac :( tak niestety miesiąc. W tym czasie ja miałam sie zastanowić i w ciagu 14 dni napisać jakie jest moje stanowisko. Wyczułam że raczej warto się zastanowić nad zgoda ale z winy męża. Odpisałam bardzo konkurentnie moją nie zgodę na rozwód. W listopadzie mąż był chory miał covid wiec rozprawa się nie odbyła. Kolejny termin styczeń i tu już wiesz...U nas przynajmniej idzie szybko. Na rozprawie i krotko przed coś we mnie pękło nie będę tu pisać o przyczynach bo za dużo pisania i za bardzo szczegółowo. Czułam poprostu że nadszedł czas odpuścić, czułam się w potrzasku a z drugiej strony widziałam wielki mur i chłód ze strony męża. Ja się na ostatniej rozprawie nie zgodziłam ale nie byłam tu tak konktetna jak inni. Nie napiszę bo jest to forum katolickie ale ja czuję że jakbym dalej walczyła nie czułabym się z tym dobrze, godność mija była juź szarpnięta tak to odczuwał.... Poprostu ...

elena
Posty: 332
Rejestracja: 14 kwie 2020, 19:09
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: I żyli długo i szczęśliwie, czyli czemu życie to nie bajka

Post autor: elena » 03 mar 2021, 10:52

Dziś w drodze na rozmowę o pracę widziałam plakaty Sycharowskie „Kochajcie się mamo i tato” :) i to nie jeden, ale chyba trzy były na tej trasie, którą jechałam. Bardzo się wzruszyłam :) wcześniej ich nie widziałam.
Choć w Internecie przeczytałam tez negatywne opinie dotyczące tej kampanii, niektórzy ludzie chyba nie zrozumieli przekazu i dopatrują się podtekstów politycznych...
„Kocha się nie za cokolwiek, ale pomimo wszystko, kocha się za nic”. Ks. Jan Twardowski

Bławatek
Posty: 699
Rejestracja: 09 maja 2020, 13:08
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: I żyli długo i szczęśliwie, czyli czemu życie to nie bajka

Post autor: Bławatek » 03 mar 2021, 11:47

U nas całe miasto jest nimi zalane😀 - może co poniektórym da to do myślenia.

Tym bardziej, że dorośli myślą tylko o sobie, a dzieci marzą o kochających rodzicach (kochających dzieci, ale i siebie nawzajem).

elena
Posty: 332
Rejestracja: 14 kwie 2020, 19:09
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: I żyli długo i szczęśliwie, czyli czemu życie to nie bajka

Post autor: elena » 24 kwie 2021, 7:50

U mnie trudna walka duchowa, im więcej się modlę, tym większa wrogość ze strony męża. Już nawet nie pokazuje, ze chce być moim kolegą, tylko mówi wprost, ze zniszczyłem mu psychikę jako zła żona i nawet nie umie patrzeć mi w oczy a co dopiero ze mną mieszkać, no i żebym się zmieniała, ale dla siebie i przyszłego partnera, dla niego już nie. Podejrzewam, ze to ma też związek z nową znajomą. Jest ciężko, mąż snuje wizje sielskiego życia po rozwodzie, podkreślając, ze ja byłam złą żoną a on dobrym mężem. Dla siebie siłę widzę tylko w Bogu, innego pomysłu nie mam.
„Kocha się nie za cokolwiek, ale pomimo wszystko, kocha się za nic”. Ks. Jan Twardowski

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: agnes94, Triste, Whatever i 17 gości