Brak seksu i intymności w małżeństwie

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Sarah
Posty: 115
Rejestracja: 01 maja 2020, 13:46
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Brak seksu i intymności w małżeństwie

Post autor: Sarah » 02 maja 2020, 20:52

Witam wszystkich, to mój pierwszy post na tym forum. Od kilku dni czytam Wasze historie i niestety muszę przyznać, że to raczej smutna lektura. Postanowiłam również napisać, bo w realu nie bardzo mam z kim o tym porozmawiać. Mile widziane spojrzenie z boku i wsparcie :). Jestem z mężem w małżeństwie sakramentalnym od ponad 20 lat, ja jestem po czterdziestce, on o kilka lat starszy. Mamy prawie pełnoletnie dziecko. Obydwoje byliśmy dla siebie pierwszymi poważnymi partnerami. Jak napisałam w tytule, główny problem jest ze sferą intymności małżeńskiej, oczywiście rzutuje to też na inne sfery (albo odwrotnie, sama już nie wiem). W narzeczeństwie i przez kilka pierwszych lat po ślubie było wszystko w porządku, mieliśmy w tej kwestii podobny temperament.
Problemy zaczęły się niedługo po urodzeniu synka. Mąż coraz rzadziej miał ochotę na współżycie. Na moje pytania odpowiadał, że go pociągam i mnie kocha, tylko zmniejszyło mu się libido. Z czasem było coraz słabiej i słabiej w tej kwestii. Mąż nigdy nie był wylewny, nie lubił dotyku, całował mnie tylko podczas stosunku, więc coraz bardziej brakowało mi również bliskości, kontaktu fizycznego. Nieraz proponowałam, abyśmy poszli do psychologa czy seksuologa, ale nie chciał o tym słyszeć. W końcu doszło do tego, że seks mieliśmy kilka razy w roku, niemal zawsze inicjowany przeze mnie. Jakoś trwałam w tym jak podgrzewana w wodzie żaba... Poza tym nie było raczej źle. 2,5 roku temu przypadkowo u męża stwierdzono pewną chorobę, nie będę podawać szczegółów, ale schorzenie to, rozwijające się zapewne od lat, powoduje właśnie zmniejszenie lub zanik libido i problemy z potencją. Po krótkim czasie leczenia... doszło do ogromnej i wspaniałej dla mnie zmiany ;). Jeśli chodzi o częstotliwość współżycia, to wróciliśmy chyba do miesiąca miodowego, czułam się szczęśliwa i kochana, małżonek często wyznawał mi miłość (podczas stosunków). Myślałam sobie naiwnie, że tak będzie już przynajmniej do starości. Niestety, zmiana trwała tylko niecały rok, potem szybciutko sytuacja wróciła do stanu sprzed niedawna. Nie rozumiałam i nadal nie rozumiem co się stało, bo mąż wyniki badań ma nadal w normie... Przypuszczam, że może jego organizm po krótkim czasie pobudzenia wrócił do swojej "normy". A może jest inna przyczyną,? Myślałam też, że być może cieszy się teraz swoją odzyskaną sprawnością seksualną z jakąś, jak to piszecie "kowalską", dlatego mnie mówiąc kolokwialnie olał. Ale raczej nie miałby się kiedy z nią spotykać, chociaż oczywiście różnie może być. Mąż nie chce słyszeć o rozmowie z lekarzem na ten temat, moją prośbę o wspólne pójście do seksuologa skwitował, że jeśli ja mam jakiś problem, to mogę iść, a z nim jest wszystko w porządku. Moje potrzeby go zupełnie nie interesują. O terapii małżeńskiej też nie chce oczywiście słyszeć. Nie chce o tym rozmawiać, każda próba z mojej strony kończyła się awanturą, wytykaniem mi błędów (że np. źle sprzątam), albo jego wyjściem z pokoju. Nie ukrywam, że z mojej strony padło też wiele przykrych słów, kwestionowałam jego męskość. Po pewnym czasie dałam sobie spokój. Zaczęłam pisać z pewnym znajomym, zauroczyłam się nim, nasza korespondencja dość mocno wykroczyła poza zwykłą koleżeńską znajomość. Gdyby zabiegał o mnie, prawie na pewno wdałabym się w romans, chociaż jest to niezgodne z moją moralnością. Ale finalnie noc z tego nie wyszło. Powiedziałam mężowi o tej korespondencji, chyba po to, żeby wzbudzić jego zazdrość. Zareagował fatalnie... powiedział, że jeśli chcę mieć seks, to mam iść sobie do tego kolegi, albo do kogoś innego. Nie umiem stwierdzić czy mówi to poważnie, jest bardzo zamknięty w sobie. Sam nic nie wspomina o wyprowadzce czy rozwodzie. Nie wiem co mam o tym myśleć, nie chcę żyć z nim jak brat z siostrą, mam potrzeby seksualne i potrzebę ciepła, dotyku, bliskości fizycznej. Rozpisałam się strasznie, nie wiem czy ktoś dobrnął do końca ;).
I pójdę do grobu z podniesioną głową.

(B. Dylan)

Al la
Posty: 2212
Rejestracja: 07 lut 2017, 23:36
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Brak seksu i intymności w małżeństwie

Post autor: Al la » 02 maja 2020, 21:41

Witaj Sarah na naszym forum.
Może rzeczywiście sytuacje tutaj opisywane mogą wydawać się smutne, ale wyróżnia je jedno, są do bólu prawdziwe.
Nasi forumowicze czerpią z pokaźnych doświadczeń własnych i innych osób, które są w kryzysie, w różnych jego fazach.
Życie to nie sielanka, a miarą dojrzałości jest to, jak radzę sobie z trudnościami.

Jeżeli rozgościsz się na naszym forum, mam nadzieję, że uzyskasz wsparcie dla swoich problemów.
Bowiem problem, o który piszesz to tylko jedna ze sfer życia małżeńskiego, a jak w innych?
Wspólne zajęcia domowe, zainteresowania, pasje, rozmowy?
Co Was łączy, a co, być może, dzieli?

Jesteś na forum katolickim, jak z Twoją relacją do Boga?

Pozdrawiam Cię serdecznie
Ty umiesz to, czego ja nie umiem. Ja mogę zrobić to, czego ty nie potrafisz - Razem możemy uczynić coś pięknego dla Boga.
Matka Teresa

Sarah
Posty: 115
Rejestracja: 01 maja 2020, 13:46
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Brak seksu i intymności w małżeństwie

Post autor: Sarah » 02 maja 2020, 22:22

Dziękuję za szybką odpowiedź. Jeśli chodzi o inne sfery życia małżeńskiego... no cóż, jeszcze dosyć niedawno, tj. przed tą zmianą, o której pisałam, wydawało mi się, że jest całkiem dobrze. Wspólne wyjścia, wyjazdy, wszystkie urlopy spędzane razem, rozmowy też, tzn. teraz widzę, że ja zawsze mówiłam o prawie wszystkim mężowi, a on był i jest dużo bardziej skryty i wycofany. Myślę, że ma pewne cechy zespołu aspergera. Bolało mnie też zawsze to, że na pierwszym miejscu stawiał swoją matkę, którą wręcz idealizuje, i siostrę. Mąż jest DDA, choć twierdzi, że to nieprawda. Ja jestem DDD, też pochodzę z trudnego domu. Chodziłam na terapię i wiele rzeczy zrozumiałam, staram się pracować nad sobą. Czuję jednak, że pomiędzy mężem a mną jest mur, którego wcześniej nie było, albo ja już się zmieniłam i patrzę inaczej? Oboje jesteśmy wierzący i praktykujący. Wiem, że będziemy małżonkami sakramentalnymi do końca życia, ale ja nie wyobrażam sobie reszty tego życia w celibacie, bez bliskości fizycznej. Bardzo mi ciężko.
I pójdę do grobu z podniesioną głową.

(B. Dylan)

tata999
Posty: 1124
Rejestracja: 29 wrz 2018, 13:43
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Brak seksu i intymności w małżeństwie

Post autor: tata999 » 03 maja 2020, 8:46

Sarah pisze:
02 maja 2020, 22:22
(...) ja nie wyobrażam sobie reszty tego życia w celibacie, bez bliskości fizycznej. Bardzo mi ciężko.
Myślę, że prawie każdy tutaj Cię rozumie. "Nie wyobrażam sobie reszty tego życia w celibacie". Jak radziłaś sobie z niezaspokojeniem poprzednio i skąd wiesz, że również obecny stan nie jest tylko tymczasowy? Nie przypuszczasz, że jest możliwe, że u męża zwiększy się libido lub u Ciebie spadnie (Twoje też nie było zawsze stałe zapewne)?

Sarah
Posty: 115
Rejestracja: 01 maja 2020, 13:46
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Brak seksu i intymności w małżeństwie

Post autor: Sarah » 03 maja 2020, 18:27

W każdym razie nigdy go nie zdradziłam. Wiem, że dzisiejszy stan może być tymczasowy, choć czas nie działa na naszą korzyść, bo robimy się coraz starsi. Boli mnie jednak to, że mąż traktuje mnie tak egoistycznie i instrumentalnie. Że kiedy chciał seksu, to byłam mu potrzebna (co mnie bardzo cieszyło), ale potem rzucił mnie w kąt jak starą rzecz, która mu się znudziła. Że nie chce o tym rozmawiać, przecież jako jego żona mam prawo wiedzieć co się dzieje. Że w ogóle nie obchodzą go moje potrzeby. Gdybym wiedziała, że to kwestia zdrowotna, to oczywiście bym go wspierała. To wszystko sprawia, że mąż coraz bardziej mnie irytuje i w sumie zaczyna mi przeszkadzać, jak obcy współlokator w mieszkaniu. Doszło do tego, że wolę, jak jest po południu w pracy :(
I pójdę do grobu z podniesioną głową.

(B. Dylan)

Wiedźmin

Re: Brak seksu i intymności w małżeństwie

Post autor: Wiedźmin » 03 maja 2020, 19:08

Sarah pisze:
03 maja 2020, 18:27
[...] ale potem rzucił mnie w kąt jak starą rzecz, która mu się znudziła [...]

[...] Że w ogóle nie obchodzą go moje potrzeby. [...]

[...] To wszystko sprawia, że mąż coraz bardziej mnie irytuje i w sumie zaczyna mi przeszkadzać [...]
Erotyka w związku jest bardzo ważna.
Zwłaszcza na początku - natura tak to już poustawiała, aby ludzkość nie wyginęła ;)
Potem jest ... różnie.

Z czasem i z wiekiem potrzeby się zmieniają.

Często jest tak, że w innych widzimy to, co uwiera nas w nas samych.

Czy Ciebie Sarah obchodzą męża potrzeby? Albo męża brak owych potrzeb?
Czy może teraz jak już mąż nie wykazuje specjalnie aktywności w alkowie... to zaczyna Ci przeszkadzać, irytować... trochę jak stara rzecz, którą chętnie odstawiłoby się w kąt, skoro stała się bezużyteczna?

Sarah
Posty: 115
Rejestracja: 01 maja 2020, 13:46
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Brak seksu i intymności w małżeństwie

Post autor: Sarah » 04 maja 2020, 13:00

Wiedźmin pisze:
03 maja 2020, 19:08
Erotyka w związku jest bardzo ważna.
Zwłaszcza na początku - natura tak to już poustawiała, aby ludzkość nie wyginęła
Potem jest ... różnie.
Seks pełni funkcję nie tylko prokreacyjną, ale też więziotwórczą. Bez niego ta więź słabnie i zanika. My nie jesteśmy jeszcze w wieku odpowiednim na seksualną emeryturę, mąż nie jest żadnym "dziadkiem" - grubo po czterdziestce, ale wysportowany, regularnie ćwiczy.
Wiedźmin pisze:
03 maja 2020, 19:08
Często jest tak, że w innych widzimy to, co uwiera nas w nas samych.

Czy Ciebie Sarah obchodzą męża potrzeby? Albo męża brak owych potrzeb?
Hm, może coś w tym jest? Chociaż wydaje mi się, że nie byłam złą żoną, zawsze starałam się wspierać męża, na pewno bardziej niż on mnie. Mogłam i mogę liczyć na jego drobną codzienną pomoc, np. podwiezienie gdzieś, ale emocjonalnego, psychicznego wsparcia raczej nigdy z jego strony nie miałam.
I pójdę do grobu z podniesioną głową.

(B. Dylan)

Ewuryca
Posty: 238
Rejestracja: 12 maja 2019, 17:29
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Brak seksu i intymności w małżeństwie

Post autor: Ewuryca » 04 maja 2020, 14:26

Ja nie mam odpowiedzi dla ciebie odnośnie waszej sfery intymnej z mężem, jak to zmienić czy jak nad tym pracować ale to o czym pomyślałam sobie czytając twoj wątek to żebyś wyobraziła sobie siebie za 10 lat. Zakładając, że wdajesz się w romans tak jak teraz prawie to zrobiłaś, tym razem nie wyszło mimio ze chciałaś, potem pojawi się ktoś następny może tym razem dojdzie do fizycznej zdrady a potem znowu coś się rozleci. Naprawdę za cenę seksu chciałabyś się stać osobą, która sypia z obcymi mężczyznami (pewnie często żonatymi)? Z jednym czy drugim, który okaże ci zainteresowanie. Bo w bajki, że da się znaleźć super ogarniętego, wolnego mężczyznę z którym po rozstaniu stworzysz sielankę ja osobiście nie wierze. Wierze natomiast, że znajdziesz wielu chętnych do niezobowiązującego seksu. Pytanie czy po kilku takich epizodach spojrzysz na siebie w lustro bo jak dla mnie to droga do destrukcji.

Caliope
Posty: 379
Rejestracja: 04 sty 2020, 12:09
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Brak seksu i intymności w małżeństwie

Post autor: Caliope » 04 maja 2020, 14:47

W moim kryzysie gdzie w malżeństwie współżycie nie było nigdy pierwsze, mogę czekać na męża i mieć swoje twarde zasady moralne. Też zawsze miałam duże potrzeby, ale dostosowałam się do męża, bo dawał mi inne rzeczy dla mnie ważniejsze w tym emocje, miłość, odwzajemniałam to i szanowałam jego mniejsze potrzeby. Więź duchowa i emocjonalna to najsilniejsza podstawa, zawsze można ją zacząć, druga strona nie czyta w myślach.

Sarah
Posty: 115
Rejestracja: 01 maja 2020, 13:46
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Brak seksu i intymności w małżeństwie

Post autor: Sarah » 04 maja 2020, 22:22

Ewuryca pisze:
04 maja 2020, 14:26
Naprawdę za cenę seksu chciałabyś się stać osobą, która sypia z obcymi mężczyznami (pewnie często żonatymi)? Z jednym czy drugim, który okaże ci zainteresowanie.
Tak, byle obcy mężczyzna kiwnie palcem i już lecę. Otóż nie, przygodny seks absolutnie mnie nie interesuje. Mam wysokie wymagania, głównie dotyczące tego, jak potencjalny "kowalski" mnie traktuje i przede wszystkim dlatego wtedy nic nie wyszło.
Caliope pisze:
04 maja 2020, 14:47
Więź duchowa i emocjonalna to najsilniejsza podstawa,
Też tak myślę.
Caliope pisze:
04 maja 2020, 14:47
zawsze można ją zacząć, druga strona nie czyta w myślach.
Chciałbym, tylko to nie jest proste. Mąż chyba wychodzi z założenia, że skoro jesteśmy małżeństwem, to nic się już starać i wysilać nie musi.
I pójdę do grobu z podniesioną głową.

(B. Dylan)

tata999
Posty: 1124
Rejestracja: 29 wrz 2018, 13:43
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Brak seksu i intymności w małżeństwie

Post autor: tata999 » 04 maja 2020, 23:08

Caliope pisze:
04 maja 2020, 14:47
W moim kryzysie gdzie w malżeństwie współżycie nie było nigdy pierwsze, mogę czekać na męża i mieć swoje twarde zasady moralne.
Pragnę zauważyć, że w praktyce ludzie są grzeszni mimo najlepszych deklaracji. Zwłaszcza, jeśli o współżycie seksualne chodzi. "Tyle o sobie wiemy, ile nas sprawdzono" piszą niektórzy, jeśli dobrze pamiętam.
Caliope pisze:
04 maja 2020, 14:47
Też zawsze miałam duże potrzeby, ale dostosowałam się do męża(...)
Czy to było jedyne wyjście i bezwzględnie dobre? Czy nie było trudności (np. wstydu?) w komunikacji w tej sferze? Czy wspólnie zastanawialiście się nad polepszeniem lub skorzystaliście z porad np. seksuologa?

krople rosy

Re: Brak seksu i intymności w małżeństwie

Post autor: krople rosy » 05 maja 2020, 9:17

Sarah pisze:
04 maja 2020, 22:22
Chciałbym, tylko to nie jest proste. Mąż chyba wychodzi z założenia, że skoro jesteśmy małżeństwem, to nic się już starać i wysilać nie musi.
A może wcale tak nie myśli? Może ma jakiś psycho fizyczny problem który go blokuje? Może wcale nie czuje się z tym dobrze jako mężczyzna?
Czy mąż w ogóle na Ciebie nie reaguje gdy jesteś blisko? Jest nieczuły na Twoje zaloty? zaczepki? prowokacje?
Kwesionowaniem męskości męża też nie polepszyłąś sytuacji.
Może od tego trzeba zacząć? Dać mu poczucie, że jest stuprocentowym męzczyzną, którego kochasz i dalej na Ciebie działa?

Caliope
Posty: 379
Rejestracja: 04 sty 2020, 12:09
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Brak seksu i intymności w małżeństwie

Post autor: Caliope » 05 maja 2020, 10:08

Od początku były trudności, mój mąż był zawsze głęboko wierzący i ta sfera była wstydliwa. Ja jestem po przejściach o których tu nie będę pisała, za ciężkie na to forum. Dostosowałam się dla siebie i dla niego i nie narzekałam.

Sarah
Posty: 115
Rejestracja: 01 maja 2020, 13:46
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Brak seksu i intymności w małżeństwie

Post autor: Sarah » 05 maja 2020, 19:36

krople rosy pisze:
05 maja 2020, 9:17
Kwesionowaniem męskości męża też nie polepszyłąś sytuacji.
Może od tego trzeba zacząć? Dać mu poczucie, że jest stuprocentowym męzczyzną, którego kochasz i dalej na Ciebie działa?
Dzięki, postanowiłam tak zrobić - nie czepiać się go i mówić mu miłe rzeczy na razie przez miesiąc :D, zobaczymy czy będzie jakiś efekt. Zaczęłam już od dziś - podczas oglądania zdjęć powiedziałam, że 15 lat temu super wyglądał, a i teraz mi spodoba. Wyglądało, że się ucieszył ;). Ale nie odpowiedział żadnym komplementem.
I pójdę do grobu z podniesioną głową.

(B. Dylan)

krople rosy

Re: Brak seksu i intymności w małżeństwie

Post autor: krople rosy » 06 maja 2020, 9:20

Sarah pisze:
05 maja 2020, 19:36
podczas oglądania zdjęć powiedziałam, że 15 lat temu super wyglądał, a i teraz mi spodoba. Wyglądało, że się ucieszył ;).
Taka taktyka wydaje mi się skuteczniejsza niż sprowadzenie sfery seksualnej do wielkiego problemu. Siłą rzeczy człowiek bedzie się przy takim podejściu spinał i fizycznie i psychicznie. Na pewno komplementowaniem męża i docenieniem go jako męzczyzny nie zrobisz mu żadnej krzywdy :)
Działaj wytrwale, subtelnie nie oczekując spektakularnych efektów. Uśmiech kobiety, dobre słowo, życzliwość, zadbanie o męża często odblokowuje emocje i potrzeby mężczyzny.
I oczywiście dbaj o siebie i swoje poczucie kobiecości. Bez względu na to czy u męża pojawi się żar miłości sprzed lat czy nie bądź i czuj się kobietą dla siebie. Opiekowałam się nie tak dawno starszą Panią, ma 97 lat. Nie wyszłyśmy na spacer dopóki nie ułozyła i nie polakierowała fryzury i nie umalowała ust. Patrzyła na mnie i z tęsknotą mówiła: ,, Też kiedyś byłam młoda i miałam taką figurę...A teraz? Bez laski ruszyć się nie mogę. Po schodach chodzę jak żółw''.
Poczucie kobiecości i seksapilu pozostaje z nami do końca. Choć w gaszczu obowiązków, zabiegania, problemów, życia rodzinnego i zawodowego , milknie. Ale jest.
W męzu też są na pewno ukryte potrzeby. Wazne by je wyczuć i na nie zareagować. Idelanie jest gdy małżonkowie odpowiadają sobie na nie wzajemnie.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 30 gości