Brak seksu i intymności w małżeństwie

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

lustro
Posty: 1201
Rejestracja: 02 sie 2017, 22:37
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Brak seksu i intymności w małżeństwie

Post autor: lustro » 22 sie 2020, 20:31

Nirwanna pisze:
22 sie 2020, 17:44
lustro pisze:
22 sie 2020, 17:32
Poproszę o przepis, który znosi zapis
Lustro, zapis obowiązuje. Jest w każdym Katechizmie Kościoła Katolickiego, w każdym wydrukowanym egzemplarzu, nikt go nie zniósł, i z tego co wiem - nie zamierza.
Dziekuje Nirwanna
To naprawde zupelnie wystarczy.


Ruta

Muszę Cie uspokoic.
Z tego co wiem, mojemu malzenstwu nie grozi rozwod.
Drazni mnie natomiast zaklamywanie prawdy.
Mysle,ze kazdy ma prawo do wlasnych decyzji opierając je o rzetelną wiedzę formalno-prawną oraz aspekt moralny (w tym stanowisko KK). Wtedy moze podjac decyzje zgodnie z pelna wiedza oraz sumieniem.

Jeżeli pytam, czy jest jakis przepis mowiacy, ze zapis o tolerowaniu rozwodu z pewnych wzgledow, dotyczy tylko krajow gdzie nie ma separacji, to po prostu pytam o konkret.
Myslalam, ze o czymś nie wiem. A ponieważ Ty stanowczo tak twierdzilas -zapytalam Ciebie.
Nie ma w tym drugiego dna.
I wystarczyło napisać, ze nie znasz, ale Ty tak uwazasz.
I nie potrzeba tylu słów.
Jak juz pisalam - szanuje i podziwiam Twoją decyzję w tej kwestii. Ale to Twoja decyzja.. A kazdy ma prawo do własnych.

Mysle, ze mnie odpowiedź Nirwanny oraz wczesniejsze stanowisko Renty, zupelnie wystarczy.
Nie mam wiecej pytań

Ruta
Posty: 689
Rejestracja: 19 lis 2019, 12:00
Jestem: w separacji
Płeć: Kobieta

Re: Brak seksu i intymności w małżeństwie

Post autor: Ruta » 22 sie 2020, 21:28

lustro pisze:
22 sie 2020, 20:31

Ruta

Muszę Cie uspokoic.
Z tego co wiem, mojemu malzenstwu nie grozi rozwod.
Drazni mnie natomiast zaklamywanie prawdy.
Mysle,ze kazdy ma prawo do wlasnych decyzji opierając je o rzetelną wiedzę formalno-prawną oraz aspekt moralny (w tym stanowisko KK). Wtedy moze podjac decyzje zgodnie z pelna wiedza oraz sumieniem.

Jeżeli pytam, czy jest jakis przepis mowiacy, ze zapis o tolerowaniu rozwodu z pewnych wzgledow, dotyczy tylko krajow gdzie nie ma separacji, to po prostu pytam o konkret.
Myslalam, ze o czymś nie wiem. A ponieważ Ty stanowczo tak twierdzilas -zapytalam Ciebie.
Nie ma w tym drugiego dna.
I wystarczyło napisać, ze nie znasz, ale Ty tak uwazasz.
I nie potrzeba tylu słów.
Jak juz pisalam - szanuje i podziwiam Twoją decyzję w tej kwestii. Ale to Twoja decyzja.. A kazdy ma prawo do własnych.

Mysle, ze mnie odpowiedź Nirwanny oraz wczesniejsze stanowisko Renty, zupelnie wystarczy.
Nie mam wiecej pytań
Ja mam natomiast dwa pytania do Ciebie? Czy twoje rozważania dotyczące interpretacji przepisów są oparte na twoich przemyśleniach, czy na jakiś interpretacjach teologów, osób duchownych, które zgłębiają te tematy?
Z jakiego powodu uważasz, że pisanie, że rozwód jest złem uważasz za zaklamywanie prawdy.

No i kilka słów wyjaśnienia. Nie sugeruję, że coś złego dzieje się w twoim małżeństwie. Mam wrażenie, że z jakiegoś powodu uparcie szukasz argumentów które mogłyby usprawiedliwic rozwód. A to, że pozwala zabezpieczyć majątek lepiej niż separacja, a to, że pomaga uniknąć wojny i zachować dobre relacje, a to, że pozwala wywinąć się z opieki i alimentów w przypadku gdy mąż lub żona znajdą się w ciężkiej sytuacji życiowej. Dwa pierwsze z twoich argumentów nie są prawdziwe, trzeci jest wprost niemoralny.

Interpretacja KKK jaką podajesz jest także fałszywa, ponieważ na równi stawiasz dwa przepisy o różnej wadze prawnej, to jest regulacje separacji i rozwodu. To sugeruje, że można sobie wybierać. Tak nie jest.
Jest podstawowa regulacja, która mowi wprost: rozwód jest złem. Jest regulacja ktora mówi, kiedy można skorzystać z separacji, by w trudnych sytuacjach się bronić przed krzywdą. I jest regulacja, ktora dotyczy absolutnych wyjątków i nie stanowi ona aprobaty rozwodu, ani nie wskazuje go jako alternatywy dla rozwodu, jak uparcie to sugerujesz,.ale wskazuje warunki w jakich rozwód może być TOLEROWANY, a nie rozpatrywany jako alternatywa dla separacji.

Gwoli ścisłości, to co napisałam, to nie jest moje zdanie i nie ja tak uważam. Jestem zbyt mało biegła w przepisach kanonicznych aby odwoływać się do swojego rozumienia ich przy podejmowaniu tak istotnych decyzji życiowych. Oparlam się na autorytetach Kościoła, osobach duchownych, teologach. To te osoby tak twierdzą. Zaręczam, że obejrzałam na ten temat mnóstwo konferencji, wykładów, mnóstwo też przeczytałam. I nie znalazłam ani jednej osoby, która by wskazała, że katolik na podstawie KKK ma wybór między rozwodem a separacją.
Doprecyzuje jeszcze, że regulacja która wskazuje, że w pewnych bardzo wyjątkowych sytuacjach rozwód nie stanowi wystepku moralnego i moze być tolerowany, nie przekreśla niczego z nauczania Kościoła o skutkach rozwodu. Nadal w mocy pozostaje nauczanie o tym, że także taki tolerowany rozwód nadal ma fatalny wpływ na wszystkie osoby nim dotknięte i na cały naturalny porządek.

Moja decyzja choć trudna, jest jedyną dopuszczalną w mojej sytuacji dla osoby wierzącej pozostającej w ważnym sakramentalnym małżeństwie, choć próbujesz usilnie wykazać, że są inne alternatywy. A raczej, że jest jedna alternatywa - rozwód. Nie ma.

Choć oczywiście zastanawiałam się nad innymi wyborami, nigdy, ale to nigdy nie miałam najmniejszych wątpliwości, że każdy inny wybór,.w tym nawet zgoda na rozwód, byłby złem. Zło bywa łatwiejsze. Ale złem pozostaje. Dobro bywa trudniejsze, ale rodzi dobro. Wybierając zło dotkliwie się parzysz. Zawsze. To naturalna konsekwencja takiego wyboru.

Czy mogłabyś wskazać twoje motywacje do obrony rozwodu jako alternatywy dla separacji oraz wskazywania go jako rozwiązania mogącego nieść korzyści dla osób się rozwodzących? Zgoda i harmonia, zabepieczony majątek, co jeszcze?

Wiedźmin

Re: Brak seksu i intymności w małżeństwie

Post autor: Wiedźmin » 22 sie 2020, 23:07

Więc tak,

Próbowałem już kilkukrotnie ten temat poruszyć, ale chyba nigdy z powodzeniem.

Więc kolejna próba.

Oczywiście, ma wstępie zaznaczę, że nie uważam, że rozwód jest dobry.
Nie jest, bo jest konsekwencją czegoś bardzo trudnego (złego) czego doświadczała rodzina.

Pytanie do Ruty chyba głównie - co dla Ciebie oznacza "rozwód" ... który tak naprawdę jest przecież rozwodem cywilnym, nie ma chyba wiele wspólnego z sakramentem - decyzja sądu cywilnego... - co to oznacza? jak to rozumiesz?

Bo dla mnie, cała tragedia rozgrywa się w zdecydowanej większości przypadków wcześniej... przed tym "potwierdzeniem" przed sąd.

Dla mnie nie ten tak tu dyskutowany rozwód jest tragedią, ale tragedią jest rozstanie - zniszczenie relacji - oddzielne zamieszkiwanie, szarpanina o dzieci. Zdrada, zabicie relacji zaniedbaniem, lenistwem, brakiem uwagi dla współmałżonka - tu jest ból i dramat i nieszczęście.

Zanim strony spotkają się w sądzie, to wcześniej zostaje zniszczona relacja, wiezy, zaufanie.
Faktycznie fizyczne rozstanie - ustanie relacji - wyprowadzka - to jest dla mnie "rozwód faktyczny" - i tu często jest też głośny płacz dzieci.

W wielu tu opisywanych historiach - owo rozstanie już nastąpiło... nie ma bliskości, czułości, zaufania, rozmów... i często nie ma nawet normalnego szacunku dla drugiego człowieka.

Zatem moje pytanie brzmi: co jeszcze zostało do "rozwiedzenia" przez ten rozwód?

Sarah
Posty: 130
Rejestracja: 01 maja 2020, 13:46
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Brak seksu i intymności w małżeństwie

Post autor: Sarah » 23 sie 2020, 9:59

Ewuryca pisze:
22 sie 2020, 15:34
to ty byłaś w małżeństwie tą, która dostrzegła kryzys, szukała rozmowy, szukała naprawy, pewnie też popełniała błędny i błądziła ale chyba tez sam fakt że tu się pojawiałas i zostałaś świadczy że chciałaś naprawić to małżeństwo
Tak, jeszcze niedawno chciałam... Nawet w przeddzień tego, kiedy dowiedziałam się o romansie męża, zapisałam nas na wizytę u seksuologa.
Ewuryca pisze:
22 sie 2020, 15:34
Myśle że dobrze się stało, że sie wsystko wydało. Nie zasłużyłaś na to aby być okłamywana mimo że prawda okazała się być bolesna
Bardzo dobrze, szkoda, że tak późno.
Ewuryca pisze:
22 sie 2020, 15:34
Myśle tez że Ozeasz ma racje pisząc o czasie. Czas jest potrzebny, rozumiem że chcesz działać szybko, że chcesz się odciąć od tej sytuacji i męża ale myśle tez że papier tylko pozornie daje odcięcie. Prawdziwe rany leczy Bóg i czas, i masz prawo być zraniona i masz prawo cierpieć, nie musisz być silna już teraz za wszelką cenę.
Tak, wierzę, że upływ czasu pomoże i będę w stanie mu wybaczyć, jako człowiekowi, bliźniemu.
Psycholog, do której zaczęłam chodzić, gdy dowiedziałam się o zdradzie powiedziała, że w początkowej fazie takiego ostrego kryzysu ludzie zachowują się dwojako: albo płaczą, rozpaczają, albo starają się za wszelką cenę działać, coś robić, być w ruchu. Ja widocznie należę do tej drugiej grupy, jakoś mi to pomaga.
Nothing lasts forever
And we both know hearts can change
And it's hard to hold a candle
In the cold November rain...

Ruta
Posty: 689
Rejestracja: 19 lis 2019, 12:00
Jestem: w separacji
Płeć: Kobieta

Re: Brak seksu i intymności w małżeństwie

Post autor: Ruta » 23 sie 2020, 19:02

Sarah pisze:
23 sie 2020, 9:59

Tak, wierzę, że upływ czasu pomoże i będę w stanie mu wybaczyć, jako człowiekowi, bliźniemu.
Psycholog, do której zaczęłam chodzić, gdy dowiedziałam się o zdradzie powiedziała, że w początkowej fazie takiego ostrego kryzysu ludzie zachowują się dwojako: albo płaczą, rozpaczają, albo starają się za wszelką cenę działać, coś robić, być w ruchu. Ja widocznie należę do tej drugiej grupy, jakoś mi to pomaga.
Sarah,
W samym centrum kryzysu emocje są bardzo silne. Reagujemy różnie. W moim przypadku nastąpiło totalne zamrożenie. Niezależnie od tego jak reagujemy na tak poważny kryzys, może warto z poważnymi decyzjami poczekać, aż przejdzie najsilniejsza fala emocji i wzburzenia.
Moje reakcje na kryzys i pomysły na to jak z niego wyjść z czasem się zmieniały. To doświadczenie wielu osób. Czasem warto dać sobie czas, nie na wszystko musimy reagować od razu.
Bądź dla siebie dobra, opiekuj się sobą :) Już parę razy miałam napisać Ci, że bardzo Cię podziwiam, twoje poczucie humoru, wewnętrzną spójność, wgląd w siebie i swoje emocje, sposób w jaki potrafisz odnieść się do sytuacji i wyznaczyć granice. No to piszę teraz. Jesteś super :)

Kiedy już dojdziesz do stanu w którym pierwsza fala emocji się przetoczy, warto zerknąć na kilka różnych punktów widzenia na możliwe sposoby rozwiązania kryzysu. Podaję ci link, choć w zasadzie nie na teraz (emocje), ale podaję go teraz z uwagi na to, że wyżej w wątku padły wprowadzające w błąd stwierdzenia co do religijnego punktu odniesienia do kwestii rozwodu. Prawidłowo wyłożone stanowisko znajdziesz tutaj:

http://sychar.org/2018/04/23/w-polsce-d ... paracja-2/

Sarah
Posty: 130
Rejestracja: 01 maja 2020, 13:46
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Brak seksu i intymności w małżeństwie

Post autor: Sarah » 23 sie 2020, 21:55

Ruta pisze:
23 sie 2020, 19:02
Już parę razy miałam napisać Ci, że bardzo Cię podziwiam, twoje poczucie humoru, wewnętrzną spójność, wgląd w siebie i swoje emocje, sposób w jaki potrafisz odnieść się do sytuacji i wyznaczyć granice. No to piszę teraz. Jesteś super
Dzięki Ruta, bardzo mi miło :)
Ja ze swej strony też zawsze zwracam uwagę na Twoje wypowiedzi i bardzo podoba mi się to, jakie są wyważone, przemyślane i bogate merytorycznie.
Nothing lasts forever
And we both know hearts can change
And it's hard to hold a candle
In the cold November rain...

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 9154
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Brak seksu i intymności w małżeństwie

Post autor: Nirwanna » 24 sie 2020, 21:57

Wiedźmin pisze:
22 sie 2020, 23:07
Więc tak,

Próbowałem już kilkukrotnie ten temat poruszyć, ale chyba nigdy z powodzeniem.

Więc kolejna próba.

Oczywiście, ma wstępie zaznaczę, że nie uważam, że rozwód jest dobry.
Nie jest, bo jest konsekwencją czegoś bardzo trudnego (złego) czego doświadczała rodzina.

Pytanie do Ruty chyba głównie - co dla Ciebie oznacza "rozwód" ... który tak naprawdę jest przecież rozwodem cywilnym, nie ma chyba wiele wspólnego z sakramentem - decyzja sądu cywilnego... - co to oznacza? jak to rozumiesz?

Bo dla mnie, cała tragedia rozgrywa się w zdecydowanej większości przypadków wcześniej... przed tym "potwierdzeniem" przed sąd.

Dla mnie nie ten tak tu dyskutowany rozwód jest tragedią, ale tragedią jest rozstanie - zniszczenie relacji - oddzielne zamieszkiwanie, szarpanina o dzieci. Zdrada, zabicie relacji zaniedbaniem, lenistwem, brakiem uwagi dla współmałżonka - tu jest ból i dramat i nieszczęście.

Zanim strony spotkają się w sądzie, to wcześniej zostaje zniszczona relacja, wiezy, zaufanie.
Faktycznie fizyczne rozstanie - ustanie relacji - wyprowadzka - to jest dla mnie "rozwód faktyczny" - i tu często jest też głośny płacz dzieci.

W wielu tu opisywanych historiach - owo rozstanie już nastąpiło... nie ma bliskości, czułości, zaufania, rozmów... i często nie ma nawet normalnego szacunku dla drugiego człowieka.

Zatem moje pytanie brzmi: co jeszcze zostało do "rozwiedzenia" przez ten rozwód?
Na moje oko - społeczeństwo. Oczywiście bardzo ogólnie ujmując. Inaczej mówiąc - każdy rozwód w społeczeństwie buduje coraz głębiej mentalność rozwodową, jakoby było to "normalne", "powszechne" i nie ma o co kopii kruszyć, zdarza się, a nawet bywa pożyteczne. Najpierw idzie przez rodzinę, potem przez znajomych, sąsiadów, i dalej. Tym bardziej, im większa niespójność - czyli najpierw przysięga dopóki śmierć nas nie rozłączy, a za kilka/kilkanaście/kilkadziesiąt - rozwód, czyli nie chcę cię w swoim życiu aż do jego końca. Powstaje w ten sposób myślenie "nie ma nic trwałego", a to rzutuje na wszystkie aspekty życia społecznego w ogóle.
Jak się domyślasz, tym większa destrukcja, im większej ilości małżeństwa sakramentalnych (czyli tych do śmierci) - dotyczy. Trochę dyskusji na ten temat już na forum było.
Żeby była jasność, ja też rozstanie przeżyłam dużo boleśniej niż późniejszy rozwód. Jednak nie dlatego, że wcześniej wszystko się rozpadło i rozwód nie miał już czego dodatkowo rozpadać. Nic z tych rzeczy. Rozstanie przeżyłam w zasadzie samotnie, dopiero zaczynał się proces mojego nawrócenia, i dopiero zaczynałam budować swoją grupę wsparcia. Dwa lata później miałam już choć trochę zaznaczone granice mojej odpowiedzialności (za to w tym kryzysie odpowiadam, za to już nie), więc nie brałam wszystkiego na siebie, miałam grupę wsparcia (rodzina, przyjaciele), byłam już po spowiedzi z całego małżeńskiego życia i miałam podstawową relację z Bogiem, wreszcie miałam wspólnotę, w tym grupę osób wspierających mnie charyzmatem, dobrym słowem i modlitwą. I choć rozwód był cholernie bolesnym przeżyciem, to ja miałam tarcze, które od największych pocisków mnie ochroniły. Ufam, że jedną z tych tarcz była łaska sakramentu małżeństwa.
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

Lawendowa
Posty: 3842
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:44
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Brak seksu i intymności w małżeństwie

Post autor: Lawendowa » 25 sie 2020, 11:18

Decyzją moderacji kolejny post lustro do Ruty nie ukaże się, ponieważ w naszym odbiorze jest ciągłym powtarzaniem tych samych treści, które już wybrzmiały, a które mają niepokojący wydźwięk usprawiedliwiający rozwody. Moderacja nie uważa za zasadne ciągnięcia dalej tego typu dyskusji.
Jest to wątek Sarah, która obecnie jest w takiej sytuacji, iż chce wnieść o rozwód. Przypominamy, że na tym forum nie popieramy rozwodów, natomiast wspieramy człowieka. Posty pisane w takim duchu będą akceptowane, pozostałe będą odrzucane.
"Ty tylko mnie poprowadź, Tobie powierzam mą drogę..."

lustro
Posty: 1201
Rejestracja: 02 sie 2017, 22:37
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Brak seksu i intymności w małżeństwie

Post autor: lustro » 25 sie 2020, 11:51

Lawendowa pisze:
25 sie 2020, 11:18
Decyzją moderacji kolejny post lustro do Ruty nie ukaże się, ponieważ w naszym odbiorze jest ciągłym powtarzaniem tych samych treści, które już wybrzmiały, a które mają niepokojący wydźwięk usprawiedliwiający rozwody. Moderacja nie uważa za zasadne ciągnięcia dalej tego typu dyskusji.
Jest to wątek Sarah, która obecnie jest w takiej sytuacji, iż chce wnieść o rozwód. Przypominamy, że na tym forum nie popieramy rozwodów, natomiast wspieramy człowieka. Posty pisane w takim duchu będą akceptowane, pozostałe będą odrzucane.
Przyjmuje, ze tak mysli moderacja.
Mam natomiast pytanie - skoro to watek Sarah, to dlaczego puszczono post Ruta, który ciagnie nadal temat rozwód vs separacja... I jest serią pytan do mnie?
Na które nie moge udzielic odpowiedzi.
Czy nie lepiej by bylo zatrzymać dyskusje na poziomie mojego ostatniego puszczonego postu i nie dopuszczać do prowokacji? - tak niestety w tym kontekście dzialan mideratorskich odbieram puszczenie postu Ruta do mnie.
Bo czymże innym jest puszczenie na forum pytań drążacych temat i zamknięcie możliwości odpowiedzi na nie?

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 9154
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Brak seksu i intymności w małżeństwie

Post autor: Nirwanna » 25 sie 2020, 12:27

Moderacja się zastanawiała, czy nie przenieść tego do wątku Ruty, podjęliśmy decyzję, że jednak ten post tu zostaje.
Odpowiedzi Rucie ad meritum i w duchu nie usprawiedliwiającym rozwodów (!) sugerujemy napisać w jej wątku.
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

Sarah
Posty: 130
Rejestracja: 01 maja 2020, 13:46
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Brak seksu i intymności w małżeństwie

Post autor: Sarah » 30 sie 2020, 11:19

Dziś rano dowiedziałam się od syna, że wczoraj urodziło się pozamałżeńskie dziecko mojego męża. Syn skwitował to słowami, że właśnie przestał być jedynakiem, przynajmniej z jednej strony. Dziwne uczucie, nie powiem. Nie przypuszczałabym kiedyś, że będę miała takie doświadczenia życiowe. :shock:
Nothing lasts forever
And we both know hearts can change
And it's hard to hold a candle
In the cold November rain...

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 9154
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Brak seksu i intymności w małżeństwie

Post autor: Nirwanna » 30 sie 2020, 12:20

Sarah, bardzo mi przykro, otulam Twoją rodzinę modlitwą....
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

lena101
Posty: 138
Rejestracja: 24 lut 2018, 22:28
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Brak seksu i intymności w małżeństwie

Post autor: lena101 » 30 sie 2020, 12:59

Sarah, spieszę z modlitwą.

Lawendowa
Posty: 3842
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:44
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Brak seksu i intymności w małżeństwie

Post autor: Lawendowa » 30 sie 2020, 22:38

Sarah, jestem z modlitwą.
"Ty tylko mnie poprowadź, Tobie powierzam mą drogę..."

s zona
Posty: 2912
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Płeć: Kobieta

Re: Brak seksu i intymności w małżeństwie

Post autor: s zona » 30 sie 2020, 23:27

Sarah i ja spiesze z modlitwa,w tym trudnym dla Ciebie czasie ..Pomodle sie o sily dla Ciebie ..I Pogode Ducha, pomimo ...

Boże,
użycz mi pogody ducha,
abym godził się z tym,
czego nie mogę zmienić.
Odwagi, abym zmieniał to,
co mogę zmienić.
I mądrości, abym odróżniał jedno od drugiego.
https://www.apostol.pl/modlitwy/rozne/m ... 4%99-ducha

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 6 gości