Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Ruta
Posty: 690
Rejestracja: 19 lis 2019, 12:00
Jestem: w separacji
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: Ruta » 03 sie 2020, 19:57

Bławatek pisze:
02 sie 2020, 22:18
Caliope, Eleno i Ruto dziekuje Wam za słowa otuchy.

Miałam teraz intensywny czas - gruntowne porządki przed remontem. Pakując rzeczy naszej trojki, rzeczy męża odkładałam na dwie sterty ( trochę się tego nazbierało) i choć się ciągle wahałam czy zadzwonić do męża z prośbą o zabranie to po analizie słów głównie Ruty w różnych wątkach a przede wszystkim słów ks. Dziewieckiego o twardej miłości oraz, że osoba odchodząca powinna odczuć konsekwencje swojego odejścia, porzucenia rodziny, ze strony Sycharu - podjęłam decyzję, że jak tylko mąż do syna przyjedzie to poproszę go aby zabrał te rzeczy bo w trakcie remontu mi jednak przeszkadzają (coś się może zawieruszyc albo zniszczyć a niestety mąż w takich sytuacjach nie ma litości). Muszę postawić jakieś granicę, bo na razie przez odejście męża ja jestem wielką przegraną ( tak czasami się czuję). On wiedzie kawalerskie życie (choć nie zdziwię się jak okaże się, że jest kowalska i dziecko bo ciągle mąż w weekendy czasu dla naszego syna nie ma, a niestety wtedy syn najbardziej odczuwa brak ojca), a ja nie wiem w co ręce włożyć.

Mąż w pismach do sądu piszę jaka ja jestem niegospodarna ponieważ miałam do dyspozycji pół jego wypłaty i cała moją i zawsze mi było mało (nie palę, nie piję to nawet nie za bardzo miałam z czego zrezygnować aby zaoszczędzić). To mnie najbardziej boli.
Z tymi granicami trzeba uważać. To co jest dobrą granicą w jednej relacji, w innej jest zasiekiem. Co jest konsekwencją w jednym przypadku, w innym jest zwykłym odwetem. Warto też patrzeć na swoje motywacje, które stoją za chęcią postawienia granicy. Potem jest jeszcze sposób w jaki te granice komunikujemy...Ciężka robota :)
Mąż długo miał swoje rzeczy w domu. W zasadzie graty. Podobnie jak ty, po jakimś czasie zabrałam się za zmiany w domu i mały remont. Wtedy poczułam, że mi te mężowskie rzeczy w każdym kącie przeszkadzają. Wtedy powiedziałam, że skoro się wyprowadził, to nie chcę by traktował dom jako magazyn, więc proszę o zabranie rzeczy. Dziś pewnie powiedziałabym, że przygotowuję remont i spytała męża, co chce zrobić ze swoimi rzeczami i gdyby chciał je zostawić, pewnie spytalabym czy mogę je spakować, a część na trwale przenieść do piwnicy. A jakby chciał je zostawić, to bym im jakiś kąt wygospodarowała.
Jak patrzę z perspektywy czasu, to te moje pierwsze granice, to raczej były jakieś pourywane
konstrukcje w stylu chińskiego muru, porozstawiane na polu minowym :) Byłam kompletnie niespójna. Pewnie mężowi było się w tym ciężko połapać i z jego perspektywy mogłam w tamtym czasie być jak pies, co nie wiadomo kiedy gryzie, kiedy będzie skomleć o uwagę, kiedy da się skopać, a kiedy skoczy do gardła. Ale i tak czułam się z nich dumna. W sumie nadal jestem. Pierwsze kroki zwykle są nieporadne.

Tym, co mąż pisze w pozwie kompletnie się nie przejmuj. Coś tam muszą pisać. Gra na niegospodarną żonę, co męża do pracy goniła i nic tylko wydawala, to ograna strategia. Mój mąż też napisał w pozwie, że źle gospodarowałam pieniędzmi i wpadaliśmy przez to w długi ;) Do tego napisał, że kupowałam niepotrzebne rzeczy, zapewniając kilka miesięcy rozrywki mi i mojej przyjaciółce. Rzecz w tym, że ja dziesięć razy zanim cokolwiek kupię, zastanawiam się, czy to na pewno potrzebne, zwykle dochodząc do wniosku że nie, szczególnie jeśli mogę skorzystać z rzeczy używanych w dobrym stanie. Znajomi wiedzą, że przyjmuję ubrania, meble, mam całą sieć dystrybucji i odzysku. Nie korzystam z fryzjerów, kosmetyczek, korzystam z transportu publicznego, wakacje zawsze eko, żadne kurorty. Nie lubię marnotrawienia zasobów, a konsumpcjonizm mnie przeraża. Więc to było naprawdę zabawne. Może i jestem wredna, ale nie mogę się doczekać, aż zapytam męża, jakie to niepotrzebne rzeczy kupowałam ;)
Wystarczy, że w sądzie wykażesz, że tak nie było. Ale przeżywać za bardzo nie ma sensu. Raczej śmiać się :)
Powodzenia z tymi granicami :)

Bławatek
Posty: 263
Rejestracja: 09 maja 2020, 13:08
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: Bławatek » 03 sie 2020, 22:34

Ruta pisze:
03 sie 2020, 19:57

Z tymi granicami trzeba uważać. To co jest dobrą granicą w jednej relacji, w innej jest zasiekiem. Co jest konsekwencją w jednym przypadku, w innym jest zwykłym odwetem. Warto też patrzeć na swoje motywacje, które stoją za chęcią postawienia granicy. Potem jest jeszcze sposób w jaki te granice komunikujemy...Ciężka robota :)
Mąż długo miał swoje rzeczy w domu. W zasadzie graty. Podobnie jak ty, po jakimś czasie zabrałam się za zmiany w domu i mały remont. Wtedy poczułam, że mi te mężowskie rzeczy w każdym kącie przeszkadzają. Wtedy powiedziałam, że skoro się wyprowadził, to nie chcę by traktował dom jako magazyn, więc proszę o zabranie rzeczy. Dziś pewnie powiedziałabym, że przygotowuję remont i spytała męża, co chce zrobić ze swoimi rzeczami i gdyby chciał je zostawić, pewnie spytalabym czy mogę je spakować, a część na trwale przenieść do piwnicy. A jakby chciał je zostawić, to bym im jakiś kąt wygospodarowała.
Jak patrzę z perspektywy czasu, to te moje pierwsze granice, to raczej były jakieś pourywane
konstrukcje w stylu chińskiego muru, porozstawiane na polu minowym :)
Ruto ja się właśnie najbardziej boję tego że cokolwiek nie zrobię lub nie powiem to i tak przez męża będzie źle odebrane. Mąż już w maju miał mieszkać w mieszkaniu które mieliśmy wynajmować a powoli je remontowaliśmy - wytrzymał tam tylko parę dni a miał ciągle pretensje, że do gołych ścian nie chcę się wyprowadzić ( były tam tylko szafy zakupione przez nas - do sądu mąż pisze, że on je kupił, a był to nasz wspólny zakup, krzesła z odzysku i parę mebelków do pokoju syna też z odzysku, które sama malowałam w celu odświeżenia). I w maju mówił, że zabierze swoje rzeczy, ale nigdy do tego się nie garnął. Wiedział, że będę remontować i nawet nie zapytał czy jego rzeczy nie będą przeszkadzać. Niestety nie mamy ani piwnicy ani strychu a w pomieszczeniu gospodarczym przy domu i tak jest mnóstwo innych rzeczy męża i ciężko mi nieraz dostać się do narzędzi moich. Poza tym mój mąż nigdy nie chciał się u mnie zameldować, a w mieszkaniu które mieliśmy wynajmować też wg niego nie za bardzo miał plan zameldowania się. Niestety ilość jego rzeczy mnie ogranicza przestrzennie i bym pewnie znów nie robiła remontu (remont odwlekany od lat właśnie z powodu braku miejsca do przechowywania rzeczy i ubrań) - koło się zamyka. Podjęłam decyzję, że potrzebuję zrobić remont bo inaczej nie wytrzymam w tych przykurzonych ścianach.

A poza tym mąż w małżeństwie wielokrotnie oskarżał mnie, że zgubiłam m.in jego dokumenty czy kluczyki zapasowe z auta, które jak się okazywało po jakimś czasie (czasie w którym ja robiłam generalny przegląd szaf w poszukiwaniu zgub) odnajdywały się w mieszkaniu rodziców męża. Teraz też znalazłam w jego rzeczach rzecz którą szukaliśmy od 2 lat - ja po wyprowadzce męża dalej szukałam w swoich rzeczach i jak mu dziś powiedziałam że znalazłam to u niego to usłyszałam, że on już dawno to tam widział ale mi nic nie powiedział. Mój czas poświęcony na szukanie i myślenie o tym nie mają dla niego znaczenia. Dziś mąż mi wmawiał, że nie wysłałam mu maila z dokumentem na który czekał, a ja mam go w mailach wysłanych, a ponieważ nic nie mówił przez tydzień że nie dostał to uznałam że ma, a dziś usłyszałam pretensje. I tak z nim zawsze jest. Ja jestem winna zawsze. Staram się teraz rozmawiać z nim przy świadkach lub nagrywać nasze rozmowy bo on ciągle zmienia rzeczywistość. Ja bym musiała codziennie korzystać z pomocy psychologa, a szczególnie po rozmowach z nim, ponieważ długo jestem zawsze roztrzęsiona.

I tak jak Ty, ja też na wszystkim oszczędzam, nowych ciuchach, kosmetyczne, rzeczach do domu. Musiałabym wymienić wykładzinę w pokoju, ale stwierdziłam, że ta jeszcze wytrzyma może z 2 lata więc nie wymieniam, też jeżdżę komunikacją miejską i wakacji nigdy nie spędziłam w hotelu choć dziecku naszemu się marzy. A i tak nazywa ciągle pretensje o wydawane przeze mnie pieniądze. Pewnie myśli że ja z jego alimentów ( skromnych) się urządzam ale nie to są moje dodatkowe pieniądze z mojej pracy.

Może się okaże że te moje działania to gwóźdź do trumny naszego małżeństwa, ale nic na to nie poradzę. Albo dostosuje się znów do męża, ale wtedy muszę zapomnieć o sobie i swoich potrzebach. A mamy realizować przykazanie 'kochaj bliźniego swego jak siebie samego' - ja zawsze myślałam o innych, nigdy o sobie.

Caliope
Posty: 488
Rejestracja: 04 sty 2020, 12:09
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: Caliope » 04 sie 2020, 13:45

Bławatku, twój mąż nie ma do Ciebie za grosz szacunku. Postaw granice, nie pozwól by Ciebie oskarżał czy wypominał wydane pieniądze. Pomyśl jak się z tym czujesz, TY, sama. Można kochać bliźniego jak siebie samego myśląc o sobie, bo wtedy właśnie kocha się stanowczą miłością.

Ruta
Posty: 690
Rejestracja: 19 lis 2019, 12:00
Jestem: w separacji
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: Ruta » 04 sie 2020, 15:31

Bławatek pisze:
03 sie 2020, 22:34

Ruto ja się właśnie najbardziej boję tego że cokolwiek nie zrobię lub nie powiem to i tak przez męża będzie źle odebrane.(...)
I tak jak Ty, ja też na wszystkim oszczędzam, nowych ciuchach, kosmetyczne, rzeczach do domu.
(...) Pewnie myśli że ja z jego alimentów ( skromnych) się urządzam ale nie to są moje dodatkowe pieniądze z mojej pracy.

(...)Może się okaże że te moje działania to gwóźdź do trumny naszego małżeństwa, ale nic na to nie poradzę. Albo dostosuje się znów do męża, ale wtedy muszę zapomnieć o sobie i swoich potrzebach. A mamy realizować przykazanie 'kochaj bliźniego swego jak siebie samego' - ja zawsze myślałam o innych, nigdy o sobie.
Znam ten stan, w którym każdy krok jest poprzedzony zastanawianiem się, co na to mąż i czy jakoś nie pogorszę sytuacji i nie wbiję tego gwoździa :) I mimo tych wszystkich moich ostrożności i tak niejeden gwóźdź wbiłam...
Im sama lepiej znam siebie, jestem spójna i im więcej siebie szanuję, tym chyba tych gwoździ mniej, a granice zdrowsze.

Uważnie czytam wątki forumowiczów, szczególną uwagę poświęcając tym, którym udało się wyjść z kryzysu. To co się w nich powtarza, to postawienie zdrowych granic.

Co do tej oszczędności, to się przyglądam sobie bardzo uważnie, żeby przyjrzeć się, co z tego płynie ze zdrowej niechęci do konsumpcjonizmu, a co z niezdrowej niechęci do siebie i przekonania, że moje potrzeby nie są ważne i nie zasługuję, by wydawać pieniądze na swoje potrzeby.
Na pewno zasługuję na to, by ładnie i wygodnie mieszkać, więc powoli i małymi krokami pracuję nad tym, na miarę moich możliwości finansowych. Powoli zaczynam też myśleć nad tym, że zasługuję też na to by ładnie wyglądać, więc myślę nad wyznaczeniem sobie stałej kwoty na ubrania (od lat chodzę w tym, co dostaję po przeglądach szaf znajomych dziewczyn), na fryzjera, jakieś kosmetyki do makijażu.

Elementem zaopiekowania się sobą na pewno jest ustalenie rzetelnych alimentów od męża na syna, oraz dopilnowanie, aby je sumiennie płacił. I tak, czuję się wkurzona, że mąż nie płacąc alimentów, żyje na mój koszt, bo przenosi na mnie swoją ojcowską odpowiedzialność. Wiadomo, że ja stanę na głowie, żeby zapewnić dziecku wszystko czego potrzebuje i w dużej mierze polega to na dodatkowych pracach oraz rezygnacji z moich potrzeb. Co wiąże się z tym, że bywam przemęczona, zestresowana, a korzysci z mojej pracy odnosi mój mąż. Długo bałam się o te alimenty wystąpić, teraz obawiam się wystąpienia do komornika. Myślałam, że to nie wypada, że to jednak bedzie jakiś rodzaj zemsty. No ni słynne co mąż pomyśli. Ale i tak to zrobię. To, że jestem wkurzona, nie oznacza automatycznie, że chcę się zemścić. Oznacza, że mam dość swojej postawy i przyzwalania na bycie wykorzystywaną.

To, że stawiamy granice, nie oznacza zemsty, ani działania przeciwko małżeństwu. Oznacza, że zaczynamy zdrowieć ze swoich własnych problemów :)

Lawendowa
Posty: 3842
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:44
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: Lawendowa » 04 sie 2020, 18:42

Ruta pisze:
04 sie 2020, 15:31
Elementem zaopiekowania się sobą na pewno jest ustalenie rzetelnych alimentów od męża na syna, oraz dopilnowanie, aby je sumiennie płacił. I tak, czuję się wkurzona, że mąż nie płacąc alimentów, żyje na mój koszt, bo przenosi na mnie swoją ojcowską odpowiedzialność. Wiadomo, że ja stanę na głowie, żeby zapewnić dziecku wszystko czego potrzebuje i w dużej mierze polega to na dodatkowych pracach oraz rezygnacji z moich potrzeb. Co wiąże się z tym, że bywam przemęczona, zestresowana, a korzysci z mojej pracy odnosi mój mąż. Długo bałam się o te alimenty wystąpić, teraz obawiam się wystąpienia do komornika. Myślałam, że to nie wypada, że to jednak bedzie jakiś rodzaj zemsty. No ni słynne co mąż pomyśli. Ale i tak to zrobię. To, że jestem wkurzona, nie oznacza automatycznie, że chcę się zemścić. Oznacza, że mam dość swojej postawy i przyzwalania na bycie wykorzystywaną.
Mnie chwilę zajęło, by podjąć taką decyzję. Jednak warto było.
Gdy mąż przestał płacić alimenty, wiedziałam, że to bardzo krzywdzi mnie i nasze dzieci. Po chwilowym "zamrożeniu" (dzięki Ruto i renegate za nazwanie tego stanu) zaczęłam działać. Konsultacja z prawnikiem i komornikiem, zebranie potrzebnych informacji i 3xP (przemyśleć, przespać i przemodlić). Dopiero gdy wewnętrznie byłam gotowa na realne zmierzenie się z tym, poinformowałam męża, że brak alimentów do określonego dnia skutkuje tym, że wniosę sprawę do komornika. Skutek jest taki, że od tej pory mąż płaci i nie było potrzeby wnoszenia sprawy do komornika. Taki obrót sprawy to jest chyba efekt wcześniejszych moich działań, bo zaczęłam skutecznie stawiać granice i chronić siebie i dzieci. Mąż na początku z niedowierzaniem przyjmował fakt, że ja mówię krótko, jakie będą konsekwencje określonych działań, albo ich braku i... konsekwentnie działam.
Nauczyłam się (dość długo mi to zresztą zajęło) działać w ten sposób, by informować męża dopiero wtedy, gdy faktycznie jestem na określone działanie gotowa. Już nie rzucam słów na wiatr...
"Ty tylko mnie poprowadź, Tobie powierzam mą drogę..."

tata999
Posty: 1124
Rejestracja: 29 wrz 2018, 13:43
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: tata999 » 04 sie 2020, 19:07

Lawendowa pisze:
04 sie 2020, 18:42

Gdy mąż przestał płacić alimenty, wiedziałam, że to bardzo krzywdzi mnie i nasze dzieci. Po chwilowym "zamrożeniu" (dzięki Ruto i renegate za nazwanie tego stanu) zaczęłam działać. Konsultacja z prawnikiem i komornikiem, zebranie potrzebnych informacji i 3xP (przemyśleć, przespać i przemodlić).
Czy wiadomo z jakiego powodu mąż przestał płacić alimenty? Nie zakładam, że przez kaprys.

Ile wynosiły koszty prawne i komornika w stosunku do alimentów?

Kto pokrywał dodatkowe opłaty komornicze w wysokości kilkuset złotych miesięcznie?

Czy egzekucja komornicza została wstrzymana i po jakim czasie?

Czy uważasz, że warto uciekać się do egzekucji komorniczej w innych przypadkach, a jeśli nie, to kiedy? Myślę, że odpowiedź pomoże czytelnikom zwrócić uwagę na różnorodność sytuacji i żeby nie kopiować bezkrytycznie postępowania innych.

Lawendowa
Posty: 3842
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:44
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: Lawendowa » 04 sie 2020, 20:27

tata999 pisze:
04 sie 2020, 19:07
Czy wiadomo z jakiego powodu mąż przestał płacić alimenty? Nie zakładam, że przez kaprys.
Tak, wiadomo.
A skąd takie Twoje założenie? Znasz mojego męża? Znasz moją i jego sytuację zawodową i materialną? Znasz jego motywacje, zaangażowanie w sprawy dzieci itd. itp?
tata999 pisze:
04 sie 2020, 19:07
Ile wynosiły koszty prawne i komornika w stosunku do alimentów?

Kto pokrywał dodatkowe opłaty komornicze w wysokości kilkuset złotych miesięcznie?

Czy egzekucja komornicza została wstrzymana i po jakim czasie?
Odsyłam do mojego postu do którego się odniosłeś i przeczytania go uważnie jeszcze raz.
tata999 pisze:
04 sie 2020, 19:07
Czy uważasz, że warto uciekać się do egzekucji komorniczej w innych przypadkach, a jeśli nie, to kiedy? Myślę, że odpowiedź pomoże czytelnikom zwrócić uwagę na różnorodność sytuacji i żeby nie kopiować bezkrytycznie postępowania innych.
Odniosłam się tylko i wyłącznie do mojej konkretnej sytuacji i tym się podzieliłam. Gdybologii nie zamierzam uprawiać.
"Ty tylko mnie poprowadź, Tobie powierzam mą drogę..."

Ruta
Posty: 690
Rejestracja: 19 lis 2019, 12:00
Jestem: w separacji
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: Ruta » 04 sie 2020, 22:16

tata999 pisze:
04 sie 2020, 19:07

Czy wiadomo z jakiego powodu mąż przestał płacić alimenty? Nie zakładam, że przez kaprys.

Ile wynosiły koszty prawne i komornika w stosunku do alimentów?

Kto pokrywał dodatkowe opłaty komornicze w wysokości kilkuset złotych miesięcznie?

Czy uważasz, że warto uciekać się do egzekucji komorniczej w innych przypadkach, a jeśli nie, to kiedy?
Tata,
Szczerze mówiąc średnio interesuje mnie, czy mój mąż nie płaci alimentów przez kaprys, żeby mi dokopać, czy żeby pojechać z kochanką na wakacje, czy też wyliczył sobie, że jak zapłaci, to bedzie musiał żyć oszczędniej niż dotąd. Albo że nie wystarczy mu na dragi, alkohol, czy papierosy (co daj Boże). Naprawdę uważasz, że to ma znaczenie? A jesli nie ma, to skąd takie pytania.

A gdyby okazało się, że mąż zapił w pracy albo tak był zajęty jakąś panią, że nie miał czasu na rzetelne wywiazywanie się z obowiązków i go zwolnili i nie może znaleźć biedak nowej pracy, to ile powinnam czekać? Miesiąc, rok, trzy lata?

Mąż ostał ode mnie dwa lata ulgi, z czego przez większość czasu nie miał nawet zasądzonych alimentów i pokornie czekałam na jego dobrą wolę, której jak widać nie ma. Sam mnie o taką ulgę prosił, aby mieć czas "stanąć na nogi". I tak jak mojego męża nie interesowało, skąd ja mam wziąć pieniądze na utrzymanie dziecka w całości i kiedy mam je zarabiać, sprawując sto procent opieki nad często chorującym i niesamodzielnym jeszcze dzieckiem, tak średnio czuję się zobowiazana do martwienia się skąd mąż weźmie pieniądze na alimenty. Zdaje się, że pieniądze bierze się z pracy.

Myślę, że czas zacząć traktować męża poważnie, nawet jeśli on sam siebie tak nie traktuje. Dla twojego tata spokoju dodam: mąż nie jest nieletnim chłopcem, osobą z niepełnosprawnością, z utrudnionym dostępem do rynku pracy, jest sprawny i ma aż nadto czasu, na pracę, bo dzieckiem i jego sprawami zajmuję się ja. Na dziecko zdecydował się świadomie, znając konsekwencje, w tym finansowe takiej decyzji. Na odejście od rodziny także zdecydował się świadomie, a jeśli nie myślał wtedy o konsekwencjach w postaci alimentów, to raczej jego problem, nie mój.

Szczerze mówiąc, żałuję każdego dnia, w którym dawałam się wodzić za nos, i że tak długo dojrzewałam do tej decyzji. Ale w końcu dojrzałam.

Nie tylko zamierzam wyegzekwować alimenty, które są obecnie zasądzone, przy pomocy dostępnych środków, ale także podwyższyć je do kwoty odpowiadającej równo połowie kosztów utrzymania naszego dziecka. Bo niezależnie od decyzji męża jest on nadal odpowiedzialny jako ojciec. Czy to mu się aktualnie podoba czy nie. I jestem ostatnią osobą, która bedzie go nadal przed tą odpowiedzialnością chronić. Wcześniej obawiałam się posądzenia o mściwosc, pazerność i różne inne paskudne rzeczy i nie chciałam zaogniać sytuacji z mężem. Po dwóch latach ciężkiej pracy i oszczędzania na sobie, nie mam problemu z tym, zeby powiedzieć, że i owszem, mój mąż powinien płacić alimenty, żebym nie musiała pracować tyle co dotąd i ograniczać swoje potrzeby. Mało tego mam teraz tak rewolucyjne i antymęskie poglądy, że uważam, że powinien także zacząć odpowiedzialnie zajmować się dzieckiem, a jesli nie zacznie płacić dodatkową kwotę na opłacenie opiekunki. Po to żebym mogła efektywnie odpocząć i spędzić czas także bez dziecka, np. jadąc w moje ukochane góry.

Jeśli masz tata jakieś dodatkowe pytania, chętnie na nie odpowiem.

A i nie interesuje mnie, kto pokryje koszty komornika. Zapewne mój mąż. Ma jeszcze czas, by przemyśleć temat i sam zastanowić się nad tymi kosztami i czy naprawdę jest gotów płacić ekstra kasę, byle mieć powód do opowiadania jak zła żona dręczy go komornikiem. Sorry tata, ale bardzo wkurza mnie żałowanie misiów. To nie misie, to dorośli mężczyźni.

annes
Posty: 57
Rejestracja: 04 sie 2017, 23:04
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: annes » 05 sie 2020, 10:51

Ruto, całym sercem potwierdzam wszystko, co napisałaś. Dodam, że w mojej sytuacji błogosławieństwem jest opcja więzienia po 3 miesiącach niepłacenia alimentów - mąż jest skutecznie zabezpieczony przed komornikiem, ciągle istnieje opcja ukrywania dochodów.

elena
Posty: 84
Rejestracja: 14 kwie 2020, 19:09
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: elena » 05 sie 2020, 11:58

W tym wątku poruszacie temat alimentów, wiec chciałam was spytać czy sąd ustala alimenty dopiero, gdy jest pozew o rozwód czy już po rozwodzie? Czy mogę się ubiegać o alimenty/ wsparcie finansowe, gdy nie wnoszę o rozwód? Chodzi mi o to jak zabezpieczyć sytuację finansową dziecka, gdy od roku nie mieszkamy z mężem, mąż ciagle mówi o rozwodzie a pozwu do sądu nie wniósł?
Mam obawy, że jak zacznę dochodzić swoich praw odnośnie łożenia na wychowywanie syna to mąż w odwecie złoży pozew o rozwód. Bo powiedział, ze zacznie płacić na dziecko, gdy zgodzę się na rozwód.
Nie wiem czy dobrze się wyraziłam: chcę, żeby mąż wspierał mnie finansowo przy wychowywaniu syna, ale nie chcę rozwodu.
„Kocha się nie za cokolwiek, ale pomimo wszystko, kocha się za nic”. Ks. Jan Twardowski

tata999
Posty: 1124
Rejestracja: 29 wrz 2018, 13:43
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: tata999 » 05 sie 2020, 13:08

annes pisze:
05 sie 2020, 10:51
Ruto, całym sercem potwierdzam wszystko, co napisałaś. Dodam, że w mojej sytuacji błogosławieństwem jest opcja więzienia po 3 miesiącach niepłacenia alimentów - mąż jest skutecznie zabezpieczony przed komornikiem, ciągle istnieje opcja ukrywania dochodów.
Można też wsadzić męża na 48 godzin do aresztu, załatwić zakaz zbliżania i przymusowe leczenie (nawet w zamkniętym ośrodku), co znajomy przechodził na własnej skórze po czym został ze wszystkiego uniewinniony (w 8 miesiącu). Nie wiem, czy kastracja już jest w arsenale - pamiętam, że jakieś prace legislacyjne się kiedyś toczyły. Opcji jest wiele i nie trzeba dużo szukać. Jak to może przysłużyć się budowaniu więzi małżeńskiej i rodzinnej? Może to nieistotne?Może chodzi o coś innego.

Lawendowa
Posty: 3842
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:44
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: Lawendowa » 05 sie 2020, 14:08

tata999 pisze:
05 sie 2020, 13:08
Można też wsadzić męża na 48 godzin do aresztu, załatwić zakaz zbliżania i przymusowe leczenie (nawet w zamkniętym ośrodku), co znajomy przechodził na własnej skórze po czym został ze wszystkiego uniewinniony (w 8 miesiącu).
Z powodu nie płacenia alimentów?
"Ty tylko mnie poprowadź, Tobie powierzam mą drogę..."

Załamana
Posty: 74
Rejestracja: 03 kwie 2020, 12:55
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: Załamana » 05 sie 2020, 14:13

Ruto, masz prawo egzekwowac alimenty a ja bym nawet powiedziała ze obowiązek wobec dziecka.

Caliope
Posty: 488
Rejestracja: 04 sty 2020, 12:09
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: Caliope » 05 sie 2020, 16:09

Ruto w samo sedno, piękne zadbanie o swoje sprawy, też bym tak postąpiła.
Co do alimentów, można już zasądzić przed rozwodem lub separacją w trakcie mediacji u prawnika.
Za niepłacenie alimentów wysyłają nawet listy gończe za delikwentem. Jeden minus, trudno namierzyć kogoś kto się ukrywa i nie pracuje legalnie.

Ruta
Posty: 690
Rejestracja: 19 lis 2019, 12:00
Jestem: w separacji
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: Ruta » 05 sie 2020, 16:27

elena pisze:
05 sie 2020, 11:58
W tym wątku poruszacie temat alimentów, wiec chciałam was spytać czy sąd ustala alimenty dopiero, gdy jest pozew o rozwód czy już po rozwodzie? Czy mogę się ubiegać o alimenty/ wsparcie finansowe, gdy nie wnoszę o rozwód? Chodzi mi o to jak zabezpieczyć sytuację finansową dziecka, gdy od roku nie mieszkamy z mężem, mąż ciagle mówi o rozwodzie a pozwu do sądu nie wniósł?
Mam obawy, że jak zacznę dochodzić swoich praw odnośnie łożenia na wychowywanie syna to mąż w odwecie złoży pozew o rozwód. Bo powiedział, ze zacznie płacić na dziecko, gdy zgodzę się na rozwód.
Nie wiem czy dobrze się wyraziłam: chcę, żeby mąż wspierał mnie finansowo przy wychowywaniu syna, ale nie chcę rozwodu.
O alimenty możesz złożyć wniosek w dowolnej chwili. Wystarczy napisać, że mąż nie łoży na dziecko i od kiedy. Nie trzeba składać równocześnie wniosku o rozwód ani separację. Natomiast we wniosku warto wpisać osobny punkt, w którym wnosisz o zabezpieczenie roszczenia. Wtedy sąd wydaje postanowienie, że alimenty są należne już w trakcie postepowania. Nie trzeba więc czekać do wyroku.
Jeśli jesteś zainteresowana mogę podać ci więcej szczegółów technicznych, typu jaki sąd, jak obliczyć koszty utrzymania dziecka, jak je udokumentować, co powinno znaleźć się w piśmie, jakie załączniki są wymagane. Wniosek o alimenty jest bezpłatny dla ciebie, bezpłatnie otrzymasz także akty stanu cywilnego, które są potrzebne, jeśli we wniosku on ich wydanie wpiszesz, że są potrzebne do sprawy alimentacyjnej. Choć może brzmieć to na początku skomplikowanie, przygotowanie wniosku jest proste i nie zajmuje dużo czasu.

Jest też inny rodzaj powództwa, gdy nie ma orzeczonej separacji ani rozwodu, ani nie ma założonej sprawy. Jest to wniosek o przekazywanie pensji męża do twoich rąk, w praktyce na konto, na potrzeby rodziny. W uzasadnieniu wskazuje się dlaczego, np. gdy mąż się wyprowadził i zaniechal lożenia. Takie rozwiązanie jest korzystne także gdy mąż trwoni pieniądze (np. w związku z uzależnieniem). Jednak, aby takie powództwo było skuteczne, mąż musi mieć formalne zatrudnienie. To dlatego, że w przypadku zatrudnienia na czarno nie bedzie jak wyegzekwować nalożonego obowiązku. Takie postanowienie zobowiązuje pracodawcę męża do przelewania określonej części wynagrodzenia męża żonie. Mało osób wie o takim rozwiązaniu.
Pozrawiam cię, chętnie w miarę swojej wiedzy odpowiem na twoje pytania.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 14 gości