Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

JolantaElżbieta
Posty: 615
Rejestracja: 14 wrz 2017, 8:03
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: JolantaElżbieta » 08 paź 2020, 23:22

Paprotka pisze:
08 paź 2020, 21:33
Jolanto nie odpowiedziałaś na moje pytania a ciekawi mnie Twoja odpowiedz. Czy uważasz ,ze można żyć jak mąż i żona z każdym ? Z każdym nawiążesz bliska relacje ? Z każdym zaprzyjaźnisz ?

My tutaj lubimy używać mocnych słów jak kto jest dojrzały a kto nie, kto jest narcyzem a kto egoista.
Jest to „nasza„ ocena. Porzuconej kobiety, która oczekuje Pewnych działań ze strony męża.
Poszperałam ,czym jest ta dojrzałość i jak przebiega ten proces. To o czym my mówimy to ocena danej społeczności a niekoniecznie stan faktyczny.
Mam wrażenie ,ze czekamy na powrót męża który w naszej ocenie jest niedojrzałym egoista koło którego skakalysmy przez lata. Na tego człowieka czekamy ,czy Na nasze oczekiwania jaki powinien być ?
Z każdym? Nie, tylko z kim się na to umawiamy - "chodząc z sobą" przez jakiś czas i potem decydując się na zawarcie małżeństwa :-) Bo chcemy z sobą być. To jest zupełnie inna sytuacja. Zależy jak się pojmuje instytucję małżeństwa - na tyle na ile jesteśmy świadomi w tej danej chwili, a potem ucząc się siebie, chcąc tego, bo tego się podjęliśmy.
Ja od mojego męża akurat nie oczekiwałam żadnych konkretnych "działań" poza wypełnianiem tego, czego sie podjął, oczywiście nie artykułując tego, to miało wynikać ze wspólnego codziennego życia. Wychowywania dzieci razem, wspomagania siebie wzajemnie, pójścia w życie razem, bo tego się podjęliśmy i żeby nie wiem jakie przeszkody stały nam na drodze, mieliśmy sobie z nimi radzić, bo tego się podjęliśmy. Jak żołnierz nawiewa z wojska, to jest dezerterem, jak mąż czy żona z małżeństwa, to są łobuzami. I tyle. Może to stygmatyzacja, może opis sytuacji i ocena. Ale ja nie pozwolę sobie tego prawa odebrać. :D

Każdy z nas jest też egoistą na swój sposób i oczekiwania na początku są egoistyczne, potem powoli tego egoizmu się pozbywamy. Ja akurat na mojego męża już nie czekam, nie mam też żadnych oczekiwań wobec niego - mam do niego żal, gdzieś tam w sercu, bo się na nim zawiodłam, a zaufałam mu przy ślubie, oddając mu swoje życie. Mój mąż je podeptał, wytarł sobie buty i nie oglądając się za siebie po prostu poszedł. Trudno nie czuć żalu i zawodu - wiesz 36 lat poooooszłoooo. :roll:

Ale spoko, jest jak jest i trzeba odnaleźć się w nowych warunkach, co niniejszym wytrwale czynię :-)

Sarah
Posty: 130
Rejestracja: 01 maja 2020, 13:46
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: Sarah » 09 paź 2020, 8:42

Paprotka pisze:
08 paź 2020, 21:33
Czy uważasz ,ze można żyć jak mąż i żona z każdym ? Z każdym nawiążesz bliska relacje ? Z każdym zaprzyjaźnisz ?
Dziwne pytanie (wiem, że nie do mnie, tylko do Joli). W dzisiejszych czasach i w naszej kulturze nie ma przecież małżeństw aranżowanych, nikt też męża czy żony nie dostaje z przydziału czy z losowania. Każdy go czy ją sam sobie wybiera. Co więcej, nie ma obowiązku zakładania rodziny. Jeśli ktoś się na to decyduje, to przecież robi to świadomie.
Nothing lasts forever
And we both know hearts can change
And it's hard to hold a candle
In the cold November rain...

vertigo
Posty: 116
Rejestracja: 30 mar 2018, 10:16
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: vertigo » 09 paź 2020, 8:42

JolantaElżbieta pisze:
08 paź 2020, 23:22
Paprotka pisze:
08 paź 2020, 21:33
Jolanto nie odpowiedziałaś na moje pytania a ciekawi mnie Twoja odpowiedz. Czy uważasz ,ze można żyć jak mąż i żona z każdym ? Z każdym nawiążesz bliska relacje ? Z każdym zaprzyjaźnisz ?

My tutaj lubimy używać mocnych słów jak kto jest dojrzały a kto nie, kto jest narcyzem a kto egoista.
Jest to „nasza„ ocena. Porzuconej kobiety, która oczekuje Pewnych działań ze strony męża.
Poszperałam ,czym jest ta dojrzałość i jak przebiega ten proces. To o czym my mówimy to ocena danej społeczności a niekoniecznie stan faktyczny.
Mam wrażenie ,ze czekamy na powrót męża który w naszej ocenie jest niedojrzałym egoista koło którego skakalysmy przez lata. Na tego człowieka czekamy ,czy Na nasze oczekiwania jaki powinien być ?
Ja od mojego męża akurat nie oczekiwałam żadnych konkretnych "działań" poza wypełnianiem tego, czego sie podjął, oczywiście nie artykułując tego, to miało wynikać ze wspólnego codziennego życia. Wychowywania dzieci razem, wspomagania siebie wzajemnie, pójścia w życie razem, bo tego się podjęliśmy i żeby nie wiem jakie przeszkody stały nam na drodze, mieliśmy sobie z nimi radzić, bo tego się podjęliśmy. Jak żołnierz nawiewa z wojska, to jest dezerterem, jak mąż czy żona z małżeństwa, to są łobuzami. I tyle. Może to stygmatyzacja, może opis sytuacji i ocena. Ale ja nie pozwolę sobie tego prawa odebrać. :D
Czy dobrze rozumiem, że swoich oczekiwań nie powiedziałaś przyszłemu mężowi, tylko milcząco to założyłaś? Jeśli tak, to na jakiej racjonalnej podstawie oparłaś swoje założenie? Czy wiedziałaś, jaka motywacja nim kierowała, że zdecydował się na małżeństwo z Tobą, skoro wcześniej piszesz:
JolantaElżbieta pisze:
08 paź 2020, 23:22
Zależy jak się pojmuje instytucję małżeństwa
Kto cię kocha, nigdy cię nie opuści, nawet jeśli ma 100 powodów, by się poddać. Zawsze znajdzie jeden powód, aby zostać

JolantaElżbieta
Posty: 615
Rejestracja: 14 wrz 2017, 8:03
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: JolantaElżbieta » 09 paź 2020, 9:28

vertigo pisze:
09 paź 2020, 8:42
JolantaElżbieta pisze:
08 paź 2020, 23:22
Paprotka pisze:
08 paź 2020, 21:33
Jolanto nie odpowiedziałaś na moje pytania a ciekawi mnie Twoja odpowiedz. Czy uważasz ,ze można żyć jak mąż i żona z każdym ? Z każdym nawiążesz bliska relacje ? Z każdym zaprzyjaźnisz ?

My tutaj lubimy używać mocnych słów jak kto jest dojrzały a kto nie, kto jest narcyzem a kto egoista.
Jest to „nasza„ ocena. Porzuconej kobiety, która oczekuje Pewnych działań ze strony męża.
Poszperałam ,czym jest ta dojrzałość i jak przebiega ten proces. To o czym my mówimy to ocena danej społeczności a niekoniecznie stan faktyczny.
Mam wrażenie ,ze czekamy na powrót męża który w naszej ocenie jest niedojrzałym egoista koło którego skakalysmy przez lata. Na tego człowieka czekamy ,czy Na nasze oczekiwania jaki powinien być ?
Ja od mojego męża akurat nie oczekiwałam żadnych konkretnych "działań" poza wypełnianiem tego, czego sie podjął, oczywiście nie artykułując tego, to miało wynikać ze wspólnego codziennego życia. Wychowywania dzieci razem, wspomagania siebie wzajemnie, pójścia w życie razem, bo tego się podjęliśmy i żeby nie wiem jakie przeszkody stały nam na drodze, mieliśmy sobie z nimi radzić, bo tego się podjęliśmy. Jak żołnierz nawiewa z wojska, to jest dezerterem, jak mąż czy żona z małżeństwa, to są łobuzami. I tyle. Może to stygmatyzacja, może opis sytuacji i ocena. Ale ja nie pozwolę sobie tego prawa odebrać. :D
Czy dobrze rozumiem, że swoich oczekiwań nie powiedziałaś przyszłemu mężowi, tylko milcząco to założyłaś? Jeśli tak, to na jakiej racjonalnej podstawie oparłaś swoje założenie? Czy wiedziałaś, jaka motywacja nim kierowała, że zdecydował się na małżeństwo z Tobą, skoro wcześniej piszesz:
JolantaElżbieta pisze:
08 paź 2020, 23:22
Zależy jak się pojmuje instytucję małżeństwa
Ha ha - milcząco założyłaś?? Fajnie dedukujesz :D Nie wyobrażam sobie nawet rozmowy przedmałżeńskiej, gdzie każde przedstawia listę swoich oczekiwań - bardzo mnie to rozbawiło. Nie - wyobraź sobie, że poznalismy się, spotykaliśmy się przez dwa lata, mąż mi się oświadczył po 3 miesiącach znajomości. Pobraliśmy się po ponad dwóch latach, bo chcieliśmy z sobą być. Potem urodziło się jedno dziecko, potem drugie, wychowywaliśmy je. Potem mój mąż wszedł w fazę wieku średniego i oznajmił mi, że chce zmienić swoje życie, że odchodzi i mnie zostawia. Nie odzywał się przez 3 lata - podejmowane przeze mnie próby rozmów kończyły się jego agresją. Widziałam, że coś przeżywa. A potem okazało się, że jest ktoś inny, potem go nakryłam z tym kimś, no i się rozwiedliśmy. Wszyscy uważali nas za dobre małżeństwo - mieliśmy takie same poglądy polityczne, światopoglądowe, tu się dogadywaliśmy. A potem mąz powiedział, że mu wygasło i że mnie nie kocha. Acha, w tak zwanym międzyczasie oznajmił mi, że jest niewierzący i że ślub kościelny nie ma dla"nich" (jak powiedział) żadnego znaczenia - dziwnym zbiegiem okoliczności ta kobieta też jest niewierząca.


A teraz udaje, że mnie nie widzi i tak to wygląda.

Caliope
Posty: 488
Rejestracja: 04 sty 2020, 12:09
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: Caliope » 09 paź 2020, 12:28

Serio powinnam przed ślubem wyłuszczyć moją listę oczekiwań temu odpowiedniemu przyszłemu mężowi? Tylko to za ile lat te oczekiwania, jeśli w fazie 2 lat zakochania dawaliśmy i braliśmy od siebie spontanicznie, każde wiedziało co robić. Żeby to człowiek wiedział że ma czytać poradniki i zapisywać oczekiwania, to by każdy uciekł po tej liście żądań. Miałam taki sposób na natrętów, mówiłam że nie piję, chcę ślubu kościelnego i dzieci i tyle go widzieli, tylko ten jeden mężczyzna się nie wycofał.

Ewuryca
Posty: 250
Rejestracja: 12 maja 2019, 17:29
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: Ewuryca » 09 paź 2020, 14:36

JolantaElżbieta pisze:
09 paź 2020, 9:28
vertigo pisze:
09 paź 2020, 8:42
JolantaElżbieta pisze:
08 paź 2020, 23:22

Ja od mojego męża akurat nie oczekiwałam żadnych konkretnych "działań" poza wypełnianiem tego, czego sie podjął, oczywiście nie artykułując tego, to miało wynikać ze wspólnego codziennego życia. Wychowywania dzieci razem, wspomagania siebie wzajemnie, pójścia w życie razem, bo tego się podjęliśmy i żeby nie wiem jakie przeszkody stały nam na drodze, mieliśmy sobie z nimi radzić, bo tego się podjęliśmy. Jak żołnierz nawiewa z wojska, to jest dezerterem, jak mąż czy żona z małżeństwa, to są łobuzami. I tyle. Może to stygmatyzacja, może opis sytuacji i ocena. Ale ja nie pozwolę sobie tego prawa odebrać. :D
Czy dobrze rozumiem, że swoich oczekiwań nie powiedziałaś przyszłemu mężowi, tylko milcząco to założyłaś? Jeśli tak, to na jakiej racjonalnej podstawie oparłaś swoje założenie? Czy wiedziałaś, jaka motywacja nim kierowała, że zdecydował się na małżeństwo z Tobą, skoro wcześniej piszesz:
JolantaElżbieta pisze:
08 paź 2020, 23:22
Zależy jak się pojmuje instytucję małżeństwa
Ha ha - milcząco założyłaś?? Fajnie dedukujesz :D Nie wyobrażam sobie nawet rozmowy przedmałżeńskiej, gdzie każde przedstawia listę swoich oczekiwań - bardzo mnie to rozbawiło. Nie - wyobraź sobie, że poznalismy się, spotykaliśmy się przez dwa lata, mąż mi się oświadczył po 3 miesiącach znajomości. Pobraliśmy się po ponad dwóch latach, bo chcieliśmy z sobą być. Potem urodziło się jedno dziecko, potem drugie, wychowywaliśmy je. Potem mój mąż wszedł w fazę wieku średniego i oznajmił mi, że chce zmienić swoje życie, że odchodzi i mnie zostawia. Nie odzywał się przez 3 lata - podejmowane przeze mnie próby rozmów kończyły się jego agresją. Widziałam, że coś przeżywa. A potem okazało się, że jest ktoś inny, potem go nakryłam z tym kimś, no i się rozwiedliśmy. Wszyscy uważali nas za dobre małżeństwo - mieliśmy takie same poglądy polityczne, światopoglądowe, tu się dogadywaliśmy. A potem mąz powiedział, że mu wygasło i że mnie nie kocha. Acha, w tak zwanym międzyczasie oznajmił mi, że jest niewierzący i że ślub kościelny nie ma dla"nich" (jak powiedział) żadnego znaczenia - dziwnym zbiegiem okoliczności ta kobieta też jest niewierząca.


A teraz udaje, że mnie nie widzi i tak to wygląda.
JolantoElżbieto to twoja wypowiedz z forum na temat twojego meża i waszego małżeństwa, ja tu widze więcej niz dobre malzentwo i kryzys wieku sredniego.. "Mój mąż nie był agresorem jak go poznałam. Był wprawdzie trochę szorstki, ale ja akurat lubię tzw. "macho". Mój mąż nie był agresywny w stosunku do dzieci, dopóki były małe i nie miały swojego zdania. Problemy zaczęły się, gdy nie mógł sobie z nimi poradzić, gdy zaczęły mówić nie. Miałam zastrzeżenia, bo był bardzo surowy dla syna, a bardzo pobłażliwy dla córki. Rozmawiałm z nim o tym, ale nie widział problemu. Ja chciałam od mojego męża odejść po urodzeniu drugiego dziecka - obraził się na mnie, że zaszłam w ciążę, rzekomo bez jego zgody, co nie było prawdą i parę miesięcy nie odzywał, nie pomagał (chcialaś dziecka, to masz). Byłam zdecydowana go zostawić, bo nie widziałam dla nas szans - powoli przestawałam go kochac. Ale daliśmy sobie szansę. Ja to potraktowalam poważnie, a mój mąż po prostu cale lata przygotowywał się do rozwodu. Wierzyłam mu, bo potrafił być dla mnie super. A potem mnie prześladował. Nauczyłam się żyć na tej huśtawce, przyzywyczaiłam do tego i nauczyłam się rozpoznawać po mrugnięciu okiem i oddychaniu, że już mam być grzeczna. I tak to się kręciło, raz lepiej raz gorzej. Wydawalo mi się, że to normalne, ze tatuś się zdenerwuje, nie znałam prawidłowych męskich zachowań. A potem pomyślałam sobie, że damy radę. Modliłam sie o miłość do męża, sama siebie obwiniałam, że go już nie kocham.
I zaczęło nam się układać. W momencie kiedy myślałam, no nareszcie jest tak jak powinno być - mieliśmy fajne dwa lata, wróciliśmy z wczasów we dwoje, a mój mąż oznajmił mi za dwa miesiące, że chce zmienić swoje życie, że odchodzi i zostawia mi wszystko i że mam go nie szukać. Ale nie odszedł, tylko zamilkł na 4 lata. A potem wegetowałam i było mi wszystko jedn co się ze mną stanie. Musiałam się ocknąć, gdy moja córka była w depresji przez osiem miesięcy. Żyłam dla niej, żeby ją uratować. Syn wczesnie wyprowadził się z domu, a my mieszkaliśmy we trojkę.
Ja bardzo się natrudziłam, żeby nie stracić córki - bo po tym jak mąż psuł jej charakter miałam z nią problemy, byłam dla niej niczym, gardziła mną i zaczęła traktowac tak jak on. To się wzięło z dzieciństwa = pamiętam jak kazałam jej odrabiac lekcje, oczywiście podniosła krzyk, ze nie teraz - on wpadł do pokoiku i zaczął na mnie wrzeszczeć, a ona triumfująco objęła go za szyje i razem wyszli do drugiego pokoju. Nie wiedziałam, że ta jego miłość do jednego dziecka, a niemiłość do drugiego to chore. Nie chciałam, żeby dzieci wychowywały się w robitej rodzinie, bo ja sama z takiej pochodziłam. Włożyłam bardzo dużo pracy w nasze relacje i dzisiaj nie mogłoby być lepiej. Kosztowało mnie to dużó stresu, zdrowia i zaparcia się samej siebie. Z synem miałam dobre relacje i mam - natomiast mój maż nie ma z nim kontaktu od 14 lat. Syn go upokorzył i mój mąż nie mógł mu tego darowac. Miał chyba z 16 lat, usłyszał jak mąz mnie wyzywa w nerwach - wszedł i powiedział: nie będziesz więcej tak do mamy mówił - mąż zaczął go wyzywać i chciał uderzyć, nie pozwoliłam. Wypchnął go z pokoju z wyzwiskami'

Bławatek
Posty: 263
Rejestracja: 09 maja 2020, 13:08
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: Bławatek » 09 paź 2020, 15:07

Caliope pisze:
09 paź 2020, 12:28
Serio powinnam przed ślubem wyłuszczyć moją listę oczekiwań temu odpowiedniemu przyszłemu mężowi? Tylko to za ile lat te oczekiwania, jeśli w fazie 2 lat zakochania dawaliśmy i braliśmy od siebie spontanicznie, każde wiedziało co robić. Żeby to człowiek wiedział że ma czytać poradniki i zapisywać oczekiwania, to by każdy uciekł po tej liście żądań. Miałam taki sposób na natrętów, mówiłam że nie piję, chcę ślubu kościelnego i dzieci i tyle go widzieli, tylko ten jeden mężczyzna się nie wycofał.
Zgadzam się w 100% z Caliope. Przed ślubem o wielu aspektach i sprawach się rozmawia, niestety część wynika na bieżąco, mało kto planuje np. niespodziewane bezrobocie współmałżonka i się przed takim czasem zastanawia jak to wtedy będzie. Choć my o tym też mówiliśmy między sobą ale na zasadzie luźnej rozmowy.

W dzisiejszych czasach trzeba by podpisywać kontrakt np. 100 stronicowy np. na to się zgadzam, na to tylko wtedy gdy druga strona zrobi tamto, tego nigdy, tego nie wiem, tu się zobaczy itd. Ale chyba nie na tym polega małżeństwo i związek.

JolantaElżbieta
Posty: 615
Rejestracja: 14 wrz 2017, 8:03
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: JolantaElżbieta » 09 paź 2020, 16:09

Ewuryca - mój mąż miał bardzo trudny charakter, ale ja sobie dawałam z tym radę, bo się go nauczyłam. Miał też bardzo trudne relacje ze swoją mamą. To wszystko przekładało się na nasze małżeństwo - nie robiłam z tego wielkiego halo - dawałam radę, jak z wieloma innymi rzeczami. Ale jego problemy się pogłębiały i to już mnie przerosło, bo nie mogłam do niego dotrzeć - odgrodził się murem, a ja stałam i na to patrzyłam bezradnie. Najbardziej mnie boli, że bardzo wiele osób doradzało mu rozwód, z jego mamą na czele, a jego bratowa dawała głupie rady, z których skwapliwie skorzystał, a ta kobieta w jego życiu jest tego konsekwencją :-(

Paprotka
Posty: 130
Rejestracja: 02 lip 2020, 12:15
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: Paprotka » 10 paź 2020, 15:14

Jolanto ja rozumiem ,że masz poczucie krzywdy i zmarnowanego życia. To oczywiste. Ja też już mam swoje lata i myślałam ,że "najgorsze" mam za sobą. Planowałam zwolnić z pracą ,bo już coraz bliżej emerytury. Myślałam ,że razem z mężem będziemy bawić wnuki i jeździć na spacery nad morze i po krupówkach ;) W zasadzie planowałam spokojną starość w pięknym domu.
Myślę a nawet wiem ,że mój mąż też ma poczucie zmarnowanego życia i niestety nie dlatego ,że odszedł.
A co do wojska to żołnierz zawodowy może zrezygnować ze służby w każdej chwili bez podania przyczyny. Nie może tylko zniknąć bez słowa ;)
Saro tak nie ma przymusu ale nie zawsze śluby zawierane są z wielkiej miłości. Bywa ,że decyduje wiele rzeczy. Podjęcie tej decyzji nawet dobrowolnie nie oznacza ,że mamy z kimś bliską relację lub zdajemy sobie w pełni sprawę co robimy.

Mnie kiedyś taka lista wydawała by się śmieszna i może faktycznie niepotrzebna. Ile ile z nas zastanawiało się przed ślubem jaki wzorzec małżenstwa widzi nasz przyszły mąż. Te pytania ,które będą zadawane młodym nie muszą zmienić ich decyzji ale w sądzie biskupim będzie np. Czy mąż lubi nadużywać alkoholu ? czy często się upija ? Czy brał kiedykolwiek narkotyki. Czy mimo to i dlaczego chce pani brać z nim ślub. Jeśli tak ? to nie można później mowić ,że nic się nie wiedziało lub nie zdawało sprawy.
Pytanie ile dzieci małżenstwo chce posiadać. Może się okazać ,że mężczyzna lub kobieta chcą jedno a druga strona więcej. Twierdzenie ,że jak się urodzi to pokocha może być błędne itd.

JolantaElżbieta
Posty: 615
Rejestracja: 14 wrz 2017, 8:03
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: JolantaElżbieta » 10 paź 2020, 18:01

Paprotko, nie można zakładać i przewidzieć wszystkiego, kiedy dwoje ludzi decyduje się zawrzeć związek małżeński. W ciągu jego trwania może się wydarzyć wiele nieprzewidzianych rzeczy, a człowiek sie zmienia i ewoluuje, w poglądach też. Co z sytuacją, gdy jedno ulegnie wypadkowi, zachoruje i nie będzie takie jak w dniu ślubu? Odejście??? A co z przysięgą i zobowiązaniem??? I tak jest ze wszystkim - całościowo - zdarzy się zauroczenie, zakochanie, zdrada, zniechęcenie, nawet brak miłości - po to ślubowaliśmy, żeby to wszystko przetrwać.

Widzisz miałaś plany - ale po co - skoro sie nie kochaliście a zauroczenie szybko przeszło? Na jakiej podstawie je robiłaś???

Ja nie docenialam wpływu obcych osób - wydawało mi się, że skoro ja sama mam określone poglądy, to nie dam się wyprowadzić na manowce - ale dzisiaj widzę jak ważne jest jakimi ludźmi się otaczamy i co nam mówią:-(

Paprotka
Posty: 130
Rejestracja: 02 lip 2020, 12:15
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: Paprotka » 10 paź 2020, 23:08

JolantaElżbieta pisze:
10 paź 2020, 18:01
Paprotko, nie można zakładać i przewidzieć wszystkiego, kiedy dwoje ludzi decyduje się zawrzeć związek małżeński. W ciągu jego trwania może się wydarzyć wiele nieprzewidzianych rzeczy, a człowiek sie zmienia i ewoluuje, w poglądach też. Co z sytuacją, gdy jedno ulegnie wypadkowi, zachoruje i nie będzie takie jak w dniu ślubu? Odejście??? A co z przysięgą i zobowiązaniem??? I tak jest ze wszystkim - całościowo - zdarzy się zauroczenie, zakochanie, zdrada, zniechęcenie, nawet brak miłości - po to ślubowaliśmy, żeby to wszystko przetrwać.

Widzisz miałaś plany - ale po co - skoro sie nie kochaliście a zauroczenie szybko przeszło? Na jakiej podstawie je robiłaś???

Ja nie docenialam wpływu obcych osób - wydawało mi się, że skoro ja sama mam określone poglądy, to nie dam się wyprowadzić na manowce - ale dzisiaj widzę jak ważne jest jakimi ludźmi się otaczamy i co nam mówią:-(
Nie rozumiem zadanego pytania. Jak po co ? Każda z nas miała jakieś plany. Ty tez inaczej nie byłoby w nas żalu.
Poza tym dyskusja o porzuceniu w chorobie nie dotyczy się nas wiec tego nie poruszam.

sasanka
Posty: 173
Rejestracja: 09 sie 2017, 23:08
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: sasanka » 11 paź 2020, 0:06

Właśnie Jolanta napisała ważną rzecz .
Przysięga małżeńska składana w kościele przed Bogiem jest to aby człowiek miał poczucie bezpieczeństwa idąc razem przez życie w zdrowiu i chorobie. A życie doświadcza nas różnie , ale po to ślubowaliśmy by to wszystko przetrwać . Właśnie.
Inaczej to nie ma sensu .

JolantaElżbieta
Posty: 615
Rejestracja: 14 wrz 2017, 8:03
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: JolantaElżbieta » 11 paź 2020, 11:40

sasanka pisze:
11 paź 2020, 0:06
Właśnie Jolanta napisała ważną rzecz .
Przysięga małżeńska składana w kościele przed Bogiem jest to aby człowiek miał poczucie bezpieczeństwa idąc razem przez życie w zdrowiu i chorobie. A życie doświadcza nas różnie , ale po to ślubowaliśmy by to wszystko przetrwać . Właśnie.
Inaczej to nie ma sensu .
Mieliśmy w życiu różne trudne chwile - bywało, że mój mąż traktował nas okropnie, bo miał problemy z agresją i dbał tylko o własne interesy - nie będę już o tym pisać - rozpatrywałam nawet opuszczenie go - ale te słowa wypowiedziane przed ołtarzem zawsze kierowały mnie na właściwe tory - przetrwałam wszystko - a potem kiedy naprawdę mogliśmy sobie fajnie żyć, mój mąż odzedł, będąc pod wpływem różnych osób i tego co sobie wymyślił, a co mi wykrzyczał przed rozwodem, milcząc wiele lat, gdy prawie błagałam go o jakąkolwiek komunikację.

Dlatego mam do niego żal, że nie chciał nawet próbować, oznajmiając mi, że jest w innej relacji i tam chce spróbować - nie wie czy mu wyjdzie, ale chce i żebym mu nie cudowała w sądzie:-( No to nie cudowałam :-)

Paprotka
Posty: 130
Rejestracja: 02 lip 2020, 12:15
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: Paprotka » 11 paź 2020, 12:33

sasanka pisze:
11 paź 2020, 0:06
Właśnie Jolanta napisała ważną rzecz .
Przysięga małżeńska składana w kościele przed Bogiem jest to aby człowiek miał poczucie bezpieczeństwa idąc razem przez życie w zdrowiu i chorobie. A życie doświadcza nas różnie , ale po to ślubowaliśmy by to wszystko przetrwać . Właśnie.
Inaczej to nie ma sensu .
Sasanko to prawda tylko co jeśli idziemy razem tylko formalnie ? Z poczucia obowiązku ? Moim zdaniem nie ma większej samotności niż ta w zwiazku

Pavel
Posty: 3015
Rejestracja: 03 sty 2017, 21:13
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Mężczyzna

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: Pavel » 11 paź 2020, 14:02

Paprotka pisze:
11 paź 2020, 12:33
sasanka pisze:
11 paź 2020, 0:06
Właśnie Jolanta napisała ważną rzecz .
Przysięga małżeńska składana w kościele przed Bogiem jest to aby człowiek miał poczucie bezpieczeństwa idąc razem przez życie w zdrowiu i chorobie. A życie doświadcza nas różnie , ale po to ślubowaliśmy by to wszystko przetrwać . Właśnie.
Inaczej to nie ma sensu .
Sasanko to prawda tylko co jeśli idziemy razem tylko formalnie ? Z poczucia obowiązku ? Moim zdaniem nie ma większej samotności niż ta w zwiazku
Ja inaczej rozumiem poczucie obowiązku i związaną z tym odpowiedzialność. Czyli: chociaż próbuję zrobić ze swojej strony wszystko, by zbudować relację, by uczucia jeśli ich nie ma odżyły.
Nastawienie na zasadzie bycia razem w poczuciu beznadziei, braku Chęci do pracy Nad relacją lub chęci pozorne („chcę ale nie dam rady„), niejako „za karę” jest z góry skazane na porażkę, niezależnie od tego czy małżeństwo będzie się razem dalej męczyć czy się rozejdą.
"Bóg nie działa poza wolą człowieka i poza jego wysiłkiem.(...) Założenie, że jeśli się pomodlimy, to będzie dobrze, jest już wiarą w magię." ks. dr. Grzegorz Strzelczyk

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Google [Bot] i 16 gości