Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Bławatek
Posty: 260
Rejestracja: 09 maja 2020, 13:08
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: Bławatek » 29 paź 2020, 10:21

Ruta pisze:
28 paź 2020, 18:53

Bławatku,
Rozumiem tęsknotę za takim dobrym katolickim małżeństwem, też czułam się zachwycona i myślałam sobie - też tak chcę. Myślę też o dwóch wspaniałych rodzinach, które znam, obie bardzo wierzące, z dużą gromadą dzieci. Wspaniali, ciepli, żyjący wiarą ...

.....

Myślę, że nie warto trzymać się jakiejś określonej wizji, szczególnie wizji tego, jaki ma być mąż. Wiele kobiet żali się - i słusznie, gdy mąż ma upragnioną wizję dobrej katolickiej żony i czuje się wtłaczana w jakieś określone ramki. Mężczyźni się nie żalą, ale chyba niestety czasem też jakieś tam ramki dla nich mamy.

Słucham sobie różnych rekolekcji - i różni księża często poruszają na różne sposoby jeden temat - że jeśli czujemy potrzebę miłości, kompletnej szczerej relacji, takiej, gdzie będziemy bezpieczne, zadowolone, zawsze szczęśliwe i kochane - to z takimi potrzebami trzeba zwracać się do Boga. Mąż czy żona to ludzie, niedoskonali, grzeszni, egoistyczni. Jak napisał nałóg - małżeństwo to raczej stan większego lub mniejszego kryzysu. Radząc sobie z tymi mniejszymi lub większymi kryzysami rozwijamy się. A siłę, radość życia, poczucie bycia zawsze kochaną, poczucie bezpieczeństwa - to zapewnia Bóg, nie mąż.

Piszę, bo pomyślałam sobie, że może warto przed terapią odpuścić sobie oczekiwania - posłuchać męża, otworzyć się na to, co on ma do zaproponowania, zaoferowania i pomyśleć nie o tym, jaka wizja małżeństwa rodziny mi się podoba i mnie urzeka, tylko o tym, jakie mam potrzeby i na które z nich może odpowiedzieć mój mąż. Oraz na jakie jego potrzeby mogę odpowiedzieć ja.

...

A co do tych mężowskich tekstów asekuracyjnych - no właśnie to rodzaj asekuracji, by się ochronić, nie dać poranić, albo cos tam sobie zabezpieczyć, furtkę zostawić. Trzymajcie się ustaleń, reszta to gadanina. No i nie musisz od razu przegadywac wszystkiego - szczególnie tekstów w funkcji zaczepki czy asekuracji.

Na terapi na swojej grupie nauczyłam się dwóch przydatnych odpowiedzi okolicznościowych - "przyjmuję co powiedziałeś (że tak uważasz, że tak to widzisz)" oraz "ja tak nie uważam" (szczególnie, gdy ktoś wypowiada opinię, która w twoim odczuciu jest krzywdząca lub stanowi zaczepkę, by podkręcić atmosferę).

Ruto, jak poznałam męża to był zaangażowany, wymyślający różne rzeczy, chętny do pomocy i wspólnego spędzania czasu. A do tego (wydawało się) wierzący. Natomiast po ślubie zmiana o 180 stopni. Nawet przestał się modlić. I swoim zachowaniem i postawą pociągnął mnie w dół - m.in. przez to ja też się oddaliłam od Boga. Teraz jak się podniosłam to nie chcę ani spadać gwałtownie ani powoli schodzić w ten dół marazmu. Tym bardziej że jego rodzina pierwotna zawsze aspirowała do modelu "kim my to nie jesteśmy, my bez nałogów, u nas takich rzeczy nie było i nie ma (np. rozwodów) itd" a tu synuś taki numer zrobił. I nic do męża nie dociera. Więc jeśli on nie postawi Boga na pierwszym miejscu to nigdy mnie nie zrozumie.

Wiem że zamiast oczekiwań ważniejsze są potrzeby moje i męża, ale na tą chwilę to widzę że dla męża ważne jest abym ja realizowała jego potrzeby a on się zastanowi czy warto realizować moje i w jakim zakresie. A niestety to na dłuższą metę nic dobrego nie przyniesie. Stąd moje oczekiwanie że mąż dostrzeże mnie "kobietę" a nie "robota".

Wiem że chciałabym żeby on był trochę inny niż był -jako mąż i ojciec- bo przed ślubem inną wizję siebie i naszego małżeństwa roztaczał. Ja mam być idealną żoną, człowiekiem, ale on nie musi być idealnym mężem i człowiekiem. Taki rozdźwięk - wymagać wszystkiego od innych od siebie nic. Tak jak teraz - nie zarwe nocy i nie wysprzątam mieszkania tak jak on sobie życzy bo po pierwsze nie mam takiej natury (mam koleżankę która potrafi codziennie od 23 do 1-2 w nocy sprzątać całe mieszkanie bo ma wszędzie kafelki a drażni ją jak są lekko skurzone lub zachlapane w łazience - ja nie mam takiego ciśnienia tzn przecieram tylko zachlapany fragment a nie czyszcze codziennie łazienki od podłogi do sufitu), po drugie jeśli mam okrojony czas a trzeba z dzieckiem się uczyć lub syn prosi o wspólny spacer lub zabawę to wybieram syna a nie sprzątanie czy prasowanie. Ostatnio byłam w mieszkaniu męża i widziałam że mu się nawet worków i pudeł które mu dałam pod koniec lipca (bałam się, że podczas remontu coś z jego rzeczy się zniszczy) nie chciało włożyć do dużych szaf a mi wygarnia pare pudełek które czekają na moją dłuższą chwilę wolną aby posegregować w odpowiednie szuflady lub półki. Poza tym mówię mężowi że ma żonę a nie etatową sprzątaczkę...

Może i on swoim gadaniem "zobaczę czy zawieszę pozew" zostawia sobie furtkę natomiast na mnie te słowa działają demotywujaco - ostatnio trudno mi mu zaufać i wierzyć, więc musiałby się postarać aby umiała mu zaufać - że mnie nie skrzywdzić znów słowami lub odejściem "bo się jednak rozmyślił".

Ruto muszę w pamięci wyryć słowa "przyjmuję co powiedziałeś", "ja tak nie uważam" itp. a wykreślić"bo ty zawsze" "bo ty nigdy" 🙂

Bławatek
Posty: 260
Rejestracja: 09 maja 2020, 13:08
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: Bławatek » 29 paź 2020, 10:41

marylka pisze:
29 paź 2020, 8:16
Chcialam cos dodac na temat "podsuwanych lektur"
Wiesz jak odczytuj maż takie sytuacje?
"Jestes głupi - doucz sie"
Jakbys Ty sie czula jakby Tobie co rusz maż podsuwal książki do przeczytania?

...

Można zasugerować, opowiedziec że ciekawy artykul przeczytalaś czy mógłby poczytać niejakiego Pulikowskiego i sie wypowiedziec czy sie z nim zgadza
W ten sposob

Natomiast może być że on caly czas slyszy od Ciebie żeby sie douczył.
Oczywiscie nie wprost ale miedzy wierszami

Mój mąż ma dzisiaj caly regał książek i to przerożna tematyka
Czyta wiecej niż ja :lol:
Ale to on sam chcial
Dlatego zwrócilam ns to uwage u Ciebie Blawatko

Dziękuję Marylko za przypomnienie🙂

Ja podrzucam mężowi te książki m.in. dlatego, że on odszedł bardzo daleko od wizji nas i rodziny jaką kiedyś mieliśmy. Dodatkowo w głowie ma zakodowane "mąż to pan i władca", "żona na być pokorna i posłuszna względem męża" - ale już nie poszuka jak to ma się wypełniać tylko bazuje na jednym zadaniu wyciętym z Ewangelii.

A dodatkowo naoglądal się filmów dla dorosłych i mu się wydaje że jak ja nie wydaję takich dźwięków jak panie tam ukazane to znaczy że jest mi z nim niedobrze, a jak nie miałam za każdym razem orgazmu to już w ogóle ze mną jest coś nie tak, jestem oziębła, mam problem i mam iść do seksuologa. Czytałam kiedyś (na początku małżeństwa) na ten temat i wiem, że u kobiet to nie zawsze jest tak jak u mężczyzn (muszą mieć orgazm), ale do niego nic nie dociera, a wystarczyłoby aby wtedy chociaż fragmenty tamtej publikacji poczytał. Ale po co. Dlatego proponowałam mu książki aby zobaczył że kobieta i mężczyzna mają dużo cech różnicujących osobowość i płciowość. Wczoraj znów o tym mówił - warunek: mam iść do seksuologa, na co mu odpowiedziałam, że poszukamy terapii małżeńskiej gdzie terapeuta też w tej tematyce będzie miał wiedzę. Na kilka terapii ani nie mam czasu ani pieniędzy ☹️

Pozdrawiam 🙂

Bławatek
Posty: 260
Rejestracja: 09 maja 2020, 13:08
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: Bławatek » 29 paź 2020, 10:54

Caliope pisze:
28 paź 2020, 16:54
Bławatku, przykre to co piszesz, że jesteś obserwowana i oceniana, też tak miałam i starając się bardzo robiłam sobie krzywdę. Nie bój się stawiać granic, ja przede wszystkim myślę żeby mi było dobrze i chcę być sobą z mężem lub bez niego. Nie idę dalej jak moje granice są przekraczane lub jestem pod ścianą, ucinam to co mi się nie podoba i się nie boję, bo nie muszę spełniać wymogów.
Caliope, ja również zawsze podporządkowywalam swój czas, siebie mężowi, ale i tak tego nie doceniał. On stawia kilka warunków zanim wróci, więc ja też przedstawiłam mu na czym mi zależy i co oczekuję - głównie dlatego żeby potem nie usłyszeć że miało być łatwo a ja mam swoje zdanie, swoje potrzeby, wizję. Tak mam. I granice -ktorych ciągle się uczę.

Np. zawsze prosiłam męża że jak będzie wyjeżdżał spod pracy, od rodziców, z garażu, ze sklepu aby mi wysłał SMS lub zadzwonił i ja wtedy bym wiedziała mniej więcej o której przyjedzie i wtedy bym przygotowywała już obiad, kolację, kończyła sprzątanie albo nie zaczynała prasowania, ale przez 9 lat mi się nie udało. Może chciał mnie kontrolować tzn. znienacka zobaczyć co robię jak go nie ma. A dla mnie taki SMS pomagał by mi w organizacji mojej pracy czy czasu. Więc jeśli mąż nie będzie chciał mnie informować to dalej będzie tak jak było - wróci znienacka to nie będzie miał odgrzanego obiadu, ciepłej herbaty itd. tylko tym razem nie będę rzucać rozpoczętej mojej pracy, będzie musiał poczekać lub zrobić sobie sam. I to nie jest moja złośliwość względem niego.

marylka
Posty: 1193
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:01
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: marylka » 29 paź 2020, 12:02

Bławatko - orgazm u kobiety zaczyna sie w GŁOWIE
Jeśli mąż da Ci takie warunki że bedziesz sie czula bezpieczna i szczesliwa to i orgazm przyjdzie
I żaden seksuolog tego nie zalatwi
A jak ogląda pornografie - to nie filmy dla doroslych jak piszesz tylko dla chorych - to kto sie powinien leczyc?
I jak Tobie to ma pomagac w osiągnięciu orgazmów??
A to nie koniec. To dopiero poczatek.
Potem on nie bedzie mogl miec orgazmow bez dodatkowych pidniet
Znam pary ktore musialy ogladac porno żeby on mogl sie zaspokoic
Masz tego świadomosć w jakim kierunku to idzie?

Ale ok
Masz takiego meża ktory daje Ci takie a nie inne warunki do powrotu
Co z tym zrobisz?
On wybiera ktore warunki mu pasuja

A Ty?
Mysle że w tej materii możesz sie śmiało uczyc od meża.
On otwarcie mowi czego chce a czego nie
Co myslisz?
Pozdrawiam

Caliope
Posty: 483
Rejestracja: 04 sty 2020, 12:09
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: Caliope » 29 paź 2020, 13:51

A mąż koniecznie musi mieć ten obiad i herbatę? czy ty uważasz, że musisz? Nie rządaj SMS, bo to kontrola, a dla Ciebie destrukcja, bo po nim będziesz latać po domu w strachu, że nie zrobiłaś obiadu, bo coś ci wypadło. Daj mu być dorosłym, niech sam sobie zrobi herbatę i podgrzeje obiad lub zamówi pizze. Pomyśl czy ty chcesz takiego życia, bo o sobie dalej nie będziesz myśleć, a to jest najsmutniejsze.

Bławatek
Posty: 260
Rejestracja: 09 maja 2020, 13:08
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: Bławatek » 29 paź 2020, 16:39

Caliope pisze:
29 paź 2020, 13:51
A mąż koniecznie musi mieć ten obiad i herbatę? czy ty uważasz, że musisz? Nie rządaj SMS, bo to kontrola, a dla Ciebie destrukcja, bo po nim będziesz latać po domu w strachu, że nie zrobiłaś obiadu, bo coś ci wypadło. Daj mu być dorosłym, niech sam sobie zrobi herbatę i podgrzeje obiad lub zamówi pizze. Pomyśl czy ty chcesz takiego życia, bo o sobie dalej nie będziesz myśleć, a to jest najsmutniejsze.
Te obiady są dla niego kluczowe bo o to miał i ma największe pretensje. Nawet u mediatora poruszył kwestię że ja nie gotowałam obiadów - gotowała (dobrowolnie) ciocia opiekująca się naszym synem a ja tylko w weekendy. Aż mediator zapytał czy tak źle ciocia gotuje, że ma o to pretensje. On nie rozumie jednego - zanim wrócę z pracy jest 16, zanim cokolwiek się podgrzeje lub ugotuje to mija pół godziny, godzina. A tak mamy coś ciepłego od razu. Jakbym nie musiała pracować to nie ma sprawy jestem kucharką na pełny etat🙂 i sprzątaczka też🙂. Nie chcę takiego życia jak było więc mąż rozmyśla czy zawiesić pozew bo może stracić? Szkoda że nie pomyśli że traci rodzinę, żonę, syna. Jego osoba najważniejsza 🙁. Ale ja się nie przejmuję. Dam sobie radę sama i zapewne szczęśliwa będę.

Z drugiej strony jak wiem o której będzie to można wiele rzeczy zaplanować np. czy jemy sami obiad/kolację czy czekamy z jedzeniem na męża i jemy wtedy wspólnie - czego zawsze mąż chciał, a niestety rozmijalismy się. Tak to jest jak się wzięło za męża "starego" kawalera mieszkającego cały czas z rodzicami, którzy dbali o wikt i opierunek🥴

Sarah
Posty: 130
Rejestracja: 01 maja 2020, 13:46
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: Sarah » 29 paź 2020, 18:16

Bławatku, z tego co piszesz wyłania się obraz Twojego męża jako egoisty, dla którego tylko jego potrzeby są istotne. Oby nie było tak, że wrócisz do niego (czy on do Ciebie), pomęczysz się kolejne kilka lat, a i tak małżeństwo się rozleci. Albo, co gorsza, do końca życia będziesz się poświęcać dla niego i zrezygnujesz z siebie.
Nothing lasts forever
And we both know hearts can change
And it's hard to hold a candle
In the cold November rain...

Caliope
Posty: 483
Rejestracja: 04 sty 2020, 12:09
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: Caliope » 29 paź 2020, 18:27

Przykre, nie uwierzyłabym mojemu mężowi ,że tylko chodzi o brak obiadów gotowanych przeze mnie, to byłoby dziwne, i dlatego mnie już nie kocha. Gdyby to było takie proste, kryzys skończyłby się u mnie na schudnięciu 3 kg, pokonaniu problemów hormonalnych, a tak nie jest. Widać że niektórzy mężowie przy obcych mówią cokolwiek, znając mojego by powiedział, że nie sprzątałam, takie typowe.

Bławatek
Posty: 260
Rejestracja: 09 maja 2020, 13:08
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: Bławatek » 29 paź 2020, 20:30

Sarah pisze:
29 paź 2020, 18:16
Bławatku, z tego co piszesz wyłania się obraz Twojego męża jako egoisty, dla którego tylko jego potrzeby są istotne. Oby nie było tak, że wrócisz do niego (czy on do Ciebie), pomęczysz się kolejne kilka lat, a i tak małżeństwo się rozleci. Albo, co gorsza, do końca życia będziesz się poświęcać dla niego i zrezygnujesz z siebie.
Ja to wiem. Do tego mąż ma złe wzorce z domu - twardy ojciec wszystko wiedzący lepiej. Dlatego trzymam męża teraz na dystans i czekam co postanowi i czy to będzie szczere. Na razie uzgadniamy warunki, mówimy o swoich oczekiwaniach, a i tak mąż ciągle kalkuluje czy mu się opłaca🥴. Ja przez te miesiące nie próżnowalam - zastanawiałam się nad sobą, czytałam, słuchałam konferencji. Znam swoją wartość i nie dam się ponownie stłamsić. Jeśli on nie chce tego docenić to trudno. Ja nie będę potulną żoną więc albo mnie zaakceptuję taka jaka jestem albo nie będziemy razem. Dlatego zależy mi na tej terapii wspólnej. Bo na razie mąż chodzi indywidualnie do takiej"fajniej" pani która mu gada że ma prawo do zmian, do swojego szczęścia i jeśli żona mu nie daje tego szczęścia to na znaleźć nową. A on to wszystko przyjmuje i wdraża w życie. Bez analizy i zastanowienia.

Ruta
Posty: 676
Rejestracja: 19 lis 2019, 12:00
Jestem: w separacji
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: Ruta » 30 paź 2020, 0:56

Bławatek pisze:
29 paź 2020, 10:21
Ruto, jak poznałam męża to był zaangażowany, wymyślający różne rzeczy, chętny do pomocy i wspólnego spędzania czasu. A do tego (wydawało się) wierzący. Natomiast po ślubie zmiana o 180 stopni. Nawet przestał się modlić. I swoim zachowaniem i postawą pociągnął mnie w dół - m.in. przez to ja też się oddaliłam od Boga. Teraz jak się podniosłam to nie chcę ani spadać gwałtownie ani powoli schodzić w ten dół marazmu. Tym bardziej że jego rodzina pierwotna zawsze aspirowała do modelu "kim my to nie jesteśmy, my bez nałogów, u nas takich rzeczy nie było i nie ma (np. rozwodów) itd" a tu synuś taki numer zrobił. I nic do męża nie dociera. Więc jeśli on nie postawi Boga na pierwszym miejscu to nigdy mnie nie zrozumie.

Wiem że zamiast oczekiwań ważniejsze są potrzeby moje i męża, ale na tą chwilę to widzę że dla męża ważne jest abym ja realizowała jego potrzeby a on się zastanowi czy warto realizować moje i w jakim zakresie. A niestety to na dłuższą metę nic dobrego nie przyniesie. Stąd moje oczekiwanie że mąż dostrzeże mnie "kobietę" a nie "robota".

Wiem że chciałabym żeby on był trochę inny niż był -jako mąż i ojciec- bo przed ślubem inną wizję siebie i naszego małżeństwa roztaczał. Ja mam być idealną żoną, człowiekiem, ale on nie musi być idealnym mężem i człowiekiem. Taki rozdźwięk - wymagać wszystkiego od innych od siebie nic. Tak jak teraz - nie zarwe nocy i nie wysprzątam mieszkania tak jak on sobie życzy bo po pierwsze nie mam takiej natury (mam koleżankę która potrafi codziennie od 23 do 1-2 w nocy sprzątać całe mieszkanie bo ma wszędzie kafelki a drażni ją jak są lekko skurzone lub zachlapane w łazience - ja nie mam takiego ciśnienia tzn przecieram tylko zachlapany fragment a nie czyszcze codziennie łazienki od podłogi do sufitu), po drugie jeśli mam okrojony czas a trzeba z dzieckiem się uczyć lub syn prosi o wspólny spacer lub zabawę to wybieram syna a nie sprzątanie czy prasowanie. Ostatnio byłam w mieszkaniu męża i widziałam że mu się nawet worków i pudeł które mu dałam pod koniec lipca (bałam się, że podczas remontu coś z jego rzeczy się zniszczy) nie chciało włożyć do dużych szaf a mi wygarnia pare pudełek które czekają na moją dłuższą chwilę wolną aby posegregować w odpowiednie szuflady lub półki. Poza tym mówię mężowi że ma żonę a nie etatową sprzątaczkę...

Może i on swoim gadaniem "zobaczę czy zawieszę pozew" zostawia sobie furtkę natomiast na mnie te słowa działają demotywujaco - ostatnio trudno mi mu zaufać i wierzyć, więc musiałby się postarać aby umiała mu zaufać - że mnie nie skrzywdzić znów słowami lub odejściem "bo się jednak rozmyślił".

Ruto muszę w pamięci wyryć słowa "przyjmuję co powiedziałeś", "ja tak nie uważam" itp. a wykreślić"bo ty zawsze" "bo ty nigdy" 🙂
Tak trochę żartobliwie: oboje trochę się zapętliliście w tych swoich oczekiwaniach - mąż chce idealnej żony, żona idealnego męża. Tak trochę poważniej - oboje jesteście poranieni - oboje się asekurujecie, staracie się dać sobie jakieś warunki wyjściowe, żeby sobie zapewnić bezpieczeństwo, furtki.
Sądzę, że cię rozumiem - też bym się obawiała - zapewne ja myślałabym tak: czy w moim mężu naprawdę jest chęć naprawy, czy to jego jakaś manipulacja, czy on mnie znów zrani, czy nie. Dużo lęku. Z drugiej strony - zobacz, zdarzył się dla was mały cud - macie szansę na mediację, terapię. Wiele małżeństw, które są całkowicie do uratowania, tylko się w nich ludzie pogubili - nie dostaje takiej szansy.

Ciężko jest wypośrodkować między ochroną siebie, lękiem, chęcią zbliżenia się, nawiązania bliższej relacji, wyrażenia siebie, przyjęcia drugiej osoby. Lęk nie jest dobrym doradcą - warto go obejrzeć, zobaczyć co nam mówi, o czym informuje, do czego mobilizuje - ale kierować się nim, dopóki go nie odczytamy, nie zrozumiemy - nie warto. Jak przy każdej emocji - reagując pod ich bezpośrednim wpływem, zwykle robimy głupoty, reagujemy przesadnie, nie tak jak byśmy chcieli.

Poczytaj sobie Porozumienie bez przemocy. Na pewno ułatwia wejście w dialog - nie o pudełkach (chociaż o pudełkach też), ale o emocjach o potrzebach (które za tymi pudełkami często się chowają - u nas to były nie pudełka, ale brudne blaty w kuchni). Ułatwia i usłyszenie drugiej osoby, jej potrzeb, jak i wyrażenie swoich - w dodatku w sposób w który druga strona dialogu ma szanse przyjąć, usłyszeć.

Ja dziś uświadomiłam sobie, że często mojego męża nie słuchałam. Nie był najmilszym nadawcą komunikatów - bo swoje najgłebsze potrzeby wyrażał w formie wybuchów, pretensji. Tak z perspektywy czasu widzę, że nie do końca je w sobie rozróżniał, że nie wierzył, że może być wysłuchany, przyjęty. A jak już się w nim za dużo zebrało - to krzyczał. A zbierało się, bo trochę czekał, aż ja sie czegoś domyślę, trochę tłumił swoje niezadowolenie. No to w końcu wybuchał i pewnie sam nie do końca wiedział dlaczego. Wiem, że takie przekonanie o tym, że nie wyraża się potrzeb, tłumi dyskomfort, wyniósł z domu, w którym potrzeby dzieci nie istniały. No ale ja byłam równie fatalnym odbiorcą - na przykład w formie ściany. Dla mnie krzyk oznaczał tylko agresję. A agresja oznaczała, że należy się chronić. Pretensje oznaczały, że musze się bronić, bo jak opuszczę gardę, to zostanę zmieciona. Dobraliśmy się idealnie.

Tak naprawdę nikt nie wie, czego twój mąż chce. Może nawet on sam tego nie wie. Nikt też nie wie, czy nie zostaniesz ponownie zraniona, czy twój mąż nie zostanie zraniony. Macie za to szansę na dialog. To czego uczę się stosując zasady porozumienia bez przemocy i co widzę w praktyce, na co dzień, w róznych relacjach - to, że nawet gdy tylko jedna strona stosuje taką formę komunikacji, to dialog ma większe szanse powodzenia, niż gdy nie robi tego żadna ze stron. I że te proste skąd inąd zasady pomgaja rozbroić lęk, nieufnośc i zacząc taki dialog od serca. Polecam :)

Spróbuj też w sobie to wszystko przemodlić, posiedzieć w ciszy na adoracji, poprosić o prowadzenie Ducha Świętego. To pomaga się wyciszyć, czasem przynosi odpowiedzi. Prośmy, a będzie nam dane :)

Bławatek
Posty: 260
Rejestracja: 09 maja 2020, 13:08
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: Bławatek » 02 lis 2020, 22:10

Mój mąż dalej się zastanawia czy naprawiać czy nie. Jutro popołudniu poznam jego decyzję. Niby chce naprawiać ale z drugiej strony boi się że straci wolność i nie zależność. A gdzie miłość bezinteresowna, gdzie kochanie kogoś pomimo - wad, ciężkich dni, niefajnych cech charakteru itd.

Najgorsze, że dziecko jest zagubione po ostatnich pytaniach męża skierowanych do niego (czy chcesz aby tata wrócił itd)

Chciałabym z mężem mieć możliwość odbycia terapii małżeńskiej, może byśmy się jakoś zrozumieli wzajemnie, nauczyli rozmawiać...

Boże pomóż to wszystko zrozumieć...

Załamana
Posty: 74
Rejestracja: 03 kwie 2020, 12:55
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: Załamana » 03 lis 2020, 11:59

Bławatku właśnie przeczytałam twoje najnowsze posty. Czyżby twój mąż coś zrozumiał, czyżby jednak jest nadzieja. Oby wszystko Wam się ułożyło...

Bławatek
Posty: 260
Rejestracja: 09 maja 2020, 13:08
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: Bławatek » 04 lis 2020, 8:35

Niestety mój mąż niewiele zrozumiał i raczej nie da się naszego kryzysu zażegnać. Ja mogę iść na ustępstwa i kompromisy, ale niestety jest to jednostronne. On nie widzi potrzeby zmieniania siebie, a ja owszem dalej mam się zmieniać. Więc na dłuższą metę nie uda się. Ustaliliśmy kilka kwestii na mediacjach, ale mąż się jeszcze zastanowi czy zawiesi sprawę rozwodową. I nad terapią też się zastanawia.

A do tego słucha otoczenia które mu ciągle mówi, że ma patrzeć na swoje szczęście i do tego dążyć, nawet jak się to będzie wiązać z rozwodem i założeniem nowej rodziny. Więc on nie zamierza nic z siebie dawać aby naprawić nasze małżeństwo. Tym bardziej że może spróbować szczęścia z kimś innym. Mi otoczenie też tak mówi, ale ja mam system wartości i nie idę ślepo za współczesnym światem który wmawia ludziom że ważniejsze jest szczęście własne, namawia do grzechu i niszczy rodzinę.

Dodatkowo zdenerwował mnie bo jak jest u nas to robi zdjęcia wg niego nieporządku, który mam i wszystkim pokazuje, że ja się nie zmieniłam i dalej nie dbam tak o porządek jak on by chciał. On nie rozumie, że chodzę codziennie do pracy na pełny etat, muszę się z dzieckiem uczyć, zrobić zakupy, przygotowywać posiłki, spędzać aktywnie czas z dzieckiem i naprawdę nie mam kiedy np. wyprasować prania z 3 pralek. Mam ochotę go nie wpuszczać. Nie widzę też potrzeby aby mu się spowiadać z tego co w danym dniu robiłam np. nie odkurzyłam dywanu bo porządkowałam zapasy w szafce.

A dopiero co odmroziłam swoje uczucia do niego a tu znowu przyszło zlodowacenie.

Było światełko w tunelu, ale teraz znikło.

teodora
Posty: 90
Rejestracja: 10 wrz 2019, 21:55
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: teodora » 04 lis 2020, 14:04

Dodatkowo zdenerwował mnie bo jak jest u nas to robi zdjęcia wg niego nieporządku, który mam i wszystkim pokazuje, że ja się nie zmieniłam i dalej nie dbam tak o porządek jak on by chciał. On nie rozumie, że chodzę codziennie do pracy na pełny etat, muszę się z dzieckiem uczyć, zrobić zakupy, przygotowywać posiłki, spędzać aktywnie czas z dzieckiem i naprawdę nie mam kiedy np. wyprasować prania z 3 pralek. Mam ochotę go nie wpuszczać. Nie widzę też potrzeby aby mu się spowiadać z tego co w danym dniu robiłam np. nie odkurzyłam dywanu bo porządkowałam zapasy w szafce.
Bławatku to jest wg mnie przemoc psychiczna. Moj mąż też tak robi, dokładnie wyliczył mi jak wyglada mój dzień ile według niego mam wolnego czasu-wyszło mu bardzo dużo 😀(pracując na 60% etatu, prowadząc dom, wychowując dzieci). Natomiast przypadkiem dowiedzialam się, że on w czasie kiedy mówił mi, że pracuje był np. Caly dzień z kolegami na rybach, grzybach i co tam jeszcze.

Reasumując, nikt nie ma prawa do takich wyliczeń, pracujesz, masz dziecko. Lata 60 dawno minęły. Jesli chcesz masz czas i ochotę - prasujesz, jeśli nie, bo np masz gorszy dzień, leżysz na kanapie z książką i ciepłą kawusią. Ja o tym zapomniałam, na nowo się tego uczę-doceniać siebie, swoją pracę, dawać sobie pozwolenie na bycie po prostu człowiekiem. Mój mąż i ja też (swoją bierną postawą/nie stawianiem granic) doprowadziliśmy do tego, że on przyjmuje za oczywiste, że wszystko ogarniam, nie docenia tego, nie szanuje mnie.Doszedł do punktu w którym jest w stanie powiedzieć mi 'zostań z dziećmi na weekend, ja jadę do kochanki' (ale tu już granice postawiłam 🙂, tzn nie zatrzymuję go, niech robi co chce, ale musi sobie znaleźć opiekunkę do dzieci).

Szczerze np. w moim przypadku dopóki mąż nie zmieni swojego zachowania, nie ma szans na związek, bo za kilka lat schemat się powtórzy.

Szanuj siebie, swój czas i nie daj sobie wmówić, że 'nie zdajesz egzaminu na żonę', to nie szkoła , to życie. A te 'egzaminy' to wg mnie ucieczka naszych mężów od odpowiedzialności za swoje pole do pracy w małżeństwie.
Ostatnio zmieniony 04 lis 2020, 17:07 przez Nirwanna, łącznie zmieniany 2 razy.
Powód: poprawiono cytowanie

Caliope
Posty: 483
Rejestracja: 04 sty 2020, 12:09
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: Caliope » 04 lis 2020, 14:46

A mi by się ciśnienie podniosło od razu jakby mąż skrytykował to jak sprzątam, nie raz mówiłam żeby zrobił to lepiej jak mu nie pasuje, w tym domu nie ma pracowników i służby. Ja wcześniej sprzątałam codziennie, kurz, odkurzanie i mycie podłóg i nie wyszło mi to na dobre, a on nawet nigdy nie raczył zauważyć. Więc przestałam na tym się skupiać i mam czas na lepsze rzeczy.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 19 gości