Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Bławatek
Posty: 234
Rejestracja: 09 maja 2020, 13:08
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: Bławatek » 29 maja 2020, 16:13

Witaj Minu, smutne, że takie trudne sprawy tylu ludzi dotykają.
Tak, mąż złożył pozew bez orzekania o winie, ale ja nie chcę rozwodu więc ja chcę aby było z jego winy. Tylko trzeba ją teraz udowodnić :(. Ja chcę ratować nasze małżeństwo, on już wszystko zakończył (jego własne slowa.) Najbardziej smuci mnie to, że mu tak śpieszno bo może kogoś mieć.
Mąż dalej wpada do nas jak mu pasuje - czyli rzadko, jest bardzo miły, rozmawia ze mną na różne tematy domowe i dotyczące pracy itd. Szkoda, że taki miły i zainteresowany nie był w małżeństwie. Tym nawet uśpił moją czujność bo myślałam, że nie złożył jeszcze pozwu, a tu taka niespodzianka :(.
Pani adwokat tak przypuszcza, bo sądy teraz mają sprawy zawieszone i muszą zacząć od tych spraw, ale to pewnie zależy od miasta i samego sądu. Łatwo nie jest bo trzeba walczyć z osobą którą dalej się kocha.
Również pozdrawiam i będę pamiętać w modlitwie. Już dawno tyle się nie modliłam co teraz :)

Załamana
Posty: 72
Rejestracja: 03 kwie 2020, 12:55
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: Załamana » 29 maja 2020, 19:12

Blawatku, witam Pani adwokat dobrze Ci sugeruje sprawa nie będzie prędzej niż za pół roku zcuwago na fakt iż sądy nie działały i zaczną od spraw które już były odroczone. Mój mąż był w usc czyli też ma w planie pozew. ..Boże to jest straszne że człowiek który był mi najbliższy teraz jest taki obcy ... Nie wiadomo woogole jak się zachowywać mój też jest miły i dyskutuje mówi nawet nasze mieszkanie??

Bławatek
Posty: 234
Rejestracja: 09 maja 2020, 13:08
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: Bławatek » 29 maja 2020, 22:51

Mi się chce śmiać, że mój mąż taki samodzielny się zrobił bo to ja zawsze musiałam latać załatwić sprawy w urzędach, na poczcie itp A tu proszę i w USC był i u adwokata załatwił...
Jedynie boli mnie że przez te wszystkie tygodnie był miły, ja go obiadami częstowałam, na spotkanie Sycharu zapraszałam, nawet chciałam mu co nieco uprać a on ani słowem nie wspomniał, że pocztą dostanę prezent - pozew.
Teraz jak dostanie odpowiedź od mojej adwokat to pewnie już taki miły nie będzie.

Ukasz

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: Ukasz » 30 maja 2020, 9:24

Bławatku, to Twoja wypowiedź z innego wątku:
Bławatek pisze:
29 maja 2020, 22:42
Byłam wczoraj u Pani Adwokat i ona po wysłuchaniu jaki był mój mąż zaproponowała abyśmy zawalczyły o dużo wyższe alimenty na syna, wskazanie konkretnych dni widzeń oraz rozwód z winy męża. I prawdopodobnie mój miły teraz mąż będzie mega zły i poczuje się ofiarą. Bo ja i syn to ofiarami jego decyzji nie jesteśmy według niego. Nie walczę o alimenty dla siebie bo na szczęście pracuję, ale ty walcz, należy Ci się. Mam sąsiadkę która chyba od 20 lat nie mieszka z mężem - mają separację i on jej płaci do tej pory alimenty.
Nie wiem, czy Cię dobrze zrozumiałem, więc proszę o doprecyzowanie. Czy zamierzasz występować o separację twierdząc, że rozpad więzi nastąpił z winy męża - a wtedy rozwód nie może być orzeczony na jego wniosek - czy zamierzasz zgadzać się na rozwód, byle była wskazana jego wyłączna wina?

Minu
Posty: 78
Rejestracja: 14 wrz 2019, 17:21
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: Minu » 30 maja 2020, 11:02

Dziewczyny, ten termin 2 miesiecy na rozprawę jest wtedy,gdy wnioskuje się o ratowanie małżeństwa czyli mediacje i ja tak wnioskowalam. Wy pewnie z orzekaniem o winie... Ja nie chcę orzekania winy męża, mimo że do tego namawia mnie prawnik. Bardzo zależy mi na 2 wariantach: uratowanie jakimś cudem małżeństwa/separacja lub rozwód jeśli takowy zostanie orzekniety ale z winy obojga stron,bo jeśli ma być sprawiedliwie i zgodnie z prawdą to oboje jesteśmy temu winni. Prawnik namawial mnie na detektywa itd. zeby szybko zalatwic sprawę...ale ja naprawde nie chce sie znizac do pewnego poziomu... I tak już jesteśmy wzajemnie poranieni...

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 9082
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: Nirwanna » 30 maja 2020, 11:13

Minu pisze:
30 maja 2020, 11:02
Ja nie chcę orzekania winy męża, mimo że do tego namawia mnie prawnik.
Miałam podobnie. Konsekwentnie do końca wnosiłam o oddalenie pozwu i nieorzekanie rozwodu. Mimo, że prawniczka twierdziła, że korzystniejsze dla mnie będzie dążenie do tego, aby był rozwód z winy męża.
Podczas wysłuchań przez sąd podawałam gołe fakty.
To sąd, widząc "pływanie po faktach" mojego męża, orzekł rozwód z jego winy.
Takie sytuacje są więc możliwe.
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

Bławatek
Posty: 234
Rejestracja: 09 maja 2020, 13:08
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: Bławatek » 30 maja 2020, 11:52

Ukasz pisze:
30 maja 2020, 9:24
Bławatku, to Twoja wypowiedź z innego wątku:
Bławatek pisze:
29 maja 2020, 22:42
Byłam wczoraj u Pani Adwokat i ona po wysłuchaniu jaki był mój mąż zaproponowała abyśmy zawalczyły o dużo wyższe alimenty na syna, wskazanie konkretnych dni widzeń oraz rozwód z winy męża. I prawdopodobnie mój miły teraz mąż będzie mega zły i poczuje się ofiarą. Bo ja i syn to ofiarami jego decyzji nie jesteśmy według niego. Nie walczę o alimenty dla siebie bo na szczęście pracuję, ale ty walcz, należy Ci się. Mam sąsiadkę która chyba od 20 lat nie mieszka z mężem - mają separację i on jej płaci do tej pory alimenty.
Nie wiem, czy Cię dobrze zrozumiałem, więc proszę o doprecyzowanie. Czy zamierzasz występować o separację twierdząc, że rozpad więzi nastąpił z winy męża - a wtedy rozwód nie może być orzeczony na jego wniosek - czy zamierzasz zgadzać się na rozwód, byle była wskazana jego wyłączna wina?
Ukaszu ja przez bite 2 godziny rozmawiając z panią adwokat mówiłam, że nie chcę rozwodu, jak już to separację i ona mi tłumaczyła, że jeżeli mąż wnioskował o rozwód i dąży do niego za wszelką cenę to sąd nawet jak ja napiszę tylko o separacji będzie się bardziej przychylał do pierwszego wniosku czyli rozwodu, nawet jak mamy dziecko. Zanim do niej poszłam też czytałam o tym w Internecie ale myślałam że źle zrozumiałam. A ona też mi tak tłumaczyła. Nie znam się na tym. Mogę mieć tylko nadzieję, że za tym rozwodem nie kryje się kobieta i dziecko. Bo cały czas liczę, że mąż zmieni zdanie, że da nam szansę. Ale bez dobrych terapii wspólnych i indywidualnych my się nigdy nie dogadamy. Ja nie chcę rozwodu, a jeżeli mojemu mężowi na tym zależy to niech będzie to z jego winy (na jego życzenie), choć jeśli będzie możliwość będę prosić o mediacje lub separację w trakcie rozprawy. I generalnie wg pani adwokat to mąż nie angażując się w życie rodzinne i opiekę nad dzieckiem sam się od nas odsuwał już w małżeństwie - sam zatajając swoje zarobki już dawno łamał przysięgę małżeńska. Mnie to naprawdę dużo kosztuje emocji - łzy to mi ciągle lecą, a o żołądku już nie wspomnę. I też nie chcę karać męża, ale jak mi pani adwokat zaproponowała abym na spokojnie zaliczyła ile wydaje pieniędzy na dziecko tj. opłaty w szkole, lekarzy, lekarstwa, jedzenie, ubranie itp. to myślałam że jest to mała kwota, ale jak doliczyłam pojedyncze zdarzenia w ciągu roku to wyszło że alimenty zaproponowane przez męża są śmieszne. Zostaje mi tylko modlitwa i nadzieja (nawet pisząc te ostatnie słowa płakać mi się chcę, bo nawet jeśli całe dnie spędzę na modlitwie a mąż dalej pozostanie w swojej decyzji to nic nie zmieni się). Nigdy nie myślałam że będę się rozwodzić bo przed ślubem wiele o tym rozmawialiśmy, mąż był katolikiem wierzącym i chodzącym do kościoła a wyszło, że nam nie wyszło bo ja jestem ultrakatolicka - on też taki był, a teraz jest chyba pod wpływem kolegów lub kowalskiej i zmienił całkowicie swoje poglądy. Najgorszemu wrogowi nie życzę być w takiej sytuacji.
Gdyby przed tym wszystkim mąż ze mną normalnie porozmawiał to ja bym z nim przegadala temat i może stanęło był na separacji ale on w furii tylko mówił o rozwodzie i tylko pytał czy z orzekaniem o winie czy bez. Ja mu mówiłam, że nie uznaję rozwodów - dałam mu książkę "Małżeństwo jest święte" Sycharu. I nawet do niej nie zajrzał. Jak nie znałam strony Sycharu ani tego forum ani listy Zerty to poruszyłam jego rodzinę aby z nim porozmawiali, tylko, że on nie chciał z nikim rozmawiać. Nie wiem co mam jeszcze zrobić.
(Jest jeszcze parę spraw istotnych o których tu nie pisałam a według adwokat nie do pomyślenia i ona cały czas się dziwi że ja mimo wszystko dalej kocham męża - bo ja zawsze kochałam miłością mimo wszystko a on egoistyczną)
Ostatnio zmieniony 30 maja 2020, 12:15 przez Lawendowa, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód: Poprawiono cytowanie

Al la
Posty: 2367
Rejestracja: 07 lut 2017, 23:36
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: Al la » 30 maja 2020, 12:53

że nie chcę rozwodu, jak już to separację i ona mi tłumaczyła, że jeżeli mąż wnioskował o rozwód i dąży do niego za wszelką cenę to sąd nawet jak ja napiszę tylko o separacji będzie się bardziej przychylał do pierwszego wniosku czyli rozwodu, nawet jak mamy dziecko.
Bławatku, nie jest to prawdą, mamy w Sycharze świadectwa, że sąd zawyrokował inaczej. Są również przypadki całkowitego odrzucenia wniosku rozwodowego, jeżeli sąd uzna winę tego małżonka, który składał pozew. Nie musisz się na nic zgadzać. Konsekwentna obrona swojego stanowiska zapewni Tobie większy spokój. Będziesz bardziej spójna i pewna tego, o czym mówisz.
Ty bronisz wartości i przysięgi małżeńskiej, jesteś wierna temu, czemu zawierzyłaś.
Ja np. mam separację, na rozwód się nie zgodziłam.
Zostaje mi tylko modlitwa i nadzieja (nawet pisząc te ostatnie słowa płakać mi się chcę, bo nawet jeśli całe dnie spędzę na modlitwie a mąż dalej pozostanie w swojej decyzji to nic nie zmieni się).
Czy to mało?
Na to, jak myśli mąż, nie masz wpływu. Natomiast na to, co Ty myślisz i czujesz masz wpływ.
I uwierz, jeżeli będziesz stała przy swoim stanowisku, wierności i miłości małżeńskiej, otoczenie i rodzina zacznie Cię z czasem inaczej postrzegać i szanować Twoje poglądy.
I też nie chcę karać męża, ale jak mi pani adwokat zaproponowała abym na spokojnie zaliczyła ile wydaje pieniędzy na dziecko tj. opłaty w szkole, lekarzy, lekarstwa, jedzenie, ubranie itp. to myślałam że jest to mała kwota, ale jak doliczyłam pojedyncze zdarzenia w ciągu roku to wyszło że alimenty zaproponowane przez męża są śmieszne.
Dlaczego masz karać?
Zmień myślenie, co innego wina, a co innego odpowiedzialność.
To, że mąż wypisuje się z małżeństwa, nie zwalnia go z obowiązków wobec dzieci.
Ty umiesz to, czego ja nie umiem. Ja mogę zrobić to, czego ty nie potrafisz - Razem możemy uczynić coś pięknego dla Boga.
Matka Teresa

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 9082
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: Nirwanna » 30 maja 2020, 13:02

Bławatek pisze:
30 maja 2020, 11:52
Ja nie chcę rozwodu, a jeżeli mojemu mężowi na tym zależy to niech będzie to z jego winy (na jego życzenie)
Bławatku, w sądzie jest tak, że jak chcesz rozwodu z winy męża (sąd o to Cię zapyta), to będziesz musiała tę winę udowodnić.
Nijak się to będzie miało do postawy "chcę ratować małżeństwo, nie chcę rozwodu". Będziesz wtedy skrajnie niespójna - i dla męża, i dla reszty świata, i dla siebie samej przede wszystkim.
To jest to, o czym pisze Al la - nie zapewni Ci to spokoju wewnętrznego.

A i praktyka sądowa pokazuje, że różnie bywa. Często jest tak, jak mówi p. adwokat. Jednak nie zawsze.
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

Bławatek
Posty: 234
Rejestracja: 09 maja 2020, 13:08
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: Bławatek » 30 maja 2020, 13:10

Minu, Nirwana, ja też chcę ratować małżeństwo i mam ciągle nadzieję, że mąż się ocknie. Wiem, że moja wina tego kryzysu też jest ale ja chcę ratować małżeństwo i wielokrotnie to mężowi mówiłam - ostatni raz 3 tygodnie temu, a on ani słowem się nie zdradził, że złożył pozew a ja trwałam w nadziei, że mi daje czas na zmianę.
Nie wiem czy w pozwach waszych mężów też było zdanie: " w tym miejscu wskazuje, iż strony nie podjęły próby mediacji ani innego pozasądowego sposobu rozwiązania sporu, gdyż w ocenie powoda, z uwagi na zaistniałą sytuację i fakt, iż między stronami doszło do zupełnego i trwałego rozkładu pożycia, byłoby to bezcelowe". To wskazuje jak bardzo jest zatwardziały w swojej decyzji. Też od niego usłyszałam, że jak podejmie taką decyzję to już koniec. Szkoda, że nie pamięta iż przysięgę w kościele składał wobec Boga i świadków i miał mnie nie opuścić aż do śmierci. Adwokat mówi, że on może się w każdej chwili ocknac, zmienić zdanie itd ale w tej chwili muszę myśleć o sobie i dziecku. Działa to na mnie wyniszczajaco, już teraz jestem wrakiem, choć może z moich wypowiedzi to nie wynika. Wydaje mi się, że jakbym zostawiła tak jak mąż napisał to mąż by miał pewność i argument że się z nim zgadzam i chcę rozwodu.

Bławatek
Posty: 234
Rejestracja: 09 maja 2020, 13:08
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: Bławatek » 30 maja 2020, 13:25

Już mam taki mętlik w głowie, że nie wiem co robić, ja naprawdę za chwilę załamie się nerwowo, a nie mogę bo muszę zajmować się synem oraz nie mogę stracić pracy więc muszę się wziąć w garść.
Bez adwokata nie dam sobie rady, bo mąż groził że zaczniemy prać brudy w sądzie (jego słowa sprzed 3 m-cy). Ja jestem takim człowiekiem, że w takich chwilach w sądzie byłabym w stanie wziąć całą winę na siebie i jeszcze mu zapłacić odszkodowanie.
Cała rodzina i znajomi mówią mi to co Pani adwokat. Jedynie u was znajduję zrozumienie. A nie mam ochoty i siły walczyć z całym światem. Tym bardziej, że mówiłam też wtedy jak groził rozwodem że może być separacja a on nie i koniec.

Minu
Posty: 78
Rejestracja: 14 wrz 2019, 17:21
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: Minu » 30 maja 2020, 14:34

Blawatku...jest to standardowy zwrot:)Mój mąż też tak napisał:)

Al la
Posty: 2367
Rejestracja: 07 lut 2017, 23:36
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: Al la » 30 maja 2020, 15:21

Bławatek pisze:
30 maja 2020, 13:25
Już mam taki mętlik w głowie, że nie wiem co robić, ja naprawdę za chwilę załamie się nerwowo, a nie mogę bo muszę zajmować się synem oraz nie mogę stracić pracy więc muszę się wziąć w garść.
Bez adwokata nie dam sobie rady, bo mąż groził że zaczniemy prać brudy w sądzie (jego słowa sprzed 3 m-cy). Ja jestem takim człowiekiem, że w takich chwilach w sądzie byłabym w stanie wziąć całą winę na siebie i jeszcze mu zapłacić odszkodowanie.
Chrześcijanin to nie człowiek naiwny.
Cała rodzina i znajomi mówią mi to co Pani adwokat. Jedynie u was znajduję zrozumienie. A nie mam ochoty i siły walczyć z całym światem. Tym bardziej, że mówiłam też wtedy jak groził rozwodem że może być separacja a on nie i koniec.
Jest w Sycharze świadectwo osoby, która, nie mając adwokata, sama napisała odpowiedź na pozew męża, tzn. skopiowała naszą propozycję odpowiedzi ze strony http://sychar.org/dla-tych-ktorzy-kocha ... -na-pozew/, zmieniając treść stosownie do swojej sytuacji.
Rozprawa tak się potoczyła, że sąd oddalił pozew, który złożył mąż.
Ty umiesz to, czego ja nie umiem. Ja mogę zrobić to, czego ty nie potrafisz - Razem możemy uczynić coś pięknego dla Boga.
Matka Teresa

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 9082
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: Nirwanna » 30 maja 2020, 15:55

Bławatek pisze:
30 maja 2020, 13:10
Minu, Nirwana, ja też chcę ratować małżeństwo i mam ciągle nadzieję, że mąż się ocknie.
Ja... ale mąż.... :?
Ja chcę ratować małżeństwo. Kropka. Jesteś w stanie odciąć się od "ale mąż"?
Bławatek pisze:
30 maja 2020, 13:10
ja chcę ratować małżeństwo i wielokrotnie to mężowi mówiłam
Przestań mówić. Zacznij pokazywać. Przykład a nie wykład.
Bławatek pisze:
30 maja 2020, 13:10
"w tym miejscu wskazuje, iż strony nie podjęły próby mediacji ani innego pozasądowego sposobu rozwiązania sporu, gdyż w ocenie powoda, z uwagi na zaistniałą sytuację i fakt, iż między stronami doszło do zupełnego i trwałego rozkładu pożycia, byłoby to bezcelowe"
Trochę inaczej, ale sens ten sam. Składając pozew ma mieć pewność, że rozkład jest zupełny i trwały, bo inaczej sąd mu pozwu nie przyjmie ;-)
Bławatek pisze:
30 maja 2020, 13:10
Też od niego usłyszałam, że jak podejmie taką decyzję to już koniec.
Przypomnij sobie może, że on wcześniej podjął decyzję o ożenku aż do śmierci. Jeśli tamtą zmienił, to doskonale tak samo może zmienić tą. Takie słowa są obliczone na zranienie i na "odczep się ode mnie", nie są prawdą obiektywną.
Bławatek pisze:
30 maja 2020, 13:10
Szkoda, że nie pamięta iż przysięgę w kościele składał wobec Boga i świadków i miał mnie nie opuścić aż do śmierci.
Wracamy do "ale mąż". Tymczasem - czy Ty pamiętasz?
Bławatek pisze:
30 maja 2020, 13:10
Adwokat mówi, że on może się w każdej chwili ocknac
A może później, albo jeszcze później. Może za 30 lat. Mamy takie małżeństwo w Sycharze, zeszli się po 30 latach od rozwodu.
W sądzie warto dać świadectwo miłości i spójnej postawy chęci ratowania małżeństwa, to ma szansę być ziarnem, które zakiełkuje. Kiedy - nie wiemy. To Bóg daje wzrost. Ty zasiej ziarno. To jest pytanie do Ciebie - czy jesteś w stanie w sądzie siać ziarno miłości, choć nic temu nie sprzyja? Ze świadomością, że za plecami będzie Ci stał Pan Jezus i wspierał Cię w tym sianiu?
Bławatek pisze:
30 maja 2020, 13:10
Działa to na mnie wyniszczajaco, już teraz jestem wrakiem, choć może z moich wypowiedzi to nie wynika.
Bławatku, jesteś silną kobietą, na pewno nie jesteś wrakiem. Możesz pozwolić z siebie zrobić coś do wraka podobnego, ale możesz też postawić sobie (!) granice, głównie w obszarze 'ale mąż', zacząć dbać o swoje emocje zmieniając siebie, a nie świat, odwiesić się emocjonalnie od męża, zacząć kochać postawą, a nie emocjami, i wyjść z tej drogi krzyżowej na prostą i na zmartwychwstanie - z Bogiem, z radością w sercu, z pokojem w duszy. To jest poczucie autentycznie bezcenne - nie przyłożyłam nawet małego palca do rozwalenia małżeństwa. To wszystko Bóg uzupełnia tym, czego świat dać nie może - pokojem w duszy.
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

Bławatek
Posty: 234
Rejestracja: 09 maja 2020, 13:08
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedł - nie wiem jak go traktować, co robić

Post autor: Bławatek » 30 maja 2020, 18:22

Miotam się strasznie.
Słowa Nirwanny dają do myślenia,ale nie wiem czy mam siłę.
Zadzwoniłam do męża z pytaniem czy na pewno chce rozwodu, powiedział że tak, zapytałam czemu nie chciał separacji przecież to prawie to samo, usłyszałam, że nie jest to rozmowa na telefon. Na pytanie czy kogoś ma mówi że nie. Jak ja wyskoczę z separacją to nie będę miała oparcia w nikim. I znów płacze...
Wiem, że Bóg mnie nie opuści a ja pewnie teraz go opuszczam.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: teodora i 5 gości