Mąż odszedl

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Pavel
Posty: 3335
Rejestracja: 03 sty 2017, 21:13
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Mężczyzna

Re: Mąż odszedl

Post autor: Pavel » 06 cze 2020, 17:54

Da, Caliope. Wyrzuty sumienia, wizja „szczęścia” która się rozminęła z rzeczywistością itd.
Powody mogą być rożne.
Moja żona również płakała i też wtedy nie wiedziałem dlaczego.
Teraz, gdy wiem więcej, mogę jednak Z dużym prawdopodobieństwem te powody określić.

Załamana, on również jest ofiarą - swojej słabości, tego co wyniósł z domu rodzinnego.
Ci którzy krzywdzą, robią to poprzez własne rany.

Mi pomogła analiza zarówno siebie (zwłaszcza, bo tylko na siebie mamy bezpośredni wpływ) jak i żony (aby zrozumieć co w niej może siedzieć, pomogło mi to jej wybaczyć, lepiej ją poznać i wiedzieć w jakich konkretnie okolicznościach funkcjonuje) oraz analiza naszej relacji - co funkcjonowało dobrze, a co źle. W tym remanencie pomogły mi polecane na forum książki i konferencje.

Ja jestem jednym z tych, którym (z Bożą pomocą) udało się uratować małżeństwo. Czyli się da.
Wg naszego charyzmatu każde sakramentalne małżeństwo jest do uratowania.
Nie oznacza to jednak niestety, że każde zostanie uratowane. Do tego bowiem potrzebna jest wola obu stron. I ciężka praca. Nad sobą, bo mamy moc zmiany tylko siebie. Nierzadko natomiast pod wpływem naszej zmiany zmienia się również nasze otoczenie.

Ta szeroko pojętą praca nad sobą oraz przylgnięcie do Boga, szukanie jego pomysłu na nasze życie to coś co zwiększa wydatnie szanse naprawy małżeństwa.
A nawet jeśli to się nie uda, pomaga żyć pełnią życia na zupełnie innym poziomie, pomimo tego co się stało w małzeństwie.
"Bóg nie działa poza wolą człowieka i poza jego wysiłkiem.(...) Założenie, że jeśli się pomodlimy, to będzie dobrze, jest już wiarą w magię." ks. dr. Grzegorz Strzelczyk

Caliope
Posty: 1001
Rejestracja: 04 sty 2020, 12:09
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedl

Post autor: Caliope » 06 cze 2020, 18:23

Pavel pisze:
06 cze 2020, 17:54
Załamana, on również jest ofiarą - swojej słabości, tego co wyniósł z domu rodzinnego.
Ci którzy krzywdzą, robią to poprzez własne rany.
Masz rację Pavel, rany z dzieciństwa, z rodziny pierwotnej. Przemoc rodzi przemoc, nawet nie wiedząc można skrzywdzić. Do terapii i pracy nad sobą też trzeba dojrzeć, nie każdy potrafi otworzyć się na pomoc z zewnątrz.

Załamana
Posty: 167
Rejestracja: 03 kwie 2020, 12:55
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedl

Post autor: Załamana » 06 cze 2020, 20:22

Pavel trafone w samo sedno oczywiscie ze z domu rodzinnego niestety moj maz nie mial dobrego wzoru ojca i wychodzi to po latach

Pavel
Posty: 3335
Rejestracja: 03 sty 2017, 21:13
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Mężczyzna

Re: Mąż odszedl

Post autor: Pavel » 06 cze 2020, 20:58

Z pustego i Salomon nie naleje.
Oczywiście nie piszę tego, by usprawiedliwiać to, że krzywdzi.
Mi po prostu pomogła świadomość tego skąd moje i żony dysfunkcyjne zachowania się wzięły.
Pomogły zarówno nauczyć się mądrzej funkcjonować w takich okolicznościach oraz akceptacji własnej i żony słabości. Świadomość, że tak ona jak i ja powielaliśmy pewne mechanizmy ułatwiła przebaczenie sobie i żonie oraz uczenie się mądrzej i dojrzałej kochać, pomimo.
"Bóg nie działa poza wolą człowieka i poza jego wysiłkiem.(...) Założenie, że jeśli się pomodlimy, to będzie dobrze, jest już wiarą w magię." ks. dr. Grzegorz Strzelczyk

Załamana
Posty: 167
Rejestracja: 03 kwie 2020, 12:55
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedl

Post autor: Załamana » 11 cze 2020, 21:37

Witam znowu u mnie bez zmian, maz dwa miesiace z nami nie mieszka. Tesknie po ludzku choc powoli zaczynam sie przyzwyczajac do tej sytuacji. Zyje nadzieja ze wroci. W zeszla srode tydzien temu byl u psychologa do tego mojej kolezanki w sparwie dziecka , wiem ze sie wacha nie wie co zrobic. Tak ona wyczula bo jest bardzo dobra w tym co robi. W poniedzialek jakby cos troche dgnelo zauwazylam maly sygnalik ale to jeszcze malo. Nie wiem co on czuje w rozmowie udaje ze chce rozwodu, byl w usc. Nie wiem czy chce ranic czy to tylko moje zyczenie ze sie wacha. Noe znam tego czlowieka a bylam z nim tyle zycia....

Załamana
Posty: 167
Rejestracja: 03 kwie 2020, 12:55
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedl

Post autor: Załamana » 12 lip 2020, 16:38

Witam wszystkich bedacych w podobnej sytuacji do mnie. Mam do Was pytanie czy wasi mezowie mimo ze odeszli tez sie jeszcze na Was pastwia. Mi moj dzisisj tak powiedzial ze siedze i płaczę a naprade mialam dzis do niegl dobry stosunek. Poszło o dziecko ze ma himery i ja jestem wszystkirmu winna ogólnie jestem dnem i te lata ma ze mna to koszmar i stracone wicej sie nie da zacytować. Jestem ciekawa jak u Was mimo ze nie chciałam dać sie zprowokować to nie udało mi sie bo poprostu on chyba mnie nienawidzi a ja nawet nie wiem za co. Modle sie ale juz nie mam siły, jak widzę jaki on jest.

Kłapouszek
Posty: 90
Rejestracja: 03 gru 2019, 14:47
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedl

Post autor: Kłapouszek » 12 lip 2020, 20:08

Załamana, ja nie mieszkam z mężem ponad cztery miesiące. Poprosiłam o wyprowadzkę, gdy dowiedziałam się o drugiej zdradzie z tą samą kobietą ( tym razem emocjonalna, ale zdrada). Niestety, mój mąż nadal stosuje wobec mnie przemoc słowną. Oczywiście, nie codziennie. Są momenty, gdy jest bardzo miły, zdrabnia moje imię, gdy do mnie pisze. Proponuje pomoc przy samochodzie, ostatnio nawet wspólne wakacje, na co się nie zgodziłam. Pomiędzy tymi dobrymi momentami pojawiają się wyzwiska, zwłaszcza wtedy, gdy pozwoliłam dwa razy zostać mężowi na noc w salonie. Pod wpływem rozmowy pojawiły się niemile słowa pod moim adresem, których nie da się tu przytoczyć. Kiedyś reagowałam krzykiem, wybuchałam jak granat, ale teraz to się zmieniło. Po pierwsze, nie zgadzam się już na nocleg. Po drugie wycisza mnie bardzo terapia i modlitwa. Gdy czasem jeszcze mąż próbuje mnie sprowokować, kończę rozmowę i proszę, by wyszedł albo ja wychodzę. Jest zdziwiony, że nie jestem już tak przewidywalna, jak dotychczas. Dużo mnie to kosztuje, ale warto to zrobić. Pamietam w modlitwie i ściskam mocno.

Caliope
Posty: 1001
Rejestracja: 04 sty 2020, 12:09
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedl

Post autor: Caliope » 12 lip 2020, 21:00

Wyrzucona,na takie coś to tylko trzeba postawić granice i nie życzyć sobie takich słów i manipulacji. Wiem ,że ciężko, ale później coraz łatwiej. Chodzisz do psychologa?

Nino
Posty: 552
Rejestracja: 14 gru 2019, 18:26
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedl

Post autor: Nino » 13 lip 2020, 0:37

Mój mąż po prostu się nie odzywa. Trwa w sytuacji przerwania kontaktu, i jeśli ten kontakt bywa, to z mojej inicjatywy. Wówczas też płaczę, bo finalnie słyszę słowa, których nie chcę już słyszeć.
Podobnie, jak mąż Kłapouszka, mój bywa uprzejmy, zdarzyło mu się podczas nielicznych rozmów telefonicznych, posłużyć się moim zdrobnieniem.
Wszystko to i inne odbierałam, jako jaskółki dobrej zmiany.
Tymczasem sprawa jest oczywista, jak słońce na niebie. Dopóki mąż sam nie będzie chciał wrócić, to wszystkie te gesty tylko w sumie ranią, ponieważ dają złudną nadzieję i powodują, że nie czuję się potem dobrze.
Obecnie, jak wielu innych tu mężów, wiedzie swoje oddzielne życie. Niewiele o tym życiu wiem.
W sobotę mąż był na naszej działce, bo przysłał mi mmsa starego roweru, który przed wyjazdem zagranicę wystawiłam z garażu, aby zmieściło się w nim auto i w pośpiechu przed wyjazdem, zapomniałam znaleźć mu inne miejsce.
Podpis po zdjęciem brzmiał: "Co zrobić, aby zniszczyć bardziej" ( chodziło mu o ten stary rower "skazany" przeze mnie na zniszczenie....)
Napisał to mężczyzna, który swoim zachowaniem niszczy własną rodzinę.
Nic nie odpisałam.

Załamana
Posty: 167
Rejestracja: 03 kwie 2020, 12:55
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedl

Post autor: Załamana » 13 lip 2020, 10:06

Dziewczyny, wiem,że musimy dać radę, ale to już mnie wykańcza. Ja juź z takim człowiekiem nie chce dalej żyć. Zmiana w moim mężu jest nie dopisania. Ja nie wiem czemu on to jeszcze robi, przecież już złożył pozrw odszedł, wie,że wszystko zrobię, żeby nasze dziecko miało z nim kontakt. To o co chodzi jeszcze mało mnie zranił, zniszczył mnie i życie naszego dziecka. A jeszcze w zeszlym roku kochał na zabój.... a może tak myślę nigdy mnie nie kochał...

Triste
Posty: 383
Rejestracja: 11 kwie 2019, 9:14
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedl

Post autor: Triste » 13 lip 2020, 11:02

Załamana pisze:
13 lip 2020, 10:06
Dziewczyny, wiem,że musimy dać radę, ale to już mnie wykańcza. Ja juź z takim człowiekiem nie chce dalej żyć. Zmiana w moim mężu jest nie dopisania. Ja nie wiem czemu on to jeszcze robi, przecież już złożył pozrw odszedł, wie,że wszystko zrobię, żeby nasze dziecko miało z nim kontakt. To o co chodzi jeszcze mało mnie zranił, zniszczył mnie i życie naszego dziecka. A jeszcze w zeszlym roku kochał na zabój.... a może tak myślę nigdy mnie nie kochał...
Takie wątpliwości zawsze się pojawiają kiedy widzimy tak diametralnie różne zachowanie człowieka.
Ale wiesz co ? Myślę że to jest najmniej ważne. Ważne jest to co Ty czułaś, czy kochałaś prawdziwie.
Nad całą resztą nie warto się zastanawiać czy kochał czy nie kochał. To już niech on sam pozostanie ze swoimi uczuciami i sumieniem.

Caliope
Posty: 1001
Rejestracja: 04 sty 2020, 12:09
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedl

Post autor: Caliope » 13 lip 2020, 11:23

Załamana też cały czas miałam z tyłu głowy, że dlaczego, może nigdy nie kochał. Po co o tym myśleć, trzeba żyć bo trochę życia zostało. Od dzisiaj jestem odwieszona na max, zadbałam o siebie nie myśląc o dziecku o małżeństwie tylko o sobie. Powiedziałam co mnie boli, czego chcę, nie dbam o to czy to coś zmieni, starczy że we mnie zmieniło. Psycholog tobie jakoś pomaga? pracujesz nad zmianami ? przytulam.

Załamana
Posty: 167
Rejestracja: 03 kwie 2020, 12:55
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedl

Post autor: Załamana » 13 lip 2020, 13:06

Psychologiem jest moja dużo starsza kolezanka . Z nia w sumie bardzo duzo rozmawiam ale chbya skoncze bo ona też w 2009 roku przechodziła taki horror, i udam sie normalnie do gabinetu. Jestem na lekach nie duzej dawce.. i w sumie było lepiej ale od tego momentu jak wiem od niego że złożył pozew znowu mnie zdołowało wszystko. Jestem kłębkiem nerwów, modle się, ale już modlitwa jest dla mnie odklepywaniem nie umiem narazie inaczej. Jestem jakby w innym swiecie, życie mnie nie cieszy juz nawet sobie myślę że rok temu kiedy mialam operację już lepiej nie kończę. Gdyby nie dziecko i moja rodzina noi oczywiscie Bóg ktory od zawsze jest dla mnie bardzo ważny nie widzialabym celu walki. Bo tak mogę nazwać swoje zycie altualne walka...

Caliope
Posty: 1001
Rejestracja: 04 sty 2020, 12:09
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedl

Post autor: Caliope » 13 lip 2020, 13:48

Zawsze jest jakaś walka, ale to na początku, jak pójdziesz normalnie do gabinetu, to będzie lepiej. Mam w rodzinie psychologów, nawet oni mówią że trzeba iść do osoby bezstronnej. Dziecko czasem wzmacnia, czasem powoduje jeszcze większy problem. Taki mój siedmiolatek przesuwający granice, ciężko z nim, ma podejście podobne do ojca.

Załamana
Posty: 167
Rejestracja: 03 kwie 2020, 12:55
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Mąż odszedl

Post autor: Załamana » 13 lip 2020, 15:19

Caliope. Mam do Ciebie pytanie czy pozew dostalas razem z czyms od meza bo mam dwa awiza czy dostalas od razu z yerminem sprawy? JAK T0 JEST?

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 15 gości