Spotkanie

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Tomasz30
Posty: 49
Rejestracja: 25 maja 2020, 10:35
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Spotkanie

Post autor: Tomasz30 » 07 lip 2020, 15:32

Nachodzi mnie wogole taka myśl ostatnio żeby na dyskotekę iść. Bo siedzac sam w domu jeszcze bym depresji dostał. Po prostu potrzebuje wyjść się spotkać że znajomymi kiedy nie ma że mną dzieci, mam wolne .

lustro
Posty: 1201
Rejestracja: 02 sie 2017, 22:37
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Spotkanie

Post autor: lustro » 07 lip 2020, 17:08

Tomasz30 pisze:
07 lip 2020, 13:28
Rozumiem ze z listy wynika ze mam przestać się nią wogole interesować?
Nie, Tomasz.
Masz kilka razy przeczytać listę Zerty i zastanowić się z czym przeginasz. Co robisz niezgodnie z lista, a co ewidentnie wkurza żonę.
Wszystko należy stosować rozumnie i dopasowac do własnej sytuacji.

Lista Zerty ma pomóc wypracować Ci zdrowy dystans do żony i sytuacji.
A jezeli twoje nowe zachowanie zwróci uwage zony, o czym wcale nie musisz wiedzieć, to i dobrze.

renegate
Posty: 134
Rejestracja: 26 lut 2020, 4:11
Płeć: Kobieta

Re: Spotkanie

Post autor: renegate » 07 lip 2020, 20:00

Tomasz30 pisze:
06 lip 2020, 22:26
Pytam ja zawsze jak dzwonię jak się czuje jak mógłbym umilić jej dzień. A wtedy ucina rozmowę. Tylko o dzieciach gadamy.

Tomaszu, jest różnica między krótkim zapytaniem grzecznościowym, jak się żona czuje, a pytaniem, jak miałbyś umilić jej dzień.
Ona nie chce Twojego nadskakiwania. Przez to może czuć się osaczona.

elena
Posty: 84
Rejestracja: 14 kwie 2020, 19:09
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Spotkanie

Post autor: elena » 08 lip 2020, 14:09

renegate pisze:
07 lip 2020, 20:00
Tomasz30 pisze:
06 lip 2020, 22:26
Pytam ja zawsze jak dzwonię jak się czuje jak mógłbym umilić jej dzień. A wtedy ucina rozmowę. Tylko o dzieciach gadamy.

Tomaszu, jest różnica między krótkim zapytaniem grzecznościowym, jak się żona czuje, a pytaniem, jak miałbyś umilić jej dzień.
Ona nie chce Twojego nadskakiwania. Przez to może czuć się osaczona.
Dokładnie, nie narzucaj się żonie, pytając co mogę zrobić, żeby umilić Ci dzień.
Wystarczy "Cześć, co słychać, co u dzieci, co teraz robią, może zabiorę je na plac zabaw/ na lody/ na rower." Pokaż, że jesteś dobrym, fajnym tatą, śmiej się z dzieciakami, wymyślaj nowe zabawy, jakieś atrakcje, spędzajcie wspólnie czas. Dzieci będą szczęśliwe, będą opowiadać mamie, jak miło spędziły dzień z tatą. Po prostu umilaj dzień sobie i swoim dzieciom.
„Kocha się nie za cokolwiek, ale pomimo wszystko, kocha się za nic”. Ks. Jan Twardowski

renegate
Posty: 134
Rejestracja: 26 lut 2020, 4:11
Płeć: Kobieta

Re: Spotkanie

Post autor: renegate » 08 lip 2020, 22:11

renegate pisze:
04 lip 2020, 21:27
Tomasz, definiujesz siebie i swoje życie przez pryzmat swojej mamy. Prawdopodobnie masz problem z byciem samodzielną osobą. W sensie nawet tak podstawowym, kim jesteś, jaki jesteś, jakie masz poglądy, czego chcesz. Tak, jak zauważyła Ruta, mama mówi, mama uważa tamto. Ty musisz sam wiedzieć kim jesteś i co uważasz. Sam, nie jako przedłużenie opinii i wizji swojej mamy. Sam, nie tylko jako brak tego przedłużenia, zasugerowania, ale i nie tylko jako ewentualna kontra. Twoje życie, Twoja osoba, małżeństwo, rodzina założona przez siebie to nie tylko ustosunkowanie się do opinii, oceny mamy.
Musisz popracować nad stworzeniem siebie, jako samodzielnej jednostki.
I liczyć się z tym, że brak akceptacji dla Twoich zmian u Twojej mamy, nie może być powodem do odstępstwa od nich. Nie możesz poddawać się szantażowi emocjonalnemu, który Twoja mama stosuje.

To wszystko, a nie Twoje problemy zdrowotne, z nadwagą, wyglądem miały wpływ na to, że Twoja żona ucieka z Waszego małżeństwa.
Twoja żona zapewne chciała mieć samodzielnego w myśleniu i działaniu partnera.
Zastanowić także warto byłoby się, czy to, co nazywasz "nadopiekuńczością" ze strony Twojej mamy, nie miało miejsca i wobec Twojej żony.

Spójrz co teraz robisz. Chcesz pomocy, rad, jak ratować małżeństwo. Ale skupiasz się bardzo przy tym na sobie, na tym, jak jesteś poszkodowany, gorszy, nikim w porównaniu do jej kolegi (kochanka?) ze studiów. Czy wchodzisz w rolę ofiary?
W ten sposób nie odzyskasz żony.

Proszę, nie bierz tego, co piszemy Ci tu, jako atak. Tym bardziej, że skoro są osoby, które zdecydowały się Ci odpisać, tzn., że współczują Ci sytuacji, w której jesteś, na pewno też życzą Ci zdrowia, by wzrok się nie pogorszył. Z nadwagą, dasz sobie radę sam (ewentualnie z pomocą dietetyka, ale jednak to jest głównie zależne od Ciebie).

Ta kwestia seksualności, jak coś było nie tak, to należało skierować kroki do seksuologa czy terapeuty par. Na pornografii nie zbudujesz relacji. Nawet, gdy jakieś jej elementy jako tako w trakcie terapii mogłyby być wykorzystane. Przy czym, niekoniecznie w Waszym przypadku. Prawdę mówiąc, można by się raczej zastanowić, czy pornografia, na którą początkowo żona się zgodziła była jakimś przyczynkiem do jednak docelowo popsucia dalszego Waszej relacji intymnej. Czy może wzorce zaczerpnięte z pornografii były powodem kłopotów sypialni już wcześniej...
Twoja żona skarżyła się, że coś jej nie pasuje, Ty jako urozmaicenie zaproponowałeś pornografię oraz tą zmianę "konfekcyjną". Nic to nie pomogło, ale być może Twoja żona zobaczyła, że pewne mechanizmy u Ciebie wywodzą się z tego typu treści, że chcesz ją widzieć jako panią, np. z filmu pornograficznego. A nie ją, tylko w innej jeszcze wersji. W urozmaiceniach nie ma nic złego, i nauka katolicka nie ma jako tako nic przeciw temu (w pewnych granicach), ale to musi być obopólne, nie mechaniczne, nie w ramach instrumentalnego traktowania drugiej osoby.

Napisałeś, że Twoja żona Cię zdradziła, jesteś tego pewny? Może zazdrość, ta ewentualna nadopiekuńczość wpłynęła, że tak to interpretujesz.
Oczywiście nikt tu tego nie wie i nie twierdzę, że do zdrady nie doszło.

Wspomniałeś, że żona leczyła się psychiatrycznie. Czy uważasz, że to, co dzieje się teraz w Waszym małżeństwie może mieć z tym związek? Jeśli tak, to jaki według Ciebie? Piszesz, że chciałeś zdobyć dostęp do jej dokumentacji medycznej. Nie wiesz, bez tego, co jej dokładnie było lub jakie były podejrzenia? Mam nadzieję, że ta wiedza była Ci potrzebna, by zorientować się, czy przypadkiem problemy zdrowotne żony nie mogły teraz rzutować na to, co się dzieje. I, że chciałeś ewentualnie temu zapobiec.
A nie po to, aby mieć na nią haka, bo w przeszłości miała problemy, starać się podważyć jej decyzje czy wyciągnąć to w sądzie.

Tomaszu, cokolwiek dzieje się w Waszym małżeństwie, bez pracy nad sobą, nic się nie zmieni.

Tomaszu, komentarz powyższy poszedł z opóźnieniem, nie wiem, czy go nie przeoczyłeś w związku z tym...
Może coś Ci się przyda z tego, co tu jest. Myślałeś nad tym, by skorzystać z pomocy psychologa w tej sytuacji, w której się znalazłeś?

Tomasz30
Posty: 49
Rejestracja: 25 maja 2020, 10:35
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Spotkanie

Post autor: Tomasz30 » 08 lip 2020, 23:01

Kiedy napisze SMS co u dzieci jak się czują albo co robią to nie ma żadnej odpowoedzi. Zrobiła mi ostatnio listę wyglondala bardzo urzędowo ta lista. Że spóźnienia mam usprawiedliwiać albo późne powroty z nimi i od której do której. Teść tylko podsumował ta listę że może ona pomoże nam się porozumieć. A ja mam wrażenie że zrobiła ta listę po to by mieć podkładkę w sądzie a nie po to by się spróbować porozumieć albo pomyśleć o teorii. Kiedy zapytałem czy chce isc na terapię to mówi że nie bo szkoda czasu tej kobiety albo pana i innych par. Noi już nic nie mogę... Bo mają gorsze problemy. Ja chce to ratować a moja żona nie da sobie nic powiedzieć.

Tomasz30
Posty: 49
Rejestracja: 25 maja 2020, 10:35
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Spotkanie

Post autor: Tomasz30 » 08 lip 2020, 23:07

Tak samo chciałbym pomalować mieszkanie kupić nowa kanapę która już się nie nadaje do użytku . kiedyś żona powiedziała że stan tej kanapy idealnie odzwierciedla nasze małżeństwo. Wszystkie nasze zdjęcia ślubne po ściągała że ścian. I ja nie wiem czy je wieszać z powrotem czy nie. Są one dla mnie bardzo ważne. I ciągle słyszałem że nasze małżeństwo jest jak z koziej... Że się Stocha jeszcze bardziej niż teraz... Że beznadziejny jestem. Spakowała się z dziećmi i poszła.

renegate
Posty: 134
Rejestracja: 26 lut 2020, 4:11
Płeć: Kobieta

Re: Spotkanie

Post autor: renegate » 08 lip 2020, 23:24

Tomasz30 pisze:
08 lip 2020, 23:01
Kiedy napisze SMS co u dzieci jak się czują albo co robią to nie ma żadnej odpowoedzi. Zrobiła mi ostatnio listę wyglondala bardzo urzędowo ta lista. Że spóźnienia mam usprawiedliwiać albo późne powroty z nimi i od której do której. Teść tylko podsumował ta listę że może ona pomoże nam się porozumieć. A ja mam wrażenie że zrobiła ta listę po to by mieć podkładkę w sądzie a nie po to by się spróbować porozumieć albo pomyśleć o teorii. Kiedy zapytałem czy chce isc na terapię to mówi że nie bo szkoda czasu tej kobiety albo pana i innych par. Noi już nic nie mogę... Bo mają gorsze problemy. Ja chce to ratować a moja żona nie da sobie nic powiedzieć.

Tomaszu, jak wyżej w moim komentarzu, a może czas na własną terapię?

Tomasz30
Posty: 49
Rejestracja: 25 maja 2020, 10:35
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Spotkanie

Post autor: Tomasz30 » 09 lip 2020, 0:19

Droga Rut. Przeczytałem twój post. Dziękuję za mądre treści i wiedzę. Masz rację moja mama jest zaborcza i moje małżeństwo na tym ucierpiało. Zrobię wszystko by byc bardziej dojrzała osoba mężem i ojcem. Zrobię to dla mojej żony.

Tomasz30
Posty: 49
Rejestracja: 25 maja 2020, 10:35
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Spotkanie

Post autor: Tomasz30 » 09 lip 2020, 0:50

Rut z tego wynika ze my z moja żona nigdy nie byliśmy małżeństwem? Z twojego postu.

Tomasz30
Posty: 49
Rejestracja: 25 maja 2020, 10:35
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Spotkanie

Post autor: Tomasz30 » 09 lip 2020, 1:31

Dziękuję ci Rut za ten post. Ale nagle mnie sytuacja jest nie do uratowania skoro moja żona nie chce. Cały czas były kłótnie między nami z tego powodu że moja mama dzwoni bardzo często . Mi to przeszkadzało że tak często. Mówiłem jej o tym tej mojej mamie. Potem moja żona też się denerwowala bo zaś dzwoni. Mówiłem jej o tym żeby nie tak często bo ja mam swoją rodzinę. I swoje problemy. Ale nie trafiali. Bardziej mi zależy na mojej żonie jak na mamie. Na mojej rodzinie ale moja mama tego nie rozumie. Wszystko bym zrobił by pokazać jak bardzo jest dla mnie ważna moja żona. Ale moja żona wtedy mówi już nie musisz...

krzychforum
Posty: 312
Rejestracja: 06 gru 2017, 22:52
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Spotkanie

Post autor: krzychforum » 09 lip 2020, 6:58

Tomasz30 pisze:
09 lip 2020, 0:19
Droga Rut. Przeczytałem twój post. Dziękuję za mądre treści i wiedzę. Masz rację moja mama jest zaborcza i moje małżeństwo na tym ucierpiało. Zrobię wszystko by byc bardziej dojrzała osoba mężem i ojcem. Zrobię to dla mojej żony.
Tomasz,

przede wszystkim zrób to dla siebie. W moim odczuciu wisisz strasznie na swojej żonie. To taki Twój bożek. Rozumiem to bo też tak miałem, ale to ślepa uliczka.

Dobrze by było, żebyś się nauczył stawiać granice swojej mamie. To Twoje życie, jesteś dorosły i wiesz co dobre dla Ciebie i Twojej rodziny.

renegate
Posty: 134
Rejestracja: 26 lut 2020, 4:11
Płeć: Kobieta

Re: Spotkanie

Post autor: renegate » 09 lip 2020, 18:28

Tomasz30 pisze:
09 lip 2020, 0:50
Rut z tego wynika ze my z moja żona nigdy nie byliśmy małżeństwem? Z twojego postu.

Nie, nic takiego z tego nie wynika. Przynajmniej, jeśli pytasz o ewentualną ważność sakramentu małżeństwa.
Natomiast, biorąc pod uwagę takie zwykłe życie, to na pewno za dużo było wpływu Twojej mamy i to zakłócało relacje między Tobą a Twoją żoną.
Ale to dwie różne sprawy.

renegate
Posty: 134
Rejestracja: 26 lut 2020, 4:11
Płeć: Kobieta

Re: Spotkanie

Post autor: renegate » 09 lip 2020, 18:32

Tomasz30 pisze:
09 lip 2020, 1:31
Dziękuję ci Rut za ten post. Ale nagle mnie sytuacja jest nie do uratowania skoro moja żona nie chce. Cały czas były kłótnie między nami z tego powodu że moja mama dzwoni bardzo często . Mi to przeszkadzało że tak często. Mówiłem jej o tym tej mojej mamie. Potem moja żona też się denerwowala bo zaś dzwoni. Mówiłem jej o tym żeby nie tak często bo ja mam swoją rodzinę. I swoje problemy. Ale nie trafiali. Bardziej mi zależy na mojej żonie jak na mamie. Na mojej rodzinie ale moja mama tego nie rozumie. Wszystko bym zrobił by pokazać jak bardzo jest dla mnie ważna moja żona. Ale moja żona wtedy mówi już nie musisz...

Tomaszu, mówienie osobie, która nie szanuje czyichś granic i woli, nie akceptuje, że dziecko jest już dorosłe i ma prawo do własnego życia, decyzji, opinii, na dłuższą metę nic nie daje. Ty mówiłeś, ale Twoja mama nadal robiła to samo. I owszem, Twoja żona słyszała od Ciebie, że taka sytuacja Ci nie odpowiadała, ale dalej było jak zawsze. Nie chodziło tylko o deklaracje, ale o działanie.

renegate
Posty: 134
Rejestracja: 26 lut 2020, 4:11
Płeć: Kobieta

Re: Spotkanie

Post autor: renegate » 09 lip 2020, 18:46

krzychforum pisze:
09 lip 2020, 6:58
Tomasz30 pisze:
09 lip 2020, 0:19
Droga Rut. Przeczytałem twój post. Dziękuję za mądre treści i wiedzę. Masz rację moja mama jest zaborcza i moje małżeństwo na tym ucierpiało. Zrobię wszystko by byc bardziej dojrzała osoba mężem i ojcem. Zrobię to dla mojej żony.
Tomasz,

przede wszystkim zrób to dla siebie. W moim odczuciu wisisz strasznie na swojej żonie. To taki Twój bożek. Rozumiem to bo też tak miałem, ale to ślepa uliczka.

Dobrze by było, żebyś się nauczył stawiać granice swojej mamie. To Twoje życie, jesteś dorosły i wiesz co dobre dla Ciebie i Twojej rodziny.

Tomaszu, zrób to w pierwszej kolejności dla siebie. Czy Twoja żona wróci czy nie, to nadal Twoja mama będzie mieć wpływ na Ciebie i Twoje życie, jeśli sam się z tym nie uporasz.
Masz dzieci i nawet, gdyby doszło do rozwodu, dobrze by było, abyś im potrafił przekazał prawidłowe wzorce zdrowej miłości rodzicielskiej oraz wzorzec samodzielnego, odpowiedzialnego człowieka, ojca.
Do tego relacje z żoną też na pewno się nie polepszą, jeśli wszystko zostanie, tak jak było. Czy uda się uratować jeszcze Wasze małżeństwo, czy nie (a przynajmniej na razie), to nadal macie wspólne dzieci i kontakty Wasze też powinny być lepsze chociażby ze względu na to.
Na pewno, bez zmiany w Tobie, nic się w tej sytuacji nie zmieni.
Natomiast, nie patrz tylko przez pryzmat zatrzymania żony przy sobie. To może być dodatkowym, ważnym bodźcem, ale nie jedynym.
Nie oglądaj się też teraz na to, że żona nie chce terapii wspólnej, zacznij swoją.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Caliope, Paprotka i 7 gości