Na rozdrożu

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Sosna
Posty: 53
Rejestracja: 28 sie 2020, 10:29
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Na rozdrożu

Post autor: Sosna » 28 sie 2020, 11:19

Witam wszystkich uczestników forum. Czytam Was już od kilku lat, do tej pory jakoś sobie radziłam, dziś jestem na rozdrożu, proszę o pomoc i radę.
Z mężem jesteśmy małżeństwem od 26 lat, znamy się 28 lat, mamy córki w wieku 21 i 16 lat. Stanowiliśmy dobrą, zgraną parę aż do 2016 roku, kiedy to mój mąż zaczął przeżywać kryzys wieku. Najpierw była fascynacja koleżanką z biurowca, ale gdy się dowiedziałam, zerwał z nią kontakty. W 2018 rok poznał 20 lat młodszą Kowalską, ja przez długi czas byłam nieświadoma tego co się dzieje, myślałam że mąż ma depresję, kryzys wieku...Coraz bardziej się oddalał, wychodził do pracy ok. 6 rano, wracał ok.21. Wszystko tłumaczył dużą ilością pracy. W marcu 2019 roku dowiedziałam się od męża Kowalskiej, że mój mąż się z nią spotyka. W tym czasie wyniosłam się do innego pokoju, starałam się żyć z dziećmi normalnie. Mąż chciał odejść, żądał rozdzielności majątkowej, ale cały czas zaprzeczał romansowi mówił, że nie chce mnie krzywdzić, ale się wypalił, jest pusty w środku. Byliśmy już w trakcie sporządzania umowy alimentacyjnej na dzieci, jednak po rozmowie ze starszą córką, mąż postanowił zerwać z Kowalską. Nawrócił się, wszystko mi wyznał rozmawiał z księdzem, wyspowiadał się, uczestniczyliśmy często razem we mszy św. Modliliśmy się razem. Byliśmy rodzinnie na wspaniałych wakacjach. Po wakacjach mąż znowu zaczął coraz później wracać z pracy...Okazało się, że Kowalska spodziewa się dziecka i nie wiedziała czy to dziecko jej męża, czy mojego. Znów dowiedziałam się wszystkiego od jej męża. Po narodzinach dziecka mój mąż miał zrobić test i podjąć decyzję co dalej, był nadal bardzo zaangażowany w romans. Jednak w listopadzie przeżył nawrócenie, znowu zerwał z Kowalską, pojechaliśmy razem na rekolekcje ignacjańskie. Wszystko dobrze się układało aż do marca, kiedy znowu odsuwał się od domu. W maju znalazłam w jego telefonie chat z Kowalską...Chciałam żeby się wyniósł ale on nie chciał, powiedział że chce być z nami, że kocha tylko mnie. Został, teraz schemat znów się powtarza...

Siostra przewodniczka duchowa radziła mi żebym nie przykładała ręki do jego wyprowadzki, żebym nie szukała dowodów. Zaś w książce "Miłość wymaga stanowczości" autor radzi, by postawić granice. Pisałam już listy do męża, że ma otwarte drzwi, że może odejść...Ale on cały czas zaprzecza romansowi, wypiera się kontaktu z Kowalską, mówi że kocha tylko mnie. A ja przecież czuję, że to nie jest prawda. Co robić proszę Was o pomoc, macie tak wiele doświadczeń. Przepraszam za tak długi post.

Pavel
Posty: 3011
Rejestracja: 03 sty 2017, 21:13
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Mężczyzna

Re: Na rozdrożu

Post autor: Pavel » 28 sie 2020, 13:40

Witaj na forum Sosna,
Skoro czytasz nas od długiego czasu, pamiętasz zapewne, że polecamy chronienie swojej anonimowości poprzez dyskrecję w opisywaniu szczegółów poprzez które można zidentyfikować twoją rodzinę w realnym świecie.

Rozważałaś wizytę w którymś z naszych ognisk? Ich listę znajdziesz tutaj:
www.ogniska.sychar.org

Wg mnie najwyraźniej twój mąż niespecjalnie rozumie znaczenie słowa kocham.
Jeśli ktoś kocha, to nawet gdy się zauroczy, nie zdradza. Nie oszukuje, nie rani.

Słowo nawrócenie również ma dla mnie inne znaczenie. Bo najwyraźniej twój mąż za bardzo myślenia nie zmienił.

Co robić?
Pracować nad sobą „pod okiem” Pana Boga. Wtedy odpowiedzi na niemal wszystkie pytania przychodzą w trakcie, a gdy nie wiemy - wiemy gdzie szukać ;)

Twój mąż chce naprawiać małżeństwo? Jest coś w stanie w tym obszarze z siebie dać?

Zapewne za niedługo zjawią się inni forumowicze.
Ja ze swojej strony wspieram modlitwą.
"Bóg nie działa poza wolą człowieka i poza jego wysiłkiem.(...) Założenie, że jeśli się pomodlimy, to będzie dobrze, jest już wiarą w magię." ks. dr. Grzegorz Strzelczyk

Sosna
Posty: 53
Rejestracja: 28 sie 2020, 10:29
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Na rozdrożu

Post autor: Sosna » 28 sie 2020, 13:47

Dziękuję. Mój mąż po powrotach od Kowalskiej, bardzo się starał, troszczył, był dobry i czuły. Razem się modliliśmy, chodziliśmy na msze św, przyjmowaliśmy sakramenty św. Niestety Kowalska nie dawała spokoju (tak twierdził), w grę wchodzi jeszcze dziecko, którym kusi...Parę miesięcy i od nowa wpadał w swój nałóg. Teraz twierdzi, że czasem uda mu się podnieść, ale powoli stacza się na dno.

acine
Posty: 127
Rejestracja: 26 lip 2018, 23:35
Płeć: Mężczyzna

Re: Na rozdrożu

Post autor: acine » 28 sie 2020, 14:35

Sosno, Twoj maz Ciebie nie szanuje bo Ciebie ma na miejscu taka jak zawsze, zna Cie na wylot. Tamta jest atrakcyjna nie do konca poznana kobieta i to jest to co jest bardziej dla niego wazne niz obecna Ty czy Kosciol czy wspolne msze i przyjmowanie komunii. Moze dla niego sa to tylko rytualy ktore mialy na zasadzie magicznej zadzialac no i nie zadzialaly bo to nie magia. Wygrywa tajemniczosc i ciagla niezbadana do konca nowosc a poznana zabawka zostala rzucona w kat jesli moge uzyc takiego porownania. Dobson razi by stac sie na nowo znowu tajemnicza. Troche to przypomina gierki w chowanego niemniej Dobson wlasnie w takiej ksiazce ( niestety nie przetlumaczonej na polski Hide and seek czyli zabawa w chowanego ) i innej na szczescie przetlumaczonej "Co kazda zona chciala by aby maz wiedzial o kobiecie" przytacza. Ta idea u niego mniej wiecej tak jest okreslona, bedzie to swobodna parafraza tego co on napisal. A wiec: chcemy tego czego nie mozemy do konca osiagnac a nie szanujemy tego od czego nie mozemy uciec ( domyslnie parafraza klatki ). Ta zasada jest szczegolnie wazna ( wg niego ) w relacjach zakochania romantycznego czy relacji romantycznych ale UWAGA nie powinismy zapominac ze w malzenstawach sie ona nie "wykasowuje" czy przestaje obowiazywac. Dlatego wlasnie zaleca ta twarda milosc w znaczeniu, ze chocbysmy chcieli przylgnac do uciekajacego malzonka musimy zachowac sie wbrew nam niejako przeciw intuicyjnie i delikatnie wycofac sie i to jest emocjonalnie trudne i dlatego jest wlasnie twarde dla nas emocjonalnie i zwie wlasnie twarda miloscia. Ja tez sie zszokowalem tym ze niestety wyglada na to ze takie sa naturalne zasady relacji miedzy kobieta i mezczyna i nie zmienimy tego. Polecam wiec jeszcze obczytaj sie w Dobsona "Co kazda zona chciala by aby maz wiedzial o kobiecie"- rozdzial samotnosc izolacja i nuda. Tam jest to dobrze opisane. Moze to Ci pomoze w malzenstwie.

Sosna
Posty: 53
Rejestracja: 28 sie 2020, 10:29
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Na rozdrożu

Post autor: Sosna » 28 sie 2020, 14:58

Dziękuję acine, postaram się zdobyć tę książkę. Ja kilkakrotnie mówiłam i pisałam mężowi, że może odejść, nie trzymam go na siłę. On pyta czy ja chcę żeby odszedł, mówiłam wtedy że ja nie chcę, i że to on powinien wiedzieć czego chce. Choć mój błąd polega pewnie na tym, że utwierdzam go w tym, że kocham, przebaczę i będę czekać...Postaram się stosować listę Zerty, ciągle jeszcze piorę, prasuję, gotuję, mąż normalnie wpłaca pieniądze na wspólne konto, więc mam poczucie, że powinnam. Kiedy się da jemy wspólne posiłki z dziećmi, wieczorem oglądamy filmy. Ale ja wiem że w ciągu dnia "niby pracy" on odwiedza Kowalską.

Sarah
Posty: 130
Rejestracja: 01 maja 2020, 13:46
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Na rozdrożu

Post autor: Sarah » 28 sie 2020, 15:41

A czyje w końcu jest to dziecko, bo chyba nie napisałaś? Czy pani sama nie wie?
Nothing lasts forever
And we both know hearts can change
And it's hard to hold a candle
In the cold November rain...

Sosna
Posty: 53
Rejestracja: 28 sie 2020, 10:29
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Na rozdrożu

Post autor: Sosna » 28 sie 2020, 15:50

Kowalska sama nie wie, jej mąż przyjął je jako swoje, namawiała mojego na zrobienie testu. Gdyby było jego byłoby im podobno prościej. Po wysłuchaniu konferencji ks. Drzewieckiego, mój mąż odpuścił, nie drążył. Kowalska też jest w związku sakramentalnym. Jak jest teraz nie wiem bo mój mąż od dwóch miesięcy znowu "pracuje" od 6-20. Może zrobili test,nie wiem.

Sarah
Posty: 130
Rejestracja: 01 maja 2020, 13:46
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Na rozdrożu

Post autor: Sarah » 28 sie 2020, 15:59

W pewnym sensie dziękuję Ci za założenie tego tematu. Utwierdziłaś mnie ostatecznie w pewności, że dobrze zrobiłam odcinając się całkowicie od męża, który również przed pięćdziesiątką uległ zamroczeniu (mówiąc kolokwialnie odbiło mu) i lada dzień jego kochanka urodzi dziecko, prawdopodobnie jego. Nie, żebym wcześniej się wahała, ale teraz jestem pewna na 100 procent, że robię dobrze. Oczywiście dobrze z mojego punktu widzenia, bo co będzie dobre dla Ciebie, to musisz sama rozważyć. Trzymaj się!
Nothing lasts forever
And we both know hearts can change
And it's hard to hold a candle
In the cold November rain...

lustro
Posty: 1201
Rejestracja: 02 sie 2017, 22:37
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Na rozdrożu

Post autor: lustro » 28 sie 2020, 17:27

acine pisze:
28 sie 2020, 14:35
Sosno, Twoj maz Ciebie nie szanuje bo Ciebie ma na miejscu taka jak zawsze, zna Cie na wylot. Tamta jest atrakcyjna nie do konca poznana kobieta i to jest to co jest bardziej dla niego wazne niz obecna Ty czy Kosciol czy wspolne msze i przyjmowanie komunii. Moze dla niego sa to tylko rytualy ktore mialy na zasadzie magicznej zadzialac no i nie zadzialaly bo to nie magia. Wygrywa tajemniczosc i ciagla niezbadana do konca nowosc a poznana zabawka zostala rzucona w kat jesli moge uzyc takiego porownania. Dobson razi by stac sie na nowo znowu tajemnicza. Troche to przypomina gierki w chowanego niemniej Dobson wlasnie w takiej ksiazce ( niestety nie przetlumaczonej na polski Hide and seek czyli zabawa w chowanego ) i innej na szczescie przetlumaczonej "Co kazda zona chciala by aby maz wiedzial o kobiecie" przytacza. Ta idea u niego mniej wiecej tak jest okreslona, bedzie to swobodna parafraza tego co on napisal. A wiec: chcemy tego czego nie mozemy do konca osiagnac a nie szanujemy tego od czego nie mozemy uciec ( domyslnie parafraza klatki ). Ta zasada jest szczegolnie wazna ( wg niego ) w relacjach zakochania romantycznego czy relacji romantycznych ale UWAGA nie powinismy zapominac ze w malzenstawach sie ona nie "wykasowuje" czy przestaje obowiazywac. Dlatego wlasnie zaleca ta twarda milosc w znaczeniu, ze chocbysmy chcieli przylgnac do uciekajacego malzonka musimy zachowac sie wbrew nam niejako przeciw intuicyjnie i delikatnie wycofac sie i to jest emocjonalnie trudne i dlatego jest wlasnie twarde dla nas emocjonalnie i zwie wlasnie twarda miloscia. Ja tez sie zszokowalem tym ze niestety wyglada na to ze takie sa naturalne zasady relacji miedzy kobieta i mezczyna i nie zmienimy tego. Polecam wiec jeszcze obczytaj sie w Dobsona "Co kazda zona chciala by aby maz wiedzial o kobiecie"- rozdzial samotnosc izolacja i nuda. Tam jest to dobrze opisane. Moze to Ci pomoze w malzenstwie.
Tak czytam Ciebie Acine i cieszy mnie, ze ktos to tutaj pisze.
W sumie Dobson niczego nowego nie wymyslil. To sa zasady znane od wieków. Znane i stosowane...byly. Nasze babcie i prababcie o tym wiedzialy.
Że mezczyzna jest łowcą i najchętniej goni króliczka. I mozna być niedościgłym króliczkiem po grób, dla swojego męża.
Ze tajemniczość jest pociagajaca. I ze zbytnie spoufalenie wcale nie jest dobre.
Ze lepsze są pochwały i zachwyt niz gderanie i pretensje.
I ze kobiecie potrzebny jest rycerz. Nie na bialym koniu, ale z dawnymi rycerskimi cechami. Przy którym może byc słabą kobietką.

I jak tego brakuje, to zaczyna relacja szwankować.
I moze dobrze by przywrócić naturalny porzadek dla jej poprawy.
Ja myślę, ze wszyscy mamy na tym polu wiele do zrobienia.

Sosna
Posty: 53
Rejestracja: 28 sie 2020, 10:29
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Na rozdrożu

Post autor: Sosna » 28 sie 2020, 17:49

Ja już raz pakowałam męża, ale się poddałam. Teraz wrócił do Kowalskiej po raz 3, za każdym razem jak z nią zrywał, wierzyłam w jego dobre intencje, przebaczałam, walczyłam. No ale jak nie ma silnej woli i chęci naprawy małżeństwa z drugiej strony, to cóż wojować. Zajęłam się sobą, wychodzę z domu, odnowiłam kontakty z koleżankami, śpiewam w chórze, chodzę na Zumbę. Ale serce mam rozerwane. Wiem, że tylko pełne zaufanie Panu mnie uratuje.

Caliope
Posty: 483
Rejestracja: 04 sty 2020, 12:09
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Na rozdrożu

Post autor: Caliope » 28 sie 2020, 18:57

Najlepiej byłoby zmienić się w kowalską, ale to jest trudne jak się zna z mężem tyle lat i są dzieci. Trzeba by było wypracować inną wersję siebie, taką nieznaną tajemniczą. Ja schudłam, zmieniłam styl, poprawiłam to i owo, mam swoje życie, robię prawko, moj rozwój i marzenia idą do przodu,tylko znajomych nie mam. Męża w to nie wciągam, to te moje tajemnice, robię rzeczy, które wcześniej uważałam za takie które jemu sie nie spodobają, a dzięki nim jestem w końcu sobą.Czy to coś zmieni jak u mnie nie było kowalskiej, nie wiem, ale może pomoże coś tobie. Zmieniając siebie jestem szczęśliwa sama ze sobą, choć nie mam bliskości z mężem.

Sosna
Posty: 53
Rejestracja: 28 sie 2020, 10:29
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Na rozdrożu

Post autor: Sosna » 28 sie 2020, 19:33

Dziękuję za wasze wsparcie. Postaram się wziąć za siebie. Już wiele zrobiłam w tym kierunku. Zdaje sobie sprawę że jestem uzależniona od męża. Kiedyś wiele robiliśmy razem, teraz prawie że wszystkim zostałam sama. To boli, ale daję radę.

lustro
Posty: 1201
Rejestracja: 02 sie 2017, 22:37
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Na rozdrożu

Post autor: lustro » 28 sie 2020, 21:02

Caliope pisze:
28 sie 2020, 18:57
Najlepiej byłoby zmienić się w kowalską, ale to jest trudne jak się zna z mężem tyle lat i są dzieci. Trzeba by było wypracować inną wersję siebie, taką nieznaną tajemniczą. Ja schudłam, zmieniłam styl, poprawiłam to i owo, mam swoje życie, robię prawko, moj rozwój i marzenia idą do przodu,tylko znajomych nie mam. Męża w to nie wciągam, to te moje tajemnice, robię rzeczy, które wcześniej uważałam za takie które jemu sie nie spodobają, a dzięki nim jestem w końcu sobą.Czy to coś zmieni jak u mnie nie było kowalskiej, nie wiem, ale może pomoże coś tobie. Zmieniając siebie jestem szczęśliwa sama ze sobą, choć nie mam bliskości z mężem.
Nie masz byc kowalską.
Tylko sobą 😊
Bardzo mi się podoba to, co napisałaś o swoim rozwoju, zmianach...
A znajomi - dobrze miec jakichś. Kilka osob.
Moze Ognisko? Może jakas inna wspólnota. Aktywność społeczna.
Rozejrzyj sie wokół.
Może jakas tematyczna grupa na fb, gdzie beda ludzie, ktorzy maja podobne zainteresowania co Ty?
Trzymam kciuki 😊 (choc to takie niesycharowe)
Alleluja i do przodu.

Caliope
Posty: 483
Rejestracja: 04 sty 2020, 12:09
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Na rozdrożu

Post autor: Caliope » 28 sie 2020, 22:41

lustro pisze:
28 sie 2020, 21:02
Caliope pisze:
28 sie 2020, 18:57
Najlepiej byłoby zmienić się w kowalską, ale to jest trudne jak się zna z mężem tyle lat i są dzieci. Trzeba by było wypracować inną wersję siebie, taką nieznaną tajemniczą. Ja schudłam, zmieniłam styl, poprawiłam to i owo, mam swoje życie, robię prawko, moj rozwój i marzenia idą do przodu,tylko znajomych nie mam. Męża w to nie wciągam, to te moje tajemnice, robię rzeczy, które wcześniej uważałam za takie które jemu sie nie spodobają, a dzięki nim jestem w końcu sobą.Czy to coś zmieni jak u mnie nie było kowalskiej, nie wiem, ale może pomoże coś tobie. Zmieniając siebie jestem szczęśliwa sama ze sobą, choć nie mam bliskości z mężem.
Nie masz byc kowalską.
Tylko sobą 😊
Bardzo mi się podoba to, co napisałaś o swoim rozwoju, zmianach...
A znajomi - dobrze miec jakichś. Kilka osob.
Moze Ognisko? Może jakas inna wspólnota. Aktywność społeczna.
Rozejrzyj sie wokół.
Może jakas tematyczna grupa na fb, gdzie beda ludzie, ktorzy maja podobne zainteresowania co Ty?
Trzymam kciuki 😊 (choc to takie niesycharowe)
Alleluja i do przodu.
Dziękuję lustro, mam rodzinę, udzielam się na dwóch grupach na fb, czasem pogadam z koleżanką, mi starczy ,nie piję, więc całe stare towarzystwo zniknęło i wcale mi to nie przeszkadza.Masz rację z kowalską, jestem sobą, ale chcę mieć cechy takiej kowalskiej, bo tak jest fajniej żyć.Właśnie czuję się tak dobrze jak dawno temu przed ślubem.

Wiedźmin

Re: Na rozdrożu

Post autor: Wiedźmin » 28 sie 2020, 22:59

Rady babć może i są dobre... ale...
lustro pisze:
28 sie 2020, 17:27
[...] Że mezczyzna jest łowcą i najchętniej goni króliczka. [...]
Ale jaki mężczyzna? Taki statystyczny, nieistniejący?

I uwaga - skoro już chcesz lustro faktycznie ten instynkt łowcy w swoim mężu obudzić (podtrzymać?) to trzeba pamiętać, że przodkowie polując... naprawdę nie biegali całe życie za jednym i tym samym zwierzęciem...

Nie wiem jak inni mężczyźni, ale ja jakbym chciał "całe życie gonić króliczka", to z pewnością nie brałbym ślubu.
lustro pisze:
28 sie 2020, 17:27
I mozna być niedościgłym króliczkiem po grób, dla swojego męża.
O super - ale w jakim celu? To "normalnie" się nie da... tylko trzeba grać "niedościłego króliczka"?
lustro pisze:
28 sie 2020, 17:27
Ze tajemniczość jest pociagajaca.
Tajemniczość po 15 latach czy więcej?
No chyba, że nie rozmawiają ze sobą w ogóle (nie chcąc dać się poznać) ... no to może... ;)
lustro pisze:
28 sie 2020, 17:27
I ze zbytnie spoufalenie wcale nie jest dobre.
Możesz to lustro rozwinąć? Co jest zbytnim spoufalaniem się w małżeństwie Twoim zdaniem?

Jeśli już miałbym szukać analogii ... do żony... raczej porównałbym do domu... niż króliczka.

Dom (statystycznie najczęściej) buduje się na całe życie.
Dobrze planuje - dba - aby rodzinie zapewniał poczucie stabilności i bezpieczeństwa.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 16 gości