Wątek Lavendy

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

kemot79
Posty: 197
Rejestracja: 23 mar 2017, 8:25
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Wątek Lavendy

Post autor: kemot79 » 30 paź 2017, 9:23

Lavenda pisze:
30 paź 2017, 5:55
Kemot79,
Jak Ty się w tym odnajdziesz? Bo ja chyba nie potrafię tak żyć, wczoraj mialam gorszy dzien :( takie poczucie bezsensu mnie dopadlo, on wyjechał na dwa tygodnie. Corka poplakuje a ja taka slaba...Jest jakiś kowalski? skąd parcie na rozwód u Twojej żony?
potrafisz- nie zdajesz sobie sprawy ile człowiek potrafi znieść. Dla mnie kryzys był/jest czasem poznawania siebie. Wprawdzie byłem szczęśliwy w małżeństwie ale zupełnie zatraciłem swoje Ja. Wyobraź sobie, że dopiero kilka dni temu kupiłem sobie coś wyłącznie dla siebie. Nigdy wcześniej tego nie robiłem a jeśli już to miałem wyrzuty sumienia. Pierwszy raz pojechałem do sklepu i kupiłem sobie fajną rzecz dla siebie i byłem mega zadowolony. Moje dzieci nie płaczą ale może lepiej udajemy. Żona też jest im oddana i chyba dlatego tak trochę lżej. Skąd parcie na rozwód- to już tylko Bóg wie- ja nie jestem w stanie tego wyjaśnić- ale już nie chcę się zadręczać tym pytaniem

Grzegorz1985
Posty: 618
Rejestracja: 25 paź 2017, 21:15
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Wątek Lavendy

Post autor: Grzegorz1985 » 30 paź 2017, 10:35

Jeśli jest parcie to pewnie tak jak u mnie jest kowalski albo kandydat na niego...

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 9578
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Wątek Lavendy

Post autor: Nirwanna » 30 paź 2017, 10:39

TuPrzem pisze:
30 paź 2017, 10:35
Jeśli jest parcie to pewnie tak jak u mnie jest kowalski albo kandydat na niego...
Możliwość taka jest, ale też i jest to na razie gdybanie. Prawdy na 100% nie znamy.
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

Grzegorz1985
Posty: 618
Rejestracja: 25 paź 2017, 21:15
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Wątek Lavendy

Post autor: Grzegorz1985 » 30 paź 2017, 10:42

Nirwanna pisze:
30 paź 2017, 10:39
TuPrzem pisze:
30 paź 2017, 10:35
Jeśli jest parcie to pewnie tak jak u mnie jest kowalski albo kandydat na niego...
Możliwość taka jest, ale też i jest to na razie gdybanie. Prawdy na 100% nie znamy.
OK masz rację jedna rzecz która radzę nie śledź, nie sprawdzaj jej telefonu komputera ja popełniłem ten błąd. Ale też wtedy dowiedziałem się o kowalskim.

Lavenda
Posty: 285
Rejestracja: 05 wrz 2017, 14:14
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Wątek Lavendy

Post autor: Lavenda » 30 paź 2017, 11:02

kemot79
U nas to wygląda tak, że ja jestem bardzo oddana, a mąż różnie, miewa zmienne nastroje, czasami w domu zachwouje się jakby był obrażony na wszystko, a czasami normalnie - to jest też dla mnie męczące te jego zmiany, ale już staram się nie brać tego do siebie, choć na pewno jest to jakaś przykrość dla mnie. Z córką jego relacje nigdy nie były super wylewne, ostatnio często zabiera ją do kina ( nawet córka skmentowała to w ten sposób, że tata zachowuje się jakby miał za miesiac umrzeć bo nigdy nie chodził z nią tak często do kina...może chce w ten sposób zabić wyrzuty sumienia) Dwa tygodnie temu mówił o rozwodzie, że ze mną nie będzie już szczęsliwy, teraz zamilkł. Zero rozmów, ja nie prowokuję, on sam z siebie nic nie mówi. Powiedziałam tylko, że jak złoży pozew to niech mi o tym powie, bo nie chce mieć takiej niespodzianki. Przedwczoraj rano pomagał mi skręcić stolik a tego samego dnia wieczorem jak zadzwoniłam żeby zapytać jak droga ( był w trasie ) był bardzo opryskliwy...wiem ,że wyjechał na dwa tygodnie w strony swojej "telefonicznej przyjaciółki" być może się spotkają, ale muszę się wyzbyć domysłów bo wykańczają. W sobotę dowiedziałam się od naszej znajomej ( żony męża kolegi ), że ponad rok temu, przez tę samą osobę ( też liczne rozmowy, ukrywane przed nią ) na tydzień przed ślubem ich uroczystość miała być odwołana...byłam w szoku, nie wyszło z jednym to zabrała się za kolejnego...a że trafiła na podatny grunt ( u nas remont, przeprowadzka, cięzki czas, kłótnie ) to wyszło jak wyszło niestety, on twierdzi że to skończone, ale nie do końca w to wierzę...a jeśli nawet, to zaangażował się tam emocjonalnie i uczuciowo i chyba dlatego nie widzi dla nas szans, nawet jeśli tam nie wyjdzie...
Niby jestem silna, ale czuję ile mnie kosztuje ta siła i to bycie gdzieś pomiędzy, o wiele lepiej funkcjonuje niż jeszcze dwa miesiące temu, ale jest cięzko, czuję na sobie wręcz fizycznie ten ciężar, też na pewno że całe emocje córki spadają na mnie, przy nim ona tego nie okazuje.
Mam takie momenty, że myślę sobie, że powinien się wyprowadzić i koniec tego udawania, niech układa sobie to nowe szczęsliwe życie i da mi spokój ( może stanowcza postawa trochę nim potrząsnie, nie wiem...) a jak jest w tym domu i jest momentami miły to we mnie nawet podświadomie rośnie jakaś nadzieja, że wszystko się ułoży... a ja nie chcę się tak oszukiwać, zwłaszcza jeśli ma nadal kontakty z kowalską, a w domu chcąc zabić wyrzuty sumienia stara się być super tatusiem, ile tak można wytrzymać...

Lavenda
Posty: 285
Rejestracja: 05 wrz 2017, 14:14
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Wątek Lavendy

Post autor: Lavenda » 30 paź 2017, 11:23

TuPrzem,
wiem o "przyjaciółce", twierdzi że nigdy mnie nie zdradził, ale widziałam jego bilingi ( naiwnie nie wylogował się z poczty ) od kilku miesiecy przed wybuchem akcji "rozwód" prowadził z dawną kolezanka mnóstwo rozmów o róznych porach dnia i nocy, czasami baardzo długich, słabo się z tego wytłumaczył, na zasadzie mogę rozmawiać z kim chcę...nigdy Cię nie zdradziłem, ale dla mnie to już zdrada, myslę ze ta osoba ( rozwódka, która o mało rok temu, nie rozbiła też małżenstwa naszych znajomych, wczoraj się dowiedziałam i mnie to strasznie podirytowało, co to za kobieta... ) ostro z nim flirtowała i zauroczyła go swoją osobą, mieszka w innym mieście więc o wspolną przyszłość cięzko, ale może jej pasuje taki kolega z doskoku...tylko dlaczego kosztem mojej rodziny :(
Na ten moment żyjemy w jednym domu, ale obok siebie, łączą nas dzieci, zakupy, obowiązki...on nie chce ratować małżenstwa, usłyszałam wcześniej: nie kocham, mam prawo być szczęsliwy, ale juz nie z Tobą, jestem przez Ciebie wrakiem, na pytanie czemu nie da nam szansy, że są małe dzieci powiedział, żę nie ma czasu i siły...tylko boję się że mi tej siły też zabraknie i co wtedy
...

Grzegorz1985
Posty: 618
Rejestracja: 25 paź 2017, 21:15
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Wątek Lavendy

Post autor: Grzegorz1985 » 30 paź 2017, 13:16

A moja zona złożyła dziś pozew. Więc jest lipa

Lavenda
Posty: 285
Rejestracja: 05 wrz 2017, 14:14
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Wątek Lavendy

Post autor: Lavenda » 30 paź 2017, 14:32

ja w oczekiwaniu na pozew...dzisiaj mam gorszy dzien...czuję, że duszę się w tym wszystkim, mam ochotę gdzieś uciec...jestem bardzo rozdarta

Grzegorz1985
Posty: 618
Rejestracja: 25 paź 2017, 21:15
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Wątek Lavendy

Post autor: Grzegorz1985 » 30 paź 2017, 14:48

Spokojnie oddaj się Bogu.
Ja najpierw zapłaciłem a potem powiedziałem "Bóg tak chciał..."

Lavenda
Posty: 285
Rejestracja: 05 wrz 2017, 14:14
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Wątek Lavendy

Post autor: Lavenda » 30 paź 2017, 15:44

Oddaję Bogu ten żal i ból i chyba dzięki temu ogólnie jestem w stanie zasnąć...ale co by nie było muszę podjąć jakieś kroki, bo tkwię w oczekiwaniu na pozew, którym on się odgraża co jakiś czas, mąż robi właściwie co chce...twierdzi że z przyjaciółką już nie rozmawia, ale nadal dla nas nie widzi szans,a ja jakby nie było uzależniona od jego nastrojów, mimo że jemu tego nie okazuję, to jednak czuję ile mnie to czasami kosztuje, pewnie też nieokazywanie tego jest bardzo dla mnie obciążające, dobrze są bardzo chłodne, że jest to forum i przyjaciele i rodzina
Mam też oparcie w teściu, który totalnie nie akceptuje decyzji swojego jedynaka i ich stosunki są bardzo chłodne, mąż jakby obrażony że jego ojciec trzyma moją stronę...

Grzegorz1985
Posty: 618
Rejestracja: 25 paź 2017, 21:15
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Wątek Lavendy

Post autor: Grzegorz1985 » 30 paź 2017, 16:01

miało być zaplakałem nie zaplaciłem :)

Grzegorz1985
Posty: 618
Rejestracja: 25 paź 2017, 21:15
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Wątek Lavendy

Post autor: Grzegorz1985 » 30 paź 2017, 21:53

lawenda uważam że i tak masz lepiej ode mnie :) wiec głowa do góry
bo ja dziś na zmianę lepiej gorzej i na koniec dnia tragedia

Unicorn2
Posty: 373
Rejestracja: 05 mar 2017, 14:07
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Wątek Lavendy

Post autor: Unicorn2 » 30 paź 2017, 22:08

TuaPrzem , Lawenda .
Spokojnie z tymi pozwami na tym świat się nie kończy .
Musimy być silni i mądrzy bo zły uwielbya niszczyć rodzine. Pozew to początek walki ze złem i nie moźemy się poddawać.

Lavenda
Posty: 285
Rejestracja: 05 wrz 2017, 14:14
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Wątek Lavendy

Post autor: Lavenda » 30 paź 2017, 23:12

Dzięki Unicorn2 :)
Zastanawiam się nad puszczeniem męża w jego szukanie szczęścia, może taka stanowcza postawa ustawi tę sytuację, bo on cały czas jest panem sytuacji, mówi o rozwodzie od 3 miesięcy, pisze jakieś pozwy ( jeden widziałam - stek klamstw) a ja czekam na zasadzie "złoży czy nie złoży"...chcę ratować to małżeństwo, ale na ten moment on nie jest na to gotowy może nigdy nie będzie..i może im szybciej przekona się ile szczęścia go czeka jak odejdzie tym lepiej. Co o tym myślicie ?

SAMOA
Posty: 150
Rejestracja: 20 lut 2017, 9:43
Płeć: Kobieta

Re: Wątek Lavendy

Post autor: SAMOA » 30 paź 2017, 23:40

Lawenda coś w tym jest. Ja już ponad rok jak otrzymałam pozew o rozwód i na każdej rozprawie że nie nie zgadzam się że chce ratować. Kiedy na ostatniej zabrałam z mężem i tak zgadzam się ale z wyłącznej winy męża to struchlał nieco i z tej nieporadnosci zawiesił rozwód. Chciał się że mną,,dogadać,, i żebym zgodziła się na rozwód bez orzekania o winie że niby mamy się kulturalnie rozejsć. Gdy ja nie poszłam na to jego dogadanie to złość w nim z dnia na dzień była coraz większa. To jest prawda że to jest walka duchowa że złym który atakuje nasze rodziny to nie walka z mężem. Ja to wiem. Wkurza to moje chodzenie z dziećmi do kościoła nasze wspólne odmawianie różańca. Tak w nim narosla złość i agresja i postanowił odwieść rozwód. Czekam właściwie na kolejną rozprawę. Wtedy gdy do mnie zadzwonił i powiedział że zawiesza bo ma dość tych sądów adwokatów i rozpraw to poczułam że Pan Bóg wypełnia swoje plany i że nie dojdzie do rozwodu. Ale co się teraz wydarzy to sam Pan Bóg wie a ja Mu ufam że wyprowadzi z tego jakieś dobro. Choć tak po ludzku to sytuacja beznadziejna ale z Bogiem uda się bez względu czy mężem czy już bez. Jezu ufam Tobie.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 12 gości