Wątek Lavendy

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Lavenda
Posty: 285
Rejestracja: 05 wrz 2017, 14:14
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Wątek Lavendy

Post autor: Lavenda » 14 maja 2018, 13:05

ale nas zbaw ode złego. Amen.

Już po, świadkowie na prośbę prawnika męża odwolani, więc nie musiałam słuchać wywodów teściowej, następna sprawa w grudniu...

SAMOA
Posty: 128
Rejestracja: 20 lut 2017, 9:43
Płeć: Kobieta

Re: Wątek Lavendy

Post autor: SAMOA » 14 maja 2018, 13:37

Ale nas zbaw ode złego
AMEN

Lavendo życzę Ci siły

Lavenda
Posty: 285
Rejestracja: 05 wrz 2017, 14:14
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Wątek Lavendy

Post autor: Lavenda » 16 maja 2018, 9:38

SAMOA pisze:
14 maja 2018, 13:37
Ale nas zbaw ode złego
AMEN

Lavendo życzę Ci siły
Bardzo Wam wszystkim dziękuję,
SAMOA, siła to jest zdecydowanie coś czego najbardziej teraz potrzebuję...i o nią najczęściej modlę się do Boga...
Kłody pod nogi cały czas rzucane, mąż próbuje mnie upokorzyć, drwi ze mnie kiedy dzwonię żeby coś z nim ustalić...
Zostawił mnie jakby nie było ze wszystkim, przy dwójce dzieci...( jedno małe, drugie nastolatka w burzy hormonów ) jest co robić...
Są momenty, że bardzo mi się obrywa niestety od córki, cała jej złość i bunt spadają wiadomo na mnie...
Z ojcem córka niestety ma relacje "jak przez szybę" zero rozmów na temat uczuć emocji, tego co przeżywa,
nawet powiedziała mi że nie umie płakać przy tacie, nie potrafi się przed nim otworzyć... a teraz kiedy wyjechał daleko na stałe...ta relacja jest jeszcze gorsza...wiem że czuje się przez niego opuszczona :(

więc zdrowie i siła to coś czego mi bardzo trzeba na ten czas...
czasami najchętniej bym się sklonowała...byłoby łatwiej

Camilaa
Posty: 762
Rejestracja: 19 sty 2018, 20:54
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Wątek Lavendy

Post autor: Camilaa » 16 maja 2018, 10:10

Lavendo ja sobie mówię ze musze dac radę dla dzieci, zresztą gdyby nie one to ja bym się chyba załamala... a tak wiem dla kogo zbierać siłę i dla kogo się starać...

marylka
Posty: 860
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:01
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Wątek Lavendy

Post autor: marylka » 16 maja 2018, 10:25

Lavendo......ja przewrotnie dzieki dzieciom sie pozbierałam. Wiesz....u mnie każde dziecko wybrało sobie meble i kolor scian do pokoju. Jeszcze nie widziałam takich dziwnych zestawień kolorystycznych ale im sie podobało.Potem przychodziły do mnie spać. Byłam jak ta kwoka...powaga. Nie miałam pretensji, że opuściły sie w nauce, tylko starałam sie z nimi uczyć. I często z nimi wychodziłam. Rozpieszczałam je - to fakt. Dbałam o to, żeby jak najwiecej czasu spędzały z rówieśnikami. Często oglądaliśmy wspólnie tv.
Moje dzieci miały bardzo poważny stosunek do odejscia ojca. Corka tak sie zachowywała jakby to ona została zdradzona. Ale było meżowi cieżko z KAŻDYM dzieckiem. Z uczciwością moge powiedzieć że NIGDY nie powiedziałam o nim złego słowa. Jak syn pytał malutki jak to mnie zranił czy nie możemy być razem? Myślał że mi miecz w serce wbił. Tak dosłownie. Mówiłam tylko o sobie. Oczywiście z każdym na miarę ich wieku
Był czas, że one nie chciały z nim być. Jak byłam w domu - to chętnie. Ale sam z nimi - to nie chciały.
I wiesz.....ja mam braci i szwagrów i tatę. Z każdym rozmawiałam zwłaszcza z chrzestnymi dzieci i prosiłam, żeby pomogli mi, bo bardzo mi zależy, żeby dzieci miały konrakt z meżczyzna. Myślę, że to dobry ruch był. Chłopaki często zabierali moje albo wspólnie jechaliśmy gdzieś...myśle, że warto to rozważyć. Miałam to szczęście, że całkiem niedługo przed rozstaniem skończyłam szkołe dla rodziców. Dzieki temu już nauczyłam sie mowić - rozumiem, że jestes rozzłoszczony, albo: widzę, że ci smutno...to całkiem inne pole do rozmowy niż: uspokój sie, albo: jak było?
Ze swojej strony polecam książki z cyklu Jak mówić żeby dzieci słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci mówiły. Mogłam cos pokręcic, bo już dawno tej ksiażki nie widziałam ale jak bedziesz chciała to w necie znajdziesz. Jest też o podobnym tytule o nastolatkach i o tym jak mówic żeby dzieci sie uczyły.
A poza tym sa wartościowe audycje. Podeśle Ci linka, tylko musze poszukać. Ściskam Cie

Lavenda
Posty: 285
Rejestracja: 05 wrz 2017, 14:14
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Wątek Lavendy

Post autor: Lavenda » 16 maja 2018, 11:18

marylka pisze:
16 maja 2018, 10:25
Lavendo......ja przewrotnie dzieki dzieciom sie pozbierałam. Wiesz....u mnie każde dziecko wybrało sobie meble i kolor scian do pokoju. Jeszcze nie widziałam takich dziwnych zestawień kolorystycznych ale im sie podobało.Potem przychodziły do mnie spać. Byłam jak ta kwoka...powaga. Nie miałam pretensji, że opuściły sie w nauce, tylko starałam sie z nimi uczyć. I często z nimi wychodziłam. Rozpieszczałam je - to fakt. Dbałam o to, żeby jak najwiecej czasu spędzały z rówieśnikami. Często oglądaliśmy wspólnie tv.
Moje dzieci miały bardzo poważny stosunek do odejscia ojca. Corka tak sie zachowywała jakby to ona została zdradzona. Ale było meżowi cieżko z KAŻDYM dzieckiem. Z uczciwością moge powiedzieć że NIGDY nie powiedziałam o nim złego słowa. Jak syn pytał malutki jak to mnie zranił czy nie możemy być razem? Myślał że mi miecz w serce wbił. Tak dosłownie. Mówiłam tylko o sobie. Oczywiście z każdym na miarę ich wieku
Był czas, że one nie chciały z nim być. Jak byłam w domu - to chętnie. Ale sam z nimi - to nie chciały.
I wiesz.....ja mam braci i szwagrów i tatę. Z każdym rozmawiałam zwłaszcza z chrzestnymi dzieci i prosiłam, żeby pomogli mi, bo bardzo mi zależy, żeby dzieci miały konrakt z meżczyzna. Myślę, że to dobry ruch był. Chłopaki często zabierali moje albo wspólnie jechaliśmy gdzieś...myśle, że warto to rozważyć. Miałam to szczęście, że całkiem niedługo przed rozstaniem skończyłam szkołe dla rodziców. Dzieki temu już nauczyłam sie mowić - rozumiem, że jestes rozzłoszczony, albo: widzę, że ci smutno...to całkiem inne pole do rozmowy niż: uspokój sie, albo: jak było?
Ze swojej strony polecam książki z cyklu Jak mówić żeby dzieci słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci mówiły. Mogłam cos pokręcic, bo już dawno tej ksiażki nie widziałam ale jak bedziesz chciała to w necie znajdziesz. Jest też o podobnym tytule o nastolatkach i o tym jak mówic żeby dzieci sie uczyły.
A poza tym sa wartościowe audycje. Podeśle Ci linka, tylko musze poszukać. Ściskam Cie
Marylko,
jak najbardziej dzięki dzieciom musiałam się pozbierać i to w tempie ekspresowym, jednak są dwie strony medalu...
czasami po prostu wali się wszystko na głowę i do tego jeszcze moja choroba i jest ciężko...

wszystko wygląda u mnie całkiem podobnie jak u Ciebie :) matka kwoka - to zdecydowanie dobre określenie...
śpimy razem ( córka tak chciała - dobrze że mamy wielkie łóżko ) oglądamy tv, robimy dużo fajnych rzeczy, mamy swoje rytuały, wieczorne wygłupy w łóżku kiedy jest czas że jesteśmy wszyscy razem i wtedy jest super...

mam rewelacyjne kontakty z rodziną, moją i męża też ( on odciął się od rodziny, tylko teściowa go wspiera ) więc dzieci maja jak najbardziej kontakt, z dziadkami, wujkami, ciociami, mam też spore grono znajomych, których dzieci bardzo lubią...

ale bezsilność i złość zalewają mnie w momencie jak jest ciężko, córka ma wybuch złości ( hormony i cała ta sytuacja to dla niej mieszanka wybuchowa :(() synek akurat ma inny pomysł na życie niż ubieranie się, kiedy spieszę się do pracy...i sama czasami czuję że zaraz wybuchnę, a jak dojdzie do tego myśl, że mój mąż a ich ojciec ma wszystko gdzieś i nie interesuje się jak sobie radzę i jeszcze jest złośliwy na każdym kroku to już jest komplet do eksplozji...oczywiście eksplozji nie ma, bo umiem zapanować nad tym i nie chcę dzieci dodatkowo stresować, ale w środku mnie wszystko rozsadza...czuję wtedy żal, złość i bezsilność...no i piszę wtedy na forum, żeby gdzieś to trochę chociaż wylać...poskarżę się też Bogu, a co mi tam ;)

Lavenda
Posty: 285
Rejestracja: 05 wrz 2017, 14:14
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Wątek Lavendy

Post autor: Lavenda » 20 maja 2018, 22:21

Moi drodzy,
Mój mąż będąc z wizytą u dzieci, przywiózł torbę ubrań dla syna...mówiąc, że to od znajomej teściowej, po jej dziecku...trochę mi to nie dawało spokoju i powęszylam moim psim węchem ;) no i okazalo się, że ciuchy są po synu kowalskiej...:/ co zrobić z tą wiedzą? !

wulkan
Posty: 66
Rejestracja: 08 maja 2018, 23:00
Płeć: Kobieta

Re: Wątek Lavendy

Post autor: wulkan » 20 maja 2018, 23:58

Wręczyć worek z pytaniem czy może wynieść te śmieci. Bezczelność.

Camilaa
Posty: 762
Rejestracja: 19 sty 2018, 20:54
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Wątek Lavendy

Post autor: Camilaa » 21 maja 2018, 11:54

wulkan pisze:
20 maja 2018, 23:58
Wręczyć worek z pytaniem czy może wynieść te śmieci. Bezczelność.
Ja mam wrażenie ze zarządzający chyba czasem nie zdaja sobie sprawy ja wsiąkli w realacje z kowalskimi ze przenoszą wszędzie ich część.
Moj np zaczął gotować to co kowalska i ma inna dietę którą się wszystkim wkolo chwali a do mnie pretensje ze czemu ja mu nie gotowalam czegoś tam..
Nie mozna na to pozwalać ..oni sie zatracaja i tego nie widza

Camilaa
Posty: 762
Rejestracja: 19 sty 2018, 20:54
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Wątek Lavendy

Post autor: Camilaa » 21 maja 2018, 12:39

Zarządzający
Mialo byc zdradzający

marylka
Posty: 860
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:01
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Wątek Lavendy

Post autor: marylka » 21 maja 2018, 14:23

Lavenda pisze:
20 maja 2018, 22:21
Moi drodzy,
Mój mąż będąc z wizytą u dzieci, przywiózł torbę ubrań dla syna...mówiąc, że to od znajomej teściowej, po jej dziecku...trochę mi to nie dawało spokoju i powęszylam moim psim węchem ;) no i okazalo się, że ciuchy są po synu kowalskiej...:/ co zrobić z tą wiedzą? !
Kochana Lavendo.
Nie mam pojęcia. Ale gdybym to ja miała taka sytuację napisałabym do męża taką wiadomość
"Dotarłam do znajomej teściowej.
Powiedziała mi, że ubranka dała kilka lat temu dla syna /tutaj imie kowalskiej/
W zwiazku z zaistniałą pomyłka informuję, że ciuchy możesz odebrać do 31.05. Znajdują sie w piwnicy. Po upływie wyżej wymienionego terminu ciuchy zostana przeniesione do osiedlowego kontenera PCK. Informuję, że nie ponosze odpowiedzialności za stan wymienionych zużutych, przeznaczonych NIE dla naszego syna rzeczy.
Lavenda

Aleksander
Posty: 1299
Rejestracja: 10 lip 2017, 14:08
Jestem: w związku niesakramentalnym
Płeć: Mężczyzna

Re: Wątek Lavendy

Post autor: Aleksander » 21 maja 2018, 15:17

Oj tam... zaraz bezczelność... ;)

Po co tyle złych emocji :)) ... intencja może była i dobra...

Więc ja bym nic nie mówił - w ogóle bym nie poruszył tematu.

A jak już by się ów mąż za jakiś czas zapytał (co pewnie się nie stanie - bo pewnie i tak mąż nie ogarnia co synek miał wcześniej, ani tego co przyniósł w torbie... ) - no ale jakby się zapytał co z ubrankami... to bym, tylko odpowiedział:

"Skarbie, to miło że zauważyłeś, że skończyły się nam szmaty do podłogi, ale na drugi raz jak będziesz chciał coś podrzucić, to wykaż się odrobinę i przynajmniej odpruj guziki i suwaki... bo przez pomyłkę można porysować parkiet :) " :D
Moja recepta na szczęście: odczepić się od innych (przestać zmieniać, oczekiwać, manipulować) i skupić (na tyle na ile się uda) uwagę na sobie.

wulkan
Posty: 66
Rejestracja: 08 maja 2018, 23:00
Płeć: Kobieta

Re: Wątek Lavendy

Post autor: wulkan » 21 maja 2018, 18:44

Intencja to była taka, żeby z nienormalnej sytuacji robić normę, z patologii wielką patchworkowa rodzinę, co się nawet ciuchami wymienia. Następnym razem gacie po kowalskiej Lavendzie przyniesie?? Stop patologii!

Lavenda
Posty: 285
Rejestracja: 05 wrz 2017, 14:14
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Wątek Lavendy

Post autor: Lavenda » 21 maja 2018, 22:36

Aleksander,
Uśmiałam się :) to fakt szkoda parkietu ;)

Marylko,
masz rację, też tak to odbieram, jakaś chora próba przejścia do normalności, w tym co nawyprawiali...

Wulkan,
Mam ochotę zapytać czy w ramach rewanżu, czy kowalska nie chce jakiś ubrań po mnie... w razie gdyby schudła...;)

Pavel
Posty: 2245
Rejestracja: 03 sty 2017, 21:13
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Mężczyzna

Re: Wątek Lavendy

Post autor: Pavel » 23 maja 2018, 14:04

Rozumiem, że widok dziecka w ubrankach po dziecku kowalskiej może wywoływać niemiłe uczucia, rozdrapywać wciąż świeżą ranę.
Rozumiem również niechęć do zatrzymania tych ubrań z takich czy innych jeszcze powodów.
I wg mnie ma się do tego pełne prawo.

Naszła mnie jednocześnie myśl - co będzie, gdy dziecko przyniesie np. Urodzinową zabawkę, a okaże się, że wybrana została wspólnie przez męża i kowalską, albo tylko przez kowalską?
To również do wyrzucenia?
Gdzie jest granica?
Piszę o tym na bazie własnego doświadczenia, mając około 10 lat straciłem cały pakiet świątecznych prezentów - tato się dowiedział, że mama była na tych zakupach wspólnie z kowalskim.
Ukarany zostałem ja ;)
"Bóg nie działa poza wolą człowieka i poza jego wysiłkiem.(...) Założenie, że jeśli się pomodlimy, to będzie dobrze, jest już wiarą w magię." ks. dr. Grzegorz Strzelczyk

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Camilaa, MareS i 5 gości