Wątek Lavendy

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Mirakulum
Posty: 2060
Rejestracja: 16 sty 2017, 19:01
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Wątek Lavendy

Post autor: Mirakulum » 24 sty 2018, 15:05

Grzegorz a poprosiłeś o wodę lub herbatę ?

Lavenda
Posty: 284
Rejestracja: 05 wrz 2017, 14:14
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Wątek Lavendy

Post autor: Lavenda » 24 sty 2018, 17:02

Mirakulum pisze:
24 sty 2018, 15:05
Grzegorz a poprosiłeś o wodę lub herbatę ?
W sytuacji Grzegorza obawialabym się wypicia czegokolwiek podanego przez żonę ;)

A tak poważnie, ciężko w takiej sytuacji poprosić o cokolwiek, co bym nie powiedziała do mojego męża to było źle...więc aktualnie wogle nie rozmawiamy, po rozprawie jest jeszcze gorzej ( mąż chyba obrażony, może liczył na szybki rozwód ) jest to smutne, zwłaszcza że dzieci widzą rodziców, którzy są jak obcy dla siebie...:(
To mnie bardzo boli, tym bardziej że córka nie rozumie odejścia taty...

Grzegorz1985
Posty: 333
Rejestracja: 25 paź 2017, 21:15
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Wątek Lavendy

Post autor: Grzegorz1985 » 24 sty 2018, 17:11

Mirakulum pisze:
24 sty 2018, 15:05
Grzegorz a poprosiłeś o wodę lub herbatę ?
Zabiłaś mnie, ale nie choć jak jestem to sobie zawsze robią (żona teściowie) kawę lub herbatkę ale żona nigdy nie przyszła zapytać czy się też napiję.
Chyba strach mi nie pozwolił się odezwać...

Mirakulum
Posty: 2060
Rejestracja: 16 sty 2017, 19:01
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Wątek Lavendy

Post autor: Mirakulum » 24 sty 2018, 18:02

do odważnych świat należy

Lavenda
Posty: 284
Rejestracja: 05 wrz 2017, 14:14
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Wątek Lavendy

Post autor: Lavenda » 24 sty 2018, 18:16

Mirakulum pisze:
24 sty 2018, 18:02
do odważnych świat należy
Ja się odwazylam i zapytałam męża niedawno czy zje z nami rosół ?( był akurat u dzieci w porze obiadu ) to spojrzał na mnie jakbym była z innej planety...

Mirakulum
Posty: 2060
Rejestracja: 16 sty 2017, 19:01
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Wątek Lavendy

Post autor: Mirakulum » 24 sty 2018, 18:19

i jego strata.
gdy się nawróci
wszystkie te gesty, słowa i próby kontaktu będą widziane takimi jakimi są naprawdę

Lavenda
Posty: 284
Rejestracja: 05 wrz 2017, 14:14
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Wątek Lavendy

Post autor: Lavenda » 24 sty 2018, 18:25

Mirakulum pisze:
24 sty 2018, 18:19
i jego strata.
gdy się nawróci
wszystkie te gesty, słowa i próby kontaktu będą widziane takimi jakimi są naprawdę
Mirakulum,

Znasz to z doświadczenia?

Mirakulum
Posty: 2060
Rejestracja: 16 sty 2017, 19:01
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Wątek Lavendy

Post autor: Mirakulum » 24 sty 2018, 20:28

Dokładnie tak

i to z obu stron.
Ja przed rozwodem , głucha i ślepa - każdy gest męża albo opacznie rozumiany albo lekceważony
2,5 roku później dokładnie było odwrotnie
moje gesty i zaczepki tez były lekceważone .
Wszystko zmienia Boża perspektywa po nawróceniu
Pogody Ducha

katalotka72
Posty: 155
Rejestracja: 16 mar 2017, 18:52
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Wątek Lavendy

Post autor: katalotka72 » 24 sty 2018, 22:56

Mirka, a jak nie ma nawrócenia?
i zmiany nienotowane?

s zona
Posty: 1561
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Wątek Lavendy

Post autor: s zona » 25 sty 2018, 0:00

katalotka72 pisze:
24 sty 2018, 22:56
Mirka, a jak nie ma nawrócenia?
i zmiany nienotowane?
dokladnie moj przypadek ..
zadnego przepraszam ,zglupialem etc ...nic ...
o zadoscuczynieniu tez nie ma mowy ..
i nadal pracuje w tym samym srodowisku z tymi kobietami ..
jest za to obietnica ,ze jesli przekrocze sale sadowa to koniec...

Lavenda
Posty: 284
Rejestracja: 05 wrz 2017, 14:14
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Wątek Lavendy

Post autor: Lavenda » 25 sty 2018, 8:45

s zona pisze:
25 sty 2018, 0:00
katalotka72 pisze:
24 sty 2018, 22:56
Mirka, a jak nie ma nawrócenia?
i zmiany nienotowane?
dokladnie moj przypadek ..
zadnego przepraszam ,zglupialem etc ...nic ...
o zadoscuczynieniu tez nie ma mowy ..
i nadal pracuje w tym samym srodowisku z tymi kobietami ..
jest za to obietnica ,ze jesli przekrocze sale sadowa to koniec...
s zona

Może to pojawi się z czasem, albo może nie czuje się winny...
Na czym polega ta obietnica?

Lavenda
Posty: 284
Rejestracja: 05 wrz 2017, 14:14
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Wątek Lavendy

Post autor: Lavenda » 29 sty 2018, 11:57

Zaczynam obserwować u siebie niepokojący mechanizm...przywracam w myślach zranienia jakie zadał mi mąż, po to żeby nie czuć tęsknoty za nim, żeby to wszystko tak nie bolało, nachodzą mnie myśli typu - nie dorósł, nie był wart, egoista...a przecież nie o to tu chodzi...i mam takie rozdwojenie jaźni :(

Z jednej strony mam ochotę zapomnieć o nim, iść dalej ( nie czekać aż się ocknie może kiedyś...) a z drugiej jak patrzę na dzieciaki to mówię sobie, że przecież jesteśmy rodziną, przecież to mój mąż i jemu ślubowałam aż do śmierci...

krzychforum
Posty: 428
Rejestracja: 06 gru 2017, 22:52
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Wątek Lavendy

Post autor: krzychforum » 29 sty 2018, 12:30

Lavenda,

zaczynamy chyba w tym samym czasie odczuwać to samo :) z tym, że ja nie muszę niczego przywoływać jak mam to w realu.

Jak kochać małżonka skoro on nas ma gdzieś?

Lavenda
Posty: 284
Rejestracja: 05 wrz 2017, 14:14
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Wątek Lavendy

Post autor: Lavenda » 29 sty 2018, 13:18

Krzychu,

ma gdzieś i podkreśla na każdym kroku, że to koniec, nie ma co ratować...takie szpileczki, ale z czasem coraz mniej bolą i może to świadczy o coraz większej obojętności z mojej strony...albo już się przyzwyczaiłam i nie działa tak mocno jak na początku...

Chyba jedyne co nam pozostaje to czekać z Bogiem na dalszy rozwój wydarzeń, może za dużo nie analizować ( łatwo napisać ;))

Pewnie Bóg daje nam taką lekcje w jakimś celu...tylko to szarpanie się z emocjami czasami dobija...

Lavenda
Posty: 284
Rejestracja: 05 wrz 2017, 14:14
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Wątek Lavendy

Post autor: Lavenda » 30 sty 2018, 15:34

Ciężko trwać spokojnie w oczekiwaniu na męża, który prze do rozwodu, kłamie że nikogo nie ma ( wiem, że jeździ do kowalskiej ) jak wyjeżdża niby do pracy właściwie zapomina, że ma dzieci...po czym wraca po kilu lub kilkunastu dniach z prezentami dla nich...( wyrzuty sumienia? wcześniej nigdy nie rozpuszczał dzieci prezentami ) córka płacze co wieczór i jest bardzo smutna, tęskni bardzo za ojcem jak on wyjeżdża ( to jest dla mnie najgorsze )i jak wraca z wyjazdu, przychodzi jakby nigdy nic do dzieci...ja - wiedząc gdzie był, mam zawsze problem jak go traktować, złość i żal ( zwłaszcza o dzieci ) siedzi cały czas we mnie, rana ciągle świeża ( bo widzę cały czas ten ich dramat ) i mam się zachowywać jakby nigdy nic? wylewanie żalu i złości przy dzieciach tylko pogarsza ich nastrój, więc tego staram się nie robić...ale ciężko z tą wiedzą którą mam na jego temat, tak poprostu się uśmiechać, więc zaczęłam traktować go niemal jak powietrze, jestem już bardzo zmęczona tą atmosferą, ile tak można funkcjonować...

Tak samo nie wiem, czy powinnam informować męża, że córka co wieczór płacze...kilka razy napisałam to zarzucił mi, że piszę to specjalnie, żeby go zabolało, z drugiej strony dlaczego ja mam tylko dzwigać ten jej smutek, a on ma sobie żyć z kowalską i myśleć, że wszystko sobie pięknie poukładał, że dzieci rozumieją sytuację i jest wszystko ok...

Ech to się pożaliłam trochę...

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości