kryzys i prośba o spojrzenie na moja sytuacje

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Koteczek
Posty: 31
Rejestracja: 19 wrz 2020, 22:34
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: kryzys i prośba o spojrzenie na moja sytuacje

Post autor: Koteczek » 17 paź 2020, 22:55

A w kontekście dzieci pisze ze mi ich szkoda bo na to patrzą i to przezywają. Proszę mi poradzić co mam zrobić. Jakie kroki podjąć żeby się rozstać. Mam mętlik w głowie.

Ruta
Posty: 710
Rejestracja: 19 lis 2019, 12:00
Jestem: w separacji
Płeć: Kobieta

Re: kryzys i prośba o spojrzenie na moja sytuacje

Post autor: Ruta » 18 paź 2020, 2:15

Koteczku witaj,
doświadczasz przemocy i ty i dzieci. Mąż chciał cię zabić. Sytuacja jest poważna. W tej chwili nie ma znaczenia nic innego, poza zakończeniem tej przemocy. Ani ty, ani dzieci nie zasługujecie na przemoc. Czas na rozważanie ważności małzeństwa, kroków prawnych i innych spraw będzie później. Teraz jest ważna tylko jedna sprawa: bezpieczeństwo twoje i dzieci.

Przy długotrwałej fizycznej przemocy w której sprawca grozi lub już podjął próbę zabicia kobiety najważniejszy jest plan bezpieczeństwa. Często jest tak, że gdy mąż stosujący przemoc orientuje się, że kobieta chce odejść - agresja się bardzo nasila, wtedy też może zdarzyć się kolejny bardzo niebezpieczny atak. Czy piszesz tu na forum w sposób bezpieczny? Tak, aby mąż nie mógł się zorientować co piszesz, a najlepiej, że w ogóle piszesz?

W sytuacji długotrwałej przemocy, obejmującej ataki na życie, izolowanie ofiary, często jedyną formą zapewnienia bezpieczeństwa sobie i dzieciom jest ucieczka. Tak, ucieczka. Wiem, że to trudne z trójką małych dzieci, zapewne bez zaplecza finansowego, gdy nie ma dokąd. Jednak to nie jest tak, że nie ma. Działają Centra Kryzysowe, zapewniające miejsca noclegowe kobietom i dzieciom uciekającym przed przemocą. Tam dostaje się też pomoc i wsparcie psychologa i prawnika.

Domyślam się, że nie bardzo masz w swoim otoczeniu osobę, której możesz zaufać lub na której wsparcie możesz liczyć. Zadzwoń tutaj - opisz swoją sytuację: 800 70 2222. Numer jest bezpłatny, działa przez całą dobę. Możesz otrzymać pomoc, numery instytucji działających w twojej okolicy, adres i numer Centrum Kryzysowego, miejsc noclegowych dla kobiet z dziećmi. Możesz także porozmawiać w każdej chwili, gdy będziesz czuć potrzebę.

Zasady bezpieczeństwa: Znajdź bezpieczne miejsce - np. własnie w Centrum Kryzysowym. Gdy masz czas, warto tam zadzwonić, porozmawiać ustalić przybycie, termin. Gdy się okaże że nie mają miejsc - nalegaj, powiedz o atatku na twoje zycie, zabieraniu kluczyków, wyważaniu drzwi - poproś o wskaznaie innego miejsca, pomoc w zorganizowaniu dla was bezpiecznego schronienia. Bądź stanowcza. Dasz radę. Nie mów nic dzieciom, gdy przyjdzie czas, po prostu opuść dom. Wyjaśnisz im wszystko na miejscu.

Gdy przemoc się nasila, eskaluje, uciekasz od razu, wzywasz policję, i to od policji domagasz się dowiezienia cię do Centrum i zorganizowania twojego przyjęcia, za nic nie zgadzasz się na pozostanie w domu czy odwiezienie cię do domu.

W sytuacji takiej jak twoja zgłoszenia na policję, założenie niebieskiej karty mogą nie być efektywne, podobnie jak zgłoszenie przemocy do prokuratury. Nawet gdy policja nakaże opuścić męzowi dom, on potem wróci. Sprawy toczą się długo. Karta jest zakładana, a potem czasem przez nawet parę tygodni nic się nie dzieje. Wszystko to zwiększa ryzyko dla ciebie. Bezpieczniej jest dokonać takich zgłoszeń, gdy będziesz już poza domem, odizolowana z dziećmi od męża. Ale! W sytuacji przemocy, gdy tylko możesz od razu wzywasz policję - tylko wtedy kategorycznie odmawiasz pozostania już potem z dziećmi w domu. Mówisz o wszystkim czego doświadczasz i się nie zgadzasz wrócić. Powrót to w takiej sytuacji jeszcze większe ryzyko.

Naucz najstarsze dziecko wzywania policji, przećwicz to z nim. To na wypadek, gdybyś ty nie mogła tego zrobić, a mąż ponownie by cię zaatakował w sposób zagrażający twojemu życiu. Przećwicz także scenariusz wybiegania przez dziecko z domu i wzywania pomocy, gdyby mąz zabrał telefon (telefony) - wskaż, gdzie może pobiec, kogo zaalarmować. Wiem, że dzieci nie powinno się obciążać takimi sprawami, ale są sytuacje w których trzeba - dla waszego bezpieczeństwa. Dziecko wiedząc, co może zrobić, też będzie czuć się bezpieczniej w razie wystąpienia kryzysowej sytuacji.

Nie daj się sobie zatrzymać myślami, że dzieci mają tu przedszkola, szkołę - przedszkola i szkoły są wszędzie, a ich zmiana to znacznie mniejszy problem niż doświadczanie i obserwowanie przemocy we własnym domu. Tak samo z domem - że żal opuszczac domu, bo może się ułoży. Jak opuścisz dom, wcale nie jest powiedziane, że kiedyś się nie ułoży. Nie daj się także zastraszyć, że mąż odbierze ci dzieci. Nie ma takiego ryzyka - niemal wszyscy mężczyźni stosujący przemoc tak mówią. Kończy się na słowach. Żaden z nich nie chce ani nie jest w stanie zajmowac się dziećmi. To tylko sposób na zastraszanie. To samo ze słowami - nie dasz sobie rady, nie poradzisz sobie beze mnie. Radziłaś sobie do tej pory bardzo dzielnie - w wielu kryzysowych sytuacjach, także finansowych. Dasz radę i w przyszłości. Bez codziennej przemocy będzie zdecydowanie łatwiej.

Nie wkręcaj się także teraz w myśli, że uderzyłaś dziecko, krzyczałaś, kto jest winien, czemu mąz to robi, co można zrobić, czy może zostać jeszcze trochę w domu, to może coś się zmieni, a może zostać do urodzin dziecka, a może, może... Postaraj się nie bić dzieci i nie krzyczeć na nie - ale jak skupisz sie tylko na tym żeby tego nie robić i na obwianianiu się, że to robisz, to stracisz energie potrzebną by was wyrwac z zagrożenia. Potem będziesz pracowac nad zmianą swoich zachowań. Jak będziecie bezpieczni. Zresztą wtedy zapewne nie będziesz czuć napięcia - więc mniej będzie w tobie takiej agresji.

I jeszcze jedno - nie pij. W razie ataku będziesz bezbronna. Alkohol usmierza czujność. Alkohol daje tez złudne poczucie ulgi. Wiem, bo sama w trudnej sytuacji z moim małżeństwie sięgałam po alkohol, by się wyciszyć. Ulga była, a ja traciłam czas i energię i czułam się spokojna wtedy, gdy powinnam była od dawna panikować.

Bagatelizowanie przemocy tego rodzaju po pierwsze naraża cię na niebezpieczeństwo utraty życia. Po drugie każdy dzień przemocy wyrządza niewyobrażalne szkody twoim dzieciom, tobie także. Nie ma innej drogi wyjścia z tak zapętlonej przemocy, niż izolacja od sprawcy. Wiele kobiet wyszło z bardzo cięzkiej przemocy - uratowały siebie i dzieci. Ty też możesz.

Nie musisz się też martwić o to, że popełnisz grzech. Kościół nie popiera przemocy, stoi po stronie osób które jej doświadczają i w pełni popiera odizolowanie się od sprawcy przemocy, także gdy sprawcą jest sakramentalny mąż.

Jest jedna rodzina, która uciekała przed przemocą. To Święta Rodzina. Napisałaś, że jesteś wierząca - powierz się w modlitwie opiece Świętej Rodziny - i uciekaj. Dostaniesz pomoc.

Pomodlę się dziś w Waszej intencji.

Caliope
Posty: 499
Rejestracja: 04 sty 2020, 12:09
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: kryzys i prośba o spojrzenie na moja sytuacje

Post autor: Caliope » 18 paź 2020, 2:52

Paprotko, to nie jest takie proste żeby coś z tym zrobić, daj Koteczkowi się z tym mierzyć w jej tempie. Jak u mnie DDA, strach przed odrzuceniem, my dzieci alkoholików zawsze musimy znosić zbyt wiele, a raźniej iść z Bogiem przez te wyboje.

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 9168
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: kryzys i prośba o spojrzenie na moja sytuacje

Post autor: Nirwanna » 18 paź 2020, 6:46

Koteczku, potrzebne telefony:

800 120 002 - telefon Niebieskiej Linii dla osób doświadczających przemocy w rodzinie
600 070 717 - telefon interwencyjny Centrum Praw Kobiet dla kobiet i dzieci doznających przemocy
22 621 35 37 - telefon zaufania Centrum Praw Kobiet
116 111 - telefon zaufania dla dzieci i młodzieży
116 123 - telefon zaufania dla osób dorosłych w kryzysie emocjonalnym

Wykaz pochodzi stąd: https://deon.pl/magazyn/zupa-nadal-za-s ... 16.10.2020

Kościół stanowczo piętnuje przemoc. Dlatego w Katechiźmie KK funkcjonuje separacja jako obrona pewnych słusznych, w tym zdrowia i życia.
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

Paprotka
Posty: 130
Rejestracja: 02 lip 2020, 12:15
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: kryzys i prośba o spojrzenie na moja sytuacje

Post autor: Paprotka » 18 paź 2020, 9:26

Koteczek pisze:
17 paź 2020, 22:53
Oczekuje pomocy. Proszę mnie zrozumieć, ze mąż latami mi wmawia ze to moja wina, ze kto by ze mną wytrzymał i ja już sama głupieje i zaczynam w to wierzyć. Jestem z nim od 15 roku żucia i jestem od niego uzależniona finansowo, emocjonalnie. Może właśnie potrzebuje oceny sytuacji z zewnątrz.
Ja Cię rozumiem i nie oceniam tego ,ze z nim jesteś. Zadałam wprost takie pytanie ,bo sprawa jest bardzo poważna i odniosłam wrażenie ,ze zaraz będziemy rozczulać się nad nałogiem Twojego męża i jego dzieciństwem.
Tyle kobiet co roku ginie z rąk męża lub partnera a społeczeństwo nie reaguje.
Zadam jeszcze jedno pytanie. Jakiej pomocy oczekujesz ?
Skorzystasz z podanych telefonów ?

Koteczek
Posty: 31
Rejestracja: 19 wrz 2020, 22:34
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: kryzys i prośba o spojrzenie na moja sytuacje

Post autor: Koteczek » 18 paź 2020, 10:23

Mamy 2 mieszkania (jedno kupione dla teścia przez nas) i prawie gotowy dom, niedawno sie tutaj przeprzeprowadzilismy i wynajmujemy mieszkanie. Drugie mieszkanie nasze jest daleko stad. Mam tez oszczedności i w razie jakiegos wypadku moge zatrzymac sie u mamy w mieszkaniu, jednak dzieci nie sa tutaj mile widziane (bo mamie zdemoluja mieszkanie jak mowi). Mam również jakieś oszczednosci, pieniadze ktorymi sie podzielilismy i skladamy się na reszte rzeczy do domu. Jednak mieszkanie które wynajmujemy jest na mnie wynajęte do końca stycznia, potem mamy przenieść sie do nowego domu. Mąż mógłby pojść mieszkac do tescia, do mieszkania na nas kupionego, bo wczesniej przed przeprowadzka z nim mieszkał. Na co dzien mam awantury i przepychanki, ale męzowi nie ufam, nie wiem czy bedzie placił za wynajem jak tam zostanie. Chciałabym rozdzielność majątkową. Myśle ze wartość domu jest warta tyle co 2 mieszkania. Wtedy coś kupić dla siebie i dla dzieci lub zamieszkać w domu i jakoś go (dom) wykonczyć. Nie chce sie gdzieś tułać z dziecmi. Mąż powinien sie wyprowadzić! nie ja. Nie wiem jak to rozegrać, napewno sie nie wprowadzac do domu zanim sprawy nie beda uregulowane. Może coś innego na poczatek wynająć, założyc sprawe o alimenty o rozdzielność. Nie wiem? Szkoda mi też wydawać pieniedzy teraz na adwokata, a nie mam pewnosci czy maż bedzie mi placil alimenty, bo mu nie ufam. Poza tym mysle kto się zajmie dziecmi jak ja bede po sądach sie włoczyc i jak tam dojade. Łatwo się komuś doradza. Problem w tym, ze ja zawsze chciałam to ratować i bardziej w te strone patrzyłam. Teraz powoli otwieram oczy! Widze wiele rzeczy wyraźniej. To jak mnie traktuje od dawna, już pomijając przemoc. Nie pamieta o imieninach, poniża, lekceważy, znika na całe dnie i nie odbiera telefonu, nawet jak mu powiem, co chce dostac to na swieta czy urodziny to sie pomyli lub nie kupi nic, klamie, oszukuje, jak wyjezdzał do pracy na 4 dni to nawet nie zadzwonil zapytac jak sobie radze z dziecmi (a nie znalam w tym miescie kompletnie nikogo) nie mialam dlugo samochodu, ubezpieczona bylam w urzedzie pracy, i musialam sciemniac, a do pracy nie moglam pojsc bo 3 dzieci na zmiane chore. Jego nie interesowało nic. Jak ja dzwoniłam to mowil, ze nie ma czasu. Ciągałam do kościoła, czy do spowiedzi. Ale na siłe chyba chciałam to ratować, bez woli z jego strony. Wczoraj mi mama przypomniała, ze on nawet własną mame pobił.

Koteczek
Posty: 31
Rejestracja: 19 wrz 2020, 22:34
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: kryzys i prośba o spojrzenie na moja sytuacje

Post autor: Koteczek » 18 paź 2020, 11:47

Paprotka pisze:
18 paź 2020, 9:26
Koteczek pisze:
17 paź 2020, 22:53
Oczekuje pomocy. Proszę mnie zrozumieć, ze mąż latami mi wmawia ze to moja wina, ze kto by ze mną wytrzymał i ja już sama głupieje i zaczynam w to wierzyć. Jestem z nim od 15 roku żucia i jestem od niego uzależniona finansowo, emocjonalnie. Może właśnie potrzebuje oceny sytuacji z zewnątrz.
Ja Cię rozumiem i nie oceniam tego ,ze z nim jesteś. Zadałam wprost takie pytanie ,bo sprawa jest bardzo poważna i odniosłam wrażenie ,ze zaraz będziemy rozczulać się nad nałogiem Twojego męża i jego dzieciństwem.
Tyle kobiet co roku ginie z rąk męża lub partnera a społeczeństwo nie reaguje.
Zadam jeszcze jedno pytanie. Jakiej pomocy oczekujesz ?
Skorzystasz z podanych telefonów ?
Dzwoniłam wczoraj na telefon zaufania, napisali pismo zeby załozyć niebieska karte i przekaża je tutaj do odpowiednich służb. Chce porozmawiać, poradzić sie kogoś na miejscu. Chce odejść. Nie mam siły! Jestem psychicznie i fizycznie słaba, mam 3 dzieci, obawy. Ciężko mi jest zajmować sie dziećmi i wykonywać obowiązki, a co dopiero podejmować takie decyzje w 1 noc. Słucham właśnie konferencji o przemocy i jakbym słuchała o sobie. Slucham tylko, że jestem głupia, do niczego sie nie nadaje, że tylko leże. Nie pozwala mi pójść do pracy (zaraz ktos powie ze nie musze go sluchac) ale musze ogarniac dom i dzieci sama. Jak dzwonie na telefon zaufania to pytaja czego oczekuje, a ja nie wiem czego. Chce sie uwolnić od niego tej calej chorej sytuacji, przemocy, ale tez sie boje kto mi pomoze, bo mam takie stany apatii, depresji, bóle pleców, bezsenność, nie wierze w siebie, mam ściski w żołądku. Proszę was o pomoc, żeby ktoś spojrzał z boku, pomaga mi to, systematyzuje sobie informacje, uświadamiam sytuacje. Musze szukać ratunku. Myślę czy pójsc do adwokata czy sama złożyć pismo o separacje i alimenty, a z drugiej strony brak sił. Nie rozczulam sie nad nim, jego sytuacją, boje się tego co mnie czeka. Czuje sie bezradna, jakoś nie dopuszczałam wczesniej do siebie myśli, że jest tak źle. Wrecz wisiałam na nim żeby mi pomógł w obowiązkach.

Bławatek
Posty: 267
Rejestracja: 09 maja 2020, 13:08
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: kryzys i prośba o spojrzenie na moja sytuacje

Post autor: Bławatek » 18 paź 2020, 15:04

Nie masz łatwo podejmować życiowych decyzji bo masz 3ke dzieci, ale tkwiąc w tej sytuacji wcale lepiej nie będzie ani Tobie, ani małżeństwu ani tym bardziej dzieciom.

Może dobrze byłoby jakbyś rozpoczęła indywidualną terapię? Mi pomogło przeglądanie problemów. A i w ośrodku katolickim usłyszałam, że może nie warto za wszelką cenę być z małżonkiem który krzywdzi (mój mąż stosował tylko przemoc pasywną - milczenie, obrażanie się, wmawianie mi różnych rzeczy, manipulacje itd). Dzięki terapii odzyskałam godność i poczucie wartości.

Masz ten plus, że masz do wyboru kilka mieszkań, nie musisz tułać się po obcych. I tak piszesz, że w tym mieście nikogo nie masz - to może dobrym wyjściem byłoby zamieszkanie w mieszkaniu które macie w innym mieście. Zapewne alimenty na dzieci byś dostała, jest 500+, a i z pomocy społecznej mogłabyś dostać wsparcie. Wiem jak trudno jest zrobić pierwszy krok, ale czasami warto się odważyć.

Mnie zostawił mąż. I teraz widzę, że nawet było nam to potrzebne. Ja już nie jestem tak nerwowa i zestresowana jak kiedyś. A u dziecko nasze jest spokojniejsze.

Jeśli trafisz na dobrego adwokata to Cię dobrze pokieruje ale i zabezpieczy. Ja musiałam pożyczyć pieniądze na zapłatę adwokatce, ale warto było pójść po pomoc. Mi Pani adwokat otworzyła oczy na wiele nieprawidłowości ze strony męża i choć wtedy tego nie przyjmowałam do wiadomości to to samo potwierdziła mi terapeutka. A i czytając różne historie na forum widziałam te same zachowania i schematy co u nas, u mojego męża. Bóg kilkukrotnie posyłał mi zobrazowanie naszych problemów, abym miała szansę najpierw naprawienia siebie a być może kiedyś też i naszego małżeństwa.

Po 8 miesiącach mąż nieśmiało zapytał czy pójdę z nim na terapię małżeńską ( jak ja mu wielokrotnie proponowałam to nie był zainteresowany), ale najpierw chce odbyć swoją indywidualną. Więc czekam co się wydarzy. Wszystko oddaję Bogu, niech On działa. Ale nie będzie Bóg działał jak mu nie pozwolimy, nie damy szansy. Można siedzieć w zamkniętej piwnicy i czekać na ratunek, się można w tym czasie też samemu próbować znaleźć wyjście.

Życzę sił i Bożego prowadzenia.

Koteczek
Posty: 31
Rejestracja: 19 wrz 2020, 22:34
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: kryzys i prośba o spojrzenie na moja sytuacje

Post autor: Koteczek » 18 paź 2020, 18:16

Wczoraj spędziłam noc w mieszkaniu mamy, dzieci zostały z nim. Po południu wróciłam do domu, bałagan jak zawsze. Zaczęłam sprzatac, a mąż zaczął zaczepki, daj mi kluczyki itd. Oczywiście od mojego samochodu. Po chwili zaczął zastępować mi drogę. Wiedziałam ze zaraz zaczną się przepychanki krzyki itd. Wezwałam policję. Opisałam cała sytuacje. Porozmawiali z nim, z tego co słyszałam mówił ze on się zajmuje dziećmi i pracuje (a nie pracuje tylko kończy dom). Zabrał dzieci na budowę. Przyjechała córka i powiedziała ze będą mieszkać z tata a ja będę mogła ich odwiedzać. Ze ja ja tylko urodziłam i ja biłam. A tata tez ja bił, a ona powiedziała ze nie. Ze chce mieszkać z tata bo tata jest lepszy bo wszędzie ja zabiera. Jasne matka w tym czasie w domowym kieracie. Policja poinformowała mnie ze mogę złożyć zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa, ale poradziła ze mogę poczekać co wyniknie z ta niebieska karta.

Koteczek
Posty: 31
Rejestracja: 19 wrz 2020, 22:34
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: kryzys i prośba o spojrzenie na moja sytuacje

Post autor: Koteczek » 18 paź 2020, 18:19

No i oczywiście normalnie znika na całe dnie i go nic nie interesuje, a jak się pokłócimy to jest takim dobrym i spokojnym ojcem. Nawet głosu nie podnosi na dzieci. Zabiera na spacerki itd.

Ruta
Posty: 710
Rejestracja: 19 lis 2019, 12:00
Jestem: w separacji
Płeć: Kobieta

Re: kryzys i prośba o spojrzenie na moja sytuacje

Post autor: Ruta » 18 paź 2020, 20:17

Koteczku, przeczytałam co napisałaś i widzę kilka rzeczy:

1. Jest w tobie decyzja by się odizolować, by chronić siebie i dzieci przed przemocą.
2. Za decyzją idzie także ocena zasobów i możliwości, rozważasz różne opcje.
3. Jest w tobie wahanie, zupełnie naturalne, obawa czy dasz radę, jak ogarniesz formalności, sądy, od czego zacząć.
4. Czujesz się słaba, obawiasz się, że sama nie będziesz sobie dawać rady. Przemoc bardzo wyczerpuje nasze zasoby, te objawy które opisujesz bóle, stany wyczerpania są zwykle efektem doświadczania przemocy. Gdy twoja i dzieci sytuacja się ustabilizuje - powoli się zmniejszą, aż w końcu ustąpią - choć czasem potrzeba w tym procesie wsparcia terapeuty.
5. Toczy się w tobie rodzaj walki - są argumenty przemawiające za izlolacją od męża i takie które przemawiają za tym by zostać.

Podstawą by wyjść z etapu "biję się z myślami" do etapu "podejmuję racjonalne działania" jest urealnienie myślenia. Napiszę w punktach, jak taki proces można przeprowadzić.

1. Co mi grozi? Czego doświadczam? Co grozi dzieciom i czego doświadczają dzieci? Czy jest przemoc psychiczna? Czy jest przemoc fizyczna? Czy jest zagrożenie życia? Czy obawiam się bezpośredniego fizycznego ataku na siebie?

Jeśli odpowiedź brzmi nie - nie ma pośpiechu. Jeśli odpowiedź brzmi tak - należy zacząc chronić siebie i dzieci.

2. Jak mogę się ochronić? Jak mogę ochronić dzieci? Czy to co próbowałam robić dotąd było skuteczne? Co pomogło? Co nasiliło przemoc? Co spowodowało bezpośredni atak, próbę utopienia?

Jeśli dotychczasowe metody nie przyniosły efektów - zwykle rozwiązaniem jest izolacja od sprawcy. Jeśli są zachowania lub słowa nasilające przemoc - należy ich zaprzestać - od razu.

3. Co mogę zrobić, by się odizolować? Czy mam realną szansę na nakłonienie sprawcy, by to on się wyprowadził?

Gdy odpowiedź brzmi tak - nalezy dążyć, by sprawca się wyprowadził. Jeśłi nie - nalezy zebrać siły i samej się odizolować.

4. Czy mogę się bezpiecznie odizolować po prostu mówiąc o tym sprawcy i się wyprowadzić?

Gdy odpowiedź brzmi tak - nalezy sie wyprowadzić. Gdy brzmi nie - należy opracować plan bezpieczeństwa.


Plan bezpieczeństwa obejmuje

1. Dokładne rozważenie swoich zasobów, np.:
- czy realnie mam dokąd się wyprowadzić (raz piszesz, że nie masz, raz że masz - chodzi nie o odczucia, ale realne bezpieczne miejsce dostępne tu i teraz albo od określonego momentu),
- czy mam jakieś zasoby finansowe, na jaki czas mi wystarczą,
- z czego będę zyć z dziećmi
- na czyje wsparcie mogę liczyć i w jakim zakresie

2. Rozważenie braków - czego nie mam - i czy dam radę z tym brakiem sobie poradzić, jak mogę go zastąpić, wypełnić.

3. Jak zorganizować odizolowanie się w tajemnicy? Czy w nowym miejscu będę bezpieczna? Co zrobię, gdy pojawi się w nim mąż? Co mi grozi, gdy mąz zorientuje się, że zamierzam się odizolować? Co mi grozi, gdy mnie odnajdzie? Jeśli żadne z dostępnych miejsc nie jest bezpieczne - wiele kobiet, nawet takich, które mają się gdzie wyprowadzić z poczatku korzysta z miejsc w schornieniach - bo tam są bezpieczniejsze, bo ich miejsce pobytu nie jest znane, bo zyskują wtedy czas, by sprawaca ochłonął, przyzwyczaił się do nowej sytuacji, jest czas na podjęcie kroków prawnych.

4. Ustalenie terminu wyprowadzki w bezpieczne miejsce i wyprowadzka. Przy dostępnym wsparciu lub bez wsparcia, jeśli takiego nie ma.



Zauważyłam jeszcze jedną rzecz - relacjonujesz przemoc w ekstremalnych formach, z próbą zabicia cię włącznie oraz takie rzeczy, jak kupienie nieodpowiedniego prezentu, zapomnienie o imieninach. Takie wymieszanie jest naturalne - ale dla wielu osób nie jest. Jeśli będziesz kiedykolwiek relacjonować sytuację służbom, zwróć uwagę na to, by skupić się na opisie tego, co jest problemem związanym z przemocą - zaczynając odopisu przemocy fizycznej, potem zachowań zmierzających do izolowania cię, odbierania ci wolności - zamykanie, odbieranie rzeczy, potem pozostałych form przemocy.
Kwestie typu nie pomaga, zapomina o prezentach na imieniny zostaw na terapię - rozumiem, że na etapie zbierania się do odizowalania potrzebujemy sobie wyszukać wszystkie rzeczy, które ranią i przyjrzeć się, jak daleko sięga zawód, brak wspracia, lekceważenie - i to pomaga urealnić obraz. Natomiast przy zgłoszeniu służbom znaczenie ma znaczenie to co jest przemocą w znaczeniu naruszania prawa. Brak pomocy przy dzieciach nie narusza prawa, topienie żony - narusza.

Ruta
Posty: 710
Rejestracja: 19 lis 2019, 12:00
Jestem: w separacji
Płeć: Kobieta

Re: kryzys i prośba o spojrzenie na moja sytuacje

Post autor: Ruta » 18 paź 2020, 22:57

Koteczku,

Jeśli mąż stosuje przemoc wobec dzieci, nie zostawiaj dzieci z mężem. Po pierwsze ze względu na ich bezpieczeństwo - po drugie ze względu na ewentualne przyszłe sprawy. Wiem, że kobiety w trudnych sytuacjach robią różne rzeczy, w tym takie ktore z zewnątrz są niezrozumiałe i absurdalne. Sama tak robiłam, np. godząc się na opiekowanie się przez męza synkiem w czasie gdy mąż był odurzony. Ale to potem obróci się przeciwko tobie. Możesz okazać się niewiarygodna.

Skonsultuj się z prawnikiem. Dowiesz się jak się przygotować do ewentualnych działań prawnych. Jak zdobyć dowody na przemoc - to bardzo ważne, bez dowodów jest słowo przeciwko słowu. Zwykle zaleca się dyskretne nagrywanie.

Z tego co piszesz wynika, że twój mąż podjął kroki, by mieć dowody przeciwko tobie (nagrania, opinia psychologa, spokojne rozmowy z policją). Prowadzi także rozmowy z dziećmi z gatunku - z kim chcecie być i dlaczego ze mną.

Nie pij alkoholu, ani nie rób niczego, co może zostać wykorzystane przeciwko tobie - w tym opuszczanie domu bez dzieci, bicie dzieci, urządzanie awantur. Zdarza się, że osoby stosujące przemoc są bardzo wyrafinowane i potrafią stworzyć taki obraz, z którego wynika, że to one sa ofiarami przemocy. Z twoich opisów da się ułożyć historię pod tytułem - zła kobieta, której mąż cieżko pracuje bardzo się czepia, urządza awantury, pije, bije dzieci, zachowuje się jak szalona i bezpodstawnie wzywa policję. NIe chodzi o to, że ci nie wierzę - ale tak może sytuację przedstawiać twój mąz, niezależnie od tego co robi - i może być w tym znacznie bardziej wiarygodny niż ty.

Skorzystaj jeszcze przynajmniej parę razy z dorażniej pomocy psychologa. Rozmawiaj, pytaj, proś o pomoc, ocenę, podpowiedzi. Opowiedz o tym co się dzieje, poproś o pomoc w ocenie ryzyka. Zapytaj jakie scenariusze są obecnie dla ciebie realne i mozliwe, co może zwiększyć ryzko, co je zmniejszyć. NIe bój się pytać nawet o głupie rzeczy, które przychodzą ci na myśl.

Nie znam twojego męza ani ciebie - nie wiem na ile jesteś obecnie zagrożna poważnym atakiem ze strony męża - twoje opisy są bardzo rózne, niejednoznaczne. To nie ma jednak znaczenia. Znaczenie ma, żebyś to ty ty potrafiła rozpoznać, czy jesteś zagrożona w ten sposób. W takim bezpośrednim zagrożeniu jedyną metodą uniknięcia ataku jest ucieczka - a zwlekanie zwiększa zagrożenie.


Sygnały poprzedzające groźny fizyczny atak:
- nagła zmiana i bycie miłym, nagłe zaprzestanie prześladowania, dziwne jak na sytuację gesty - przyniesienie herbaty, przeproszenie, pożeganie się (pozornie jakby to sprawca miał niedługo odejść),
- obcięcie kobiecie włosów lub mówienie o tym, że się je obetnie,
- poczucie wewnętrzne "on mnie zabije, pobije", a ja nie mogę nic z tym zrobić,
- coraz większa kontrola nad zachowaniem ofiary, nasilanie się prześladowań,
- zapowiedzi wprost, słowa zabiję cię,
- otwarcie okazywana nienawiść, mówienie, że kobieta jest przeszkodą, że niszczy życie, że jest zła lub w niej jest zło,
- informowanie dzieci, że mamy nie będzie, że poradzimy sobie bez niej, że mama jest beznadziejna,
- atak fizyczny na dziecko lub próba takiego ataku (to kolejna przełamana bariera mentalna),
- obnażenie się przy kobiecie, oddanie moczu na jej rzeczy lub przy niej, zniszczenie rzeczy kobiety lub czegoś wartościowego w domu,
- przyłapanie kobiety na tym, że chce uciec - że ma spakowaną torbę np.
- odebranie telefonu, odcięcie wyjścia z domu (zamknięcie drzwi na zamek),
- naleganie na coś bardzo intensywne - na wspólne pojechanie nie wiadomo gdzie, zejście do piwnicy, albo inną sytuację sam na sam, zorganizowanie tego poprzez zaangażowanie domowników poza domem - np. dzieci, żeby wyszły na jakiś czas.

To nie wszystkie możliwe sygnały, więc może się okazać, że żaden z nich nie nastąpi a i tak do ataku dojdzie. Ogólnie rzecz biorąc sygnałem często jest przekroczenie jakiejś normy, tabu - ekstremalne zachowanie, nagła zmiana schematu zachowania, duża eskalacja napięcia, rodzaj nacisku, nietypowe dziwne i nieuzasadnione zachowania.

Żyjąc z mężczyzną, który już raz zaatakował cię w bardzo niebezpieczny sposób bądź ostrożna. Sądzę, że rozsądniej i bezpieczniej jest najpierw się odizolować, zapewnić sobie bezpieczne miejsce, a potem podejmowac działania prawne. Działania wymierzone w sprawcę (tak są one przez sprawców postrzegane) w czasie, gdy nie jest się od niego odizolowaną, zwiększają ryzyko groźnych ataków.

Koteczek
Posty: 31
Rejestracja: 19 wrz 2020, 22:34
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: kryzys i prośba o spojrzenie na moja sytuacje

Post autor: Koteczek » 18 paź 2020, 23:20

Dużo pytań, chciałam uniknąć podawania szczegółów. Mieszkam w pewnym mieście, nie mieszkałam tutaj od 10 lat. Przeprowadziłam się 3 miesiące temu wynajęliśmy mieszkanie na mnie które jest dosyć drogie bo za 2,3 mieśiace mamy wprowadzić się do nowego domu. Wcześniej kupiliśmy mieszkanie teściowi które on zajmuje, wcześniej mieszkał z nim mój mąż na czas budowy i wykończenia domu. A ja mieszkałam w miejscowości przygranicznej turystycznej przez 2 lata z dziećmi a mąż w tym czasie pracował za granica do lutego tego roku i dojeżdżał na weekendy do lutego z zagranicy później od mieszkania teścia. Opiekuje się również mieszkaniem mamy, która sobie nie życzy żebym tam mieszkała i nie życzy sobie tam dzieci. Gdyby coś się działo to mogę tam pojechać w razie ataku, ale nie mogę tam mieszkać. Mieszkanie tamto stoi puste ale jest daleko, a tutaj planuje życie bo tutaj mam niedaleko ciocie, szkole, przedszkole, prawie gotowy dom. Nie zostawię tego mieszkania mężowi bo jest na mnie i nie wiem co zrobi. On ma możliwość przeprowadzki do ojca. Ale to mieszkanie jest tylko do stycznia wynajęte. Dlatego nie wiem co robić. Wcześniej mąż mnie uderzył kilka razy i bywał nieprzyjemny. Ale takie ataki się nasiliły w ciągu ostatniego roku. Ja mało go widziałam przez ten czas jak mieszkałam osobno tylko 2 weekendy w miesiącu, bo jeździłam na studia. Ciężko jest mi przewidzieć co zrobi. Prosiłam go żeby się wyprowadził wiele razy i mówiłam ze złoże pozew o rozwód. On powiedział ze nie zostawi dzieci. Mam pieniądze które wystarcza na kilka miesięcy życia, ale chciałabym poczekać. Policja mówiła ze maja jakieś terapie i programy. Dać te ostatnia szanse, jednak nie mam wielkich nadzieji. Co bym za to chciała. Złożyć pozew o separacje, podział majątku, zamieszkać z dziećmi w domu i dostawać alimenty nawet na siebie. Mąż dobrze zarabiał i teraz tez jest w stanie dobrze zarabiać. A mi przez te wszystkie lata nie pozwalał pracować. Bylo źle między nami, ale nigdy aż tak. Myśle ze to może mieć związek z postępem alkoholizmu, ale ciężko mi to ocenić bo mało go widywałam przez ostatnie 2 lata. Naturalnie ze się waham. Nie wiem co możei zrobić, bo jest coraz gorzej. Do topienia doszło jak wróciłam ze studiów, zaczęłam podniesionym tonem mówić o drzwiach (w awanturze jak się zakluczylam zrobił dziurę w drzwiach i tak stały pół roku) w końcu się zabrał za wymianę ale nie dość ze zrobił burdel, nie zamontował klamki, nie obrobił futryn, a byłam zmęczona to nie pamietam czy krzyczałam czy zwróciłam mu uwagę. Wtedy wpadł w szał, zaczął się trząść, grozić mi ze mnie utopi. Nie potraktowałam tego poważnie ale stał nad wanna jak się kapałam i zanurzył mi głowę i przytrzymał. Później była sytuacja ze stał z nożem i kazał mi iść do pokoju ( tez to była jakaś sprzeczka nic ważnego nawet nie pamietam) później siedział przy stole z tym nożem i płakał, kazał mi się nie zbliżać do siebie, później wybiegł z domu i mówił ze chce się porzegnac a poszedł do sklepu po piwo. Dużo tego piwa było, podejrzewam ze za granica tez codziennie pił ale się nie przyzna. Wcześniej jakoś nie brałam tego pod uwagę, jak mówię przez te kilka dni się tego nie widziało. Myślałam ze się poprawi między nami jak odejdą te wykańczające dojazdy, ale nie. On taki jest. Wcześniej tez myślałam ze to przez prace itp. W każdym razie poczekam kilka dni na te niebieska kartę i ten program, w razie zagrożenia będę wzywać policję. Lub w ostateczności pójdę do mamy. Ja z nią rozmawiam codziennie i ona mi nie zaproponowała ze mogę tam pójść mieszkać. Wsparcia nie mam jako tako. Mam ciocie w ważnych sprawach ja mogę poprosić ale muszę pojechać po nią na wieś i odwieźć. Nie wiem czy będę miała możliwość.Mam tez dawna koleżankę z która mogłaby mi popilnowac dzieci. Ot tyle. Dziękuje za odpowiedzi ale ciężko jest mi się odnieść do takiego ogromu treści.

Koteczek
Posty: 31
Rejestracja: 19 wrz 2020, 22:34
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: kryzys i prośba o spojrzenie na moja sytuacje

Post autor: Koteczek » 18 paź 2020, 23:30

To jest małe miasto i obawiam się ze on mi nie da spokoju. Znajdzie będzie nachodził, wiec zmiana miejsca zamieszkania nic nie da. Zdaje sobie sprawę ze powinnam mówić o konkretach przy służbach. Ciężko mi ocenić co może mi zrobić, czy jego intencja to uspkojenie mnie czy zabicie. Wiem tez ze mąż zażywa jakieś leki i suplementy. Hormony. Często mówi ze boli go głowa, złe się czuje. Pije colę litrami lub energetyki, objada się albo jest na diecie. Raz jest miły dla dzieci innym razem traktuje jak psów. Huśtawka emocjonalna. Co powoduje jego ataki. Najczęściej jak mu się sprzeciwiam, wymagam lub egzekwuje pomoc lub zmianę zachowania. Jak mowę ze chce iść do pracy. Jak dzwonię i pytam kiedy będzie to się waciaka. Chyba normalne sprawy. Powinnam być posłuszna i usłużna i wszystko sama robić i jeszcze z nim pic to może wtedy byłoby dobrze.

Koteczek
Posty: 31
Rejestracja: 19 wrz 2020, 22:34
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: kryzys i prośba o spojrzenie na moja sytuacje

Post autor: Koteczek » 18 paź 2020, 23:33

Myśle ze ja mogę się wyprowadzić ale bez dzieci. I on dzieci tez nie zostawi. Albo to tylko gra żeby mi zrobić na złość. Po kłótni izoluje dzieci ode mnie, jest miły zabiera w różne miejsca, gotuje itd. Robi im wodę z mózgu. Bo w tygodniu to tylko zjeść, pogadać przez telefon, słuchawki w uszach.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: MareS, SiSi, Whatever i 17 gości