Prośba o pilną pomoc - małżeństwo w rozsypce

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Amica

Re: Prośba o pilną pomoc - małżeństwo w rozsypce

Post autor: Amica » 16 sie 2018, 14:56

Fino, odpowiem krótko - przesadzasz i czepiasz się.

No przykro mi, ale sama stwarzasz Wasze problemy - jeśli tak działa schemat Waszych kłótni, to w dużej mierze niestety odpowiadasz za to Ty. Mąż od Ciebie najnormalniej w świecie ucieka, bo przebywanie z Tobą, rozmowy z Tobą są dla niego przykre, nieprzyjemne. Postępuj tak dalej, a kwestią czasu będzie, kiedy zobaczysz puste szafy w domu.

Jestem kobietą, ale trudno mi sobie wyobrazić, ze rozmawiam z siostrą na temat wyjazdu, nagle doskakuje mąż i pyta: a gdzie, a z kim, a co to za impreza, a co z noclegiem, a przykro mi, że nie spytałaś mnie o zgodę, że nie konsultujesz, a czemu, a po co?

Matko. Dla mężczyzny to musi być podwójnie trudne do udźwignięcia. I jego rezygnacja z urlopu jest całkiem zrozumiała. Jak się relaksować w ogniu pytań, podejrzeń, sugestii, pretensji?

O. Szustak nagrał fajny filmik z cyklu antyporadników, pt. jak stracić męża. Obejrzyj sobie, polecam serdecznie. :)

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 8960
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o pilną pomoc - małżeństwo w rozsypce

Post autor: Nirwanna » 16 sie 2018, 15:46

Fino, mam wrażenie, że nie rozumiesz do końca, co większość z nas chce Ci przekazać.
Nie chodzi o to, co masz zrobić, a czego nie robić. To rzecz totalnie wtórna.

Chodzi o zmianę Twojego myślenia.
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

Fino
Posty: 584
Rejestracja: 20 wrz 2017, 7:15
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o pilną pomoc - małżeństwo w rozsypce

Post autor: Fino » 16 sie 2018, 20:32

Amica pisze:
16 sie 2018, 14:56
estem kobietą, ale trudno mi sobie wyobrazić, ze rozmawiam z siostrą na temat wyjazdu, nagle doskakuje mąż i pyta: a gdzie, a z kim, a co to za impreza, a co z noclegiem, a przykro mi, że nie spytałaś mnie o zgodę, że nie konsultujesz, a czemu, a po co?
To nie było tak i nie podczas urodzin.

Natomiast zobaczyłam, że niepotrzebnie brnelam dalej, mimo że uważałam ze mąż kłamie mogłam sobie darować.

I faktycznie chyba zdecydowanie więcej ja generuje kłótni. Nie wiem na czym to polega. Mąż nie jest bez winy bo wystarczy, ze normalnie zwrócę mu na coś uwagę a już się zapala. Niewiele można mu powiedzieć. Ale jakoś tak wychodzi, ze nawet jak nie mam nic złego na myśli to jakoś wzbudzam w ludziach jakąś irytację. Tak było na studiach, często w pracy mimo, że jestem uczciwa. O co tu chodzi, na czym to polega? Nie mogę do tego dojść.
Dużo odczytuję przez pryzmat zranień, czuję się jakoś wewnętrznie skrępowana a przez to nie jestem autentyczna, może to to? Chociaż musi być coś jeszcze.

Jak czytacie moje posty, jaki wyczuwacie klimat? Jakie uczucia się w Was pojawiają?

Amica

Re: Prośba o pilną pomoc - małżeństwo w rozsypce

Post autor: Amica » 16 sie 2018, 21:53

We mnie się pojawia taki obrazek.

Ty: przestraszone, małe, zlęknione zwierzątko, które rzuca się i miota po klatce, próbując trochę uciec, a trochę zbadać sytuację, przy tym trochę kąsa, zaczepia. Po czym nie ma chwili, by to zwierzątko się uspokajało. Kiedy nie ma zagrożenia, siedzi w rogu klatki, szybko oddycha, ciągle podejrzliwe i nastroszone, gotowe do następnej akcji. W głowie tysiąc myśli. Na pierwszym miejscu w myślach - otaczający świat, stąd gesty na oślep, impulsywność.

Dlatego tak ważne jest zajęcie się samą sobą, rozeznanie, co Ci w serduszku siedzi, co w głowie. Sama możesz nie dać rady, módl się o to, by Bóg postawił Ci na drodze dobrego terapeutę, który pomoże Ci rozgryźć siebie, wyłuskać mechanizmy i poda narzędzia, jak z tych mechanizmów wychodzić.

Camilaa
Posty: 1459
Rejestracja: 19 sty 2018, 20:54
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o pilną pomoc - małżeństwo w rozsypce

Post autor: Camilaa » 17 sie 2018, 11:01

Droga Fino, tyle mądrych rzeczy Ci tu Sycharki wypisują, ja tak nie umiem

Ale powiem Ci co sobie pomyslalam czytając Cie ostatnio….

U mnie kryzys trwa jakies 5lat i powiem ze nie wiem co było bezposrednia przyczyna, chyba wszystko po trochu (ale nie o tym chcę pisać),
przez ten czas my się wlasnie mega kłóciliśmy i nie umieliśmy dogadać, ja myslalam ze to tak po prostu jest i nic z tym nie da rady zrobić… bo jak ja chciałam cos wyjasnic męzowi albo wręcz ładnie wytłumaczyć że mam RACJĘ w tym co mówię i o co mi chodzi i ze wcale nie chce żle dla nas - to zawsze ale to zawsze wszystko kończyło się kłótnią. Jakoś tak on mnie nie słuchał (albo nie umiał albo ja nie umiałam mówić z miłością) i ja się czułam nie rozumiana, więc chyba nie słuchałam tego co on mi chce powiedzieć….

I pewnie jest to dla Ciebie irracjonalne teraz, ale TY po części to widzisz i wiesz o tym (choćby dlatego ze jesteś tu na forum), ja tego nawet nie dostrzegałam ze to może być z mojej przyczyny cos takiego i braku umiejetnosci porozumienia, dopiero jak mąz mnie zdradził to mi się klapki otworzyły….

Więc proszę Cie jak Ci ktoś radzi żeby np. przez dłuższy czas tylko pozytywy wyciagac, żeby druga strona uwierzyła w twoje intencje albo pójść do terapeuty to nie odrzucaj tego. To jest mysle duza szansa dla Ciebie i twojego małżeństwa.

Bo ja Ci wierze ze chcesz dobrze, ale tłumaczeniem tego męzowi nic nie osiągniesz…

krople rosy

Re: Prośba o pilną pomoc - małżeństwo w rozsypce

Post autor: krople rosy » 17 sie 2018, 14:28

Fino ja jestem tymczasowo zawieszona w pisaniu gdyż padło moje narzędzie aktywności (laptop) a pisanie na miniaturowe klawiaturze z telefonu to istna mordega . Chciałam tylko zauważyć że pytania które zadałem wydają mi się istotne tym bardziej że są odpowiedzią na to co pisałaś więc obraz twojej sytuacji nadal nie jest jasny gdyż szybko przeskakujesz z pytania na pytanie , mnozysz kolejne zamiast zatrzymać się nad treścią wcześniejszą.
Myślę że znajdziesz tam sporo odpowiedzi na różne Twoje kolejne pytania, wątpliwości i wydarzenia.

s zona
Posty: 2691
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o pilną pomoc - małżeństwo w rozsypce

Post autor: s zona » 17 sie 2018, 14:35

Camilaa pisze:
17 sie 2018, 11:01

Więc proszę Cie jak Ci ktoś radzi żeby np. przez dłuższy czas tylko pozytywy wyciagac, żeby druga strona uwierzyła w twoje intencje albo pójść do terapeuty to nie odrzucaj tego. To jest mysle duza szansa dla Ciebie i twojego małżeństwa.
Amen :D

Fino
Posty: 584
Rejestracja: 20 wrz 2017, 7:15
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o pilną pomoc - małżeństwo w rozsypce

Post autor: Fino » 17 sie 2018, 16:55

Dzięki za opinie - bardzo cenne.

Tylko czy faktycznie wszystko jest przeze mnie? Przecież widzę, ze mąż też ma dużo niedobrych zachowań.

Chciałam też Was prosić o radę jak najlepiej będzie się teraz zachować?
Część urlopu odwołana, zapowiadaj się 2 tyg w domu i jeśli mąż nie wycofa się z reszty to pojedziemy gdzieś na tydzień.
Zapytać go czy w ogóle chce jakkolwiek spędzić czas? Czy nie porusAc tematu?

Zgadywać, oczywiście naturalnie czy nie, skoro milczy? Sam z siebie mało kiedy się odzywa. Ale jak coś mówię to bardzo normalnie gada.

I czy darować sobie jakiekolwiek czułości, mam na myśli zwykłe dotkniecie przelotne - tak myślę o tej zasadzie, że paradokslanie im mniej inicjatywy tym atrakcyjniejsi stajemy się dla drugiej osoby.


I mam takie jeszcze pytanie - czy tak wnioskujac z zachowania mojego męża można wyczuć ze może myśleć o jakiejś konkretnej kobiecie?

s zona
Posty: 2691
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o pilną pomoc - małżeństwo w rozsypce

Post autor: s zona » 17 sie 2018, 17:52

Fino pisze:
17 sie 2018, 16:55

I mam takie jeszcze pytanie - czy tak wnioskujac z zachowania mojego męża można wyczuć ze może myśleć o jakiejś konkretnej kobiecie?
Fino ,
Litosci :o :? :shock:
ja wymiekam
wybacz .

Niezapominajka
Posty: 393
Rejestracja: 06 kwie 2017, 11:07
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o pilną pomoc - małżeństwo w rozsypce

Post autor: Niezapominajka » 17 sie 2018, 18:59

Kobieto, opanuj się. Prowadzisz do rozpadu. Chcesz żeby Cię zdradził lub uciekł? Ja się odnajduje w Twoim wątku, bo też kiedyś taką byłam, mógłby mieć tytuł: co zrobić, żeby mąż zwiał lub oszalał.
Mam wątpliwości co do Twojej terapii, 10 lat i takie efekty? Poplątanie i chaos? W jakim nurcie była prowadzona terapia? Jaki to terapeuta był lub jest? Dobrs terapia po roku niesie stabilizację emocji, uczuć i zachowan. Musisz się zajść w pierwszej linii sobą, zostaw go na razie, emocjonalnie się odwies. Ty jesteś dzika i żyjesz w chaosie. Coś robisz chwilę i oczekujesz efektów na już, a diabeł wyskakuje z pudełka. Zmiany są powolne i spokojne. Mąż nie jest Twoim Bogiem. Chodzisz na terapię? Jesteś w Eucharystii na co dzień?
Masz jakieś fachowe wsparcie oprócz swoich pomysłów? Jak sobie radzisz sama z sobą na co dzień?
Rada na cito: bądź spokojna, zrezygnuj z Twoich pomysłów, daj powietrze Wam obojgu, nie oceniaj go, wystrzegaj się siedzenia w jego głowie w sensie 'ja wiem co on mysli' bo nie wiesz co się dzieje w nim, a przede wszystkim uspokój się i zhamuj. Zrób trochę miejsca Bogu. On też musi mieć szansę zadziałać, jeśli tego chcesz.

Ukasz

Re: Prośba o pilną pomoc - małżeństwo w rozsypce

Post autor: Ukasz » 17 sie 2018, 19:32

Fino,

nie nadążam za śledzeniem nawet starych wątków, nie mówiąc już o nowych, ale Twój udaje mi się czytać w całości. Może dlatego, że w nim jest najwięcej nadziei? Bo oboje chcecie, tylko nie potraficie się dogadać...

Mam wrażenie, że dobrze rozumiem Twój ból i bezsilność. To odbijanie się od ściany niezrozumienia. Brak docenienia zmian. Brak wsparcia w kolejnych, trudnych miesiącach.
Przypomnij sobie jednak to, co wkłada się tu do głowy każdemu: pracuje się nad sobą po to, żeby być lepszym, Bogu na chwałę, w jakimś stopni też na korzyść małżeństwa, ale na pewno nie po to, żeby druga strona zauważyła i doceniła. Widzisz zmiany w sobie! Brawo Ty! Sama doceń siebie. Zobacz - potrafisz, możesz jeszcze więcej. To Twój sukces, masz czerpać z niego siłę, rozpędzać się, a nie oglądać się do tyłu, jak daleko była linia startu, albo gdzie jest mąż i inni maruderzy. Ta przebyta przestrzeń jest dla każdego inna. Może dla niego to, co Tobie wydaje się bezruchem, jest zdobyciem Ewerestu? Nie ma powodu, żebyś Ty to oceniała. Oceniaj swoje postępy, dostrzegaj je, ciesz się nimi, ale nie oceniaj nawet siebie samej. A co dopiero innych i to jeszcze przez porównanie do siebie.

Sprawa jego kilkudniowego wyjazdu - opowiem Ci obrazek ze swojej historii.
Moja żona wyjeżdża często ze swoimi kolegami. Każdy taki przypadek był dla mnie trudny i ona o tym dobrze widziała. Doszło między nami do konfliktu o inną sprawę - lub, ujmując to innymi słowami, znęcała się nade mną psychicznie przez kilka dni tak, że byłem na skraju wytrzymałości. Zaraz potem byliśmy na imprezie u mojego szwagra. Każde z nas rozmawiało z innymi osobami, ale w tym samym pokoju. Ktoś mnie zapytał o plany na czas między świętami a nowym rokiem, a ja odpowiedziałem, że wraz z przyjacielem, jak co roku, chcemy kolejny raz spróbować wejść na pewną górę w Tatrach. Taki wypad trwał zwykle 2-3 dni i dopasowywałem go do terminu, kiedy żony i tak przez co najmniej dwa dni nie było w domu z powodu pracy. Nic nie było zaplanowane - nawet jeszcze nie rozmawiałem z owym przyjacielem, które to miałyby być z dni z tego przeszło tygodnia wolnego od zajęć na uczelni (on pracuje na uniwersytecie), nie potwierdziliśmy nawet, że w tym roku na pewno jedziemy. Nazajutrz usłyszałem od żony, że ona jedzie na cały ten tydzień z kolegami, bo ja bez uzgodnienia z nią ustawiłem sobie na ten czas swój wyjazd. Nie pomogły żadne prośby ani wyjaśnienia. To już było blisko tego czasu i ona pojechała. Ja wybrałem się na dwa dni w góry i po powrocie do pustego domu uświadomiłem sobie, że jest mi już wszystko jedno, że już nic nie czuję. Wypalenie emocjonalne trwało ponad trzy lata.
Oczywiście podobieństwo między Twoją sytuacją a moją jest dość powierzchowne, coś w tym jednak jest. Na pewno byłoby lepiej dla nas obojga, gdyby ona zignorowała tę zasłyszaną rozmowę. Nie wiem, na ile był to czysty pretekst, a na ile rzeczywiście poczuła się zlekceważona - ale na pewno wyrządziła wielką szkodę nam obojgu, sobie też.

Przypomnij sobie, jak było z ustalaniem wyjazdów w tym czasie, gdy dogadywaliście się lepiej. Zastanów, czy nie zaproponować jakiś prostych reguł, że wyjazd na dłużej niż dwa dni to sprawa dotycząca Was obojga i wymaga jakiejś informacji lub coś w tym rodzaju. Oddziel kwestię uzgadniania wyjazdu od informowania o nim. W uzgadnianiu byłbym bardzo ostrożny, to ma w sobie wiele kontroli nad drugim człowiekiem.

Zajrzyj do mojego wątku - tam jest świeża historia mojego ostatniego urlopu z żoną. Zorganizowałem i zapłaciłem za tydzień, a wytrzymałem tylko trzy dni i wyjechałem. Mimo to raczej nie żałuję, że spróbowałem. Zastanów się, czym ryzykujecie jadąc i nie jadąc razem na urlop. Stawka może być wysoka.

A przede wszystkim - trzymaj się! Idź do przodu, nie odpuszczaj. Walcz o swoją miłość i tą miłością o Twoje małżeństwo. Bóg z Wami!

Sara
Posty: 134
Rejestracja: 10 lut 2018, 16:50
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o pilną pomoc - małżeństwo w rozsypce

Post autor: Sara » 17 sie 2018, 20:21

Fino Twój mąż jest wybuchowy, wulgarny, ma problemy sam ze sobą. Ale też Twój mąż jest czuły, opiekuńczy, pracowity, mówi Ci komplementy, dba o dom, potrafi wiele rzeczy załatwić, jedzie z Tobą na wakacje, rzadziej niż Ty generuje kłótnie, mało się odzywa, ale jak Ty mówisz to normalnie gada, wychodzi z Tobą na imprezy, znosi Twoje podejrzenia, brak dotyku, współżycia. Mało? Robisz w moim odczuciu wiele by to stracić a równocześnie wierzę Ci, że chcesz dobrze.
Fino przypominasz mi mnie sprzed jakiegoś czasu - wszystko co mąż robił było be, było podejrzane a ja biedna, cierpiąca, niezrozumiana. Tylko to ja miałam ogromny problem z akceptacją siebie, pokochaniem własnych niedoskonałości, poczuciem niedoskonałości. Nie twierdzę, że u Ciebie jest tak samo, ale chcę Ci powiedzieć że zmiany trzeba zaczynać od siebie, męża nie zmienisz.
A mężowi spróbuj dać żyć, jak masz chęci przytul, nakarm, pochwal bez wyczekiwania na wzajemność. Albo choć się uśmiechnij;))))

Fino
Posty: 584
Rejestracja: 20 wrz 2017, 7:15
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o pilną pomoc - małżeństwo w rozsypce

Post autor: Fino » 18 sie 2018, 20:26

W nurcie psychoanalizy.

Ps. Bardzo mi pomagacie - dziękuję. Jesteście kochani.

Ja właśnie tracę nadzieję czy mąż mnie kocha.
I mam ogromny dylemat czy dotknąć czy jakakokwiek delikatna czułość jest na miejscu. Nie wiem czy on chce. Jak idziemy spać i przez przypadek dotkne ręka jego- zaraz zabiera ale może być tak ze on zadaje sobie to samo pytanie.

lena50
Posty: 447
Rejestracja: 17 sie 2017, 0:29
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o pilną pomoc - małżeństwo w rozsypce

Post autor: lena50 » 19 sie 2018, 0:08

Finio....jesteś tu od ponad roku ......podziwiam ludzi , którzy wciąż odpowiadają na Twoje pytania.
Ogarnij się.
lena50....dawniej lena

Fino
Posty: 584
Rejestracja: 20 wrz 2017, 7:15
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o pilną pomoc - małżeństwo w rozsypce

Post autor: Fino » 19 sie 2018, 0:55

Jestesmy u znajomych, zostalismy sami, oni poszli spać, mąż sporo wypił. Gadka się więc krecila. Uslyszalam ze boli go ze są mądrzejsi ludzie od niego. Wspomnial o ojcu który jest alkoholikiem i nie widział się z nim od roku bo nie chce tam jeździć (powiedzialm ze może by na chwile tylko zajrzeć co u niego i ze póki nie weźmie tematu ojca za rogi to ten dziwny ból który czuje będzie się za nim ciągnął - polecialy mu łzy i szybko zmienił temat), generalnie zobaczyłam przez ten wieczór człowieka bardzo zakompleksionego, niewierzacego w siebie. I rozluzniajacego się alkoholem dziś wieczorem ( i usłyszałam ze nic złego nie ma w tym ze raz na miesiąc się napije tak dla rozluźnienia). Który jakoś tam mnie objął a na trzeźwo nie potrafi tego zrobić a może nie chce a alkohol wywołuje w nim tylko zwykły pociąg seksualny a nie chęć zdrowego bycia blisko ze swoją żoną. Kolejny raz potwierdziło się to, ze dobrze widzę sytuację, tzn. ze mój mąż ma ogromne problemy ze sobą. Przerazilam się, naprawdę. Nie spanikowalam tylko autentycznie przerazilam się. I wiem, ze ułudą będzie sądzić, ze moja zmina popchnie jego do zmiany. Myślę że wtedy może być o tyle lepiej ze nie będę wywoływała jego agresji swoimi niefajnymi zachowaniami ale tak naprawdę wszystko co jego psuje od środka będzie tylko utajone.

Wiecie o co chodzi? Że jeśli ma być dobrze tylko wtedy kiedy ja będę miała się na baczności to będzie ułuda bo mąż nie będzie umiał tak naprawdę panować nad sobą i nie będzie wiadomo kiedy i jak zadzialar destrukcyjnie.

Chyba jeszcze go kocham ale jestem przerażona byciem z nim przy całej świadomości swoich skrzywień. Dziecka nie wyobrażam sobie w takiejw sytuacji, a dosłownie za chwilę będzie za późno - jestem w wieku kiedy już czas na to, wspominałam ze mam dziedziczna chorobę która za kilka, kilkanaście lat zrobi ze mnie kalekę - jak mój mąż temu podola skoro nie radzi sobie nawet ze swoją frustracja w pracy która moim zdaniem po części wynika z niskiego poczucia własnej wartości. Będzie rozladowywal napięcie alkoholem a może i zdradami mając nie nadająca się już do łóżka żonę. A ja nie bedę mogła już wtedy nawet dobrze mówić (upośledzenie między innymi mowy ). To mnie przeraża. Potrzebuję spokoju, stabilizacji.

Czuję beznadzieje sytuacji:(

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Angela, SiSi i 21 gości