Prośba o pilną pomoc - małżeństwo w rozsypce

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Fino
Posty: 584
Rejestracja: 20 wrz 2017, 7:15
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o pilną pomoc - małżeństwo w rozsypce

Post autor: Fino » 23 gru 2018, 16:57

Co wazne - powiedzialam mu ze uwazam ze sami nie damy rady, ze musimy isc do psychologa, nie na terapie ale na dwa spotkania zeby pokazal nam rozne rzeczy, bo ja sam ostatnio zauwazyl, przyjal z domu nawyki i oboje przez to jestesmy popierniczwni ale ze jest wolnym czkowiek i nie bede go na sile przkonywala

GosiaH
Posty: 2206
Rejestracja: 12 gru 2016, 20:35
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o pilną pomoc - małżeństwo w rozsypce

Post autor: GosiaH » 23 gru 2018, 17:12

Fino pisze:
23 gru 2018, 13:13
Nie widzę sensu zatrzymywania go, on jest ślepy na różne sprawy.
Fino, ostro i bezpośrednio - czy to, co napisałaś, mając na uwadze twoje tutaj bycie od tak dawna i ... trwanie w tym samym miejscu nie jest opisem i twojej postawy?
"Nie mów ludziom o Bogu kiedy nie pytają, żyj tak, by pytać zaczęli" św. Jan Vianney

Fino
Posty: 584
Rejestracja: 20 wrz 2017, 7:15
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o pilną pomoc - małżeństwo w rozsypce

Post autor: Fino » 23 gru 2018, 17:28

GosiaH pisze:
23 gru 2018, 17:12
Fino pisze:
23 gru 2018, 13:13
Nie widzę sensu zatrzymywania go, on jest ślepy na różne sprawy.
Fino, ostro i bezpośrednio - czy to, co napisałaś, mając na uwadze twoje tutaj bycie od tak dawna i ... trwanie w tym samym miejscu nie jest opisem i twojej postawy?
Nie, nie do końca - widzę sprawy tylko trudno mi zmienić w sobie co powinnam. Mąż nawet się nie przyznaje.

Fino
Posty: 584
Rejestracja: 20 wrz 2017, 7:15
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o pilną pomoc - małżeństwo w rozsypce

Post autor: Fino » 23 gru 2018, 18:48

Jestem w sytuacji rozejscia się i pomyślałam, że nawet teraz nie powinnam spasowac z pracy nad sobą. Zastanawiam się jak powinnam się zachować aby odwieszac się od męża - jadę sama na swięta, nie zmuszalam go , powiedzialam o swojej postawie - ze uważam że oboje jesteśmy obciążeni domami, ze powinnismy iść chociaż na kilka spotkań do psychologa, ze zależy mi ale nie będę go naciskala co do decyzji bycia razem. A dalej, mleko w się wylalo-dojdzie tak czy inaczej do rozmowy. Nie wiem... w takim ksztalcie to nie ma sensu i to chyba powinnam powiedzieć mężowi. Ze musimy iść po pomoc ale jeśli nie zechce to ... nie wiem.

krople rosy

Re: Prośba o pilną pomoc - małżeństwo w rozsypce

Post autor: krople rosy » 23 gru 2018, 19:10

Fino przygotowujecie się razem do świąt? Wprzegnelas męża do około świątecznych obowiązków? Przygotowaliscie sobie prezenty?
Jak Ci idzie w kuchni? :)
Odłóż te rozmowy bo to nie ten czas.
Przygotowałas się duchowo?

s zona
Posty: 2511
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o pilną pomoc - małżeństwo w rozsypce

Post autor: s zona » 23 gru 2018, 20:05

krople rosy pisze:
23 gru 2018, 19:10

Przygotowałas się duchowo?
Fino ,
a moze tutaj tkwi Zrodlo ..

Nieraz potrzebny jest taki " upadek z konia Szawla " , zeby oslepnac i przejrzec zarazem ....
ps idziecie razem na Pasterke ....westchnij prosze za mnie :)

Fino
Posty: 584
Rejestracja: 20 wrz 2017, 7:15
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o pilną pomoc - małżeństwo w rozsypce

Post autor: Fino » 23 gru 2018, 20:44

Matko, o czym Wy piszecie, to nie jest jakaś histeria tylko mój mąż postawił sprawę jasno i ja też uważam, ze tak dalej być nie może. My jesteśmy umowieni na deklarację co do pozostania ze sobą lub nie w niedługim czasie. Jaka pasterka? Mój mąż on tak jest niewierzący. On zostaje sam w domu bo tak chce a ja jadę do mamy. Owszem, prezenty mamy ale nie damy sobie. Na początku grudnia miał urodziny- nie przyjął.
Dekoracje w domu wystawilam mimo że czułam ze jego to nic nie obchodzi, choinki nie ma bo nie chciał, usznowalam to więc nie naciskalam. Nie robiliśmy w tym roku dużo na święta, ja nie wciagalam go w plany jedzeniowe bo nic go nie interesuje ale suma sumarum spędziliśmy kilka godzin razem w kuchni i nawet było ok. Dziś jak wsralam zapytal czy się wyspalam i jak na moment położyłam się - dokryl mnie kołdra. A wczoraj, jak wzięłam się za pakowanie prezentów to zapytał - sama pakujesz? Powiedzialam ze tak , ze po prostu mam moment to pakuje a ze widzę że nie bardzo go to interesuje więc nie chcialam mu narzucać ale już kończę ten jeden i zostawiam na jutro na wspólne pakowanie. No a dziś po tym jak powiedzialam ze martwię się z podowu jego niebezpiecznego picia - rozwód! (To był męża przykład n czepianie się jego).

Fino
Posty: 584
Rejestracja: 20 wrz 2017, 7:15
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o pilną pomoc - małżeństwo w rozsypce

Post autor: Fino » 23 gru 2018, 21:06

s zona pisze:
23 gru 2018, 20:05
krople rosy pisze:
23 gru 2018, 19:10

Przygotowałas się duchowo?
Fino ,
a moze tutaj tkwi Zrodlo ..

Nieraz potrzebny jest taki " upadek z konia Szawla " , zeby oslepnac i przejrzec zarazem ....
ps idziecie razem na Pasterke ....westchnij prosze za mnie :)
Pomodle się za ciebie

Awatar użytkownika
ozeasz
Posty: 1880
Rejestracja: 29 sty 2017, 19:41
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Prośba o pilną pomoc - małżeństwo w rozsypce

Post autor: ozeasz » 23 gru 2018, 22:58

Fino pisze:
23 gru 2018, 11:01
W tym roku nie będzie choinki - chcialam ale mój mą z uważa to za oblude. Niech będzie jak chce. Uslyszlam ze jestem zaklaman w wierze bo nie zgadzam się z niektórymi głosami kosciola. Ze nas już chyba nic nie łączy, ze nawet rozmawiać nie potrafimy.
Powiedzialam że wchidzi w moją głowę, ze nie widzi w jaki sposób do mnie mowi i ze to błędne koło, ze jest nieszczęśliwy ale jednocześnie zaparl się ze nic ze swojej strony nie da. Ze mi zależy i z dnia na dzień próbuje się zmieniać a różnie mi to wychodzi.
Trochę głos mu zadrzal jak to mówił.

Nie wiem jaka przyjąć postawe. Nie wiem bjak zachować się przy wigilijnym stole, dzielić się oplatkiem, nie dzielić.
Fino pisze:
23 gru 2018, 11:04
A może powinnam mu powiedzieć - jest mi ciężko ale widzę co robimy źle i dlatego nie rezygnuję, natomiast jeśli ty czujesz ze jesteś tu na siłę to daję ci wolność i odejdź jeśli chcesz. Może powinnam właśnie dac mu taką wolność
Fino pisze:
23 gru 2018, 12:52
Powiedzialam mężowi dlaczego trudno mi z nim jakkolwiek rozmawiać i to ze uważam że każdy z osobna powinien pracować nad tym co to romawianie utrudnia. Nic to nie dotarło. W między czasie powiedział znów ze się go czepiam, poprosiłam o przyklad bo od dawna tak nie jest. Powiedzialm ze ostatnio, kiedy przyszedł pijany z imprezy. Powiedizalam ze martwię się bo uważam że pije niebezpiecznie. No i się zaczęło - furia, przykre słowa
Znów usłyszałam ze jestem nienormalna, ze wstyd ze mną gdziejolwiek wyjść a jak powiexizlam ze mało wychodzimy ale wtedy było ok to wykpil to, ze to nic nie znaczy i ze woli bawic się z koleżankami. No powiem wam, ze po ostatnim stwierdzeniu to zastanawiam się czy mam to olac czy co. Ukuł w samo serce, przecież mówi wprost czego chce.

Nie wiem co zrobić z tą ostatnią sytuacją.
Fino pisze:
23 gru 2018, 13:13
Właśnie uslyszalam, ze trzeba albo rozwód albo sepracja. Po remoncie mieszkania. Powiedizalam ze nie ma sensu dokanczac mieszkania skoro mamy się rozejsc. Ze trzeba usiąść i porozmawiać. Nie chce, powiedział żebyśmy zsstanowili się nad tym i po świętach zdecydowali.

Co mam robić. Nie widzę sensu zatrzymywania go, on jest ślepy na różne sprawy.
Nie ma sensu też chyba spędzać świat ze sobą.
Fino pisze:
23 gru 2018, 15:03
Tak, dokładnie - wiem że nie umiem mówić. Wydaje mi się że mówię wprost, tzn. Martwię się twoim sposobem picia - mówię przeciw ze martwię się a NIE ty głupi pijaku jak możesz.
Mówię, widzę swoje wady, masz rację, pracuje w nad tym, byłoby dobrze żebyś zobaczyl swoje. No co w rym nie wprost.

Słyszę od niego - jesteś kłamcą kiedy ja nie kłamię, nie wiem nawet co ma na myśli. Nie obnisze się np. Z tabletkami na uspokojeinie, zobacYlw przez prYpadek stąd wie i dziś z sarkazmem do mnie-lyknij sobie tabletki moze ci pomogą, albo pewnie zadzwobisz do mamy i mnie iczeenisz - mówię, nie - nie mówię tąk o tobie a on kpi, smieje się.
Fino nic nie kuma z forum bo glupia czuje się zraniona przez męża.
On mnie obraza, trafia do zywego, mówi do mnie takie rzecY ze czasem zastanawiam się czy naiwna nie jestem ze daje się tak.
Widzę jego zranienie ale tak już być nie może. Uwazam, ze mąż gra w ze mną, ze straszy mnie to rozwodem to czymś i innym. Po co chce czekać z decyzją do czasu aż wykonczymy mieszkanie, no po co, to nie jest mu potrzebne do podjecia decyzji być ze mna czy nie.
Nadal zagadzam się z wami, ze muszę się e odwiesicw ale doszło do takiego momentu ze musimy decyzję podjac. Ja zamierzam odwołać remont. I umowilismy się ze po switach powiemy sobie o decyzjach swoich. Mój mąż staje na bakier, ze on decyzje podejmie po zrobieniu remontu, ale powiedzialam że zawsze mnie przeciaga a to czy być czy nie być ze sobą nie jest uzaleznine sięid remontu. Chyba że ma jakiś plan co do kasy.
Fino pisze:
23 gru 2018, 15:24
Teraz to umowilismy się na decyzję tylko nie wiem dlaczego on chcę koniecznie tego remontu
Fino pisze:
23 gru 2018, 16:57
Co wazne - powiedzialam mu ze uwazam ze sami nie damy rady, ze musimy isc do psychologa, nie na terapie ale na dwa spotkania zeby pokazal nam rozne rzeczy, bo ja sam ostatnio zauwazyl, przyjal z domu nawyki i oboje przez to jestesmy popierniczwni ale ze jest wolnym czkowiek i nie bede go na sile przkonywala
Fino pisze:
23 gru 2018, 17:28
GosiaH pisze:
23 gru 2018, 17:12
Fino pisze:
23 gru 2018, 13:13
Nie widzę sensu zatrzymywania go, on jest ślepy na różne sprawy.
Fino, ostro i bezpośrednio - czy to, co napisałaś, mając na uwadze twoje tutaj bycie od tak dawna i ... trwanie w tym samym miejscu nie jest opisem i twojej postawy?
Nie, nie do końca - widzę sprawy tylko trudno mi zmienić w sobie co powinnam. Mąż nawet się nie przyznaje.
Fino pisze:
23 gru 2018, 18:48
Jestem w sytuacji rozejscia się i pomyślałam, że nawet teraz nie powinnam spasowac z pracy nad sobą. Zastanawiam się jak powinnam się zachować aby odwieszac się od męża - jadę sama na swięta, nie zmuszalam go , powiedzialam o swojej postawie - ze uważam że oboje jesteśmy obciążeni domami, ze powinnismy iść chociaż na kilka spotkań do psychologa, ze zależy mi ale nie będę go naciskala co do decyzji bycia razem. A dalej, mleko w się wylalo-dojdzie tak czy inaczej do rozmowy. Nie wiem... w takim ksztalcie to nie ma sensu i to chyba powinnam powiedzieć mężowi. Ze musimy iść po pomoc ale jeśli nie zechce to ... nie wiem.
Fino pisze:
23 gru 2018, 20:44
Matko, o czym Wy piszecie, to nie jest jakaś histeria tylko mój mąż postawił sprawę jasno i ja też uważam, ze tak dalej być nie może. My jesteśmy umowieni na deklarację co do pozostania ze sobą lub nie w niedługim czasie. Jaka pasterka? Mój mąż on tak jest niewierzący. On zostaje sam w domu bo tak chce a ja jadę do mamy. Owszem, prezenty mamy ale nie damy sobie. Na początku grudnia miał urodziny- nie przyjął.
Dekoracje w domu wystawilam mimo że czułam ze jego to nic nie obchodzi, choinki nie ma bo nie chciał, usznowalam to więc nie naciskalam. Nie robiliśmy w tym roku dużo na święta, ja nie wciagalam go w plany jedzeniowe bo nic go nie interesuje ale suma sumarum spędziliśmy kilka godzin razem w kuchni i nawet było ok. Dziś jak wsralam zapytal czy się wyspalam i jak na moment położyłam się - dokryl mnie kołdra. A wczoraj, jak wzięłam się za pakowanie prezentów to zapytał - sama pakujesz? Powiedzialam ze tak , ze po prostu mam moment to pakuje a ze widzę że nie bardzo go to interesuje więc nie chcialam mu narzucać ale już kończę ten jeden i zostawiam na jutro na wspólne pakowanie. No a dziś po tym jak powiedzialam ze martwię się z podowu jego niebezpiecznego picia - rozwód! (To był męża przykład n czepianie się jego).
Fino pisze:
23 gru 2018, 21:06
s zona pisze:
23 gru 2018, 20:05
krople rosy pisze:
23 gru 2018, 19:10

Przygotowałas się duchowo?
Fino ,
a moze tutaj tkwi Zrodlo ..

Nieraz potrzebny jest taki " upadek z konia Szawla " , zeby oslepnac i przejrzec zarazem ....
ps idziecie razem na Pasterke ....westchnij prosze za mnie :)
Pomodle się za ciebie
Fino napisałem do Ciebie wczoraj posta , podałem przykład odwieszenia się od męża .
Pozwoliłem sobie wkleić od tego czasu wszystkie Twoje posty ,zaznaczyłem(podkreśliłem) zdania w których nie ma bezpośredniego odniesienia do Twojego męża ...
Fino Ty prawie nie istniejesz , to forum pomocowe ,tylko komu tu pomóc jak Ciebie tu nie ma ,bez męża nie ma Fino .

Jesteś osobą ,nie zlepkiem z męża i Ciebie ,bycie jednym ciałem w małżeństwie to nie pozbawienie się autonomii i odrębności , to jednoczenie się które zakłada pełną wolność obu osób ,wspólny kierunek .

Ja byłem mocno uzależniony od żony ,powiedziałbym zniewolony żoną ,i tak to widzę u Ciebie ,więc życzę Ci Fino by Jezus którego oczekujemy uwolnił Cię od wszelkich uzależnień i zniewoleń ,a obdarzył Cię wolnością dziecka Bożego oraz radością która się z tym wiąże .
Miłości bez Krzyża nie znajdziecie , a Krzyża bez Miłości nie uniesiecie . Jan Paweł II

Fino
Posty: 584
Rejestracja: 20 wrz 2017, 7:15
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o pilną pomoc - małżeństwo w rozsypce

Post autor: Fino » 23 gru 2018, 23:34

Przeczytalam raz jeszcze.
I faktycznie zaczynam jeszcze bardziej widzieć ze ciągle gadam o mężu, tylko nadal trudno mi zrozumieć jak nie myśleć o mężu w takich sytuacjach jak ta, kiedy na tapecie jest rozwód? Muszę przecież zastanowić się jak to rozwiać, co mu powiedzieć i czy pierwsza poruszać temat. Czy to nie jest normalne? O ile zaczynam łapać sena odwiedzenia co do innych sytuacji ,trudnych, raniacych to w tej teraz nie bardzo.

SiSi
Posty: 2209
Rejestracja: 06 sie 2018, 9:31
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o pilną pomoc - małżeństwo w rozsypce

Post autor: SiSi » 24 gru 2018, 9:38

Kochana Fino,
Kiedy wpadasz w poślizg samochodem, a kierowcą wytrawnym nie jesteś zaczynasz w strachu kręcić kierownicą, naciskać hamulec a samochód wariuje i kręci się z Tobą w zawrotnym tempie. Widzisz, że nieuniknione jest to, że za chwilę zaliczysz głęboki rów.... Zaczynasz się modlić: Panie ratuj!

Tak było ze mną, kręciłam kierownicą, hamowalam i żadnych efektów....
Poprosiłam żarliwie o pomoc, jak nigdy w życiu.
No i co?
Zaliczyłam ten rów. Mąż odszedł. Taką decyzję podjął. Smutne, niewyobrażalne a jednak to jego wola.
A ja jestem coraz silniejsza. Zaufałam Bogu i wiem już , że ten rów potrzebny był w moim życiu.

Kochana, droga Fino, niestety nie mamy wpływu na wszystko. Czasem warto puścić kierownicę...

Życzę Ci spokoju i pogody ducha.

krople rosy

Re: Prośba o pilną pomoc - małżeństwo w rozsypce

Post autor: krople rosy » 24 gru 2018, 14:50

Fino pisze:
23 gru 2018, 20:44
Nie robiliśmy w tym roku dużo na święta, ja nie wciagalam go w plany jedzeniowe bo nic go nie interesuje ale suma sumarum spędziliśmy kilka godzin razem w kuchni i nawet było ok.
Jednak ostatecznie wspólnie pobyliście w kuchni...i nawet było ok, jak piszesz, wiec chyba nie do końca jest tak, że nic męża nie interesuje.
To Ty tak zakładasz a po drugie czasem trzeba coś zaproponować , poprosić o pomoc, zapytać co jest maż w stanie zrobić by podzielić obowiązki. Ale robić to bez wyrzutu bo mam wrażenie, że nawet jeśli robisz coś dobrego czy też mówisz to dodajesz do tego łyzkę goryczy w postaci słów:
Fino pisze:
23 gru 2018, 20:44
A wczoraj, jak wzięłam się za pakowanie prezentów to zapytał - sama pakujesz? Powiedziałam ze tak , ze po prostu mam moment to pakuje a ze widzę że nie bardzo go to interesuje więc nie chciałam mu narzucać
Nie wiem czy tak mężowi powiedziałaś, czy po prostu nam tu zdajesz relację z tego, co pomyślałaś ale jesli jest tak , że nie potrafisz przekazać czegoś bez żalu, wyrzutu i smutku to nie będzie to siła napędowa dla męża by cokolwiek zmieniać czy chętnie podjąć się z Tobą czegokolwiek.
Fino pisze:
23 gru 2018, 20:44
Dziś jak wsralam zapytal czy się wyspalam i jak na moment położyłam się - dokryl mnie kołdra. A wczoraj, jak wzięłam się za pakowanie prezentów to zapytał - sama pakujesz?
Zauważ w jakich sytuacjach mąż sam interesuje się Tobą, tym co robisz, i lgnie do Ciebie. Bo widzę, że są takie sytuacje i pewnie byłoby ich więcej gdybyś zaraz potem czymś ich nie ,,paskudziła''
A w jakich się od Ciebie odsuwa i co prowadzi nieuchronnie do kłótni i izolacji:
Fino pisze:
23 gru 2018, 20:44
No a dziś po tym jak powiedzialam ze martwię się z podowu jego niebezpiecznego picia - rozwód!
A gdyby tak ugryźć się w język? Ile już razy to mówiłaś? I pokierować sytuacją w zupełnie innym kierunku?
Życie nie zmienia się od częstotliwości poważnych rozmów ale od zrozumienia że działając w określony sposób sam/a niszczę dobrą relację, zgodę w domu i samego/samą siebie.

Spokoju w sercu na te Święta Fino.

Fino
Posty: 584
Rejestracja: 20 wrz 2017, 7:15
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o pilną pomoc - małżeństwo w rozsypce

Post autor: Fino » 24 gru 2018, 21:25

krople rosy pisze:
24 gru 2018, 14:50
dnak ostatecznie wspólnie pobyliście w kuchni...i nawet było ok, jak piszesz, wiec chyba nie do końca jest tak, że nic męża nie interesuje.
To Ty tak zakładasz a po drugie czasem trzeba coś zaproponować , poprosić o pomoc, zapytać co jest maż w stanie zrobić by podzielić obowiązki. Ale robić to bez wyrzutu bo mam wrażenie, że nawet jeśli robisz coś dobrego czy też mó
Nie, nie zakładam, widzę po innych sytuacjach. Rozumiem co chcesz mi przekazać ale też jakbyś miała pewność że wiesz dokładnie co się u mnie dzieje. Nie piszę glupot, jak pisze ze się nie interesuje to tak jest.
krople rosy pisze:
24 gru 2018, 14:50
e widzę że nie bardzo go to interesuje więc nie chciałam mu narzucać
Nie wiem czy tak mężowi powiedziałaś, czy po prostu nam tu zdajesz relację z tego, co pomyślałaś ale jesli jest tak , że nie potrafisz przekazać czegoś bez żalu, wyrzutu i smutku to nie będzie to siła napędowa dla męża by cokolwiek zmieniać czy chętnie podjąć się z Tobą czegokolwiek.
Ah, no naprawdę- powiedzialam to w odpowiedni sposób, liczy sie też jak się coś mówi.
krople rosy pisze:
24 gru 2018, 14:50
Dziś jak wsralam zapytal czy się wyspalam i jak na moment położyłam się - dokryl mnie kołdra. A wczoraj, jak wzięłam się za pakowanie prezentów to zapytał - sama pakujesz?
Zauważ w jakich sytuacjach mąż sam interesuje się Tobą, tym co robisz, i lgnie do Ciebie. Bo widzę, że są takie sytuacje i pewnie byłoby ich więcej gdybyś zaraz potem czymś ich nie ,,paskudziła
Mam naprawdę dosyć robienia ze mnie tej gorszej, a wszystko co mój mąż robi to może bo jest to spowodowane moim zachowaniem, sam nie jest odpowiedzialny za siebie. To samo możnaby ppowiedziwc w drugą stronę.
Nie ukrywam złości na to co napisałaś - gdybyś to, gdybyś tamto, a ja mogę powiedzieć -gdyby on to, tamto.
Czaem paskudze, czasem nie. To ja póki co panuje mimo wszystko bardiej nad emocjami, nie jestem wulgarna itp. Już naprawdę - bez przesady. Mam świadomość swoich wad ale nie tylko ja jestem odpowiedzialna za stan naszego małżeństwa.
krople rosy pisze:
24 gru 2018, 14:50
No a dziś po tym jak powiedzialam ze martwię się z podowu jego niebezpiecznego picia - rozwód!
A gdyby tak ugryźć się w język? Ile już razy to mówiłaś? I pokierować sytuacją w zupełnie innym kierunku?
Racja ale jego rekacja to dziecinada i to też jest fakt.

Fino
Posty: 584
Rejestracja: 20 wrz 2017, 7:15
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o pilną pomoc - małżeństwo w rozsypce

Post autor: Fino » 25 gru 2018, 10:14

Ukasz pisze:
16 gru 2018, 0:35
Rozum pisze:
15 gru 2018, 17:03
Fino jak to fino. Nawet w swojej nazwie zakłada koniec. Tylko kto przekazał taki wzorzec? Że trzeba się rozwieść choćby nie wiem co? Ona nie słucha, bo ma wdrukowany rozwód w swoją naturę. Tak została zaprogramowana.
Może Fino trudno jest pomóc, ale możemy przynajmniej nie szkodzić. Nie ranić bez potrzeby, nie krzywdzić fałszywymi zarzutami, nie oceniać człowieka z taką wyższością.
Rozum rozumem, ale serce też warto mieć. Szczególnie dla tych, którzy cierpią i proszą o pomoc. Nawet jeśli skorzystanie z tej pomocy przychodzi komuś z wielkim trudem. Widać ta osoba tak ma, może tak ma być, taki jej krzyż.
Fino, nie wierz w to oskarżenie. Starasz się, potykasz się i wciąż podnosisz. Jesteś wielka. Nie rezygnuj. Przylgnij do Boga, a obdarzy Cię taką siłą, że przemienisz więcej niż cały świat i Twojego męża - przemienisz siebie. On i tylko On może od nowa obdarzyć Cię miłością. Do Boga, do siebie samej, do męża. Doświadczyłem tego. Świat nabiera nowych barw, życie smaku. Możesz. Nikt Cię nie zatrzyma na tej drodze. Z Bogiem!

Dziękuję ukaszu, takie słowa dają mi 100 razy więcej niż niektóre rady. Rady cenne ale mi brak strasznie dobrego wsparcia. Więc jak słyszę ze ktoś wierzy we mnie to aż rosne.

Rozum - usmialam się.

Fino
Posty: 584
Rejestracja: 20 wrz 2017, 7:15
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o pilną pomoc - małżeństwo w rozsypce

Post autor: Fino » 25 gru 2018, 12:05

To chyba czas na podsumowanie bo dłużej nie ma sensu.

Mgła "Ja się Fino nie nabieram na to, że (jak twierdzisz) cokolwiek więcej czy głębiej widzisz niż osiemdziesiąt stron temu.
...Albo, że jesteś wdzięczna. No chyba za to, że paradoksalnie utwierdzasz się na swoim stanowisk".
Jedną z moich wartości jest prawdomownosc. Nie wierzysz ok ale co piszę to jest prawda. Jestem cholernie wam wdzięczna i obrazasz mnie w tym momencie.

Wiele nie rozumiem ale chcę. A mam poczucie ze powinnam łyknac od razu, jest rada-wykonać. Jak pytam, dyskutuje bo chcę zrozumieć to już jest beee.
A głównie chodzi o to, krople rosy dobrze to napisała "Akcent większości naszych wypowiedzi pada jednak na korzyść męża za co często (wyczuwa się to w jej postach) Fino ma żal do piszących. Nie sadzę, by wskutek naszego tu pisania Fino zbierała do swojej kolekcji żalu i pretensji kolej". Ależ ja bardzo cieszę się, ze w moim mężu widzicie dobro, to mi daje nadzieję ale nie mówicie proszę, ze ty tu jesteś to możemy tylko o tobie mówić. No , tak ale i tak mówicie o mężu pokazując pewne jego dobre gesty w stosunku do mnie, więc dlaczego nie możecie jak ukasz ,mi powiedzieć co dobrze robie a nie tylko: nie rozumialas, oporna jesteś , gdybyś nie zrobila tego to mąż nie zrobilby tego. Oczywiście! Wpływały swoimi zachowaniami na innych i ja jestem w tym kulawa i pamiętam o tym ale skoro tak to dlaczego odwrotnie nie powiecie, np. mąż zareagował furia na moją troskę. Czemu nie padnie - pomyśl czy nie warto było przemilczeć ale faktycznie po stronie twojego męża jest praca nad emocjami, jego reakcją była przesadzona.
Wtedy, widzialabym ze nie jestem taka czarną owca bo nie jestem. Uważam, ze wina jest nasza wspolna, każdy z nas ma swoje do przepraciwania.

Kolejna sprawa - fajny pomysł z panem andrzejem ale nie do każdej sytuacji. Jednak do Pana andrzeja nie mamy tych samych emocji co do męża, nie każdy temat będzie nawet dotyczył pana andrzeja. Ale robiłam podobnie w pracy, żeby zmienić relacje szczególnie z jedną koleżanką i udało mi się. Spróbuję przenieść to na męża.

Teraz kontrowersyjnie- nie zgadzam się z ideą do forum, ze zostać w małżeństwie za wszelką cenę. Uważam, że bywa tak, ze choć nie ma zdrady, nie ma przemocy fizycznej to czasem nie ma już czego zbierać. Jeśli chodzi o mnie, widzę problem w braku decyzji - być czy nie być razem. Szczerze? - po tym co uslyszalam od męża, po gestach w stylu pokazywanie mi palcem drzwi i mowienie "spakować cię? Chcesz to idź" i wzruszanie ramionami jak pytam się "naprawdę jest ci to obojętne"?, itp. to nie widzę sensu bycia razem bo widzę w nim nienawiść, pychę, toatalna ślepota na to co się z nim dzieje - chciałabym odejść.
ALE
Ja nie dałam z siebie tego co chciałabym dac. Oglądam się nadal na niego choć rozumiem ideę nie oglądania się i wierzę w nią. Idea "zająć się sobą" - chcę tego. I chyba nie ma co odchodzić póki nie zrobię wszystkiego co mogę zrobić.
Boję się, wiem że chwile będą różne i będę strasznie zagubiona, nic nie daje mi gwarantu ale gdyby mój mąż nie obudził się - to przynajmniej ja będę wiedziała ze zrobiłam właśnie wszystko.

Tę teraz sytuację czyli to ze mój mąż chce decyzji czy być razem czy nie odbieram jako coś, wbrew pozorom, pozytywnego bo dobrze ze się ujawnił choć mam wrażenie, ze jeśli zostaniemy razem to nic się z jego strony konstruktywnego nie zadzieje.
Ja chcę spróbować i w końcu działać.
Oddzielnie spędzone święta - mam jakieś wewnętrzne poczucie, ze szczególnie dla męża mogą być wychowawcze. Głupio to brzmi ale tak (na forum nie chcę tego rozwijać). Ja , jeszcze bardziej zobaczyłam duże nieszczęście które mąż , nosisz domu rodzinnego. On ma potencjal duży ale niszczy go to co wyniósł z domu.
Zobaczyłam ze choć w głębi serca zawsze wiedzial że tylko miłością można dotrzeć do kogoś to taka postawa wydaje mi się słabością ale to dlatego że nie mam poczucia własnej wartości i to wyłazi.

Dobre, uświadomiłam sobie ze nawet jeśli zostaniemy ze sobą to nic się diametralnie nie zmieni bo nadal tylko ja sama siebie będę mogła zmienić - w sumie to daje pewną ulgę, ze robotę tylko w sobie będę musiała wykonać.
I tylko to będę mogła mu powiedzieć mówiąc o swojej deklaracji.

Przeraża mnie tylko motywacja mojego męża, tzn. Pnie strasznie do przeprowadzenia remontu, powiedział że dopiero po tym podejmie decyzję - no mi to wygląda na jakieś sprawy finansowe. Myśl, ze może być ze mną wyłącznie ze względu na poprawienie w jakiś sposób swojej pozycji materialnej jest ... No boję się ze nie zniose jeśli okaże się to prawdą. Niestety Nie rozmawia otwarcie, prowadzi gierki i to właśnie jest w nim nie do zaakceptowania - gierki.


I jeszcze jedna sprawa -Wykrzyczalam mu w kłótni o porno. Tak wyszło. Powiedziałam " wiem o tym, czuję się zdradzana przez ciebie, to mnie zranilodo żywego" a on , no zaczerwienil się ale wzruszył ramionami i powiedział coś w stylu "i co" i tak kilka razy. W takich chwilach mam wrażenie, ze nie ma w nim ani trochę ludzkich uczuć, jakby zezwierzęciał.

Chyba tyle na razie.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Google [Bot], Ruta i 4 gości