Prośba o pilną pomoc - małżeństwo w rozsypce

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

lustro
Posty: 960
Rejestracja: 02 sie 2017, 22:37
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o pilną pomoc - małżeństwo w rozsypce

Post autor: lustro » 26 gru 2018, 22:26

Fino pisze:
26 gru 2018, 22:11
lustro pisze:
26 gru 2018, 21:44
Pamiętasz jeszcze jak to jest być "motylem"?
Czy to tylko takie gadanie, do najblizszego "zakrętu", na którym wylożysz się znowu jak długa?
Bo wyłoze się i to nie raz. Z dnia na dzień nikt nie zmienia życia o 180 stopni.
lustro pisze:
26 gru 2018, 21:44
I jeszcze powiesz, że to nic w porównaniu z tym, że twój mąż sciął zakręt i posmigal dalej, a tak nie wolno...?
Dokładnie, tak się nie robi jeśli samemu ma się za uszami.
Dobra jesteś Fino... Już się prawie nabralam na Ciebie, że coś drgnelo w Tobie... Ale nieeee
Mamy cały czas "starą Fino" z tekstami typu
"Z dnia na dzień nikt nie zmienia życia o 180 stopni.
się nie zmienia"
"Dokładnie, tak się nie robi jeśli samemu ma się za uszami"
No... Czyli jesteś jaka jesteś i tyle w temacie.

Fino
Posty: 498
Rejestracja: 20 wrz 2017, 7:15
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o pilną pomoc - małżeństwo w rozsypce

Post autor: Fino » 26 gru 2018, 23:11

lustro pisze:
26 gru 2018, 22:26
Fino pisze:
26 gru 2018, 22:11
lustro pisze:
26 gru 2018, 21:44
Pamiętasz jeszcze jak to jest być "motylem"?
Czy to tylko takie gadanie, do najblizszego "zakrętu", na którym wylożysz się znowu jak długa?
Bo wyłoze się i to nie raz. Z dnia na dzień nikt nie zmienia życia o 180 stopni.
lustro pisze:
26 gru 2018, 21:44
I jeszcze powiesz, że to nic w porównaniu z tym, że twój mąż sciął zakręt i posmigal dalej, a tak nie wolno...?
Dokładnie, tak się nie robi jeśli samemu ma się za uszami.
Dobra jesteś Fino... Już się prawie nabralam na Ciebie, że coś drgnelo w Tobie... Ale nieeee
Mamy cały czas "starą Fino" z tekstami typu
"Z dnia na dzień nikt nie zmienia życia o 180 stopni.
się nie zmienia"
"Dokładnie, tak się nie robi jeśli samemu ma się za uszami"
No... Czyli jesteś jaka jesteś i tyle w temacie.
Nie rozumiem cię, naprawdę. I bardzo osadzasz.
Każdy psycholog ci powie, ze z dnia na dzień nie zmnienisz wszystkiego, postanawiasz zmianę do której dazysz ale nie jesteś w stanie zmienić się zupełnie z dnia na dzień.

I jeszcze powiesz, że to nic w porównaniu z tym, że twój mąż sciął zakręt i posmigal dalej, a tak nie wolno...? - zrozumiałam to, ze masz na myśli że odejdzie z mojego powodu. Może tak zrobić nie rozumiejąc swoich zachowań destrukcyjnych. Nie jest dobrze jeśli ktoś ucieka zwalajac całą winę na drugą osobę.

Fino
Posty: 498
Rejestracja: 20 wrz 2017, 7:15
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o pilną pomoc - małżeństwo w rozsypce

Post autor: Fino » 26 gru 2018, 23:16

I jeszcze powiesz, że to nic w porównaniu z tym, że twój mąż sciął zakręt i posmigal dalej, a tak nie wolno...?
Dokładnie, tak się nie robi jeśli samemu ma się za uszami.

Teraz , uważniej przeczytałam - nie ze nic porównaniu tylko...a z resztą

Oceniasz bardzo. Mam wrażenie że póki nie przyjmę całej odpowiedzialnosci za stan mojego małżeństwa to będę bee

Postanowilam zmieniać siebie i mam świadomość, ze to proces. I tylko tyle ale jak ktoś potrafi z dnia na dzień to super.

Nabralas się? Szkoda słów.

Jagodzianka

Re: Prośba o pilną pomoc - małżeństwo w rozsypce

Post autor: Jagodzianka » 26 gru 2018, 23:16

Fino pisze:
26 gru 2018, 22:11
Z dnia na dzień nikt nie zmienia życia o 180 stopni.


Zgadza się.

A od Ciebie ktoś wymaga, byś zmieniła życie w jeden dzień? Bo jak widzisz od pierwszego Twojego wpisu... minęło ich dokładnie 452.

Fino
Posty: 498
Rejestracja: 20 wrz 2017, 7:15
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o pilną pomoc - małżeństwo w rozsypce

Post autor: Fino » 26 gru 2018, 23:31

Jagodzianka pisze:
26 gru 2018, 23:16
Fino pisze:
26 gru 2018, 22:11
Z dnia na dzień nikt nie zmienia życia o 180 stopni.


Zgadza się.

A od Ciebie ktoś wymaga, byś zmieniła życie w jeden dzień? Bo jak widzisz od pierwszego Twojego wpisu... minęło ich dokładnie 452.
A to prawda co piszesz. Ale nie mogłam, chciałam, coraz więcej rozumiałam ale wciąż nie do końca, oglądałam się mimo wszystko na męża

lustro
Posty: 960
Rejestracja: 02 sie 2017, 22:37
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o pilną pomoc - małżeństwo w rozsypce

Post autor: lustro » 27 gru 2018, 0:15

Fino pisze:
26 gru 2018, 23:16
I jeszcze powiesz, że to nic w porównaniu z tym, że twój mąż sciął zakręt i posmigal dalej, a tak nie wolno...?
Dokładnie, tak się nie robi jeśli samemu ma się za uszami.

Teraz , uważniej przeczytałam - nie ze nic porównaniu tylko...a z resztą

Oceniasz bardzo. Mam wrażenie że póki nie przyjmę całej odpowiedzialnosci za stan mojego małżeństwa to będę bee

Postanowilam zmieniać siebie i mam świadomość, ze to proces. I tylko tyle ale jak ktoś potrafi z dnia na dzień to super.

Nabralas się? Szkoda słów.
Może tak to czujesz, jak ocenę.
Może tak to dla Ciebie brzmi...
Ja tylko pokazuje Ci, co widzę - Fino, która jest niezmienna, bo nie da się zmienić siebie przez... 452 dni...?
Fino pisze:
26 gru 2018, 23:16
Nie jest dobrze jeśli ktoś ucieka zwalajac całą winę na drugą osobę.
A dobrze jest zwalac winę na drugą osobę i robić z siebie bohatera, bo się nie ucieka?

Masz Fino, co chcesz miec. Jestes przewidywalnie niezmienna.

Ba, masz nawet więcej, masz poklepujacych Cię po plecach i glaszczacych po głowie, tu na forum.
I co to daje?

Trudno... Widac tak musi być.
Kto nie słucha ojca, matki, ten słucha psiej skóry.
Może życie lepiej Ci wytłumaczy, niż my na forum.
Szkoda tylko, że życie tłumaczy w tak brutalny sposób.

Fino
Posty: 498
Rejestracja: 20 wrz 2017, 7:15
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o pilną pomoc - małżeństwo w rozsypce

Post autor: Fino » 27 gru 2018, 9:50

lustro pisze:
27 gru 2018, 0:15
Może tak to czujesz, jak ocenę.
Może tak to dla Ciebie brzmi...
Ja tylko pokazuje Ci, co widzę - Fino, która jest niezmienna, bo nie da się zmienić siebie przez... 452 dni...?
A ty lustro przyjmujesz, ze możesz oceniać? Czy wiesz najlepiej?
lustro pisze:
27 gru 2018, 0:15
Nie jest dobrze jeśli ktoś ucieka zwalajac całą winę na drugą osobę.
A dobrze jest zwalac winę na drugą osobę i robić z siebie bohatera, bo się nie ucieka?
Naprawdę jakbyś się na mnie uparla. To ciągle powtarzam, ze biorę odpowiedzialność za swoje zachowanie i widzę co mąż psuje a ty piszesz zupełnie coś innego.
lustro pisze:
27 gru 2018, 0:15
Ba, masz nawet więcej, masz poklepujacych Cię po plecach i glaszczacych po głowie, tu na forum.
I co to daje?
To wskaż konkretnie kto mnie poklepuje i kiedy bo nawet jak Ukasz pisał, ze dam radę i wierzy we mnie to też wskazał na to na co ja powinnam zwrócić uwagę. Dobre słowo, zakładam ze prawdziwe - motywuje i to bardzo.
A ty może napisz chociażby w czym na teraz jestem niezmienna bo nie rozumiem co masz na myśli.

To prawda że od roku mitami się i motam, nie wiem dlaczego jestem taka oporna ale twoje słowa już nie motywują, od kilku postów piszę co chce zrobić a ty mnie ciągle tylko oceniasz i próbujesz udowodnić ze mi się nie uda.
Wczoraj, usiadłam pogadać z Bogiem, pomodlilam się za męża, zaczęłam medytować aby się wyciszyć. Jestem świadoma, ze być może odejdzie ale zaczęłam zmianę myślenia i będę ją kontynuować. A miotac się będę - to normalne.
Zostaję dłużej w domu rodzinnym , żeby dac i sobie i mężowi czas na pobycie samemu.

Czytam inne wątki bo faktycznie, jak Ukasz chyba pisał, skupilam się na swoim.

Marzena6745
Posty: 17
Rejestracja: 12 gru 2018, 21:17
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o pilną pomoc - małżeństwo w rozsypce

Post autor: Marzena6745 » 27 gru 2018, 15:58

Fino droga,
czytam Twój wątek... Kochana, wiesz jakie mam odczucia? Bardzo pragnęłaś i pragniesz mieć „normalny” dom, rodzinę, a przede wszystkim wspaniałego, kochającego męża...męża, który zaspokoi wszystkie pragnienia Twojego serca, będzie balsamem na Twoje rany... Taki był i jest Twój plan, scenariusz... I rozumiem Cię. I tym większa jest gorycz, ból, złość, a w końcu bezsilność, im bardziej Twój plan się rozwala. Dlaczego o tym piszę? Bo jeżeli tak rzeczywiście jest, to może warto by to sobie uświadomić, pozwolić by prawda Cię wyzwoliła. I najważniejsze - żaden człowiek, mężczyzna nie jest i nie będzie w stanie w pełni zaspokoić potrzeb Twojego serca. Miłość ludzka nie jest doskonała... Upadamy, ranimy,... Tylko Pan Bóg może wypełnić Twoje serce❤️ Idź do Niego tak po prostu...wylej swoje serce przed nim...opowiedz o swoich zranieniach, wykrzycz, że potrzebujesz Jego miłości. Potrzebujesz tą miłość doświadczyć, poczuć i zrozumieć.
Ja miałam kiedyś podobnie. W stosunku do męża miałam ciągłe oczekiwania (chociaż do końca sama nie wiedziałam czego chcę), a On...nie był w mocy im sprostać. Im więcej wymagałam, tym było gorzej.
I oczywiście nie odbieraj tego, że tutaj jest tylko Twoja „wina”, bo tak nie jest! Ale warto zaryzykować, i zacząć nawracanie, zmianę od siebie.
Fino kochana, niech szalenie kochający Bóg mocno przytuli Cię do siebie, tak Byś doświadczyła Jego miłości, czułości i delikatności. I pamiętaj, że Jesteś córką Króla Wszechmogącego. Błogosławię

s zona
Posty: 3272
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o pilną pomoc - małżeństwo w rozsypce

Post autor: s zona » 27 gru 2018, 16:36

Fino ,
wydaje mi sie ,ze niepotrzebnie sie na Lustro najezasz ;)
Patrzac z boku - wg mnie tez - tak to wyglada ...
Czy na meza tez tak " napadasz " z zalozeniem jego zlych intencji ...

Osobiscie b sobie cenie konstruktywna krytyke ,bo ta potrafi czesto zmienic nasze spadanie w przepasc ..
A potakiwanie przyjaciol nie zawsze nam wychodzi na zdrowie ...

Moze warto to przemyslec /przemodlic ...

Ps sluchalam dzisiaj ks Pawlukiewicza ...- O małżeństwie / W małżeństwie najważniejszy jest Bóg
W wolnej chwilii do posluchania ok 10 min ...
szczegolnie od 7:45 i dalej w 8:40
https://www.youtube.com/watch?time_cont ... OPPeFfj20E

Fino
Posty: 498
Rejestracja: 20 wrz 2017, 7:15
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o pilną pomoc - małżeństwo w rozsypce

Post autor: Fino » 27 gru 2018, 18:02

s zona pisze:
27 gru 2018, 16:36
Fino ,
wydaje mi sie ,ze niepotrzebnie sie na Lustro najezasz ;)
Patrzac z boku - wg mnie tez - tak to wyglada ...
Czy na meza tez tak " napadasz " z zalozeniem jego zlych intencji ...

Osobiscie b sobie cenie konstruktywna krytyke ,bo ta potrafi czesto zmienic nasze spadanie w przepasc ..
A potakiwanie przyjaciol nie zawsze nam wychodzi na zdrowie ...

Moze warto to przemyslec /przemodlic ...

Ps sluchalam dzisiaj ks Pawlukiewicza ...- O małżeństwie / W małżeństwie najważniejszy jest Bóg
W wolnej chwilii do posluchania ok 10 min ...
szczegolnie od 7:45 i dalej w 8:40
https://www.youtube.com/watch?time_cont ... OPPeFfj20E
Ja też cenię krytykę ale nie wmawianie mi ze nie dam rady.

lena50
Posty: 446
Rejestracja: 17 sie 2017, 0:29
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o pilną pomoc - małżeństwo w rozsypce

Post autor: lena50 » 28 gru 2018, 0:01

Fino pisze:
27 gru 2018, 18:02
Ja też cenię krytykę ale nie wmawianie mi ze nie dam rady.
To nie krytyka, to motywacja.
.... i ciesz się Finio, że komuś się jeszcze chce.
Fino pisze:
26 gru 2018, 21:21
Już jest rozwalone a wiesz z czym dam radę? !
Z byciem weselszą, z byciem mniej jeczaca, z byciem bardziej interesującą, z byciem niezależna od wszystkch, z tym aby zacząć sobie ufać, z byciem piękna wewnętrznie kobietą.
.... i o to Lustro i nam wszystkim chodzi, żebyś w końcu stała się weselszą, mniej jęczącą, bardziej interesującą, niezależną, ufającą sobie, piękną wewnętrznie kobietą.

Do dzieła Finio.... jeśli tylko chcesz, dasz radę.
lena50....dawniej lena

Jagodzianka

Re: Prośba o pilną pomoc - małżeństwo w rozsypce

Post autor: Jagodzianka » 28 gru 2018, 0:26

Fino pisze:
27 gru 2018, 18:02


Ja też cenię krytykę ale nie wmawianie mi ze nie dam rady.
Tylko wiesz na czym polega problem? Że to wmawianie pochodzi od Ciebie. Sama sobie to wmawiasz. Sama sobie wmawiasz złe intencje innych ludzi, którzy przecież z dobroci serca chcą Ci pomóc i poświęcają swój czas, analizują z Tobą, podpowiadają rozwiązania, są cierpliwi. Ja nigdzie w postach Lustro nie wyczytałam komunikatu: "Fino, nie dasz sobie rady". Ty to dostrzegasz i masz do niej o to pretensje. I co ma teraz Ci odpowiedzieć? Jak zareagować? Przytaknąć, skłamać, żeby poprawić Ci samopoczucie?

Czy może być tak, że podobnie podchodzisz do męża? Że często widzisz w jego zachowaniu jakieś celowe intencje, jakieś zamierzenia, złośliwości, podczas gdy ich nie ma. Bo dalej - skoro to widzisz - następuje atak z Twojej strony. Atak i pretensje o te - wmówione sobie samej intencje (których przecież nie możesz znać, bo nie jesteś Bogiem i nie siedzisz w głowie męża, możesz się domyślać, a bierzesz to za pewnik). Mąż odpiera atak, bo czuje się niesprawiedliwie oceniony. A że wychował się w domu, w jakim wychował - to atak jest i wulgarny i ostry i raniący.

Jednak stań w prawdzie i zapytaj siebie samą - SKĄD się to bierze. Czy przypominasz sobie chociaż jedną awanturę, chamską odzywkę męża, jego złe działanie, które nastąpiło po ciszy, znienacka? Z Twoich opisów nic takiego nie wynika - specjalnie od jakiegoś czasu zwracam na to uwagę - to samo zauważyła Krople Rosy, wskazując dokładnie ten sam fragment, który i moją uwagę przykuł - że w normalnej rozmowie z mężem zastosowałaś zapalnik - chodziło o pakowanie prezentów. Też byłoby mi przykro, gdyby mi ktoś odpowiedział: sama sobie pakuję, bo widzę, że ciebie to nie interesuje.

Byłoby mi przykro i czułabym się niesprawiedliwie oceniona, w dodatku ktoś usiłuje wmówić mi coś, czego nie ma - rzekomy brak zainteresowania. No sorry, ale po czymś takim odechciałoby mi się świąt.

Jeśli Twój mąż ma takie sytuacje częściej - to czego się spodziewasz?

Sprawdź, nagrywaj, zapisuj - po czym, w jakich sytuacjach następują jego raniące Cię reakcje.

I będziesz miała czarno na białym. Co może być (nie twierdzę, że tak jest w istocie) zapalnikiem i zarzewiem Waszych nieporozumień.

Jeśli mąż czuje się niesprawiedliwie oceniany, krytykowany, zarzucany wykreowanymi w Twojej głowie pretensjami, to już Ci teraz mogę powiedzieć, że na 120% nie zmieni swojej postawy.

Ale nie dlatego, że jest dziwny, zły, czy nie wiadomo jaki. Po prostu każdy by tak reagował - może w różnym natężeniu i w różnej formie, wiadomo. Jeden szybciej traci cierpliwość, a drugiemu bardziej to zwisa i powiewa. Jednak pokaż mi osobę, która będzie z uśmiechem i z czułością przyjmowała wykreowane pretensje. Chętnie ją poznam.

Dokładnie takie wykreowane pretensje czasem stosujesz do ludzi piszących w Twoim wątku - wymyślając i przypisując forumowiczom rzeczy, których nie napisali i których zapewne nie mieli na myśli.

Ale w sumie - o tym też już było w tym wątku. Dzień świstaka...

Pustelnik
Posty: 752
Rejestracja: 08 lut 2017, 12:04
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Prośba o pilną pomoc - małżeństwo w rozsypce

Post autor: Pustelnik » 28 gru 2018, 7:20

Fino,

Może Mąż , na chwilę obecną (Twoja histiria, jego historia, Wasza historia) jest "za trudnym" obiektem do nauki dobrej/poprawnej relacji DLA CIEBIE ...
A jak Twoje inne relacje ?
Są OK ?
Może one by mogły być "poligonem"/ terenem nauki ?
Bezpiecznym miejscem wydaje się być terapia grupowa (korzystałem z niej (warsztary 12 K) i myślę czy aby nie spróbować innej ... grupy ... do trochę innych celów ....).
Czy masz (i jakie) doświadczenie pracy w grupie ?
Sorry, ale to forum, nigdy nie będzie nawet namiastką (dobrodziejstw) pracy grupowej. To wynika z jego istoty, możliwości, historii ...

lustro
Posty: 960
Rejestracja: 02 sie 2017, 22:37
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o pilną pomoc - małżeństwo w rozsypce

Post autor: lustro » 28 gru 2018, 10:08

Fino pisze:
27 gru 2018, 18:02
Ja też cenię krytykę ale nie wmawianie mi ze nie dam rady.
Jak napisała Jagodzianka, i co wielu z piszących mówi,
Mamy tu Dzień Swistaka

Wiec ja tylko mówię - sprawdzam!

Fino, Ty ciągle piszesz to samo... No ile można?
Nie gadaj tylko pokaż, że potrafisz... Tyle znaczylo to, co napisałam.
Nic Ci nie wmawiam. Powątpiewam... I mam podstawy. To różnica.

Możesz mi pokazać, że się mylę?

A jeżeli nie możesz, znaczy, że się nie myle...

Fino
Posty: 498
Rejestracja: 20 wrz 2017, 7:15
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o pilną pomoc - małżeństwo w rozsypce

Post autor: Fino » 28 gru 2018, 12:58

lustro pisze:
28 gru 2018, 10:08
Nic Ci nie wmawiam. Powątpiewam... I mam podstawy. To różnica.
Masz prawo wątpić ale w sposób jaki ostatnio napisałaś nie jest zbyt motywujacy ale ok, rozumiem

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: aniutek, Minu, Rybka i 23 gości