Prośba o pilną pomoc - małżeństwo w rozsypce

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Fino
Posty: 584
Rejestracja: 20 wrz 2017, 7:15
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o pilną pomoc - małżeństwo w rozsypce

Post autor: Fino » 21 gru 2019, 21:31

Logiko, bardzo dziękuję za ostatni post.
Pełna instrukcja działania. No ale jednego nie mogę zrozumieć - zapomnieć, totalnie o mężu? To zakrawa na ignorowanie. Wiem, pamiętam - pisaliście, że zapomnieć o mężu ale być - dobrym gestem, zdrowym zainteresowaniem ( a jeśli tak to jak zapytam co u niego w pracy to chyba będzie ok).
To kłóci mi się trochę z tym co napisałaś - żeby totalnie o nim zapomnieć. Jakbym już się rozwiodła - gdybym miała tak podejść do tematu to nie zapytalabym go czy chce obiad, nie odezwalabym się słowem, nie liczylabym się z jego potrzebami, np. wyjazdu na święta.
Trochę zgłupiałam.
I proszę - nie krytykujcie mnie. Mam jakiś opór przed zrozumieniem tego, to nie jest celowe z mojej strony.

logika
Posty: 25
Rejestracja: 31 sie 2018, 11:59
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o pilną pomoc - małżeństwo w rozsypce

Post autor: logika » 21 gru 2019, 22:23

zapomnieć o mężu, ale pamiętać o człowieku..

kiedy wracasz do domu, a tam siedzi drugi człowiek,
dlaczego nie miałabyś zapytać się,
-co u niego?
-robię sobie obiad, też zjesz?

kiedy padają odpowiedzi:
-nic,
-nie,

nie wpływa to to Twoje zamiary ani chęci,
robisz dalej swoje, robisz sobie obiad, on nie chce..

po rozwodzie,
nawet gdybyście nadal mieszkali razem, nie odezwałabyś się słowem? dlaczego?
nic nie miałabyś do powiedzenia nie-mężowi?

chcesz jechać na Święta?
i na jak długo?
czego sama chcesz?


dlaczego, wciąż i uparcie, liczysz się z jego potrzebami, skoro on, nie liczy się z Twoimi?
naucz się liczyć z własnymi potrzebami, realizuj je,zaznaj sama zadowolenia..
nie oglądaj się na innych, w tym męża w szczególności..

ja, nie rozumiem czego Ty, nie rozumiesz?
nie masz nikogo ignorować,
chodzi o to, żebyś nie starała się za-do-wo-lić męża,
a siebie samą,

marylka
Posty: 1087
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:01
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o pilną pomoc - małżeństwo w rozsypce

Post autor: marylka » 21 gru 2019, 23:36

Fino pisze:
21 gru 2019, 20:58


Chciałam też odnieść się do słów Marylki - nie zgadzam się z tobą, że jestem jedynie winna wszystkiemu.
Fino...ja nigdzie nie napisalam że jestes jedynie winna.
Chcialam Ci pokazac rejony gdzie możesz sie zastanowic czy w nich nie nawalasz.
I to jak chcesz - korygowac
Natomiast - to że maż też może miec za uszami - i pewnie ma - to pewnie tak jest.
Ale to z nim trzeba bylo by pogadac.
Fino pisze:
21 gru 2019, 21:13
Marylka, napisała że nie zamykam się jak mąż jest w stosunku do mnie wulgarny. Już zgłupiałam - kierowałam się tym aby się nie izolowiac, zwrócić uwagę ale potem normlanie się odzywać. Mówisz, żeby uciąć rozmowę - no dobrze a co potem? Wypadaloby się nie odzywać bo mnie obrazil ale o nie przeprosi i mamy załatwione milczenie niewiadomo ile (oczywiście mówię trochę obcasie przeszłym bo teraz i tak jest milczenie).
To, że nie życzysz sobie wulgaryzmow nie znaczy żebys już w ogole sie nie odzywala.
I wypadaloby sie wlaśnie odezwac.
Z kultura i pogoda ducha
I nie czekac na przeprosiny

Wiesz...gdybys chciala przeprosin sprobuj sama przepraszac.
Jesli wiesz że niepotrzebnie sie unioslas..przepros
Nie oczekuj od razu tego samego - przeprosin
Natomiast - jesli slowo "przepraszam" stanie sie powszechne i czeste w Twojej mowie to jest duża szansa że i maż zacznie postrzegac to slowo jako cos normalnego
Pozdrawiam

Fino
Posty: 584
Rejestracja: 20 wrz 2017, 7:15
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o pilną pomoc - małżeństwo w rozsypce

Post autor: Fino » 22 gru 2019, 11:16

Wiesz Marylko, teraz rozumiem tylko jak napisałaś tak jednoznaczne, mocne słowo, to myślałam, że widzisz tylko jedna stronę

Logika postawiła retoryczne pytanie-dlaczego liczę się z jego potrzebami kiedy on nie liczy się z moimi.
Bo- uważałam, że mimio to nadal mój mąż a przede wszystkim człowiek. Wiedziałam też, że ma ze sobą problemy że względu na przeszłość więc starałam się brać to pod uwagę. Poza tym nie chciałam znikać się do takiego samego poziomu. Ale z perspektywy czasu widzę, że to nie jest normalne. Tak jak powiedziała też Marylka - nie odgradzam się jak słyszę wulgaryzmy. Przypomniało mi się wiele sytuacji kiedy usłyszałam coś lekcewazocego w trakcie załatwiania jakiejś sprawy na zewnątrz a głupia jechałam i próbowałam normalnie się odzywać. Nie umiem stawiać granic. Przyzwyczailam męża, że cokolwiek by nie zrobił , powiedział to zaraz będzie normlanie.

Fino
Posty: 584
Rejestracja: 20 wrz 2017, 7:15
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o pilną pomoc - małżeństwo w rozsypce

Post autor: Fino » 22 gru 2019, 11:23

Myślę cały czas o tym co piszecie. Faktycznie czas pomyśleć o sobie. Tylko tak bardzo boję się zostać sama. Ale trudno - to jak wygląda to teraz -jest beznadziejne.
I nie chcę spędzać razem sylwestra- kolejny sylwester beznadziejny. W tamtym roku w ostatniej chwili odwolalam przyjaciół bo mój mąż obruszyl się na coś i powiedział, że nie chce z nikim. Nie zrobiłam więc awantury, przygotowałam coś dobrego. Obejrzeliśmy jakieś filmy i tyle.
Boję się mu o tym powiedzieć bo jednak na święta jedzie a ja go poinformuje, że na sylwestra wracam w strony rodzinne?

JolantaElżbieta
Posty: 580
Rejestracja: 14 wrz 2017, 8:03
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o pilną pomoc - małżeństwo w rozsypce

Post autor: JolantaElżbieta » 22 gru 2019, 11:58

Fino pisze:
22 gru 2019, 11:23
Myślę cały czas o tym co piszecie. Faktycznie czas pomyśleć o sobie. Tylko tak bardzo boję się zostać sama. Ale trudno - to jak wygląda to teraz -jest beznadziejne.
I nie chcę spędzać razem sylwestra- kolejny sylwester beznadziejny. W tamtym roku w ostatniej chwili odwolalam przyjaciół bo mój mąż obruszyl się na coś i powiedział, że nie chce z nikim. Nie zrobiłam więc awantury, przygotowałam coś dobrego. Obejrzeliśmy jakieś filmy i tyle.
Boję się mu o tym powiedzieć bo jednak na święta jedzie a ja go poinformuje, że na sylwestra wracam w strony rodzinne?
Pora zacząć przestać się bać - ja też całe życie się czegoś bałam. Strach zabija nam duszę, ubezwłasnowalnia nas i zniewala. A wiesz co jest najgorsze? Nasze wlasne strachy, które sobie tworzymy w glowie, a potem dzielnie z nimi walczymy, albo co gorsza poddajemy się im :(

Fino
Posty: 584
Rejestracja: 20 wrz 2017, 7:15
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o pilną pomoc - małżeństwo w rozsypce

Post autor: Fino » 22 gru 2019, 12:17

Nie daje mi spokoju jeszcze jedna myśl - o co chodzi mężowi. To zadziwiające, że tkwi w takiej sytuacji. Albo powiedzieć wprost o co chodzi i dalej tkwić w tej sytuacji. A on odpowiada wymijajaco, np. ostatnio powiedział, że tak jak jest jest dobrze. To inteligentny człowiek - nie wierzę, że tak mu dobrze. Jakoś tak bo izoluje się więc nie bierze odpowiedzialności za to co się dzieje.

Naprawdę to jest dla mnie zagadka. Myślałam, że jak powiem, że wykanczamy dalej mieszkanie to choć troszkę go przełamie. Nie w zmianie poglądów na mnie ale nie myślałam, że dojdzie do sytuacji aż takiej izolacji.

Boję się, że jest z wyrachowania.

JolantaElżbieta
Posty: 580
Rejestracja: 14 wrz 2017, 8:03
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o pilną pomoc - małżeństwo w rozsypce

Post autor: JolantaElżbieta » 22 gru 2019, 12:59

Fino pisze:
22 gru 2019, 12:17
Nie daje mi spokoju jeszcze jedna myśl - o co chodzi mężowi. To zadziwiające, że tkwi w takiej sytuacji. Albo powiedzieć wprost o co chodzi i dalej tkwić w tej sytuacji. A on odpowiada wymijajaco, np. ostatnio powiedział, że tak jak jest jest dobrze. To inteligentny człowiek - nie wierzę, że tak mu dobrze. Jakoś tak bo izoluje się więc nie bierze odpowiedzialności za to co się dzieje.

Naprawdę to jest dla mnie zagadka. Myślałam, że jak powiem, że wykanczamy dalej mieszkanie to choć troszkę go przełamie. Nie w zmianie poglądów na mnie ale nie myślałam, że dojdzie do sytuacji aż takiej izolacji.

Boję się, że jest z wyrachowania.
Sorki za szowinizm - ale mój syn mawia - jak kobieta mówi - a bo myślałam, to nie jest dobrze. ;) I sorki za sarkazm - spróbuj wymyślić jeszcze parę alternatywnych: bo myślalam, boję się - oczywiście jeśli masz dużo czasu :-)

Ja w tym dowcipie - Baco, co robicie jak macie dużo czasu? A jak mom duzo casu, to siedzem i myślem. A jak macie malo casu? Aaa to ino siedzem :D

Fino
Posty: 584
Rejestracja: 20 wrz 2017, 7:15
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o pilną pomoc - małżeństwo w rozsypce

Post autor: Fino » 28 gru 2019, 0:02

Nie wiem jak zacząć.
Te święta nie były dobre. Coś we mnie pękło, nie widzę nadziei dla nas. Jedna osoba z mojej rodziny słyszała jak mój mąż się do mnie odzywa i potwierdziła mi tylko że totalnie mnie lekceważy i traktuje jak głupią.
Zrozumiałam, że takie postępowanie o jakim napisaliscie nie może trwać długo ponieważ będzie tworzyło jeszcze większy mur między nami. Oczywiście, że jest to niezaprzeczalna prawda życiowa i czy to przy moim mężu czy przy kimś innym to nie można dopuścić do zlepienia się. Natomiast chodzi o to, że nie wierzę bo nic na to nie wskazuje aby moje odizolowanie się przynioslo coś konstruktywnego. Zaraz pewnie powiecie, że nie musi przynieść, że nie powinnam nic oczekiwać. Tylko że mam taką a nie inna wrażliwość i wiem , że nie dam rady znosić postępowania mojego męża w nieskończoność. A tym bardziej, że opuściła mnie już nadzieja i przykro mi ale nie zgadzam się z Wami, żeby tkwić w małżeństwie w którym jedna z osób bardzo niszczy.
Zostałam u rodziny a mąż wrócił. Zostałam bo nie chcialam być z nim po tym jak kolejny raz mnie ponizyl.
Nie wiem jak złapać jakąkolwiek nadzieję bo czuję całą sobą że nie ma sensu już tego ciągnąć. Mój mąż jest nieprzejednany a ja zaczynam go momentami nienawidzić za jego traktowanie mnie.

Pavel
Posty: 2711
Rejestracja: 03 sty 2017, 21:13
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Mężczyzna

Re: Prośba o pilną pomoc - małżeństwo w rozsypce

Post autor: Pavel » 28 gru 2019, 0:18

Dwie sprawy ode mnie Fino:

1) może jednak warto się przełamać i ruszyć do kościoła? Też byłem wierzący-niepraktykujący, więc wiem jak to jest. Gdy zaczniesz chodzić regularnie, traktować Mszę Św. Jak spotkanie z najlepszym przyjacielem, ucztę, zobaczysz jak wiele się zmieni ;)
Gorąco polecam!!! To naprawdę działa!!!

2) pomijając inne sprawy, o nich pisali inni, z ostatnich twych postów wciąż przebija to o czym kilkukrotnie już wspominałem - masz pretensje do męża, że jest facetem. Za to, że funkcjonuje jak facet.
Możliwe, że coś na ten temat czytałaś, ale zdecydowanie warto zrobić to jeszcze tyle razy, aż załapiesz te różnice i to jak mężczyzna funkcjonuje.
Twój mąż ma swoje przewiny, ale nie warto dorzucać do tego faktu bycia mężczyzną. Sama wzięłaś sobie mężczyznę ;)
Ja wciąż zanim poproszę o radę/pomoc najpierw wyczerpie wszystkie pozostałe możliwości. I dobrze mi z tym, zazwyczaj 😂😂😂.
Tak mamy, jakkolwiek nienormalne jest to dla pań. Moja żona zaś nauczyła się akceptować, że ja tak mam. Chociaż wciąż wciela się w rolę nawigacji 😂😂😂 tyle że ja już się nie pieklę o to, nauczyłem się, że panie tak mają, chcą pomóc. Po prostu nie wiedzą, że najlepsza pomoc w takich sytuacjach to bycie cicho i zdanie się na męża ;) A nawet jeśli żonie już to 1000 razy tłumaczyłem, to w tym obszarze ma pamięć wysoce krótkoterminową 😂

Jaskinia - można sobie gadać/pisać co się chce, ale tak mamy. To dobre i zdrowe, o ile nauczy się mądrze z tej jaskini korzystać (i w okolicy jaskini czekać na wyjście jaskiniowca).
Warto też swoim działaniem nas do tej jaskini nie wyganiać zbyt często ;)
Rozumiem, że dla pań może być to niepojęte - uwierzcie natomiast, że dla nas duuuuuużo więcej waszych zachowań jest nie do przełożenia na „nasze”. I to jest Ok.

Jesteśmy mocno inni, tak to wymyślił Stwórca, po coś w dodatku.
Jako, że wymyślił to On, wiadomo, że to dobre i mądre.
Zamiast z wiatrakami walczyć warto nauczyć się tej inności, zaakceptować ją, a z czasem może i polubić.

Już po świętach, ale Sylwester się zbliża. Może warto, zamiast uprawiać czarnowidztwo, po prostu z własnej strony zadbać o to, żeby było miło?
"Bóg nie działa poza wolą człowieka i poza jego wysiłkiem.(...) Założenie, że jeśli się pomodlimy, to będzie dobrze, jest już wiarą w magię." ks. dr. Grzegorz Strzelczyk

Pavel
Posty: 2711
Rejestracja: 03 sty 2017, 21:13
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Mężczyzna

Re: Prośba o pilną pomoc - małżeństwo w rozsypce

Post autor: Pavel » 28 gru 2019, 0:32

Fino, nie wiem co tam się konkretnie stało, więc się na ten temat nie wypowiem, poza tym, że szkoda, że nie nastąpił cud i nie wyszło inaczej niż zwykle.

Natomiast....czego tu by się innego można było spodziewać.
Opisałaś zarówno swoje jak i męża „optymistyczne pełne nadziei i radości” nastawienie przed świetami. Z takim nastawieniem ciężko o budowanie czegoś fajnego, pozytywnego.
Twoim obszarem odpowiedzialności jest twoja część, połowa tego.
Mogę się założyć, że jeśli zmienisz swoje nastawienie, gorzej nie będzie. Ba, coś mi mowi, że nawet nie będzie tak samo.
Idę o zakład, że będzie lepiej.
"Bóg nie działa poza wolą człowieka i poza jego wysiłkiem.(...) Założenie, że jeśli się pomodlimy, to będzie dobrze, jest już wiarą w magię." ks. dr. Grzegorz Strzelczyk

Fino
Posty: 584
Rejestracja: 20 wrz 2017, 7:15
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o pilną pomoc - małżeństwo w rozsypce

Post autor: Fino » 31 gru 2019, 23:45

Pavel pisze:
28 gru 2019, 0:18
masz pretensje do męża, że jest facetem. Za to, że funkcjonuje jak facet.
Pavel!o czym ty mówisz :shock:
Poważnie- o czym mówisz??? Mój mąż milczy, z małymi, większymi przerwami nie od miesięcy, nie od roku. Zaczyna milczeć przez najmniejsza niesnaske, na którą większość osób nie zwrociloby uwagi. Dodatkowo, nie szuka innych rozwiązań tylko egoistycznie milczy. Przepraszam ale jestem tak zadziwiona Twoim komentarzem ,że pozwolę sobie powiedzieć - co ty chłopie wugadujesz???

Jaskinia, ok ale nie przez lata i nie z byle powodu, bez krzty empatii a raczej okraszona chamstem.

A na sylwestra zostałam i uważam to za dobrą decyzję. Rok temy, mimio foch męża postaralam się a i tak nie docenił. Mam dość ponizania.

Fino
Posty: 584
Rejestracja: 20 wrz 2017, 7:15
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o pilną pomoc - małżeństwo w rozsypce

Post autor: Fino » 31 gru 2019, 23:52

Pavel pisze:
28 gru 2019, 0:18
Zamiast z wiatrakami walczyć warto nauczyć się tej inności, zaakceptować ją, a z czasem może i polubić.
Jak najbardziej. Pavel tylko we wszystkim umiaru trzeba i obopulengo zrozumienia w tej inności. Nawet nie czekając na zrozumienie męża - zamykanie się i nie robienie nic przez tyle czasu to nie jest w normie. Nie rozumiesz, że ten człowiek traktujr mnie spod buta, jest chamski i lekceważy mnie totalnie? Naprawdę ?

Fino
Posty: 584
Rejestracja: 20 wrz 2017, 7:15
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o pilną pomoc - małżeństwo w rozsypce

Post autor: Fino » 01 sty 2020, 0:18

Pavel pisze:
28 gru 2019, 0:32
Mogę się założyć, że jeśli zmienisz swoje nastawienie, gorzej nie będzie.
Zmienię, teraz na pewno. Święta skutecznie przekonały mnie aby robić swoje tylko muszę przyznać, że czuję się już tak zraniona, że nie wiem jak przwalcze wściekłość.

Pavel
Posty: 2711
Rejestracja: 03 sty 2017, 21:13
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Mężczyzna

Re: Prośba o pilną pomoc - małżeństwo w rozsypce

Post autor: Pavel » 02 sty 2020, 18:30

Fino, to co robi twój mąż, nie jest obiektem mego zainteresowania - nie ma go tu.
Ty również nie możesz na niego wpływać jeśli on sam nie zechce pewnych spraw zmienić. A i z taką decyzją czekałoby go morze pracy naznaczone setkami czy tysiącami upadków.
Na razie jednak na to się nie zapowiada.
Co możesz zrobić ty?
Swoje, BEZ OGLĄDANIA SIĘ na jego na to reakcje, bez uzależniania swoich wyborów, działań od tych reakcji (bądź twoich wyobrażeń na ich temat).
Wykonywać Boży plan na swoje życie, wtedy bowiem będziesz, przynajmniej w teorii (bo w praktyce to trudniejsze), podejmować działania słuszne i niekrzywdzące - zarówno ciebie jak i otoczenia.

Odnośnie poprzednich twych wpisów - ja - chłop, wygaduje to co czytam w twoich postach. To, że ty nie zauważasz tego co mi się mocno rzuca w oczy, nie znaczy, że tego nie robisz. Wg mnie znaczy, że robisz to nieświadomie - jesteś kobietą to i jak kobieta funkcjonujesz.
Dlatego zachęcam do uważnej lektury i wyłapywania takich niuansów, które wg ciebie mogą być nieszkodliwe, a dla kogoś innego - już tak.

Co do milczenie samego w sobie - ja mam inaczej, ale tak jak mi (czy podejrzewam - tobie) ciężko zamilknąć, tak jemu może być ciężej nadawać. Warto przypomnieć sobie, czy zawsze był taki „milczący” czy też np. Dzięki takiej postawie nie chroni siebie przed skutkami gadania. Może być to też forma kary dla ciebie...albo jakaś inna możliwość. Ja nie wiem, a ty?

Najlepiej zająć się sobą.
Przy okazji, czytałaś może książkę „Kochaj siebie a nieważne z kim się zwiążesz” Zuhorst?
"Bóg nie działa poza wolą człowieka i poza jego wysiłkiem.(...) Założenie, że jeśli się pomodlimy, to będzie dobrze, jest już wiarą w magię." ks. dr. Grzegorz Strzelczyk

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Tomasz30 i 6 gości