Prośba o pilną pomoc - małżeństwo w rozsypce

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

krople rosy

Re: Prośba o pilną pomoc - małżeństwo w rozsypce

Post autor: krople rosy » 03 mar 2018, 21:56

Fino a Ty mówisz, że kochasz? Bo wiesz, jak nikt w domu o miłości nie będzie mówił to będzie cisza w tym temacie. Ja sobie z mężem mówimy lub piszemy to codziennie. Jak jest zgrzyt to....kochamy nie mówiąc ;)
Dzieci nasze też nauczone przytulania, calowania i zapewniania o miłości. Nie jest to temat tabu a coś normalnego. Tworzymy w domu klimat jaki chcemy.

Fino
Posty: 535
Rejestracja: 20 wrz 2017, 7:15
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o pilną pomoc - małżeństwo w rozsypce

Post autor: Fino » 04 mar 2018, 8:02

Jeśli powiem tak jak myślałam, wyciagne rękę a on mnie odepchnie to co wtedy mam powiedzieć? Naprawdę nie przychodzą mi do głowy proste rozwiązania.

W sytuacjach kiedy on nie chce pojednania słyszę - co, nagle Ci się odmienilo? Oj, weź, przestań i mówi to z dezaprobata. W ogóle nie widzi że to czyste intencje i ze się staram aby było dobrze, że staram sie go zrozumieć.

Ukasz
Posty: 2071
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Prośba o pilną pomoc - małżeństwo w rozsypce

Post autor: Ukasz » 04 mar 2018, 8:42

Fino pisze:
04 mar 2018, 8:02
Jeśli powiem tak jak myślałam, wyciagne rękę a on mnie odepchnie to co wtedy mam powiedzieć?
Powtórzyć. Trzymać - oczywiście nie dosłownie - rękę wciąż wyciągniętą. Po prostu. Nie uzależniać Twojej postawy od jego. Nie robić tego, co on Ci serwuje: jestem taki, bo Ty jesteś taka. Pokazać, że można inaczej, że każdy odpowiada tu za siebie i nie powinien szukać usprawiedliwienia w drugim.
Jeśli dasz radę, bo to bardzo trudne, mi raz się udawało, raz nie. W dodatku zachowując w tym godność, świadomość własnej wartości, brak akceptacji dla poniżania.

s zona
Posty: 3650
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o pilną pomoc - małżeństwo w rozsypce

Post autor: s zona » 04 mar 2018, 9:28

Fino ,
slucham O Szustaka i tak pmyslalam o Tobie ...

Jak zrobić z dziewczynki kobietę?
https://www.youtube.com/watch?v=8Toqu18Kxdo

Sama jestem juz kobieta dojrzala a sluchalam jakby o sobie ..
Duzo jeszcze w sobie odkrywam ...

Fino,moze warto przesluchac/przemodlic ...
i szukac swojej wartosci u Pana Boga :D
Wspomne w modlitwie .

s zona
Posty: 3650
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o pilną pomoc - małżeństwo w rozsypce

Post autor: s zona » 04 mar 2018, 9:31

Mirakulum pisze:
26 lut 2018, 18:16
zapraszam w maju do Ciechocinka do Misjonarzy św Rodziny

https://ciechocinekmsf.pl/zapisy-weeken ... nia-sychar

Serdecznie zapraszam

a moze warto podeprzec sie wiedza i doswiadczeniem ....
Weekendowa szkoła porozumienia i przebaczenia Sychar....
18- 20 maja

Sciskam serdecznie :)
Wspomne w modlitwie .
Ostatnio zmieniony 04 mar 2018, 9:36 przez Czarek, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód: poprawiono cytowanie

Fino
Posty: 535
Rejestracja: 20 wrz 2017, 7:15
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o pilną pomoc - małżeństwo w rozsypce

Post autor: Fino » 01 lip 2018, 21:39

Ukasz pisze:
03 mar 2018, 21:27
Fino - cieszę się, że znowu się odezwałaś i że udało Ci się tak dużo osiągnąć przez te miesiące.
Nie znam Twojego męża, ale jego zachowanie wygląda na odruch kogoś ciężko zranionego. Popatrz na to jako na wyraz jakiegoś strasznego bólu w nim, którego on sam nie potrafi wypowiedzieć ani nazwać, a on co i raz nim targa. A na zewnątrz wychodzą bluzgi pod Twoim adresem. Nie chodzi o to, żebyś wchodziła w głowę męża, wręcz przeciwnie. Ty z jego wulgarnych wypowiedzi wyciągasz wniosek, że Cię nie kocha i nie szanuje. Nie tylko wierzysz w te wszystkie bolesne słowa, ale jeszcze je uogólniasz i dopisujesz do nich dalsze treści. Spróbuj w takich chwilach jakby stanąć z boku i spojrzeć głębiej, poza jego emocjami. On swoim życiem, trwaniem z Tobą, udowadnia Ci, że Ty jesteś jego światem, że nie chce żyć nikim innym. Wyzywając Ciebie najbardziej rani siebie samego. Właśnie wtedy najbardziej potrzebuje Twojego spokoju, ciepła, cierpliwości i miłości. Nie umie przyznać się do błędu i przeprosić. Może ma taką psychiczną ułomność i nie potrafi się jej pozbyć, może kiedyś mu się uda, a może nie. Czy potrafisz mu w takiej chwili powiedzieć, że bardzo Cię tym rani, że nie ma prawa tak mówić, ale kochasz go mimo to takim, jaki jest? Że wierzysz, że pod tą agresywną wulgarnością jest jego miłość do Ciebie? Daj z siebie wszystko i jeszcze dorzuć dużo czasu. Po prostu zło dobrem zwyciężaj. Jeśli to nic nie da, to wtedy warto wrócić do pytania, czy możecie być razem.
Na razie wygląda na to, że zrobiliście ogromne postępy, a Ty się załamujesz, że on wciąż taki daleki od ideału.
Dzień Dobry po przerwie. Zacytowałem cały post Ukasza celowo. Wracam do Was z tymi samymi problemami. Chciałabym z Wami porozmawiać bo znów w głowie pojawia się pytanie czy powinnam być ze swoim mężem.
Pisałam Wam poprzednio, że od stycznia tego roku jakby za pomocą czarodziejskiej różdżki zaczęło być między nami lepiej. Mąż jakby jakkolwiek zaczął mnie słuchać, zaczął być troskliwy i zaczął wykazywać inicjatywę w różnych sprawach dotyczących naszego życia. Czasem udawało nam się pogadac na ważne sprawy w spokoju. W między czasie nawet usłyszałam, że mnie kocha. I niby ok ale w tych mega ważnych sprawach w sumie bez zmian, tzn. w klotniach czy małych nawet niesnaskach - mało kiedy panuje nad emocjami, brak w nim takiego ludzkiego podejscia, np. mi puszcza nerwy i np. rzucę słuchawka to zaraz mam za to wielką karę, nie pomyśli ze praktycznie nie zdarza mi się to i może warto byłoby aby tym razem to on wykazał się większą mądrością. Od ostatniego czasu, jak tu pisalam nie wyklął mnie ale nadal w kłótni puszcza - odpierdol się ode mnie (proszę o pozostawienie tego), zamknij się.
Jego punktem wyjścia jest negacja - nie da się z nim normalnie porozmawiać.
No i nadal słyszę, że życie ze mną jest ciężkie, że trudno się ze mną rozmawia. Wiecie - wiem że nie jestem łatwym czlowiekiem ale czuję dużą niesprawiedliwosc ponieważ to nie ja już od dłuższego czasu nie panuje nad emocjami, to nie ja deprymuje jego osobę i nie mam problemy ze stabilnością w działaniu w życiu. Wiele zachowań uniezaleznilam od męża, to w zdecydowanej większości ja wyciągam rękę. To dla mnie nie ma tematów tabu i nie ja mu wykrzykuje, że ciężko mi z nim mimo, ze tak jest.

A więc nadal mój mąż: nie widzi swojego niewłaściwego postępowania, właściwie to uważa się chyba za ideala, nadal wycofuje się z różnych ustaleń, nadal jest wulgarny i nadal wywiera na mnie nacisk agresywna postawą. I chyba nie zmienił o mnie zdania skoro nadal wykrzykuje, że tak mu ciężko ze mną żyć.

I opiszę Wam jeszcze ostatnia sytuację abyscie mogli zobaczyć zachowanie i postepowanie mojego męża a ja również przyjmę uwagi do mojego jeśli takie są.

Mąż zadzwonił do mnie poradzić się czy na ubezpieczenie wyciągnąć kasę z jednego czy drugiego kąta. On zaczął tłumaczyć mi jak to przlicza a ja jemu - oboje nie łapalismy swojego toku myślenia, mój mąż był coraz bardziej podirytowany i powiedział - komplikujesz się i ja wtedy z automatu rozlaczylam się. Wiem że nie powinnam i zaraz napisalam mu o tym i wytlumaczylam, że często bardzo słyszę, że komplikuje i ze mam już dość słuchania tego. Nie zdarza mi się w ogóle rzucać słuchawka a od razu spotkałam się z odwetem - usłyszałam ze skoro tak chcę sprawy załatwiać to tak będzie i on ma w dupie zajmowanie się finansami przy czym jedynym, jego wyłącznym obowiązkiem i to jeszcze na który sam się zgodzil jest oplacanie rachunkow a o druga sprawę dbamy oboje a trzecia sprawa to po prostu zerkanie na konto i orientowanie się najzwyczajniej w świecie w swojej własnej kasie! więc skąd nawet o to pretensja to nie mam pojęcia. Powiedzenie mi że ma to w d... I jest już tym zmeczony i nie będzie już tego robil to dla mnie pretensja jakbym mu cos narzucila i kolejne wycofywanie się ze wspólnych ustaleń a przez to lekcewazenie mnie i dziecinada. Na drugi dzień bez słowa jakiegokolwiek wyjaśnienia - jak z resztą zwykle - powiedział że może byśmy zakopali topory wojenny z wesołym usmieszkiem. Powiedzialam że nie chcę się kłócić ale nie może być tak, że co jakaś niesnaska to wycofuje się z ustaleń i ze nie byłoby żadnego problemu aby przejęła opłacanie rachunków gdyby powiedział mi o tym bez agresji i bez stawiania mnie pod ścianą. Usłyszałam, że nikt mu nie będzie mówił co ma robić i ze będzie robił co zechce. Odpowiedzialam że czuję się lekcewazona kiedy zmienia nasze wspólne ustalenia bez konsultacji ze mną. On tego nie zrozumiał. Uslyszalam, że nawet nie pozwoliłam sobie wytłumaczyć tylko rzucialam na słuchawka. I już reszty nie potrafię powtórzyć bo nie ma to dla mnie sensu. Za dzień znowu robił podchody a jak zaczęłam mówić ze myślałam o tym jeszcze to na same te słowa zaczął przywracać oczami. Mój mąż nie potrzebuje dochodZić do porozumienia i nie potrzebuje znać mojego zdania, wystarczy mu ze sam powie co myśli o uważa że życie nadal dobrze będzie się toczyło. Mam tego dość, też tego karania mnie za głupoty i tego że mój mąż ustawia mnie siłą, dlatego nie ustapilam. Też dlatego, że mam nieodparte wrażenie, że dlatego jest między nami lepiej ponieważ bardzo często ustępuje, co nie zawsze dla mnie jest łatwe - często bardzo dużo mnie to kosztuje. Nie mogę mu ciągle ustępować.

Zaczęliśmy myśleć o dziecku ale przeraża mnie myśl, że mój mąż będzie nadal tak postępował. I być może jest tak jak psialiscie wcześniej, że to ogromne braki w umiejętności komunikowania się mojego męża ale nic z tym nie chce zrobić. Nie czuję się bezpiecznie z moim mężem bo nigdy nie wiem co wymyśli.

Nie wiem co robić, kolejna próba rozmowy - już nie widzę w tym sensu, kolejny raz udać ze nic takiego się niestalo - stało bo bzdura do bzdury a tu chodzi o ogromny brak jego stabilnosci i nieslownosc.

O moich wadach mówi z agresją, brak w tym troski i miłości
Jakby nienawidził mnie za moje wady. Nie wiem już o co mu chodzi. Któregoś dnia wyznal mi "co ja bym bez Ciebie zrobił" co świadczy ze mnie ceni i docenia a dziś z nienawiścią usłyszałam to co słyszałam zawsze, że nie da się ze mną żyć - jakbym robiła niewiadomo co a tak nie jest

Ukasz
Posty: 2071
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Prośba o pilną pomoc - małżeństwo w rozsypce

Post autor: Ukasz » 01 lip 2018, 23:12

Czuję się wywołany do tablicy.
Wygląda na to, że po prostu potrzebujecie pomocy z zewnątrz. Oboje macie dobre chęci, ale one nie przekładają się na wyraźny postęp w komunikacji między Wami. Żadne z Was nie nauczy drugiej strony, jak to robić. Z własną nauką też będzie bardzo trudno. Z Twojej relacji wynika, że pracujesz nad sobą i robisz postępy, ale nadal bardzo dużo zostało do zrobienia. Np. po Twoim "rzuceniu słuchawką" tłumaczyłaś swoje postępowanie, ale czy go przeprosiłaś? Czy zastanawiałaś się nad Twoim zachowaniem, które do tego doprowadziło. Może jego zarzut, że komplikujesz, był po części słuszny? I między innymi dlatego mocno zabolała go Twoja reakcja? Nie wiem, zgaduję.
Piszesz, że zaczęliście myśleć o dziecku. Że mąż "jak zwykle" chciał zapomnieć o kłótni. Z tego wyłania się zupełnie inny obraz Waszych relacji niż z Twoich pierwszych postów tutaj. Problemy są i będą nadal, ale zdecydowanie idziecie do przodu. Jeżeli miałbym Ci coś radzić, to rozmowę z mężem o dwóch powiązanych ze sobą sprawach: dziecku i terapii małżeńskiej jako jednym z niezbędnych przygotowań do tego kroku.
A na pewno Ci radzę, żebyś bardziej patrzyła do przodu, ku Twoim marzeniom, niż zamartwiała się tym, że Twój mąż jest daleki od ideału. Nie oglądała się na to, czy on odrobił swoje lekcje, tylko sama kroczyła dalej w pracy nad sobą. I na pewno odradzam Ci porównywanie Twoich postępów z jego zmianami.

Angela
Posty: 459
Rejestracja: 31 maja 2017, 1:34
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o pilną pomoc - małżeństwo w rozsypce

Post autor: Angela » 02 lip 2018, 2:33

Fino pisze:
01 lip 2018, 21:39
Mąż zadzwonił do mnie poradzić się czy na ubezpieczenie wyciągnąć kasę z jednego czy drugiego kąta. On zaczął tłumaczyć mi jak to przlicza a ja jemu - oboje nie łapalismy swojego toku myślenia, mój mąż był coraz bardziej podirytowany i powiedział - komplikujesz się i ja wtedy z automatu rozlaczylam się.
Mój mąż też reaguje złością, gdy prosi o radę a ja mu daję gotowe rozwiązanie. Mówi, że tylko głośno myśli i nie potrzebuje by mu mówić co ma robić.
Sparzywszy się wielokrotnie, teraz nigdy nie mówię: ,, Zrób tak.... "
Zadaje mu tylko pytania pomocnicze typu ,, A jeżeli zrobimy tak...., to nie wyjdzie tak?

Fino
Posty: 535
Rejestracja: 20 wrz 2017, 7:15
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o pilną pomoc - małżeństwo w rozsypce

Post autor: Fino » 02 lip 2018, 10:32

Ukasz pisze:
01 lip 2018, 23:12
Np. po Twoim "rzuceniu słuchawką" tłumaczyłaś swoje postępowanie, ale czy go przeprosiłaś? Czy zastanawiałaś się nad Twoim zachowaniem, które do tego doprowadziło. Może jego zarzut, że komplikujesz, był po części słuszny? I między innymi dlatego mocno zabolała go Twoja reakcja? Nie wiem, zgaduję.
Ukaszu, nie chciałam żebyś poczuł się wywołany do tablicy, twój post był po prostu dobrym przypomnieniem tematów, o których pisałam ostatnio.

Tak, przeprosiłam i tak - zastanawiałam się dlaczego tak zareagowalam - napisałam od razu sms, że nie powinnam-napisałam "przepraszam" i napisałam co mi robi jego słowo. I nie odbieram mu prawa do zranienia, chciałabym tylko aby mój mąż również zaczął panować nad sobą a nie od razu karał mnie przy byle okazji.

Ukaszu, wiem, że pracować nad sobą muszę nadal ale czy nie sądzisz, że każdy ma takie chwile słabości i wybuchnie i to też jest normalne?
Ukasz pisze:
01 lip 2018, 23:12
A na pewno Ci radzę, żebyś bardziej patrzyła do przodu, ku Twoim marzeniom, niż zamartwiała się tym, że Twój mąż jest daleki od ideału. Nie oglądała się na to, czy on odrobił swoje lekcje, tylko sama kroczyła dalej w pracy nad sobą. I na pewno odradzam Ci porównywanie Twoich postępów z jego zmianami
Ukaszu, staram sie zrozumieć.
Masz rację, że śmielej powinnam patrzeć w przyszłość, może zbyt często załamuje ręce tylko że moja przyszłość jest ściśle powiązana z mężem a jak optymistyczniej w nią patrzeć kiedy mąż ma na tyle duze problemy ze sobą, że tę przyszłość może bardzo zepsuć. Nie rozumiem też jak mam nie porównywać swoich postępów z jego skoro przez to właśnie, że jestem bardziej z przodu - nie możemy się dogadać. Mój mąż nie rozumie naj prostszej życiowej prawdy, np. takiej że - nie można wyklinac nikogo, nawet jeśli ktoś sobie na to zasłużył bo to świadczy o nas. A najlepsze jest to , że sam zwraca mi uwagę jak byle odburknę mu będąc już w dużych nerwach - bardzo mu to niepasuje ale jego odzywki są ok.

Wiem, że problemy będą ale mi chodzi o to aby było dobrze w fundamentalnych sprawach - prawdomówność, szacunek, wierność, stałość zachowania bez względu na sytuację, słownosc.

Mam mętlik w głowie - nie wiem czy podchodzę do tematu zbyt idealistycznie czy też za mało czasu minęło aby decydować o takich krokach jak odejście. Bardzo boję się, że zmarnuje sobie życie u boku mojego męża. Trochę siedzę jak na bombie - nigdy nie wiem co zrobi a żadne słowa jego nie są dla niego wiążące. Nawet nie wiem co tak naprawdę o mnie myśli - a w sumie wiem - źle myśli bo tylko krytykę słyszę. Nie chcę działać na zasadzie - jesteś osobą wierzącą to dźwigaj swój krzyż za wszelką cenę.
Ostatnio zmieniony 02 lip 2018, 10:39 przez jacek-sychar, łącznie zmieniany 2 razy.
Powód: poprawiono cytowanie

Jakucja
Posty: 35
Rejestracja: 20 gru 2017, 9:57
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o pilną pomoc - małżeństwo w rozsypce

Post autor: Jakucja » 02 lip 2018, 13:28

Fino, tak sobie czytam Twój wątek od początku i znajduję wiele podobieństw do mojej sytuacji. Zwłaszcza uderzyły mnie słowa, które kiedyś napisałaś - że poczułaś się oszukana, bo ukrył swój wybuchowy charakter. Mogłabym się pod tym podpisać, jeśli chodzi o mojego męża. Kolejnym podobieństwem jest to, że mąż zmienił stosunek do mnie, bo coś w nim pękło. U Ciebie powodem były Twoje "jazdy" związane z zazdrością, u mnie był inny problem, którego nie chciałabym tu opisywać, nie chodziło o pretensje do niego, ale o mojego "doła" związanego z pewną sprawą, doła, którym on się ponoć zmęczył. Dokładnie wiem, jak się czujesz i podziwiam, że walczysz. Oczywiście, uznaję walkę za słuszną. Ja się poddałam, bo za bardzo się boję utraty kontroli. Nie jestem w stanie żyć z kimś, kto nie liczy się z moim zdaniem i nigdy nie wiadomo, co spowoduje jego irytację. Ubolewam nad tym, że się poddałam, ale to jest dla mnie nie do przeskoczenia, prędzej zdradę bym wybaczyła (nigdy nie rozumiałam tego zamieszania ze zdradą, dla mnie gorsze są inne przejawy nielojalności). Poza tym nie wiem, co czuje mój mąż i nawet gdybym chciała spróbować (a w głębi duszy chciałabym), to nie wiem, jak z nim rozmawiać. Pozdrawiam

Ukasz
Posty: 2071
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Prośba o pilną pomoc - małżeństwo w rozsypce

Post autor: Ukasz » 07 lip 2018, 23:17

Fino pisze:
02 lip 2018, 10:32
Mam mętlik w głowie - nie wiem czy podchodzę do tematu zbyt idealistycznie czy też za mało czasu minęło aby decydować o takich krokach jak odejście. Bardzo boję się, że zmarnuje sobie życie u boku mojego męża. Trochę siedzę jak na bombie - nigdy nie wiem co zrobi a żadne słowa jego nie są dla niego wiążące. Nawet nie wiem co tak naprawdę o mnie myśli - a w sumie wiem - źle myśli bo tylko krytykę słyszę. Nie chcę działać na zasadzie - jesteś osobą wierzącą to dźwigaj swój krzyż za wszelką cenę.
Fino - ja wierzę, że skoro jestem mężem, Bóg w sakramencie połączył mnie z moją żoną, to moim powołaniem jest kochać ją niezależnie od wszystkiego i w miarę możliwości starać się budować wspólne życie. Odnajdę siebie tylko realizując to powołanie. Ta droga może się wydawać - a nawet być - trudna, ale to jest moja droga. Inne mogą kusić łatwością, przyjemnością, pozorną racjonalnością, ale nie są moje. Zdecydowałem o separacji faktycznej i wystąpiłem o formalną, ale jedynie jako czasowe rozwiązanie, które w dalszej perspektywie miało dać szansę na ponowne bycie razem. Nie wiem, czy słusznie postąpiłem, czy przez ten krok przybliżyłem czy oddaliłem mój cel. Sądząc po owocach oceniam tę decyzję raczej jako słuszną, podobnie zresztą jak tę o powrocie. Nie wiem, jakie konkretne kroki podejmować dalej wobec zupełnej obojętności mojej żony i przypisywaniu mi winy za wszystko, co złe. Mam jednak pewność, że celem ma być moja miłość, zachowanie i rozwijanie charyzmatu sakramentu we mnie, wzrastanie w gotowości na wspólne życie. Nie poradzę Ci, jak w Twojej sytuacji to realizować, ale gorąco zachęcam do rzetelnego przemyślenia celów i wyboru takiej drogi, która do nich prowadzi.

Fino
Posty: 535
Rejestracja: 20 wrz 2017, 7:15
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o pilną pomoc - małżeństwo w rozsypce

Post autor: Fino » 06 sie 2018, 21:27

Angela, przepraszam że nie zareagowalm - na głowie mąm ogrom. Dziś dowiedziałam się że mój mąż zdradZił swoją pierwszą miłość po 6 latach związku, podobno ciągle było między nimi coś nie tak. Posobno to jednorazowy był wyskok ale był. Poczułam się jakby mnie zdradził.
Pytałam kiedyś się dlaczego się rozstali - oszukał mnie, powiedział zupełnie co innego.
Uważam, że jeśli raz ktoś zdradzi - zdradzi i drugi. Tym bardziej, że mój mąż ma spore problemy wewnętrzne ze sobą. Zaraz mamy urlop - to jakaś farsa spędZać go razem. Planujemy też kolejny rzut wykańczania mieszkania - zawieszac ,nie zawieszac. Na pewno nie będę bujala się już niewiadomo ile, życie ucieka. Ale po urlopie raczej porusze temat i porno i ten. I zapytam czy mnie zdradził. Zastanaiwlam się nie raz czy mąż nie dopuścił się zdrady ale mimo wszystko miałam go za lojalnego w tym temacie człowieka.

Napiszcie coś proszę, co myślicie na ten temat. Tylko błagam nie piszecie żebym o nic nie bytala i ślepo żyła nadal.
Nie wiem co robić a raczej chce odejść.

Tulipanka
Posty: 52
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:51
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o pilną pomoc - małżeństwo w rozsypce

Post autor: Tulipanka » 06 sie 2018, 22:47

Uważam, że jeśli raz ktoś zdradzi - zdradzi i drugi. -> OBY NIE. JA NIE! Tak mi dopomóz Bóg!

Fino
Posty: 535
Rejestracja: 20 wrz 2017, 7:15
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o pilną pomoc - małżeństwo w rozsypce

Post autor: Fino » 06 sie 2018, 22:53

Tulipanka, czy dobrze Cię zrozumiałam, że to Ty zdradzilas?

acine
Posty: 107
Rejestracja: 26 lip 2018, 23:35
Płeć: Mężczyzna

Re: Prośba o pilną pomoc - małżeństwo w rozsypce

Post autor: acine » 06 sie 2018, 22:55

czyli raz cheater always cheater [ang: oszust zawsze oszustem]? ale na jakiekiej podstawie tak uwazasz? masz taka wiedze? intuicje? czemu tak sadzisz Tulipanko? bo czlowiek to tylko zwierze? przeciez nie jestesmy tylko zwierzetami, mamy cos wiecej.
Ostatnio zmieniony 06 sie 2018, 23:01 przez jacek-sychar, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód: dołożono tłumaczenie

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Czekam, Ruta i 5 gości