Prośba o pilną pomoc - małżeństwo w rozsypce

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

krople rosy

Re: Prośba o pilną pomoc - małżeństwo w rozsypce

Post autor: krople rosy » 10 sie 2018, 13:56

Fino pisze:
10 sie 2018, 13:20
wiem, że dużo pracuję nad sobą
Potrafisz wypunktować te przestrzenie w których z Twojej strony nastąpiła zmiana?
I ciekawa jestem czy owe zmiany których się podjęłaś są spójne z komunikatami ze strony męża czyli chodzi mi o to czy zmieniasz to konkretnie co zdaniem męża uniemożliwia Wasze zbliżenie się do siebie i pójście dalej.
Bo może zmieniasz się nie tam gdzie trzeba albo przynajmniej nie ma takiej nagłej konieczności...
Fino pisze:
10 sie 2018, 13:20
wiem też, że to co zarzuca mi mąż też nie jest tak jak było
A co zarzuca?
Jak było? Jak jest?

Powiedz co Cię najbardziej rani ze strony męża ? Wymień jedną rzecz dla ciebie najważniejszą.
Myślę, że powinna ona jedna póki co być komunikatem, prośbą do męża skierowaną by postarał się tę rzecz wyeliminować...choćby po jednym kroku....i dawaj kolejne szanse gdy się nie upilnuje. Bo jesli go zasypiesz tonami skarg, zażaleń i krytyki to nie pójdziecie ani krok naprzód.
I Ty również poproś męża by Ci wskazał tę jedną rzecz która go najbardziej w Tobie odpycha a Ty nad tą jedną pracuj.
Każde nad swoją.

Fino
Posty: 498
Rejestracja: 20 wrz 2017, 7:15
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o pilną pomoc - małżeństwo w rozsypce

Post autor: Fino » 10 sie 2018, 14:00

ozeasz pisze:
10 sie 2018, 13:06
Fino jeśli dobrze odbieram to co piszesz ,potrzebujesz by mąż cię wysłuchał ,a On tego nie robi ,czy często zdarza się taki scenariusz ? Czy takie odzywki męża mogą sie brać z Twojej nachalności ,czy Jego ucieczki przed konfrontacją
Potrzebuję konstruktywnego dialogu, nie oczekuję ze nie bedzie sie dwnerwowal, glaskal mnie nie po głowie i obchodził się jak z jajkiem, oczekuję dialogu w szacunku i zrozumienia, nawet jeśli mąż nie zgadza się ze mną a nie deprecjonowania mojej osoby wszelkimi możliwymi sposobami i twardego stania przy swoich racjach dopóki świat istnieje.

Rozmowami go zmeczylam i zrazilam - to jest fakt. Zmuszałam go - nie umiałam wtedy jakoś normalnie. Ale fakt też jest taki, ze nigdy rozmawiać nie lubił i uciekał od trudnych tematów. Teraz nie rozumie, że musimy rozmawiać bo jak inaczej ale w sumie te rozmowy nie mają sensu. Nawet jeśli uda się konstruktywnie pogadać ponieważ mój mąż w ogóle nie widzi swoich błędów i ze mnie nimi rani. Empatyczne powiedzenie pezeze mnie o tym nic nie daje. Czasem, na chwilę a zaraz to samo.

Fino
Posty: 498
Rejestracja: 20 wrz 2017, 7:15
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o pilną pomoc - małżeństwo w rozsypce

Post autor: Fino » 10 sie 2018, 14:09

krople rosy pisze:
10 sie 2018, 13:26
Fino pisze:
10 sie 2018, 12:19
A moglibyście napisać jeszcze bardziej wprost - to źle, to i to a to i to ok. Może już po prostu dużo różnych dywagacji i gubię się w tym.
Dla mnie rozliczanie męża z przeszłości będzie złym posunięciem który podgrzeje konflikt i Waszą wzajemną do siebie niechęć czy dystans.
Wybrzmiało to u mnie kilka razy .
Ta ceniona przez Ciebie szczerość nie przyniesie Ci moim zdaniem dobrych owoców.
Bo wdzierasz się gwałtem w życie swojego męża i każesz mu się spowiadać.
A nawet do konfesjonału idzie się w wolności i gotowości do wyznań.
Wytlumacz mi proszę - czy to oznacza, ze cokolwiek złego zrobi małżonek to mamy o tym z nim nie rozmawiać?
To było w przeszłości ale strony porno w trakcie naszego małżeństwa

krople rosy

Re: Prośba o pilną pomoc - małżeństwo w rozsypce

Post autor: krople rosy » 10 sie 2018, 14:17

Fino pisze:
10 sie 2018, 14:00
Ale fakt też jest taki, ze nigdy rozmawiać nie lubił i uciekał od trudnych tematów.
A na przyjemne tematy rozmawiacie? prozaiczne? codzienne?
Czy tylko chcesz poruszać te poważne i ważne w Twoim przekonaniu?

Fino, pokuta ode mnie ;) wstrzymaj się z poważnymi rozmowami tydzień :)
Prowokuj do tych mniej poważnych, obejrzyjcie razem film, wypijcie razem kawę , poczytaj coś , posłuchaj muzyki.
Ukierunkuj uwagę gdzie indziej.
Ciekawa jestem jak by u Was wyglądał taki tydzień....jak by się czuł mąż...i Ty.

Czasem na zmiany trzeba poczekać. I nie skupiać się za bardzo na rozwiązaniu problemu tu i teraz. Już. Bo się zaraz świat skończy....

krople rosy

Re: Prośba o pilną pomoc - małżeństwo w rozsypce

Post autor: krople rosy » 10 sie 2018, 14:22

Fino pisze:
10 sie 2018, 14:09
Wytlumacz mi proszę - czy to oznacza, ze cokolwiek złego zrobi małżonek to mamy o tym z nim nie rozmawiać?
To było w przeszłości ale strony porno w trakcie naszego małżeństwa
Nie. Ja odniosłam się do ingerowania Twojego w prywatną przeszłość męża.

Rozumiem, że zakomunikowałaś mężowi swoje zdanie na temat pornografii?
Co odpowiedział?
Jak dużo czasu spędza na tych stronach?
Czy jest między Wami intymna bliskość?

marylka
Posty: 740
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:01
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o pilną pomoc - małżeństwo w rozsypce

Post autor: marylka » 10 sie 2018, 14:25

jacek-sychar pisze:
10 sie 2018, 12:57
Fino pisze:
10 sie 2018, 12:38
No rozumiem, ze najgorszy, trudno mi jednak od tak zaakceptować reakcję męża bo dobry czy zły czas jest taka sama. A publicznie - próbowałam (wywraca oczami, wzdycha, prycha, i tak samo ucieka, wstaje w pewnym momencie, zbiera manatki i mówi "nie będę słuchał tych bzdur, ja idę, a ty?".
Fino
Pewni na sam początek zalałaś męża emocjami i dlatego po chwili był już ugotowany. Wtedy treść już pomija. Mężczyzna bardzo trudno przyjmuje kobiece emocje. One zwykle tworzą tamę, mur obronny i reszta treści do mężczyzny nie dociera.
Droga Fino...jeszcze cos dodam...
Na moim przyjładzie powiem Ci, że to, co ja mowiłam - to dla meża było czepianie się.
Potrafił na piecie sie odwrócic i isć spać kiedy mowiłam do niego.
Potem ja nie mogłam spać bo mi przykro było, czasem plakałam - a on spał spokojnie.

W koncu poszlismy na terapie małżeńską. I powiedziałam o tym problemie.
Wtedy pani terapeuutka spytała męża - czy pan ma świadomosć że stosuje pan przemoc psychiczna wibec żony?
Szczerze - to mnie też zatkało.
Nikt mi nie mowił że jestem meczaca że wiecznie sie czepiam. Ta kobieta była moim adwokatem!
Ona mówiła dokładnie co ja czułam!
I uwaga!
Mąż ja nagle słuchał. I usłyszał to! I zrozumiał!
Chce Ci powiedzieć że sa faceci a na pewno jeden taki jest - mój mąż ale śmiem twierdzic że i Twój może mieć podobnie: to co TY mówisz - to sie nie liczy. Nawet jeśli TO SAMO powie meżowi ktos inny niż Ty - on to przyjmie!
Co do emocjonalnosci kobiet....uważam że i faceci powinni sie jej uczyć. Nie chodzi tylko o to, żebysmy to MY tylko opanowywały się, żeby nie urazić małżonka. Obydwu powinno zależeć. Trzeba dwojga...nie da rady samemu. Chyba że będzie sie wyscielało przed nim droge i na paluszkach....żeby sobie lew słodko spał....a sama sie nie licze. No ale - spokój jest. Zależy co kto woli....to ma

Ja czytam Twój bunt i rozumiem Cię.
Czy Twoj mąż przeprosił Cie za te pornosy?
Bo wiesz...czy uzależniony jest czy nie....to czas pokaże natomiast sam FAKT że dopuscił sie dzikich doznań przed innym kobiecym ciałem - to FAKT jest.
Przeprosił?

Wszystko można naprawić, pozmieniać. Ale trzeba zaczać od siebie. Ja zaczęłam się SZANOWAĆ.Tzn. nie pozwalać na takie traktowanie.
Nie jestem ułomna i dobrze wiem jak powinien zachowywać sie człowiek w granicach normy.
Możemy sie uczyć siebie NAWZAJEM.
Sa terapie..weekendy małżeńskie...przeróżne warsztaty dialogu...WSZYSTKO MOŻNA JEŚLI CHĘCI SĄ
Na marginesie...facet jest świetny do prowadzenia dyskusji.
My opanowalismy ta sztuke.
Jeżeli mamy ważny problem - ustalamy miejsce i czas. Zapalamy świece - żeby Duch Święty pilnował nas. I gadamy. Mąż ma kartke i długopis. Zapisujemy konkretne postanowienia i wnioski końcowe. I czas - ile sobie dajemy na zrobienie czegoś.
Mam głównie ja - przyznaje taka manie poruszać wątki poboczne. Wtedy mąż zapisuje ten temat i mówi - dziś mówimy o X. Temat Y - ustalimy termin.
Troche komicznie to na początku wyglądało.
Teraz już tak nie trzymamy sie kurczowo bo nauczyliśmy się. Ale da sie.
Trzeba chcieć.
Rozmowę zakańczamy krótka modlitwą i gasimy świece.
A potem....idziemy spać...pogodzeni...i obydwoje czujemy sie wysłuchani....bo są zasady, jest zegarek, po równo czas dla każdego. Ja sie uczę streszczać a mąż rozwijać zdania :lol:

A i jeszcze jedno......kiedys bym powiedziała...może i tak ale u mnie to w żyyyyyyciu tak nie będzie.
Moj mąż?????? W żyyyyyyyyyciu!!!!
Jestem przykładem i świadkiem że cuda sie zdarzają.
Pozdrawiam

Jakucja
Posty: 33
Rejestracja: 20 gru 2017, 9:57
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o pilną pomoc - małżeństwo w rozsypce

Post autor: Jakucja » 10 sie 2018, 14:32

Ja bym w ogóle dała sobie spokój z wywlekaniem tej zdrady - nie wiadomo do końca, jak było, kwestie sercowe i te sprawy. Albo zagadała kiedyś na zasadzie ciekawostki, że coś takiego słyszałam. Ale w luźnej rozmowie w dobrej atmosferze. Co innego, gdyby okradł tę dziewczynę - coś takiego mogłoby mnie poważnie zrazić do człowieka. Tak, wiem, że ludzie są wyczuleni na różne kwestie (osobiście nigdy nie rozumiałam, co ludzie mają z tą zdradą, zwłaszcza tylko fizyczną, uważam, że jest multum o wiele gorszych rzeczy), ale abstrahując od tego, uważam, że w Twoim przypadku z wyciągania tej zdrady absolutnie nic dobrego nie wyniknie.

Amica

Re: Prośba o pilną pomoc - małżeństwo w rozsypce

Post autor: Amica » 10 sie 2018, 14:58

Fino, krótka piłka. Napisałam:

Bądź zatem tą, która zatrzyma na sobie zło i przestanie odpowiadać tym samym.

Odpowiadasz:

Fino pisze:
10 sie 2018, 13:20

No właśnie - tu nie zgodzę się, że mogę to zrobić. Myślę, że tylko specjalista może to zrobić. Nie naprawie zranień męża z dzieciństwa. Ja mogę mega się zmienić ale on przez to nie zmieni swoich ciężkich nalecialosci.
Ja rozumiem, że piszesz zgodnie ze swoimi uczuciami i tylko Ty wiesz, co się wydarzyło między Wami. Ale ja nie widzę jakichś odchyłów w jego zachowaniu tak patologicznych, że nie można nic z tym zrobić. To znaczy inaczej - te zachowania patologiczne widzę i Was obojga. Choć zaznaczam, że opieram się tylko na tym, o czym Ty piszesz.

Zastanawiam się, gdzie w moim zdaniu wyczytałaś, że masz naprawiać zranienia męża z dzieciństwa? Że w ogóle masz go naprawiać? Skoro od początku wszyscy Ci piszą - TYLKO SIEBIE możesz naprawiać.

A w zdaniu, że masz zatrzymać zło i nie oddawać go dalej, chodziło mi o Twoje zwykłe życie. Zamierzasz specjalistę zameldować w Waszym mieszkaniu, by był przy Waszych wszystkich rozmowach?

Jedną z wielu rzeczy, które możesz zrobić, jest zatrzymanie zła, czyli NIE ODDAWANIE mężowi tego, co uważasz za słuszne, że musi dostać: ripostę, złośliwość, odpór, wyrównujące wyzwisko, krytykę.
A to nie oznacza wcale naprawiania męża! Siebie naprawiasz takim działaniem, bo krytykowanie innych, złośliwości, roszczeniowość, wypominanie, małostkowość, czepialstwo - to wady, nad którymi trzeba popracować - nic w tym dobrego, budującego. Oboje rzucacie kamieniami, a dziwicie się, że powstał jedynie bezkształtny kopiec, zamiast budynku. Niech on rzuca kamieniami, a Ty spokojnie po swojej stronie ustawiaj równy rządek. Może mężowi spodoba się Twój równy murek i też przestanie rzucać kamieniami? Ktoś pierwszy musi.

Możesz chronić siebie i:

- nie prowokować do kłótni, pytać zawsze najpierw: czy chce porozmawiać, nie narzucać mu pory dnia, tematu rozmowy przy jego sprzeciwie. Jeśli odmówi - uszanować, chociaż może Ci się to nie podobać. Rozumiem, że Ty chcesz pogadać. No ale on nie chce. A odwrotnie gdyby było - ustąpiłabyś?
- kiedy wyzywa, jest przykry dla Ciebie sam z siebie - nie odpowiadać tym samym, mówić: przykro mi, kiedy tak do mnie/o mnie mówisz. I TO WSZYSTKO. Nie uzasadniać, nie tłumaczyć, nie przekonywać, że się myli.

Bo kiedy i w jaki sposób dochodzi do tych wyzwisk? Normalnie mąż przychodzi z pracy i mówi: cześć żono, jesteś beznadziejna?


Przeanalizuj i nawet zapisuj, w jakich sytuacjach pojawiają się te słowa, co je poprzedza. A potem zadaj sobie pytanie, czy te przyczyny można usunąć z drogi, by nie było skutku, czy one zależą od Ciebie? Jeśli zależą - usuwaj. Jeśli nie - szukaj rozwiązania na zewnątrz (terapia, prawnik, książki).


I ja też czuję, że napisałam już wszystko. Zapewne i tak nie zostanę dobrze zrozumiana, no ale trudno. Słowo pisane ma tę dobrą zaletę, że zawsze można do niego wrócić i poczytać na nowo.

Fino, powodzenia! :)

jacek-sychar
Posty: 6002
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Prośba o pilną pomoc - małżeństwo w rozsypce

Post autor: jacek-sychar » 10 sie 2018, 15:12

Widzę Fino, że odpowiadasz tylko na niektóre pytania kierowane do Ciebie w postach.
Masz swoją prawdę i się jej trzymaj. Mi szkoda czasu na pisanie "na Berdyczów". :?

Camilaa
Posty: 664
Rejestracja: 19 sty 2018, 20:54
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o pilną pomoc - małżeństwo w rozsypce

Post autor: Camilaa » 10 sie 2018, 16:38

Fino tyle tu madrych spostrzeżeń i wręcz gotowych rozwiązań... chyba nawet ja skorzystam, a przynajmniej się postaram, a Ty? Może spróbować, co masz do stracenia?
Amica, KR, JS, Ozeasz , dzięki

Fino
Posty: 498
Rejestracja: 20 wrz 2017, 7:15
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o pilną pomoc - małżeństwo w rozsypce

Post autor: Fino » 10 sie 2018, 17:01

jacek-sychar pisze:
10 sie 2018, 15:12
Widzę Fino, że odpowiadasz tylko na niektóre pytania kierowane do Ciebie w postach.
Masz swoją prawdę i się jej trzymaj. Mi szkoda czasu na pisanie "na Berdyczów". :?
Jacku, nie od razu mogę odpisać na wszystko

jacek-sychar
Posty: 6002
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Prośba o pilną pomoc - małżeństwo w rozsypce

Post autor: jacek-sychar » 10 sie 2018, 17:44

No to czekam

Fino
Posty: 498
Rejestracja: 20 wrz 2017, 7:15
Płeć: Kobieta

Re: Prośba o pilną pomoc - małżeństwo w rozsypce

Post autor: Fino » 10 sie 2018, 18:47

jacek-sychar pisze:
10 sie 2018, 13:42
Fino pisze:
10 sie 2018, 13:20
No właśnie - tu nie zgodzę się, że mogę to zrobić. Myślę, że tylko specjalista może to zrobić. Nie naprawie zranień męża z dzieciństwa. Ja mogę mega się zmienić ale on przez to nie zmieni swoich ciężkich nalecialosci.
Fino
Twojego męża tutaj nie ma. Nie ma też specjalistów. Ale jesteś Ty. To Ty możesz się zacząć zmieniać. Ale po pierwsze musisz tego chcieć a nie mówić, że Ty się już tak zmieniłaś, że teraz powinien to zrobić Twój mąż. A jak on jeszcze nie widzi Twojej zmiany? Ciągle dla niego jesteś taka sama?
W tej sytuacji robi się pat i brak poprawy relacji. Bo każdy czeka na ten ruch drugiego współmałżonka.
Wiem to jacku, i wiem że pracować nad sobą muszę nadal ale wiem,ze nie dam rady tak dalej sama. Tak trudno to zrozumieć?
Amica pisze:
10 sie 2018, 14:58
Zastanawiam się, gdzie w moim zdaniu wyczytałaś, że masz naprawiać zranienia męża z dzieciństwa? Że w ogóle masz go naprawiać? Skoro od początku wszyscy Ci piszą - TYLKO SIEBIE możesz naprawiać.
Może dlatego tak to zinterpretowalam ponieważ czytałam co ja dobrze żeby było abym zrobiła bez odniesienia się do tego ze może coś robię już dobrze.
Amica pisze:
10 sie 2018, 14:58
A w zdaniu, że masz zatrzymać zło i nie oddawać go dalej, chodziło mi o Twoje zwykłe życie. Zamierzasz specjalistę zameldować w Waszym mieszkaniu, by był przy Waszych wszystkich rozmowach?
Rozumiem ale czy Ty Amica jesteś w stanie zrozumieć, ze sami nie damy rady. Ze mój mąż działa wtedy dobrze kiedy jest dobrze czyli a wystarczy mała niesnaska i już nerwy niewiadomo jakie. Więcej, nawet jak w tzw. między czasie rozmawiamy, np. w kuchni coś robiąc, i niby się rozumiemy i jest ok a po czasie, w kłótni mąż przeinacza albo w ogóle nie pamięta co mówił.
Amica pisze:
10 sie 2018, 14:58
Jedną z wielu rzeczy, które możesz zrobić, jest zatrzymanie zła, czyli NIE ODDAWANIE mężowi tego, co uważasz za słuszne, że musi dostać: ripostę, złośliwość, odpór, wyrównujące wyzwisko, krytykę
I bardzo często tak jest, owszem zdarza mi się wybuchnąć, złośliwość itp. i będzie zdarzać bo jestem tylko człowiekiem ale nie jest to u mnie zachowanie nagminne.
Amica pisze:
10 sie 2018, 14:58
iedy wyzywa, jest przykry dla Ciebie sam z siebie - nie odpowiadać tym samym, mówić: przykro mi, kiedy tak do mnie/o mnie mówisz. I TO WSZYSTKO. Nie uzasadniać, nie tłumaczyć, nie przekonywać, że się myli.
Nie działa. Jak pisałam - nawet przeprosił raz za wulgaryzmy, po moim wcześniejszym wyciągnięciu ręki - a dwa dni temu usłyszałam " jeśli będziesz zachowywala się jak ... To będę tak do Ciebie mówił. Nie rozumie ze nigdy, nikt do nikogo nie może tak mówić.
Amica pisze:
10 sie 2018, 14:58
Bo kiedy i w jaki sposób dochodzi do tych wyzwisk? Normalnie mąż przychodzi z pracy i mówi: cześć żono, jesteś beznadziejna?
Jak się klocimy. Kiedy mówię wprost jak widzę daną sytuację i najczęściej słyszę, ze sobie wymyślam a jak bronię swojego zdania to słyszę...
Amica pisze:
10 sie 2018, 14:58
I ja też czuję, że napisałam już wszystko. Zapewne i tak nie zostanę dobrze zrozumiana, no ale trudno.
Dlaczego tak zakładasz. To ja już nie mogę źle coś zrozumieć.

Amica

Re: Prośba o pilną pomoc - małżeństwo w rozsypce

Post autor: Amica » 10 sie 2018, 20:01

Zakładam tak, bo Fino, to jest Twoje życie, a ja nie jestem Twoim mężem. Wszelkie tłumaczenia, uzasadnienia możesz rozważać w swojej głowie, bo to od Ciebie zależy, czy chcesz coś naprawdę zmienić w życiu, czy tylko tkwić w swojej postawie obecnej, pt.: ja mam prawo się zdenerwować, ja mam prawo wybuchnąć, ja mam prawo prowokować dyskusje, przedstawiać swój punkt widzenia, mam prawo ripostować, jestem tylko człowiekiem.

Natomiast Twój mąż jest podczłowiekiem, który musi rozumieć, że tego nie wolno mówić, a to wolno mówić, musi się hamować, musi się powstrzymywać, musi się naprawiać, musi Cię słuchać, musi, musi, musi.

Ano nic nie musi. Może to wszystko robić, o ile znajdzie motywację.

Nawiasem mówiąc, jeśli mąż przeprosił za wulgaryzmy - to znaczy, że to działa.

Kończąc wywody moje w tym wątku (też poczułam zmęczenie i syndrom syzyfowych prac), chciałam Ci powiedzieć, że jeśli ktoś oczekuje, że małżonek będzie akceptował wszystkie nasze wady, zaburzone zachowania, że będzie w lot rozumiał nasze myśli, zawsze będzie wszystko dobrze rozumiał, pamiętał, będzie spełniał nasze prośby, rozkazy, żądania, nie oczekując nic w zamian, pozwalając nam na bycie sobą (choć sam sobą być nie może) - to taki ktoś nie powinien zakładać rodziny.

Bo rodzina, mąż, dzieci to ciągłe i nieustanne pasmo ścierania się charakterów, stawiania i burzenia granic, nauka symbiozy, wybaczania, wyrozumiałości. I tak jest do końca życia. Śmiem twierdzić - W KAŻDYM małżeństwie.

Jeśli nawet prawdą jest, że potrzebujecie specjalisty, bo sami nie dacie rady, to uważam, że potrzebujecie tej pomocy - OBOJE. Ty też. A może nawet bardziej.

Trzymaj się!

Pavel
Posty: 2007
Rejestracja: 03 sty 2017, 21:13
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Mężczyzna

Re: Prośba o pilną pomoc - małżeństwo w rozsypce

Post autor: Pavel » 11 sie 2018, 13:26

Moje wnioski i przemyślenia są tak zbieżne z wcześniej wypisanymi, że nie ma sensu tego powtarzać.
Zwłaszcza to co napisały KR i Amica (mistrzostwo świata wg mnie).
Podpisuję się pod tym całkowicie.

Amica odpowiedziała również na pytanie które mi zadałaś Fino. Moim zdaniem warto soę zatrzymać i powoli przeanalizować wpisy w Twoim wątku, bowiem wypowiedzi forumowiczów były niezwykle wyczerpujące i uważam, że objęły najważniejsze obszary.

Rozumiem Twój bunt, że nie skupiamy się na Twoim mężu, też takowy miałem. Jak jednak zostało Ci napisane - jego tu nie ma. I wg mnie pisanie o nim może mieć tylko negatywne skutki dla Ciebie - utwierdzać Cię w roli ofiary, skupiać Twoją uwagę na czymś na co i tak nie masz bezpośredniego wpływu.

Jak wygląda Twoja relacja z Bogiem Fino? Czy zapraszasz go aktywnie do naprawiania małżeństwa?
Pytam, bo jakoś mi odniesienia do Stwórcy w tym wszystkim co czytam brakuje. A bez niego wg mojego doświadczenia możemy co najwyżej bardziej się zagubić.
To od Niego możesz zaczerpnąć to czego oczekujesz (i nie dostajesz) od męża, to On jako jedyny może Cię uleczyć i nauczyć kochać.

Tak po ludzku, w dłuższym terminie mam dla Ciebie dwie sugestie - skupić się na poprawie relacji w myśl „szukaj złota a nie błota” oraz akcję „zero negatywów”. Wybrzmiało to w sumie już wcześniej, ale wydaje mi się to warte podkreślenia.
"Bóg nie działa poza wolą człowieka i poza jego wysiłkiem.(...) Założenie, że jeśli się pomodlimy, to będzie dobrze, jest już wiarą w magię." ks. dr. Grzegorz Strzelczyk

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Google [Bot], monachomachia, s zona i 13 gości