Roczny kryzys i wyprowadzka

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

emcek
Posty: 19
Rejestracja: 22 gru 2020, 14:17
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Roczny kryzys i wyprowadzka

Post autor: emcek » 26 gru 2020, 18:36

Witajcie,

Trafiłem na to forum już w mocnym kryzysie, jestem z żoną już od 14 lat z czego 6 w małzeństwie. Mamy jedną córeczkę.
Jestem po indywidualnej terapii po moim uzależnieniu od gier komputerowych i po odkrywaniu mojego dzieciństwa w którym mój tato był przemocowy, krzyk, bicie, brak możliwości mówienia o uczuciach. Moja żona rodzina alkoholowa, najstarsza z rodzeństwa.

Podczas kryzysu nie poradziłem sobie emocjonalnie, frustrowałem się że nie idzie wszystko wg tego jak sobie wyobrażałem życie rodzinne. Gdy wychodziłem z siebie krzyczałem, gdy problemy się powtarzały i powtarzały wpadałem w gniew, często wyrzucając raniące słowa. Nie mogłem znaleźć rozwiązania całej tej sytuacji w jakiej się znalazłem wpadając już w całkowitą bezsilność. Zacząłem planować ucieczkę czyli wyprowadzkę, żona oczywiście nie zatrzymywała mnie bo już tak była poraniona latami takich akcji.

Także obecnie jest już na innym mieszkaniu, po dwóch dniach emocje mnie zalały, udałem się do psychologa po pomoc który był zawiedziony że się poddałem, że wierzyła że poradzimy sobie z tym kryzysem jak moja żona zaczęła chodzić na też na terapie indywidualną żeby przepracować dzieciństwo. Teraz widzę że zamiast ją wspierać, doceniać to ciągle miałem oczekiwania żeby częściej była w domu, żebyśmy spędzali więcej czasu. Czułem się coraz bardziej sam, nie kochany wszystko zaczęło wygasać między nami, dotyk na którym mi bardzo zależało i czas.

Teraz wróciłem po po raz drugi do książki którą czytałem rok temu 5 języków miłości widząc swoje ciągłe błędy jakie popełniałem, brakowało mi cierpliwości.

Obecnie moja sytuacja wygląda tak że drugi tydzień jesteśmy osobno, Wigilie spędziliśmy osobno bo nie chciała żebym na niej był. Dzień przed zmieniła zdanie ale ja już pojechałem do moich rodziców. Dzień później chciała pojechać ze mną do moich rodziców złożyć im życzenia i tak zrobiliśmy. Na przywitanie i pożegnanie się przytulaliśmy i pocałowaliśmy, pytała też czy nie pojedziemy na stok pojeździć i czy nie przyjadę jej pomóc w czymś w domu. Sam nie wiem co już mam o tym myśleć, czy jej zależy i co mam dalej zrobić. Tęsknie za nimi, bardzo mi zależy na rodzinie i nie chciałem nigdy jej rozwalić. Wierzę że wszystko człowiek jest w stanie naprawić gdy chce. W związku z tym że się wyprowadziłem mam duży problem jak to wszystko poskładać na odległość.
Na tą chwilę jestem zapisany dalej na terapie i myślałem żeby zaproponować żonie też wspólną terapie dla par, bo mieliśmy bardzo duży problem też z komunikacją i mówieniu o swoich potrzebach. Napisałem do niej też list z przeprosinami za brak wsparcia, docenienia i o tym że miałem tylko oczekiwania wobec niej.

Żona niby wykazuje inicjatywę jeżeli chodzi o spotkania, dzwoni do mnie a jak nie odbierałem cały dzień to mówiła że się o mnie martwiła, ale nie wiem czy chce to też naprawić w jakiś sposób, bo na razie wygląda to tak że wygodniej jest że się wyprowadziłem i że jestem w jakiś sposób dostępny.

Al la
Posty: 2551
Rejestracja: 07 lut 2017, 23:36
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Roczny kryzys i wyprowadzka

Post autor: Al la » 28 gru 2020, 13:03

Witaj, emcek na naszym forum.
Dziękuję, że podzieliłeś się swoim doświadczeniem powrotu do dobrych relacji z żoną.
Rozumiem, że Ty i żona korzystacie lub korzystaliście z terapii.

Jesteś na forum katolickim, czy jesteście małżeństwem sakramentalnym?
Jakie jest miejsce Boga w Twoim małżeństwie?

Pozdrawiam, Pogody Ducha.
Ty umiesz to, czego ja nie umiem. Ja mogę zrobić to, czego ty nie potrafisz - Razem możemy uczynić coś pięknego dla Boga.
Matka Teresa

emcek
Posty: 19
Rejestracja: 22 gru 2020, 14:17
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Roczny kryzys i wyprowadzka

Post autor: emcek » 28 gru 2020, 14:49

Nasze relacje obecnie raczej wiszą w powietrzu, żona nie chce na tą chwilę chodzić ze mną na terapię dla par, dlatego staram się dać jej luzu, ale przy każdym naszym spotkaniu daje mi sygnały jakby tęskniła i jej zależało, ale jest skrzywdzona.

Ja obecnie wróciłem na terapie, proponowałem jej ale powiedziała że nie jest gotowa.

Nasze małżeństwo jest cywilne, ja gdy skończyłem 18 lat odciąłem się od wiary, w czasie już głębokiej bezsilności znalazłem prezent z komunii świętej - naszyjnik z krzyżykiem który mi przypomniał o tym że rodzice wychowywali mnie w wierze katolickiej i tak trafiłem tutaj. Wierzę że wyjdziemy z kryzysu i połączymy się na nowo już małżeństwem sakramentalnym. Brakło nam podstaw i wiedzy jak zbudować rodzinę i przez 14 lat żyliśmy metodami prób i błędów :(

Tęsknie za nimi i ciężko mi się pogodzić z tym że to wszystko przepadnie

nałóg
Posty: 2714
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:30
Jestem: szczęśliwym mężem
Płeć: Mężczyzna

Re: Roczny kryzys i wyprowadzka

Post autor: nałóg » 28 gru 2020, 14:49

emcek pisze:
26 gru 2020, 18:36
Żona niby wykazuje inicjatywę jeżeli chodzi o spotkania, dzwoni do mnie a jak nie odbierałem cały dzień to mówiła że się o mnie martwiła, ale nie wiem czy chce to też naprawić w jakiś sposób, bo na razie wygląda to tak że wygodniej jest że się wyprowadziłem i że jestem w jakiś sposób dostępny
Może warto abyś nie brał się za interpretowanie co zona ma na myśli i czego może chcieć ,a tak "wprost". Pisze że się martwiła? to znaczy że się martwiła....prosi o pomoc? to pomagaj..... A czy Ty wykazujesz inicjatywę wobec zony i córki?
emcek pisze:
26 gru 2020, 18:36
Dzień później chciała pojechać ze mną do moich rodziców złożyć im życzenia i tak zrobiliśmy
to dobre sygnały......
PD

emcek
Posty: 19
Rejestracja: 22 gru 2020, 14:17
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Roczny kryzys i wyprowadzka

Post autor: emcek » 28 gru 2020, 15:01

Staram się jak mogę, z córką widuje się 3 razy w tygodniu i poświęcam jej całkowicie czas, z żoną staram się zamienić kilka zdań i podpytać jak się czuje i czy nie potrzebuje pomocy, prawie jej komplementy bo to jej główny język miłości. Myślę tylko czy w moim przypadku lista Zerty nie pogorszy sytuacji, bo z żoną staramy się rozmawiać. Ja teraz żałuję tego jak ją raniłem i jeszcze na dodatek się wyprowadziłem i nie wiem jak teraz to pociągnąć dalej, bo na odległość to może umierać...

nałóg
Posty: 2714
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:30
Jestem: szczęśliwym mężem
Płeć: Mężczyzna

Re: Roczny kryzys i wyprowadzka

Post autor: nałóg » 28 gru 2020, 15:35

emcek, lista Zerty nie na każdą sytuacje i nie zawsze i nie w całości jest właściwa. Warto słuchać co mówi żona ze zrozumieniem........Warto stosować w komunikacji zasadę : BODZIEC-PAUZA-REAKCJA . Popatrz w lustro: masz dwoje uszu a jedne usta, czyli z założenia zostałeś wyposażony w organ słuchy 2x większy jak w organ mowy czyli język.
Jak było do tej pory" 2x więcej słuchałeś jak mówiłeś? czy może odwrotnie? chciałeś mieć zawsze rację? Bo wiesz.....może warto zamiast "racji" mieć "relację" (poprawna w komunikacji i dialogu).PD

emcek
Posty: 19
Rejestracja: 22 gru 2020, 14:17
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Roczny kryzys i wyprowadzka

Post autor: emcek » 28 gru 2020, 20:23

Tak to jest jeden z większych problemów w naszej relacji, problem ze słuchaniem drugiej osoby, a ja nie umiałem odpuszczać chcąc jak piszesz mieć rację i tracąc relację. Na razie to jestem w szoku bo od momentu wyprowadzki, komunikujemy się bardzo dobrze, żona mi proponowała dziś żeby pojechał z nią do rodziny na sylwestra i nadal zwiększa bliskość między nami, a dziś nawet kokietowała mnie mimo że mieszkamy osobno. Może faktycznie nie wszystko stracone, tylko potrzebowaliśmy oddechu od kłótni, awantur i żeby popracować nad sobą.

sajmon123
Posty: 124
Rejestracja: 16 lis 2020, 22:57
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Roczny kryzys i wyprowadzka

Post autor: sajmon123 » 28 gru 2020, 22:30

Emcek trzymamy kciuki żeby tak właśnie było. Jednak nie zapominaj, że warto zastanowić się nad sobą i zmieniać się po to by być lepszym człowiekiem. Jeśli żona po 2 tygodniach zmieniła swoje nastawienie to najgorsze co może się wydarzyć to powrót do niej i zamiecenie wszystkiego pod dywan bo prędzej czy później wszystkie brudy wyjdą z powrotem. Dlatego nawet jeśli wrócisz i będzie wszystko wydawało się jak w bajce to nie stawaj w miejscu, a w dalszym ciągu bardzo mocno nad sobą pracuj. Zbliż się do Boga przedewszystkim. Może on chce byście się połączyli prawdziwym ślubem a nie fikcja prawną jak to mówi ks. Dziewiecki? Otwórz serce, módl się i słuchaj.

twardy
Posty: 1779
Rejestracja: 11 gru 2016, 17:36
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Roczny kryzys i wyprowadzka

Post autor: twardy » 30 gru 2020, 21:20

sajmon123 pisze:
28 gru 2020, 22:30
Emcek trzymamy kciuki żeby tak właśnie było.
Wierzę, że modlitwa w tej intencji może pomóc, ale "trzymanie kciuków"? ;)

emcek
Posty: 19
Rejestracja: 22 gru 2020, 14:17
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Roczny kryzys i wyprowadzka

Post autor: emcek » 31 gru 2020, 18:49

Tak jak pisałem wróciłem na terapie grupową i indywidualną. Wszyscy twierdzą że jeżeli nie dotrzemy razem na terapie dla par i nie będziemy razem pracować nad komunikacją to jak się wprowadzę to zrobi znowu koło i nic się nie zmieni. Z żoną rozmawiałem i nie chce iść bo dla niej to tak jakby każdy na terapie przyszedł z swoim adwokatem (terapia ma być z dwójką terapeutów naszych i my). Mówi że potrzebuje czasu i że odkąd się wyprowadziłem czuje spokój, ale tęskni za tym co było.

Zaproponowała mi żebyśmy spędzili sylwestra u jej rodziny, więc tak zaplanowałem dzień, córeczce powiedziałem że będę i odwołała wszystko dziś, bo jej mama napisała że to dziwne że mieszkamy osobno a razem będziemy na sylwestrze i że też nad tym myślała i boi się wspólnego spędzenia czasu. Bardzo mnie to zdziwiło bo przecież byłem u niej dziś, przytulała się, całowaliśmy się. Przeprosiła mnie też za to bo w sumie zostałem sam i jej było przykro.
Kompletnie tego nie rozumiem :( Niby fajnie jak przychodzę do nich, rozmawiamy, przytulamy się proponuje mi obiad i tego sylwestra a tu nagle zmiana. Straszny sajgon emocjonalny... zaczynam mieć już spięcia w głowie czy ciągnąć to dalej :( Nie mam konkretów ile mam czekać miesiąc, dwa, rok.

Caliope
Posty: 787
Rejestracja: 04 sty 2020, 12:09
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Roczny kryzys i wyprowadzka

Post autor: Caliope » 31 gru 2020, 20:16

Emcek, czeka się tyle ile trzeba, jeden czeka krócej, inny dłużej. Ja czekam rok, a tak szybko czas zleciał na pracy nad sobą, że widać jak pędzi to życie i trzeba myśleć o dniu dzisiejszym, bo przeszłość za mną, a przyszłość jest dopiero do zbudowania. Dopiero po roku zaczynam też komunikację z mężem ,od podstaw, ty masz bliskość z żoną, więc nie jest źle, a to jest ważne. Może wy ogarnięcie to szybko, zależy od Ciebie jak to będzie.

emcek
Posty: 19
Rejestracja: 22 gru 2020, 14:17
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Roczny kryzys i wyprowadzka

Post autor: emcek » 07 sty 2021, 9:26

No czekam cierpliwie, wczoraj spędziłem z nimi cały dzień, poukładaliśmy puzzle, zrobiliśmy obiad, żona się przytulała do mnie i zaproponowała zbliżenie w sypialni. Na wyjście też mnie przytuliła. Ja nadal nie naciskam i nie poruszam tematu powrotu, jeszcze nie minął nawet miesiąc od mojej wyprowadzki. Dużo słucham, a mniej mówię o sobie. Dalej zajmuje się sobą i staram się być dobrym ojcem i mężem na odległość. Modle się codziennie żeby to wszystko się poskładało i żebym miał jeszcze więcej cierpliwości.
Staram się poznawać Siebie bo myślę że mam duży też kryzys tożsamości, szukam swoich wad, zalet i spisuje co dalej chciałbym jeszcze w życiu robić. Staram się też zmienić pracę bo mało w niej ludzi i tęż myślę że to mocno na mnie wpływa i na umiejętność prowadzenia relacji z ludźmi.

Caliope
Posty: 787
Rejestracja: 04 sty 2020, 12:09
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Roczny kryzys i wyprowadzka

Post autor: Caliope » 07 sty 2021, 16:22

Wracaj do domu emcek, żona czeka na ciebie. Jeszcze raz przeczytałam twój pierwszy post i poczułam jakbym czytała o moim mężu, tak samo funkcjonował, chciał uciec. Został, Bog zadziałał,ale po moich zranieniach ja nie potrafię jak twoja żona zaprosić męża do sypialni. Jeśli ona się nie boi, to jest dobra droga do pojednania.

emcek
Posty: 19
Rejestracja: 22 gru 2020, 14:17
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Roczny kryzys i wyprowadzka

Post autor: emcek » 18 sty 2021, 12:29

Wracam po dłużej przerwie, dużo się działo, zmiana pracy i dużo stresu.
Żona jeszcze nie jest gotowa, jeszcze emocjonalnie nie daje rady. Ostatnio byłem oglądaliśmy film i po wszystkim mnie wyprosiła.
Dużą zmianę widzę napewno w naszej córeczce której podoba się jak jesteśmy wszyscy bliżej bez kłótni. Przytulamy się i dajemy sobie więcej bliskości.

Kolejnym problem który się pojawił to depresja u żony, dostała leki już dawno ale nie brała ich bo bała się tego. Teraz jest w takim stanie emocjonalnym że się zdecydowała. Zaproponowałem jej swoje wsparcie w postaci rozmowy, przytulenia i pomocy. Bardzo się dzięki temu otworzyła, bo więcej słuchałem i zadawałem więcej pytań o jej uczucia. Teraz sporo płacze, nie może zaplanować dnia, nie wie co ma robić dalej...

Myślę też że bardzo wini mnie za wszystkie te problemy, ostatnio znikła jej obrączka z palca, nasze zdjęcia ze ściany. Wszystko w takiej sprzeczności z tym jak się zachowuje wobec mnie z życzliwością i chce oparcia w moim ramieniu i pytałem czy chce iść na terapie dla par i się zgodziła. Sam już nie wiem co mam o tym myśleć. Czytałem o depresji i jak wspierać, o tych tabletkach które bierze, zacząłem się codziennie modlić wieczorem, bo brakuje mi sił w tym wszystkim.

Ruta
Posty: 903
Rejestracja: 19 lis 2019, 12:00
Jestem: w separacji
Płeć: Kobieta

Re: Roczny kryzys i wyprowadzka

Post autor: Ruta » 18 sty 2021, 15:21

emcek pisze:
18 sty 2021, 12:29
(..) zacząłem się codziennie modlić wieczorem, bo brakuje mi sił w tym wszystkim.
I tak trzymaj :) Bardzo dobry pomysł. Jełśi dasz radę - pomyśl także o wychowaniu córki w wierze. Może uda się wam także pomodlić wspólnie, obejrzeć całą rodziną mszę on-line nawet na początek. Jełśi myślisz o naprawie waszej relacji w takim kierunku, by zawrzeć małżeństwo sakramentalne - to takimi małymi kroczkami masz szansę do tego dojść. Bez tych kroczków stoisz w miejscu i ani trochę się do celu nie przybliżasz.

Sporo o depresji mówił Ksiądz Grzywocz. Jego konferencje są dostępne na You Tubie.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Astro i 18 gości