Dziecko pozamałżeńskie - jak postąpić?

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Mirabelka1
Posty: 21
Rejestracja: 11 sty 2021, 20:23
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Dziecko pozamałżeńskie - jak postąpić?

Post autor: Mirabelka1 » 13 sty 2021, 12:31

Piszę do Was, bo potrzebuję wsparcia i rady.
Mój mąż ma trzymiesięczne dziecko z "byłą" kochanką.
W związku z moim mężem jestem dwadzieścia dwa lata, dziewiętnaście po ślubie cywilnym i piętnaście po ślubie kościelnym. Nie wszystko było po Bożemu od początku, bo zaszłam w ciążę, gdy byłam już byłą dziewczyną. Kiedy córeczka miała ponad rok zamieszkaliśmy ze sobą - ja z miłości, mąż dla córeczki. Z czasem wydawało się, że przyszła miłość. Zbliżyliśmy się do Boga, urodziło nam się trzecie dziecko. Wzięliśmy ślub kościelny. Ksiądz podczas wywiadu przed sakramentem dopytywał się każdego z osobna, czy wiążemy się dla dziecka ,czy z miłości. Mąż podczas ceremonii prosił, żebym patrzyła prosto w oczy.
A rok później miał kochankę. Nasz synek miał wtedy rok i dwa miesiące. Mąż w złości powiedział, że mnie nie kocha i nie chce ze mną być. Jednak wcale nie zamierzał odejść. Po pół roku tamten związek się rozpadł.
Nasze dzieci rosły. Na świat przyszło czwarte dziecko. Niestety, mąż siedem lat temu znowu miał kochankę. Właśnie tę, z którą ma dziecko. Znowu była to koleżanka z pracy. Mąż mówił, że chce z nią być, ale nie wie czy ona zechce , bo jest mężatką (jemu fakt posiadania zony nie przeszkadzał). Kiedy powiedziałam, że nie możemy tak żyć, że mnie zdradza, zapytał się kochanki, czy odejdzie od męża, ta się nie zgodziła, ale codziennie namawiała go na wizyty w hotelu, każdego dnia pisała smsy. Mąż cztery razy przysięgał, że kończy z kochanką i znowu to trwało. Dziś to nieistotne, ale wpadłam wtedy w nerwicę, depresję. Leczyłam się u psychiatry. Nie jadłam. Po roku takiej szarpaniny, bo mąż nie kończył z kochanką, wyprowadziłam się z domu. Tak zalecił mi ksiądz - powiedział, że nie mogę tolerować trójkąta. Dziećmi opiekowałam się naprzemiennie. Po pół roku , kiedy wydawało się, że się zmienił, wróciliśmy do domu. Mąż starał się bardzo, niestety okazało się wczesną zimą po pół roku od wspólnego zamieszkania, że nadal kontaktuję się z tą kobietą poza pracą. Ją zostawił mąż. Została sama z dwuletnim synkiem.
Kiedy się o tym dowiedziałam, byłam zrozpaczona. Nie umiałam pojąć, czemu mąż nie wybrał tej kobiety. Ona później chciała. Czemu woli żyć ze mną i oszukiwać. Kazałam mu się wyprowadzić. 8 grudnia w godzinie łaski zadzwoniła do mnie umierająca na raka siostra i powiedziała o mszach o uzdrowienie. Powiedziała, żebym namówiła go, aby pojechał ratować swoją duszę. Mąż zgodził się pojechać, ale ... ze mną. Ja wówczas zdecydowałam, że już do niego nie wrócę. Trafiliśmy do Miętnego. Tam osoby z formacji modliły się nad proszącymi o wsparcie. Mój mąż poszedł sam, tak się umówiliśmy, ale modlące osoby, choć mnie nie widziały, kazały przyprowadzić żonę. Mąż przeżył dar nawrócenia. Od tej pory odkrył na nowo Boga. Zawsze uczestniczył we mszy świętej, czytał Pismo sw. , odmawiał różaniec. Ja oczywiście zostałam z nim.
Dokładnie rok temu wyjechał z całym zespołem za granicę. I zdradził mnie z tą kobietą. Jak, tylko wrócił widać było, że jest coś nie tak. Chodził taki zamyślony. Bardzo gorliwie się modlił, ale też zaczął wszędzie zabierać telefon. W marcu powiedział o zdradzie. Był u spowiedzi. Ja ... mu wybaczyłam. Powiedział, że kocha i że wszystko naprawi.
I było tylko gorzej. We wrześniu wyznał, że za trzy tygodnie rodzi mu się dziecko. Okazało się że przez cały ten czas przynajmniej raz w tygodniu jeździł do tej kobiety, prawie codziennie pisał. Tak gorąco się modliłam, żeby dziecko nie okazało się jego...
Niestety, od września jest ojcem. Przez cały ten czas chodził do komunii, spowiadała się. Twierdził, że nie ma nic złego w pomaganiu ciężarnej kobiecie. Widział trzy drogi - jest ze mną i opiekuje się dzieckiem, jest z tamtą kobietą, a opiekuje się naszymi dziećmi i ostatnią , jego zdaniem najlepszą- mieszka sami , pomaga nam obu.
Byliśmy po poradę u księdza. On powiedział, że decyzja należy do męża, ale drogi są tylko dwie - bo trzecia nie służy nikomu. W obu przypadkach mąż ma prosić o miłosierdzie Boże. Kiedy mąż poszedł do tego samego księdza powiedział, że chce być ze mną, jeździć do dziecka. Chce żeby do tamtej kobiety wrócił jej sakramentalny mąż (od roku półtora roku mają rozwód cywilny), bo on trzy razu w tygodniu jest u niej u dziesięcioletniego syna.
I tak trwamy. Kobieta ta uparła się na chrzest, kiedy dziecko miało dwa miesiące. Razem z mężem zanieśli dziecko przed ołtarz. Mój szwagier był ojcem chrzestnym. Po chrzcie byli u niej na obiedzie. Ona codziennie do męża pisze, przesyła mu filmiki. Mąż oficjalnie jeździ raz w tygodniu na dwie godziny, ale tak naprawdę urywa się z pracy i jest tam jeszcze ze dwa razy. Ciągle mnie oszukuje, zataja. Nie wiem do czego ma to doprowadzić. Jak mam postąpić? Przecież nie mogę wymóc uczciwości na mężu. On twierdzi, że chce ze mną być, ale jestem okrutna, bo on ma widzieć własne dziecko tylko dwie godziny w tygodniu.
Ostatnio napisała mu w sobotę wieczorem, ze źle się czuje, żeby przyjechał pomóc przy dziecku. Pojechałam z nim. Godzinę czekałam w samochodzie , a on był u niej. Ona oczywiście o mojej obecności nie wiedziała. Mój mąż chyba chce być z nami, ale jednocześnie jeździć tam najczęściej , jak się da.
Ja nie jestem taką słodką żoną, która wszystko przyjmuję w milczeniu. Kiedy dowiedziałam się w marcu o zdradzie wybaczyłam i nie było rozmów, ale teraz, kiedy widzę, że on ciągle oszukuję, nie potrafię nie dyskutować. Nie rozumiem, jak ktoś , kto co niedzielę uczestniczy we mszy św. , tak może oszukiwać, zatajać.
Jak mam postąpić?

Al la
Posty: 2551
Rejestracja: 07 lut 2017, 23:36
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Dziecko pozamałżeńskie - jak postąpić?

Post autor: Al la » 13 sty 2021, 21:41

Witaj, Mirabelka1 na naszym forum.
Dziękuję, ze podzieliłaś się swoją historią.

Zapraszam Cię do zapoznania się z naszą stroną wspólnotową i z informacjami tam zawartymi nt kryzysu w małżeństwie http://sychar.org/pomoc/
Polecam również konferencje z naszych rekolekcji http://www.rekolekcje.sychar.org/ , a szczególnie ks. Marka Dziewieckiego https://youtu.be/s3VBFvRFpuc
Jak mam postąpić?
Tego Ci nikt nie powie, sama musisz to rozeznać.
Mam nadzieję, że uzyskasz tutaj wsparcie od naszych forumowiczów.

Pozdrawiam, pomodlę się o światło Ducha Świętego dla Twojego małżeństwa.
Ty umiesz to, czego ja nie umiem. Ja mogę zrobić to, czego ty nie potrafisz - Razem możemy uczynić coś pięknego dla Boga.
Matka Teresa

Mirabelka1
Posty: 21
Rejestracja: 11 sty 2021, 20:23
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Dziecko pozamałżeńskie - jak postąpić?

Post autor: Mirabelka1 » 14 sty 2021, 9:50

Dziękuję bardzo za odpowiedź i informację. Staram się rozeznać, jak postąpić. Dużo się modlę, ale codzienne kłamstwa zakłócają to wszystko.

Caliope
Posty: 787
Rejestracja: 04 sty 2020, 12:09
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Dziecko pozamałżeńskie - jak postąpić?

Post autor: Caliope » 14 sty 2021, 11:25

Witaj, ja bym teraz zadbała o siebie, zostawiła męża z jego problemami, bo one nie są twoje. Zadbałabym o stawianie sobie granic, ile jeszcze musi się zdarzyć by dojść do ściany. Mąż nie ma do Ciebie szacunku, on wie że może zrobić wszystko, a ty go zawsze przyjmiesz, a gdzie twoje szczęście i ty sama?

Załamana
Posty: 143
Rejestracja: 03 kwie 2020, 12:55
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Dziecko pozamałżeńskie - jak postąpić?

Post autor: Załamana » 14 sty 2021, 11:54

Witam Mirabelko współczuję sytuacji... nie jest łatwa. Na moje twoj mąż chce mieć ciastko i zjeść ciasto. On chce miec Ciebie i kowalska. Zresztą podobnie jest u mnie tylko bez dziecka pozamałżeńskiego. Pozdrawiam

Sarah
Posty: 161
Rejestracja: 01 maja 2020, 13:46
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Dziecko pozamałżeńskie - jak postąpić?

Post autor: Sarah » 14 sty 2021, 13:38

Caliope pisze:
14 sty 2021, 11:25
Witaj, ja bym teraz zadbała o siebie, zostawiła męża z jego problemami, bo one nie są twoje. Zadbałabym o stawianie sobie granic, ile jeszcze musi się zdarzyć by dojść do ściany. Mąż nie ma do Ciebie szacunku, on wie że może zrobić wszystko, a ty go zawsze przyjmiesz, a gdzie twoje szczęście i ty sama?
Zgadzam się. Mój jeszcze mąż też po ponad 20 latach małżeństwa został ojcem dziecka kochanki, o całej sytuacji dowiedziałam się miesiąc przed urodzeniem tegoż dziecka. Nie wyobrażam sobie reszty życia z tym dzieckiem i pośrednio z tamtą kobietą, jego matką, w tle. O ile zdradę (jedną) może i byłabym w stanie wybaczyć, o tyle dziecko ze zdrady jest dla mnie gwoździem do trumny tego związku.
Nothing lasts forever
And we both know hearts can change
And it's hard to hold a candle
In the cold November rain...

Mirabelka1
Posty: 21
Rejestracja: 11 sty 2021, 20:23
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Dziecko pozamałżeńskie - jak postąpić?

Post autor: Mirabelka1 » 14 sty 2021, 13:46

Dziękuję Caliope i Załamanej za zainteresowanie.
Mąż uważa, że skrzywdził tę małą dziewczynkę i dlatego musi jak najwięcej pomagać .Choć to nietypowe dla mężczyzn uwielbia niemowlaki. Z naszymi dziecmi tez tak było. Potem już nie jest taki pomocny.
Wiem, że powinnam się szanować, ale czy to oznacza , że mam mieszkać z mężem i tolerować jego kłamstwa, czy kazać mu się wyprowadzić?
Powiedziałam mu , że akceptuję to jego ojcostwo , ale ma nim dzielić się ze mną, nie z tą kobietą . Ma kontaktować się przy mnie i tylko w sprawach formalnych. A gdyby była jakaś nagla potrzeba pomocy, ma mi o niej powiedzieć. Niestety, on zataja to wszystko.
Bardzo mądrze napisałaś, że ja sobie powinnam stawiać granice. A ja za wszelką cenę chce być z mężem.

Caliope
Posty: 787
Rejestracja: 04 sty 2020, 12:09
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Dziecko pozamałżeńskie - jak postąpić?

Post autor: Caliope » 14 sty 2021, 16:51

Mirabelko1, bądź z mężem, ale wymagaj uczciwości. Jest jakiś kompromis myślę, żeby mąż nie zatajał przed Tobą tak wielu rzeczy, ale to już musicie dojść do porozumienia. Piszesz,że lubi niemowlaki, a potem jak dorastają, to już nie jest zainteresowany? W takim toku myślenia nasuwa mi się tylko jedno, że za jakiś czas będzie spokojniej.

Bławatek
Posty: 384
Rejestracja: 09 maja 2020, 13:08
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Dziecko pozamałżeńskie - jak postąpić?

Post autor: Bławatek » 14 sty 2021, 17:43

Witaj Mirabelko, strasznie skomplikowana u Was sytuacja. Do tego mąż niezdecydowany, kłamiący, manipulujący i zdradzający. A Ty ciągle kochasz i wybaczasz. Pytanie jak długo. Bo wszystkie emocje (szczególnie te tłumione) odbijają się na Twoim zdrowiu psychicznym i fizycznym.

Mi też trudno uwierzyć mojemu mężowi, bo ciągle kłamie, manipuluje, zmienia zdanie, a do tego wszystkiego przedstawia przeszłość, zdarzenia w takiej perspektywie, że zaczynam wątpić czy razem pewne rzeczy przeżyliśmy.

Jeśli jeszcze nie słuchałaś ks. Dziewieckiego to polecam - mówi w niektórych kazaniach o takich przypadkach jaki jest u Ciebie. Oraz o twardej, nie naiwnej miłości.

Mirabelka1
Posty: 21
Rejestracja: 11 sty 2021, 20:23
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Dziecko pozamałżeńskie - jak postąpić?

Post autor: Mirabelka1 » 14 sty 2021, 20:13

"Jeśli jeszcze nie słuchałaś ks. Dziewieckiego to polecam - mówi w niektórych kazaniach o takich przypadkach jaki jest u Ciebie. Oraz o twardej, nie naiwnej miłości."
Dziękuję za radę. Księdza Dziewieckiego nie słuchałam, z chęcią to zrobię. Jest ciężko. mamy dwoje dzieci niepełnoletnich i dwoje pełnoletnich. Jedna z córek ( maturzystka) mówi, że brzydzi się ojcem , tym dzieckiem i chce, żeby tata się wyprowadził. Młodsze czegoś się domyślają i modlą się, żebyśmy byli razem.

elena
Posty: 163
Rejestracja: 14 kwie 2020, 19:09
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Dziecko pozamałżeńskie - jak postąpić?

Post autor: elena » 14 sty 2021, 22:08

Mirabelka1 pisze:
14 sty 2021, 20:13
Jedna z córek ( maturzystka) mówi, że brzydzi się ojcem , tym dzieckiem i chce, żeby tata się wyprowadził. Młodsze czegoś się domyślają i modlą się, żebyśmy byli razem.
Może przyda się wsparcie psychologa dla Twoich dzieci. Pamiętam jak byłam nastolatką i tez nie znosiłam taty ze względu na jego alkoholizm. Potrafilam w złości wykrzyczeć mu, ze go nienawidzę a potem płakać w samotności. Nie miałam wtedy pomocy psychologa, nie umiałam radzić sobie z gniewem. Myślę, ze warto pomyśleć tu o dzieciach. Dla nastolatki, która staje się młodą kobietą ojciec powinien być wzorem.
„Kocha się nie za cokolwiek, ale pomimo wszystko, kocha się za nic”. Ks. Jan Twardowski

Mirabelka1
Posty: 21
Rejestracja: 11 sty 2021, 20:23
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Dziecko pozamałżeńskie - jak postąpić?

Post autor: Mirabelka1 » 15 sty 2021, 12:23

Caliope pisze:
14 sty 2021, 16:51
Mirabelko1, bądź z mężem, ale wymagaj uczciwości. Jest jakiś kompromis myślę, żeby mąż nie zatajał przed Tobą tak wielu rzeczy, ale to już musicie dojść do porozumienia. Piszesz,że lubi niemowlaki, a potem jak dorastają, to już nie jest zainteresowany? W takim toku myślenia nasuwa mi się tylko jedno, że za jakiś czas będzie spokojniej.
Zastanawiam się, jaką jest wola Pana Boga. Może On mimo ślubu daje znaki, że mój mąż jest nie dla mnie. Tyle zdrad. Teraz dziecko. Może powinnam powiedzieć- to koniec.

Caliope
Posty: 787
Rejestracja: 04 sty 2020, 12:09
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Dziecko pozamałżeńskie - jak postąpić?

Post autor: Caliope » 15 sty 2021, 13:24

Tu na forum każdy ci powie, że da się z Bożą pomocą uratować każde małżeństwo. Każdy z nas ma wolną wolę, dokonuje swoich wyborów i ponosi konsekwencje. Polecam terapię indywidualną, modlitwę, zajęcie sobą. Ja już rok jestem w kolejnej terapii, przeszłam kilka i wychodzę na prostą.

teodora
Posty: 117
Rejestracja: 10 wrz 2019, 21:55
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Dziecko pozamałżeńskie - jak postąpić?

Post autor: teodora » 15 sty 2021, 21:17

Mirabelko1 a co ty czujesz, czego ty chcesz dla siebie? Czy chcesz spędzić resztę życia z tym człowiekiem? Czy widzisz szansę odbudowania więzi z Twojej strony? Oprócz bycia z mężem jest jeszcze wiele rozwiązań, trwania w wierności przysiędze małżeńskiej.

Mi wielką ulgę przynosi myśl, że w przypadku zdrady, kościół dopuszcza separację wieczystą. Odbieram to jako miłosiernie pochylenie w moją stronę. Dopuszczam możliwość, że zaufanie na nowo, stworzenie silnej więzi z mężem będzie ponad moje siły. Że po kłamstwach, oszustwach nie będę w stanie tego zrobić.

Paradoksalnie ta myśl, że jestem wolna, nie muszę 'na siłę' z mężem być, daje mi większą wolność i przestrzeń do otwarcia się na relację z mężem. Choćby przez stawianie mądrych granic, które mnie chronią i pozwalają być sobą (ja bardzo się dostosowywałam do męża, z powodu lęku przed odrzuceniem, natomiast mąż jest dominujący i przemocowy).

W Twoim przypadku po pierwsze zastanowiłabym się co ci przeszkadza, 'uwiera' w relacji z mężem (z tego co czytam to wydaje mi się, że ciągłe kłamstwa), przemyślała bym jakie granice możesz postawić, porozmawiała o tym krótko i konkretnie z mężem. Polecam Ci bardzo książkę 'Granice w relacjach małżeńskich'.
Mi bardzo pomogła też myśl zasłyszana na forum,żeby stawiać granice w ramach tego co możesz unieść. Jeśli nie jesteś gotowa na odejście męża, nie stawiaj ultimatum 'albo to albo koniec', pomyśl, jak ty możesz ochronić siebie jesli mąż znowu Cię okłamie.

Myślę, że powołując na świat małe dziecko mąż wkroczył w najgorszy etap kryzysu. To musi być okropne rozdarcie jeśli faktycznie chce być i w rodzinie z wami, Tobą i przy dziecku którego przecież jest tatą. Może sam sobie z tą sytuacją nie radzi. Tak z boku czytając, chyba przerastają go konsekwencje jego własnych wyborów.

Mirabelka1
Posty: 21
Rejestracja: 11 sty 2021, 20:23
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Dziecko pozamałżeńskie - jak postąpić?

Post autor: Mirabelka1 » 16 sty 2021, 9:50

teodora pisze:
15 sty 2021, 21:17
siebie?
Mi wielką ulgę przynosi myśl, że w przypadku zdrady, kościół dopuszcza separację wieczystą. Odbieram to jako miłosiernie pochylenie w moją stronę. Dopuszczam możliwość, że zaufanie na nowo, stworzenie silnej więzi z mężem będzie ponad moje siły. Że po kłamstwach, oszustwach nie będę w stanie tego zrobić.

Paradoksalnie ta myśl, że jestem wolna, nie muszę 'na siłę' z mężem być, daje mi większą wolność i przestrzeń do otwarcia się na relację z mężem. Choćby przez stawianie mądrych granic, które mnie chronią i pozwalają być sobą (ja bardzo się dostosowywałam do męża, z powodu lęku przed odrzuceniem, natomiast mąż jest dominujący i przemocowy).

Myślę, że powołując na świat małe dziecko mąż wkroczył w najgorszy etap kryzysu. To musi być okropne rozdarcie jeśli faktycznie chce być i w rodzinie z wami, Tobą i przy dziecku którego przecież jest tatą. Może sam sobie z tą sytuacją nie radzi. Tak z boku czytając, chyba przerastają go konsekwencje jego własnych wyborów.
Dziękuję za mądre słowa. Ja w przeciwieństwie do Ciebie wybaczylam zdradę. Chyba dlatego, że tak bardzo boję się odrzucenia, ale wynika to z tego, że skoro podjęłam się być razem , to na zawsze.
Najgorsze jest to, że nie umiem stawiać granic. To znaczy ja je jasno wyznaczam, ale nie umiem ich egzekwować. Jak mam sprawdzać, czy on się z nią nie kontaktuje, nie jeździ podczas pracy. Jest na kierowniczym stanowisku może wyjść w ciągu dnia
I jeśli zlamie jakąś zasadę, to co wtedy. Na siłę to nie wrzucę. Na przykład w te środę pojechał w ciągu pracy i zrobił jej duże zakupy. Ona wysłała mu listę. I nie są to tylko rzeczy dla dziecka. Widziałam rachunek, nie zdążył to wyrzucić. I co mam zrobić?
Trudno mi pojąć, to wszystko. Jak kobieta, która miesiąc temu ochrzcila dziecko, przysiegała, że chce je wychować w wierzę katolickiej, może wypisywać, wydawania do mojego męża. Jak on może mnie tak oklamywac.
Wiem , że sytuacja go przerosła. Dużo się modli, ale nadal każdego dnia oszukuje.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Astro i 19 gości