Czy przyjmować pomoc męża w "takiej" separacji ?

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Zwyklaosoba
Posty: 118
Rejestracja: 22 gru 2020, 11:47
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Czy przyjmować pomoc męża w "takiej" separacji ?

Post autor: Zwyklaosoba » 14 sty 2021, 10:57

Moja historia jak wiele innych, tylko małżeństwo młodziutkie, mam 29 lat w małżeństwie tylko 4, wcześniej 4 lata byliśmy w związku, we wrześniu odkryłam romans męża z koleżnaką z pracy i się zaczęło, mąż chciał po tym wszystkim szybko naprawiać małżeństwo, ja miałam żal ale chciałam naprawiać, nie poradziliśmy sobie, mąż się wyprowadził w październiku, zaczął mi mówić, że nasze małżeństwo było beznadziejne, że nam się nie udało ( a nigdy się nie kłóciliśmy w zasadzie byliśmy zgodni) nie wiem gdzie mieszka, za nic nie chciał wrócić, powiedział, że już ma gotowy pozew rozwodowy bo mnie nie kocha i nam nie wyszło, powiedział, że za dużo się wydarzyło w ostatnich miesiącach złego, ale dzwoni czasem i pyta czy mi nie pomóc w czymś ( tak naprawdę zawsze się coś znajdzie czego ja sama nei wykonam w domu) , przed świętami przyjechał z opłatkiem, w sobotę zmarła moja babcia, przyjechał na pogrzeb 130 km ( to był pierwszy raz kiedy spotkał się z moją rodziną od momentu rozstania naszego, widziałam jak jemu trudno było). Z jednej strony on mi jasno mówi, że nie czuje nic i z czystego obowiązku chce mi pomoć,zawsze był pomocny, chodził do kościołą, ale w czasie pandemii oboje oddaliliśy się od Kościoła ( i wtedy zaczął się romans ..:<) ale ja nie wiem jak odnosić się do takiej pomocy, każda taka jego wizyta sprawia mi sporo bólu, powiedziałam, żę ciężko mi się "koleżkować" z nim. Ostatnio nawet zadzwonił,że chce porozmawiać co odpiszę na pozew rozwodowy :( ale najpierw zaczął mówić że przyjedzie i pomoże mi we wszystkim w domu czego mi potrzeba, a potem, że przy okazji porozamwiamy o rozwodzie, w końcu drugi raz przełożył już wizytę z prawnikiem ( na której miał podpisać pełnomocnictwo), ja tłumaczyłam mu,że rozwód nic nie da i nie uczyni nas szczęśliwymi, powiedział,że bez uczuć się nie da odbudowywać małżeństwa i że sam sakrament nie wystarczy ( widzę,żę siedzi w nim zły, nigdy tak nie mówił o sakramencie ) i że cały czas myśli co zrobić. Trwamy w takim "czymś" na codzień kontaktu zero tylko właśnie takie przebłyski z jego strony, przed świętami na mszy całkowicie oddałam nasze małżeńswto Maryji, nie mieliśmy kontaktu, wtedy właśnie przyjechał z opłatkiem, były łzy, zaczęłam wtedy też Nowennę Pompejańską - polecam - umacnia mnie ( w tym tygodniu przeświątecznym pierwszy raz oddalił spotkanie z prawnikiem) po świętach już był pewien, że rozwód to "najrozsądniejsze" rozwiązanie ale jednak znów przełożył spotkanie z prawnikiem. Cieszę się z każdego nawet oddalenia złożenia pozwu, nie wiem czy mój mąż po prostu chce się kolegować, ciągle mówi mi, że nic nie czuje jak ze mną przebywa, że tak tylko jakby z koleżanką przebywał, że może nigdy tak naprawdę nie kochał :( czy te sporadyczne aczkolwiek występujące spotkania mogą coś zmienić w głowie męża nie wiem...może to tylko zaspokojenie jego wyrzutów sumienia, że okazuje troskę a ja każde takie spotkanie odbieram jako swiatełko w tunelu, po czym znowu nic zero kontaktu.

Al la
Posty: 2748
Rejestracja: 07 lut 2017, 23:36
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Czy przyjmować pomoc męża w "takiej" separacji ?

Post autor: Al la » 14 sty 2021, 15:41

Witaj, Zwyklaosoba na naszym forum.
Dobrze, że szukasz pomocy dla swojego małżeństwa.

Zapraszam Cię do przejrzenia naszej strony pomocowej, gdzie znajdziesz materiały z rekolekcji sycharowskich, polecane przez nas lektury http://sychar.org/pomoc/.
A może skontaktowałabyś się z najbliższym ogniskiem, tu lista ognisk: http://sychar.org/ogniska/.

Wiemy, z doświadczenia, jak ważny jest kontakt z innymi osobami, które przeżywają podobne problemy oraz zdobywanie wiedzy o kryzysie i sposobach radzenia sobie z nim.
czy te sporadyczne aczkolwiek występujące spotkania mogą coś zmienić w głowie męża nie wiem...może to tylko zaspokojenie jego wyrzutów sumienia, że okazuje troskę a ja każde takie spotkanie odbieram jako swiatełko w tunelu, po czym znowu nic zero kontaktu.
Tego nie wiem, ale wiem jedno.
Ty możesz się zmieniać i nauczyć stawiać granice.

Pozdrawiam i wspieram modlitwą.
Ty umiesz to, czego ja nie umiem. Ja mogę zrobić to, czego ty nie potrafisz - Razem możemy uczynić coś pięknego dla Boga.
Matka Teresa

sajmon123
Posty: 210
Rejestracja: 16 lis 2020, 22:57
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Czy przyjmować pomoc męża w "takiej" separacji ?

Post autor: sajmon123 » 14 sty 2021, 23:58

Trudno Ci coś doradzić. Jak zostało wyżej napisane, jeśli Cię to rani to powinnaś o tym porozmawiać z mężem i postawić granice. Ja lubię gdy żona potraktuje mnie ze spokojem, porozmawia czy tak jak dziś dała mi do domu sałatkę. Jednak rani mnie to, bo ja nie chcę być tylko kolegą. Staram się wycofywać z takich sytuacji gdy tylko poczuję, że jest mi z tym źle, jednak z drugiej strony warto wykorzystywać takie momenty by coś spróbować naprawić.

Bławatek
Posty: 476
Rejestracja: 09 maja 2020, 13:08
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Czy przyjmować pomoc męża w "takiej" separacji ?

Post autor: Bławatek » 15 sty 2021, 7:08

Witaj, ciężko coś doradzić.

Mój mąż dążący do rozwodu też chce być moim kolegą/przyjacielem - mnie już nie kocha, nie widzi przyszłości ze mną, ale przyjacielski chce być - niestety mnie to bardzo uwiera i nie wiem sama jak go traktować.

Z jednej strony nie jestem wredną osobą, a z drugiej strony trochę mnie te jego traktowanie rani, bo np. w małżeństwie nie był taki chętny do pomocy, taki rozmowny i miły jak teraz.

I też się czasami zastanawiam czy on nie prowadzi jakiejś "gry", manipulacji - będąc teraz dobrym i uczynnym wybieli się w sądzie a mnie może przedstawić w złym świetle więc jestem ostrożna. Taka teoria spiskowa. Ale przeczytałam wiele wątków i tych bardzo starych też i wiem, że takie działania mogą o różnych rzeczach świadczyć o których by nam się nawet nie śniło. Często takie zachowania są dla nich uciszeniem wyrzutów sumienia.

U mojego męża zauważyłam, że ja stawiam granice, bo idę chcę być raniona, to on odbiera to jako atak, brak dobrej woli z mojej strony. Więc żyje wciąż w zawieszeniu

Caliope
Posty: 1049
Rejestracja: 04 sty 2020, 12:09
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Czy przyjmować pomoc męża w "takiej" separacji ?

Post autor: Caliope » 15 sty 2021, 8:14

Witaj, nie musisz się zgadzać na taką formę pomocy, bo wiem jak to bardzo rani. Mi mąż deklarował pomoc jak chciał brać rozwód, za chwilę mu się odwidziało, więc może być różnie. Pomyśl gdzie jest twoja granica w tym wszystkim.

elena
Posty: 216
Rejestracja: 14 kwie 2020, 19:09
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Czy przyjmować pomoc męża w "takiej" separacji ?

Post autor: elena » 15 sty 2021, 11:54

Myśle podobnie jak większość tu piszących, choć trudno coś doradzać.
W moim kryzysie takie miłe momenty, długie rozmowy przez telefon, wspólnie spędzany czas dawały mi dużo nadziei na pojednanie, ale z czasem takie podejście męża, ze chce być tylko moim kumplem zaczęło mi dokuczać. Boli mnie to, dlatego ograniczam kontakt z mężem do minimum. Kocham męża na odległość.
„Kocha się nie za cokolwiek, ale pomimo wszystko, kocha się za nic”. Ks. Jan Twardowski

Zwyklaosoba
Posty: 118
Rejestracja: 22 gru 2020, 11:47
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Czy przyjmować pomoc męża w "takiej" separacji ?

Post autor: Zwyklaosoba » 15 sty 2021, 13:55

Dziękuję za słowa wsparcia, należę do jednego z ognisk Sychar i biorę udział w spotkaniach Skype. Czuję, że muszę uciąć, choć chwilowo to już nawet nie ma co ucinać, spokojniej jest mi kiedy zawierzam Te sprawy Bogu, ja za to modlę się , dużo czytam zaproponowanych na forum lektur, słucham kazań i pracuję nad sobą,

Zwyklaosoba
Posty: 118
Rejestracja: 22 gru 2020, 11:47
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Czy przyjmować pomoc męża w "takiej" separacji ?

Post autor: Zwyklaosoba » 15 sty 2021, 14:09

Mam jeszcze jedno pytanie, kiedy mój mąż bardzo stanowczo mówił, że rozwód to najlepsze rozwiązanie ja uporczywie mówiłam, że da się naszą relację odbudować, wręcz prosząc o powrót do domu i próbę reanimacji, dziś już wiem, że te prośby nic nie dały i w sumie mam takie poczucie, że odsuwam męża w czasie od złożenia pozwu i wzbudziłam litość ;/ a w miedzyczasie nic między nami się nie dzieje totalny brak kontaktu, czasem myślę sobie czy on czeka tylko na moje "TAK - złóż pozew" albo "rób co chcesz" i wtedy jeśli złoży to rozwód jeśli nei to się zastanawia...we wtorek powiedział mi na pytanie czy był u prawnika ( miał być w poniedzialek) "wciąż o tym myślę i rozważam"

Caliope
Posty: 1049
Rejestracja: 04 sty 2020, 12:09
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Czy przyjmować pomoc męża w "takiej" separacji ?

Post autor: Caliope » 15 sty 2021, 16:29

Ja powiedziałam o ratowaniu tylko dwa razy, potem już nic. Lista Zerty, "Miłość potrzebuje stanowczości" pomogły mi wyciszyć emocje, zająć się tym co trzeba. Nie pytaj czy był u prawnika, chyba, że chcesz skończyć to małżeństwo, takie pytania napędzają do działania w kierunku którego nie chcemy. Fajnie, że nie poszedł, być może wcale się nie wybierze, ale to tylko ty możesz odwròcić .

Jelmutto
Posty: 28
Rejestracja: 27 wrz 2020, 17:22
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Czy przyjmować pomoc męża w "takiej" separacji ?

Post autor: Jelmutto » 15 sty 2021, 19:44

Wiem przez co przechodzisz, gdy dowiedziałem się kilka miesięcy temu, że moja żona też ma Kowalskiego na boku to czułem dokładnie to samo, z racji, że pracuję w delegacji (a obecnie już nie mieszkamy razem) to każdy pobyt u niej, jakiś jej moment zwątpienia traktowałem jako takie światełko w tunelu, miałem nadzieję, że się ogarnie i będzie lepiej, ale niestety nie było bo ona coraz bardziej umacniała więź z kowalskim... Obecnie nie widzę już po niej żadnego zwątpienia, jedynie twarde postanowienie o rozwodzie.

Załamana
Posty: 197
Rejestracja: 03 kwie 2020, 12:55
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Czy przyjmować pomoc męża w "takiej" separacji ?

Post autor: Załamana » 15 sty 2021, 20:52

Ja też wiem przez co przechodzisz niestety... i powiem tak gdy mój mąż w marcu powoedział , że mnie nie kocha to go prosiłam nie upodlilam się ale prosiłam o uratowanie małżeństwa. Potem już nic nie robiłam starałam sie korzystać z Listy Zerty...ale również dużo czytałam psychologiczne kwestie ... Raz jeszcze wrociłam do tematu ratowania we wrześniu...gdyż zauważyłam że się wacha i sie wachał ale krotko...nie ma na to recepty tak mi się wydaje. Ale jakolwiek jak małożonek czy małżonka ma wrocić do nas tak naprawdę to musi wrócić dobrze czyli samemu... ja zdecydowałam że nie podejmę już z nim rozmowy odnośnie powrotu bo on wie że jakbym widziala że się stara odbudować nas bym napewno na to przystała...

Ruta
Posty: 1009
Rejestracja: 19 lis 2019, 12:00
Jestem: w separacji
Płeć: Kobieta

Re: Czy przyjmować pomoc męża w "takiej" separacji ?

Post autor: Ruta » 16 sty 2021, 8:42

Mój mąż starannie ukrywał i nadal ukrywa, że jego "nie kocham" ma związek z kowalską. Za to robił wiele, bym to ja wystąpiła o rozwód, a gdy się nie dało, to abym w jakikolwiek sposób dała coś w rodzaju sygnału, nawet dorozumianej zgody. Tak jak piszesz - bym nawet powiedziała "rób co chcesz". Tu też się nie ugięłam. Choć było trudno czasem wytrzymać presję, bo mąż był w niej bardzo pomysłowy i wytrwały. Sięgał po wszystko, od braku kontaktu nawet z dzieckiem, przez bycie milutkim i zgodnym, po zastraszanie i agresję. Byleby nie być tym złym, co sam zdecydował o rozwodzie. W końcu jednak nie doczekał się mojej wspólpracy w tym względzie i sam zdecydował - i złożył pozew. Oczywiście zapominając mi o tym wspomnieć.

Choć to z jednej strony trudne, bo presja osoby dążącej do rozwodu może być silna i obejmować wiele zachowań nazwijmy to trudnych, lub nawet destrukcyjnych, to z drugiej strony jest to łatwe. Wystarczy trzymać się swoich zasad. Ja sobie to tłumaczę tak - mąż ma prawo do zmiany zdania w kwestii nierozerwalności małżeństwa, ja mam prawo do tego by zdania nie zmieniać.

Żałuję, że nie zorientowałąm się szybciej, co zachowania mojego męża mają na celu (wymuszenie na mnie przynajmniej dorozumianego przyzwolenia na rozwód). Bardzo przez to moje nie zrozumienie sytuacji wszystko co mąż robił przeżywałam, odbierałam osobiście. Sądzę, że gdybym od razu wiedziała do czego mąż zmierza, mniej poważnie traktowałabym wszystko, czym byłam bombardowana. I łatwiej przychodziłoby mi nie reagować, nie dać się wciągać w takie gry.

Zwyklaosoba
Posty: 118
Rejestracja: 22 gru 2020, 11:47
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Czy przyjmować pomoc męża w "takiej" separacji ?

Post autor: Zwyklaosoba » 16 sty 2021, 13:30

Mój mąż najpierw wymuszał rozdzielność majątkową , w końcu ma to załatwić jako proces sądowy, co do Kowalskiej nie wiem... Każdy weekend spędza teraz na spozywaniu alkoholu wiem od znajomych, święta sylwester też , nie wiem czy aż tak się ukrywają na pozór czy naprawdę skończył to, pracują razem więc w nic nie wierzę również nie pytam, w zasadzie już dwa razy miał szansę ( był u prawnika ) ale odkładał i jak to mi powiedział robi z siebie pajaca przed prawnikiem :D no tak to wygląda , widzę jego walkę no z jednej strony nie czuje do mnie tych motyli o miłości dojrzałej nigdy pewnie nie słyszał i nie wie że tak można, więc usprawiedliwia się tym swoim "rozsądkiem", czekam nie czekając ;)

Zwyklaosoba
Posty: 118
Rejestracja: 22 gru 2020, 11:47
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Czy przyjmować pomoc męża w "takiej" separacji ?

Post autor: Zwyklaosoba » 18 sty 2021, 9:50

no i mam już pozew, brak woli zbiernia czegokolwiek, mąż nakłamał w pozwie, zbieram się do odpowiedzi i dziwi mnie brak jegi woli odbudowy małżeństwa

Bławatek
Posty: 476
Rejestracja: 09 maja 2020, 13:08
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Czy przyjmować pomoc męża w "takiej" separacji ?

Post autor: Bławatek » 18 sty 2021, 10:44

Bardzo mi przykro. Wiem jak to boli, ja pod koniec maja dostałam pozew - dzień przed Dniem Matki. Szok, że jednak mąż dąży do rozwodu i szok gdy przeczytałam co napisał mąż. Z pomocą adwokatki napisałam odpowiedź - siedziałam po nocach żeby syn nie widział moich łez i rozpaczy. Bo jak się bronić i odpierać zarzuty gdy cały świat legł w gruzach. Mnie najbardziej zabolało, że mąż nie chciał sformalizować kontaktów z synem - jak będzie miał czas to się będzie spotykał, a jak nie to nie 😳 - tego to już wogole nie mogłam zrozumieć, najbardziej zabolało. Wtedy po ludzku "umarłam" - tylko modlitwa i wyplakanie się przed Bogiem pomogły mi jakoś stanąć na nogi. Bo otoczenie dalej powtarzało zgodz się na rozwód. Drugi raz "umarłam" gdy przeczytałam odpowiedź męża na moją odpowiedź - tam to już popłynął kompletnie z oskarżeniami. A ja w głębi duszy dalej chcę wierzyć, że jest zagubiony i sam nie wie co czyni. Niestety słowa potrafią mocno zranić.

Sił życzę. Warto udać się do prawnika jeśli Cię samodzielna odpowiedź przerasta. Mi też pomogło wyrzucenie tego z siebie. Rozmowa z kimś bliskim też pomaga.

Na odpowiedź masz 2 tygodnie - dużo ale zarazem niewiele czasu.

Wspomnę w modlitwie o siły i dobre decyzje dla Ciebie.

PS. Gdy po pół roku już się przyzwyczaiłam do myśli, że spotkamy się w sądzie, bo nic mąż nie chciał zmieniać, to nagle chciał iść do mediatora i na terapię ale zapału mu tylko na 3 tygodnie wystarczyło - bo ja się przecież nie zmienię tak jak on by chciał.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 23 gości