Kryzys, rozwód, proszę o pomoc.

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Nie wiem
Posty: 136
Rejestracja: 19 sty 2021, 5:55
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Kryzys, rozwód, proszę o pomoc.

Post autor: Nie wiem » 22 sty 2021, 9:45

Dzień dobry. Otóż mam taki problem, jesteśmy z żoną po 15 latach małżeństwa, mamy trójkę dzieci 14 lat 11 lat i 5 lat, najmłodszy syn ma autyzm. Zona 23 stycznia nagle żada rozwodu ponieważ nakryłem ją jak myślę na tym, że chciała zażyć narkotyk. opowiem od początku. Urodził się [syn] 14 lat, pierwsze dziecko obowiązki... Jakoś powoli człowiek sobie radził, nigdy nie brakowało na jedzenie wszystko było, potem [córka] 11 lat, wszystko w miarę się układało, wiadomo żona pracowała ja pracowałem mijaliśmy się dosłownie, żona lubiła pograć wypić winko czy piwo wieczorami czasem po nocach, nie jestem święty też lubiłem pograć na komputerze ale raczej po pracy w dzień. Czas leciał aż urodził się [syn] 5 lat wykryto autyzm, żona przestała pracować ponieważ synek potrzebuje stałej opieki, z czasem pojawiły się kredyty, które podpisaliśmy razem, przyszedł ciężki czas, komornik, ale nadal dzieciom na jedzenie i potrzeby nie brakowało, my z żoną się oddaliliśmy, ona jak wracałęm z pracy wychodziła do koleżanek, ja raczej jestem domownikiem wiec zajmowałem się dziećmi w domu. Zaczęlo sie picie piwa, pytania do żony dlaczego nie ma dla mnie czasu, dlaczego ciągle wychodzi... Przeważnie odpowiedz była taka, że chce sobie isc pogadać na kawe czy wyjść na imprezę z przyjaciółką, ufam jej że zdrady nie było. Ja zacząłem pić do tego stopnia, że jak wracała to robiłem awantury, gdzie byłaś tak długo? Gdzie się szlajasz? Pewnie do kogoś łazisz! Zaczęły się wyzwiska.. 24 listopada awantura w nocy żona zadzwoniła po policję, od 25 listopada ogarnąłem się i nie piję, poszedłem na terapie, aby ratować małżeństwo, otworzyłem oczy, zacząłem się starać, całkiem inne podejście, i od grudnia pogodziliśmy się z żoną, spaliśmy normalnie razem, wychodziliśmy na zakupy, z [synem] ponieważ starsze dzieci raczej spędzaja czas przy komputerze. Wszystko wyglądało już na w miarę dobrze, żona podchodziła pytała czy ja kocham, ja na to, że tak oczywiście, przytulała się sama często.. 2 Sycznia usiadła do komputera ze znajomą która gra też online w grę, ja poszedłem spać do dzieci, zona grała u nas w pokoju słuchawki na uszach, winko. Około 1:30 przebudziłem się i wchodzę do pokoju a żona stoi z kartą kredytową w ręku już trochę pijana, nad gazetką, zapytałem co robisz? Nic! wpadła w szał. Przyłapałem ją jakieś 3 4 lata temu na braniu amfetaminy. Podejrzewam, że tej nocy chciała zrobić to samo. Żeby móc wytrzymać do rana ponieważ takie granie kończyło się często o 3 5 nawet 6 rano. 3 stycznia jak by wszystko się skończyło. Nie chciała ze mną w ogóle rozmawiać, zaproponowałem pomoc, terapię ona nie chce odmawiała. I dzisiaj ja mieszkam osobno, sam w pokoju wynajętym, poszedłem i powiedziałem jej, że wyprowadzę sie ochłoń i pogadamy. Do dzisiaj idę tylko do dzieci, ona nie chce ze mną rozmawiać i tylko jedno co powtarza to itak idę zrobić to co powiedziałam, rozwód. Jest mi ciężko, przykro, poszedłem na terapię aby się poprawić zmienić dla rodziny, ciężko nad tym pracuję, nie wiem co robić dalej, brak mi sił..jestem rozerwany od środka... Proszę o pomoc.
Ostatnio zmieniony 22 sty 2021, 12:47 przez Al la, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód: usunięto imiona ze względu na zasady bezpieczeństwa

Al la
Posty: 2744
Rejestracja: 07 lut 2017, 23:36
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys, rozwód, proszę o pomoc.

Post autor: Al la » 22 sty 2021, 12:48

Witaj, Nie wiem na naszym forum.
Od razu pierwsze pytanie. Czy macie sakrament małżeństwa?
Jesteś na forum katolickim, jak wygląda w Twoim małżeństwie relacja z Panem Bogiem?
Dużo piszesz o tym, co było niedobre, dobrze, że to widzisz.
ogarnąłem się i nie piję, poszedłem na terapie, aby ratować małżeństwo, otworzyłem oczy, zacząłem się starać, całkiem inne podejście,
Jeżeli korzystasz z terapii, to wiesz, że możesz zmienić tylko siebie?
Zmiana drugiej osoby zależy tylko od niej samej.

Zapraszam do zajrzenia na strony pomocowe naszej wspólnoty http://sychar.org/pomoc/. Znajdziesz tam wiele pomocnych w kryzysie materiałów.
Pozdrawiam i liczę, że uzyskasz wsparcie od naszych forumowiczów.

Zwróć uwagę na niepodawanie charakterystycznych szczegółów, internet nie jest anonimowy.
Ty umiesz to, czego ja nie umiem. Ja mogę zrobić to, czego ty nie potrafisz - Razem możemy uczynić coś pięknego dla Boga.
Matka Teresa

marylka
Posty: 1220
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:01
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys, rozwód, proszę o pomoc.

Post autor: marylka » 22 sty 2021, 13:20

Nie wiem pisze:
22 sty 2021, 9:45
dzisiaj ja mieszkam osobno, sam w pokoju wynajętym, poszedłem i powiedziałem jej, że wyprowadzę sie ochłoń i pogadamy. Do dzisiaj idę tylko do dzieci,
hej
Jeżeli się wyprowadziłeś to dla mnie to oznaka że sam nie wierzysz że żona bierze amfe lub ulega innym nalogom.
Nie zostawiłbys przecież 3 swoich dzieci pod opieką osoby odurzonej

Za co czujesz się odpowiedzialny?

Dlaczego tak naprawde zwiałeś z domu?

Caliope
Posty: 1044
Rejestracja: 04 sty 2020, 12:09
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys, rozwód, proszę o pomoc.

Post autor: Caliope » 22 sty 2021, 19:17

Witaj, oboje macie problemy z uzależnieniem, ty zajmij się teraz sobą, ale wracaj do domu, bo są dzieci, one potrzebują obojga rodziców. Tak jak pisze Marylka, nie można ich zostawić w takim stanie rzeczy. Bardzo dobrze, że podjąłeś terapię, ale to dopiero początek, wszystko przed Tobą i to co robisz teraz na razie rób dla dzieci, a z czasem i dla siebie.

Nie wiem
Posty: 136
Rejestracja: 19 sty 2021, 5:55
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Kryzys, rozwód, proszę o pomoc.

Post autor: Nie wiem » 23 sty 2021, 10:39

Witajcie, nie zwialem z domu żona prosiła bym się wyniósł, więc znalazłem pokój z ogłoszenia, na wyjście powiedziałem jej że wychodzę w dobrej wierze, że mam nadzieję że wszystko się poukłada, utrzymuje z nią kontakt przez Messenger ale tylko kiedy i o której do dzieci przyjdę, jak tylko zapytam czy porozmawia ze mną to od razu słyszę nie chcemy cię tu, i blokuję mnie na pare godzin potem odblokowuje. Jak jestem u dzieci i pytam czy porozmawia to do nie mamy o czym, i zakłada słuchawki na uszy po czym wychodzi. Dzisiaj znowu idę do dzieci, więc sytuacja zapewne sie powtórzajgorsze że ojciec żony załatwia już wymeldowanie bo to jego mieszkanie. Jak zapytałem czy mogę przyjść do dzieci no na noc to odpowiedź: chcesz to je zabierz do siebie albo twoich rodziców. Spakowała mi wszystko i wywiozla do teściów na strych. Wczoraj napisała że mam się nie fatygować i nie przychodzić do dzieci bo ich nie będzie. Zabiera im telefony. Dzisiaj jeszcze nic nie pisała więc po pracy pojadę do dzieciaków. Trudna sytuacja. Jestem zbity czuję się źle.

sajmon123
Posty: 207
Rejestracja: 16 lis 2020, 22:57
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Kryzys, rozwód, proszę o pomoc.

Post autor: sajmon123 » 23 sty 2021, 11:28

Nie wiem pisze:
23 sty 2021, 10:39
Witajcie, nie zwialem z domu żona prosiła bym się wyniósł, więc znalazłem pokój z ogłoszenia, na wyjście powiedziałem jej że wychodzę w dobrej wierze, że mam nadzieję że wszystko się poukłada, utrzymuje z nią kontakt przez Messenger ale tylko kiedy i o której do dzieci przyjdę, jak tylko zapytam czy porozmawia ze mną to od razu słyszę nie chcemy cię tu, i blokuję mnie na pare godzin potem odblokowuje. Jak jestem u dzieci i pytam czy porozmawia to do nie mamy o czym, i zakłada słuchawki na uszy po czym wychodzi. Dzisiaj znowu idę do dzieci, więc sytuacja zapewne sie powtórzajgorsze że ojciec żony załatwia już wymeldowanie bo to jego mieszkanie. Jak zapytałem czy mogę przyjść do dzieci no na noc to odpowiedź: chcesz to je zabierz do siebie albo twoich rodziców. Spakowała mi wszystko i wywiozla do teściów na strych. Wczoraj napisała że mam się nie fatygować i nie przychodzić do dzieci bo ich nie będzie. Zabiera im telefony. Dzisiaj jeszcze nic nie pisała więc po pracy pojadę do dzieciaków. Trudna sytuacja. Jestem zbity czuję się źle.
Mi też żona kazała, też mówiłem, że wrócę.. 3 miesiące temu i narazie poprawy nie widać. Moje doświadczenie jest takie, że im bardziej ja coś próbowałem wyjaśniać, rozmawiać - tym paradoksalnie żona zaczęła się coraz bardziej oddalać. Wszyscy radzili - zajmij się Sobą itd, ale przecież człowiek jest mądrzejszy i dalej na siłę szukał tego kontaktu z żoną. Gdy ja się całkowicie oddaliłem, przestałem pisać, kontaktuję się tylko z dziećmi, a z żoną tylko kiedy i o której będę - to może nie zbliżyłem się do żony, ale jest spokojniejsza. Na początek to wystarczy.
Gdybym miał zaczynać od nowa cały ten kryzys to po pierwsze bym się nie wyprowadził, ale jeśli już jest po fakcie to mogę Ci tylko powiedzieć byś nie naciskał. Ja też chodzę na terapię, czytam lektury polecane tutaj na forum. Uczę się samego siebie. Starań się jak mogę być jak najlepszym ojcem, by dzieci bardzo chciały spędzać ze mną czas. Uczę się modlić, rozmawiać z Bogiem - nie żądać. Żona musi mieć czas by sama sobie poukładać swoje emocje, swoją złość, przejść swoją żałobę. Czy na końcu wybaczy? Tego nikt nie wie, ale nie warto się zadręczać i psuć sobie zdrowia psychicznego. Trzeba przyjmować wszystko takim jakie jest, takie jakie sam Bóg zaplanował.

Fiora5
Posty: 9
Rejestracja: 05 maja 2020, 3:17
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys, rozwód, proszę o pomoc.

Post autor: Fiora5 » 23 sty 2021, 12:03

Nie wiem zachowanie twojej żony jeśli chodzi o dzieci kojarzy mi się z tzw alienacją rodzicielską. „Gra”dzieckiem aby dopiec partnerowi/mężowi. Proponuje abyś dowiedział się coś na ten temat choćby z netu, jak postępować w takiej sytuacji z partnerem żeby jak najmniej ranić dzieci.
Wspieram cię modlitwą i naprawdę przykro mi że to przechodzisz.

Caliope
Posty: 1044
Rejestracja: 04 sty 2020, 12:09
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys, rozwód, proszę o pomoc.

Post autor: Caliope » 23 sty 2021, 12:48

Nie wiem pisze:
23 sty 2021, 10:39
Witajcie, nie zwialem z domu żona prosiła bym się wyniósł, więc znalazłem pokój z ogłoszenia, na wyjście powiedziałem jej że wychodzę w dobrej wierze, że mam nadzieję że wszystko się poukłada, utrzymuje z nią kontakt przez Messenger ale tylko kiedy i o której do dzieci przyjdę, jak tylko zapytam czy porozmawia ze mną to od razu słyszę nie chcemy cię tu, i blokuję mnie na pare godzin potem odblokowuje. Jak jestem u dzieci i pytam czy porozmawia to do nie mamy o czym, i zakłada słuchawki na uszy po czym wychodzi. Dzisiaj znowu idę do dzieci, więc sytuacja zapewne sie powtórzajgorsze że ojciec żony załatwia już wymeldowanie bo to jego mieszkanie. Jak zapytałem czy mogę przyjść do dzieci no na noc to odpowiedź: chcesz to je zabierz do siebie albo twoich rodziców. Spakowała mi wszystko i wywiozla do teściów na strych. Wczoraj napisała że mam się nie fatygować i nie przychodzić do dzieci bo ich nie będzie. Zabiera im telefony. Dzisiaj jeszcze nic nie pisała więc po pracy pojadę do dzieciaków. Trudna sytuacja. Jestem zbity czuję się źle.
Przykre, że to spotyka dzieci, a one nie są winne temu co się dzieje.
Jak u was w rodzinach pierwotnych? występował alkoholizm,, może inne dysfunkcje? Wyczuwam dużo niedojrzałosci w postępowaniu żony ,takie robienie na złość.

Ruta
Posty: 996
Rejestracja: 19 lis 2019, 12:00
Jestem: w separacji
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys, rozwód, proszę o pomoc.

Post autor: Ruta » 23 sty 2021, 13:12

Nie wiem pisze:
23 sty 2021, 10:39
Witajcie, nie zwialem z domu żona prosiła bym się wyniósł, więc znalazłem pokój z ogłoszenia, na wyjście powiedziałem jej że wychodzę w dobrej wierze, że mam nadzieję że wszystko się poukłada, utrzymuje z nią kontakt przez Messenger ale tylko kiedy i o której do dzieci przyjdę, jak tylko zapytam czy porozmawia ze mną to od razu słyszę nie chcemy cię tu, i blokuję mnie na pare godzin potem odblokowuje. Jak jestem u dzieci i pytam czy porozmawia to do nie mamy o czym, i zakłada słuchawki na uszy po czym wychodzi. Dzisiaj znowu idę do dzieci, więc sytuacja zapewne sie powtórzajgorsze że ojciec żony załatwia już wymeldowanie bo to jego mieszkanie. Jak zapytałem czy mogę przyjść do dzieci no na noc to odpowiedź: chcesz to je zabierz do siebie albo twoich rodziców. Spakowała mi wszystko i wywiozla do teściów na strych. Wczoraj napisała że mam się nie fatygować i nie przychodzić do dzieci bo ich nie będzie. Zabiera im telefony. Dzisiaj jeszcze nic nie pisała więc po pracy pojadę do dzieciaków. Trudna sytuacja. Jestem zbity czuję się źle.
Sama wychodzę z kryzysu rodzinnego spowodowanego uzależnieniami - i destrukcją jaką spowodowało to wszystko w życiu mojej rodziny. Podstawą jest izolacja siebie i dzieci od osoby, która tkwi w uzależnieniach i nie zamierza podjąć terapii. Choć początkowo wiele rzeczy może przerażać, to z czasem wszystko się układa. I jest coraz lepiej.
Moim błędem było, mimo izolacji, bardzo duże skoncentrowanie na mężu, obawa o niego, pragnienie, by on z nałogu wyszedł, by wrócił, by rodzina była cała. Zabierało mi to mnóstwo energii, bo nawet gdy nic nie robiłam, by na męża wpływać, to dużo o tym myślałam, przeżywałam to.
Obecnie zdrowieję - i synek też, oboje korzystamy z terapii indywidualnej - oraz wspólnie z rodzinnej. Mąz nadal tkwi w nałogach, żyje z kochanką, nadal na rózne sposoby próbuje nas nękać, zdarza się że przychodzi odurzony, bywa wtedy agresywny. Alimentów na ogół nie płaci, lub płaci częściwo. Nie uważa, że ma taki obowiązek. Syn się go boi. Gdy mąż jest trzeżwy, wtedy spędza miło czas z dzieckiem i mały jest zadowolony. Zdarza się, że mąż spędza wtedy czas z nami - całą rodziną i wtedy jest dobrze. Do następnego ciągu, gdy wszystko się powtarza.

Gdy przeczytałam co napisałeś o swojej sytuacji, pomyślałam, że najważniejsze jest w tej chwili dobro waszych dzieci. Z tego co piszesz, oboje długi czas byliście fatalnymi rodzicami, uwikłanymi w uzależnienia, funkcjonującymi w ich rytmie, komputer, alkohol. Ty się ogarnąłeś - więc na tobie teraz spoczywa odpowiedzialność za to, by pomóc dzieciom i sobie wyjść z kryzysu. Żona jeśli zechce to dołączy, nie wymusisz na niej ani terapii, ani zmiany trybu życia. Ale jeśli ty ogarniesz siebie i dzieci, zorganizujesz zdrowe funkcjonowanie - jest duża szansa, że żona z czasem za tym podąży. A jeśli nie - to trudno, na to wpływu nie masz. Możesz się za nią modlić.

Pierwszy warunek - musisz mieć wewnętrzną pewność, stuprocentową pewność, że nie pozwolisz sobie, dzień po dniu, godzina po godzinie, na jakąkolwiek przemoc. Nie tylko przepychanki, wyzwiska, ale także krzyki, podniesiony ton, groźby - nawet w odpowiedzi na takie samo zachowanie żony. Zarówno wobec żony, jak i wobec dzieci.
Drugi warunek, równie ważny - pełna abstynencja od alkoholu, gier i wszystkich innych używek, w tym nadużywania internetu, pornografii, seriali - tego chłamu, który uzależnia jest teraz mnóstwo. To wszystko bardzo nakręca atmosferę w domu, w którym jest problem uzależnień. Nakręca agresję. Dezorganizuje. Jeśli masz problem z jakimkolwiek kompulsywnym zachowaniem - rozwiąż to już. Od razu - zrezygnuj z tego, pomódl się o wsparcie.
Trzeci warunek - sam nie dasz rady. Zwróć się do Boga. Modlitwa, spowiedź, oczyszczenie, budowa relacji z Bogiem. Nie wiem jak to wygląda u ciebie, ale skoro doszło do takiego kryzysu małżeńskiego, ale też twojego osobistego zagubienia w życiu - zapewne od Boga się mocno oddaliłeś. Wracaj. To można zrobić w każdej chwili. POmoc jaką możesz uzyskać wtedy jest niesamowita. Wiem, bo sama z niej korzystam.

Jeśli wiesz, że dasz radę być spokojny i w pełnej abstynencji wracając po prostu do domu - prawo jest po twojej stronie. Nie można wymeldować kogoś, kto mieszka, a małżonek ma prawo zamieszkiwać tam, gdzi ejego współmałżonek. Często wspólne zamieszkanie jest orzekane nawet po rozwodzie - jełśi jedna z osób nie ma gdzie się podziać. Nie ma znaczenia przy tym do kogo nalezy lokal.
Powrót do domu realizujesz wtedy w następujący sposób - zgłaszasz się do dzielnicowego/dzielnicowej. Informujesz, że zostałeś wyrzucony z domu, że są tam dzieci, które obecnie nie mają właściwej opieki z uwagi na czynne uzależnienie żony od alkoholu i od gier, że żona odmawia terapii - i prosisz o asystę w powrocie do domu - oraz założenie Niebieskiej Karty. Ze sobą masz zaświadczenie o terapii, którą podjąłeś. Grasz w otwarte karty, nie ukrywasz, że sam mialeś kryzys - ale właśnie z niego wychodzisz.

Po powrocie do domu występujesz do sądu rodzinnego o zabezpieczenie miejsca pobytu dzieci z tobą. To ważne. Znajdujesz prawnika i uzgadniasz z nim dalsze rozwiązania w zależności od sytuacji. Na bieżąco - nie kłocisz się z żoną, a gdy to żóna zachowuje się agresywnie - wzywasz policję za każdym razem. W miarę możliwości rozmawiasz z teściami, informujesz ich o sytuacji, jasno, prosto - mówisz, że weszliście oboje w kryzys, i teraz potrzebujecie wsparcia, by oboje z niego wyjść.

Rozwiązanie drugie - znajdujesz miejsce w którym możesz zamieszkać z dziećmi - blisko dotychczasowego miejsca zamieszkania, by nie robić rewolucji dzieciom, zapewne mają szkoły, przyjaciół, są przywiązane do swojego miejsca zamieszkania. Chyba, że nie są - część dzieci, jeślii było źle, rodzina miała złą opinię jest bardzo wyobcowana w swoim środowisku i wolałaby nowy start - pogadaj z dziećmi. Tu także konieczna jest pomoc prawnika - i prawne zabezpieczenie takiego rozwiązania, w tym także założenie Niebieskiej Karty - abyś uniknął oskarżenia o porwanie dzieci i przemocowe forsowanie różnych rzeczy.

Zapewne możesz obawiać się, jak poradzisz sobie z logistyką i wszystkim, pracą, ogarnięciem dzieci. Po to potrzebujesz Boga, tego by Mu zaufać. Z Bożą pomocą dasz radę ze wszystkim. Pomyśl o samotnych matkach, które latami same wychowowują dzieci i dają rady - często w bardzo trudnych warunkach, nękane przez uzależenionych mężów, ledwo wiążąc koniec z końcem. One dają rade - ty także dasz.

Żona może obawiać się, że gdy zabierzesz dzieci - ona straci świadczenie, które zapewne pobiera z tytułu opieki nad waszym najmłodszym synkiem a wraz z nim ubezpieczenie (możesz wtedy zgosić żonę do swojego ubezpieczenia - i to akurat warto zrobić, by w razie czego nie ponosić kosztów leczenia żony). Może dotyczyć do także świadczeń na pozostałe dzieci. Razem składają się one na pensję i żona może postrzegać to jako swój dochód, zabezpieczenie. To zagrożenie - i perspektywa ich utraty może spowodować jej agresję. Ale tez szansa - bo ich utrata zapewne spowoduje, że żona będzie zmuszona do refleksji nad sobą - i nade wszystko - zmiany trybu zycia. A konieczność podjęcia dopowiedzialności - choćby fanansowej, nawet tylko za siebie - a masz prawo także do alimentów na dzieci ze strony żony - często działa trzeźwiąco.

Zapewne możesz obawiać się jak zorganizowac opiekę synkowi z autyzmem i pogodzić to z pracą. Jeśli synek nie jest pod opieką żadnej placówki edukacyjnej, zorientuj się, jakie wymogi powinna spełniać placówka edukacyjna odpowiednia dla twojego synka - czy wystarczy oddział integracyjny, czy raczej szkoła specjalna. Część dzieci z autyzmem funkcjonuje wysoko - są samoobsługowe i wtedy wystarcza oddział integracyjny, część jest niesamodzielna i wtedy odpowiednie są szkoły specjalne, w których zapewniona jest także obsługa higieniczna dziecka, zmiana pieluch, czy pomoc w przebraniu ubrań po zamoczeniu się, pomoc w spożyciu posiłków. W takich szkołach jest też znacznie więcej opiekunów przypadających na dziecko, a dzieci jest mniej. Opieka jest dobra - to nie są takie szkoły specjalne, jak kiedyś. Gdybyś miał obawy - możesz po prostu taką szkołę odwiedzić, zobaczyć jak to wygląda. Obecnie szkoły te funkcjonują. Dodatkową korzyścią dla dzieci jest objęcie stałą rehabilitacją i zajęciami wspierającymi rozwój. Dzieci autystyczne pod opieką placówek rehabilitacyjnych często rozwijają się lepiej, niż te, które są tylko pod opieką jednego z rodziców. Rodzic sam nie jest w stanie prowadzić rehabilitacji, kompensować trudności rozwojowych, wpirać rozwój społeczny dziecka. Tu potrzebna jest współpraca wielu specjalistów.
Gdy placówka jest oddalona - gmina ma obowiązek zapewnić dowóz i przywóz dziecka z placówki. To bardzo pomocne dla rodziców, którzy muszą godzić opiekę nad dzieckiem z niepełnosprawnością z pracą zawodową. Pozwala zaoszczędzić dużo czasu.

Jeśli miałbyś trudności z formalnościami związanymi z załatwieniem opieki dla synka, edukacji, dowozu itp. - mogę cię wesprzeć pomocą. Mam w tym zakresie i wiedzę i doświadczenie. Wielu rodziców, szczególnie samotnych, korzysta także ze wsparcia finansowego - zakładając zbiórki i korzystając także z pomocy fundacji, które umożliwiają zbieranie pieniędzy poprzez subkonta. Pieniądze ze zbiórek z serwisów zbiórkowych można przeznaczać na dwolny cel, także na utrzymanie rodziny (ale wtedy warto uczciwie napisac o przenaczeniu środków), pieniędze z fundacji - na cele związane z rehabilitacją dziecka z niepełnosprawnością, jego edukacją i jego potrzebami. Można prowadzić oba te rodzaje zbiórek. Tu także sporo wiem - gdybyś potrzebował, mogę ci udzielić wskazówk, jak zacząć, jakie fundacje do współpracy polecają rodzice.

Jeśli masz problem wewnętrzny, by przybliżyć się do Boga - zwróć się do Maryi. Ona Cię poprowadzi. Polecam Nowennę Pompejańską, ale jeśli nie czujesz się gotowy do tak wymagającej modlitwy, spróbuj codziennego odmawiania litanii np. do Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Popłacz sobie do Matki podczas modlitwy, to bardzo pomaga. Ona cię wtedy przutuli i obejmie. I zrobi wszystko, by pomóc tobie, twoim dzieciom i żonie też.

Ostatnia sprawa - pomyśl o terapii rodzinnej dla siebie i dzieci - żonie zaproponuj udział, ale jak odmówi - trudno. Odpłatne terapie tego rodzaju są drogie - więc jeśli przekracza to twoje możliwości, skorzystaj z oferty bezpłatnej. Popytaj o taką ofertę w poradni psychologiczno-pedagogicznej (to ta, która działa przy szkołach - tu obowiązuje rejonizacja). Zapytaj także w poradni zdrowia psychicznego dla dzieci i młodzieży. Informacje o dostępnych terapiach uzyskasz także w ramach Niebieskiej Karty. Może też podpowiedzą ci coś w twojej porani uzależnień. Pomoc dla dzieci jest bardzo ważna. Wszyscy jej po takich przejściach potrzebujecie.

Ruta
Posty: 996
Rejestracja: 19 lis 2019, 12:00
Jestem: w separacji
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys, rozwód, proszę o pomoc.

Post autor: Ruta » 23 sty 2021, 13:46

Fiora5 pisze:
23 sty 2021, 12:03
Nie wiem zachowanie twojej żony jeśli chodzi o dzieci kojarzy mi się z tzw alienacją rodzicielską. „Gra”dzieckiem aby dopiec partnerowi/mężowi. Proponuje abyś dowiedział się coś na ten temat choćby z netu, jak postępować w takiej sytuacji z partnerem żeby jak najmniej ranić dzieci.
Wspieram cię modlitwą i naprawdę przykro mi że to przechodzisz.
BYłąbym ostrożna przy materiałach z internetu dotyczących alienacji rodzicielskiej. Częśc z nich tworzą ojcowie, stosujący przemoc - którzy walczą o dzieci z matkami próbującymi dzieci przed przemocą próbują ochronić. To w tych materiałach jest bardzo widoczne. Obejmują zachęty do porwań rodzicielskich, szantaży, działania poza prawem, niealimentacji i nie zajmowania się dziećmi - by kobietę "ukarać". Nie są skoncentrowane na dobru dziecka, ale na chęci jak najmocniejszego uderzenia w żonę. Czasem także przez pozbawienie jej jakiegokolwiek kontaktu z dziećmi.
Część ojców idących za takimi radami ma zakłądane Niebieskie Karty, dopuszcza się porwań - to nie jest droga do wyjąscia z kryzysu.

Nie wiem
Posty: 136
Rejestracja: 19 sty 2021, 5:55
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Kryzys, rozwód, proszę o pomoc.

Post autor: Nie wiem » 23 sty 2021, 18:51

W życiu nie.mam zamiaru w uderzać w żonę jak wyżej, nie.mam zamiaru zabierać odbierać dzieci... Chcę tylko żeby nasza rodzina wróciła do siebie, żebyśmy byli razem i nastepne 15 lat było tylko lepsze, chcer tego z całego serca i z pomocą Bożą. Ale póki co żona nadal upiera się przy swoim, ja wyszedłem w dobrej wierze aby ochlonela odpoczęła, przestraszyla się więc póki co z tego co mówi córka nawet nie gra, tylko zaczęła oglądać filmy z dziećmi, i ja chciał bym z nimi usiąść ale to nie takie proste. Powiedziała mi sam wyszedłeś, tak wyszedłem ale poinformowałem że nie na stałe tylko na jakiś czas. Nadal upiera w się o rozwód że mnie nie chce za to co zrobiłem że wbiłem sobie gwóźdź..

moni0301
Posty: 223
Rejestracja: 12 sty 2018, 22:05
Płeć: Kobieta

Re: Kryzys, rozwód, proszę o pomoc.

Post autor: moni0301 » 23 sty 2021, 20:36

Fiora5 pisze:
23 sty 2021, 12:03
Nie wiem zachowanie twojej żony jeśli chodzi o dzieci kojarzy mi się z tzw alienacją rodzicielską. „Gra”dzieckiem aby dopiec partnerowi/mężowi. Proponuje abyś dowiedział się coś na ten temat choćby z netu, jak postępować w takiej sytuacji z partnerem żeby jak najmniej ranić dzieci.
Wspieram cię modlitwą i naprawdę przykro mi że to przechodzisz.
Ja bym była ostrozna z takimi propozycjami Fiora5
Poza tym alienacja to pojęcie sądowe mocno wykorzystywane przez przemocowych ojców...uwazam ze pójście w tym kierunku zaostrza sytuacje z dziećmi a nie pomaga.
Nie wiem jestem z modlitwa za Twoja rodzine.
Bóg Cie poprowadzi droga której nie znasz, dlatego nie dziw sie ze bedziesz zagubiony, ze to droga w ciemności...ufaj tylko...
Mi w zagubieniu, w bezradności pomaga powtarzanie sobie jakiegoś aktu, lub wersetu z Bibli np. Jezu, synu Dawida ulituj się nade mną grzesznikiem.

Nie wiem
Posty: 136
Rejestracja: 19 sty 2021, 5:55
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Kryzys, rozwód, proszę o pomoc.

Post autor: Nie wiem » 24 sty 2021, 5:50

Eh.. wczoraj byłem u dzieci, zrobiłem im drobne zakupy, trochę owocow i słodyczy. Żona jak zwykle nie chciała na mnie patrzeć, wyszła po 20 minutach. Przykro mi jak patrzę na nią jest już zmęczona a dopiero tydzień mnie nie ma w domu z nimi. Najmlodszy synek z autyzmem trochę daje do wiwatu, może iść spać o 20 a potradi się obudzić o 2 i nie spać do 5. Smutno mi że nie mogę tam teraz wrócić, ponieważ żona nie chce mnie tam. Ale nie ooddaje się, dzisiaj idziemy bez żony z dziećmi do kościoła do spowiedzi i na mszę. Zapytałem czy pójdzie z nami. Odpowiedź nie. Nadal upiera się przy swoim, rozwód i koniec. Może gdyby sama poszła do spowiedzi coś by się zmieniło, ja idę szukać drogi do celu i będę próbował osiągnąć ten cel, odzyskać rodzinę. Dzieci i także żonę. Mam nadzieję że z Bożą pomocą uda się. Wierzę w to bardzo. Wierzę, że przyjdzie dzień w którym żona powie chodź usiądź porozmawiajmy. I że wszystko się ułoży. Póki co modlitwa i dzieci najważniejsze. Proszę o pomoc o modlitwę społeczność tutejszego forum.

Nie wiem
Posty: 136
Rejestracja: 19 sty 2021, 5:55
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Kryzys, rozwód, proszę o pomoc.

Post autor: Nie wiem » 24 sty 2021, 6:46

Ruta pisze:
23 sty 2021, 13:12
Nie wiem pisze:
23 sty 2021, 10:39
Witajcie, nie zwialem z domu żona prosiła bym się wyniósł, więc znalazłem pokój z ogłoszenia, na wyjście powiedziałem jej że wychodzę w dobrej wierze, że mam nadzieję że wszystko się poukłada, utrzymuje z nią kontakt przez Messenger ale tylko kiedy i o której do dzieci przyjdę, jak tylko zapytam czy porozmawia ze mną to od razu słyszę nie chcemy cię tu, i blokuję mnie na pare godzin potem odblokowuje. Jak jestem u dzieci i pytam czy porozmawia to do nie mamy o czym, i zakłada słuchawki na uszy po czym wychodzi. Dzisiaj znowu idę do dzieci, więc sytuacja zapewne sie powtórzajgorsze że ojciec żony załatwia już wymeldowanie bo to jego mieszkanie. Jak zapytałem czy mogę przyjść do dzieci no na noc to odpowiedź: chcesz to je zabierz do siebie albo twoich rodziców. Spakowała mi wszystko i wywiozla do teściów na strych. Wczoraj napisała że mam się nie fatygować i nie przychodzić do dzieci bo ich nie będzie. Zabiera im telefony. Dzisiaj jeszcze nic nie pisała więc po pracy pojadę do dzieciaków. Trudna sytuacja. Jestem zbity czuję się źle.
Sama wychodzę z kryzysu rodzinnego spowodowanego uzależnieniami - i destrukcją jaką spowodowało to wszystko w życiu mojej rodziny. Podstawą jest izolacja siebie i dzieci od osoby, która tkwi w uzależnieniach i nie zamierza podjąć terapii. Choć początkowo wiele rzeczy może przerażać, to z czasem wszystko się układa. I jest coraz lepiej.
Moim błędem było, mimo izolacji, bardzo duże skoncentrowanie na mężu, obawa o niego, pragnienie, by on z nałogu wyszedł, by wrócił, by rodzina była cała. Zabierało mi to mnóstwo energii, bo nawet gdy nic nie robiłam, by na męża wpływać, to dużo o tym myślałam, przeżywałam to.
Obecnie zdrowieję - i synek też, oboje korzystamy z terapii indywidualnej - oraz wspólnie z rodzinnej. Mąz nadal tkwi w nałogach, żyje z kochanką, nadal na rózne sposoby próbuje nas nękać, zdarza się że przychodzi odurzony, bywa wtedy agresywny. Alimentów na ogół nie płaci, lub płaci częściwo. Nie uważa, że ma taki obowiązek. Syn się go boi. Gdy mąż jest trzeżwy, wtedy spędza miło czas z dzieckiem i mały jest zadowolony. Zdarza się, że mąż spędza wtedy czas z nami - całą rodziną i wtedy jest dobrze. Do następnego ciągu, gdy wszystko się powtarza.

Gdy przeczytałam co napisałeś o swojej sytuacji, pomyślałam, że najważniejsze jest w tej chwili dobro waszych dzieci. Z tego co piszesz, oboje długi czas byliście fatalnymi rodzicami, uwikłanymi w uzależnienia, funkcjonującymi w ich rytmie, komputer, alkohol. Ty się ogarnąłeś - więc na tobie teraz spoczywa odpowiedzialność za to, by pomóc dzieciom i sobie wyjść z kryzysu. Żona jeśli zechce to dołączy, nie wymusisz na niej ani terapii, ani zmiany trybu życia. Ale jeśli ty ogarniesz siebie i dzieci, zorganizujesz zdrowe funkcjonowanie - jest duża szansa, że żona z czasem za tym podąży. A jeśli nie - to trudno, na to wpływu nie masz. Możesz się za nią modlić.

Pierwszy warunek - musisz mieć wewnętrzną pewność, stuprocentową pewność, że nie pozwolisz sobie, dzień po dniu, godzina po godzinie, na jakąkolwiek przemoc. Nie tylko przepychanki, wyzwiska, ale także krzyki, podniesiony ton, groźby - nawet w odpowiedzi na takie samo zachowanie żony. Zarówno wobec żony, jak i wobec dzieci.
Drugi warunek, równie ważny - pełna abstynencja od alkoholu, gier i wszystkich innych używek, w tym nadużywania internetu, pornografii, seriali - tego chłamu, który uzależnia jest teraz mnóstwo. To wszystko bardzo nakręca atmosferę w domu, w którym jest problem uzależnień. Nakręca agresję. Dezorganizuje. Jeśli masz problem z jakimkolwiek kompulsywnym zachowaniem - rozwiąż to już. Od razu - zrezygnuj z tego, pomódl się o wsparcie.
Trzeci warunek - sam nie dasz rady. Zwróć się do Boga. Modlitwa, spowiedź, oczyszczenie, budowa relacji z Bogiem. Nie wiem jak to wygląda u ciebie, ale skoro doszło do takiego kryzysu małżeńskiego, ale też twojego osobistego zagubienia w życiu - zapewne od Boga się mocno oddaliłeś. Wracaj. To można zrobić w każdej chwili. POmoc jaką możesz uzyskać wtedy jest niesamowita. Wiem, bo sama z niej korzystam.

Jeśli wiesz, że dasz radę być spokojny i w pełnej abstynencji wracając po prostu do domu - prawo jest po twojej stronie. Nie można wymeldować kogoś, kto mieszka, a małżonek ma prawo zamieszkiwać tam, gdzi ejego współmałżonek. Często wspólne zamieszkanie jest orzekane nawet po rozwodzie - jełśi jedna z osób nie ma gdzie się podziać. Nie ma znaczenia przy tym do kogo nalezy lokal.
Powrót do domu realizujesz wtedy w następujący sposób - zgłaszasz się do dzielnicowego/dzielnicowej. Informujesz, że zostałeś wyrzucony z domu, że są tam dzieci, które obecnie nie mają właściwej opieki z uwagi na czynne uzależnienie żony od alkoholu i od gier, że żona odmawia terapii - i prosisz o asystę w powrocie do domu - oraz założenie Niebieskiej Karty. Ze sobą masz zaświadczenie o terapii, którą podjąłeś. Grasz w otwarte karty, nie ukrywasz, że sam mialeś kryzys - ale właśnie z niego wychodzisz.

Po powrocie do domu występujesz do sądu rodzinnego o zabezpieczenie miejsca pobytu dzieci z tobą. To ważne. Znajdujesz prawnika i uzgadniasz z nim dalsze rozwiązania w zależności od sytuacji. Na bieżąco - nie kłocisz się z żoną, a gdy to żóna zachowuje się agresywnie - wzywasz policję za każdym razem. W miarę możliwości rozmawiasz z teściami, informujesz ich o sytuacji, jasno, prosto - mówisz, że weszliście oboje w kryzys, i teraz potrzebujecie wsparcia, by oboje z niego wyjść.

Rozwiązanie drugie - znajdujesz miejsce w którym możesz zamieszkać z dziećmi - blisko dotychczasowego miejsca zamieszkania, by nie robić rewolucji dzieciom, zapewne mają szkoły, przyjaciół, są przywiązane do swojego miejsca zamieszkania. Chyba, że nie są - część dzieci, jeślii było źle, rodzina miała złą opinię jest bardzo wyobcowana w swoim środowisku i wolałaby nowy start - pogadaj z dziećmi. Tu także konieczna jest pomoc prawnika - i prawne zabezpieczenie takiego rozwiązania, w tym także założenie Niebieskiej Karty - abyś uniknął oskarżenia o porwanie dzieci i przemocowe forsowanie różnych rzeczy.

Zapewne możesz obawiać się, jak poradzisz sobie z logistyką i wszystkim, pracą, ogarnięciem dzieci. Po to potrzebujesz Boga, tego by Mu zaufać. Z Bożą pomocą dasz radę ze wszystkim. Pomyśl o samotnych matkach, które latami same wychowowują dzieci i dają rady - często w bardzo trudnych warunkach, nękane przez uzależenionych mężów, ledwo wiążąc koniec z końcem. One dają rade - ty także dasz.

Żona może obawiać się, że gdy zabierzesz dzieci - ona straci świadczenie, które zapewne pobiera z tytułu opieki nad waszym najmłodszym synkiem a wraz z nim ubezpieczenie (możesz wtedy zgosić żonę do swojego ubezpieczenia - i to akurat warto zrobić, by w razie czego nie ponosić kosztów leczenia żony). Może dotyczyć do także świadczeń na pozostałe dzieci. Razem składają się one na pensję i żona może postrzegać to jako swój dochód, zabezpieczenie. To zagrożenie - i perspektywa ich utraty może spowodować jej agresję. Ale tez szansa - bo ich utrata zapewne spowoduje, że żona będzie zmuszona do refleksji nad sobą - i nade wszystko - zmiany trybu zycia. A konieczność podjęcia dopowiedzialności - choćby fanansowej, nawet tylko za siebie - a masz prawo także do alimentów na dzieci ze strony żony - często działa trzeźwiąco.

Zapewne możesz obawiać się jak zorganizowac opiekę synkowi z autyzmem i pogodzić to z pracą. Jeśli synek nie jest pod opieką żadnej placówki edukacyjnej, zorientuj się, jakie wymogi powinna spełniać placówka edukacyjna odpowiednia dla twojego synka - czy wystarczy oddział integracyjny, czy raczej szkoła specjalna. Część dzieci z autyzmem funkcjonuje wysoko - są samoobsługowe i wtedy wystarcza oddział integracyjny, część jest niesamodzielna i wtedy odpowiednie są szkoły specjalne, w których zapewniona jest także obsługa higieniczna dziecka, zmiana pieluch, czy pomoc w przebraniu ubrań po zamoczeniu się, pomoc w spożyciu posiłków. W takich szkołach jest też znacznie więcej opiekunów przypadających na dziecko, a dzieci jest mniej. Opieka jest dobra - to nie są takie szkoły specjalne, jak kiedyś. Gdybyś miał obawy - możesz po prostu taką szkołę odwiedzić, zobaczyć jak to wygląda. Obecnie szkoły te funkcjonują. Dodatkową korzyścią dla dzieci jest objęcie stałą rehabilitacją i zajęciami wspierającymi rozwój. Dzieci autystyczne pod opieką placówek rehabilitacyjnych często rozwijają się lepiej, niż te, które są tylko pod opieką jednego z rodziców. Rodzic sam nie jest w stanie prowadzić rehabilitacji, kompensować trudności rozwojowych, wpirać rozwój społeczny dziecka. Tu potrzebna jest współpraca wielu specjalistów.
Gdy placówka jest oddalona - gmina ma obowiązek zapewnić dowóz i przywóz dziecka z placówki. To bardzo pomocne dla rodziców, którzy muszą godzić opiekę nad dzieckiem z niepełnosprawnością z pracą zawodową. Pozwala zaoszczędzić dużo czasu.

Jeśli miałbyś trudności z formalnościami związanymi z załatwieniem opieki dla synka, edukacji, dowozu itp. - mogę cię wesprzeć pomocą. Mam w tym zakresie i wiedzę i doświadczenie. Wielu rodziców, szczególnie samotnych, korzysta także ze wsparcia finansowego - zakładając zbiórki i korzystając także z pomocy fundacji, które umożliwiają zbieranie pieniędzy poprzez subkonta. Pieniądze ze zbiórek z serwisów zbiórkowych można przeznaczać na dwolny cel, także na utrzymanie rodziny (ale wtedy warto uczciwie napisac o przenaczeniu środków), pieniędze z fundacji - na cele związane z rehabilitacją dziecka z niepełnosprawnością, jego edukacją i jego potrzebami. Można prowadzić oba te rodzaje zbiórek. Tu także sporo wiem - gdybyś potrzebował, mogę ci udzielić wskazówk, jak zacząć, jakie fundacje do współpracy polecają rodzice.

Jeśli masz problem wewnętrzny, by przybliżyć się do Boga - zwróć się do Maryi. Ona Cię poprowadzi. Polecam Nowennę Pompejańską, ale jeśli nie czujesz się gotowy do tak wymagającej modlitwy, spróbuj codziennego odmawiania litanii np. do Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Popłacz sobie do Matki podczas modlitwy, to bardzo pomaga. Ona cię wtedy przutuli i obejmie. I zrobi wszystko, by pomóc tobie, twoim dzieciom i żonie też.

Ostatnia sprawa - pomyśl o terapii rodzinnej dla siebie i dzieci - żonie zaproponuj udział, ale jak odmówi - trudno. Odpłatne terapie tego rodzaju są drogie - więc jeśli przekracza to twoje możliwości, skorzystaj z oferty bezpłatnej. Popytaj o taką ofertę w poradni psychologiczno-pedagogicznej (to ta, która działa przy szkołach - tu obowiązuje rejonizacja). Zapytaj także w poradni zdrowia psychicznego dla dzieci i młodzieży. Informacje o dostępnych terapiach uzyskasz także w ramach Niebieskiej Karty. Może też podpowiedzą ci coś w twojej porani uzależnień. Pomoc dla dzieci jest bardzo ważna. Wszyscy jej po takich przejściach potrzebujecie.
Chętnie posłucham o tych fundacjach , jak to działa aby w razie czego pomóc synowi w rehabilitacjach.
Ostatnio zmieniony 24 sty 2021, 9:02 przez Nirwanna, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód: imion dzieci warto nie podawać na forum publicznym.

Nie wiem
Posty: 136
Rejestracja: 19 sty 2021, 5:55
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Kryzys, rozwód, proszę o pomoc.

Post autor: Nie wiem » 24 sty 2021, 8:58

Dzisiaj od rana znowu rozmowa o dzieci. Ja jestem w tej chwili w pracy. Żona pisze to o której do dzieci ? 13 do 17 ? 13 do 15? Bo musze dzien zaplanowac. Nie moge nawet dojść do slowa. Zdążyłem napisać"" nie powiedziałem że do 17"" i już napisała "" aha czyli nie chcesz dzieci, nawet lepiej"" i znowu mnie zablokowala. Serce mi pęka jak żona sie zachowuje. Chcialem napisać że posiedzę jak długo się da. Ale już blokada.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 23 gości