Dramat

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

jacek-sychar
Posty: 6621
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Dramat

Post autor: jacek-sychar » 15 lut 2022, 8:33

Nirwanna pisze:
15 lut 2022, 6:30
Cóż, wówczas ja osobiście bym wtedy nie rozpatrywała w kategoriach zła. Gdy jakieś małżeństwo sakramentalne okazuje się zawarte nieważnie, wtedy wręcz w celu uporządkowania sytuacji należy ten rozwód orzec.
Trochę podobnie jak w sytuacji, gdy sakramentalni małżonkowie wracają do siebie, wtedy ich drugie cywilne związki warto, aby przeszły przez rozwód. Właśnie w celu uporządkowania sytuacji.
:o :shock: :o
Jestem w szoku. To są więc jakieś sytuacje, w których rozwód cywilny nie jest złem i grzechem?
Czy to jest oficjalne stanowisko Sycharu?

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 11872
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Dramat

Post autor: Nirwanna » 15 lut 2022, 10:30

Jacku, zacytuję tu samą siebie:
Nirwanna pisze:
15 lut 2022, 6:30
ja osobiście bym...
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

Nowiutka
Posty: 1539
Rejestracja: 21 lut 2021, 6:36
Jestem: w separacji
Płeć: Kobieta

Re: Dramat

Post autor: Nowiutka » 15 lut 2022, 19:00

Ja się w tym wszystkim czuję jak między młotem a kowadłem. Mąż nie chce ze mną być, wchodzi w inne związki, chce rozwodu, ale ja nie mam możliwości nawet weryfikacji ważności małżeństwa. Mąż wykorzysta to przeciwko mnie, będzie rozwód, i co? Wszystko sprowadza się do tego że on dostaje wszystko czego chce - rozwód, inna relacja, a ja? Mogę tylko trwać w zawieszeniu nie mając możliwości ani poskładania tego ani szukania innego.
Cokolwiek bym nie zrobiła i tak będzie rozwód więc powinnam się z nim dogadać co do ustaleń i tyle.
Nie ma o co walczyć. Może to ja zbyt ideologicznie do tego podchodzę?
Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata. [Mt 28, 20]

Ewuryca
Posty: 360
Rejestracja: 12 maja 2019, 17:29
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Dramat

Post autor: Ewuryca » 16 lut 2022, 16:21

Faktycznie ja tez musiałam przedstawić odpis o rozwodzie, bez tego nie przyjęliby sprawy. Myśle, że jest paradoks w tym, ale z drugiej strony jeśli kosciol zacząłby badać ważność małżeństw które żyją razem to czy nie spowodowałoby to chaosu i wymiksowywania się z małżeństwa „po bożemu”? Bo jednak 80% składanych spraw kończy się orzeczeniem nieważności.

Nowiutka
Posty: 1539
Rejestracja: 21 lut 2021, 6:36
Jestem: w separacji
Płeć: Kobieta

Re: Dramat

Post autor: Nowiutka » 16 lut 2022, 21:36

No tak, ale separacja zasądzona w sądzie cywilnym przy mieszkaniu dwóch stron w różnych miastach to jednak nie małżeństwo żyjące razem.... :D odpis wyroku sądowego dawałam, no ale separacja jest niewystarczająca.
Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata. [Mt 28, 20]

Nowiutka
Posty: 1539
Rejestracja: 21 lut 2021, 6:36
Jestem: w separacji
Płeć: Kobieta

Re: Dramat

Post autor: Nowiutka » 16 lut 2022, 21:41

Nie wiem czy to tylko ludzkie trzymanie się prawa, czy jakiś kierunek Boży. Miałam już " mój plan jak się poskładać" i jestem w punkcie wyjścia. Nie wiem czy Bóg chce innego kierunku i czy coś może zrobić skoro mąż ma wolną wolę.
Tylko jak długo można żyć w zawieszeniu?
Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata. [Mt 28, 20]

Nowiutka
Posty: 1539
Rejestracja: 21 lut 2021, 6:36
Jestem: w separacji
Płeć: Kobieta

Re: Dramat

Post autor: Nowiutka » 23 lut 2022, 8:24

Nie wiem czy to moje scenariusze i nakręcanie się czy mam realne przesłanki by podejrzewać, że zamieszkał z kowalską. Mam znów migrenę ze stresu i nie wiem co zrobić by było dobrze.
Bardzo bym nie chciała zgadzać się na patchwork. W tym miesiącu widzieli się z synem jak na razie 8 godzin z czego 3 ojciec przespał. Gdybym zgodziła się na patchwork narażam syna na zgorszenie, mętlik w głowie, pokazanie "że nic się nie stało", ból emocjonalny, ale jednocześnie ojcu byłoby łatwiej i może ich relacja byłaby lepsza. Może.
Całą sobą czuję sprzeciw. To jego "nowe życie" nie syna. Ciągle naginam się we wszystkie strony by sobie i synowi pomóc, i ulatwiam mu naprawdę jego odejście bo "nie musi już" sam tłumaczyć ja ogarnęłam to za niego np. książkami terapeutycznymi o rozwodzie.
Jak mam podbijać dno skoro dbanie o siebie i syna wydaje mi się słaniem mu raczej róż ku ścieżce życia z kowalska....
Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata. [Mt 28, 20]

Nowiutka
Posty: 1539
Rejestracja: 21 lut 2021, 6:36
Jestem: w separacji
Płeć: Kobieta

Re: Dramat

Post autor: Nowiutka » 07 sie 2022, 14:29

Kochani wychodzę z otchłani zaprzeczania. Wiele faktów dopiero wychodzi na jaw, wcześniej były tylko poszlaki gdzie myślałam że ja tylko wariuje z emocji. Nigdy nie ufałam swojej intuicji ale ona często ma rację. I tym razem też. Bóg dawkuje mi informacje do stanu psychicznego.
Mimo, że antydepresanty skończyłam ponownie mam ich wsparcie bo to ciężkie doświadczenie.
Wszystko układa się w jedną całość. Łykalam oskarżenia jak pelikan a on tylko przerzucał winę.
Czuję ulgę. Bo to nie chodzilo o mnie.

Terapia trwa, ale jest coraz bardziej świadoma.
Nauka właściwej postawy (bo swoje do pracy mam) powoli powoli idzie.
Mam niezgodę na patchwork. Nie wiem jednak jak będzie, bo na niektore rzeczy wpływu mogę nie mieć. Syn bardzo źle znosi sytuację. Wyładowuje na mnie w agresywny sposób.

To czas pokory. Próbuje przez nią iść chociaż już nie z wami (decyzje kolidowały z krokami ale uważam, że są potrzebne by iść dalej).
Oddaję sprawy Bogu. Proszę go o pomoc i opiekę nad synem, jego psychiką, żeby dał sobie z tym wszystkim radę.
Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata. [Mt 28, 20]

Astro
Posty: 1042
Rejestracja: 17 mar 2018, 15:41
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Dramat

Post autor: Astro » 08 sie 2022, 23:15

Nowiutka pisze:
07 sie 2022, 14:29
Kochani wychodzę z otchłani zaprzeczania. Wiele faktów dopiero wychodzi na jaw, wcześniej były tylko poszlaki gdzie myślałam że ja tylko wariuje z emocji. Nigdy nie ufałam swojej intuicji ale ona często ma rację. I tym razem też. Bóg dawkuje mi informacje do stanu psychicznego.
Mimo, że antydepresanty skończyłam ponownie mam ich wsparcie bo to ciężkie doświadczenie.
Wszystko układa się w jedną całość. Łykalam oskarżenia jak pelikan a on tylko przerzucał winę.
Czuję ulgę. Bo to nie chodzilo o mnie.

Terapia trwa, ale jest coraz bardziej świadoma.
Nauka właściwej postawy (bo swoje do pracy mam) powoli powoli idzie.
Mam niezgodę na patchwork. Nie wiem jednak jak będzie, bo na niektore rzeczy wpływu mogę nie mieć. Syn bardzo źle znosi sytuację. Wyładowuje na mnie w agresywny sposób.

To czas pokory. Próbuje przez nią iść chociaż już nie z wami (decyzje kolidowały z krokami ale uważam, że są potrzebne by iść dalej).
Oddaję sprawy Bogu. Proszę go o pomoc i opiekę nad synem, jego psychiką, żeby dał sobie z tym wszystkim radę.
Jesteś bardzo fajną i rozsądną dziewczyną.
Jeśli czujesz , że tak będzie dla ciebie lepiej i na razie znikniesz z forum , to tak zrób. Bo tak rozumuje to co napisałaś.
Nie boisz się korzystać z pomocy i bardzo dobrze.
Szef wie co robi i nie przesadzi w dawkowaniu , nie pozwoli ci upaść.
Praca idzie powoli , ale idzie . A jakbyś miała wątpliwości , że może isc wolniej pomyśl o mnie 😆😆😅😅👊.
Ważne , że do przodu.
Będzie czas i ochota to mam nadzieję ,że się tu pojawisz z powrotem i podzielisz swoim doświadczeniem oraz tym co u ciebie i syna .
Pogody ducha Nowiutka.
Mi bardzo dużo dało to ,ze cię tu poznałem , oraz twoje doświadczenia.
Ps. No chyba , że coś źle odczytałem 😎
" Każdy z was , młodzi przyjaciele , znajduje też w życiu jakieś swoje Westerplatte.Jakis wymiar zadań , które musi podjąć i wypełnić ... Jakiś obowiązek, powinność, od której nie można zdezerterować. " Ojciec Święty Jan Paweł II

Bławatek
Posty: 1068
Rejestracja: 09 maja 2020, 13:08
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Dramat

Post autor: Bławatek » 12 sie 2022, 11:03

Nowiutka tak to już jest że często długo się żyje w nieświadomości i zbytnio bierze się całą winę na siebie. Prawda zawsze ujrzy światło dzienne. I często mimo że jest bolesna to pomaga iść dalej ku lepszemu.

Niestety dzieci są największymi odbiorcami wszystkiego co wokół się dzieje i często odreagowują agresją na wszystko - to może i czasami lepiej, bo najgorzej chyba jest jak dzieci duszą w sobie wszystko.

Nie znikaj całkowicie. Bożego prowadzenia życzę i nadziei, że będzie dobrze.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 21 gości