długi kryzys, nie radzę sobie

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Caliope
Posty: 1887
Rejestracja: 04 sty 2020, 12:09
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: długi kryzys, nie radzę sobie

Post autor: Caliope » 21 wrz 2021, 16:58

mamdosc pisze:
21 wrz 2021, 14:33
Caliope pisze:
21 wrz 2021, 14:16
mamdosc pisze:
21 wrz 2021, 13:36
Może i racja. Chciałam dać mu poczucie że ma do czego wrócić ( w domyśle ja bym chciała takie coś usłyszeć) ale z drugiej strony może za dobra jestem :( czekam jak pies na zainteresowanie, który cieszy się z okruchów zamiast z pełnego posiłku

Trudne to wszystko dla mnie bardzo, czasem myślę że jak ja nie będę wyciągać ręki to on odejdzie bo będzie miał argument że przecież ja nie nie chciałam
Też tak myślałam, a najlepsze co można zrobić, to powiedzieć: masz wybór, możesz odejść, nie będę Ciebie zatrzymywać. Bardzo się bałam, że jak odejdzie już nie wróci, ale Bóg nie dał nam tyle gotówki by mąż się wyprowadził i został. Teraz się nie boję, jestem cały czas w trakcie terapii i jestem spokojna.

zapamiętuję tekst, od dziś tak będę mówić!

Musze znaleźć sile w sobie by to przetrwać, jak mąż mówi mi o związku bez miłości, ze nie ma sily, ze nie warto, ze jemu jest obojętne wszystko
Lista Zerty jest tu pomocna, by słuchać 50% tego co powie mąż i się sprawdza.

mamdosc
Posty: 39
Rejestracja: 24 maja 2019, 11:47
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: długi kryzys, nie radzę sobie

Post autor: mamdosc » 22 wrz 2021, 7:58

dziękuję za wszystkie odpowiedzi.
Tak siedzę i analizuję co mówi mąż, plus to co się dowiedziałam i uwierzyć nie mogę. Jak on patrząc mi prosto w oczy mówi jedno, a robi co innego. Umawia się z kowalską, myśli tylko o sobie, nie bierze pod uwagę tego że krzywdzi naszą rodzinę.
Jego zachowanie zmienia się co chwilę, raz jest miły i rozmawia normalnie , by za chwilę gadać z kowalską i mnie oczerniać przy niej.

Dowiedziałam się że się umawiają na spotkanie..
Chciałabym to przerwać, ale nie mogę się przyznać że wiem, bo znowu mnie oskarży o szpiegowanie i chorobliwą zazdrość

Musiałabym mieć jednoznaczny dowód na zdradę, żeby on się przyznał

i muszę wytrzymać jeszcze chwilę, by kwestie finansowe się wyjaśniły

3letniaMężatka
Posty: 122
Rejestracja: 23 lut 2020, 22:16
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: długi kryzys, nie radzę sobie

Post autor: 3letniaMężatka » 22 wrz 2021, 18:51

Czasami o jednoznaczny dowód nie trudno. W moim przypadku było tak, że podczas porannej kłótni drugi raz zadzwoniłam do męża i odebrała kowalska. Przedstawiła się jako jego partnerka. Chociaż mój mąż nie uważa, że to co zrobił to zdrada - tylko zakochanie. A jego błędem było to, że nie powiedział mi o tym wcześniej 💁Ciężko jest żyć w trójkącie, mężowie, żonie czy kowalskiej. Takie kłamstwa wcześniej czy później wyjdą na światło dzienne.

mamdosc
Posty: 39
Rejestracja: 24 maja 2019, 11:47
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: długi kryzys, nie radzę sobie

Post autor: mamdosc » 23 wrz 2021, 7:14

3letniaMężatka pisze:
22 wrz 2021, 18:51
Czasami o jednoznaczny dowód nie trudno. W moim przypadku było tak, że podczas porannej kłótni drugi raz zadzwoniłam do męża i odebrała kowalska. Przedstawiła się jako jego partnerka. Chociaż mój mąż nie uważa, że to co zrobił to zdrada - tylko zakochanie. A jego błędem było to, że nie powiedział mi o tym wcześniej 💁Ciężko jest żyć w trójkącie, mężowie, żonie czy kowalskiej. Takie kłamstwa wcześniej czy później wyjdą na światło dzienne.
na to liczę, że to wyjdzie na jaw. żeby poczuł ciężar tego co robi, bo teraz to ja jestem ta zła,a on biedny nic złego nie robi. Mam ochotę z nią "porozmawiać"

3letniaMężatka
Posty: 122
Rejestracja: 23 lut 2020, 22:16
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: długi kryzys, nie radzę sobie

Post autor: 3letniaMężatka » 23 wrz 2021, 10:14

Doskonale Cię rozumiem. Też przechodziłam przez ten stan "muszę porozmawiać z kowalską". Rozmowa z nią niczego dobrego nie przyniesie. Uwierz mi. Możesz Cię zranić. Możesz nawet potem się wstydzić takiej rozmowy. Wiem, że to trudne, ale zostaw ją. Taka tozmowa w emocjach może doprowadzić Cię do złego stanu psychicznego. Jedyna osoba która powinna z nią porozmawiać, jest Twój mąż.

mamdosc
Posty: 39
Rejestracja: 24 maja 2019, 11:47
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: długi kryzys, nie radzę sobie

Post autor: mamdosc » 23 wrz 2021, 10:47

3letniaMężatka pisze:
23 wrz 2021, 10:14
Doskonale Cię rozumiem. Też przechodziłam przez ten stan "muszę porozmawiać z kowalską". Rozmowa z nią niczego dobrego nie przyniesie. Uwierz mi. Możesz Cię zranić. Możesz nawet potem się wstydzić takiej rozmowy. Wiem, że to trudne, ale zostaw ją. Taka tozmowa w emocjach może doprowadzić Cię do złego stanu psychicznego. Jedyna osoba która powinna z nią porozmawiać, jest Twój mąż.
no wiem, wiem, jednakże ochotę mam ogromną - pewnie na chwilę by mi ulżyło, ale w dłuższym czasie byłoby tak jak piszesz. Póki co udaje mi się powstrzymać. Jutro rozmowa z psychologiem - mam nadzieję że mnie ostudzi

Mąż reaguje na mnie jak na zło konieczne, aż zadziwiona jestem jak to widzę. że tak można się zmienić, tak traktować osobę którą się wybrało. Ostatnio przesłałam mu książkę do poczytania, tutaj z polecanych. To oczywiście wybrał fragment o nieważności małżeństwa. Dziwne że po 10 latach nagle zaczął tak uważać.

Muszę znaleźć dużo siły i spokoju w sobie

Astro
Posty: 773
Rejestracja: 17 mar 2018, 15:41
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: długi kryzys, nie radzę sobie

Post autor: Astro » 23 wrz 2021, 11:37

Nie rozmawiaj z kowalska . To nic nie da . Takie rozmowy nic nie wnoszą . Szkoda czasu i energii , której masz deficyt ,a jest bardzo potrzebna i cenna , ale na spożytkowanie dla siebie czy dzieci.
Pogody Ducha
" Każdy z was , młodzi przyjaciele , znajduje też w życiu jakieś swoje Westerplatte.Jakis wymiar zadań , które musi podjąć i wypełnić ... Jakiś obowiązek, powinność, od której nie można zdezerterować. " Ojciec Święty Jan Paweł II

mamdosc
Posty: 39
Rejestracja: 24 maja 2019, 11:47
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: długi kryzys, nie radzę sobie

Post autor: mamdosc » 23 wrz 2021, 14:13

Astro pisze:
23 wrz 2021, 11:37
Nie rozmawiaj z kowalska . To nic nie da . Takie rozmowy nic nie wnoszą . Szkoda czasu i energii , której masz deficyt ,a jest bardzo potrzebna i cenna , ale na spożytkowanie dla siebie czy dzieci.
Pogody Ducha
wiem, ale łudzę się że to by coś przerwało, że ruszyłoby sumienie, że dzieci krzywdzą. Taki bodziec
Komuś pomogła konfrontacja z kowalska/kowalskim?

Sarah
Posty: 211
Rejestracja: 01 maja 2020, 13:46
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: długi kryzys, nie radzę sobie

Post autor: Sarah » 23 wrz 2021, 14:38

mamdosc pisze:
23 wrz 2021, 14:13
łudzę się że to by coś przerwało, że ruszyłoby sumienie, że dzieci krzywdzą. Taki bodziec
Tak, bo na razie biedactwa nie wiedzą. (Szczególnie twój mąż, bo ta kowalska to obca osoba, niczego ci nie obiecywała.) Daj spokój.
Nothing lasts forever
And we both know hearts can change
And it's hard to hold a candle
In the cold November rain...

mamdosc
Posty: 39
Rejestracja: 24 maja 2019, 11:47
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: długi kryzys, nie radzę sobie

Post autor: mamdosc » 23 wrz 2021, 14:44

Sarah pisze:
23 wrz 2021, 14:38
mamdosc pisze:
23 wrz 2021, 14:13
łudzę się że to by coś przerwało, że ruszyłoby sumienie, że dzieci krzywdzą. Taki bodziec
Tak, bo na razie biedactwa nie wiedzą. (Szczególnie twój mąż, bo ta kowalska to obca osoba, niczego ci nie obiecywała.) Daj spokój.
ona poznała nasze dzieci, kiedyś nawet mnie. i tym bardziej mi sie w głowie nie mieści jak tak można

Astro
Posty: 773
Rejestracja: 17 mar 2018, 15:41
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: długi kryzys, nie radzę sobie

Post autor: Astro » 23 wrz 2021, 14:53

mamdosc pisze:
23 wrz 2021, 14:13
Astro pisze:
23 wrz 2021, 11:37
Nie rozmawiaj z kowalska . To nic nie da . Takie rozmowy nic nie wnoszą . Szkoda czasu i energii , której masz deficyt ,a jest bardzo potrzebna i cenna , ale na spożytkowanie dla siebie czy dzieci.
Pogody Ducha
wiem, ale łudzę się że to by coś przerwało, że ruszyłoby sumienie, że dzieci krzywdzą. Taki bodziec
Komuś pomogła konfrontacja z kowalska/kowalskim?
Przestań się łudzić. Szkoda czasu , ale musisz przejść swoje , to znaczy to wszystko po swojemu zanim zrozumiesz.
Nie liczylbym , że kochanka zrozumie , ma klapki na oczach jak koń w kopalni. Matki , które odchodzą od mężów i znajdują sobie kochanków potrafią nie dbać o swoje dzieci to gdzie obca osoba będzie troszczyć się o twoje dzieci .
Pomyśl !!!!
" Każdy z was , młodzi przyjaciele , znajduje też w życiu jakieś swoje Westerplatte.Jakis wymiar zadań , które musi podjąć i wypełnić ... Jakiś obowiązek, powinność, od której nie można zdezerterować. " Ojciec Święty Jan Paweł II

Zwyklaosoba
Posty: 254
Rejestracja: 22 gru 2020, 11:47
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: długi kryzys, nie radzę sobie

Post autor: Zwyklaosoba » 23 wrz 2021, 16:51

Dokładnie jak Astro pisze, jakakolwiek ingerencja / rozmowa z Kowalska będzie wykorztana przeciwko tobie, oczywiście ja popełniłam ten błąd xd ,to było bez sensu, traktuj kochanke jak powietrze, wykreslaj z myśli,snów, módl się o to, to mąż i pewnie trochę ty jesteście do naprawy, reszta ( czyyt. Kowalska) to takie skutki uboczne choroby

Caliope
Posty: 1887
Rejestracja: 04 sty 2020, 12:09
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: długi kryzys, nie radzę sobie

Post autor: Caliope » 23 wrz 2021, 18:36

mamdosc pisze:
23 wrz 2021, 14:13
Astro pisze:
23 wrz 2021, 11:37
Nie rozmawiaj z kowalska . To nic nie da . Takie rozmowy nic nie wnoszą . Szkoda czasu i energii , której masz deficyt ,a jest bardzo potrzebna i cenna , ale na spożytkowanie dla siebie czy dzieci.
Pogody Ducha
wiem, ale łudzę się że to by coś przerwało, że ruszyłoby sumienie, że dzieci krzywdzą. Taki bodziec
Komuś pomogła konfrontacja z kowalska/kowalskim?
Konfrontacją można zyskać tylko brak szacunku męża i tej kowalskiej. Ta kowalska nie krzywdzi dzieci, bo jest obcą osobą chyba że coś im robi bezpośrednio, ale jeśli nie, to tylko krzywdzi je mąż i do niego można mieć pretensje. Osoba kowalskiej jest mało istotna, nie warto się na niej skupiać.

3letniaMężatka
Posty: 122
Rejestracja: 23 lut 2020, 22:16
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: długi kryzys, nie radzę sobie

Post autor: 3letniaMężatka » 23 wrz 2021, 18:37

Jeśli kowalskie/kowalscy zaczynają relacje z żonatymi/mężatkami o których wiedzą- to taka rozmowa nic nie da. Ja mówiąc znajomym, że mam żal, że kobieta kobiecie robi takie świństwo, mówią, że to nie jej wina tylko męża. I gdyby się dowiedziała, jak bardzo kocham męża to by go zostawiała. No heloł. Nie wszystkie rozstania są jak w filmach. Zobaczysz dowody zdrady, pokażesz mężowi, roztrzaskasz ramkę z waszym zdjęciem, usiądziesz na ławce, zjesz czekoladę i nagle wyjdzie dla Ciebie słońce. Dla tego uważam, że lepiej nie mówić za wiele innym którzy tego nie doświadczyli. Pomoże to nawet na przyszłość, gdyby mąż chciał wrócić a Twoi znajomi by się sprzeciwiali temu.
Wiesz, ja mam często sny z kowalską męża. W snach proszę aby dała mi spokój, czasami targam ją za włosy(fajne uczucie), topie w basenie albo próbuje zabić.
Zawsze w snach mąż wybiera kowalską.
Tak też by było w rzeczywistości. Nasze prośby nic by nie pomogły. One biedne, zastraszane przez żony, a mężowie jak rycerze na białym koniu - zawsze gotowi na ratunek. Ale nie żonom tylko kowalskim. Na chwilę obecną trzeba to zaakceptować. Co jest przykre.

Julit
Posty: 31
Rejestracja: 08 wrz 2021, 21:41
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: długi kryzys, nie radzę sobie

Post autor: Julit » 23 wrz 2021, 19:42

mamdosc pisze:
23 wrz 2021, 14:44
Sarah pisze:
23 wrz 2021, 14:38
mamdosc pisze:
23 wrz 2021, 14:13
łudzę się że to by coś przerwało, że ruszyłoby sumienie, że dzieci krzywdzą. Taki bodziec
Tak, bo na razie biedactwa nie wiedzą. (Szczególnie twój mąż, bo ta kowalska to obca osoba, niczego ci nie obiecywała.) Daj spokój.
ona poznała nasze dzieci, kiedyś nawet mnie. i tym bardziej mi sie w głowie nie mieści jak tak można
A ja myślałam, że u mnie sytuacja jest najbardziej beznadziejna. W moim przypadku kowalska to 'przyjaciolka domu'. Moja przyjaciółka. Bylysmy swego czasu b. blisko. Znam jej rodziców i rodzeństwo. Swego czasu była 'ciocią' dla moich dzieci. Dlatego tak mnie ta moja historia brzydzi. Ale myślę sobie, że w sumie to mi jej żal. Głupie, nie? Musi byc b. pokręcona psychicznie, zeby się w taka sytuacje pakować. I dźwigać wszystkie jej konsekwencje. Szczególnie dla dzieci. Ale ponieważ dzieci na zdj uśmiechnięte, to nic się nie dzieje, nie? Zdj wysylal jej mąż... i to mnie najbardziej załamało.
Ostatnio zmieniony 23 wrz 2021, 21:04 przez Lawendowa, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód: poprawiono cytowanie

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 7 gości