Po 15 latach małżeństwa żona chce rozwodu

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Zoltan
Posty: 199
Rejestracja: 24 gru 2021, 13:01
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Po 15 latach małżeństwa żona chce rozwodu

Post autor: Zoltan » 17 lut 2022, 12:04

To co mogę zrobić to spowodować ze zacznie brać odpowiedzialność za swoje postępowanie, np. Wyprowadzka z dziećmi na wynajęte mieszkanie, ogarnianie samej tej sytuacji, borykanie się z życiem codziennym gdzie zawsze ja trzymałem ster. Myślałem o finansach, remontach, planach na dalsze życie. Dbałem o wszystkie aspekty naszej rodziny i brałem za to odpowiedzialność.
Ona w tych aspektach miała wszystko przeze mnie zapewnione, zadbane, przypilnowanie. Jak mówi nic nie robiłam bo Ty robiłeś.

Sefie
Posty: 447
Rejestracja: 23 paź 2021, 23:01
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Po 15 latach małżeństwa żona chce rozwodu

Post autor: Sefie » 17 lut 2022, 12:16

nałóg pisze:
17 lut 2022, 11:43
Jacek, czyli idąc Twoim tokiem rozumowania można by wyprowadzać tezę o mądrym "podbijaniu dna" żonie Zoltana aby maksymalnie zwiększać jej dyskomfort-ból związany z zafiksowaniem się na etapie wycofania emocjonalnego tak aby te aktualne i potencjalne przyjemności-korzyści były odczuwane jako zdecydowanie mniejsze od bólu .?
PD
I tu bym zaczął od kwoty alimentów, opiece naprzemiennej, obecne dzielenie wydatków po równo, równe sprawowanie opieki nad dziećmi i obowiązkami domowymi.
I ewentualny brak zgody na rozwód o ile Zoltan byłby w stanie zmienić zdanie.
Miłości bez krzyża nie znajdziecie, a krzyża bez miłości nie uniesiecie.
Jan Paweł II

jacek-sychar
Posty: 6621
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Po 15 latach małżeństwa żona chce rozwodu

Post autor: jacek-sychar » 17 lut 2022, 13:00

Nałóg

Pojęcia zafiksowania funkcjonalnego i wycofania emocjonalnego nie są moje. Wyczytałem to w jakiejś mądrej książce, choć przepraszam, ale nie pamiętam w której (było to już sporo lat temu).
Oczywiście podbijanie dna mogłoby doprowadzić to takiego dyskomfortu, żeby kobieta się opanowała. Z przykrością jednak stwierdzam, że ze swojego doświadczenia i obserwacji nie jesteśmy zwykle w stanie technicznie doprowadzić do takiego podbicia dna, żeby kobieta się otrząsnęła. Wycofana emocjonalnie kobieta raczej nie myśli racjonalnie i praktycznie nie jesteśmy w stanie wywołać wystarczająco silnego trzęsienia ziemi.

Na moim przykładzie.
Gdy żona uznała, że woli kowalskiego niż mnie, starałem się podbijać dno. Zacząłem od konsekwencji finansowych. Zostawiłem żonie 10 tys. zł oszczędności (po spłaceniu naszych zobowiązań związanych z kupnem drugiego mieszkania, na które namówiła mnie żona). Zużyła to w ciągu roku czasu. Po tym czasie przerwała i spieniężyła ubezpieczenie, które opłacałem jej przez wiele lat wcześniej. Znowu miała 10 tys. zł. Po kolejnym roku czasu weszła w debety. Ale wtedy zaczął jej płacić kowalski.
Jak widać wolała być na debecie, niż się ogarnąć. A gdy była zdesperowana, widocznie kowalski uznał, że czas zapewni sobie przyszłość i zacząć płacić.

Flawless
Posty: 242
Rejestracja: 18 sty 2022, 0:59
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Po 15 latach małżeństwa żona chce rozwodu

Post autor: Flawless » 17 lut 2022, 15:07

Mam pytanie odnośnie „podbijania dna” ale mężowi? Jest to w ogóle możliwe?

nałóg
Posty: 1830
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:30
Jestem: szczęśliwym mężem
Płeć: Mężczyzna

Re: Po 15 latach małżeństwa żona chce rozwodu

Post autor: nałóg » 17 lut 2022, 16:34

Oczywiście że jest. Pozwolenie czy pomoc w ponoszeniu konsekwencji jest podbijaniem dna.
Jakie konsekwencje? to Ty lepiej wiesz w czym pomagasz mężowi....
PD

EL.
Posty: 5657
Rejestracja: 29 sty 2017, 21:46
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Kobieta

Re: Po 15 latach małżeństwa żona chce rozwodu

Post autor: EL. » 17 lut 2022, 16:51

Na siłę żony nie zatrzymam.

Ale siebie zatrzymaj w tym układaniu z żoną nowej rzeczywistości .

Mówisz, ze żony nie zatrzymasz……ale czy nie masz wrażenia, że dałeś się wciągnąć żonie w zło , w chocholi taniec ?
"Nasza miłość do ludzi jest miarą naszej miłości do Boga " - Edyta Stein

"Miłości bez krzyża nie znajdziecie, a krzyża bez miłości nie uniesiecie " - Jan Paweł II

Sefie
Posty: 447
Rejestracja: 23 paź 2021, 23:01
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Po 15 latach małżeństwa żona chce rozwodu

Post autor: Sefie » 17 lut 2022, 17:00

Flawless pisze:
17 lut 2022, 15:07
Mam pytanie odnośnie „podbijania dna” ale mężowi? Jest to w ogóle możliwe?
Flawless,
Jak już macie rozdzielność majątkową to można zacząć od alimentów na dziecko jak mężowi nie pali się do partycypowania w łożeniu. Nie trzeba do tego mieć rozwodu. Faceci na ogół to racjonaliści, jak chce próbować nowego życia w nowym mieszkaniu to pewnie pieniądze będzie liczył, więc może go to ukłuć.
Miłości bez krzyża nie znajdziecie, a krzyża bez miłości nie uniesiecie.
Jan Paweł II

Pavel
Posty: 4571
Rejestracja: 03 sty 2017, 21:13
Jestem: szczęśliwym mężem
Płeć: Mężczyzna

Re: Po 15 latach małżeństwa żona chce rozwodu

Post autor: Pavel » 18 lut 2022, 18:38

jacek-sychar pisze:
17 lut 2022, 13:00
Nałóg

Pojęcia zafiksowania funkcjonalnego i wycofania emocjonalnego nie są moje. Wyczytałem to w jakiejś mądrej książce, choć przepraszam, ale nie pamiętam w której (było to już sporo lat temu).
Oczywiście podbijanie dna mogłoby doprowadzić to takiego dyskomfortu, żeby kobieta się opanowała. Z przykrością jednak stwierdzam, że ze swojego doświadczenia i obserwacji nie jesteśmy zwykle w stanie technicznie doprowadzić do takiego podbicia dna, żeby kobieta się otrząsnęła. Wycofana emocjonalnie kobieta raczej nie myśli racjonalnie i praktycznie nie jesteśmy w stanie wywołać wystarczająco silnego trzęsienia ziemi.

Na moim przykładzie.
Gdy żona uznała, że woli kowalskiego niż mnie, starałem się podbijać dno. Zacząłem od konsekwencji finansowych. Zostawiłem żonie 10 tys. zł oszczędności (po spłaceniu naszych zobowiązań związanych z kupnem drugiego mieszkania, na które namówiła mnie żona). Zużyła to w ciągu roku czasu. Po tym czasie przerwała i spieniężyła ubezpieczenie, które opłacałem jej przez wiele lat wcześniej. Znowu miała 10 tys. zł. Po kolejnym roku czasu weszła w debety. Ale wtedy zaczął jej płacić kowalski.
Jak widać wolała być na debecie, niż się ogarnąć. A gdy była zdesperowana, widocznie kowalski uznał, że czas zapewni sobie przyszłość i zacząć płacić.
Tak było u ciebie Jacku.
I tak się oczywiście zdarza w innych sytuacjach.
Rzadko jednak kowalscy są w stanie znosić przeróżne niedogodności. Zwłaszcza długoterminowo.
U nich również działa coś w stylu wagi - gdy problemy związane z relacją są większe niż korzyści - szukają czegoś bardziej komfortowego, wycofują się z relacji.
Piszę to nie tylko na podstawie obserwacji ale i własnego doświadczenia. Zanim jeszcze poznałem żonę, dwukrotnie byłem takim kowalskim.
I pamiętam, zwłaszcza w drugim przypadku, że wszelakie komplikacje mnie jednak odrzucały.
A kobieta bez kowalskiego zazwyczaj traci rezon, zwiększa to szanse na refleksję.
Zmienę takich zachowań obserwuję ze sporą regularnością.

Rzadko który mężczyzna-kowalski jest chętny do brania na siebie ciężarów które nie są jego.
Początkowo mogą nawet jakoś to znosić, zwłaszcza, że panie początkowo nie oczekują od nich w takim obszarze zbyt wiele (nie chcąc ich spłoszyć). Później jednak zaczynają się oczekiwania.
I to jest swoiste zderzenie z rzeczywistością. Bo najcześciej rozmija się to, szybciej lub później z początkowymi oczekiwaniami. Kowalscy też mają swoje wady, a żony także swoje.
Po początkowym „miłosnym Eldorado” wychodzi szydło z worka.
I wtedy (o ile jest się w stanie przyjąć żonę) gdy mężczyzna (opuszczony mąż) funkcjonuje jak należy, może pojawić się refleksja, że może jednak warto wrócić, że odejście nie było właściwą decyzją.
Czyli aby ocalić małżeństwo warto solidnie zrobić swoją robotę, uzbroić się w cierpliwość i czekać aż żona znajdzie swoje dno, rzeczywistość zweryfikuje jej wizję nowego szczęśliwego pomysłu na życie.
Cuda się zdarzają, tak jak nawrócenia, ale z mojej obserwacji - powroty zazwyczaj nie wyglądają jak w filmach.

Tak przy okazji Zoltan, kilkukrotnie pisałeś, że nic więcej się nie da zrobić, że nic się nie zmieni.
A tego nie wiesz.
No i nawet z mego punktu widzenia przy bardzo ograniczonych danych zdecydowanie nie jest to prawda.

Patrząc na twój obecny stan (to nie zarzut, jak pisałem - ja również byłem w podobnym stanie emocjonalnym) - ty jesteś co najwyżej na początku drogi w pracy nad sobą.
Nie masz pojęcia (bo i skąd?) jak może wyglądać sytuacja i twe spojrzenie gdy już solidnie nad sobą popracujesz.
A uwierz - to może zmienić bardzo dużo. Nie pisząc o sobie, chociaż mam właśnie takie osobiste doświadczenie, proponuję zerknąć np. na wątki aktywnych panów którzy już jakiś czas są na forum - np. Sajmona123, Montiego.
Jak funkcjonowali na początku swej drogi, jak pisali, a jak to wygląda teraz.
Przepaść.
Samo uzyskanie emocjonalnego pionu zmienia bardzo dużo.
Podobnie było u mnie.

Nie daje to gwarancji powrotu żon (w powyższych przypadkach panie jak na razie się do powrotu nie zbierają), ale panowie funkcjonują zupełnie inaczej. I się nie zatrzymują.

Bo cokolwiek się wydarzy, mamy bezpośredni wpływ tylko na siebie i swoją postawę.
Możemy tylko (i aż) ze swojej strony zrobić co należy by jak najlepiej funkcjonować jako mężczyźni, ojcowie, mężowie, chrześcijanie.
I na początek warto to zrobić. We współpracy z Panem Bogiem i wg jego pomysłu na nas.
Resztę zaś zostawić wolnej woli żon i oddać to Panu Bogu.

Jak na razie wysyłasz w moim odbiorze sygnał, że podobnie jak ona - postawiłeś na małzeństwie krzyżyk, pogodziłeś się z jej decyzją. Ba, nawet wspólnie z nią dokonasz dzieła zniszczenia.

Ja rozumiem, że możesz mieć dosyć.
Sam miałem dosyć z tysiąc razy. I to tylko w ciągu niecałego roku.
Tyle, że finalnie starałem się jednak działać rozumowo, nie emocjami.
Przemyślałem czego chcę, jaki jest mój cel a później zacząłem konsekwentnie, na ile i jak potrafiłem, do niego dążyć.
No i osobiście nie chciałbym przyłożyć ręki do demontażu małżeństwa. Bo ja tego nie chciałem.
Nawet gdyby żona finalnie taką decyzję podjęła - niech by sama ponosiła tej decyzji konsekwencje. Wszelakie, również moralne.
Dokonywanie ustaleń przed rozwodem takim demontażem wg mnie jest.

Jasne, gdyby się żona wyprowadziła czy wyprowadziłbyś się ty (czego nie polecam), trzeba ustalić kwestie kontaktu z dziećmi, opieki nad nimi itp. Tak jak kwestie finansowe.
Ale na razie to się nie zadziało, po co więc dzielić skórę na niedźwiedziu?
Nie lepiej opóźniać, nie ułatwiać, co może pomóc w podjęciu decyzji nie opartych na samych emocjach?
Choćby po to by samemu lepiej się przygotować, lepiej zadbać o swoje i dzieci „interesy”. Zabezpieczyć siebie i dzieci?
Czy rozmawiałeś z prawnikiem o zabezpieczeniu miejsca pobytu dzieci w miejscu zameldowania? Jeśli nie - warto przemyśleć i zadziałać.
Żony siłą nie zatrzymasz, ale niby dlaczego w wyniku jej decyzji masz stracić swe prawa i obowiązki jako ojciec?

Twoja żona mówi, że nawet gdybyś był aniołem to nie wróci(I inne podobne „rozmantyczne” wyznania)?
Ja też zbliżone słowa słyszałem. Nie było to budujące, fakt. Nie dodawało otuchy.
Inna rzecz, że to „klasyczne” i symptomatyczne teksty.
Jednak jakoś zmieniła zdanie.
Znam też inne przypadki z forum gdy mówiące tak żony zdanie jednak zmieniały. Czyli - to nie jest nieodwołalne, nie musi takie być.

Nie warto żyć nadzieją, ale zdecydowanie nie warto jej tracić.

Jak pisałem - warto swoją postawą pomóc żonie zmienić zdanie.
W najgorszym przypadku - twoje życie i sam ty - będzie na innym, lepszym poziomie.

Zdecydowanie polecam książkę wspomnianą przes Bławatka - „Dzikie serce. Tęsknoty męskiej duszy” John Eldredge.
"Bóg nie działa poza wolą człowieka i poza jego wysiłkiem.(...) Założenie, że jeśli się pomodlimy, to będzie dobrze, jest już wiarą w magię." ks. dr. Grzegorz Strzelczyk

jacek-sychar
Posty: 6621
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Po 15 latach małżeństwa żona chce rozwodu

Post autor: jacek-sychar » 18 lut 2022, 19:32

Pavel pisze:
18 lut 2022, 18:38
Tak było u ciebie Jacku.
I tak się oczywiście zdarza w innych sytuacjach.
Rzadko jednak kowalscy są w stanie znosić przeróżne niedogodności. Zwłaszcza długoterminowo.
Pavel

Tak, tak było u mnie.
Na moją niekorzyść świadczyło jednak to, że kowalski mojej żony jest sporo od niej starszy (obecnie ma 74 lata), czyli moja żona miała być dla niego pomocą na starość (pielęgniarka) a obecnie prowadzącą dom i kucharką. Ponieważ moja żona się na to godziła, to pewne koszty finansowe dla kowalskiego nie były problemem, bo gdyby musiał kogoś do tego wynająć, to możliwe że musiałby za to więcej zapłacić. No i taka "pomoc domowa" świadczy też inne usługi. :mrgreen:

Ale jak zapewne widziałeś, ja nigdzie nie pisałem, co Zoltan ma robić, albo czego ma nie robić.

sajmon123
Posty: 424
Rejestracja: 16 lis 2020, 22:57
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Po 15 latach małżeństwa żona chce rozwodu

Post autor: sajmon123 » 18 lut 2022, 20:57

Mega utizsamism się z wpisem Pavla. Rozumem też jacek Ciebie. Oboje macie rację. Raz jest tak, a raz tak. Wiem jednak, że nie należy odbierać człowiekowi nadzieji, bo być może to jedyne co teraz ma...

jacek-sychar
Posty: 6621
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Po 15 latach małżeństwa żona chce rozwodu

Post autor: jacek-sychar » 19 lut 2022, 8:24

sajmon123 pisze:
18 lut 2022, 20:57
Wiem jednak, że nie należy odbierać człowiekowi nadzieji, bo być może to jedyne co teraz ma...
Sajmon123

Ja żyłem nadzieją przez jakieś 4 lata. Ale jak teraz patrzę na ten okres, to nie było prawdziwe życie. To była jakaś marna egzystencja. Dopiero gdy porzuciłem nadzieję, moje życie rozpoczęło się na nowo. Oczywiście nie znaczy to, że z kimś nowym, tylko zacząłem naprawdę żyć a nie ciągle oglądać się w przeszłość. Nie wiem więc, czy czasami nie lepiej porzucić nadzieję i zacząć żyć swoim nowym życiem.

Jak patrzę na to forum, ale też ludzi na wyjazdach wakacyjnych czy w ognisku, to ciągle widzę mnóstwo osób żyjących złudną nadzieją na powrót starego. Oczywiście wspieranych przez podobnych sobie "historyków". A czas oderwać się od tego i zacząć żyć prawdziwie. Niestety, ale jest to trochę jak pójście do klasztoru. Trzeba nauczyć się żyć w celibacie. :lol:

Sefie
Posty: 447
Rejestracja: 23 paź 2021, 23:01
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Po 15 latach małżeństwa żona chce rozwodu

Post autor: Sefie » 19 lut 2022, 22:47

Pavel pisze:
18 lut 2022, 18:38
A uwierz - to może zmienić bardzo dużo. Nie pisząc o sobie, chociaż mam właśnie takie osobiste doświadczenie, proponuję zerknąć np. na wątki aktywnych panów którzy już jakiś czas są na forum - np. Sajmona123, Montiego.
Jeśli chodzi o rozwój osobisty zgoda.
Pamiętaj tylko, że Monti to rozwodnik, Sajmon lada moment ;)
Miłości bez krzyża nie znajdziecie, a krzyża bez miłości nie uniesiecie.
Jan Paweł II

Zwyklaosoba
Posty: 376
Rejestracja: 22 gru 2020, 11:47
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Po 15 latach małżeństwa żona chce rozwodu

Post autor: Zwyklaosoba » 19 lut 2022, 23:09

Sefie pisze:
19 lut 2022, 22:47
Pavel pisze:
18 lut 2022, 18:38
A uwierz - to może zmienić bardzo dużo. Nie pisząc o sobie, chociaż mam właśnie takie osobiste doświadczenie, proponuję zerknąć np. na wątki aktywnych panów którzy już jakiś czas są na forum - np. Sajmona123, Montiego.
Jeśli chodzi o rozwój osobisty zgoda.
Pamiętaj tylko, że Monti to rozwodnik, Sajmon lada moment ;)
Sefie i co z tego ze rozwodnik czy rozwodnik lada moment, ulepszanie siebie to ulepszanie siebie dla siebie , niech się wali , rozwody się orzekają , żony czy mężowie niech sobie żyją jak chcą , rozwój osobisty , naprawa siebie w duchu prawdy w tak kryzysowej sytuacji to zaprawa na dalsze życie , najcenniejsze doświadczenie jakie można sobie wyobrazić , ale pod warunkiem, ze to prawdziwe dla siebie a nie dla męża czy żony

Sefie
Posty: 447
Rejestracja: 23 paź 2021, 23:01
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Po 15 latach małżeństwa żona chce rozwodu

Post autor: Sefie » 19 lut 2022, 23:57

Zoltan,
Napiszę tylko od siebie, że dość łatwo dajesz za wygraną. Szybko odklepałeś przysłowiową matę.
Wiem, że bycie u boku kogoś kto emocjonalnie odjeżdża nie jest łatwe, większość osób tutaj to przerabiało, część z nich jak np. Pavel który pisał, pozbierało się i przerobiło swój kryzys. Odsyłam niżej bo nie każdy potrafi znaleźć, jest dziś moderatorem tego forum a też miał nie lada wyzwanie przed sobą i chwile zwątpienia. Dla mnie to dobra baza jak można pozbierać myśli i pójść do przodu.

http://archiwum.server243133.nazwa.pl/v ... sc&start=0

Mam nadzieję, Pavel że się nie obrażasz że przywołuje Twój wątek.
Miłości bez krzyża nie znajdziecie, a krzyża bez miłości nie uniesiecie.
Jan Paweł II

EL.
Posty: 5657
Rejestracja: 29 sty 2017, 21:46
Jestem: już po kryzysie
Płeć: Kobieta

Re: Po 15 latach małżeństwa żona chce rozwodu

Post autor: EL. » 20 lut 2022, 8:16

Jakże żyć bez nadziei ??

tylko zacząłem naprawdę żyć a nie ciągle oglądać się w przeszłość.
Tu się bardzo zgadzam !!

Kryzys , jest czasem, kiedy mamy się zatrzymać .
Kiedy mówimy albo dostajemy komunikat STOP , zatrzymaj się ! Dzieje się coś nie tak .
Jeśli sytuacja kryzysowa dotyczy np.małżeństwa ….te informacje należy przyjąć - co się stało, co się wydarzyło , że aż tak tąpnęło ?
I….jaki w tej sytuacji jest mój udział , co mógłbym naprawić .
Jak ja się czuję , co mogę w sobie zmienić, żeby poczuć się dobrze .

I NIEEEEE , NIE chcę wrócić do tego co było ! -
…..nabieram siły , żeby budować od nowa, coś pięknego, piękniejszego, lepszego ….budować tak, żeby być szczęśliwym !!
…pamiętając oczywiście o swoim stanie powołania, w którym jestem. El.
"Nasza miłość do ludzi jest miarą naszej miłości do Boga " - Edyta Stein

"Miłości bez krzyża nie znajdziecie, a krzyża bez miłości nie uniesiecie " - Jan Paweł II

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 13 gości