Po 15 latach małżeństwa żona chce rozwodu

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Zoltan
Posty: 199
Rejestracja: 24 gru 2021, 13:01
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Po 15 latach małżeństwa żona chce rozwodu

Post autor: Zoltan » 25 gru 2021, 12:37

Dzień dobry witam serdecznie forumowiczów.
Jestem nowym użytkownikiem, jednak troszkę tematów zdążyłem przeczytać.
Jak zauważyłem przynajmniej kilka historii jest podobnych do mojej, jednak zapewne każda jest wyjątkowa i pomimo podobieństw różna.
Krótko na wstępie o sobie, o nas....
Mam 44 lata, dwoje dzieci dwie córki 8 i 11 lat, z żoną po ślubie państwowym 15 lat, a kościelny był 5 lat później więc 10 lat. Córka podczas ślubu miała chrzest.
Żona pochodzi z rozbitej rodziny jest tato rozwiódł się z mamą gdy miała chyba 3 lata, ojczym był-jest alkoholikiem nadużywającym przemocy, a matka z pewną formą choroby psychicznej - ciągła kontrola wszystkich i stwarzanie zamętu, waśni.
Ja natomiast z pozoru z rodziny "normalnej" jednak też z pewną dysfunkcja ojca, troszkę popijał i mam wrażenie,że nie odczułem jego miłości, zmarł około dwa miesiące temu więc już nie odczuję.
Sam mialem-mam pewne problemy z alkoholem. Jestem bardzo wrażliwy, wszystko biorę do siebie. W młodości pojawiła się chyba u mnie pewna forma depresji, która uważam trwa do dzisiaj, związana z bardzo ciężkim przypadkiem trądzika bliznowatego, miałem problemy z akceptacją siebie, zamykałem się w sobie. Alkohol pomagał mi być "normalnym" podczas spotkań ze znajomymi, którzy też raczyli się alko. Jednak ten wentyl bezpieczeństwa często doprowadzał do tego, że przesadzałem i na drugi dzień miałem do siebie pretensje o to.
W momencie jak poznałem żonę to ja bardzo pragnąłem mieć rodzinę, a żona była w związku z chłopakiem który nadużywał alkoholu. Dla mnie odeszła od niego, a że nie miała się gdzie podziać bo matka ją dręczyło psychicznie, wynająłem nam mieszkanie. Zamieszkaliśmy razem.
Było nam razem dobrze. Przytulanie, rozmowy, szczęście.
Już wtedy zdarzało się ze nadużyłem alkoholu ale uważałem że to normalne, wszyscy tak robią.
Żona mi robiła o to pretensje, uważałem że nie ma racji, każdemu się zdaża, to normalne inni też tak robią. Dlaczego mnie nie akceptujesz pytałem wewnątrz...
Później ślub, dzieci...
Życie toczyło się z pozoru normalnie...
Wspierałem żonę w odzyskaniu stabilności w relacji z rodzicami, by się od nich uwolnić zerwaliśmy z nimi kontakt.
Jednak ja pojawiły się dzieci to żona "odeszła do nich" miałem wrażenie że 6 lat byłem sam...Spala z nimi w pokoju, ja byłem odosobniony.
Robiłem awantury, krzyczałem, pytałem co się dzieje, alkohol też był raczej regularnie, znaczy od czasu do czasu.... Nie mogłem zrozumieć dlaczego jestem już nie ważny, co jest. Miałem wrażenie że coś w naszym związku jest nie tak, nie widziałem że ranie żonę piciem i kłótniami, myślałem że ja jestem raniony jej zachowaniem: pretensje o alkohol, seks tylko z musu, brak dbałości o relacje itp. Starałem się bardzo dla rodziny i dzieci. Planowanie wycieczek, dbałość o dom, remonty, zabezpieczenie finansowe, miałem wrażenie że wszystko mam na glowie: itp. Żona zajmowała się dziećmi dobrze. Miałem wrażenie że w nic się nie angażuje, nawet porządki robiła jakby od niechcenia, też o to miałem pretensje.
Dodam że w naszej relacji ja zauważałem że coś jest nie tak jednak te kilka prób rozmów to był raczej mój monolog, pretensje i odpowiedzi mojej żony uważałem za nieprawdziwe, od niechcenia...
Dodam że w pracy też miałem ciężki okres przez kilka lat, nerwy przynosiłem do domu.
Jakiś rok temu zauważyłem nadmierna dbałość żony o siebie, nowe ubrania, fryzura, stroje.
W pracy powoli mi się unormowało, odzyskałem spokój wewnętrzny, więc zacząłem starać się o naprawę relacji, próbowałem do żony się zbliżyć. Jedna ona była jakby gdzie indziej. W lipcu gdy zapytałem się w prost co się dzieje, dlaczego spędza przed lustrem codziennie z 1.5 godziny a dla mnie nie ma chwili, jak chce się przytulić odmawia, to otrzymałem odpowiedź.....

Al la
Posty: 2431
Rejestracja: 07 lut 2017, 23:36
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Po 15 latach małżeństwa żona chce rozwodu

Post autor: Al la » 25 gru 2021, 21:54

Witaj, Zoltan, na naszym forum.

Przekazałeś w swoim poście dużo informacji nt funkcjonowania Twojej rodziny.
Ale nie odczytuję, czy picie alkoholu przez Ciebie uważasz za jedną z przyczyn kryzysu w Twoim małżeństwie?
Czy uważasz, że będąc pod wpływem alkoholu można mieć normalne relacje i komunikować się z drugą osobą w sposób czytelny i zrozumiały?

Na początek warto zainwestować w zdobycie wiedzy nt kryzysu, zajrzyj, proszę, na naszą stronę pomocową http://sychar.org/pomoc/, gdzie znajdziesz konferencje z naszych rekolekcji wspólnotowych i polecane lektury.
Jeżeli chcesz zmiany w swoim małżeństwie, zacznij od siebie, ustal swoje priorytety.

Pozdrawiam i mam nadzieję, że otrzymasz wsparcie od naszych forumowiczów.

Pamiętaj też, że internet nie jest anonimowy, zwróć uwagę na niepodawanie charakterystycznych szczegółów.
Ty umiesz to, czego ja nie umiem. Ja mogę zrobić to, czego ty nie potrafisz - Razem możemy uczynić coś pięknego dla Boga.
Matka Teresa

Zoltan
Posty: 199
Rejestracja: 24 gru 2021, 13:01
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Po 15 latach małżeństwa żona chce rozwodu

Post autor: Zoltan » 25 gru 2021, 22:48

Dokończę sentencje, a na pewno będzie odpowiedź czy tylko alkohol był problemem.
Więc w lipcu dowiedziałem się że żona chce rozwodu nie kocha mnie, w sumie nie wie czy kochała wogóle, na początku było zauroczenie później sama nie wie... Jej słowa :Alkohol plus moje nerwowe zachowanie, kłótnie spowodowały że dawno się zamknęła w sobie i tyle. Powiedziała że nie potrzebny był ślub, dzieci etc... Przeze mnie nie była dowartościowywana, nie chwaliłem jej właściwie i teraz już nie chce niczego ratować. Powodowałem swoją postawa ze płakała.
Tyle że ja czułem się też niezrozumiany, po wypiciu alkoholu byłem traktowany przez żonę jak ostatni drań, czułem się wtedy najgorszy. Nie rozumiałem czemu nie może być normalnie, ale wydaje mi się że nie mogło z dwóch powodów żona z DDA którego nie rozumiałem i ja ze swoją depresja, nerwami w których stanach alkohol mi "pomagał" .
Dodam że rozmów normalnych poważnych między nami chyba nie było, ja kilkukrotnie inicjowałem rozmowy bo coś czułem że nie tak ale żona nie mówiła nic konkretnego, np. Jak nie zmieni się to czy tamto to odejdę...
Od lipca jak się dowiedziałem o jej decyzji do teraz zrobiłem chyba wszystko niewłaściwie, robiłem awantury, oskarżałem ją o to że tak naprawdę to reż jej wina że nie starała się mi dobrze wszystko wyjaśnić jak jeszcze można było ratować, później przepraszałem, błagałem... Po prostu wszystko nie tak. Teraz wróciłem do Boga po długiej przerwie, staram się odnaleźć spokój jednak ciężko. Żona stroi się jak nigdy dotad, podśpiewuje i mówi mi że cieszy się tak bo nie musi już że mną być....

Zoltan
Posty: 199
Rejestracja: 24 gru 2021, 13:01
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Po 15 latach małżeństwa żona chce rozwodu

Post autor: Zoltan » 25 gru 2021, 23:02

Podsumowując, nie byłem może najlepszym mężem jednak starałem się o wszystko dbać, nigdy alkohol nie był na pierwszym miejscu. Nie dbałem jednak o żonę właściwie, to teraz wiem.
Ona zbierała w sobie niechęć do mnie przez lata nie komunikując mi w sposób stanowczy co w jej sercu jest. Wiem płakała mi mówiąc że nie znosi moich stanów upojenia, ja jednak odbierałem to jako pastwienie się nade mną.
Teraz sprawa wygląda tak...
Od lipca praktycznie nic nie pije, schudłem z nerwów i z ćwiczeń z 15 kilogramów. Żona chce rozwodu i kropka, jednak ja nie potrafię żyć bez dzieci które kocham i do niej też żywię jakieś uczucia.
Dba bardzo o siebie, jakieś zabiegi, ciągle nowe ubrania.
Ja chodzę do psychoterapeuty oraz psychiatry bo ten stan spowodował u mnie nasilenie nerwicy i lęków.
Napisałem jej list że przepraszam i proszę o jedyna szanse, ale powtarza zawsze to nic nie zmienia, chce rozwodu.
Mieszkamy razem, kupiłem drugie auto by miała wolność o którą prosiła, konta mamy wspólne jednak też się podzieliliśmy nimi. Nie chcę bym w niczym pomagał, zakupy itp. Jak to mówi chce wszystko sama. Dużo czasu staram się spędzać z dziećmi.
Dodam że mówi że nie ma nikogo, może tak jest...
Odwleklem działanie w sprawie rozwodu do po nowym roku.
Nie wiem czy mam się wyprowadzić, dać rozwód, co robić....

Zoltan
Posty: 199
Rejestracja: 24 gru 2021, 13:01
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Po 15 latach małżeństwa żona chce rozwodu

Post autor: Zoltan » 25 gru 2021, 23:15

Wiem że dużo napsulem w relacji z żoną, jednak na prawdę ciężko zrozumieć kogoś kto tłumi w sobie emocje i nie informuje o problemie z tym że miłość ucieka.
Mówiła mi że modliła się o mnie przez rok a później by ten jej koszmar się skończył. Nie była specjalnie wierzącą, uciekła w wiarę by sobie poradzić z tym co ja bolało tak rozumiem, jednak nic mi nie mówiła, albo ja nie słyszałem. Teraz stwierdziła że bez względu na wszystko chce rozwodu a z wiarą to sobie jakoś poradzi.
Zachowywałem się egoistycznie, nie rozumiałem jej, byłem złośliwy. Jednak bardzo cierpiałem sam w środku, czułem się odrzucony.
Potwierdziła że większość rzeczy robiła w związku na siłę bo ja tak chciałem, ja to czułem.
Teraz nie jesteśmy się w stanie porozumieć, obwiniam mnie praktycznie o wszystko, pamięta tylko źle chwilę.

Zoltan
Posty: 199
Rejestracja: 24 gru 2021, 13:01
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Po 15 latach małżeństwa żona chce rozwodu

Post autor: Zoltan » 25 gru 2021, 23:30

Staram się z każdym dniem odnaleźć spokój, jednak ciężko sobie to poukładać.
Nie mam drugiego mieszkania, to jest w kredycie wspólnym, żona nie ma wystarczających dochodów by jakikolwiek kredyt dostać.
Więc po rozwodzie albo mieszkać dalej razem, albo sam mam na swoje barki wszystko wziąć, co uważam za nie fair.
Żona chce jak to mówi bysmu się jak najszybxiej rozsrali, zależy jej na czasie chce sobie wszystko na nowo układać.
Jak się zapytałem, co by było jakby w Polsce po rozwodzie dzieci były przy mężu... Odpowiedziała, że chyba bt wstrzymała się z decyzją do ich pelnioletnosci.
Uważam że planowała ten scenariuszod jakiegoś czasu i jak to powiedziała choćbyś był aniołem to Ciebie nie chce.
Co robić apropo rozwodu, wyprowadzki itp?
O swoją tożsamość staram się walczyć, przebaczyć sobie i jej, Bóg mnie wspiera ale czy dam radę?
Podpowiedzcie jak się odnieść do tego zamętu, dziękuję.

Sefie
Posty: 447
Rejestracja: 23 paź 2021, 23:01
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Po 15 latach małżeństwa żona chce rozwodu

Post autor: Sefie » 25 gru 2021, 23:32

Zoltan pisze:
25 gru 2021, 12:37
Żona pochodzi z rozbitej rodziny jest tato rozwiódł się z mamą gdy miała chyba 3 lata, ojczym był-jest alkoholikiem nadużywającym przemocy, a matka z pewną formą choroby psychicznej - ciągła kontrola wszystkich i stwarzanie zamętu, waśni.
Ja natomiast z pozoru z rodziny "normalnej" jednak też z pewną dysfunkcja ojca, troszkę popijał i mam wrażenie,że nie odczułem jego miłości, zmarł około dwa miesiące temu więc już nie odczuję.
Czyli żona DDA i DDRR, Ty pewnie DDD, ale to sam oceń, generalnie dobraliście się kolorowo :D
Zoltan pisze:
25 gru 2021, 12:37
W momencie jak poznałem żonę to ja bardzo pragnąłem mieć rodzinę, a żona była w związku z chłopakiem który nadużywał alkoholu. Dla mnie odeszła od niego, a że nie miała się gdzie podziać bo matka ją dręczyło psychicznie, wynająłem nam mieszkanie. Zamieszkaliśmy razem.
Ogólnie jest taka teoria na forum, że popaprania się przyciągają o ile sam jej zaprzeczałem wcześniej o tyle poznając wycofanie swojego ojca w moich wychowaniu i szukaniu podświadomie żony w postaci "wycofanego dziecka" sam w takiem popaprane małżeństwo wpadłem.
Zoltan pisze:
25 gru 2021, 12:37
Było nam razem dobrze. Przytulanie, rozmowy, szczęście.
razem.
Klask, do czasu :D
Zoltan pisze:
25 gru 2021, 12:37
Już wtedy zdarzało się ze nadużyłem alkoholu ale uważałem że to normalne, wszyscy tak robią.
Żona mi robiła o to pretensje, uważałem że nie ma racji, każdemu się zdaża, to normalne inni też tak robią. Dlaczego mnie nie akceptujesz pytałem wewnątrz...
Tu się już zaczęły problemy, które olałeś a które ona zna z dziedzictwa.
Zoltan pisze:
25 gru 2021, 12:37
Robiłem awantury, krzyczałem, pytałem co się dzieje, alkohol też był raczej regularnie, znaczy od czasu do czasu.... Nie mogłem zrozumieć dlaczego jestem już nie ważny, co jest. Miałem wrażenie że coś w naszym związku jest nie tak, nie widziałem że ranie żonę piciem i kłótniami, myślałem że ja jestem raniony jej zachowaniem: pretensje o alkohol, seks tylko z musu, brak dbałości o relacje itp. Starałem się bardzo dla rodziny i dzieci. Planowanie wycieczek, dbałość o dom, remonty, zabezpieczenie finansowe, miałem wrażenie że wszystko mam na glowie: itp. Żona zajmowała się dziećmi dobrze
Wszedłeś w etap awantur jak już żona była daleko. To tak jak u mnie, zaważyłem problemy na 3 miesiące przed jej wyprowadzką, po grubszej analizie okazało się że problem tkwił od 2 lat. Tu też się zastanów.
Zoltan pisze:
25 gru 2021, 12:37
Miałem wrażenie że w nic się nie angażuje, nawet porządki robiła jakby od niechcenia, też o to miałem pretensje.
Dodam że w naszej relacji ja zauważałem że coś jest nie tak jednak te kilka prób rozmów to był raczej mój monolog, pretensje i odpowiedzi mojej żony uważałem za nieprawdziwe, od niechcenia...
Wtedy psychicznie już jej przy Tobie nie było a dopiero wtedy odczułeś jej brak.
Zoltan pisze:
25 gru 2021, 12:37
Jakiś rok temu zauważyłem nadmierna dbałość żony o siebie, nowe ubrania, fryzura, stroje.
Ooooo. I tu się zaczął problem jak mniemasz ale prawda że zaczął się wcześniej ...
Zoltan pisze:
25 gru 2021, 12:37

Więc w lipcu dowiedziałem się że żona chce rozwodu nie kocha mnie, w sumie nie wie czy kochała wogóle, na początku było zauroczenie później sama nie wie... Jej słowa :Alkohol plus moje nerwowe zachowanie, kłótnie spowodowały że dawno się zamknęła w sobie i tyle. Powiedziała że nie potrzebny był ślub, dzieci etc... Przeze mnie nie była dowartościowywana, nie chwaliłem jej właściwie i teraz już nie chce niczego ratować. Powodowałem swoją postawa ze płakała.
Klasyk, poczytaj inne wątki. Nie chcę się rozwodzić, żona pójdzie w zaparte z Twoimi ułomnościami które masz, doda milion innych żeby utwierdzić siebie i Ciebie. Postaraj się być obiektywny względem małżeństwa, trudne to ale musisz.
Zoltan pisze:
25 gru 2021, 12:37

Tyle że ja czułem się też niezrozumiany, po wypiciu alkoholu byłem traktowany przez żonę jak ostatni drań, czułem się wtedy najgorszy. Nie rozumiałem czemu nie może być normalnie, ale wydaje mi się że nie mogło z dwóch powodów żona z DDA którego nie rozumiałem i ja ze swoją depresja, nerwami w których stanach alkohol mi "pomagał" .
Alko to nie paracetamol, jak masz kłopot to idź na terapię, jak nie widzisz a ktoś Ci mówi to też idź na terapię.
Zoltan pisze:
25 gru 2021, 12:37
Od lipca jak się dowiedziałem o jej decyzji do teraz zrobiłem chyba wszystko niewłaściwie, robiłem awantury, oskarżałem ją o to że tak naprawdę to reż jej wina że nie starała się mi dobrze wszystko wyjaśnić jak jeszcze można było ratować, później przepraszałem, błagałem... Po prostu wszystko nie tak.
Lista Zert, polecam, przetestowane na sobie, działa. Nie koniecznie odzyskasz żonę, bo tak pewnie zakładzasz ale odzyskasz siebie i ogarniesz się.
Zoltan pisze:
25 gru 2021, 12:37
Teraz wróciłem do Boga po długiej przerwie, staram się odnaleźć spokój jednak ciężko
Fanfary :D
Zoltan pisze:
25 gru 2021, 12:37
Żona stroi się jak nigdy dotad, podśpiewuje i mówi mi że cieszy się tak bo nie musi już że mną być....
Niestety dobrych prognoz nie ma, jakiś typek się czai, nie musi być na poważne, może to być niepoważne wyobrażenie żony, uzbrój się w cierpliwość i żywą relację z Bogiem
Miłości bez krzyża nie znajdziecie, a krzyża bez miłości nie uniesiecie.
Jan Paweł II

Caliope
Posty: 2630
Rejestracja: 04 sty 2020, 12:09
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Po 15 latach małżeństwa żona chce rozwodu

Post autor: Caliope » 25 gru 2021, 23:44

Witaj, ile alkoholu wypijałeś w ciągu tygodnia? Czy robiłeś awantury po wypiciu alkoholu? żona jest DDA, ty też jesteś jak ojciec popijał i myślę, że nie troszkę. Regulowanie emocji alkoholem wiąże się z traumami z domu pierwotnego, ze szkoły, z środowiska w którym żyjemy.

Zoltan
Posty: 199
Rejestracja: 24 gru 2021, 13:01
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Po 15 latach małżeństwa żona chce rozwodu

Post autor: Zoltan » 26 gru 2021, 0:22

Uważam więc że przyczynami rozpadu związku był z mojej strony: alkohol, nerwy, klotnie, wypominanie, słowne udreczanie żony, nie słuchanie jej, brak zrozumienia jej stanu, egoizm, chęć by wszystko było dobrze ale po mojemu
Z jej strony: zamknięcie się, brak zrozumienia mojej osoby, nie wyraźne komunikowanie swojego stanu, myśli, brak chęci ratowania związku jak można było., brak zaangażowania w niektóre sfery życiowe.
Po prostu oboje nie rozmawialiśmy właściwie ze sobą, każde było obok.

Monti
Posty: 1127
Rejestracja: 21 mar 2018, 18:14
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Po 15 latach małżeństwa żona chce rozwodu

Post autor: Monti » 26 gru 2021, 8:46

Zoltan pisze:
25 gru 2021, 23:02
Dodam że mówi że nie ma nikogo, może tak jest...
Odwleklem działanie w sprawie rozwodu do po nowym roku.
Nie wiem czy mam się wyprowadzić, dać rozwód, co robić....
O alkoholu już inni napisali, więc odniosę się do tego, co powyżej.
To, że żona mówi, że nie ma nikogo, to oczywiste, ale są symptomy, które pozwalają przypuszczać, że jest inaczej. Pamiętaj, że kobiety rzadko odchodzą "w próżnię".
Jak rozumiem, działania w sprawie rozwodu ma podjąć Twoja żona, więc nie masz wpływu na to, czy i kiedy złoży pozew. Z pewnością, jak się wyprowadzisz, bardzo ułatwisz jej sprawę i to już będzie trudne do odkręcenia.
"Szukaj pokoju, idź za nim" (Ps 34, 15)

Zoltan
Posty: 199
Rejestracja: 24 gru 2021, 13:01
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Po 15 latach małżeństwa żona chce rozwodu

Post autor: Zoltan » 26 gru 2021, 9:07

Ile piłem alkoholu? W tygodniu zdążało się w pewnym okresie że codziennie jedno dwa piwa - ale raczej tylko pora letnia, ... Np co drugi tydzień, co miesiąc jakieś kilka piw lub drinki. Tak by poczuć że coś się wypilo, nie zawsze do upojenia.. Na święta, sylwester, rodzinne spotkania też był alkohol. Z kolegami bardzo zadko wychodziłem może na początku. Raczej w domu piwo, lub whysky szklanka po szklaneczce przy np. piątku jakimś. Ja patrzę wokół to naprawdę nie było tego bardzo bardzo dużo, jedynie zdążało się często że nie wyczuwałem subtelnej granicy i wypijałem za wiele.
Że nie było mało też wiem tylko ze w momencie jak koledzy balowali to ja byłem w domu i sam sie delektowałem po troszkę. Też źle fakt.
To co jeszcze widzę to to że w 15 letnim związku żona się nie starała w naszym kierunku o żadną chęć naprawy relacji , wszystkie wspólne wypady były z mojej inicjatywy, mimo że krzywdziłem to chciałem wszystko ratować naprawiać, pytałem o co chodzi... Jeździliśmy wspólnie w góry gdzie alko nie było, piesze wędrówki, nad morze teraz mi mówi że nic nie robiła bo nie musiała no bo ja to robiłem, a gór nie lubiła, morze zresztą fajne ale dla dzieci wolała za granicę...
Wszystko co naprawdę robiłem to były moje starania, a jak ja pytam czemu nic nie mówiłaś jak można było coś zmienić? Bo się Ciebie bałam.... Mówię czego, Krzyków, rozmów... Można było list napisać, sms i przekazać co czujesz co Cię boli, czujesz że nie wytrzymasz odejdziesz.. Dlaczego nic nie zrobiłaś, bo nie czułam nie wiedziałam, myślałam że trzeba tak trwać...
Tak to wygląda jakby od lat był plan... Dodam że powiedziała mi że już na początku po dwóch latach znajomości stwierdziła że nie powinno jej tu być, ale trwała bo nie wiedziała co ma począć. Miała słabą pracę, była sama, dałem wszystko co umiałem. Jak były dzieci to w nie uciekła. Jak podrosły to kończymy plan. Jak to powiedziała, teraz ja się liczę nikt inny. Taki mój wniosek. Wiem że źle robiłem ale tak planowo postępować, działać zdeterminowanie. Jak płakałem potrafiła się ze mnie podsmiewac, jak prosiłem o nie emanowanie radością bo mnie rani to mówiła że tak czuje i nie może się powstrzymać. Podłe zachowanie.. Takiej jej nie znałem. Teraz z chęcią tak mam że jakby mogła odejść sama a dzieci przy mnie to bym był szczęśliwy.
Pracuje nad sobą, przynajmniej się staram listę przeczytałem ale za późno.
Praca nad sobą to jedno, ale wiszący rozwód, brak mieszkania, wyprowadzka to drugie, jak postępować z tymi przyziemnymi sprawami..?

Zoltan
Posty: 199
Rejestracja: 24 gru 2021, 13:01
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Po 15 latach małżeństwa żona chce rozwodu

Post autor: Zoltan » 26 gru 2021, 10:04

Rozwód za porozumieniem stron wchodzi w rachubę, nawet obopólna opieka naprzemienną. Jednak nie mam lokum, nie chciałbym jej ułatwiać. Tkwić w domu jest nam obojgu ciężko.
Ona chce być szczęśliwa i to się liczy, dzieci sobie poradzą mówi i tyle.
Taki impas który mnie wykańcza.
Znowu staram się stanąć na nogi, walczyć o siebie.
Jak zgodzę się na rozwód za porozumieniem stron to go otrzyma, jak się nie zgodzę to też tyle że na innych warunkach.
Wszystko pojąłem zbyt późno, dobrze że wogole. Dziękuję za chęć pomocy, pozdrawiam życząc dobrego.

Caliope
Posty: 2630
Rejestracja: 04 sty 2020, 12:09
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Po 15 latach małżeństwa żona chce rozwodu

Post autor: Caliope » 26 gru 2021, 11:46

Zoltan pisze:
26 gru 2021, 10:04
Rozwód za porozumieniem stron wchodzi w rachubę, nawet obopólna opieka naprzemienną. Jednak nie mam lokum, nie chciałbym jej ułatwiać. Tkwić w domu jest nam obojgu ciężko.
Ona chce być szczęśliwa i to się liczy, dzieci sobie poradzą mówi i tyle.
Taki impas który mnie wykańcza.
Znowu staram się stanąć na nogi, walczyć o siebie.
Jak zgodzę się na rozwód za porozumieniem stron to go otrzyma, jak się nie zgodzę to też tyle że na innych warunkach.
Wszystko pojąłem zbyt późno, dobrze że wogole. Dziękuję za chęć pomocy, pozdrawiam życząc dobrego.
Jesteś uzależniony od alkoholu, zastanów się na terapią. Nie piszesz za dużo o tym co się działo po nim, bo niezbyt pamiętasz i się dziwisz, że żona nie wytrzymała. Zapraszam do ośrodka odwykowego, naprawdę tam Ci pomogą, zawalcz o siebie póki jeszcze masz rodzinę, za jakiś czas będzie za późno. Z mojego doświadczenia wiem, że warto i z Bogiem.

Zoltan
Posty: 199
Rejestracja: 24 gru 2021, 13:01
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Po 15 latach małżeństwa żona chce rozwodu

Post autor: Zoltan » 26 gru 2021, 13:34

Brałem leki to przez rok prawie zero alkoholu, teraz pół roku i też prawie nic.
Nie ciągnie mnie, nie miałem i nie mam ciągów.
Alkohol nie był moim przyjacielem ale też nie był wrogiem.
Wiem że to niczeho nie tłumaczy, ale z alko radzę sobie bez problemu, tylko mam depresję, nerwice i te dysfunkcje muszę leczyć by nie ciągnęło mnie to używek.

Zoltan
Posty: 199
Rejestracja: 24 gru 2021, 13:01
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Po 15 latach małżeństwa żona chce rozwodu

Post autor: Zoltan » 26 gru 2021, 13:36

Co było po alko pamiętam, zazwyczaj byłem do końca kumaty, ale zdążały się też przegięcia. Wiem o tym że to jeden z moich problemów, walczę też z tym.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Pavel i 19 gości