Ja i niepewna przyszłość małżeństwa

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Jastarnia
Posty: 221
Rejestracja: 15 lis 2021, 11:34
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Ja i niepewna przyszłość małżeństwa

Post autor: Jastarnia » 20 lut 2022, 7:41

Dobry wieczór wszystkim. Przeczytałam wiele postów na tym forum, wiele polecanych tutaj książek. Dojrzałam aby założyć swój wątek.
Jestem 5 lat po ślubie. Moje małżeństwo przeżywa kryzys. Pierwsza próba naszej miłości nadeszła kilka miesięcy po ślubie, kiedy okazało się że mąż był typem rozrywkowej osoby, lubił imprezy, często takie z różnymi używkami w roli głównej. Ukrywał się z tym przed ślubem, a że dzieliła nas odległość, to było łatwe.
Mąż był zamknięty w sobie, rzadko mówił o uczuciach, mało między nami było poważnych rozmów.
Przypadkiem dowiedziałam się że utrzymuje on kontakt telefoniczny (mam nadzieję że tylko taki) z pewna kobietą, ona mieszka we Francji, wiem że on się jej zali że czuje się samotny i że żałuje że mnie poznał. On nie wie że ja wiem, a boję się że jeśli mu powiem to i tak mnie obwini o to, jak zawsze. Nie wiem co robić.
Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego. Łk 1,37.

Al la
Posty: 2440
Rejestracja: 07 lut 2017, 23:36
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Ja i niepewna przyszłość małżeństwa

Post autor: Al la » 20 lut 2022, 14:52

Witaj, Jastarnia, na naszym forum.

Budowanie relacji małżeńskich na odległość nie jest dobrym pomysłem, o czym już się przekonałaś.
Jak ogarnąć sytuację, która teraz zaistniała?
Ano, zainwestować w siebie i w wiedzę nt kryzysu, który pojawił się w Waszym małżeństwie.
Zapraszam na stronę pomocową naszej wspólnoty http://sychar.org/pomoc/, tam znajdziesz konferencje z naszych rekolekcji wspólnotowych, również listę polecanych lektur.

Pozdrawiam Cię i życzę, abyś uzyskała wsparcie od naszych forumowiczów.

Pamiętaj też, że internet nie jest anonimowy, zadbaj o niepodawanie charakterystycznych danych.
Ty umiesz to, czego ja nie umiem. Ja mogę zrobić to, czego ty nie potrafisz - Razem możemy uczynić coś pięknego dla Boga.
Matka Teresa

Jastarnia
Posty: 221
Rejestracja: 15 lis 2021, 11:34
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Ja i niepewna przyszłość małżeństwa

Post autor: Jastarnia » 20 lut 2022, 15:51

Dziękuję za odpowiedź, przeczytalam wiele książek tutaj polecanych. Są bardzo pomocne. Wiem że podstawowym błędem jest małżeństwo na odległość, jednak mąż nie potrafi inaczej. Ja im więcej udowadnianiałam mężowi że jestem w porządku, tym bardziej on ode mnie więcej wymagał. W pewnym momencie już nie dałam rady, bo on (naprawdę nie dałam mu ku temu powodu) zarzucał mi kłamstwo przy każdej możliwej okazji. Unikalam sytuacji konfliktowych, zawsze pierwsza wyciągałam rękę, a on wmawiał mi poczucie winy. Zawsze ja byłam winna, karał mnie milczeniem żebym zrozumiała że on ma rację. Byłam na rekolekcjach i tam usłyszałam o trzech fazach przemocy - narastania napięcia, przemocy, miodowego miesiąca. Nie wiem czy taka przemoc występuje w naszym małżeństwie ale schemat jest podobny, ostatnia faza się różni tym że to ja się w niej staram by wróciła względna normalność. Odkąd pamiętam było u nas tak, że mąż był drażliwy, denerwowało go pytanie zadane nieodpowiednim tonem, moja zbyt wesoła czy zbyt smutna mina, każdy powód był dobry by się obrazić i milczeć, nie potrafił i nie chciał o tym rozmawiać, to napięcie narastało, ja staralam się by męża nie zdenerwować, a było to niełatwe zadanie, bo on w najmniej oczekiwanej chwili potrafił wybuchnąć gniewem, przeważał jakiś drobiazg, a potem zamknąć się w sobie i czekać na moje podchody do niego, by było znów w miarę spokojnie. Sama jestem winna, bo on wiedział że ja zawsze wyciągnę rękę, że nie dam rady wytrzymać jego milczenia, karania mnie ciszą. Nie potrafiłam go "olać", czekać na przeprosiny (wątpię bym się doczekała). Nawet ich nie potrzebowałam, ale spokoju w małżeństwie i nieobwiniania mnie o każde potknięcie. Starałam się być dobrą żoną i co nauczyły mnie lektury tutaj polecane - chyba zbyt się starałam i uczyniłam mojego męża sensem życia. On wie że jestem wierząca i że nie dopuszczam myśli o rozstaniu. Myślę że to wykorzystuje, często mi mówił że się rozstaniemy, ja wtedy w panice robiłam co mogłam by go od tego odwieść. To był prawdopodobnie jakiś szantaż z jego strony, kiedyś gdy go prosiłam żeby wyłączył film bo nie mogłam zasnąć, powiedział "to się rozejdźmy skoro ci przeszkadzam". Przy wielu tego typu moich prośbach pojawiał się u niego ta odpowiedź "jak ci nie pasuje to się rozejdziemy". W mojej głowie wtedy pojawiał się strach, że niepotrzebnie zwróciłam mu uwagę. Wiele błędów popełniłam i to takich typowych.
Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego. Łk 1,37.

Sefie
Posty: 447
Rejestracja: 23 paź 2021, 23:01
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Ja i niepewna przyszłość małżeństwa

Post autor: Sefie » 20 lut 2022, 17:02

Jastarnia,
zachowanie Twoje męża bym nazwał "stanem posiadania".
Miłości bez krzyża nie znajdziecie, a krzyża bez miłości nie uniesiecie.
Jan Paweł II

LvnWthHpe20
Posty: 87
Rejestracja: 09 lip 2019, 6:41
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Ja i niepewna przyszłość małżeństwa

Post autor: LvnWthHpe20 » 20 lut 2022, 17:33

Jastarnio,

Co piszesz w swoim wątku to to co często gęsto się dzieje kiedy związki wchodzą w fazę obojętności. Jeden z kapłanów chyba tutaj (na nagraniach sycharowskich, małżeńskich etc.),tłumaczy ze obojętnością jednej lub obu stron zaczynamy podcinać skrzydła sobie i naszemu związkowi.

Wyciągnięcie reki do męża to w rzeczywistości przebaczenie mężowi. Jest to piękne i pokazujące twoja miłość do niego. Z jego strony do ciebie bierze się agresja, manipulacja, obojętność i podpowiedzi rozstania.

Słowa przysięgi małżeńskiej, „biorę ciebie za męża/żonę i ślubuje ci miłość wierność uczciwość małżeńska oraz ze cię nie opuszczę.” To są słowa znaczące naprawdę olbrzym wyrzeczenia się i swojego ja. By szlifować ten związek do perfekcji.

Twoj mąż natomiast ma jakaś koleżankę za granica, nie wieży ci i ty mu jeszcze podsylasz lokalizacje. Musisz powiedzieć STOP, nie tak się traktuje współmałżonka. Pamiętaj, miłość, cierpliwa jest, łaskawa jest, nie unosi się gniewem nie pamięta złego etc. On musi tutaj zacząć działać w twoja stronę.

Musi odciąć pępowinę od koleżanki, i przestać kamac. Pozwolić Bogu być w waszym związku. Nic na sile, może to się wiązać z głębszym kryzysem jeszcze. Przylgni do Boga, do modlitwy. Odpuść mu niech się cieszy kobitka z Francji. Módl się i wypełniaj obowiązki swojej przysięgi. Ofiaroj swoje cierpienie za bieg za was. Będzie lepiej, pukajcie a będzie wam otwarte, kołaczcie a otrzymacie. Jest to sakrament i Bóg da ze będzie oki.

Ja już jestem 4ery lata prawie po rozejściu z żona, odpuściłem chociaż chciał bym budować coś. Tez mnie oskarżała o to o tamto a ja do kościoła chodziłem na drogę krzyżowa etc a znajomi pili i się po barach włóczyli. Ona podejrzewała ze to ze tamto ale nic nie miła na mnie w końcu wtrąciła do więzienia za pobicie nakłamała w sądzie i dzisaj ja dalej wiem ze obiecałem miłość, wierność, i ze jej nie opuszczę.

Nie utrzymamy drugiego na sile.
Szczęśliwy mąż, który nie idzie za rada występnych, nie wchodzi na drogę grzeszników i nie siada w kole szyderców, lecz ma upodobanie w Prawie Pana, nad Jego Prawem rozmyśla dniem i nocą”(Ps 1, 1-2)

Firekeeper
Posty: 442
Rejestracja: 24 maja 2021, 19:46
Płeć: Kobieta

Re: Ja i niepewna przyszłość małżeństwa

Post autor: Firekeeper » 20 lut 2022, 18:34

Witaj Jastarnia.
Temat u mnie na czasie. Wczoraj mój mąż po dobrych 3 miesiącach przypomniał sobie, o karaniu milczeniem. Bo jakże śmiałam mu zwrócić uwagę i krzyknąć. Przyznaję krzyknęłam mój błąd ale uruchomiło to w nim jego znaną metodę ignorowanie i nie odzywanie się. Wyprowadził się z sypialni ,, żeby jaśnie pani miała spokój " No to sobie pomyślałam to będę mieć spokój. Wyspałam się, bo miałam całe łóżko wolne. Musiał z domu się dziś ewakuować, bo przecież trzeba mnie olewać więc zabrał dzieci na obiad. Przynajmniej gotować nie musiałam. Wyszłam na spacer. Zrobiłam sobie drzemkę i nawet poczytałam książkę. On dalej cicho siedzi. Mam to gdzieś! On czeka tylko na to aż wybuchnę, będę się prosić o uwagę, będę załamana krzyczeć. Nic z tego. Tym razem ja wychodzę z tego. Zapewniam siebie w myślach, że wszystko jest ok. Jego milczenie, jego problem. Ja mogę chodzić załamana, wkurzona i dać się w to wciągnąć, albo wykorzystać ten czas jak najlepiej. Stawiam na to drugie. Co ciekawe mój mąż wielokrotnie mi mówił, że to czego najbardziej on się boi to mojego milczenia. Bo ja rzadko milczę. Więc widzę, że już próbuje mnie sprowokować do reakcji ale dalej ignoruję.

Trzeba czasem znaleźć siłę i odwagę by wyjść z tego koła w którym się znajdujemy. Najpierw jednak trzeba sobie poradzić z lękiem. Jeszcze w styczniu jak mój mąż również zamilkł moja głowa była pełna pesymistycznych myśli. Że to małżeństwo jest do niczego. Że jestem beznadziejna. Znów zrobiłam coś nie tak. Jak zawykle to samo. Teraz jest mi znacznie lepiej.

Jastarnia
Posty: 221
Rejestracja: 15 lis 2021, 11:34
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Ja i niepewna przyszłość małżeństwa

Post autor: Jastarnia » 20 lut 2022, 20:50

Sefie pisze:
20 lut 2022, 17:02
Jastarnia,
zachowanie Twoje męża bym nazwał "stanem posiadania".
Co to znaczy?
Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego. Łk 1,37.

Jastarnia
Posty: 221
Rejestracja: 15 lis 2021, 11:34
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Ja i niepewna przyszłość małżeństwa

Post autor: Jastarnia » 20 lut 2022, 21:03

LvnWthHpe20 u tej koleżanki on znajduje wsparcie, opowiada jej jak mu źle było przez 5 lat małżeństwa, a ona mu współczuje że ma taką żonę. On mówi też do niej że nie chce mnie znać. Do mnie jeszcze tego nie powiedział. Do tej pory usłyszałam że nie wie czy mnie kocha i czy chce ze mną być, ponieważ ja ponoć nie okazałam mu miłości. To ja zyly z siebie wypruwam mówiąc kolokwialnie żeby mu tą miłość udowodnić a on twierdzi że jej nie okazuję. On nie wie że ja wiem o koleżance. Nie wiem czy mu powiedzieć.
Firekeeper mój mąż potrafi tak całymi tygodniami milczeć. Odpowiadać tylko tak/nie na moje pytania np czy coś zje. To mnie niszczy. Jak wykorzystać lepiej ten czas? Próbowałam kiedyś podczas takiej sytuacji zwyczajnie zająć się sobą, wyjść na spacer, zająć się modlitwą czy książką, wówczas było jeszcze gorzej. Usłyszałam że nie zależy mi na nim że widocznie samej mi lepiej i dalsze obrażanie się trwało kolejne kilka dni póki nie odpuściłam i nie zaczęłam dążyć do rozmowy.
Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego. Łk 1,37.

Sefie
Posty: 447
Rejestracja: 23 paź 2021, 23:01
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Ja i niepewna przyszłość małżeństwa

Post autor: Sefie » 20 lut 2022, 21:35

Jastarnia pisze:
20 lut 2022, 20:50
Sefie pisze:
20 lut 2022, 17:02
Jastarnia,
zachowanie Twoje męża bym nazwał "stanem posiadania".
Co to znaczy?
Twój mąż Cię "ma". Co tzn? ... sprawuje stałą kontrolę nad Tobą, GPS, ze wszystkiego mu się tłumaczysz, nadskakujesz, urządza Ci pokaz humorów od cichych dni do wybuchów gniewu. Sam przy tym nie będąc uczciwy: długi, używki, wydawane pieniędzy na lewo, koleżanka.

Ale po co mu to zmieniać skoro Ciebie "ma", po co ma wychodzić ze swojej strefy komfortu? Nie zrobi tego póki nie będzie musiał ...

Poczytaj wątki o stawianiu granic.
Miłości bez krzyża nie znajdziecie, a krzyża bez miłości nie uniesiecie.
Jan Paweł II

Jastarnia
Posty: 221
Rejestracja: 15 lis 2021, 11:34
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Ja i niepewna przyszłość małżeństwa

Post autor: Jastarnia » 21 lut 2022, 4:51

Sefie pisze:
20 lut 2022, 17:02
Ale po co mu to zmieniać skoro Ciebie "ma", po co ma wychodzić ze swojej strefy komfortu? Nie zrobi tego póki nie będzie musiał ...

Poczytaj wątki o stawianiu granic.
Dziękuję, czytałam, ale czy w fazie jego zauroczenia koleżanką to nie pogorszy sprawy? On mówi że nie pokazuję mu ze mi na nim zależy. Cos w tym jest, bo ja nie dawałam rady ostatnio już się tak starać, nie miałam siły... i znalazł sobie koleżankę i teraz ja czuję się winna. Gdybym nadal się starala to nie potrzebowałby koleżanki. On juz sobie szykuje grunt do ucieczki. :( Milczy cały czas i mnie obwinia o ten stan. Jesli przemówi to tylko o podziale domu - żebym wybrała czy mu oddam czesc pieniędzy za dom czy on ma mi oddać. I dalej milczy. :(
Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego. Łk 1,37.

Bławatek
Posty: 1068
Rejestracja: 09 maja 2020, 13:08
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Ja i niepewna przyszłość małżeństwa

Post autor: Bławatek » 21 lut 2022, 8:25

Witaj,

Jastarnio twój mąż wymaga od Ciebie abyś się o niego starała bardziej, pokazywała, że Ci na nim zależy, a twój mąż w stosunku do Ciebie działa tak, że czujesz się przez niego doceniana, ważna, wyjątkowa?

I też wydaje mi się, że za dużo kontroluje Ciebie i Twoje działania - on we Francji swobodny ptak a Ty w tym czasie masz żyć jak w klatce i to najlepiej z monitoringiem.

On się żali koleżance, że jest taki biedny, samotny i na złą żonę?! A on co ideał męża i mężczyzny?

Niestety przypomniałaś mi swoją historię część zachowań mojego męża - kontrolowanie, nie dawanie szansy na inne życie np. koleżeńskie, bo ciągle musiałam z nim spędzać czas lub siedzieć w domu. Za to on mógł robić co chciał a jak pytałam o której wróci to nigdy się nie określał - on mógł, ja nie.

Firekeeper
Posty: 442
Rejestracja: 24 maja 2021, 19:46
Płeć: Kobieta

Re: Ja i niepewna przyszłość małżeństwa

Post autor: Firekeeper » 21 lut 2022, 9:12

Jastarnia pisze:
21 lut 2022, 4:51
Sefie pisze:
20 lut 2022, 17:02
Ale po co mu to zmieniać skoro Ciebie "ma", po co ma wychodzić ze swojej strefy komfortu? Nie zrobi tego póki nie będzie musiał ...

Poczytaj wątki o stawianiu granic.
Dziękuję, czytałam, ale czy w fazie jego zauroczenia koleżanką to nie pogorszy sprawy? On mówi że nie pokazuję mu ze mi na nim zależy. Cos w tym jest, bo ja nie dawałam rady ostatnio już się tak starać, nie miałam siły... i znalazł sobie koleżankę i teraz ja czuję się winna. Gdybym nadal się starala to nie potrzebowałby koleżanki. On juz sobie szykuje grunt do ucieczki. :( Milczy cały czas i mnie obwinia o ten stan. Jesli przemówi to tylko o podziale domu - żebym wybrała czy mu oddam czesc pieniędzy za dom czy on ma mi oddać. I dalej milczy. :(
Jastarnia pogorszy albo i nie. To nie chodzi o Twojego męża tylko o Ciebie samą. To Tobie są potrzebne granice, żeby nie dawać się wciągać w manipulację i nie poddawać się kontroli.

Możesz zacząć okazywać mu miłość, chodzić za nim, starać się po raz kolejny i kolejny, a on będzie od Ciebie wymagał więcej i więcej. Mając dalej koleżankę u boku.

Zobacz co on z Tobą zrobił:
Unikalam sytuacji konfliktowych, zawsze pierwsza wyciągałam rękę, a on wmawiał mi poczucie winy. Zawsze ja byłam winna, karał mnie milczeniem żebym zrozumiała że on ma rację.
Odkąd pamiętam było u nas tak, że mąż był drażliwy, denerwowało go pytanie zadane nieodpowiednim tonem, moja zbyt wesoła czy zbyt smutna mina, każdy powód był dobry by się obrazić i milczeć, nie potrafił i nie chciał o tym rozmawiać, to napięcie narastało, ja staralam się by męża nie zdenerwować,
najmniej oczekiwanej chwili potrafił wybuchnąć gniewem, przeważał jakiś drobiazg, a potem zamknąć się w sobie i czekać na moje podchody do niego, by było znów w miarę spokojnie.
Przy wielu tego typu moich prośbach pojawiał się u niego ta odpowiedź "jak ci nie pasuje to się rozejdziemy".
To wszystko to są manipulacje Twoją osobą. Oczekuje, że będziesz mu podporządkowana. Będzie wymagał od Ciebie więcej. Im więcej Ty dasz, tym on będzie więcej się nad Tobą pastwić. Nie będzie miał do Ciebie szacunku. Choćbyś stanęła na rzęsach, on znajdzie powód żeby się doczepić.

Jastarnia to jest koło w którym się znaleźliście. Taki schemat. Ja jestem osobą bardzo kontrolującą więc to co robi Twój mąż jest mi bliskie. Ja kontroluję, bo mam to we krwi. Nauczyła mnie już tego moja matka, później rozwinęłam swoje zdolności przy mężu. Kontrola daje złudne wrażenie, poczucia bezpieczeństwa i wyższości nad drugą osobą. Masz tą osobę w garści, wiesz jak się zachowa, znasz ją na wylot. Wiesz jak osiągnąć korzyści. Sterujesz tą osobą. Wpędzanie w poczucie winy ma na celu jeszcze bardziej podporządkować sobie taką osobę. Jeśli będziesz krzyczeć, buntować się, będziesz emocjonalna tym bardziej Cię dojedzie.

To co na mnie działa to postawa asertywna męża. Nie ucieczka w milczenie czy agresja. Tylko spokojne i rzeczowe przedstawienie mi swoich argumentów z całą pewnością i stanowczością w głosie. Ja wyczuje kiedy się waha, kiedy nie jest pewny.

Nie koleżanka i nie Twój mąż jest teraz najważniejszy. Ich zostaw. Najważniejsza jesteś Ty! Potrzebujesz stanąć silnie na nogi. Wzmocnić swoją wartość. Nauczyć się jak reagować na manipulacje, jak reagować kiedy mąż po raz kolejny próbuje Cię kontrolować. Wyjść z schematu. Nie dawać się w to wciągać dalej.

Sefie
Posty: 447
Rejestracja: 23 paź 2021, 23:01
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Ja i niepewna przyszłość małżeństwa

Post autor: Sefie » 21 lut 2022, 9:56

Jastarnia pisze:
21 lut 2022, 4:51
Sefie pisze:
20 lut 2022, 17:02
Ale po co mu to zmieniać skoro Ciebie "ma", po co ma wychodzić ze swojej strefy komfortu? Nie zrobi tego póki nie będzie musiał ...

Poczytaj wątki o stawianiu granic.
Dziękuję, czytałam, ale czy w fazie jego zauroczenia koleżanką to nie pogorszy sprawy? On mówi że nie pokazuję mu ze mi na nim zależy. Cos w tym jest, bo ja nie dawałam rady ostatnio już się tak starać, nie miałam siły... i znalazł sobie koleżankę i teraz ja czuję się winna. Gdybym nadal się starala to nie potrzebowałby koleżanki. On juz sobie szykuje grunt do ucieczki. :( Milczy cały czas i mnie obwinia o ten stan. Jesli przemówi to tylko o podziale domu - żebym wybrała czy mu oddam czesc pieniędzy za dom czy on ma mi oddać. I dalej milczy. :(
Mąż się nie będzie sam starał bo i nie musi obecnie. Starasz się za Was oboje, po części na swoje życzenie.
Przeczytaj "miłość potrzebuje stanowczości".
Miłości bez krzyża nie znajdziecie, a krzyża bez miłości nie uniesiecie.
Jan Paweł II

Jastarnia
Posty: 221
Rejestracja: 15 lis 2021, 11:34
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Ja i niepewna przyszłość małżeństwa

Post autor: Jastarnia » 21 lut 2022, 10:27

Bławatek pisze:
21 lut 2022, 8:25
Jastarnio twój mąż wymaga od Ciebie abyś się o niego starała bardziej, pokazywała, że Ci na nim zależy, a twój mąż w stosunku do Ciebie działa tak, że czujesz się przez niego doceniana, ważna, wyjątkowa?
Po okresie milczenia, kiedy już wyciągnęłam rękę i odczekałam aż złość mu opadnie, często był miły i np okazywał czułość lub pomagał przy obiedzie. Ale za jakiś czas znów sytuacja zataczała krąg, wystarczyło że spóźniłam się z pracy albo w koszu było za dużo prania i już wyczuwało się rosnące napięcie. Potem nagromadziło się takich drobnych sytuacji i sluchalam pretensji z jego strony, bądź właśnie obrażał się, a ja nie wiedzialam kiedy postąpiłam źle. Przed jego powrotami z pracy ja sprzatalam cały dom by nie mógł się przyczepić w moim mniemaniu drobiazgu (kwiatek zwiędł, suszarka na pranie jest rozłożona, nie chciało ci się posprzatać), jednak i tak coś znajdował co go poruszało. W momencie kiedy zaczęło mnie to przerastać psychicznie, było chyba za pozno na stawianie granic, zwyczajnie się bałam. Z jednej strony że go stracę a z drugiej strony sytuacji w której bez wątpliwości znalazłam się na właśne życzenie. Czułam się jak w pułapce. Nadal się tak czuję. Dużo się modle za nas, chyba tylko to mnie trzyma.
Bławatek pisze:
21 lut 2022, 8:25
ciągle musiałam z nim spędzać czas lub siedzieć w domu. Za to on mógł robić co chciał a jak pytałam o której wróci to nigdy się nie określał - on mógł, ja nie.
Ja lubiłam ze swoim spędzać czas, ale on się chyba dusił tak we dwoje. Rzadko był w domu wiec pragnęłam ten czas spędzić tylko z nim, organizowalam wspólne wycieczki i wyjazdy. On ma dużo znajomych, nawet i we Francji, ja kiedyś też miałam ale po ślubie zostało mi niewielu. Mąż mówił (teraz już nic nie mówi) że nie zależy mi na nim, a gdy spędzaliśmy czas razem to czuł się przytłoczony i zawsze chciał kogoś zabierać z nami. Gdy już wyjeżdżaliśmy razem to potem jednak twierdził że było miło.
Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego. Łk 1,37.

Jastarnia
Posty: 221
Rejestracja: 15 lis 2021, 11:34
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Ja i niepewna przyszłość małżeństwa

Post autor: Jastarnia » 21 lut 2022, 10:44

Firekeeper pisze:
21 lut 2022, 9:12

Jastarnia pogorszy albo i nie. To nie chodzi o Twojego męża tylko o Ciebie samą. To Tobie są potrzebne granice, żeby nie dawać się wciągać w manipulację i nie poddawać się kontroli.

Nie koleżanka i nie Twój mąż jest teraz najważniejszy. Ich zostaw. Najważniejsza jesteś Ty! Potrzebujesz stanąć silnie na nogi. Wzmocnić swoją wartość. Nauczyć się jak reagować na manipulacje, jak reagować kiedy mąż po raz kolejny próbuje Cię kontrolować. Wyjść z schematu. Nie dawać się w to wciągać dalej.
Najgorsze jest to że wszystkim opowie jaka jestem zła żona, a on dla znajomych jest super, pożycza im pieniądze, kupuje prezenty, jest niesamowicie uczynny, wiec mu uwierzą. Juz kiedyś tak było, gdy próbowałam stawiać granice i kiedy on milczał ja się nie poddawałam. Boję się że zrobi ze mnie złego człowieka. Może nim jestem. Już nie daje rady tego ogarnąć. On zafascynowany koleżanką zaraz wejdzie w nią związek a ja zostanę sama ze sobą i poczuciem winy. Ja czuję się teraz bezwartościowa. Widok szczęśliwych małżeństw mnie dobija.
Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego. Łk 1,37.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości