Świat mi się zawalił

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Grzegorz1985
Posty: 347
Rejestracja: 25 paź 2017, 21:15
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Świat mi się zawalił

Post autor: Grzegorz1985 » 28 paź 2017, 18:05

Dzień dobry na początku wszystkim.

Na początku opowiem wam naszą historię celem wprowadzenia do chęci rozwodu żony która prze do przodu jak czołg, a którą mimo wszystko KOCHAM.
Żonę poznałem w 2005 roku na studiach, pokochałem ją za jej skromność i uśmiech, byłem jej pierwszym mężczyzną.
Ale wielkie miasto zrobiło ze mną coś złego mając dziewczynę (obecnie moją żonę) spotykałem się z innymi dziewczynami na kawie, spacerach, 5 lat temu ją zdradziłem fizycznie. Dwa lata temu czyli w czerwcu 2015 roku pobraliśmy się w 2016 urodził się nasz syn ( nasze malutkie szczęście). Sądziłem że jestem na tyle silny żeby się oprzeć innym kobietom, ale pech chciał że w kwietniu 2017 spotkala mnie moją była dziewczyna za która zmieniłem życie o 180 stopni 12 lat temu która potem nie zostawiła a jej miejsce zajęła w moim sercu moja żona.
Zaczęły się SMS potem maile z byłą dziewczyną od maila do maila doszło do maili o sexie itd.
Moja żona jak zawsze przez przypadek o tym się dowiedziała w czerwcu (sprawdzała co jakiś czas mi maile, telefon, FB itd) była awantura rwanie zdjęć itd ale nie wyrzuciła mnie z domu. przyszedł lipiec pojechaliśmy na wakacje potem sierpień wszystko wydawało mi się że powoli wraca do normy rozmawialiśmy, kochaliśmy się. We wrześniu dowiedziałem się ze zona pisze bardzo dużo z chłopakiem z którym się spotykała przede mną (wiedziałem o ich kontakcie wcześniej bo mi mówiła ale nie sądziłem że jest tak duży - ok 500-1000 SMS i tel miesięcznie od czerwca)
Gdy o tym się dowiedziałem się we wrześniu zrobiłem jej awanturę o to czemu z nim tyle pisze co ją z nim łączy. mówił że nic.
Zaczęły się rozmowy o nas o naszym małżeństwie żona mi powiedziała że coś w niej pękło.
Zaczęłam szukać pomocy i poszliśmy do poradni świeckiej 28.09 , na pierwszym spotkaniu opowiedzieliśmy nasze historię 12 lat. padlo pytanie czy chcemy przyjść na 2 spotkanie oboje się zgodziliśmy odbyło się 4.10. Na II spotkaniu dowiedziałem się że żona chce rozwodu i nie ma innej opcji jest zdecydowana na rozwód argument" jesteśmy jeszcze młodzi i możemy być jeszcze szczęśliwi.
Wtedy właśnie zawalił się mój świat. ostatnio dowiedziałem się że facet z którym tyle pisała kocha ją bardzo i ją wspiera tak jak cała jej rodzina aby doprowadzić do rozwodu (mama z siostrą jej mówią aby się mi nie dała, brat jej pomaga z adwokatem). Wspomnę że facet M sam jest po rozwodzie i mam 2 synów.
Żona nie chce wogóle ze mną rozmawiać na nasz temat, ewentualnie możemy rozmawiać na temat dziecka.
Wiem że była już u adwokata, zbiera materiały i być może ma już napisany pozew choć nic na razie nie dostałem.
Do końca października chce abym się wyprowadził z mieszkaniu, czego ja nie chcę bo chcę jak najwięcej czasu spędzić z synkiem nawet jeśli ona nie chce spędzać ze mną - jej mama powiedziała że w takim razie jeśli ja się nie wyprowadzę to żona się wyprowadzi - chore to dla mnie.
Wyjeżdża jak tylko może do rodziców z naszym dzieckiem, które ma obecnie 18 miesięcy, boję się że powoli przez to co ona robi zanika więź miedzy mną a moim synkiem.
Nadmienię że widziałem się z Kowalskim M 2 razy raz na początku września gdzie mnie zapewniał że moja żona to tyko koleżanka. drugi raz 4.10 przed spotkaniem z psychologami gdy się dowiedziałem że moja żona jest u niego rana a mi powiedziała że wyjechala z domu o 15. zrobiłem mu awanture, a poźniej sie dowiedziałem o tym że moja zona chce rozwodu i to koniec. nadmienię że moja zona jest uparta a dodatkowo wspierana przez rodzinę w swojej decyzji. Dziś wiem że się spotykają choć adwokat z żonie kazał ograniczyć ten kontakt z Kowalskim.

Co ja zrobiłem w tym czasie od września gdy się o wszystkim dowiedziałem, starałem się z żona rozmawiać o nas o naszej rodzinie po prosiłem aby się zastanowiła nad nami co jest dla niej ważne. Wybrała rozwód.
W październiku po wiadomości o rozwodzie poszedłem na spowiedzi wyspowiadałem się, uczestniczę w mszach świętych i sakramencie Komunii Świętej, więcej się modle, zacząłem NP.
Prosiłem żonę aby poszła ze mną do kościoła ale ona nie chce.
Obecnie od października żona cały czas trwa w postanowieniu o rozwodzie, ja jutro idę posłuchać Pulikowskiego bo ma wykład, może uda mi się z nim porozmawiać osobiście.
Od października żona nie chce już rozmawiać ze mną o naszym małżeństwie (stwierdziła że jesteśmy małżeństwem tylko na papierze), a mi brakuję pomysłów, zacząłem stosować się do listy zerty ale to moim zdaniem średnio narazie zdaje egzamin (bo jest kowalski w którym moja żona sie zakochała ze wzajemnościa)
Zastanawiam się nad zastosowaniem dzien po dniu do zasad z filmu "Ognioodporni" nie wiem czy nie jest za wcześnie albo już za późno.

Jak się czuję:
Jakby ktoś zabrał mi część siebie pustka, kocham swoją żone mimo tego co sie dzieje staram sie rozmawiać z teściowa ale spotykam mur nikt z jej rodziny nie odbiera moich telefonów.
Nadmienię że moja rodzina jest bardzo za tym aby się wszystko nam poukładało, modlą się za nas.
Wiem że to wszystko jest poplątane ale chciałbym to wszystko ogarnąć ale wiem że do tego trzeba dwojga, ale w obecnej sytuacji nie wiem jak mam się zachować co mam robić.

Proszę o pomocą waszą i wsparcie uważam że się pogubilismy z żoną ja chcę mieć rodzine pełną a żona doszła do wniosku że dopiero teraz jest szcześliwa, jestem w totalnej rosypce.

PS. powoli zaczełem zmianę od siebie pracując z psychologiem któremu prześwietlają wartości chrześcijanskie nie świeckie, dowiedziałem się że żona chce iść do psychologa ale świeckiego.

jacek-sychar
Posty: 5448
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Świat mi się zawalił

Post autor: jacek-sychar » 28 paź 2017, 18:37

Witaj TuPrzem na naszym forum.

I kolejna typowa historia, w której dopiero jak tracimy, to orientujemy się, jak było to dla nas ważne.
Jeszcze jesteście razem, więc wszystko może się zdarzyć. Niestety często jak kobieta zdecyduje się odejść, to jak napisałeś, prze jak czołg do przodu. Staraj się dalej stosować do listy Zerty. Może żona się ocknie. Pracuj też nad sobą. Niezależnie od tego, co się stanie, praca nad sobą pozwala lepiej żyć i łatwiej mierzyć się z trudnościami dnia codziennego.

Pisząc o kowalskim staraj się to robić z małej litery, żeby nie obrażać prawdziwych Kowalskich.

Na koniec chciałem przypomnieć, że pisząc pamiętaj, że internet nie jest anonimowy. Dlatego staraj się nie podawać szczegółów, które umożliwiłyby identyfikacje Ciebie i Twojej rodziny.

Grzegorz1985
Posty: 347
Rejestracja: 25 paź 2017, 21:15
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Świat mi się zawalił

Post autor: Grzegorz1985 » 28 paź 2017, 18:50

Masz rację Jacku że doceniamy wtedy gdy tracimy.
Tak jesteśmy razem ( w sensie mieszkamy razem), ale żona nie widzi nas tylko nowe życie z kowalskim i swoją rodzina bo ją mocno skrzywdziłem.
Wiem że to co się dzieje to jest moja wina która wynika z mojej ułomności która miała miejsce maj-czerwiec.
Wiem że to ja skrzywdziłem ją nie ona mnie.
Wczesniej winnych szukałem w koło ale nie u siebie to mi uswiadowmił psycholog.
Jakiś czas temu rozmawiałem jeszcze ze szwagrem gdy ta cala sytuacja wynikła powiedział mi wtedy tylko pokaż że ją kochasz ale ja nie wiem jak mam to zrobić bo nie pozwola do siebie dotrzec.
myśle o 40 dni na uratowanie małżeństwa pytanie czy to zda egzamin czy nie jest za wczesnie /za późno?

dymol
Posty: 72
Rejestracja: 15 paź 2017, 23:29
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Świat mi się zawalił

Post autor: dymol » 28 paź 2017, 18:53

TuPrzem jak najszybciej zacznij się zwracać ku Bogu. Jak się do Niego zbliżysz zobaczysz wszystko co źle robiłeś, a poźniej z Nim zaczniesz działać
Nagi wyszedłem z łona matki i nagi tam wrócę. Dał Pan i zabrał Pan. Niech będzie imię Pańskie błogosławione. Hi 1,21

jacek-sychar
Posty: 5448
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Świat mi się zawalił

Post autor: jacek-sychar » 28 paź 2017, 18:57

TuPrzem

Rób swoje. Nie staraj się wszystkiego zrobić natychmiast, bo to tylko pogarsza sprawę.
Postaraj się być tym facetem, w którym kiedyś Twoja żona się zakochała.

Grzegorz1985
Posty: 347
Rejestracja: 25 paź 2017, 21:15
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Świat mi się zawalił

Post autor: Grzegorz1985 » 28 paź 2017, 19:04

dymol pisze:
28 paź 2017, 18:53
TuPrzem jak najszybciej zacznij się zwracać ku Bogu. Jak się do Niego zbliżysz zobaczysz wszystko co źle robiłeś, a poźniej z Nim zaczniesz działać
dymlol zwracam sie i cały czas go poszukuje wiem ze dluga droga przede mną. ale otaczaja mnie dobrzy ludzie

Grzegorz1985
Posty: 347
Rejestracja: 25 paź 2017, 21:15
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Świat mi się zawalił

Post autor: Grzegorz1985 » 28 paź 2017, 19:07

jacek-sychar pisze:
28 paź 2017, 18:57
TuPrzem

Rób swoje. Nie staraj się wszystkiego zrobić natychmiast, bo to tylko pogarsza sprawę.
Postaraj się być tym facetem, w którym kiedyś Twoja żona się zakochała.
Jacek staram się robić swoje, moja żona zapytana czemu nie odeszła po pierwszym moim wybryku stwierdziła że bała się że zostanie sama, mimo tego jaki ja byłem zawsze bylem przy niej przez te 12 lat i chce nadal się z nią zestarzec.
Co do drugiego nie pamietam jaki wtedy byłem już ale teraz staram się nie naciskać choc ostatnio wyczułem jakby się wahała i się zapytałem czy chce dac sobie czas odpowiedziała że "nie bo już podjęła decyzję i jej nie zmnieni"

Grzegorz1985
Posty: 347
Rejestracja: 25 paź 2017, 21:15
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Świat mi się zawalił

Post autor: Grzegorz1985 » 29 paź 2017, 6:14

Jacek co masz na mysli "rob swoje"?

Magnolia

Re: Świat mi się zawalił

Post autor: Magnolia » 29 paź 2017, 10:18

ROBIĆ SWOJE - oznacza żeby skupić się na tym co wynika z obowiązków twojego stanu, czyli skupić się na byciu najlepszym mężem dla twojej żony.
Ale przed żoną najpierw w hierarchii jest Bóg, czyli wypada zastanowić się jaka jest wola Boga dla Ciebie w tej sytuacji...
Wyczytałam w twoim pierwszym poście że wracasz do praktykowania... byłeś u spowiedzi i chodzisz na mszę św. to dobry początek, ale też pamiętaj że Bóg nie działa na zawołanie, na życzenie...
Bóg czeka na Twoje serce, oddanie Mu całego życia, zaproszenie Go do swego serca, małżeństwa, do domu.
Bóg działa w swoim czasie, zaufaj że przyjdzie i będzie działał w Tobie i w Twoim małżeństwie, ale najbardziej skup się na codziennym nawracaniu swojego serca do Boga. To oznacza "robię swoje".
Bóg dopuszczając na nas trudne doświadczenia chce nam pokazać, że mamy jakąś pracę do wykonania w sobie...najcześciej jest to właśnie nawrócenie...

A jaki zrozumiałeś przekaz filmu Ognioodporny? Czemu wahasz się przed podjęciem tego działania?

jacek-sychar
Posty: 5448
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Świat mi się zawalił

Post autor: jacek-sychar » 29 paź 2017, 10:28

TuPrzem pisze:
29 paź 2017, 6:14
Jacek co masz na mysli "rob swoje"?
Rób swoje, czyli żyj dniem dzisiejszym. Nie wiś na żonie. Im teraz bardziej będziesz się starał, tym zwykle odnosi to mniejszy rezultat.
Potwierdzam to ja i wielu panów obecnych na forum. Takie trochę "rób co chcesz" skierowane czynami do żony.
Gdy w moim małżeństwie było już źle, a ja ciągle nie rozumiałem dlaczego (kochanek od roku czasu, co wyszło dopiero później), miałem mieć okrągłe urodziny. Powiedziałem żonie, że po co ma ona na nie przychodzić, jak tak jej się ciągle nie podobam i ją denerwuję. Żebyś wiedział, co ona potrafiła zrobić, żeby na nich być. Nie wiem, czy chodziło o to, co ludzi sobie pomyślą, czy o to, że nagle dałem jej swobodę. Później się starałem i było już tylko źle lub bardzo źle.

jacek-sychar
Posty: 5448
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Świat mi się zawalił

Post autor: jacek-sychar » 29 paź 2017, 10:35

Magnolia pisze:
29 paź 2017, 10:18
A jaki zrozumiałeś przekaz filmu Ognioodporny? Czemu wahasz się przed podjęciem tego działania?
Ognioodporny jest filmem. Czymś wyidealizowanym. Nie zawsze działania w nim opisane sprawdzają się w życiu. Powiem więcej, nie znam nikogo, komu te zalecenia pozwoliły osiągnąć sukces. W filmie zakłada się, że żona i jej znajomy (kochanek) mają jakieś zasady moralne i sumienie. W życiu raczej nie należy na to liczyć. Zwykle kierują się oni "motylami w brzuchu" i żaden rozsądek nie wchodzi w grę.
Oczywiście, jeżeli sprawy nie zaszły jeszcze za daleko, żona nie zaangażował się emocjonalnie, to zmiana zachowania mężczyzny może odnieść sukces. Ale to zawiera się również w stwierdzeniu "rób swoje".

Kilka lat temu "Ognioodporny" był bardzo popierany na naszym forum. Ale nie pamiętam, żeby był skuteczny. Może ktoś mnie poprawi, jeżeli źle pamiętam.
Film robiony jest w innym celu niż instruktaż. :?
Nie ma pomagać w chwili kryzysu, tylko raczej przestrzegać przed kryzysem. Ja tak widzę jego przesłanie.
Film mówi jak zapobiegać przed pożarem, a nie jak gasić pożar, choć wynika z niego, że jest instrukcją gaszenia.

Magnolia

Re: Świat mi się zawalił

Post autor: Magnolia » 29 paź 2017, 11:12

Jacku, film widziałam ze dwa dni temu. Ale podobne przesłanie głoszę na tym forum od początku, gdy się na nim pojawiłam.
Pisałam o tym w kilku miejscach, że zrozumiałam jak ważne jest z jednej strony robienie swoich obowiązków najlepiej jak to możliwe, a z drugiej strony ukierunkowanie siebie na współmałżonka, jego prawdziwe dobro.
Od lutego tego roku mieliśmy kryzys w małżeństwie, napisałam o tym szerzej w wątku "jak zareagować na zdradę" i w tym samym czasie oprócz innych działań, przyjęłam dla siebie regułę życia:" codziennie uszczęśliwiać męża" ( reguła życia to taka ogólna zasada/zobowiązanie/przywilej, który ma nas prowadzić do wzrostu duchowego i ma budować jedność małżeńską - wg zasad Domowego Kościoła).
Ta przyjęta przeze mnie reguła jest celowo ogólna, by mnie nie ograniczała w działaniu i na tyle dobra, by wymuszała na mnie codziennie wychodzenie poza siebie w kierunku męża.
I to działa. Codziennie staram się zrobić coś dobrego dla mojego męża, pomysleć o jego szczęściu w dniu dzisiejszym. I mimo że przechodzi kryzys wieku średniego to jestem przy nim, robię swoje i nie oczekuję niczego w zamian.

Jacku napisałeś: "Powiem więcej, nie znam nikogo, komu te zalecenia pozwoliły osiągnąć sukces. " - oto jestem - kierując się prawdziwym dobrem małżonka można wyjść z kryzysu i uratować jedność małżeńską.

lustro
Posty: 728
Rejestracja: 02 sie 2017, 22:37
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Świat mi się zawalił

Post autor: lustro » 29 paź 2017, 13:16

Magnolia

Piszesz tu o swoim mężu.
Tu i w wielu innych wątkach.
Piszesz, jak skuttecznie radzisz/ sądzicie sobie z waszymi "kryzysami".
I ze Twoj mąż podąża drogą "misyjną" razem z Tobą.

To może zaproś go na to forum.
Niech on powie, jak to wszystko wygląda z jego strony?
Myślę, ze to mogli by wiele wnieść

Grzegorz1985
Posty: 347
Rejestracja: 25 paź 2017, 21:15
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Świat mi się zawalił

Post autor: Grzegorz1985 » 29 paź 2017, 14:48

jacek-sychar pisze:
29 paź 2017, 10:35
Magnolia pisze:
29 paź 2017, 10:18
A jaki zrozumiałeś przekaz filmu Ognioodporny? Czemu wahasz się przed podjęciem tego działania?
Ognioodporny jest filmem. Czymś wyidealizowanym. Nie zawsze działania w nim opisane sprawdzają się w życiu. Powiem więcej, nie znam nikogo, komu te zalecenia pozwoliły osiągnąć sukces. W filmie zakłada się, że żona i jej znajomy (kochanek) mają jakieś zasady moralne i sumienie. W życiu raczej nie należy na to liczyć. Zwykle kierują się oni "motylami w brzuchu" i żaden rozsądek nie wchodzi w grę.
Oczywiście, jeżeli sprawy nie zaszły jeszcze za daleko, żona nie zaangażował się emocjonalnie, to zmiana zachowania mężczyzny może odnieść sukces. Ale to zawiera się również w stwierdzeniu "rób swoje".

Kilka lat temu "Ognioodporny" był bardzo popierany na naszym forum. Ale nie pamiętam, żeby był skuteczny. Może ktoś mnie poprawi, jeżeli źle pamiętam.
Film robiony jest w innym celu niż instruktaż. :?
Nie ma pomagać w chwili kryzysu, tylko raczej przestrzegać przed kryzysem. Ja tak widzę jego przesłanie.
Film mówi jak zapobiegać przed pożarem, a nie jak gasić pożar, choć wynika z niego, że jest instrukcją gaszenia.
Obawiam się że żona zaangażowała się emocjonalnie już z kowalskim nie wiem jak dziś ale tydzień temu pisał jej jak bardzo ja kocha.
nie wiem co mu odpisywała żona ale wiem ze wcześniej napisała kiedyś do niego jakieś 2 tygodnie do tyłu cześć kochanie, kowalski z koleji napisał że zdominowałem ich związek :). Więc chyba zaangażowała się emocjonalnie.

Boję się zastosować do zasad ognioodpornych bo sie obawiam że jest już za późno:
- żona nie chce rozmawiać ze mną o nas; twierdzi że nas już nie ma "jesteśmy małżeństwem na papierze tylko"
- uważa że jesteśmy młodzi i jeszcze możemy poukładać sobie życie ( ma już plan na swoje?- szybki rozwód i kowalski)
- kowalski po rozwodzie ojciec 2 chłopaków
- żona mam wrażenie że stara mi się ograniczać kontakt z moim synkiem 18m,
- robi wiele rzeczy mi na złość gdy tylko może jedzie do rodziców z dzieckiem na weekend na tydzień, gdy chce przyjechać zobaczyć dziecko prosi abym uszanował jej rodziców i nie przyjeżdżał a ja tęsknię za dzieckiem i zresztą za nią również.
- po ostatnim wypadku gdzie dziecko poparzyło się pod moją opieką powiedziała "nie ma opcji aby on został sam z dzieckiem"
- teściowa cały czas powtarza że jestem z patologicznej rodziny
- żonie bardzo zależy na mojej wyprowadzce - co mam przez to rozumieć z jej zachowania

Jaki mam plan działania myślę nad tym:
- rozmowa na temat opieki nad dzieckiem w obecnej sytuacji i podział tej opieki,
- nie rozmawiam o nas, odwieszam się z niej, i czekam na reakcję,
- unikanie sytuacji konfliktowych.
- jeśli ma chęć się spotykać wyjść wieczorem - droga wolna, ja tak samo (wcześniej ustalamy kto kiedy wychodzi - aby nie było zgrzytów że oboje tego samego wieczora)

Z takich ciekawostek:
- pranie robimy odzielnie
- żywimy się oddzielnie
- brak wspólnych posiłków
- wszystko chce aby robić samej/ samemu


PROSZĘ O POMYSŁY JAK UGASIĆ TEN POŻAR - KOCHAM MOJĄ ŻONĘ I SYNKA

Aleksander
Posty: 865
Rejestracja: 10 lip 2017, 14:08
Jestem: w związku niesakramentalnym
Płeć: Mężczyzna

Re: Świat mi się zawalił

Post autor: Aleksander » 29 paź 2017, 15:11

Tak - przyłączam się - skoro mąż przechodzi kryzys wieku średniego :) to dawaj go tu Magnolio droga...

... gdzie jak gdzie... ale na kryzys to tu właśnie dostanie najlepsze wsparcie :D :)

Myślę, że lepsze wsparcie, niż od (było nie było) ale jednak stronniczej żony ;)))
Tu pojawia się tak wiele głosów (często przeciwnych - i dobrze) - że zarysowuje się nieco bardziej obiektywny obraz rzeczywistości... a nie tylko taki relacjonowany przez jedną stronę.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość