Jak pokochać własną żonę

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Frost
Posty: 18
Rejestracja: 19 lip 2017, 1:29
Płeć: Mężczyzna

Jak pokochać własną żonę

Post autor: Frost » 29 paź 2017, 2:05

Witam wszystkich

Chciałbym prosić o pomoc w powyższej sprawie. Forum znam już od dawna, również z tej starej wersji. Uważam je za prawdziwe kompendium wiedzy w temacie ratowania małżeństw. A jednak mimo tak wielu pomocnych rad nie potrafię sam sobie pomóc. Być może dlatego, że wszystko zrobiłem nie tak jak powinienem...

Ale po kolei - małżeństwo z kilkunastoletnim stażem, dzieci, praca, ogólnie standard. Na zewnątrz niby wszystko wydaje się być w porządku, jednak mnie już od bardzo dawna trawi kryzys - nie kocham żony i wydaje mi się, że nigdy jej nie kochałem. W momencie kiedy sobie to uświadomiłem wpadłem w ciężką depresję, z której długo wychodziłem, w dodatku musiałem okazywać na zewnątrz, że nic się nie dzieje. Poświęciłem mnóstwo czasu na analizy tego, jak to się stało i gdzie popełniłem błąd. Rozłożyłem na czynniki pierwsze wszelkie swoje zachowania i odczucia i wnioski nie były zbyt miłe... Od dzieciństwa byłem zakompleksionym i zahukanym człowiekiem z samooceną sięgającą podłogi. Będąc nastolatkiem, problemy jeszcze bardziej się pogłębiły, trudno mi było nawiązać jakąś relację intymną z dziewczyną, lata mijały a u mnie nic się nie zmieniało. Poznawałem wprawdzie różne dziewczyny ale zawsze coś nie wypalało albo z ich lub mojej strony. Kiedy poznałem żonę, też jakoś nie zaiskrzyło, ale dobrze się rozumieliśmy więc postanowiłem kontynuować znajomość, która później przerodziła się w związek a następnie w małżeństwo. Żona pokochała mnie takiego jakim jestem, z mojej strony chyba nie było takiego uczucia. Oczywiście, w tamtym czasie nie zdawałem sobie z tego sprawy, inaczej nie krzywdziłbym żony naszym małżeństwem.

Kryzys uświadomił mi, że tak naprawdę nie kocham i nie kochałem żony. Z mych dogłębnych analiz wyszło, że nie chciałem być więcej samotny, a żona była tą pierwszą, która mnie pokochała, do tego dobrze się dogadywaliśmy. Z mojej strony nie było fascynacji, zakochania a w efekcie i miłości. Podświadomie wykorzystałem żonę do własnych celów. Zdusiłem gdzieś własne odczucia, które zaczęły wychodzić kilka lat po ślubie. Paskudnie to zabrzmi, ale żona nie była moim ideałem kobiety, pewien czas po ślubie jej wygląd się zmienił i przestała mi się podobać i wtedy zaczeły wychodzić pytania o tę miłość. Wyszło na jaw, jak płytka była ta moja "miłość" i to mnie dobiło kompletnie.

Przepełniały mnie uczucia zawodu i rozczarowania moim małżeństwem, które przeradzały się w opryskliwość, gburowatośc a nawet chamstwo wobec żony. W chwilach kiedy dopada mnie głębsza chandra, nie mam ochoty nawet patrzeć na żonę, unikam kontaktów z nią. Jestem zawiedziony tez swoją postawą, bo nigdy nie chciałem stać się takim człowiekiem. Nie okazuję żonie miłości i czułości, nie pamiętam, kiedy mówiłem, że ją kocham, nie całuję na przywitanie itp. dochodzi miedzy nami do zbliżeń, ale mają one raczej charakter zaspokojenia zwierzęcego popędu niż intymnego zbliżenia dwojga kochających się osób.
Czuję, że moje życie z pozoru jest w miarę udane, ale naprawdę jest udawane (widziałem gdzieś taki tytuł książki).

Oczywiście próbowałem sobie pomóc, śledziłem forum, czytałem książki, obejrzałem Ognioodpornego, nawet zakupiłem książkę, ale nie mogę dotrwać nawet do czwartego dnia, bo mam wrażenie, że zmuszam się do tego, nie czuję nic w środku poza niechęcią. Przekonanie o dokonaniu niewłaściwego wyboru małżonki jest tak silne, że nie jestem w stanie go zwalczyć mimo wielokrotnych modlitw i próśb do Boga.

Podobają mi się inne kobiety, ale nie ma żadnej Kowalskiej i nie mam zamiaru żadnej mieć - za dużo osób jest do skrzywdzenia, aby nagle teraz podążać za głosem serca. Nie mam też problemu z żadnymi nałogami i pornografią. Jak to Pani Anna Jedna napisała w swojej książce - miej pewność, ze Twój chłopak/dziewczyna boi się Boga. Jestem wierzący, wierzę w instytucje małżeństwa i jestem zdeterminowany, aby być w związku z moją żoną, nie chcę jednak robić tego na dotychczasowych zasadach. Tu nie chodzi o odbudowanie miłości, bo to z pewnością jest możliwe, ale tu chodzi o pokochanie po raz pierwszy,a tu już nie jestem pewien czy cos się da zrobić, bo czuję, jakbym się zmuszał do tego wbrew temu, co mówi serce...
Wiem, ze miłość to głownie decyzja, ale ciężko ją podjąć, jeśli uczuć brak...
Z góry dziękuję za wszelką pomoc...

Awatar użytkownika
Nirwanna
Posty: 9310
Rejestracja: 11 gru 2016, 22:54
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Jak pokochać własną żonę

Post autor: Nirwanna » 29 paź 2017, 8:14

Witaj, Frost, na nowym forum :-)
Może dałbyś radę podlinkować tu swój wątek ze starego forum? Może to być pomocne i dla Ciebie i tych, którzy chcieliby Ci pomóc.

Ja ze swojej strony nieustająco będę linkować www.sychar.org/przysiega - tj. rekolekcje z ks. Markiem Dziewieckim, gdzie tłumaczy on, jak ma "zadziałać" przysięga małżeńska.

I już własnymi słowami ;-) tak na moje oko, to wciąż czekasz, aż Ci się zalęgną motyle w brzuchu (uczucia), tymczasem, cytując Pavla - brzuch to nie jest dobre miejsce do hodowli motyli ;-)
Masz rację - miłość to decyzja. Decyzja podejmowana dzień po dniu mimo braku uczuć (miłych) lub wbrew uczuciom (niemiłym). Ty dopiero zaczynasz poznawać ten proces, a nie wychodzi Ci bo czekasz na motyle. Szansa na to oczywiście jest, jednakże gdy wchodzisz w proces miłości jako decyzji, czyli zaczynasz kochać żonę, tak jak przed Bogiem przysięgałeś, to po pierwsze Bóg uzupełnia tam, gdzie Ci nie wychodzi, a po drugie uczucia przychodzą za decyzją. I to nijak ma się do motyli w brzuchu, bo jak już poznasz co oznacza kochać naprawdę, to motyle wydają się przy tym ... łaskotaniem. Miłym, ale niekoniecznym do życia w związku.

I na koniec - napiszesz, jak zapraszasz Pana Boga do swojego życia?
Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę
Jan Paweł II

s zona
Posty: 3253
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Płeć: Kobieta

Re: Jak pokochać własną żonę

Post autor: s zona » 29 paź 2017, 8:58

Frost pisze:
29 paź 2017, 2:05
Przepełniały mnie uczucia zawodu i rozczarowania moim małżeństwem, które przeradzały się w opryskliwość, gburowatośc a nawet chamstwo wobec żony. W chwilach kiedy dopada mnie głębsza chandra, nie mam ochoty nawet patrzeć na żonę, unikam kontaktów z nią. Jestem zawiedziony tez swoją postawą, bo nigdy nie chciałem stać się takim człowiekiem. Nie okazuję żonie miłości i czułości, nie pamiętam, kiedy mówiłem, że ją kocham, nie całuję na przywitanie itp. dochodzi miedzy nami do zbliżeń, ale mają one raczej charakter zaspokojenia zwierzęcego popędu niż intymnego zbliżenia dwojga kochających się osób.
Czuję, że moje życie z pozoru jest w miarę udane, ale naprawdę jest udawane (widziałem gdzieś taki tytuł książki).
Witaj Frost ,
tak na szybko ,obys wczesniej docenil zone ,zanim ja stracisz ...sorry za zlosliwosc
A moze sprobuj " odswiezyc " Wasze relacje / malzenstwo jakims wyjazdem ....
Sa Spotkania Malzenskie i inne dla spotkania malzestw zmagajacych sie z problemami ..
znajdziesz cos z latwoscia....linki sobie daruje .. oszczedzam moderacje :D
Moze cos zorganizujesz ...z korzyscia dla obojga :)

a ksiazka O Pelanowskiego Jest Warta przeczytania ...

Czarek
Posty: 1658
Rejestracja: 30 sty 2017, 8:33
Płeć: Mężczyzna

Re: Jak pokochać własną żonę

Post autor: Czarek » 29 paź 2017, 9:37

Frost pisze:
29 paź 2017, 2:05
Od dzieciństwa byłem zakompleksionym i zahukanym człowiekiem z samooceną sięgającą podłogi. Będąc nastolatkiem, problemy jeszcze bardziej się pogłębiły, trudno mi było nawiązać jakąś relację intymną z dziewczyną, lata mijały a u mnie nic się nie zmieniało
Witaj Frost na forum.
Odnośnie tego co zacytowałem powyżej czy coś od tego czasu zmieniło się w Twoim postrzeganiu samego siebie?
Czy Ty lubisz i akceptujesz siebie?

W moim doświadczeniu na sposób w jaki widzę innych ludzi niebanalny wpływ ma to jak widzę siebie.

mare1966
Posty: 1371
Rejestracja: 04 lut 2017, 14:58
Płeć: Mężczyzna

Re: Jak pokochać własną żonę

Post autor: mare1966 » 29 paź 2017, 10:05

Potrzebne ci
NOWE SPOJRZENIE .
W gruncie rzeczy bardziej liczy się to jak widzimy daną sytuację ,
niż to jaka ona jest ( a jaka jest to rzecz względna , subiektywna ) .
np. zajęcie 2 miejsca w zawodach
dla jednego będzie życiowym sukcesem
dla innego straszną porażką


Czytasz forum , zatem wiesz
jak często gęsto kończą się "wielkie miłości"
( fascynacja , zachwyt itd. a potem wielkie rozczarowanie , nienawiść )

Nie ma ludzi idealnych , więc i ta "wymarzona" nie istnieje .
Też będziesz uważał , że jakaś inna jest lepsza jednak .

Realny problem - zgrubła znaczy się ?
Będzie miała WŁAŚCIWĄ motywację to schudnie .
( z tego co piszesz to jej nie pomagasz w tym , wręcz przeciwnie )
No i zastanów się jakie ma zalety ( których pewnie nie doceniasz ) .
Wielka , że się rozumiecie .

Plusem jest to , że macie stabilną sytuację ,
w sumie nic się nie dzieje , ale uważaj .
Żona też może w końcu mieć dość .......... ciebie .
I się zdziwisz .

Frost
Posty: 18
Rejestracja: 19 lip 2017, 1:29
Płeć: Mężczyzna

Re: Jak pokochać własną żonę

Post autor: Frost » 04 lis 2017, 1:30

Dziękuję za odpowiedzi

Tak naprawdę to raczej już nie szukam chyba motyli, kiedyś chciałem, ale po lekturze forum wiem, że nie to jest najważniejsze. Owszem, fajnie byłoby, gdyby były, ale to uczucie pojawia się chyba bardziej na początku znajomości niż później. Specem nie jestem ;-) bo niewiele miałem z tym do czynienia.

Chcę nauczyć się szczerze i dojrzale kochać żonę wbrew temu co w danym momencie podpowiada mi serce. Chcę być odporny na bodźce zewnętrzne w postaci innych atrakcyjnych kobiet, które wpływają na moje emocje i myśli. Chcę być wolny od wszystkich negatywnych myśli nt żony, które co pewien czas bombardują mój umysł. Potrzebny mi jakiś plan działania, informacji w sieci jest tak dużo, że mam mętlik w głowie i nie wiem od czego zacząć.

Jeśli chodzi o postrzeganie siebie, to muszę przyznać, że przez większość część mojego życia nie potrafiłem zaakceptować pewnych swoich wad i niedoskonałości, nadal mam z tym problem i na pewno jest to kolejna sprawa do przepracowania.

Fakt, żona ma też sporo zalet, których często nie doceniam, a które są przesłonięte przez niedoskonałości. Żona nie raz już dawała mi do zrozumienia, że nie podoba jej się sposób, w jaki się do niej czasem odnoszę i że czasem ma mnie dość. Taki wstrząs motywuje mnie chwilowo do działania i do zmiany zachowania, ale jak tylko sytuacja wraca do normy to stopniowo powracam do dawnych zachowań. Mam świadomość, że moje obecne postrzeganie żony i czasem zachowanie wobec niej jest jak igranie dziecka z zapałkami i potrzeba tu więcej konsekwencji.

Chcę zacząć proces swojej zmiany możliwie najszybciej, zanim żona naprawdę zacznie mieć mnie dość

Magnolia

Re: Jak pokochać własną żonę

Post autor: Magnolia » 05 lis 2017, 10:15

Frost pisze:
04 lis 2017, 1:30

Chcę nauczyć się szczerze i dojrzale kochać żonę wbrew temu co w danym momencie podpowiada mi serce.

Chcę zacząć proces swojej zmiany możliwie najszybciej, zanim żona naprawdę zacznie mieć mnie dość.
Doczytałam się ze kupiłeś książkę "Ognioodporny" i widziałeś film, napisałeś że wytrwałeś do 4 dnia, bo czułeś niechęć.
Przepraszam, ale jak chcesz ocenić tą metodę nie realizując ją do końca? Oczywiście że będzie niechęć i wiele jeszcze innych przykrych dla Ciebie uczuć.
A chciałbyś przemianę przejść gładko i bezboleśnie?
Będzie pot i łzy!
Ale bez pracy nad sobą - nie będzie efektu w postaci dobrego związku i miłości do żony.

Dojrzałą miłość znajdziesz też w Hymnie o miłości w 1 liście do Koryntian w 13 rozdziale.
Zawsze też można się modlić, jednocześnie z pracą nad sobą, prosić Boga o wlanie miłości do żony w serce.
Czy patrzysz na swoje małżeństwo jako trójkąt, gdzie Bóg jest obecny między Wami, małżonkami?
Zaproś Boga do swojego małżeństwa, pomoże bo jest wierny swojemu błogosławieństwu, które dał Wam w dniu ślubu.

Mirakulum
Posty: 4399
Rejestracja: 16 sty 2017, 19:01
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Jak pokochać własną żonę

Post autor: Mirakulum » 05 lis 2017, 10:33

jak pokochać żonę ??

zacząć do siebie.
Od dzieciństwa byłem zakompleksionym i zahukanym człowiekiem z samooceną sięgającą podłogi. Będąc nastolatkiem, problemy jeszcze bardziej się pogłębiły, trudno mi było nawiązać jakąś relację intymną z dziewczyną, lata mijały a u mnie nic się nie zmieniało.
przepracuj to, dojrzewaj
polecam 12 kroków

Skupiłeś się na tym , że nie kochasz żony, najpierw pokochaj siebie

Frost
Posty: 18
Rejestracja: 19 lip 2017, 1:29
Płeć: Mężczyzna

Re: Jak pokochać własną żonę

Post autor: Frost » 11 lis 2017, 1:38

Magnolia pisze:
05 lis 2017, 10:15
Frost pisze:
04 lis 2017, 1:30

Chcę nauczyć się szczerze i dojrzale kochać żonę wbrew temu co w danym momencie podpowiada mi serce.

Chcę zacząć proces swojej zmiany możliwie najszybciej, zanim żona naprawdę zacznie mieć mnie dość.
Doczytałam się ze kupiłeś książkę "Ognioodporny" i widziałeś film, napisałeś że wytrwałeś do 4 dnia, bo czułeś niechęć.
Przepraszam, ale jak chcesz ocenić tą metodę nie realizując ją do końca? Oczywiście że będzie niechęć i wiele jeszcze innych przykrych dla Ciebie uczuć.
A chciałbyś przemianę przejść gładko i bezboleśnie?
Będzie pot i łzy!
Ale bez pracy nad sobą - nie będzie efektu w postaci dobrego związku i miłości do żony.
Nie mogę jakoś przebrnąć przez kolejne dni bo wewnętrznie czuję, że nie jestem szczery sam ze sobą. Czuję jakbym próbował zmusić się do czegoś, co stanowczo odrzuca moje serce. i choć mogę próbować odrzucac bądź ignorować wszelkie negatywne myśli nt mojej zony i mego małżeństwo to jednak mam wrażenie, ze uczuć oszukać się już nie da...

Frost
Posty: 18
Rejestracja: 19 lip 2017, 1:29
Płeć: Mężczyzna

Re: Jak pokochać własną żonę

Post autor: Frost » 11 lis 2017, 1:49

Mirakulum pisze:
05 lis 2017, 10:33
jak pokochać żonę ??

zacząć do siebie.
Od dzieciństwa byłem zakompleksionym i zahukanym człowiekiem z samooceną sięgającą podłogi. Będąc nastolatkiem, problemy jeszcze bardziej się pogłębiły, trudno mi było nawiązać jakąś relację intymną z dziewczyną, lata mijały a u mnie nic się nie zmieniało.
przepracuj to, dojrzewaj
polecam 12 kroków

Skupiłeś się na tym , że nie kochasz żony, najpierw pokochaj siebie
Może i miłość do samego siebie ma jakieś znaczenie w tej sytuacji, jednak nie mogę się oprzeć wrażeniu, że problem leży gdzieś indziej. Ja po prostu ożeniłem się z niewłaściwych powodów, nie było we mnie miłości do żony, choć wówczas nie zdawałem sobie z tego sprawy. Teraz każdego dnia mierze się z konsekwencjami owej decyzji. Szkoda mi żony, bo to dobra i porządna dziewczyna, która zasługuje, aby ktoś ją szczerze kochał i jej to okazywał, ale ja po prostu nie potrafię, jestem wypalony, zniechęcony i rozgoryczony i nie mam pojęcia jak wyjść z tego impasu. Wielokrotnie błagałem Boga o miłość do żony, ale póki co nie widzę żadnych zmian, co potęguje moją frustrację...

lustro
Posty: 1201
Rejestracja: 02 sie 2017, 22:37
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Jak pokochać własną żonę

Post autor: lustro » 11 lis 2017, 9:04

Witaj Frost

Padło tu już trochę slow i porad.
A ja dorzucę takie całkiem śmieszne ćwiczenie dla Ciebie.
Mnie ono bardzo pomoglo, choć kiedy ktoś o tym pierwszy raz napisał, to myslalam, że większego idiotyzmu w życiu nie widziałam.

Ja też odbudowywalam miłość do męża.
Znam smak tej frustracji, poczucia sztucznosci, bezsilności...bywalo, że i złości. Bo jak kochać nie kochając?
Jak nauczyć siebie miłości? Nie da sie!
😉 są się

Ktoś napisał historię takiego męża jak Ty. I ksiądz powiedział mu - patrząc na żonę, myśląc o niej, nawet gdy jest ciężko, powtarzaj sobie - moja żona cenniejsza niż perły.

Ja mówiłam w duchu - mój mąż, cenniejszy niż złoto.

Ja nie wiem jak to działa 😄 ale działa.
Zastosuj, poczuj w sobie te słowa. I popatrz na żonę.

Bożego dnia

Czarek
Posty: 1658
Rejestracja: 30 sty 2017, 8:33
Płeć: Mężczyzna

Re: Jak pokochać własną żonę

Post autor: Czarek » 11 lis 2017, 9:11

Witaj Frost.
Frost pisze:
11 lis 2017, 1:49
Może i miłość do samego siebie ma jakieś znaczenie w tej sytuacji, jednak nie mogę się oprzeć wrażeniu, że problem leży gdzieś indziej.
Uważam, że dojrzała miłość samego siebie ma znaczenie fundamentalne. Jeśli nie potrafisz kochać siebie to nie potrafisz dać miłości drugiemu człowiekowi. W relacji z nim skupiasz się wtedy głównie na zaspokajaniu własnych braków (czyli braniu, a nie dawaniu) :(
Frost pisze:
11 lis 2017, 1:49
Ja po prostu ożeniłem się z niewłaściwych powodów, nie było we mnie miłości do żony, choć wówczas nie zdawałem sobie z tego sprawy.


Jeśli te powody były takie jak napisałem wyżej to zgadzam się z Tobą, że były one niewłaściwe. Jednak gdy je przyjmiesz i staniesz w prawdzie o sobie samym to masz szansę uzupełnić swoje braki, nauczyć się kochać siebie samego i w konsekwencji Twoją żonę.

Frost pisze:
11 lis 2017, 1:49
Szkoda mi żony, bo to dobra i porządna dziewczyna, która zasługuje, aby ktoś ją szczerze kochał i jej to okazywał, ale ja po prostu nie potrafię, jestem wypalony, zniechęcony i rozgoryczony i nie mam pojęcia jak wyjść z tego impasu.
Frost myślę, że trafiłeś na to forum nieprzypadkowo. Może po to aby dostać impuls do nauki miłości? Ale to wymaga wysiłku, trudu i bólu z Twojej strony. Zachęcam Ciebie do jego podjęcia. Gdy to zrobisz i powoli będą pojawiać się efekty to jest duża szansa, że zniknie wypalenie, zniechęcenie i rozgoryczenie.
Frost pisze:
11 lis 2017, 1:49
Wielokrotnie błagałem Boga o miłość do żony, ale póki co nie widzę żadnych zmian, co potęguje moją frustrację...
A myślałeś, żeby pomodlić się do Boga o miłość .... do siebie samego?
Módl się i działaj Frost.

Pogody ducha

Angela
Posty: 475
Rejestracja: 31 maja 2017, 1:34
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Jak pokochać własną żonę

Post autor: Angela » 11 lis 2017, 10:59

Witaj,
Pierwszy tytuł jaki przychodzi mi na myśl z naszej syrachowskiej listy lektur to:
Eva-Maria Zurhorst, Kochaj siebie, a nieważne z kim się zwiążesz.

Widzę, że bardzo się skupiasz na tym, na co nie masz wpływu: przeszłość-wybór żony (już go dokonałeś i to przed Bogiem na całe zycie), sama żona (zmieniać możesz skutecznie tylko siebie i swoje myślenie).

Zatem skup się na tu i teraz i na sobie. Ale nie egoistycznie, tylko tak, aby tobie było z sobą dobrze, by innym z tobą było dobrze. Jest tu na liście naszych lektur wiele pozycji jak stawać się prawdziwym mężczyzną, który nie musi używać drugiej osoby jako protezy do swoich braków. Wtedy jesteś zdolny do obdarowania swojej żony prawdziwym szacunkiem i do mówienia jej językiem miłości (Gary Chapman, 5 języków miłości). Może, jako bonus dla ciebie, żona dostrzeże twoje zmiany i sama zakwitnie jako doceniana kobieta. Ale to nie ma być cel sam w sobie.
Życzę powodzenia w drodze do siebie.

Awatar użytkownika
ozeasz
Posty: 1439
Rejestracja: 29 sty 2017, 19:41
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Jak pokochać własną żonę

Post autor: ozeasz » 11 lis 2017, 11:29

Frost pisze:
11 lis 2017, 1:38
Magnolia pisze:
05 lis 2017, 10:15
Frost pisze:
04 lis 2017, 1:30

Chcę nauczyć się szczerze i dojrzale kochać żonę wbrew temu co w danym momencie podpowiada mi serce.

Chcę zacząć proces swojej zmiany możliwie najszybciej, zanim żona naprawdę zacznie mieć mnie dość.
Doczytałam się ze kupiłeś książkę "Ognioodporny" i widziałeś film, napisałeś że wytrwałeś do 4 dnia, bo czułeś niechęć.
Przepraszam, ale jak chcesz ocenić tą metodę nie realizując ją do końca? Oczywiście że będzie niechęć i wiele jeszcze innych przykrych dla Ciebie uczuć.
A chciałbyś przemianę przejść gładko i bezboleśnie?
Będzie pot i łzy!
Ale bez pracy nad sobą - nie będzie efektu w postaci dobrego związku i miłości do żony.
Nie mogę jakoś przebrnąć przez kolejne dni bo wewnętrznie czuję, że nie jestem szczery sam ze sobą. Czuję jakbym próbował zmusić się do czegoś, co stanowczo odrzuca moje serce. i choć mogę próbować odrzucac bądź ignorować wszelkie negatywne myśli nt mojej zony i mego małżeństwo to jednak mam wrażenie, ze uczuć oszukać się już nie da...
Tylko z tego co słyszałem ,bo sam miałem z tym problem , to uczucia ,emocje nie mają nami kierować ,jak już nieraz pisałem można je wykorzystać jako źródło informacji o mnie ,o drugim .
Dla człowieka który to wykorzysta może to okazać się paradoksalnie zyskiem ,nawet tekst żony "nienawidzę Cię , nie kocham Cię ,nigdy do Ciebie nie wrócę...." można wykorzystać w dobrym celu ,przede wszystkim można przyjąć że moja Żona tak czuje ,że to Ona ,ŻE TO JEJ i jest to dialog ,ogromnie trudny myślę dla męża ,ale i nie łatwiejszy dla żony .

Obudziły mnie między innymi takie słowa że: człowiek dojrzały panuje nad emocjami , oraz CZŁOWIEK DOROSŁY , DOJRZAŁY, PODEJMUJE DECYZJE , DOKONUJE WYBORÓW , DZIECKO (we mnie) REAGUJE.
Miłości bez Krzyża nie znajdziecie , a Krzyża bez Miłości nie uniesiecie . Jan Paweł II

zenia1780
Posty: 2170
Rejestracja: 18 sty 2017, 12:13
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Jak pokochać własną żonę

Post autor: zenia1780 » 12 lis 2017, 19:36

Frost, a czy mógłbyś określic jak powinna Twoim zdaniem miłość do żony wyglądać w Twoim odbiorze, abyś mógł stwierdzić, że już ją kochasz?
lecz [Pan] mi powiedział: «Wystarczy ci mojej łaski. Moc bowiem w słabości się doskonali».
(2Kor 12,9)

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Szwaczka i 21 gości