przemoc słowna?

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Kawka
Posty: 309
Rejestracja: 08 lis 2017, 10:15
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: przemoc słowna?

Post autor: Kawka » 26 sty 2018, 21:42

Amanda, juz wcześniej pisałam, że myśmy ogrom przepracowali w małżeństwie na przełomie nastu lat. Tak wiec mieliśmy doświadczenie, praktykę przepracowywania. W naszym małżeństwie wielokrotnie byliśmy na różnych rekolekcjach małżeńskich, zdążało nam sie korzystać z pomocy osób trzecich. Choć to takie epizodyczne było. Setki razy dotykaliśmy prawdy o sobie, więc nie jest/nie było nam to obce.

W kwestii przemocy słownej poradziliśmy sobie sami, tzn bez terapii, ale z Bogiem i z pomocą innych ludzi (tu na forum uzyskałam wsparcie). brałam tez pod uwagę, że zwrócę sie gdzies/do kogoś w realu jak będzie potrzeba. Szukając - pojawiłam sie tu. Sięgnęłam po książki, dostałam dobre wskazówki i tu, i na priv (za co bardzo, bardzo dziękuję :-) ) i z bólem serca realizowałam. Nie mając pewności efektów.

Mój mąż, po awanturach, absolutnie ZA KAŻDYM RAZEM nie widział problemu. Mówił, że tylko mocniej zaakcentował, że tylko podniósł głos. Oczywiście mnie tez obwiniał. Ogólnie dialogu nie bylo w tej kwestii. Gdy ja zaczynałam mówić o tym, że sprawił mi przykrość i ból, zamiast wykazać się empatią i współczuciem - przypuszczał atak i bylo tylko gorzej. Bez szans dialogu. Moj błąd polegał na tym, że nie stawiałam granic, ale chciałam w nim wzbudzić litość, współczucie. Aż do czasu gdy pewnego razu we mnie nastąpił bunt przeciwko takiemu traktowaniu.

Szczerze mówiąc uważam, że do dzis mój mąż nie do końca uświadamia sobie kaliber, który był. Tzn powoli zaczyna to widzieć, gdy zrobil sie spokojniejszy i "odwykł" od takiego klimatu. Ale on wtedy siebie nie słyszał, nie widział.

Wtedy, gdy go odsunęłam od siebie (to ważne: nie za karę, ale po prostu nie wyobrażałam sobie bliskości przy braku ciepłych relacji) w pewnym momencie przyjął po prostu, że ta forma wrzasków mnie rani. Przyjął, choć sam tak tego nie widział - że przekracza moje granice .

Mysle, ze wróciły mu do głowy wszystkie książki, konferencje, wykłady, które traktowały o relacjach, a były przechowywane w podświadomości. W małżeństwie sporo sie nasłuchał, przy okazji.

Inna rzecz, nie śpiąc w sypialni, martwił się o reakcję dzieci gdy zobaczą. Pytał jak ja im to wytłumaczę. Powiedziałam, że to nie ja, ale on ma im wyjaśnić biorąc na klatę, będąc szczerym. On musiał wziac odpowiedzialność za wszystko. Nie planowałam go chronic.

Pięknym ruchem mego męża bylo pilnowanie modlitwy wieczornej. Przychodził do mnie do sypialni i kilka minut sie modliliśmy o poprawę relacji. A potem szedł do innego pokoju spać. Bog byl zaproszony, choc trudne to byly modlitwy, ale owocne.

Przepraszam za chaos, ale 1. pisze z telefonu a to niezbyt wygodne 2. mam odczucie, ze tamten czas jest juz baaardzo odległy, przebiło go piękno czasu jaki mamy teraz.

Kawka
Posty: 309
Rejestracja: 08 lis 2017, 10:15
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: przemoc słowna?

Post autor: Kawka » 26 sty 2018, 21:57

Amanda pisze:
26 sty 2018, 19:26
A co jeśli mężczyzna w takiej sytuacji nie widzi problemu? Albo widzi ale zwala winę na drugą stronę?
Amanda, napisałam wyżej jak to wyglądało u nas. Nie czuje się na siłach by komuś cokolwiek radzić, bo każda sytuacja jest inna, każde małżeństwo ma inną historię i inne fundamenty. Trzeba by sporo o tym pisać, rozmawiać... by pomoc poszukiwać jakiś rozwiązań.

O czym jestem przekonana - nie można na agresję pozwolić, trzeba siebie chronić i nie wolno utwierdzać współmałżonka w patologicznym zachowaniu.

Amanda
Posty: 20
Rejestracja: 03 wrz 2017, 14:17
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: przemoc słowna?

Post autor: Amanda » 13 lut 2018, 17:47

Amando wiem piszesz że to kosztowało was dużo pracy nad sobą, ale co konkretnie pomogło zastopować tę przemoc słowną? U mnie też są marne szanse na dialog, mój mąż zachowuje się dokładnie tak samo jak to opisałaś o swoim powyżej. Byliśmy na rozmowie z księdzem psychologiem, trochę na pewno nam to pomogło, szczególnie mężowi i trochę mu rozjaśniło w głowie, ale już po dwóch dniach od tej rozmowy ponownie usłyszałam wyzwisko pod swoim adresem i dziecka.

Kawka
Posty: 309
Rejestracja: 08 lis 2017, 10:15
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: przemoc słowna?

Post autor: Kawka » 13 lut 2018, 18:38

Amanda pisze:
13 lut 2018, 17:47
wiem piszesz że to kosztowało was dużo pracy nad sobą, ale co konkretnie pomogło zastopować tę przemoc słowną?
Pisząc, że nas to kosztowało dużo pracy miałam na myśli całokształt małżeństwa. Myślę, że udało nam się zbudować jako taki fundament.
A co konkretnie? Codzienna modlitwa rodzinna od kilkunastu lat, byliśmy na xx rekolekcjach (nawet nie wiem już ilu, w każdym razie to jest część naszego życia), literatura małżeńska, konferencje były moją codziennością, więc fragmentami raczyłam męża ;) .... Potem trafiliśmy do wspólnoty (zaczęło się od sceptyzmu mojego małżonka, ale zgodził się sprawdzić i wessało go z czasem). Otrzymaliśmy stałego spowiednika. Tak więc widzisz... myślę, że zasadniczą sprawą był fundament budowany na Bogu, sakramenty. Ale... mój mąż nigdy nie był wulgarny. Bywał opryskliwy, sarkastyczny, poniżający w formie, ale nigdy nie był wulgarny. Prędzej mi się zdarzyło :oops: No i dłuuuugo moje zachowanie też było niewłaściwe. Tak więc moja postawa było przyzwoleniem przez lata. Gdy ja zaczęłam pracę nad sobą i sporo się zmieniło to mój mąż zaczął sobie bardziej folgować, albo... ja zaczęłam zauważać.

Dziś idealnie nie jest, ale idealnie nigdy nie będzie tu na ziemi. :lol: Zawsze będziemy się zmagać. Tzn agresji nie ma, tej co mnie tak bolała, której się bałam, która przekraczała wszelkie granice i która nieokiełznana stałaby się naszym dramatem. Mąż nie chce bym się go bała, chce być moją ostoją. Co pomogło? Na pewno fundament. Na pewno to, że "kłócić nie da się w pojedynkę" - mocne słowa sycharowe, które wybrzmiewają mi za każdym razem, gdy nasze emocje się podnoszą. Mówię wtedy, ze mnie rani, że jest mi przykro. Ale moje działania to tylko kropelka. Wg mnie Bóg tu działa.

Są sytuacje, gdy mąż podnosi głos, gdy nie radzi sobie z emocjami, ale to nie krzyk czy kłótnia (nie da się kłócić w pojedynkę). W ogóle zauważyliśmy, ze ma duży problem w sytuacjach gdy coś nie jest po jego myśli. Po fakcie, gdy już miną emocje i myśli "trzeźwo" - nie ma pojęcia dlaczego tak się dzieje, nie umie nazwać przyczyny. Nie widzi też przyczyny we mnie. Ja sądzę, że to jest jakieś przeniesienie z dzieciństwa... u niego kto głośniej krzyczał ten "miał rację". Ma to wpisane w siebie i utrwalane przez 30lat. Ale też widzę, że pracuje nad sobą, że wycofuje się, gdy mu powiem, ze mnie rani... To na pewno jest pole do pracy, ale tamtej strasznej agresji nie ma.

Kawka
Posty: 309
Rejestracja: 08 lis 2017, 10:15
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: przemoc słowna?

Post autor: Kawka » 13 lut 2018, 18:52

Czasem myślę sobie, że jesteśmy jak cebulka. Jak uporamy się z jedną łuską to natrafiamy na drugą. I tak ciągle i ciągle... I że Bóg nas oczyszcza odkrywając po trochu. Jest łaskawy, że nie wszystko na raz, bo byśmy nie wytrzymali. Tak patrzę na nasze małżeństwo i to co się dzieje...

Amanda
Posty: 20
Rejestracja: 03 wrz 2017, 14:17
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: przemoc słowna?

Post autor: Amanda » 13 lut 2018, 20:02

Mój mąż żyje z dala od Boga i sakramentów więc nie mam realnej szansy aby budować fundament na Bogu... :(

Atalia
Posty: 25
Rejestracja: 03 maja 2017, 11:09
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: przemoc słowna?

Post autor: Atalia » 13 lut 2018, 20:40

Amanda pisze:
13 lut 2018, 20:02
Mój mąż żyje z dala od Boga i sakramentów więc nie mam realnej szansy aby budować fundament na Bogu... :(
Mam tak samo :(
"Oto nadeszły chwalebne gody Baranka, Małżonka czeka już: Alleluja!
Błogosławieni, którzy wezwani są na ucztę Baranka!!"
https://www.youtube.com/watch?v=eA1bF0vZcWk

Kawka
Posty: 309
Rejestracja: 08 lis 2017, 10:15
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: przemoc słowna?

Post autor: Kawka » 13 lut 2018, 21:16

Dziewczyny, ale możecie swój fundament budować na Bogu. Tylko tyle i aż tyle.

Ukasz

Re: przemoc słowna?

Post autor: Ukasz » 13 lut 2018, 21:18

Atalia, Amanda - wręcz przeciwnie! Moja żona też jest - o ile mogę cokolwiek o tym wiedzieć, a jesteśmy małżeństwem od 27 lat, w faktycznej separacji d kilku miesięcy - bardzo daleko od Boga. Byłoby łatwiej, gdyby podzielała moją wiarę, jeszcze lepiej, gdyby nade mną pod względem dalece górowała. Jest inaczej i wcale mi to nie przeszkadza budować na Bożym fundamencie. Samemu wziąć się za robotę dla dwojga. Na pewno jakoś ułomnie, ale też na pewno idę w tym kierunku. I widzę niemal codziennie, jak to przynosi owoce.
Małżonek nie jest w stanie oddzielić Was od Boga i Jego łaski.

Amanda
Posty: 20
Rejestracja: 03 wrz 2017, 14:17
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: przemoc słowna?

Post autor: Amanda » 16 lut 2018, 9:48

Ukasz pisze:
13 lut 2018, 21:18
Małżonek nie jest w stanie oddzielić Was od Boga i Jego łaski.
W pewnym sensie czuję się jakby mnie jednak oddzielał. Bardzo trudno buduje się jedność i naprawia wzajemne relacje, jeśli jedna ze stron nie ma odniesienia do wiary. Mój mąż jest wierzący wprawdzie, ale w praktyce daleko od Boga.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 16 gości