Wątek Ukasza

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

jacek-sychar
Posty: 6215
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Wątek Ukasza

Post autor: jacek-sychar » 27 maja 2019, 18:18

Ukasz pisze:
03 mar 2019, 8:48
Ja po operacji przepukliny wciąż nie mogę nosić więcej niż 3 kg, więc wiele w tym nie pomogę.
Ukaszu

W marcu nie mogłeś nosić więcej niż 3 kg, a teraz chcesz robić za Szerpa? :shock:
Coś boję się, że źle ta wyprawa się skończy dla Ciebie pod katem zdrowotnym. :?

Będziesz pewnie chciał pokazać, jaki jesteś prawdziwy mężczyzna i będzie lipa, jak mawia mój syn, bo:
renta11 pisze:
27 maja 2019, 17:48
Bo sądząc z Twojego osobistego opisu, jesteś jak napompowany balonik.

Pustelnik
Posty: 745
Rejestracja: 08 lut 2017, 12:04
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Wątek Ukasza

Post autor: Pustelnik » 27 maja 2019, 19:18

Witaj Ukaszu,
i ja dorzucę swoję ;) "poradę na extremalną wyprawę"
Może warto pójsc w slady (cudze, dobre diświadczenie) ... speca od wypraw ? :

Rozmawialiśmy ze sobą przez cały czas, ale żaden niczego drugiemu nie wytykał. Gadaliśmy nie tylko o wyprawie, ale też na przykład o kuchni. I nikt nie dowodził, że jedna kuchnia jest lepsza od drugiej, smaczniejsza i bardziej wartościowa. Przyjmowaliśmy to, co mówił drugi. Rozmawialiśmy też o filozofii czy matematyce. (...)

https://m.deon.pl/inteligentne-zycie/li ... przod.html
Jak wkleiłem "coś bez sensu" to proszę - dajcie mi znać ...

Ukasz
Posty: 1348
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Wątek Ukasza

Post autor: Ukasz » 27 maja 2019, 23:38

renta11 pisze:
27 maja 2019, 17:48
Dla mnie pewne rzeczy są dziwne, np. z tym noszeniem rzeczy. Jesteś Ty, siostrzeniec, syn. Każdy wkłada do swojego plecaka trochę rzeczy: żony, matki, ciotki. Oni są młodsi, również jej bliscy, żaden problem, a żona nie poczuje się naciskana i skazana na Ciebie. To taki przykład na zawłaszczanie, Waszą grę.
Nie dysponuję synem czy siostrzeńcem, tylko sobą. Tak zaproponowałem i ona to przyjęła. Oni wiedzą, jak ma być, i sami nic nie proponowali. Żona też nie wspominała o żadnym dzieleniu jej rzeczy. Nie widzę więc tu żadnej gry: zaoferowałem coś, co jestem w stanie zrobić, i to zostało przyjęte. To zresztą nie jest dla mnie jakieś szczególne wyzwanie i wszystkie te osoby o tym wiedzą. Zwykle mam plecak dwa razy cięższy niż reszta grupy, bo zawsze komuś jest trochę za ciężko, a mi parę kilo więcej nie przeszkadza. Jak ona będzie się z tym czuła źle, to sama może zasugerować jakąś zmianę, ja się nie sprzeciwię. Nie zamierzam natomiast zmieniać ustaleń dlatego, że mi się wydaje, że ona mogłaby poczuć się tak czy inaczej.
Już raz byliśmy w takim układzie w górach, choć tylko przez dwa dni: ja niosłem wszystko, ona nic. Kondycyjnie nie był to dla mnie żaden problem - na odpoczynku ona się opalała, a ja biegłem na pobliską górkę, żeby zobaczyć jeszcze jedno jeziorko. Nie odniosłem wrażenia, żeby się czuła skazana na mnie. Raczej traktowała mnie jak szerpę. Dobrze, że to sobie teraz przypomniałem, bo to wspomnienie rzeczywiście trochę odziera z potencjalnych złudzeń.
jacek-sychar pisze:
27 maja 2019, 18:18
W marcu nie mogłeś nosić więcej niż 3 kg, a teraz chcesz robić za Szerpa?
To proste: siatka wszyta w miejsce przepukliny musiała dobrze wrosnąć, a to trwa trzy miesiące. Na wszelki wypadek oszczędzałem się trochę jeszcze przez następny miesiąc, a przez kolejny funkcjonuję już normalnie. Miałem też okazję sprawdzić, że kondycja mi nie spadła.
renta11 pisze:
27 maja 2019, 17:48
Pompujesz oczekiwania, starasz się być naj., dajesz za dużo... a potem w braku odpowiedniej wzajemnej reakcji chcesz ... np. separacji. Najpierw marchewka (po co, za duża) a potem kij. Jeśli nie możesz zejść z karuzeli, to może zmniejsz jej wahania. Daj żonie więcej oddechu, swobody, wolności. Bo wrócisz z tego wyjazdu i ... balonik będzie schodził, aż do następnej akcji.
Sądzę Rento, że po prostu różnimy się. Ja jestem sobą właśnie w takim działaniu: intensywnym, zaangażowanym, ponadprzeciętnym. To mnie kręci. Niezależnie od tego, czy żona jest obok, czy bardzo daleko, czy w ogóle ktoś jest, czy jestem sam. W zimie chodzę zwykle po Alpach - sam. I spośród tras uznanych przeze mnie za bezpieczne wybieram te trudniejsze, bo lubię wyzwania. Nikt mnie tam nie widzi, a ja się cieszę, że potrafię to zrobić. Tylko dla siebie. Może gdybyś Ty robiła coś takiego, to byłoby to pompowanie wewnętrznego balonika, coś na pokaz, manipulacja, sztuczne kroki dla osiągnięcia jakiegoś zewnętrznego efektu. A ja po prostu jestem sobą.

Gdy wrócimy i nic się nie zmieni - na razie właśnie na to wygląda - to wprowadzę jakąś formę separacji. Nie mam zgody na to, że korzysta ze mnie i jednocześnie utrzymuje tak bliskie relacje z innymi mężczyznami. To jest moja granica. Odseparuję się od niej, skoro nie chce mnie traktować jak męża. Jeżeli kiedyś będzie chciała - proszę bardzo. W tym układzie nie.
renta11 pisze:
27 maja 2019, 17:48
o nie chodzi o wyjazd, żeby go nie było. Ale pomiędzy Wami nie ma wzajemnej bliskości, ciepła, życzliwości, nie ma emocjonalnego małżeństwa, więc na takim wyjeździe naturalniej i autentyczniej byłoby w relacjach koleżeńskich, a nie małżeńskich. A to jest dla Ciebie za trudne?
Nie potrzebuję relacji koleżeńskich z moją żoną. Takie mogę mieć z koleżankami, które też tam będą. Nie zamierzam ani naciskać, ani udawać, że jest jedną z koleżanek. Spać w namiocie będę z żoną, jedzenie też będzie wspólne. Jeśli wieczorem będę miał ochotę na spacer, to zaproponuję wspólne wyjście żonie, a nie innej dziewczynie. I to jest moim zdaniem naturalne i autentyczne. Z mojej strony jest emocjonalna więź, ciepło, chęć bliskości. Ona o tym wie. Jak będzie chciała skorzystać, to skorzysta. Jak nie, to nie. Ja będę korzystał z gór, które są moją pasją, z czasu spędzonego z synem i chrześniakiem,i właśnie z relacji koleżeńskich, ale z kolegami i koleżankami, a nie z żoną.
Pustelniku, Twój opis doskonale pasuje do wielu moich wypraw, w tym tych z ostatnich dwóch lat, gdy spędzałem urlopy bez żony. Najfajniejsze były właśnie z tymi osobami, które teraz idą ze mną. Dlatego cieszę się na ten wypad i atmosferę w grupie.

tata999
Posty: 463
Rejestracja: 29 wrz 2018, 13:43
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Mężczyzna

Re: Wątek Ukasza

Post autor: tata999 » 28 maja 2019, 0:34

Czuję siłę i opanowanie w tym, co napisałeś Ukaszu.

SiSi
Posty: 428
Rejestracja: 06 sie 2018, 9:31
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Wątek Ukasza

Post autor: SiSi » 31 maja 2019, 21:52

Ukaszu,
Jeśli ten wyjazd to już, to życzę ...udanego wypoczynku.
Pozdrawiam serdecznie

s zona
Posty: 3258
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Płeć: Kobieta

Re: Pornografia i masturbacja - dyskusja ogólna

Post autor: s zona » 08 cze 2019, 20:19

Ukaszu ,
ciesze sie ,ze juz jestes z nami .. Echo Słowa tez odzylo :)

Zechcesz sie podzielic : jest lepiej ,czy tylko " inaczej " ?
PD :)

renta11
Posty: 454
Rejestracja: 05 lut 2017, 19:20
Płeć: Kobieta

Re: Wątek Ukasza

Post autor: renta11 » 09 cze 2019, 9:31

"Zrezygnować z próby domagania się, żeby Bóg nam coś koniecznie powiedział, szczególnie o przyszłości. A On odpowiada, że dał mi już wszystko, czego potrzebuję, żeby pójść za nim. Mam nie domagać się więcej, tylko poskromić moje żądze, także żądzę wiedzy." ?

Aleksander
Posty: 1299
Rejestracja: 10 lip 2017, 14:08
Jestem: w związku niesakramentalnym
Płeć: Mężczyzna

Re: Wątek Ukasza

Post autor: Aleksander » 09 cze 2019, 11:28

Powiem szczerze, że nieco ciekawi mnie - jak Ci się Ukaszu udała wycieczka z grupą w góry - oraz co Tobie udało się wziąć "dla siebie" oraz jak w tym wszystkim odnajdywała się Twoja małżonka.

To dziś wracacie? Jak będziesz miał siły, napisz proszę słów parę - pewnie takich kibicujących Tobie forumowiczów jak ja - jest więcej! :)
Moja recepta na szczęście: odczepić się od innych (przestać zmieniać, oczekiwać, manipulować) i skupić (na tyle na ile się uda) uwagę na sobie.

Ukasz
Posty: 1348
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Wątek Ukasza

Post autor: Ukasz » 09 cze 2019, 15:13

Wróciłem - więcej: wróciliśmy - ale mam bardzo mało czasu na pisanie.
Spędziliśmy tydzień w dzikich górach, gdzie nie było nawet zasięgu sieci komórkowych. Musieliśmy dojść z punktu A do punktu B, żeby się stamtąd w ogóle wydostać. Jeszcze nigdy nie dostałem tak mocno w kość w górach, a mam spore doświadczenie. Lało od momentu, gdy wysiedliśmy z pociągu. Potem czasem, na chwilę, przestawało, ale z czasem robiło się coraz zimniej i coraz mocniej wiało. Góry zmieniły się w jedno wielkie bagno. Można było stanąć na śliskiej skale lub w błocie po kostki. Cokolwiek zamokło raz, przez ten tydzień pozostało już mokre. Przebycie każdego kilometra i pokonanie każdego metra w górę kosztowało dwa razy tyle wysiłku, co zwykle. A trasa była zaplanowana jako dość intensywna w normalnych warunkach.
Moja żona od kilku lat jest "walizkowa" i "hotelowa". Twierdzi, że nie może chodzić po górach, a szczególnie schodzić w dół. I nic nosić. Lubi wygodę, jest mocno uzależniona od swojego smartfona. To był dla niej tydzień w innym świecie.
Przy innych zachowywała się pogodnie i trzymała fason. Gdy zostawaliśmy sami, wylewała nieraz swój żal i mówiła, że ją dręczę. Wiele rzeczy jej się podobało, szczególnie krajobrazy, jeśli już czasem się odsłaniały (zwykle zasłaniała wszystko mgła lub ściana deszczu) - i potrafiła się tym głośno zachwycić. Zdarzało jej się nawet wyrazić z uznaniem o czymś, co zrobiłem, lub mi podziękować za jakiś gest.
Codziennie wieczorem padaliśmy spać kompletnie wyczerpani. Z początku próbowałem coś mimo to zainicjować, ale wobec jej zupełnej obojętności potem dałem spokój. Miałem wrażenie, że między nami nic się nie dzieje. W czasie podróży powrotnej zastanawiałem się, jak jej powiedzieć, że na razie między nami koniec: dopóki się trochę nie ogarnie, nie chcę żyć dalej obok niej.
Po powrocie pierwszego ranka okazało się jednak, że coś w niej drgnęło i zaczynamy jakiś nowy etap. W tej chwili kończymy przeprowadzkę z dołu: w następny weekend syn ma rozpocząć prace remontowe na dole. Znów nie wiem, co będzie dalej i jaką mam przyjąć postawę. Chcę się wyciszyć i usłyszeć, co Bóg mi powie.
Gdy przeczytałem Wasze wpisy, to mi się zrobiło tak ciepło w środku. Uczucie, że ktoś na mnie czeka, dla kogoś ważny mój los, jest kojące. Niech Wam to Bóg wynagrodzi!

burza
Posty: 277
Rejestracja: 29 maja 2018, 22:23
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Wątek Ukasza

Post autor: burza » 09 cze 2019, 22:32

Ukaszu, trzymam kciuki. Oby coś w żonie, drgnelo oby się ocknela z tego swojego snu i zobaczyła kogo ma obok siebie. Czyli, tego samego męża co przed laty mu ślubowala z miłością. I udało się wam, na nowo odbudować to małżeństwo. Tego życzę.

selecja
Posty: 24
Rejestracja: 18 mar 2019, 14:42
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Wątek Ukasza

Post autor: selecja » 10 cze 2019, 7:38

Ukaszu też śledzę na bieżąco Twój wątek.
Fajnie, że opowiedziałeś jak minął wyjazd.
Aleksander ma rację, jest więcej forumowiczów, którzy Tobie kibicują. Podpisuje się pod tym. I trzymam kciuki, żeby się wszystko udało. 😉

Aleksander
Posty: 1299
Rejestracja: 10 lip 2017, 14:08
Jestem: w związku niesakramentalnym
Płeć: Mężczyzna

Re: Wątek Ukasza

Post autor: Aleksander » 10 cze 2019, 9:23

Ukasz pisze:
09 cze 2019, 15:13
Wróciłem - więcej: wróciliśmy - ale mam bardzo mało czasu na pisanie. [...]
Dzięki za relację :)
Czyli mimo wrednej pogody daliście radę :) Super! :)
Ukasz pisze:
09 cze 2019, 15:13
[...] Po powrocie pierwszego ranka okazało się jednak, że coś w niej drgnęło i zaczynamy jakiś nowy etap. [...]
O świetnie! :) A możesz coś więcej o tym "drgnięciu"? :D
Moja recepta na szczęście: odczepić się od innych (przestać zmieniać, oczekiwać, manipulować) i skupić (na tyle na ile się uda) uwagę na sobie.

Ukasz
Posty: 1348
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Wątek Ukasza

Post autor: Ukasz » 10 cze 2019, 23:53

Aleksander pisze:
10 cze 2019, 9:23
A możesz coś więcej o tym "drgnięciu"?
Sądzę, że nie powinienem. To drgnięcie oznacza między innymi jakieś jej odsłonięcie się przede mną. To mnie zobowiązuje do dyskrecji. Dotąd, gdy odbijałem się od ściany, moglem to swobodnie opisywać. Tam, gdzie zaczyna się jakaś relacja, jakaś intymność, kończy się pokazywanie tego na zewnątrz. Mogę odsłaniać się sam, ale nie mam prawa odsłaniać nas, gdy choć trochę jesteśmy razem.
Mówiłem żonie już dawno, że piszę na tym forum. Nie sądzę, żeby miała ochotę tu zaglądać, i jednocześnie nie mogę tego wykluczyć. Piszę więc zawsze tak, jakby ona również miała to czytać. Tak, żeby się tego również przed nią nie wstydzić, żeby potem nie przepraszać za te słowa. Moja lakoniczność w opisie zmiany jest świadomym wyborem. Wierzę, że to rozumiecie i nie będziecie mieli żalu. Bardzo Wam dziękuję za obecność, ciepło, zainteresowanie i właśnie za tę ciekawość. Zamierzam jeszcze tu opowiadać o sobie i o moich relacjach z żoną. Jeśli jednak rozwinie się to w kierunku zacieśniania więzi, moje pisanie stanie się bardziej ogólnikowe, skupione na mnie samym i na zewnętrznych zachowaniach.

Triste
Posty: 138
Rejestracja: 11 kwie 2019, 9:14
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Wątek Ukasza

Post autor: Triste » 11 cze 2019, 8:05

Ukaszu, z całego serca życzę Wam żeby to wszystko jakoś się ułożyło między Wami.
Żeby Twoja zagubiona gdzieś żona wróciła i żebyście na nowo się odnaleźli odbudowali więź między Wami.

s zona
Posty: 3258
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Płeć: Kobieta

Re: Wątek Ukasza

Post autor: s zona » 11 cze 2019, 8:53

Ukasz pisze:
10 cze 2019, 23:53
Aleksander pisze:
10 cze 2019, 9:23
A możesz coś więcej o tym "drgnięciu"?
Sądzę, że nie powinienem. To drgnięcie oznacza między innymi jakieś jej odsłonięcie się przede mną. To mnie zobowiązuje do dyskrecji.

Zamierzam jeszcze tu opowiadać o sobie i o moich relacjach z żoną. Jeśli jednak rozwinie się to w kierunku zacieśniania więzi, moje pisanie stanie się bardziej ogólnikowe, skupione na mnie samym i na zewnętrznych zachowaniach.
Ukaszu i to jest piekna postawa z Twojej strony :)

Sadze , ze Twoja zona tez to dostrzega .. moze jeszcze trzeba czasu .. Nie sadze , ze u zony jest tylko potrzeba korzysci finansowych .. moze tez , ale chyba nie to w wieku kobiety 50 plus jest najwazniejsze ..
Wydaje mi sie , ze zona widzi , co moze stracic ..
Ze swojej strony przepraszam Cie za " wscibstwo " .. w dobrej wierze , ale jednak .. cytat
powyzej Renty 11 byl w samo sedno ...
Triste pisze:
11 cze 2019, 8:05
Ukaszu, z całego serca życzę Wam , żeby to wszystko jakoś się ułożyło między Wami.
Żeby Twoja zagubiona gdzieś żona wróciła i żebyście na nowo się odnaleźli odbudowali więź między Wami.
Oby tak sie stalo , rowniez serdecznie Wam tego zycze ,
abys mogl ,juz od teraz mogl pisac " tylko ogolnikowo " :)

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: krzychforum i 32 gości