Wątek Ukasza

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Jonasz
Posty: 681
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:01
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Wątek Ukasza

Post autor: Jonasz » 08 mar 2019, 9:27

Ukasz pisze:
07 mar 2019, 22:28
Drugi to sytuacja mieszkaniowa. Moja żona pomieszkuje w moim domu i tak będzie, dopóki jej z tego domu nie wyrzucę. A nie zrobię tego, dopóki nie nabiorę pewności, że żadnej woli bycia razem po jej stronie nie ma.
Chcesz decydować za was dwoje?
A przecież decydujesz tylko za siebie prawda?
Naszej miłości zawsze czegoś brakuje. Nasza miłość ma swoje granice. Nasza miłość zależy od odpowiedzi, którą otrzymujemy od innych. My nie możemy w pełni uszczęśliwić drugiego człowieka. Tylko Bóg może wszystko.

JolantaElżbieta
Posty: 388
Rejestracja: 14 wrz 2017, 8:03
Płeć: Kobieta

Re: Wątek Ukasza

Post autor: JolantaElżbieta » 08 mar 2019, 9:50

Ukaszu, ja w twoich wypowiedziach nie widzę miłości do żony - widzę gospodarza, który nęci i zagania swoją owieczkę do zagrody. :-(

Jonasz
Posty: 681
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:01
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Wątek Ukasza

Post autor: Jonasz » 08 mar 2019, 10:59

JolantaElżbieta pisze:
08 mar 2019, 9:50
Ukaszu, ja w twoich wypowiedziach nie widzę miłości do żony - widzę gospodarza, który nęci i zagania swoją owieczkę do zagrody. :-(
JolantoElżbieto ja widzę ;)
Nie gospodarza, tylko męża który chce być mężęm a skoro mąż to niech w końcu będzie i żona.
Oboje mają zadania mają służyć sobie wzajemnie.
Oboje składali tę samą przysięgę i są w równym stopniu za nią odpowiedzialni za swoją część i tylko za swoją.
To nie gospodarz który jak piszesz nęci i zagania swoją owieczkę do zagrody.
Tu nie chodzi o ilość ale o powiedzmy jakość.
Tak przynajmniej to widzę, kibicuję bo ... sam tak mam ;)
Naszej miłości zawsze czegoś brakuje. Nasza miłość ma swoje granice. Nasza miłość zależy od odpowiedzi, którą otrzymujemy od innych. My nie możemy w pełni uszczęśliwić drugiego człowieka. Tylko Bóg może wszystko.

JolantaElżbieta
Posty: 388
Rejestracja: 14 wrz 2017, 8:03
Płeć: Kobieta

Re: Wątek Ukasza

Post autor: JolantaElżbieta » 08 mar 2019, 11:12

Jonasz pisze:
08 mar 2019, 10:59
JolantaElżbieta pisze:
08 mar 2019, 9:50
Ukaszu, ja w twoich wypowiedziach nie widzę miłości do żony - widzę gospodarza, który nęci i zagania swoją owieczkę do zagrody. :-(
JolantoElżbieto ja widzę ;)
Nie gospodarza, tylko męża który chce być mężęm a skoro mąż to niech w końcu będzie i żona.
Oboje mają zadania mają służyć sobie wzajemnie.
Oboje składali tę samą przysięgę i są w równym stopniu za nią odpowiedzialni za swoją część i tylko za swoją.
To nie gospodarz który jak piszesz nęci i zagania swoją owieczkę do zagrody.
Tu nie chodzi o ilość ale o powiedzmy jakość.
Tak przynajmniej to widzę, kibicuję bo ... sam tak mam ;)
Masz tak dlatego, że jesteś facetem i to jest piękne ;-) Ale rzadko się zdarza, o ile w ogóle, żeby zatrzymać drugą połówkę prz sobie wymachując jej papierkiem przed nosem :-) A małżonka można kochać nawet będąc osobno, jeśli nie ma innego wyjścia :-(

rak
Posty: 986
Rejestracja: 30 wrz 2017, 13:41
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Wątek Ukasza

Post autor: rak » 08 mar 2019, 11:21

Jonasz pisze:
08 mar 2019, 9:09
Kiedy wyczerpany padałem lub ogarniała mnie złość to chciałem spalić mosty. Wtedy powiedzmy słyszałem Słowo.
Wtedy nabierałem sił i wskakiwałem do kółka.
I zabawa od nowa.
taaa, ja już też w tym kółeczku ładnych parę lat się kręcę,

problem z tym, że strasznie ciężko jest je nagle zatrzymać. Tzn. można, ale taki gwałtowny ruch może też definitywnie zniszczyć i relację. Takie kółeczko też ładnę parę lat się rozkręcało więc teraz niestety adekwatne odpowiednią ilość czasu trzeba przeznaczyć na jego stopowanie i stabilizowanie reakcji. Trudno świadomie (prze)trwać w tym układzie, bo psychika strasznie dostaje, ale co pomaga (lub przeszkadza) to swój udział w rozkręcaniu tego kółka.

Do tego jeszcze chciałbym się odnieść:
JolantaElżbieta pisze:
08 mar 2019, 9:50
Ukaszu, ja w twoich wypowiedziach nie widzę miłości do żony - widzę gospodarza, który nęci i zagania swoją owieczkę do zagrody.
Jak ja myślę dzisiaj o miłości (może mi się jeszcze zmieni ;) ) to jest nie tylko dbanie o przyjemne chwile i uśmiech, chociaż są to moim zdaniem nieodzowne dary samego siebie mimo trudniejszych sytuacji jakie przynosi życie. Ale z drugiej strony to jest też nieunikanie mówienia o zranieniach, złu i jego konsekwencjach też w odniesieniu do działań naszego małżonka. Innymi słowami to nie jest tylko wspieranie teatrzyka z samymi uśmiechniętymi maskami, ale też z innymi uczuciami, które przecież też są w naszej psychice więc unikanie ich i chowanie takich trupów w szafie wcześniej czy póżniej się zemści.

Dopiero to daje możliwość pełniejszego poznania oraz bardziej świadomego wyboru dla drugiej strony. A jaki ten wybór będzie to już rezultat bardzo wielu zmiennych też często niezależnych od nas ...

Tak więc miłość to moim zdaniem jest dawanie przyjemnych chwil (to nęcenie i zaganianie psychiki) też we własnych trudnych chwilach, ale również umiejętność postawienia granicy, poniesienie jej konsekwencji na sobie i danie empatycznej możliwości odczucia naszego bólu drugiej stronie (tzn. nie ukrywanie go za wszelką cenę, bo kiedyś będzie dobrze, a ona sama się domyśli, że takie zachowania nam nie pasują, albo są po prostu złe).

Moim zdaniem b. trudne, bo na ten obraz nakładają się jeszcze nasze zranienia, deficyty i ból.
Nieważne jest, gdzie jesteś, ale wszędzie tam, gdzie przyjdzie ci się znaleźć, ważne jest, jak żyjesz - Henri J.M.Nouwen

rak
Posty: 986
Rejestracja: 30 wrz 2017, 13:41
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Wątek Ukasza

Post autor: rak » 08 mar 2019, 11:50

może jeszcze dołożę trochę metafizycznie.

Moim zdaniem to właśnie niedzielenie się (lub brak ich świadomości) wszystkimi uczuciami w tym też trudnymi powoduje pożywkę dla tego kółka. Chaos emocjonalny zakopany 100m pod ziemię chce się wyrwać na powierzchnię i coraz b. rezonujące emocje przeskakujące
coraz szybciej pomiędzy skrajnościami rozkręcają obroty coraz b. i bardziej. W końcu to one przejmują kontrolę, towarzyszący im chaos utrudnia zrozumienie, a przeciążona psychika zamiast wspomagać zrozumienie siebie i dopasowanie się do otoczenia musi sama ratować się ucieczką.
Nieważne jest, gdzie jesteś, ale wszędzie tam, gdzie przyjdzie ci się znaleźć, ważne jest, jak żyjesz - Henri J.M.Nouwen

Pustelnik
Posty: 745
Rejestracja: 08 lut 2017, 12:04
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Wątek Ukasza

Post autor: Pustelnik » 08 mar 2019, 11:54

rak pisze:
08 mar 2019, 11:21
Tak więc miłość to moim zdaniem jest dawanie przyjemnych chwil (to nęcenie i zaganianie psychiki) też we własnych trudnych chwilach, ale również umiejętność postawienia granicy, poniesienie jej konsekwencji na sobie i danie empatycznej możliwości odczucia naszego bólu drugiej stronie (tzn. nie ukrywanie go za wszelką cenę, bo kiedyś będzie dobrze, a ona sama się domyśli, że takie zachowania nam nie pasują, albo są po prostu złe).

Moim zdaniem b. trudne, bo na ten obraz nakładają się jeszcze nasze zranienia, deficyty i ból.
Raku, przyjmuję , że ... tak masz.
Gdybyś jednak opowiadał np. swój udział w gotowaniu zupy dla bezdomnych alkoholików, bym się z tego bardziej ucieszył (bo ... ja tak "mam" (tzn. spostrzegam świat)).

Dobrego dnia ! Pogody Ducha !

Pustelnik
Posty: 745
Rejestracja: 08 lut 2017, 12:04
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Wątek Ukasza

Post autor: Pustelnik » 08 mar 2019, 12:12

rak pisze:
08 mar 2019, 11:50
(...)
a przeciążona psychika zamiast wspomagać zrozumienie siebie i dopasowanie się do otoczenia musi sama ratować się ucieczką.
Raku, odpocznij trochę ...
A może "przegadaj" ze swoim patronem:
Nieważne jest, gdzie jesteś, ale wszędzie tam, gdzie przyjdzie ci się znaleźć, ważne jest, jak żyjesz - Henri J.M.Nouwen
8-)

Jonasz
Posty: 681
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:01
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Wątek Ukasza

Post autor: Jonasz » 08 mar 2019, 12:35

JolantaElżbieta pisze:
08 mar 2019, 11:12
Ale rzadko się zdarza, o ile w ogóle, żeby zatrzymać drugą połówkę prz sobie wymachując jej papierkiem przed nosem :-)
Słusznie .
Tylko zauważ że ten papierek podpisywałaś Ty Twój mąż i Pan Bóg.
Złożyłaś reklamację :D
Skoro mnie macha i przypomina kiedy mam ochotę wyrzucić papierek ( a zdarza mi się to stosunkowo często) to dlaczego niby miałby tam nie machać?
Jestem przekonany że to robi.
Tak że spokojnie kopię swój ogródek i czekam.
Jestem w tej sytuacji że jesteśmy obok siebie ale nie razem.
Nie wiem na ile otoczenie, opinia a na ile wygoda.
Ale nawet w tej sytuacji zostawiłem i żonie i Panu Bogu całkowitą swobodę działania i wyboru.
I nic mi do tego.
Jedyne co mogę zrobić to sam z siebie wyjść ze wszystkich więzów niezdrowych i powiązań - to z jednej strony.
Z drugiej strony nie inwestuję zbytnio - za duże wahania i ryzyko. ;)

rak pisze:
08 mar 2019, 11:21
problem z tym, że strasznie ciężko jest je nagle zatrzymać. Tzn. można, ale taki gwałtowny ruch może też definitywnie zniszczyć i relację. Takie kółeczko też ładnę parę lat się rozkręcało więc teraz niestety adekwatne odpowiednią ilość czasu trzeba przeznaczyć na jego stopowanie i stabilizowanie reakcji. Trudno świadomie (prze)trwać w tym układzie, bo psychika strasznie dostaje, ale co pomaga (lub przeszkadza) to swój udział w rozkręcaniu tego kółka
Hehe wiesz co ja akurat zorientowałem się w pewnym momencie że w tym kółku zabrakło drugiego chomika tak naprawdę.
O ile początkowo wydawało mi się że że gonimy we dwójkę to nawet nie zauważyłem kiedy zostałem sam.
A się dziwiłem co tak ciężko się zrobiło.
A poznałem po tym że zobaczyłem stojące smutne niedorosłe pozostawione dzieci.
Drugiego chomika nawet przy nich nich nie było....
Aż mnie łapka zabolała jak wykopałem kółko w kosmos. :lol:
Naszej miłości zawsze czegoś brakuje. Nasza miłość ma swoje granice. Nasza miłość zależy od odpowiedzi, którą otrzymujemy od innych. My nie możemy w pełni uszczęśliwić drugiego człowieka. Tylko Bóg może wszystko.

rak
Posty: 986
Rejestracja: 30 wrz 2017, 13:41
Jestem: w separacji
Płeć: Mężczyzna

Re: Wątek Ukasza

Post autor: rak » 08 mar 2019, 13:09

Pustelnik pisze:
08 mar 2019, 12:12
rak pisze:
08 mar 2019, 11:50
(...)
a przeciążona psychika zamiast wspomagać zrozumienie siebie i dopasowanie się do otoczenia musi sama ratować się ucieczką.
Raku, odpocznij trochę ...
A może "przegadaj" ze swoim patronem:
Nieważne jest, gdzie jesteś, ale wszędzie tam, gdzie przyjdzie ci się znaleźć, ważne jest, jak żyjesz - Henri J.M.Nouwen
8-)
Staram się Pustelniku odpoczywać,

jak to się mówi narty w zimie, wakeboarding w lecie, itd :D Fizycznie wychodzi mi wcale nieźle, duchowo też, ale ta nieszczęsne doświadczenia z przesłości nie chcą do końca puścić psychiki. Ale to może i dobrze, bo jak by do końca puściły to co by zostało z mojej miłości, trochę jak w ostatnim pytaniu Aleksandra (pozdrawiam ;) ).

W cytowanym przez Ciebie fragmencie chodziło mi raczej o stronę porzucająco, ale masz rację to miecz obosieczny.
Jonasz pisze:
08 mar 2019, 12:35
Hehe wiesz co ja akurat zorientowałem się w pewnym momencie że w tym kółku zabrakło drugiego chomika tak naprawdę.
O ile początkowo wydawało mi się że że gonimy we dwójkę to nawet nie zauważyłem kiedy zostałem sam.
A się dziwiłem co tak ciężko się zrobiło.
A poznałem po tym że zobaczyłem stojące smutne niedorosłe pozostawione dzieci.
Drugiego chomika nawet przy nich nich nie było....
Aż mnie łapka zabolała jak wykopałem kółko w kosmos.
Dobre :lol: Ale ja mam trochę inne doświadczenie tutaj. Kółko się kręci i beze mnie, wydaje mi się, że jest silnie zasilane i poza naszą relacją. Autując się całkowicie po prostu zostawiam je swojemu biegowi, a tego jak na razie nie chcę jeszcze robić. Więc podejmuje ten truchcik od czasu do czasu dla towarzystwa starając nie dawaj się wciągać w szalone sprinty. A jak widzę takie zapędy to się odsuwam i pozwalam innym, żeby się w nich spalali i nie zgadzam się na obarczanie mnie za to winą. Mam cichą nadzieję, że po pewnym czasie szprychy własnym pędem same z siebie wysadzą się od środka i cały mechanizm stanie.
Wyczerpujące przyznam, ale jak na razie wydaje mi się do ogarnięcia, a obroty zdają się spadać więc i ten truchcik przyjemniejszy :D

To też trochę Ukaszu i do Ciebie dla przemyślenia, czy nie masz może podobnej sytuacji. A jeśli tak to na jakim poziomie obrótów teraz jesteście i co wprawia ten cały układ w ruch.
Nieważne jest, gdzie jesteś, ale wszędzie tam, gdzie przyjdzie ci się znaleźć, ważne jest, jak żyjesz - Henri J.M.Nouwen

JolantaElżbieta
Posty: 388
Rejestracja: 14 wrz 2017, 8:03
Płeć: Kobieta

Re: Wątek Ukasza

Post autor: JolantaElżbieta » 08 mar 2019, 13:20

Ja przestałam się szarpać jak już byłam całkiem bezradna i zrozumiałam, że nic ode mnie nie zależy. A jak Pan Bóg zdecyduje, że mój mąż ma do mnie wrócić, to wtedy i on nic na to nie poradzi. To mi przyniosło spokój i pozwoliło mentalnie sie od niego odczepić :-)

Jonasz
Posty: 681
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:01
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Wątek Ukasza

Post autor: Jonasz » 08 mar 2019, 13:30

rak pisze:
08 mar 2019, 11:21
Moim zdaniem b. trudne, bo na ten obraz nakładają się jeszcze nasze zranienia, deficyty i ból.
Ale nasze zranienia to nasze zranienia.
Trzeba naprawdę dojrzałej i odpowiedzialnej osoby, która sama zauważy ze zraniła i zrobi wszystko, żeby opatrzyć i wynagrodzić.
Moim zdaniem tylko to może odbudować zaufanie.
A dopóki nie dojrzeje no cóż - chyba lepiej nie pozwolić podchodzić i nie łudzić się, nie liczyć że coś z tym zrobi.
Może kiedyś. W końcu to nieprawda że to niemożliwe. Każdy ma szansę do nawrócenia i wzięcia odpowiedzialności.

Deficyt - z tym deficytem to jest różnie jak myślę. Bo albo coś rzeczywiście było tylko "się skończyło" i go brakuje albo chyba co gorsze że coś było ale tak naprawdę to się oszukiwało samego siebie. Że coś "było".
W rzeczy samej jest to jakaś strata. I co najgorsze jak dla mnie nie do odrobienia. Wyrównanie chyba tylko w niebie.
Już w ogóle przestałem się łudzić i liczyć na to. Chyba się z tym zaczynam godzić. Chyba odczuwany poziom bólu też jest mniejszy. :shock:
Także dlatego że uzmysławiam sobie to że za część bólu i własnego i żony jestem odpowiedzialny.

Inna sprawa że kiedy dostosowałem inwestycje w relację z żoną do odpowiedniego na ten czas poziomu i do współfinansowania z jej strony w naszą wspólną sprawę to nowy chyba się nie pojawia.
Sam się temu dziwię. Może to o to chodzi. :shock:
Tak patrzę na swój podpis. I dalej nic nie rozumiem. ;)
Naszej miłości zawsze czegoś brakuje. Nasza miłość ma swoje granice. Nasza miłość zależy od odpowiedzi, którą otrzymujemy od innych. My nie możemy w pełni uszczęśliwić drugiego człowieka. Tylko Bóg może wszystko.

Jonasz
Posty: 681
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:01
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Wątek Ukasza

Post autor: Jonasz » 08 mar 2019, 13:36

JolantaElżbieta pisze:
08 mar 2019, 13:20
Ja przestałam się szarpać jak już byłam całkiem bezradna i zrozumiałam, że nic ode mnie nie zależy. A jak Pan Bóg zdecyduje, że mój mąż ma do mnie wrócić, to wtedy i on nic na to nie poradzi. To mi przyniosło spokój i pozwoliło mentalnie sie od niego odczepić :-)
Tu decyduje Twój mąż JolantoElżbieto.
To od niego wszystko zależy.
Pan Bog chce mu w tym pomóc. Mam nadzieję że widzi taką możliwość i gotowość z Twojej strony - w końcu nie włoży go Tobie na głowę. :D
Naszej miłości zawsze czegoś brakuje. Nasza miłość ma swoje granice. Nasza miłość zależy od odpowiedzi, którą otrzymujemy od innych. My nie możemy w pełni uszczęśliwić drugiego człowieka. Tylko Bóg może wszystko.

JolantaElżbieta
Posty: 388
Rejestracja: 14 wrz 2017, 8:03
Płeć: Kobieta

Re: Wątek Ukasza

Post autor: JolantaElżbieta » 08 mar 2019, 13:46

Jonasz pisze:
08 mar 2019, 13:36
JolantaElżbieta pisze:
08 mar 2019, 13:20
Ja przestałam się szarpać jak już byłam całkiem bezradna i zrozumiałam, że nic ode mnie nie zależy. A jak Pan Bóg zdecyduje, że mój mąż ma do mnie wrócić, to wtedy i on nic na to nie poradzi. To mi przyniosło spokój i pozwoliło mentalnie sie od niego odczepić :-)
Tu decyduje Twój mąż JolantoElżbieto.
To od niego wszystko zależy.
Pan Bog chce mu w tym pomóc. Mam nadzieję że widzi taką możliwość i gotowość z Twojej strony - w końcu nie włoży go Tobie na głowę. :D
Tak, ale pamiętam, że C.S. Lewis nie chciał się nawrócić - rozum mówił mu co innego - że Jezus jest Panem, a wola się nie poddawała - ale w końcu upadł na kolana i musiał to przyznać. Ja wiem, że Pan Bóg znajdzie sposób, żeby mojego męża nawrócić. Nie do mnie, do siebie. A z tą wolą to spoko - czasami robimy coś wbrew swojej woli, a potem wychodzi nam na dobre :-) Ktoś, coś ( okoliczności?) nam to dyktują?

Jonasz
Posty: 681
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:01
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Wątek Ukasza

Post autor: Jonasz » 08 mar 2019, 14:07

Ukaszu jeżeli mogę to fajnie że jesteś samowystarczalny. I dasz sobie radę bez niej.
A wiesz gdzie się usunąć i zrobić jej miejsce.
Po to żeby ona mogła po swojemu zająć miejsce ?
Może po to żeby poczuła się potrzebna.
Jedyna i niepowtarzalna?
Takie niewyznaczone przez Ciebie?
Może ma lepszy pomysł dla siebie i dla Ciebie.
No musi mieć warunki do samodzielnej pracy nad sobą. :D
Oczywiście nie Twoim kosztem materialnym ;)
No i nie powrotem do starego?
Naszej miłości zawsze czegoś brakuje. Nasza miłość ma swoje granice. Nasza miłość zależy od odpowiedzi, którą otrzymujemy od innych. My nie możemy w pełni uszczęśliwić drugiego człowieka. Tylko Bóg może wszystko.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Lucky Luck, SiSi i 34 gości