Wątek Ukasza

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Aleksander
Posty: 1183
Rejestracja: 10 lip 2017, 14:08
Jestem: w związku niesakramentalnym
Płeć: Mężczyzna

Re: Wątek Ukasza

Post autor: Aleksander » 25 maja 2019, 11:27

Pustelnik pisze:
25 maja 2019, 10:49
[...]
Co mogłoby przybliżyć małżeństwo po przejsciach;
- obustronna chęć pojednania ?
- seria szczerych i oczysczających rozmów ?
- ?
- ?
Cześć Pustelniku,

Podoba mi się Twoje pytanie.

Co by mogło przybliżyć?
Wg. niektórych forumowych koleżanek - powinna wystąpić KORZYŚĆ... aby przyciągnąć/skusić partnera.

W sumie takie podejście ma "ręce i nogi" - i jest zgodne z naturą - bo w końcu ileś lat temu (10,20,30 lat i więcej z zależności o stażu) - owi małżonkowie zwrócili na siebie uwagę - bo coś ich w sobie wzajemnie zainteresowało - byli dla siebie ATRAKCYJNI.

Więc idąc tym tropem, nawet całe maratony nocnych i dziennych szczerych i oczyszczających rozmów mogą nic nie wnieść - jeśli mąż dla żony (albo żona dla męża) nie będzie po prostu atrakcyjny(-a) (w szerokim tego słowa znaczeniu).
Moja recepta na szczęście: odczepić się od innych (przestać zmieniać, oczekiwać, manipulować) i skupić (na tyle na ile się uda) uwagę na sobie.

Awatar użytkownika
Pijawka
Posty: 269
Rejestracja: 12 wrz 2018, 15:01
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Wątek Ukasza

Post autor: Pijawka » 25 maja 2019, 14:43

Pustelnik pisze:
25 maja 2019, 10:49
TAK ;-), GÓRY,
podczas wypraw w góry, zwłaszcza "sam na sam" gdy z "innym mężczyzną" z "inną kobietą" - można się zakochać (w "moim" przypadku - amok żony ...).

Ale Wy raczej wspólnego "amoku ku sobie" jako małżeńatwo "po przejsciach" nie doświadczycie, chociaż : kto wie ?

Co mogłoby przybliżyć małżeństwo po przejsciach;
- obustronna chęć pojednania ?
- seria szczerych i oczysczających rozmów ?
- ?
- ?
Myślę,że dorodny pająk w namiocie wieczorową porą może sprzyjać przybliżeniu małżonków;-) albo nocne niepokojące odgłosy z głębi puszczy...
Ps. Nie bagatelizuję problemu, ale życzę więcej pogody ducha i uśmiechu dla forumowiczów w tym wątku... zrobiło się strasznie poważnie;-)

s zona
Posty: 2923
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Płeć: Kobieta

Re: Wątek Ukasza

Post autor: s zona » 25 maja 2019, 14:51

8-) Idac tropem Pijawki ,
moze zona wreszcie zobaczy w Ukaszu tego mezczyzne , ktory ja fascynowal kiedys ..
moze cos da sie odkurzyc przy okazji ..
Szczerze Wam tego zycze :D

renta11
Posty: 406
Rejestracja: 05 lut 2017, 19:20
Płeć: Kobieta

Re: Wątek Ukasza

Post autor: renta11 » 25 maja 2019, 15:13

Jonasz pisze:
25 maja 2019, 9:50
Hm.
Rento czy Twoim zdaniem rozsądnie jest przestać gonić króliczka chociażby dlatego by mu umożliwić samodzielne wyjście z tej roli?

Czy dobrze Cię zrozumiałem?
Tak można powiedzieć.

Nikt za nikogo życia nie przeżyje, decydować też w jego sprawach nie powinien (na czele z manipulacją). A z Bogiem każdy będzie się rozliczał samodzielnie i osobno. Małżeństwo jest tylko na ziemi, więc można (po śmierci małżonka) mieć ich w życiu wielu. Więc nie jest ono tylko: jedyne (bo można mieć dużo więcej niż jedno w życiu w przypadku śmierci małżonka), czy niepowtarzalne (bo każde może być jakoś podobne), czy na zawsze (bo tylko do śmierci) itd. Bo wtedy to może być kolejne uzależnienie tylko.

Gonienie króliczka pozwala "grze" toczyć się dalej.Zmanipulowany króliczek, jeśli nie zmądrzeje (czasami się zdarza), i tak zejdzie na złą drogę. Bo został zmanipulowany, czy zagoniony do roli, od której uciekł. Podoba mi się wypowiedź Lustro - cytuję z pamięci "mąż ujął mnie zwykłą ludzką życzliwością" chociażby proponując herbatę przy jej wejściu do domu. Opisowo małżonek- stanął albo został postawiony (np. przez żonę tak mi się wydaje) z boku (po czasie zmagań ze sobą), pozwolił jej na jej własne doświadczenia, przepracował siebie, z tego przepracowania emanował zwykłą ludzką życzliwością,a nie np. namolnością. A druga strona, jeśli dojrzeje (mniej czy bardziej, z takiego lub innego powodu), to może zobaczyć, może przypomnieć sobie czy zainteresować się ciepłą, życzliwą osobą. Wtedy, w wolności, może zechce wyjść z inicjatywą, lub zaproponuje coś sama itd. To są autentyczne, bardziej przejrzyste, a na pewno dojrzałe stanowiska i postawy. Bez oczekiwań, bez gry, bez manipulacji i wymuszeń. To nie jest gra, a pozwolenie na to, żeby życie toczyło się takie jakie jest. Czyli bardziej płynięcie z prądem niźli nieskuteczne wiosłowanie pod prąd.

Pustelnik
Posty: 1664
Rejestracja: 08 lut 2017, 12:04
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Wątek Ukasza

Post autor: Pustelnik » 25 maja 2019, 15:17

s zona pisze:
25 maja 2019, 14:51
8-) Idac tropem Pijawki ,
moze zona wreszcie zobaczy w Ukaszu tego mezczyzne , ktory ja fascynowal kiedys ..
moze cos da sie odkurzyc przy okazji ..
Szczerze Wam tego zycze :D
Też im też życzę, ale tylko, gdyby im na tym zależało.
"Odkurzanie romantyzmu" tudzież sentymentalizmu tudzież fascynacji jako cel życia czy nawet tylko jako strategiczny środek ?
Hmm, mnie by się raczej nie chciało, nawet teraz jak mam relatywnie dużo energii ...

Oczywiście przyjmowanie w naturalny sosób, jakiś ludzkich czy czułych objawów troski od małżonki (gdyby kiedyś nasze drogi się połączyły mniej lub bardziej) to ... TAK. I oczywiście ich okazywanie z mojej strony (nie patrząc na "bilans").

Ale "robienie Hollywoodu", to ... wysiadam :-)

s zona
Posty: 2923
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Płeć: Kobieta

Re: Wątek Ukasza

Post autor: s zona » 25 maja 2019, 15:34

Pustelniku ,
widze , ze mamy rozbiezne poglady ..
gdzie Ty widzisz
Pustelnik pisze:
25 maja 2019, 15:17

Ale "robienie Hollywoodu", to ... wysiadam :-)
Myslalam raczej , zeby odwolac sie do dobrych wspomnien z poczatku malzenstwa , Ukasz ma okazje pokazac sie od dobrej strony ,pewny siebie ,moze tego brakuje w tym malzenstwie ..
Pustelnik pisze:
25 maja 2019, 15:17

"Odkurzanie romantyzmu" tudzież sentymentalizmu tudzież fascynacji jako cel życia czy nawet tylko jako strategiczny środek ?
Hmm, mnie by się raczej nie chciało, nawet teraz jak mam relatywnie dużo energii ...
Rozumiem i przyjmuje to do wiadomosci , ze Ty , jako Pustelnik tak masz ..

Pustelnik
Posty: 1664
Rejestracja: 08 lut 2017, 12:04
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Wątek Ukasza

Post autor: Pustelnik » 25 maja 2019, 15:40

renta11 pisze:
25 maja 2019, 15:13
Tak można powiedzieć.

Nikt za nikogo życia nie przeżyje, decydować też w jego sprawach nie powinien (na czele z manipulacją).
(...)
To są autentyczne, bardziej przejrzyste, a na pewno dojrzałe stanowiska i postawy. Bez oczekiwań, bez gry, bez manipulacji i wymuszeń. To nie jest gra, a pozwolenie na to, żeby życie toczyło się takie jakie jest. Czyli bardziej płynięcie z prądem niźli nieskuteczne wiosłowanie pod prąd.
To wymienione przez renta11 a wyboltowane przeze mnie to taka gra pod tytułem "ratowanie" :-)

Nie żebym negował słowa św. Pawła "STARAJCIE SIĘ" wypowiedziane w kontekście jego Hymnu o Miłości.

Tak też można powiedzieć ... I tak uważam.

Pustelnik
Posty: 1664
Rejestracja: 08 lut 2017, 12:04
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Wątek Ukasza

Post autor: Pustelnik » 25 maja 2019, 16:14

renta11 pisze:
25 maja 2019, 15:13
(...) a pozwolenie na to, żeby życie toczyło się takie jakie jest. Czyli bardziej płynięcie z prądem niźli nieskuteczne wiosłowanie pod prąd.
Ze względu na to , że jest forum (nominalnie) chrześcijańskie a nawet rzymsko-katolickie (w duchu posoborowym) ;-), pozwolę sobie skomentować powyzszy cytat :

Dzięki. Odbieram to jak poznawanie tajemnicy Bożej Opatrzności i praktyczne uczenie się rozenawania Woli Bożej ... ("Bądź wola Twoja" a nie : bądź wola ... moja).

Co nie znaczy aby nic nie robić "w nirwanie" :lol: do końca ziemskiego życia ;) .

Dobrej i udanej Niedzieli !

Ukasz
Posty: 1190
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Wątek Ukasza

Post autor: Ukasz » 26 maja 2019, 0:13

Ukasz pisze:
05 mar 2019, 22:52
Wyjazd do Szkocji to efekt rozmów sprzed wielu miesięcy, gdy nie było widoków na porozumienie z żoną. Gdy kilka tygodni temu zaczęliśmy jakoś znów być razem, powiedziałem jej o planach wakacyjnych zaznaczając, że tak na tym, jak i na każdym innym wyjeździe ucieszyłbym się z jej towarzystwa. Odpowiedziała, że w tych miesiącach nigdzie nie pojedzie. Uważałem sprawę za zamkniętą, a ona mnie zaskoczyła swoją deklaracją po niemal miesiącu. Poza tym w żadnym momencie nie oferowałem fundowania imprezy. Przeciwnie, zaraz po kupieniu biletów poprosiłem o zwrot jej części. Moja oferta to przede wszystkim towarzyszenie jej tam i pomoc fizyczna. Ona nie może nosić nic ciężkiego, więc ja wezmę wszystkie rzeczy moje i jej.
renta11 pisze:
25 maja 2019, 8:41
Znowu gonisz ją do klatki (dzikie góry, Twój żywioł, zdana na Ciebie, Twój plecak, bezdroża, nie ma jak wycofać się, wspólne..., ekipa Ciebie zna i ceni, ona obca...). Ale cóż: ona silna, syn, siostrzeniec w ekipie, czyli ani sama, ani bezbronna, ani zdana na Ciebie. I znowu się rozczarujesz, a ptaszek znowu wyfrunie z klatki.
Czyli, żeby nie gonić żony do klatki, nie powinienem jej informować o planach wakacyjnych lub zaznaczać, że jej towarzystwo lub brak jest mi zupełnie obojętne, albo wręcz niemile widziane? Zanim jej powiedziałem o tym wyjeździe, zarzekała się, że w góry na wędrowanie już nigdy nie pojedzie, bo zdrowie nie to. Byłem więc pewien, że nie dołączy do grupy. Droga Rento: doszukujesz się manipulacji i zaganiania do klatki tam, gdzie tego po prostu nie ma. Ona jedzie z własnej woli, na własny koszt (zwróciła mi koszt biletów itp.), wydaje teraz sporo pieniędzy na skompletowanie niezbędnego sprzętu.
renta11 pisze:
25 maja 2019, 15:13
Opisowo małżonek- stanął albo został postawiony (np. przez żonę tak mi się wydaje) z boku (po czasie zmagań ze sobą), pozwolił jej na jej własne doświadczenia, przepracował siebie, z tego przepracowania emanował zwykłą ludzką życzliwością,a nie np. namolnością.
Mam pewność, że pozwalam żonie na jej własne doświadczenia. Może aż za bardzo, ale na pewno nie za mało.
Nie mam pewności, czy przepracowałem siebie. Na pewno coś robię w tym kierunku i to się nie skończy.
Jestem przekonany, że darzą żonę zwykłą ludzką życzliwością. Np. zawsze zapraszam ją do wspólnego posiłku, gdy sam siadam do stołu. Tego zaproszenia nie powtarzam. Nie umiem inaczej wyważyć między życzliwością a namolnością. Nie sądzę też, żeby mistrzostwo świata w tej dziedzinie mogło wpłynąć na zachowanie żony - i nie robię tego po to, żeby nią manipulować.

renta11
Posty: 406
Rejestracja: 05 lut 2017, 19:20
Płeć: Kobieta

Re: Wątek Ukasza

Post autor: renta11 » 26 maja 2019, 8:57

Ukaszu

Nie broń się, bo i nie ma przed kim. Nie zapędzam Cię do dziury. :D
To Ty napisałeś.
Ukasz pisze:
24 maja 2019, 23:17

Za tydzień będziemy już w dzikich górach, w moim żywiole, który kiedyś był naszym wspólnym. Ona będzie przez następny tydzień zdana całkowicie na mnie, bo nie może nosić nic ciężkiego, cały bagaż znajdzie się w moim plecaku. Jak już zapuścimy się w te bezdroża, to stamtąd nie ma nawet jak wycofać się na skróty. Wspólne jedzenie, spanie w jednym namiocie, całe dnie razem - i jednocześnie ze świetną ekipą, która mnie zna i ceni, a ona będzie nowa dla prawie wszystkich, poza moim synem i siostrzeńcem. Ja kieruję całą grupą. Czy to musi coś przynieść? Nie, i tego nie oczekuję. Nie zakładam jednocześnie, że na pewno nic się nie stanie. Ja zamierzam się dobrze bawić i patrzeć, co się dzieje.
Dużo tego i tyle.
Co Ty chciałeś przez to napisać, może do siebie właśnie? Może warto siebie wysłuchać?
Piszesz często, że małżeństwo jest Twoim powołaniem i że dlatego tak walczysz o taką drogę dla siebie. Dla SIEBIE.
Co jest powołaniem dla Twojej żony? Czy Twoja żona jest mocno wierząca?

Z wikipedii
Powołanie – potocznie: posiadanie określonego daru do wykonywania danej czynności przez większą część życia. Czynność tę wykonuje się bardziej z pobudek altruistycznych niż finansowych, choć te drugie mogą mieć również znaczenie. Można również mieć powołanie do pracy, którą się wykonuje. W chrześcijaństwie przez powołanie rozumie się najczęściej wezwanie człowieka przez Boga do określonego sposobu życia

Pustelnik
Posty: 1664
Rejestracja: 08 lut 2017, 12:04
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Wątek Ukasza

Post autor: Pustelnik » 26 maja 2019, 10:27

Ukasz pisze:
26 maja 2019, 0:13
Mam pewność, że pozwalam żonie na (...)
Witaj Ukaszu,
czy zechcesz zauważyć swoje sformułowanie ?

s zona
Posty: 2923
Rejestracja: 31 sty 2017, 16:36
Płeć: Kobieta

Re: Wątek Ukasza

Post autor: s zona » 26 maja 2019, 17:17

Ukaszu , a moze zechcialbys odswiezyc co nieco ...
http://www.tolle.pl/pozycja/sztuka-uwod ... asnej-zony
Myslalam kiedys dac w prezencie mezowi , ale...
viewtopic.php?f=30&t=1428&p=112113#p112113

nałóg
Posty: 475
Rejestracja: 30 sty 2017, 10:30
Jestem: szczęśliwym mężem
Płeć: Mężczyzna

Re: Wątek Ukasza

Post autor: nałóg » 26 maja 2019, 22:26

Ukasz, jak dla mnie to tak 3 maj.Dałeś wybór współmałżonce w sprawie wyjazdu.Jej decyzja że chce dołączyć.PD

Ukasz
Posty: 1190
Rejestracja: 09 lis 2017, 22:40
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Mężczyzna

Re: Wątek Ukasza

Post autor: Ukasz » 26 maja 2019, 23:01

renta11 pisze:
26 maja 2019, 8:57
Co Ty chciałeś przez to napisać, może do siebie właśnie? Może warto siebie wysłuchać?
Opisałem Wam sytuację, która jest przede mną, jej zewnętrzne, obiektywne okoliczności, w które moja żona dobrowolnie wchodzi, i które mogą, choć nie muszą, zmienić coś w naszych relacjach. Nie wiem, jak i po co szukać tu drugiego dna.
Pustelnik pisze:
26 maja 2019, 10:27
Ukasz pisze:
26 maja 2019, 0:13
Mam pewność, że pozwalam żonie na (...)
Witaj Ukaszu,
czy zechcesz zauważyć swoje sformułowanie ?
Gdyby nie to, że odpowiadałem na sugestię, żeby pozwolić żonie na, to rzeczywiście byłoby to sformułowanie niepokojące. Ale tak - nie widzę w tym nic złego. Nie mam jednak pewności, czy dobrze rozumiem Twoją sugestię. Podobnie zresztą jak w przypadku Renty.
Dziękuję s_zono za propozycje lektur. Kolejka na półce wciąż jest długa, a w dodatku nie chcę zamawiać przesyłki tuż przed tygodniowym wyjzdem

renta11
Posty: 406
Rejestracja: 05 lut 2017, 19:20
Płeć: Kobieta

Re: Wątek Ukasza

Post autor: renta11 » 27 maja 2019, 17:48

Ukaszu

Sugestia jest jedna: nie pompuj swoich oczekiwań, nie naciskaj na małżonkę, trochę odpuść, spuść napięcie.
Bo sądząc z Twojego osobistego opisu, jesteś jak napompowany balonik.
Dla mnie pewne rzeczy są dziwne, np. z tym noszeniem rzeczy. Jesteś Ty, siostrzeniec, syn. Każdy wkłada do swojego plecaka trochę rzeczy: żony, matki, ciotki. Oni są młodsi, również jej bliscy, żaden problem, a żona nie poczuje się naciskana i skazana na Ciebie. To taki przykład na zawłaszczanie, Waszą grę. Pompujesz oczekiwania, starasz się być naj., dajesz za dużo... a potem w braku odpowiedniej wzajemnej reakcji chcesz ... np. separacji. Najpierw marchewka (po co, za duża) a potem kij. Jeśli nie możesz zejść z karuzeli, to może zmniejsz jej wahania. Daj żonie więcej oddechu, swobody, wolności. Bo wrócisz z tego wyjazdu i ... balonik będzie schodził, aż do następnej akcji.
Drugi przykład. Robiono badania: przechodzi ktoś przez most i ma więcej emocji (damsko-męskich) do osoby, która stoi po drugiej stronie . Co związane jest z zagrożeniem. Więc można zaaranżować taką sytuację, by wywołać emocje zagrożenia i syndrom tzw. supermana. Ale co będzie, gdy przypadkiem po tamtej stronie mostu stanie jakiś kumpel? Manipulacje często tak właśnie się kończą.
To nie chodzi o wyjazd, żeby go nie było. Ale pomiędzy Wami nie ma wzajemnej bliskości, ciepła, życzliwości, nie ma emocjonalnego małżeństwa, więc na takim wyjeździe naturalniej i autentyczniej byłoby w relacjach koleżeńskich, a nie małżeńskich. A to jest dla Ciebie za trudne?

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 9 gości