Niesakramentalny2

Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami...

Moderator: Moderatorzy

Wiedźmin

Re: Niesakramentalny2

Post autor: Wiedźmin » 10 lip 2019, 10:41

Nirwanna pisze:
10 lip 2019, 10:25
Aleksandrze, zgadza się, różne są ścieżki, procesy i zakończenia.

Jednak jest ważna zasada - podczas terapii czy podczas warsztatów 12 Krokowych warto nie podejmować ważnych życiowych decyzji ani działań, bo bywają one nacechowane co do intencji tym, co akurat się "odkleiło" na terapii czy 12 Krokach. [...]
Tak wiem wiem :)

Ale jak wiesz - ja już mam za sobą próbę rozwodu na dłuuuugo przed 12 krokami - to raz.
Dwa - obecne dylematy rozwodowe (tegoroczne) też były również zanim rozpocząłem w kwietniu kroki.

No ale na spokojnie - nawet po odpis zawarcia małżeństwa i odpisy aktów urodzenia dzieci się jeszcze nie pofatygowałem do urzędu... :) - więc widocznie coś jeszcze dojrzewa :)

Ewuryca
Posty: 238
Rejestracja: 12 maja 2019, 17:29
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Kobieta

Re: Niesakramentalny2

Post autor: Ewuryca » 10 lip 2019, 11:36

Aleksander pisze:
09 lip 2019, 19:54
Nawiązując do wątku "Ostatecznie - tylko rozwód".

Odbyłem dziś długą i konkretną rozmowę telefoniczną z ojcem poleconym przez prowadzącą 12 kroków.
Ksiądz zajmujący się na co dzień pracą z małżeństwami.

Całość przekazu mocno mnie zaskoczyła i w skrócie brzmiała mniej więcej tak:

- rozwód jak najbardziej tak
- żona musi odczuć konsekwencje swoich decyzji
- "trzeba się szanować" i nie można pozwalać na krzywdę

Hmmm... - i co Wy na to?
Ja nie jestem zaskoczona. Spotkałam się już z różną interpretacją tych wszystkich związków sakramentalnych bądź nie, przez kościół, np. najlepszy przyjaciel kowalskiej mojego męża powiedział mu, że w życiu różnie się układa i że on może mu dać rozgrzeszenie mimo że mieszkają ze sobą i współżyją, zresztą nie odradzał kowalskiej bycia z nim. Mnie osobiście też ksiądz powiedział jak jeszcze byłam w związku że ważniejsze żebym była wierna osobie z którą jestem niż moje relacje z mężem. A ostatnio przeczytałam w katolickim piśmie świadectwo nawróconej kobiety która żyje w związku z rozwiedzionym (sakramentalnym), że poznała miłość Boga i wie że nie pozwoli jej Bóg umrzeć bez sakramentu, czyli 30 lat cudzołóstwa a przed śmiercią spowiedź i po sprawie. Generalnie nauczanie kościoła swoje a księża swoje wiec nie dziwie się, że ludzie są pogubieni (ja tez przestaje już po woli widzieć co dobre co złe w tych relacjach). Wiem, że u ciebie Aleksandrze to inna sytuacja ale chodzi mi o to że czasami ile ludzi, czy to świeckich czy duchownych, tyle opinii.

krople rosy

Re: Niesakramentalny2

Post autor: krople rosy » 10 lip 2019, 15:14

Aleksander pisze:
09 lip 2019, 19:54
Całość przekazu mocno mnie zaskoczyła i w skrócie brzmiała mniej więcej tak:

- rozwód jak najbardziej tak
Zastanawiałeś się co dalej? Gdzie będziesz mieszkał po rozwodzie? Czy dasz radę spotykać się z dziećmi zamiast jak do tej pory czynnie spędzać z nimi czas? Bo z tego co opisujesz masz z nimi bardzo dobre relacje.
Rozważ dwie strony medalu. Z jednej strony nie będziesz musiał doswiadczać tego traktowania Cię jak powietrze, nie liczenia się z Twoimi uczuciami i potrzebami a z drugiej nigdy już nie będzie tak jak było choćby właśnie w związku z dziećmi jesli mieszkalibyście osobno.
Aleksander pisze:
09 lip 2019, 19:54
żona musi odczuć konsekwencje swoich decyzji
Skoro priorytetem są jej własne plany i realizacja siebie kosztem rodziny to warto by ten wybór sformalizować i wziąć na klatę wszystkie tego konsekwencje. Póki co zyje pod parasolem podłozonym przez Ciebie, nic na nią nie pada, słońce ciągle świeci, aura sprzyjająca jej planom więc.....haj lajf.
Aleksander pisze:
09 lip 2019, 19:54
trzeba się szanować" i nie można pozwalać na krzywdę
....szanować i kochać....wtedy człwoiek broni się przed krzywdą. Dba o swój stan psychiczny, emocjonalny, duchowy.
Jak się z tym wszystkim czujesz gdy patrzysz na egoistyczne podejście żony?
Wszystko od tego zalezy. Ile jestesmy w stanie udźwignąć? I czemu to dźwiganie służy? Dobru? Złu?
Czy ktoś to docenia i ze swej strony też podejmuje wysiłek by dać coś z siebie innym?
Czy depcze obojętnością i lekceważeniem?
Czy to jeszcze jest żywa relacja czy już trup?
Czy łączy nas wpólne łoże, stół, rozmowy, plany, dzieci, dobra wola z dwóch stron?

burza
Posty: 380
Rejestracja: 29 maja 2018, 22:23
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Niesakramentalny2

Post autor: burza » 10 lip 2019, 15:15

Ja też, uważam że Kościół powinien stać za małżeństwem sakramentalnym i rodzina, tak jak Bóg nakazuje. I nawet, jeśli ktoś jest po rozwodzie nie powinien dostawać przyzwolenia od osoby duchowej, życia w związku drugim i układania sobie życia. Wytłumaczenie, że ksiądz tak powiedzial, to jak to ma się się do przykazań i wiary naszej. Dla mnie taki ksiądz, przepraszam bardzo to może nie ta religia i pomylił powołanie ten ksiądz.

Wiedźmin

Re: Niesakramentalny2

Post autor: Wiedźmin » 10 lip 2019, 15:38

white chocolate pisze:
10 lip 2019, 15:14

Zastanawiałeś się co dalej? Gdzie będziesz mieszkał po rozwodzie? Czy dasz radę spotykać się z dziećmi zamiast jak do tej pory czynnie spędzać z nimi czas? Bo z tego co opisujesz masz z nimi bardzo dobre relacje.
Ależ oczywiście że się zastanawiałem. Od 2 lat w sumie to robię ;)
Jak to czy dam radę "się spotykać"?
Ja ani dzieci się nigdzie nie wybieramy. To żona raczej jest gościem w naszym mieszkaniu.
white chocolate pisze:
10 lip 2019, 15:14
Z jednej strony nie będziesz musiał doswiadczać tego traktowania Cię jak powietrze [...]
Ależ żona nie traktuje mnie jak powietrze. Zauważa jak najbardziej.
Nawet proponuje wspólne aktywności :D ... w sumie to sporo czasu spędzamy razem, jak już jest :P
white chocolate pisze:
10 lip 2019, 15:14
[...] nie liczenia się z Twoimi uczuciami i potrzebami [...]
No tak, to już bliższe prawdy. Choć to też nie jest tak, że szczególnie z moimi się nie liczy. Tak ma - ogólnie.
Niektórzy są bardziej empatyczni, niektórzy mniej - żona raczej mniej.
white chocolate pisze:
10 lip 2019, 15:14
[...] Czy łączy nas wpólne łoże, stół, rozmowy, plany, dzieci, dobra wola z dwóch stron? [...]
Coś tam łączy ;) większość z tego co wymieniłaś (a jakbym miał dobrą wolę i ochotę, to wszystkie te punkty by nas łączyły) - tylko, że widzisz... jest tyci problem - żona nie potrzebuje wyłączności... a ze mnie taka "konserwa" chyba trochę i tradycjonalista, bo jestem mniej od niej otwarty na nowe doświadczenia :P

jacek-sychar
Posty: 6482
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Niesakramentalny2

Post autor: jacek-sychar » 10 lip 2019, 16:11

white chocolate pisze:
10 lip 2019, 15:14
Zastanawiałeś się co dalej? Gdzie będziesz mieszkał po rozwodzie? Czy dasz radę spotykać się z dziećmi zamiast jak do tej pory czynnie spędzać z nimi czas? Bo z tego co opisujesz masz z nimi bardzo dobre relacje.
Aleksander pisze:
10 lip 2019, 15:38
Ależ oczywiście że się zastanawiałem. Od 2 lat w sumie to robię
Jak to czy dam radę "się spotykać"?
Ja ani dzieci się nigdzie nie wybieramy. To żona raczej jest gościem w naszym mieszkaniu.
White chocolate

Czy Ty zakładasz, że dzieci muszą zostać przy żonie Aleksandra? :shock:
Ja bym zapytał, czy żona Aleksandra się zastanawiała, jak będzie się spotykać z dziećmi, gdy Aleksander straci cierpliwość.
A że straci, to chyba byłbym skłonny się założyć, bo "konserwa" :lol: jak sam się określił, nie da rady bez uszczerbku na zdrowiu psychicznym trwać w trójkącie czy nawet wielokącie. :?
A może będzie jej to na rękę?
Ja zostałem z moim najmłodszym, wtedy 13 letnim synem. I jakoś żonie to nie przeszkadzało. No, tylko czasami, jak kowalski nie miał chwilowo dla niej czasu i sama siedziała w domu. Wtedy "bardzo" tęskniła. Jak kowalski miał czas, to o dzieciach nie pamiętała.

krople rosy

Re: Niesakramentalny2

Post autor: krople rosy » 10 lip 2019, 16:12

Aleksander pisze:
10 lip 2019, 15:38
Ja ani dzieci się nigdzie nie wybieramy. To żona raczej jest gościem w naszym mieszkaniu.
To co miałby zmienić rozwód skoro nadal mieszkalibyście wszyscy razem?

No i skoro ogólnie wnioskując po tym Twoim wpisie jest nawet całkiem całkiem .....to skąd w Tobei potrzeba powaznych rozmów z kapłanem?
I podejmowanie tematu rozwodu na forum?
Bo trochę nie rozumiem.....

jacek-sychar
Posty: 6482
Rejestracja: 04 sty 2017, 17:55
Jestem: po rozwodzie
Płeć: Mężczyzna

Re: Niesakramentalny2

Post autor: jacek-sychar » 10 lip 2019, 16:22

White chocolate

Nie wiem, jak mają kobiety, ale dla mężczyzny (sądzę po sobie) każde wyjście jego żony "na pole" (to analogia do piosenki zespołu "Pod Budą" OKNO NA PLANTY) jest co najmniej jak raz "z liścia'.
Nie każdy mężczyzna wytrzyma więcej jak raz takich doświadczeń.


Ps.
Piosenka "Okno na planty" zespołu "Pod Budą":
https://www.youtube.com/watch?v=pNpinQTw3wc

krople rosy

Re: Niesakramentalny2

Post autor: krople rosy » 10 lip 2019, 19:19

jacek-sychar pisze:
10 lip 2019, 16:22
Nie wiem, jak mają kobiety, ale dla mężczyzny (sądzę po sobie) każde wyjście jego żony "na pole" (to analogia do piosenki zespołu "Pod Budą" OKNO NA PLANTY) jest co najmniej jak raz "z liścia'.
Nie każdy mężczyzna wytrzyma więcej jak raz takich doświadczeń.
Myslę, że kobiety (sadząc po sobie i z obserwacji) mają tak samo.
Dla mnie jest oczywiste, to, co napisałeś dlatego mój pierwszy post w tym temacie ma poważny wydźwięk i trochę pytań.
Sprawa jest wg mnie poważna , kwestia nie liczenia się latami z mężem, ignorowania jego uczuć, odczuć i potrzeb i podejrzenie zdrad/y to przewinienia dużego kalibru.
Tyle, że czytając ostatni wpis Aleksandra poczułam, jakby w sumie w jego małżeństwie nie było tak źle......gdyby nie beztroskie i luzackie życie żony.
A przecież to ostatnie podważa fundamenty: wierność, zaufanie, wspólnotę małżenską i rodzinną.

Mam też takie odczucie, ze z jednej strony Aleksander widzi powagę sytuacji , a z drugiej jakby szuka potwierdzenia swoich odczuć u osób postronnych a z drugiej za chwilę bagatelizuje problem. Jakby sam nie mógł się w tym wszystkim odnaleźć i nie wie jak tak naprawdę powinien się w tej dziwnej sytuacji czuć.
Ale może to tylko moje błędne odczucia.
Jednak w tym miejscu zapytam, to znaczy dodam kolejne pytanie bo trochę już padło : jak Ty się z tym czujesz Aleksandrze?
Ile jesteś w stanie jeszcze tolerować? Gdzie kończy się Twoja anielska cierpliwość?
jacek-sychar pisze:
10 lip 2019, 16:11

Czy Ty zakładasz, że dzieci muszą zostać przy żonie Aleksandra?
Ja bym zapytał, czy żona Aleksandra się zastanawiała, jak będzie się spotykać z dziećmi, gdy Aleksander straci cierpliwość.
A że straci, to chyba byłbym skłonny się założyć, bo "konserwa" jak sam się określił, nie da rady bez uszczerbku na zdrowiu psychicznym trwać w trójkącie czy nawet wielokącie.
A może będzie jej to na rękę?
Nie zdziwiłabym się gdyby tak było. Choć chyba nie na rękę kobiecie wizja rozwalonego małżenstwa więc czasem woli się żyć w pozorach. I robić swoje.

Wiedźmin

Re: Niesakramentalny2

Post autor: Wiedźmin » 10 lip 2019, 22:03

white chocolate pisze:
10 lip 2019, 19:19
[...]
Tyle, że czytając ostatni wpis Aleksandra poczułam, jakby w sumie w jego małżeństwie nie było tak źle......gdyby nie beztroskie i luzackie życie żony.
Jasne, że "nie jest tak źle" - bo nauczyłem się nie upatrywać szczęścia "na zewnątrz".
white chocolate pisze:
10 lip 2019, 19:19
Jednak w tym miejscu zapytam, to znaczy dodam kolejne pytanie bo trochę już padło : jak Ty się z tym czujesz Aleksandrze?
Ile jesteś w stanie jeszcze tolerować? Gdzie kończy się Twoja anielska cierpliwość?
Ponoć kocha się nie za coś ...a mimo wszystko (choć wiem, że są tu też odmienne poglądy) ;)
Czy kocham tę swoją? Tak kocham - pewnie nawet bardzo - bo inaczej pewnie za radami innych dawno bym wystawił jej walizki przed drzwi.

To ja zadam inne pytanie - bo widzę tu mało konsekwencji u niektórych forumowiczów.

Jak parę tygodni temu... rzuciłem post... że jednak za bardzo może się czepiamy tych zdradzaczy... i co sądzicie o związkach otwartych/półotwartych - to mało nie zostałem zjedzony - że jak to tak... nie godzi się :D - że Sodoma i Gomora ;) itd.

A jak teraz w drugą stronę podpytuję - że może jednak warto zrobić ten rozwód :) żeby "nie godzić się" ... to też źle - że jak to? A przysięga? Że nie można... że będzie gorzej... że dzieci nie będę widywać... itd itp.

white chocolate pisze:
10 lip 2019, 19:19
Choć chyba nie na rękę kobiecie wizja rozwalonego małżenstwa więc czasem woli się żyć w pozorach. I robić swoje.
Rozwalone to ono już white chocolate dawno jest.
Pytanie, czy uzyskać papierowe potwierdzenie tego rozwalenia... czy niekoniecznie.

marylka
Posty: 1150
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:01
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Niesakramentalny2

Post autor: marylka » 11 lip 2019, 8:36

Aleksander pisze:
10 lip 2019, 22:03


To ja zadam inne pytanie - bo widzę tu mało konsekwencji u niektórych forumowiczów.

Jak parę tygodni temu... rzuciłem post... że jednak za bardzo może się czepiamy tych zdradzaczy... i co sądzicie o związkach otwartych/półotwartych - to mało nie zostałem zjedzony
Najmniej konsekwencji jest w Tobie.
Piszesz że jest źle - i jak Ci tu pisza o poważnych konsekwencjach dla żony - to wycofujesz sie i opisujesz jak to czasem spedzacie czas na żony zaproszenie i jak wspólnie dzielicie wszystko. Niemal bajka

I wiesz Aleks?
To malo ważne że tu na forum po zadaniu pytania o zwiazki otwarte/półotwarte omal nie zostałeś ponoć zjedzony

Taki zwiazek stworzyłeś.
Otwarty/półotwarty.
Po co Ci pytac ludzi ktorzy sa w zwiazkach "zamknietych" co o tym sądzą?
Sam masz w swoim życiu pokazane jak to wyglada i jakie sa tego konsekwencje.
Twoj zwiazek półotwarty od poczatku mial niedomknietą furtke i Ty byłes tego świadom mniej lub wiecej. Żona też. Przy zawieraniu formy zwiazku można takie rozważania snuc a teraz to takie bicie piany


No chyba że chcesz ze swojego wątku zrobic forum dyskusyjne - no to sobie pogadajcie co jest lepsze.
Odpowiedzi bedziesz mial tyle ile tu doświadczen ludzkich.
Z jednym przybijesz pione drugiemu ironicznie odpowiesz. I co Ci to ma dać?
Aleksander pisze:
10 lip 2019, 22:03
Pytanie, czy uzyskać papierowe potwierdzenie tego rozwalenia... czy niekoniecznie.
Rozwod Ci tylko ułoży ktora cześć majatku jest Twoja i jak czesto dzieci kto ma ogladac.
I jeszcze kto komu ma ile placić.
To samo daje separacja.
No ale jak chcesz.
A co Ci w sercu gra - to żaden sąd tego nie orzeknie. Że jest "rozwalone" - to musi byc Twoj wniosek na podstawie rzetelnego i bez sciemniania przed samym soba ogladu sytuacji
Pozdrawiam

Wiedźmin

Re: Niesakramentalny2

Post autor: Wiedźmin » 11 lip 2019, 9:55

marylka pisze:
11 lip 2019, 8:36
Taki zwiazek stworzyłeś.
Aha.
To zupełnie tak, jakby Tobie przypisywać, że zepchnęłaś męża w przepaść zdrady i w ramiona kowalskiej.
marylka pisze:
11 lip 2019, 8:36
[...]
Rozwod Ci tylko ułoży ktora cześć majatku jest Twoja i jak czesto dzieci kto ma ogladac.
I jeszcze kto komu ma ile placić.
No właśnie niekoniecznie.
Po pierwsze - rozwód a podział majątku to jednak dwie rozłączne sprawy.
Można zrobić podział majątku bez rozwodu.
Oraz rozwód bez podziału majątku.

Kto ma komu płacić - też nie - zwłaszcza ,jeśli by pójść w kierunku opieki naprzemiennej.

krople rosy

Re: Niesakramentalny2

Post autor: krople rosy » 11 lip 2019, 10:06

Aleksander pisze:
10 lip 2019, 22:03
Rozwalone to ono już white chocolate dawno jest.
Pytanie, czy uzyskać papierowe potwierdzenie tego rozwalenia... czy niekoniecznie.
A czego oczekujesz po formalizacji Waszego małżeńskiego stanu? Co to ma Tobie dać biorąc pod uwagę że dalej razem mieszkacie w jednym domu?
Chyba tylko to że żona nie bedzie Ci przyprawiała tzw. rogów bo już nie będzie Twoją żoną.
Ty dalej będziesz zajmował się dziećmi, prał, gotował, itp.
Żona od czasu do czasu ,,wskoczy'' do domu.....może się nawet uda z nią kawę wypić.....
To Cię będzie satysfakcjonowało?

Ja jesli już bym posunęła się do kroku separcji formalnej czy do rozwodu to zrobiłabym to tak, żeby ten radykalny ruch było widać i czuć w skutkach.
Inaczej....to trochę wg mnie niepoważne.

marylka
Posty: 1150
Rejestracja: 30 sty 2017, 17:01
Jestem: szczęśliwą żoną
Płeć: Kobieta

Re: Niesakramentalny2

Post autor: marylka » 11 lip 2019, 10:15

Aleksander pisze:
11 lip 2019, 9:55
marylka pisze:
11 lip 2019, 8:36
Taki zwiazek stworzyłeś.
Aha.
To zupełnie tak, jakby Tobie przypisywać, że zepchnęłaś męża w przepaść zdrady i w ramiona kowalskiej.
.
Widac że cos probujesz uszczypnac ale srednio wychodzi Ci.
W zwiazakach "niedomknietych"
jest
"uczynie wszystko"
a w przysiedze malżenskiej
"nie ouszcze aż do smierci. Tak mi dopomóż..."

I na to chcialam zwrocic uwage.
Po ludzku - "uczynic wszystko" to już dobrze wiemy jak to wyglada
a jednak druga forma gdzie czlowiek zdaje sobie sprawe z ułomnosci swojej....ale o tym już pisalismy nie jeden raz.
A Twoje analogie są........Twoje. i to zostawmy.

Co do rozwodu....no to sobie sam powiedzialeś czy to ma sens.
Podzielisz wszystko i bedziesz siedzial dalej?
Też tak można!
Jestes wolny
Powodzenia!

Monti
Posty: 712
Rejestracja: 21 mar 2018, 18:14
Płeć: Mężczyzna

Re: Niesakramentalny2

Post autor: Monti » 11 lip 2019, 10:18

Niestety, większość z nas tkwi zupełnie nie z własnej woli w związku otwartym czy półotwartym. I raczej nikomu to nie pasuje. A że w kryzysie zdarzają się w miarę sympatycznie spędzone chwile, to też fakt.
Zauważam, że częściej mężczyźni trwają w takich relacjach, głównie ze względu na dzieci.

Co do opieki naprzemiennej, to wymagane byłoby tu Wasze porozumienia w zakresie zasad tej opieki i przekonanie sądu, że będziecie zgodnie współpracować w tym zakresie. Więc pod tym kątem warto przemyśleć konstrukcję pozwu. Jak będziesz wnosił o orzeczenie wyłącznej winy żony (co skądinąd byłoby uzasadnione), wtedy sprawa może pójść"na noże" i nie będzie szans na porozumienie.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 9 gości